Mam 20 lat i zauważam u siebie trudność w okazywaniu i wyrażaniu emocji, zwłaszcza czułości, w blisk

Mam 20 lat i zauważam u siebie trudność w okazywaniu i wyrażaniu emocji, zwłaszcza czułości, w bliskich relacjach - werbalnie ciężko mi to przechodzi. Zauważyłam u siebie wzorzec: czasem potrzebuję, żeby doszło do sprzeczki lub konfliktu, żeby dopiero wtedy "wygadać się" z tego, co mnie boli - sama z siebie, bez takiego bodźca, nie potrafię tego zrobić. Niedawno zakończyłam związek - mój partner czuł się niedoceniany, bo nie potrafiłam mu okazać czułości ani powiedzieć wprost, co czuję. Czy to może być jakiś konkretny mechanizm/wzorzec (np. związany ze stylem przywiązania) i jak mogę nad tym pracować, żeby łatwiej wyrażać emocje w bliskich relacjach?

57 odpowiedzi


Dzień dobry Pani. Bardzo możliwe że jest to jakiś wzorzec, który z dużym prawdopodobieństwem powstał w dzieciństwie. Możliwe, że podobne zachowania przejawiali rodzice, lub/i powstrzymywanie emocji jest mechanizmem obronnym. Bardziej dokładna diagnoza wymagała by większej ilości informacji. Niestety, jeśli mam być szczery, trudno jest się samodzielnie uporać z tego typu mechanizmami. Takim miejscem i przestrzenią jest terapia i terapeuta, który prowadzi proces. Zachęcam Panią do podjęcia terapii. Jest to długa i trudna droga wymagająca odwagi i systematyczność. Warto jednak podjąć to wyzwanie, ponieważ udana terapia zmienia bardzo wiele w życiu. Życzę powodzenia i determinacji.

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Dzień dobry, to, co Pani opisuje, rzeczywiście może wynikać z różnych mechanizmów, m.in. sposobu, w jaki nauczyła się Pani wyrażać emocje w relacjach, wcześniejszych doświadczeń czy przekonań dotyczących okazywania uczuć. Sam fakt, że łatwiej mówi Pani o swoich emocjach dopiero w sytuacji konfliktu, jest ważną obserwacją i może być dobrym punktem wyjścia do lepszego zrozumienia siebie. Pracę warto zacząć od ćwiczenia zauważania emocji i potrzeb na bieżąco oraz próby komunikowania ich, zanim napięcie osiągnie wysoki poziom. Jeśli ten wzorzec powtarza się w kolejnych relacjach i jest źródłem cierpienia lub nieporozumień, pomocna może być konsultacja z psychologiem, która pozwoli lepiej zrozumieć jego źródło i stopniowo rozwijać umiejętność otwartego wyrażania emocji. Pozdrawiam,


Dzień dobry, rzeczywiście może wpisywać się to w pewien wzorzec funkcjonowania, ale na podstawie samego opisu nie da się jednoznacznie tego stwierdzić. Trudności w wyrażaniu emocji mogą mieć związek m.in. ze stylem przywiązania, przekazami rodzinnymi, przekonaniami na temat siebie, świata czy trudnością w rozpoznawaniu emocji. W psychoterapii poznawczo-behawioralnej skupiamy się na zrozumieniu co dzieje się tu i teraz oraz rozpoznaniu danego mechanizmu. Warto przyjrzeć się temu, co pojawia się w Twojej głowie gdy chcesz powiedzieć coś ważnego lub ciepłego, może pojawia się coś co Cię zatrzymuje lub jakiś scenariusz, który wydaje się przytłaczający. Jeśli masz poczucie, że ten wzorzec wpływa znacząco na Twoje życie warto omówić go z psychoterapeutą. Wspólna analiza konkretnych sytuacji może pomóc zrozumieć co podtrzymuje ten sposób funkcjonowania oraz wprowadzić nowe sposoby budowania bliskości i jasnej komunikacji :)


To, co Pani opisuje, jest znacznie częstsze, niż mogłoby się wydawać. Trudność w wyrażaniu uczuć nie oznacza, że nie potrafi Pani kochać lub tworzyć bliskich relacji. Oznacza raczej, że z różnych powodów nauczyła się Pani przeżywać emocje bardziej wewnętrznie niż je komunikować. Dobra wiadomość jest taka, że jest to umiejętność, której można się nauczyć. Rzeczywiście jednym z możliwych wyjaśnień jest styl przywiązania. Osoby z unikającym stylem przywiązania często mają trudność z mówieniem o swoich uczuciach, potrzebach i czułości, ponieważ bliskość może wiązać się z dyskomfortem lub poczuciem odsłonięcia. Nie jest to jednak jedyna możliwość. Podobny sposób funkcjonowania może wynikać również z doświadczeń wyniesionych z domu rodzinnego, w którym emocje były rzadko okazywane, bagatelizowane lub wyrażane głównie podczas konfliktów. W takich warunkach można nieświadomie nauczyć się, że o ważnych sprawach rozmawia się dopiero wtedy, gdy napięcie osiąga bardzo wysoki poziom. Opisany przez Panią schemat, w którym dopiero kłótnia pozwala powiedzieć o tym, co boli, jest dobrze znanym mechanizmem psychologicznym. Przez dłuższy czas emocje są tłumione lub odkładane na później. Napięcie stopniowo narasta, aż w pewnym momencie konflikt staje się impulsem, który pozwala wyrazić wszystko, co było wcześniej zatrzymywane. Paradoksalnie sprzeczka może wtedy przynosić chwilową ulgę, ponieważ daje poczucie, że wreszcie można powiedzieć o swoich uczuciach. Problem polega na tym, że druga osoba często odbiera wtedy jedynie złość lub pretensje, a nie dostrzega ukrytego pod nimi smutku, lęku czy potrzeby bliskości. Warto również zastanowić się, czy trudność dotyczy wyłącznie wyrażania uczuć, czy także ich rozpoznawania. Niektórym osobom łatwiej jest powiedzieć, że są zdenerwowane, niż nazwać, że czują rozczarowanie, samotność, wstyd lub potrzebę bliskości. Im lepiej rozumiemy własne emocje, tym łatwiej jest przekazać je drugiej osobie w spokojny sposób. Praca nad tym wzorcem polega przede wszystkim na stopniowym uczeniu się zauważania emocji, zanim napięcie stanie się bardzo silne. Pomocne jest zadawanie sobie pytania, co właśnie czuję i czego w tej chwili potrzebuję. Z czasem warto ćwiczyć mówienie o emocjach w małych, codziennych sytuacjach, zamiast czekać do momentu konfliktu. Nie chodzi o to, aby od razu prowadzić długie rozmowy o uczuciach, ale o stopniowe oswajanie się z otwartością i budowaniem poczucia bezpieczeństwa w relacji. Jeżeli zauważa Pani, że ten schemat powtarza się w kolejnych związkach lub utrudnia budowanie bliskości, warto przyjrzeć mu się podczas terapii. Jako psycholog w Gdańsku pomagam osobom, które chcą lepiej rozumieć swoje emocje, zmienić nieadaptacyjne wzorce relacyjne oraz nauczyć się budować satysfakcjonujące i bezpieczne związki. Spotkania odbywają się stacjonarnie w Gdańsku oraz online. Wspólna praca pozwala zrozumieć źródło tych trudności i stopniowo rozwijać umiejętność swobodniejszego wyrażania uczuć oraz potrzeb w bliskich relacjach. Pozdrawiam serdecznie Monika Barcik


To, co Pani opisuje, jest częstym sposobem radzenia sobie z emocjami. U niektórych osób uczucia długo pozostają niewypowiedziane, a dopiero konflikt obniża „wewnętrzną blokadę” i pozwala powiedzieć, co naprawdę boli. Może to mieć związek ze stylem przywiązania, doświadczeniami z domu rodzinnego albo obawą przed odrzuceniem czy okazaniem słabości, jednak nie warto od razu zamykać tego w jednej diagnozie. W podejściu TSR przyglądamy się przede wszystkim temu, kiedy wyrażanie uczuć jest choć trochę łatwiejsze, przy kim czuje się Pani bezpieczniej i co wtedy robi Pani inaczej. Na tej podstawie można stopniowo rozwijać własny sposób komunikowania emocji. Pomocne może być zaczynanie od krótkich, prostych zdań, np.: „Trudno mi o tym mówić, ale zależy mi na Tobie”, „Poczułam się wtedy zraniona” albo „Potrzebuję chwili, żeby nazwać to, co czuję”. Nie trzeba od razu mówić wszystkiego — ważne, żeby uczyć się reagować wcześniej, zanim napięcie przerodzi się w sprzeczkę. Tego wzorca można się nauczyć zmieniać. Podczas rozmowy możemy wspólnie przyjrzeć się, co dokładnie Panią blokuje, odnaleźć sytuacje, w których potrafi Pani wyrażać emocje, i ustalić konkretne małe kroki do wykorzystania w przyszłych relacjach. Zapraszam na konsultację. Pozdrawiam Sylwia Jankowska


To, co Pani opisuje, może wskazywać na wyuczony sposób radzenia sobie z emocjami. W terapii badamy na ile nasze zachowania są związane z myślami, przekonaniami i wcześniejszymi doświadczeniami. Możliwe, że nauczyła się Pani ukrywać emocje lub odkładać ich wyrażanie do momentu, gdy napięcie staje się zbyt duże. Wtedy konflikt staje się bodźcem, który pozwala Ci powiedzieć to, co długo było zatrzymane. Warto przyjrzeć się temu, jakie myśli pojawiają się u Pani przed okazaniem czułości lub powiedzeniem o swoich potrzebach. Być może obawia się Pani odrzucenia, oceny lub ma Pani przekonanie, że okazywanie uczuć jest trudne lub niewłaściwe. Dobrym początkiem pracy jest codzienne nazywanie swoich emocji i potrzeb. Może Pani prowadzić krótki dziennik, zapisując, co czuła w ciągu dnia i co chciałaby powiedzieć bliskiej osobie. Następnie warto ćwiczyć wyrażanie "drobnych" emocji i potrzeb, zanim pojawi się konflikt. Bliskość buduje się poprzez małe, regularne komunikaty, a nie tylko rozmowy po kłótni. To umiejętność, której można się nauczyć. Jeśli ten schemat powtarza się w kolejnych relacjach, psychoterapia może pomóc zrozumieć jego źródło i stopniowo wypracować nowe sposoby komunikowania emocji. Samo dostrzeżenie tego wzorca jest już bardzo ważnym pierwszym krokiem do zmiany. Powodzenia!!


To, co Pani opisuje, poruszyło mnie, ponieważ wiele osób doświadcza podobnych trudności i często przez długi czas myśli, że „coś jest z nimi nie tak”. Tymczasem bardzo często nie jest to brak uczuć, ale trudność w ich wyrażaniu. To, że łatwiej mówi Pani o swoich emocjach dopiero podczas kłótni, może oznaczać, że na co dzień stara się je Pani zatrzymywać lub odkładać. Dopiero gdy napięcie staje się zbyt duże, emocje znajdują ujście. To mechanizm, który można zrozumieć i nad którym można pracować. Czy ma to związek ze stylem przywiązania? Być może, ale na podstawie kilku zdań nie da się tego jednoznacznie ocenić. Podobne trudności mogą wynikać również z doświadczeń z domu rodzinnego, sposobu, w jaki nauczyliśmy się mówić o emocjach, czy obawy przed odrzuceniem lub niezrozumieniem. To, co zwróciło moją uwagę, to fakt, że dostrzega Pani ten wzorzec i chce go zmienić. To bardzo ważny pierwszy krok. Umiejętność wyrażania uczuć nie jest cechą, z którą się rodzimy albo nie – można się jej uczyć w każdym wieku. Warto zacząć od małych kroków. Zamiast czekać, aż emocje się nagromadzą, proszę spróbować raz dziennie nazwać to, co Pani czuje, choćby tylko przed samą sobą. Z czasem łatwiej będzie powiedzieć o tym również drugiej osobie. Proszę też pamiętać, że zakończenie związku bywa bolesnym doświadczeniem, ale jednocześnie może stać się początkiem lepszego poznania siebie. To, że dziś coś sprawia trudność, nie oznacza, że tak będzie zawsze. Trzymam za Panią kciuki. Myślę, że ma Pani w sobie dużą gotowość do zmiany, a to często jest najważniejszy krokeśli po przeczytaniu mojej odpowiedzi pojawią się u Pani dodatkowe pytania lub będzie potrzebowała Pani więcej informacji, serdecznie zapraszam do kontaktu. Co miesiąc prowadzę również kilka bezpłatnych konsultacji psychologicznych dla osób, które chcą zrobić pierwszy krok lub lepiej zrozumieć swoje trudności. Można skontaktować się ze mną mailowo – adres e-mail znajduje się na moim profilu w serwisie ZnanyLekarz. Chętnie odpowiem i, jeśli będzie taka potrzeba, wspólnie zastanowimy się nad najlepszą formą wsparcia.


Dzień dobry. To, co Pani opisuje, może mieć związek z wyuczonym sposobem przeżywania i wyrażania emocji oraz stylem przywiązania, choć na podstawie samego wpisu nie da się tego jednoznacznie ocenić. U części osób potrzeba silnych emocji, takich jak konflikt, staje się impulsem do powiedzenia tego, co przez dłuższy czas było tłumione. Dobra wiadomość jest taka, że umiejętność rozpoznawania i wyrażania emocji można rozwijać :-) Pomaga m.in. uczenie się nazywania swoich uczuć i potrzeb oraz komunikowania ich, zanim narosną do momentu wybuchu. Zachęcam do konsultacji z psychologiem. Wspólna praca może pomóc lepiej zrozumieć źródło tego wzorca i nauczyć się budowania bliskości w sposób, który będzie bardziej satysfakcjonujący dla Pani i przyszłych relacji.


Trudność w okazywaniu czułości i otwartym mówieniu o potrzebach często wynika z wczesnych doświadczeń, w których bliskość nie była w pełni bezpieczna. Pracę nad zmianą warto zacząć od małych kroków, np. zapisywania swoich myśli przed rozmową lub nauki stopniowego dzielenia się uczuciami w spokojnych momentach. Najskuteczniejszą drogą do przełamania tego wzorca jest psychoterapia, która pomaga oswoić lęk przed intymnością i wypracować zdrowsze nawyki relacyjne.


Już sam fakt, że potrafi Pani zauważyć pewien powtarzający się wzorzec w relacjach i zastanawia się, skąd on wynika, jest ważnym krokiem w kierunku zmiany. Wiele osób przez lata powtarza podobne schematy, nie mając świadomości, że za ich zachowaniem stoją określone mechanizmy emocjonalne. Z perspektywy psychoterapeuty powiedziałbym, że to, co Pani opisuje, może mieć związek ze sposobem, w jaki nauczyła się Pani przeżywać i wyrażać emocje. Nie oznacza to jednak, że jest z Panią „coś nie tak”. Sposób okazywania uczuć, mówienia o potrzebach czy reagowania na bliskość często kształtuje się bardzo wcześnie – w relacjach z ważnymi osobami w dzieciństwie, a później jest nieświadomie przenoszony na związki partnerskie.


To, co Pani opisuje, może wynikać z kilku nakładających się mechanizmów i samo w sobie nie pozwala na postawienie jednoznacznej diagnozy. Rzeczywiście, trudność w wyrażaniu uczuć oraz otwieranie się dopiero w sytuacji konfliktu mogą wiązać się z określonym stylem przywiązania, ale równie dobrze mogą być efektem wyuczonych sposobów radzenia sobie z emocjami, doświadczeń z domu rodzinnego czy trudności w rozpoznawaniu i komunikowaniu własnych potrzeb. Zwraca uwagę opisany przez Panią wzorzec, w którym emocje są wyrażane dopiero wtedy, gdy napięcie osiąga wysoki poziom. Często oznacza to, że uczucia są przez dłuższy czas powstrzymywane lub odkładane, aż konflikt staje się impulsem do ich ujawnienia. Nie świadczy to o braku uczuć, lecz raczej o trudnościach w ich bezpiecznym wyrażaniu na co dzień. To dobra wiadomość, że dostrzega Pani ten schemat już w wieku 20 lat. Świadomość własnych wzorców jest pierwszym krokiem do ich zmiany. W pracy nad tym obszarem pomocne jest stopniowe uczenie się rozpoznawania emocji, nazywania ich i komunikowania swoich potrzeb, zanim narosną do poziomu frustracji.


Dzień dobry. Obserwuje Pani u siebie pewien wzorzec funkcjonowania w bliskich relacjach, czyli zauważa Pani powtarzalność pewnych zjawisk. To niezwykle cenna obserwacja! Pozwala poszukiwać dalszej pomocy. Trudności w wyrażaniu emocji oraz potrzeb mogą mieć wiele przyczyn, jednak kluczowe są przede wszystkim mechanizmy podtrzymujące problemy - u jednemu, i drugiemu można przyjrzeć się podczas psychoterapii. W relacji terapeutycznej jest miejsce na odkrywanie siebie i tego, co wpływa na nasze funkcjonowanie w krótkiej i długiej perspektywie, co nam pomaga, a co utrudnia osiąganie naszych celów. W tej sytuacji zdecydowanie warto rozważyć podjęcie terapii, by uzyskac odpowiedzi na nurtujące Panią pytanie o poprawę jakości relacji i swojego komfortu psychicznego w nich. W razie pytań zachęcam do kontaktu, pozdrawiam!


Przede wszystkim gratuluję samowiedzy, zmysłu obserwacji i motywacji do pracy wewnętrznej. Praca z psychoterapeutą wydaje się dobrym pomysłem w Pani sytuacji. Taka współpraca mogłaby ułatwić a) namierzenie i rozbrojenie nieadekwatnego wzorca b) wypracowanie i przetestowanie nowego, bezpiecznego wzorca kontaktu w relacji. Pozdrawiam.

mgr Michał Hajdyła

mgr Michał Hajdyła

psychoterapeuta

Gdańsk

Umów wizytę

To, co opisujesz, może przypominać strategię unikania emocjonalnej bliskości: uczucia są obecne, ale trudno je nazwać i pokazać, dopóki napięcie nie stanie się na tyle silne, że wybucha podczas konfliktu. Może mieć to związek ze stylem przywiązania, jednak nie warto samodzielnie przypisywać sobie jednej etykiety — podobny wzorzec może wynikać także z lęku przed odrzuceniem, zawstydzeniem albo z domu, w którym emocji nie wyrażano otwarcie. Badania wskazują, że tłumienie emocji może obniżać poczucie bliskości i jakość relacji. Możesz pracować nad tym stopniowo. Raz dziennie zatrzymaj się i nazwij: „Co teraz czuję?”, „Czego potrzebuję?” oraz „Co chciałabym powiedzieć bliskiej osobie?”. Nie czekaj na kłótnię — zacznij od prostych zdań: „Trudno mi to powiedzieć, ale…”, „Zależy mi na Tobie, choć nie zawsze umiem to okazać” albo „Poczułam się zraniona, kiedy…”. Warto również zastanowić się, czego obawiasz się w chwili, gdy masz powiedzieć komuś coś czułego. Odrzucenia? Utraty kontroli? Ośmieszenia? Psychoterapia może pomóc Ci zrozumieć źródło tego mechanizmu i nauczyć się wyrażać emocje, zanim zamienią się w napięcie i konflikt. Ten wzorzec nie jest Twoją stałą cechą — można go zmienić.


Szanowna Pani, to, co Pani opisuje, jest stosunkowo częstym wzorcem i rzeczywiście może być związane ze stylem przywiązania, wcześniejszymi doświadczeniami relacyjnymi lub sposobem regulacji emocji. U części osób emocje są przez długi czas tłumione, a ujawniają się dopiero w sytuacji silnego napięcia lub konfliktu, gdy trudniej jest je dalej kontrolować. Trudność w okazywaniu czułości nie oznacza braku uczuć. Często wynika z obawy przed odrzuceniem, oceną lub z przekonania, że okazywanie emocji wiąże się z utratą kontroli. Jest to mechanizm, nad którym można skutecznie pracować. Warto również przeprowadzić diagnozę różnicową pod kątem zaburzeń lękowych, a w razie wskazań uwzględnić atypowość systemu nerwowego (ADHD, ASD, AuDHD), ponieważ również one mogą wpływać na sposób wyrażania emocji i komunikację w relacjach. W terapii poznawczo-behawioralnej oraz integracyjnej krótkoterminowej można stopniowo uczyć się rozpoznawania własnych emocji, komunikowania potrzeb i budowania bliskości bez konieczności czekania na konflikt. To umiejętności, których można się nauczyć, a ich rozwój znacząco poprawia jakość przyszłych relacji. Zapraszam do kontaktu On-line


To, co opisujesz rzeczywiście może wiązać się zarówno ze stylem przywiązania, jak i z doświadczeniami wyniesionymi z wcześniejszych relacji z ludźmi. Jeśli od dziecka emocje nie były otwarcie nazywane, akceptowane lub bezpiecznie wyrażane, można nauczyć się, że mówienie o swoich potrzebach jest trudne, niekomfortowe albo wręcz ryzykowne. W takiej sytuacji napięcie emocjonalne często narasta, konflikt staje się jedynym możliwym ich ujściem. Dobrą wiadomością jest to, że umiejętność wyrażania emocji można rozwijać. Warto ćwiczyć komunikowanie drobnych emocji (polecam zapoznanie się z modelem NVC) i potrzeb na co dzień, zamiast czekać na moment kryzysu. Jeśli zauważasz, że ten wzorzec powtarza się w kolejnych relacjach i znacząco utrudnia budowanie bliskości i potrzebujesz pomocy z zewnątrz - zachęcam do pomyślenia o wizycie u psychologa/psychoterapeuty :).


Dzień dobry. To, co Pani opisuje, może być pewnym wzorcem, ale nie musi oznaczać, że „coś jest z Panią nie tak”. Wiele osób ma trudność z wyrażaniem czułości i emocji wprost, zwłaszcza wtedy, gdy bliskość robi się naprawdę ważna. Czasem konflikt staje się momentem, w którym emocje wreszcie „wychodzą”, bo wcześniej były długo zatrzymywane. Człowiek nie mówi na bieżąco: „to mnie zabolało”, „potrzebuję więcej bliskości”, „boję się”, „tęsknię”, tylko zbiera napięcie w sobie. Dopiero sprzeczka daje impuls, żeby wszystko wypowiedzieć naraz. Problem polega na tym, że druga osoba może wtedy słyszeć nie zaproszenie do bliskości, ale pretensję, wybuch albo atak. Nie musi Pani czekać na konflikt, żeby mieć prawo powiedzieć, co czuje. To może mieć związek ze stylem przywiązania, z wcześniejszymi doświadczeniami w relacjach, z lękiem przed odrzuceniem, z zawstydzeniem wokół czułości albo po prostu z tym, że nikt wcześniej nie nauczył Pani mówić o emocjach spokojnie i bez napięcia. Na podstawie krótkiego opisu nie da się tego jednoznacznie ocenić, ale sam wzorzec jest możliwy do pracy. Warto zacząć bardzo małymi krokami. Nie od wielkich rozmów i deklaracji, tylko od krótkich zdań wypowiadanych wcześniej, zanim napięcie urośnie. Na przykład: „Trudno mi o tym mówić, ale zależy mi na Tobie.” „Nie umiem jeszcze dobrze okazywać czułości, ale chcę się tego uczyć.” „Zabolało mnie to i próbuję powiedzieć to spokojnie, zanim zrobi się z tego kłótnia.” „Potrzebuję chwili, żeby nazwać, co czuję.” Pomocne bywa też zapisywanie emocji przed rozmową. Nie po to, żeby przygotować idealną wypowiedź, ale żeby samej zobaczyć: co właściwie czuję, czego potrzebuję, czego się boję i co chcę powiedzieć bez ranienia drugiej osoby. Można też ćwiczyć okazywanie czułości w formie, która na początku jest łatwiejsza: krótką wiadomością, gestem, przytuleniem, jednym zdaniem, a nie od razu długą rozmową twarzą w twarz. Czułość nie zawsze musi być wielka i spektakularna. Czasem zaczyna się od prostego: „dobrze, że jesteś” albo „cieszę się, że mogę Ci to powiedzieć”. Jeśli ten wzorzec powtarza się w bliskich relacjach i sprawia Pani cierpienie, warto rozważyć konsultację z psychologiem lub psychoterapeutą. Taka praca może pomóc rozpoznać, dlaczego bliskość jest trudna do wyrażenia, co blokuje Panią przed mówieniem wprost i jak budować bezpieczniejszy sposób komunikacji. To, że Pani widzi ten schemat, jest bardzo ważne. Świadomość nie naprawia jeszcze wszystkiego, ale jest pierwszym krokiem do zmiany. Wyrażania emocji można się uczyć — spokojnie, stopniowo i bez czekania, aż dopiero konflikt otworzy drzwi do rozmowy. Serdecznie pozdrawiam.


W codziennym funkcjonowaniu trudność w wyrażaniu swoich emocji i potrzeb może znacząco utrudniać budowanie bliskich relacji. Ciekawi mnie, czy są osoby, wobec których jest Pani łatwiej mówić o tym, co Pani czuje i czego potrzebuje? Może są też sytuacje, w których przychodzi to Pani trochę łatwiej? Co wtedy jest inaczej? Warto też przyjrzeć się temu, z jaką największą obawą wiąże się dla Pani okazywanie uczuć i mówienie o swoich potrzebach. Jeśli mogłabym być w tym jakoś pomocna, zapraszam do kontaktu.


To, co Pani opisuje, może mieć różne przyczyny. Czasami takie trudności wynikają z tego, jak w domu rodzinnym podchodzono do emocji, czy były one zauważane, nazywane i czy można było o nich swobodnie mówić, czy raczej były tematem tabu. Warto przyjrzeć się również temu, czy w Pani domu rodzinnym okazywano sobie czułość i w jaki sposób to robiono, ponieważ najbliższe osoby często są pierwszym wzorcem tego, jak wygląda bliskość i czy bezpiecznie jest pokazywać swoje emocje. Innym obszarem może być trudność w rozpoznawaniu własnych uczuć i potrzeb oraz wyrażaniu ich wprost. Czasami pod złością może kryć się zupełnie inna emocja np. smutek, tęsknota czy poczucie zranienia. Warto więc w takich momentach zatrzymać się i spróbować nazwać to, co naprawdę się dzieje. Możliwe też, że wcześniejsze doświadczenia nauczyły Panią ostrożności w okazywaniu uczuć, szczególnie jeśli w przeszłości otwartość wiązała się z trudnymi konsekwencjami. Ciekawy jest również opisany przez Panią mechanizm, że łatwiej jest mówić o emocjach dopiero podczas konfliktu. U niektórych osób działa schemat napięcia i ulgi i dopiero silne emocje sprawiają, że pojawia się gotowość do powiedzenia tego, co wcześniej było trudne do wyrażenia. Na podstawie Pani krótkiego opisu trudno jednoznacznie stwierdzić, dlatego warto byłoby przyjrzeć mu się szerzej podczas rozmowy z psychologiem. Sam fakt, że zauważa Pani ten schemat i chce go zmienić, jest bardzo ważnym i budującym krokiem. Wyrażania emocji oraz komunikowania swoich potrzeb można się nauczyć. Na początku warto odbudować kontakt ze sobą, by lepiej rozumieć własne emocje, potrzeby i reakcje. Pomocne może być zatrzymywanie się w codziennych sytuacjach i zadawanie sobie pytań: Co teraz czuję? Czego potrzebuję? Jak mogę to wyrazić słowami? To wymaga czasu, ćwiczenia i stopniowego przełamywania się w mówieniu o tym, co jest dla Pani ważne. Życzę Pani dużo cierpliwości i powodzenia w tym procesie.


Dzień dobry, to, co Pani opisuje, nie jest rzadkim doświadczeniem i nie musi oznaczać, że "nie potrafi Pani kochać" czy tworzyć bliskich relacji. Bardziej wygląda na trudność w wyrażaniu emocji niż ich przeżywaniu. Rzeczywiście, taki sposób funkcjonowania może mieć związek m.in. ze stylem przywiązania, doświadczeniami z domu rodzinnego czy wyuczonym przekonaniem, że okazywanie uczuć wiąże się z ryzykiem odrzucenia, oceną lub zranieniem. U niektórych osób emocje "przebijają się" dopiero wtedy, gdy napięcie osiąga wysoki poziom, np. podczas konfliktu. W spokojnych momentach mówienie o swoich potrzebach czy czułości może być znacznie trudniejsze. To dobra wiadomość, że zauważyła Pani ten wzorzec. Świadomość jest pierwszym krokiem do zmiany. W terapii warto przyjrzeć się m.in.: jak w Pani domu mówiło się o emocjach i bliskości, czego nauczyła się Pani o okazywaniu uczuć, jakie myśli lub obawy pojawiają się, gdy chce Pani powiedzieć komuś coś czułego lub ważnego, jak stopniowo uczyć się wyrażania emocji, zanim narosną do poziomu konfliktu. Nad tym można skutecznie pracować, zarówno w nurcie poznawczo-behawioralnym, terapii schematów, jak i w innych podejściach skoncentrowanych na relacjach. Sam fakt, że dostrzega Pani ten mechanizm i chce go zrozumieć, jest bardzo dobrym punktem wyjścia. Życzę Pani wszystkiego dobrego, Agnieszka Leszczuk Psycholog/Terapeuta


Dzień dobry, To co opisujesz brzmi znajomo w kontekście reakcji obronnych, z którymi zmagają się osoby z lękowo-unikającym stylem przywiązania. Po krótce wyjaśniając: otwarte okazywanie czułości i trudnych emocji rodzi lęk przed odrzuceniem, dlatego mózg potrzebuje sprzeczki jak „przepustki/katalizatora”, by pod wpływem silnego wzburzenia w końcu wyrzucić z siebie trudne emocje. Sama świadomość tego mechanizmu w wieku 20 lat to już ogromny i dojrzały krok w stronę zmiany :) . Aby nad tym pracować, warto krok po kroku zacząć od praktykowania mikrowyrażania emocji w bezpiecznych warunkach (np. pisząc o nich na kartce / w wiadomościach / stając tyłem do rozmówcy), zamiast czekać na wybuch. Z perspektywy nurtu w którym pracuję skutecznym wsparciem może okazać się psychoterapia poznawczo-behawioralna lub terapia schematów, które pomogą bezpiecznie oswoić bliskość, powoli odblokować emocje.


Z Twojego opisu to co może być prawdopodobne to : Lęk przed bezbronnością i styl przywiązania. Trudność w mówieniu o czułości i bólu wprost często wiąże się z podświadomym lękiem przed odrzuceniem lub zranieniem. Otwarcie się wymaga ogromnej wrażliwości, co dla Twojego układu nerwowego może być zbyt ryzykowne w „bezpiecznych” warunkach dlatego tworzysz coś na zasadzie ,,Konflikt jako bezpieczny wentyl". Wiele osób nieświadomie prowokuje sprzeczki, ponieważ gniew lub napięcie dają „oficjalny” pretekst i adrenalinę, które przełamują barierę blokady. Kiedy pojawia się konflikt, emocje stają się tak silne, że organizm sam znajduje ujście – dopiero wtedy łatwiej jest „wygadać się” z tego, co boli, bo czujesz, że sytuacja i tak jest już napięta.Zapraszam do kontaktu .Myślę,że wspólnie znajdziemy sposób radzenia sobie z wyrażaniem emocji w bliskich relacjach.


Dzień dobry, to, co Pani opisuje, może być związane z trudnością w rozpoznawaniu i wyrażaniu emocji. Czasem uczucia są długo tłumione i dopiero sprzeczka daje impuls, żeby powiedzieć, co naprawdę boli. Może mieć to związek z wcześniejszymi doświadczeniami lub sposobem budowania bliskości, ale nie da się tego jednoznacznie ocenić na podstawie jednej wiadomości. Dobra wiadomość jest taka, że wyrażania emocji i czułości można się nauczyć. Warto zacząć od prostego ćwiczenia: raz dziennie odpowiedzieć sobie na pytania: „Co teraz czuję?”, „Co mnie poruszyło?” i „Czego potrzebuję?”. Pomocne może być też mówienie o trudnych rzeczach wcześniej, zanim napięcie urośnie. Jeżeli chciałaby Pani lepiej zrozumieć ten wzorzec i nauczyć się swobodniej mówić o emocjach w relacjach, zapraszam na konsultację. Podczas spotkania spokojnie przyjrzymy się temu, skąd może wynikać ta trudność i jak krok po kroku nad nią pracować. Pozdrawiam ciepło, Edyta Zawodna I psychoterapeutka I psycholożka I terapeutka par me4health


To, co Pani opisuje, może wynikać z różnych mechanizmów, m.in. wyuczonych sposobów regulowania emocji, doświadczeń z wcześniejszych relacji czy stylu przywiązania, jednak nie da się tego jednoznacznie ocenić bez szerszego wywiadu. Psychoterapia może pomóc lepiej rozumieć własne emocje, nauczyć się wyrażać je w bezpieczny sposób oraz budować bliskość bez konieczności czekania na konflikt.

mgr Simona Bottari

mgr Simona Bottari

psychoterapeuta

Łódź

Umów wizytę

To, co Pani opisuje, jest trudnością, z którą zmaga się wiele osób i nie musi oznaczać zaburzenia. Rzeczywiście może mieć związek ze stylem przywiązania, doświadczeniami z dzieciństwa lub wyuczonym sposobem radzenia sobie z emocjami. Jeśli w przeszłości otwarte mówienie o uczuciach nie było bezpieczne, nie było modelowane przez bliskich lub wiązało się z krytyką, można w dorosłości mieć trudność z ich spontanicznym wyrażaniem. W takiej sytuacji emocje często są tłumione, aż do momentu, gdy napięcie staje się na tyle duże, że ujawniają się podczas kłótni lub konfliktu. Jest to mechanizm, który przynosi chwilową ulgę, ale jednocześnie utrudnia budowanie bliskości. To, że były partner czuł się niedoceniany, nie musi oznaczać, że nie odczuwała Pani czułości czy zaangażowania. Bardzo często problem dotyczy nie samego przeżywania emocji, ale ich komunikowania. Pani opis sugeruje, że emocje są obecne, jednak trudno je nazwać i wyrazić na bieżąco. Praca nad tą trudnością polega przede wszystkim na rozwijaniu świadomości własnych emocji i stopniowym ćwiczeniu ich komunikowania. Pomocne może być codzienne zadawanie sobie pytań: „Co teraz czuję?”, „Czego potrzebuję?”, „Co chciałabym powiedzieć tej osobie?”. Warto również próbować wyrażać uczucia małymi krokami – nie od razu poprzez bardzo osobiste wyznania, ale np. powiedzenie „miło mi z Tobą”, „cieszę się, że jesteś”, „doceniam to, co zrobiłeś”. Z czasem takie komunikaty stają się bardziej naturalne. Jeżeli zauważa Pani, że wzorzec ten powtarza się w kolejnych relacjach i powoduje cierpienie, dobrym rozwiązaniem może być konsultacja z psychologiem lub psychoterapeutą. Terapia pozwala lepiej zrozumieć źródła trudności, rozpoznać własny styl przywiązania i nauczyć się bezpieczniejszego wyrażania emocji oraz potrzeb. To, że już teraz potrafi Pani zauważyć ten schemat i zastanawia się, skąd się bierze, jest dobrym punktem wyjścia do zmiany. Świadomość własnych wzorców zwiększa szansę na budowanie w przyszłości relacji opartych na większej otwartości i poczuciu bliskości.


Witam Serdecznie z opisanego przykładu, można wywnioskować, że być może kierunkiem może być środowisko rodzinne, to może wskazywać na wiele tematów do pracy, serdecznie zapraszam Ewa Guzowska (także online)

Ewa Guzowska

Ewa Guzowska

psycholog

Warszawa

Umów wizytę

Dzień dobry. To, co Pani opisuje, jest dość częstym obszarem pracy terapeutycznej. Sam fakt, że zauważa Pani ten wzorzec, jest już ważnym krokiem. Trudność w spontanicznym wyrażaniu czułości czy mówieniu o swoich potrzebach może mieć różne źródła. Czasami wiąże się ze stylem przywiązania (np. większym dystansem wobec bliskości), ale nie można tego określić wyłącznie na podstawie kilku informacji. Warto też przyjrzeć się temu, jakie doświadczenia miała Pani wcześniej: czy w domu rodzinnym emocje były swobodnie wyrażane, czy raczej trzeba było je ukrywać, radzić sobie samemu albo okazywanie uczuć było czymś rzadkim. Ciekawy jest opis, że dopiero konflikt uruchamia możliwość powiedzenia o tym, co Pani czuje. Czasami napięcie lub zagrożenie utraty relacji powoduje, że emocje stają się bardziej dostępne – jakby dopiero wtedy pojawiała się „zgoda”, żeby je pokazać. W codzienności natomiast mogą pojawiać się mechanizmy ochronne: powstrzymywanie się, analizowanie, odkładanie rozmowy. Pomocna może być praca nad rozpoznawaniem emocji wcześniej – zanim pojawi się kryzys. Można ćwiczyć zatrzymywanie się kilka razy dziennie i pytanie siebie: Co teraz czuję? Czego potrzebuję? Czy jest coś, co chciałabym powiedzieć drugiej osobie, ale powstrzymuję się? Warto też zaczynać od małych komunikatów, niekoniecznie od bardzo dużych wyznań. Dla niektórych osób łatwiejsze jest powiedzenie: „Dobrze mi z tobą”, „Cieszę się, że jesteś”, „Trochę trudno mi mówić o uczuciach, ale jesteś dla mnie ważny/a” niż od razu pełne otwieranie się. W terapii można przyjrzeć się temu, czego Pani nauczyła się o bliskości i okazywaniu emocji oraz co sprawia, że emocje pojawiają się dopiero wtedy, gdy relacja jest zagrożona. Czasem nie chodzi o brak uczuć, ale o trudność w ich zauważaniu, tolerowaniu i komunikowaniu. Wszystkiego dobrego.


To, co Pani opisuje, może mieć związek z pewnym utrwalonym sposobem funkcjonowania w bliskich relacjach. Jednym z możliwych wyjaśnień są style przywiązania, które kształtują się już we wczesnym dzieciństwie, jednak na podstawie krótkiego opisu nie da się tego jednoznacznie ocenić. Wpływ mogą mieć również doświadczenia z domu rodzinnego, wcześniejsze relacje oraz to, czego nauczyła się Pani na temat wyrażania emocji, warto też zwrócić uwagę na kluczowe przekonania, które nosi Pani w sobie. Warto przyjrzeć się, czy podobne trudności pojawiają się także w innych bliskich relacjach. Pisze Pani, że łatwiej jest powiedzieć o swoich uczuciach dopiero wtedy, gdy dojdzie do sprzeczki. Czasem taki silny moment sprawia, że emocje, które były długo tłumione, wreszcie znajdują ujście. Dobrze byłoby też zastanowić się, czy są osoby, przy których przychodzi Pani wyrażanie emocji z większą swobodą. Jeśli tak, warto zadać sobie pytanie: co sprawia, że właśnie w tej relacji czuje się Pani bezpieczniej i łatwiej jest się otworzyć? Pomocna może być konsultacja psychologiczna. W bezpiecznej atmosferze można wspólnie przyjrzeć się temu, skąd biorą się te trudności i stopniowo uczyć się rozpoznawania oraz wyrażania swoich emocji i potrzeb. To umiejętność, którą można rozwijać, a samo zauważenie tego wzorca jest już ważnym pierwszym krokiem.


Tak, może być tu złożony problem - style przywiązania, schematy, pewność siebie, problemy emocjonalne. Z tego co opisujesz masz problem z okazywaniem emocji. Każdy z nas ma inny język miłości, jednych jest to obdarowywanie prezentami, inni potrzebują bliskości. Może różniliście się na tym poziomie z partnerem?


Dzień dobry, to, co Pani opisuje, może być związane ze sposobem przeżywania bliskości i wyrażania emocji, ale nie musi od razu oznaczać konkretnego stylu przywiązania. Czasem konflikt staje się momentem, w którym napięcie jest już na tyle duże, że łatwiej powiedzieć o tym, co wcześniej było tłumione. Warto pracować nad wcześniejszym rozpoznawaniem i nazywaniem emocji oraz potrzeb, zanim pojawi się frustracja. Pomocne może być stopniowe ćwiczenie prostych komunikatów o tym, co Pani czuje, czego potrzebuje i co jest dla Pani trudne. Jeśli taki wzorzec powtarza się w relacjach, warto przyjrzeć mu się również podczas konsultacji psychologicznej. Z pozdrowieniami Tomasz Pastok


Szanowna Pani, Trudność z bezpośrednim, czułym wyrażaniem emocji oraz sytuacja, w której dopiero wysokie napięcie i konflikt stają się okazją, by powiedzieć o swoich potrzebach, bardzo często wynikają z ukształtowanych dawniej przekonań. Dla wielu osób bezpośrednie pokazanie miłości czy zranienia wiąże się z poczuciem zagrożenia, brakiem kontroli lub lękiem przed odrzuceniem. Kiedy emocje są tłumione i gromadzą się, kłótnia staje się jedynym momentem, w którym mechanizmy kontroli puszczają, co wreszcie pozwala na ich ekspresję. W relacji z partnerem mogło to jednak tworzyć barierę, w której on czuł brak bliskości, a Pani, narastającą frustrację. Czy w emocjach da się ćwiczyć? W ich rozpoznawaniu, nazywaniu, adekwatnym przeżywaniu - jak najbardziej. Warto się temu poprzyglądać: co czuję, jakie myśli przychodzą mi do głowy, gdzie to czuję w ciele. To oczywiście początek, jednak niemniej ważny. Pozdrawiam serdecznie.


To, co Pani opisuje, może być utrwalonym sposobem funkcjonowania w bliskich relacjach, ale na podstawie samego opisu trudno jednoznacznie przypisać go do konkretnego stylu przywiązania. Trudność w wyrażaniu emocji i czułości może mieć różne źródła, m.in. wcześniejsze doświadczenia i sposób, w jaki w domu rodzinnym okazywano emocje. Warto zwrócić uwagę na moment, w którym pojawia się napięcie, i próbować mówić o swoich uczuciach oraz potrzebach wcześniej, zanim dojdzie do konfliktu. Pomocne może być proste pytanie: „Co teraz czuję i czego potrzebuję?”. Tego rodzaju wzorzec można zmieniać. Jeśli trudność jest silna i powtarza się w relacjach, warto rozważyć konsultację psychoterapeutyczną, która może pomóc lepiej zrozumieć jej źródła i nauczyć się swobodniejszego wyrażania emocji.


Dziękuję za bardzo ważne i celnie zadane pytanie. Z tego co Pani napisała potrzeba bardzo silnych emocji by wreszcie przestała się Pani kontrolować i być w stanie się " wygadać". Z mojego doświadczenia wynika że powodow takiego stanu rzeczy może być wiele. Obawiam się że zbyt wiele by w syntetycznej formie odpowiedzi wyczerpać temat. Myślę, że warto by było by skorzystała Pani z diagnostyki psychologicznej lub psychoterapeutycznej tak by w spokoju i wsparciu osoby kompetentnej móc odpowiedzieć na tak ważne pytanie


To, co opisujesz, jest dość częstym doświadczeniem i samo w sobie nie oznacza, że „nie masz emocji” albo że nie potrafisz kochać czy być blisko z drugą osobą. Bardziej wygląda to na trudność w rozpoznawaniu, dopuszczaniu do siebie i przede wszystkim komunikowaniu emocji w relacji, szczególnie wtedy, kiedy nie pojawia się silny bodziec, który niejako „otwiera drzwi” do mówienia o tym, co dzieje się wewnątrz. Ciekawy jest właśnie opisany przez Ciebie mechanizm: dopiero kiedy dochodzi do konfliktu albo sprzeczki, pojawia się możliwość powiedzenia o tym, co boli. Można sobie wyobrazić, że emocje są wcześniej obecne, ale pozostają niewypowiedziane - być może są odkładane, odsuwane, trudne do nazwania albo pojawia się myśl, że „nie ma potrzeby o tym mówić”. Dopiero napięcie związane z konfliktem sprawia, że ich wyrażenie staje się możliwe. Może za tym stać kilka różnych mechanizmów. Jednym z nich może być nawyk tłumienia lub powstrzymywania emocji. Jeżeli ktoś nauczył się, że łatwiej jest radzić sobie z emocjami samemu, nie obciążać nimi innych, nie być „zbyt emocjonalnym” albo nie pokazywać swojej wrażliwości, z czasem może zacząć automatycznie zatrzymywać emocje dla siebie. Wtedy powiedzenie „jest mi przykro”, „potrzebuję Cię”, „zależy mi na Tobie” albo „zrobiło mi się smutno” może być zaskakująco trudne, mimo że wewnętrznie te emocje są bardzo silne. Możliwe jest również, że trudność dotyczy samego rozpoznawania i nazywania stanów emocjonalnych. Czasami człowiek wie, że „coś jest nie tak”, czuje napięcie, złość albo dystans, ale dopiero po czasie potrafi zrozumieć, że pod spodem znajdował się np. smutek, lęk, poczucie odrzucenia czy potrzeba bliskości. W konflikcie emocje stają się natomiast tak intensywne, że łatwiej je zauważyć i wypowiedzieć. Warto też przyjrzeć się temu, co właściwie oznacza dla Ciebie okazywanie czułości. Dla jednej osoby naturalne będzie powiedzenie „kocham Cię”, dla innej przytulenie, zrobienie czegoś dla partnera, spędzenie z nim czasu czy zainteresowanie się jego samopoczuciem. Możliwe więc, że uczucia są obecne, ale sposób ich wyrażania nie jest dla Ciebie oczywisty ani łatwo dostępny werbalnie. Styl przywiązania rzeczywiście może być jednym z obszarów do sprawdzenia. Szczególnie warto zastanowić się, jakie doświadczenia z wcześniejszych relacji nauczyły Cię tego, co robisz, kiedy potrzebujesz bliskości, a także co robisz, kiedy ktoś tej bliskości potrzebuje od Ciebie. Nie chodzi jednak o to, żeby szybko przypisać sobie etykietę „unikającego stylu przywiązania”. Znacznie bardziej użyteczne jest zrozumienie konkretnego mechanizmu: co dzieje się we mnie tuż przed tym, kiedy chcę coś powiedzieć, ale jednak tego nie mówię? Pomocne może być również przyjrzenie się temu, jakie myśli pojawiają się w takich momentach. Na przykład: „Nie ma sensu o tym mówić.” „Sama powinnam sobie z tym poradzić.” „To jest przecież oczywiste, nie muszę tego mówić.” „Nie chcę wyjść na zależną.” „To może być dla drugiej osoby niezręczne.” „Nie wiem, jak to powiedzieć.” „Jak zacznę mówić, zrobi się z tego większa sprawa.” Takie myśli często pojawiają się bardzo automatycznie i mogą skutecznie blokować spontaniczne wyrażanie emocji. Co można z tym zrobić? Przede wszystkim warto zacząć ćwiczyć wyrażanie emocji zanim napięcie osiągnie poziom konfliktu. Nie trzeba od razu prowadzić z partnerem bardzo głębokich rozmów. Można zacząć od prostych zdań: „Zrobiło mi się przykro, kiedy…” „Ucieszyło mnie, że…” „Dobrze mi z Tobą.” „Potrzebuję teraz trochę bliskości.” „Bardzo mi na Tobie zależy.” „Nie wiem jeszcze dokładnie, co czuję, ale chciałabym Ci o tym powiedzieć.” Szczególnie ważne jest to ostatnie zdanie. Nie trzeba najpierw idealnie zrozumieć własnych emocji, żeby zacząć o nich mówić. Można komunikować również samą niepewność. Dobrym ćwiczeniem jest także zatrzymywanie się raz lub dwa razy dziennie i zadawanie sobie kilku pytań: Co teraz czuję? Co wydarzyło się przed chwilą? Czego potrzebuję? Czy jest coś, co chciałabym powiedzieć bliskiej osobie, ale powstrzymuję się przed tym? Z czasem zwiększa to dostęp do własnych emocji i sprawia, że nie trzeba czekać aż konflikt „wymusi” ich ujawnienie. Warto również ćwiczyć małe akty czułości, zamiast traktować wyrażanie uczuć jako coś, co musi być wielkim, emocjonalnym wyznaniem. Wiadomość „miło było Cię dzisiaj zobaczyć”, przytulenie, powiedzenie „tęskniłam”, zainteresowanie się tym, jak minął komuś dzień, to również są sposoby komunikowania bliskości. Jeżeli ten wzorzec powtarza się w różnych bliskich relacjach i powoduje cierpienie, psychoterapia może być dobrym miejscem do jego dokładnego zrozumienia. Nie chodzi wyłącznie o nauczenie się kilku gotowych zdań, ale o przyjrzenie się temu, skąd wzięła się potrzeba powstrzymywania emocji, czego właściwie obawiasz się w ich ujawnianiu i co dzieje się z Tobą, kiedy druga osoba okazuje Ci czułość lub potrzebuje jej od Ciebie. Można wtedy pracować zarówno nad rozpoznawaniem i regulowaniem emocji, jak i nad komunikacją potrzeb, tolerowaniem własnej wrażliwości oraz budowaniem większego poczucia bezpieczeństwa w bliskości. I jeszcze jedna ważna rzecz: zakończenie związku może sprawiać, że teraz szczególnie mocno analizujesz to, czego nie udało się zrobić albo powiedzieć. Warto wyciągnąć z tego doświadczenia wnioski, ale nie zamieniać ich w przekonanie „taka już jestem” albo „nie potrafię być w bliskiej relacji”. Umiejętność wyrażania uczuć jest czymś, czego można się uczyć i co można rozwijać. Samo zauważenie tego wzorca jest już istotnym pierwszym krokiem.


Polecam lekturę "Relacje na huśtawce", gdzie pod wpływem proponowanych technik i ćwiczeń można zwiększyć wgląd we własne zachowania. Natomiast książki nie zastąpią sesji diagnostycznych, które ujmują konteksty zdarzeń i osobistej historii życia, dlatego najlepiej zapisać się na konsultacje.


To, co Pani opisuje, rzeczywiście może być związane z pewnymi wzorcami wyniesionymi z wcześniejszych relacji i sposobów radzenia sobie z emocjami. U niektórych osób pojawia się mechanizm, w którym łatwiej mówić o emocjach dopiero wtedy, gdy napięcie jest już bardzo duże. Dopóki wszystko jest „w porządku”, potrzeby i uczucia mogą być trudne do zauważenia albo wyrażenia. Dopiero konflikt staje się momentem, w którym pojawia się poczucie: „teraz mam prawo o tym powiedzieć”. Czasami wiąże się to z doświadczeniami, w których emocje nie były czymś naturalnie omawianym, potrzeby były odkładane na później albo człowiek nauczył się, że mówienie o sobie może prowadzić do odrzucenia, krytyki lub napięcia. Może też pojawić się trudność nie tyle z samym odczuwaniem emocji, ale z ich nazwaniem i pokazaniem drugiej osobie. Niektórzy ludzie czują miłość, przywiązanie czy wdzięczność, ale „blokują się” przed powiedzeniem tego lub okazaniem czułości. Praca nad tym zwykle zaczyna się od małych kroków: zauważania emocji wcześniej, zanim pojawi się konflikt („co teraz czuję?”, „czego potrzebuję?”); ćwiczenia mówienia o małych rzeczach, nie tylko o dużych problemach; uczenia się komunikatów typu: „czuję…”, „potrzebuję…”, „ważne jest dla mnie…”; sprawdzania, jakie przekonania pojawiają się wokół okazywania uczuć („czy to jest dla mnie krępujące?”, „czy boję się, że będę zbyt zależna?”). Warto też przyjrzeć się temu, co dokładnie dzieje się w momencie, gdy chce Pani powiedzieć coś czułego lub ważnego. Czy pojawia się wstyd? Napięcie? Myśl, że „to głupie” albo „nie powinnam tego mówić”? To często jest klucz do zrozumienia mechanizmu. Sama świadomość tego wzorca jest już bardzo ważnym krokiem. To, że zauważyła Pani: „robię to dopiero po konflikcie”, oznacza, że zaczyna Pani widzieć moment, w którym można wprowadzić zmianę.


Dzień dobry, Opisywana przez Panią trudność jest często spotykanym sposobem radzenia sobie z emocjami. Rzeczywiście, brzmi to, jakby mógł być to wzorzec, który wykształcił się w dzieciństwie w odpowiedzi na dorastanie w warunkach, w których rozmowa o własnych potrzebach i uczuciach w bezpieczny sposób nie byla możliwa. Nie jest to jednak stwierdzenie, którego mogłabym być pewna po krótkim opisie. Sam fakt, iż zauważa Pani u siebie powtarzalność w tych zachowaniach wydaje się być znaczącym krokiem ku zmianie. Pytanie brzmi: co bedzie Pani dalej w stanie z tą obserwacją zrobić? Czy bedzie możliwe, aby mimo wszystko przezywciężała Pani tę trudność sama, czy też będzie się to wydawało Pani zbyt trudne? Sugerowałabym wzięcie pod uwagę rozpoczęcia współpracy z psychoterapeutą, który pomoże Pani nauczyć się rozmawiania o tym, co Pani czuje i co nie pasuje - tak, by mogła Pani robić to na spokojnie, nie tylko zanim jeszcze Pani emocje urosną i dojdzie do konfliktu, ale również wtedy, gdy jest dobrze i chciałaby Pani kogoś docenić. Rozmawianie o tym, co dzieje się w relacji, jak przeżywamy drugą osobę i czego od niej oczekujemy jawi mi się jako ważna część bycia w każdej relacji, więc rozwinięcie tej umiejętności może być czymś, co zaprocentuje w przyszłości. Pozdrawiam, Małgorzata Iwańczyk Gabinet Psychoterapii i Pomocy Psychologicznej Dobra Przestrzeń w Katowicach i Gliwicach


Widzę, że to, co Pani opisuje, może być pewnym wyuczonym sposobem radzenia sobie z emocjami. Uczucia są długo zatrzymywane, a dopiero sprzeczka daje impuls, żeby powiedzieć o tym, co boli. Może to mieć związek ze stylem przywiązania, lękiem przed odsłonięciem się albo z tym, jak w Pani domu okazywano emocje, ale na podstawie samego opisu nie da się wskazać jednej przyczyny. Może Pani zacząć od nazywania swoich emocji na bieżąco, zanim się nagromadzą. Pomocny bywa prosty schemat: „Kiedy wydarza się…, czuję…, chciałabym…”. Jeżeli mówienie jest trudne, na początku można zapisać swoje myśli albo wysłać wiadomość. Warto też ćwiczyć czułość małymi krokami — przez krótki komplement, podziękowanie, przytulenie czy powiedzenie, że czyjaś obecność jest dla Pani ważna. To jest umiejętność, której można się nauczyć. Jeśli jednak przy wyrażaniu emocji pojawia się silny wstyd, napięcie albo lęk przed odrzuceniem, warto przyjrzeć się temu podczas psychoterapii.


Dzień dobry. To, co Pani opisuje, rzeczywiście wygląda na powtarzający się sposób funkcjonowania w bliskiej relacji, ale nie przypisywałbym mu od razu konkretnej etykiety, np. określonego stylu przywiązania. Styl przywiązania może mieć związek ze sposobem regulowania i wyrażania emocji, ale na podstawie samego opisu nie da się stwierdzić, że właśnie on odpowiada za Pani trudność. Bardzo ciekawa jest natomiast obserwacja, którą sama Pani zrobiła: emocje są, ale łatwiej je Pani wyrazić dopiero wtedy, kiedy napięcie urośnie i pojawi się konflikt. Sprzeczka staje się wtedy niejako „otwarciem drzwi” do powiedzenia rzeczy, których wcześniej trudno było wypowiedzieć spokojnie. To oznacza również, że jest tu konkretny obszar do pracy. Nie musi Pani zaczynać od wielkich deklaracji uczuć. Można ćwiczyć wyrażanie niewielkich rzeczy wcześniej — zanim napięcie stanie się tak duże, że potrzebna będzie kłótnia. Przykładowo, gdy pojawia się coś ważnego, spróbować zatrzymać się przy jednej rzeczy i powiedzieć ją możliwie prosto: „zrobiło mi się przykro, kiedy…”, „cieszy mnie, kiedy…”, „brakuje mi…”, „chciałabym Ci powiedzieć, że…”. Celem nie jest perfekcyjne mówienie o emocjach, tylko stopniowe uczenie się, że można je komunikować również wtedy, gdy w relacji jest spokojnie. Warto też oddzielić dwie kwestie: trudność w okazywaniu uczuć nie oznacza automatycznie ich braku, ale dla drugiej osoby brak widocznych sygnałów czułości może być realnym doświadczeniem niedocenienia. Obie rzeczy mogą być jednocześnie prawdziwe. Jeżeli chciałaby Pani lepiej zrozumieć, co konkretnie blokuje Panią przed wyrażaniem emocji bez konfliktu i jak ćwiczyć to w przyszłych bliskich relacjach, można temu przyjrzeć się podczas konsultacji psychologicznej online — bez zakładania z góry, że musi za tym stać określony „styl” czy diagnoza. Bogusław Kwitkowski atencja.online


Dzień dobry, dziękuję za podzielenie się swoim doświadczeniem. To, co Pani opisuje, rzeczywiście może być pewnym utrwalonym sposobem funkcjonowania w bliskich relacjach, ale na podstawie samego opisu nie da się wskazać jednej konkretnej przyczyny ani przypisać tego jednoznacznie do określonego stylu przywiązania. Ciekawy jest natomiast opis, że dopiero konflikt pozwala Pani „przebić się” do własnych emocji i powiedzieć o tym, co boli. Może to oznaczać trudność w rozpoznawaniu i komunikowaniu emocji na bieżąco albo przekonanie, że o swoich potrzebach można mówić dopiero wtedy, gdy napięcie jest już bardzo duże. Czasami takie mechanizmy rzeczywiście wiążą się z doświadczeniami z wcześniejszych relacji czy sposobem, w jaki w domu rodzinnym wyrażano emocje. Warto więc nie koncentrować się wyłącznie na pytaniu „jaki mam styl przywiązania?”, ale przede wszystkim nauczyć się zauważać emocję i potrzebę zanim pojawi się konflikt. Pomocne może być regularne zadawanie sobie pytań: „Co teraz czuję?”, „Co wywołało tę emocję?”, „Czego potrzebuję od drugiej osoby?” i „Czy jest coś, co chciałabym jej powiedzieć, ale odkładam to na później?”. Warto również ćwiczyć wyrażanie czułości w bardzo małych krokach. Nie musi Pani od razu mówić „kocham cię” czy prowadzić bardzo emocjonalnych rozmów. Można zacząć od prostego „cieszę się, że jesteś”, „było mi miło, kiedy to zrobiłeś” albo „potrzebuję teraz trochę bliskości”. Z czasem takie komunikaty mogą stać się bardziej naturalne. Jeżeli widzi Pani, że ten schemat powtarza się w kolejnych relacjach i utrudnia ich budowanie, warto omówić go z psychoterapeutą. Szczególnie pomocna może być terapia CBT lub terapia schematów, w której można przyjrzeć się temu, skąd bierze się trudność w wyrażaniu potrzeb i emocji oraz co uruchamia ją w bliskiej relacji. To, że zauważyła Pani ten wzorzec już w wieku 20 lat, jest bardzo dobrym punktem wyjścia do jego zmiany.

mgr Szymon Szymczonek

mgr Szymon Szymczonek

psychoterapeuta

Warszawa

Umów wizytę

Z Pani opisu wynika, że może mieć Pani trudność nie tyle z samym odczuwaniem emocji, ile z ich rozpoznawaniem i bezpośrednim komunikowaniem, szczególnie w sytuacjach bliskości. Nie musi to jednak oznaczać konkretnego zaburzenia ani jednoznacznie wskazywać na określony styl przywiązania. To, że łatwiej jest Pani mówić o swoich emocjach dopiero podczas konfliktu, może sugerować, że napięcie lub poczucie zagrożenia uruchamia w Pani potrzebę wyrażenia tego, co wcześniej było tłumione. Warto zastanowić się, czy w przeszłości nauczyła się Pani, że o trudnych emocjach można mówić dopiero wtedy, gdy „coś się wydarzy”, albo że ich wyrażanie samo z siebie jest niewygodne, ryzykowne czy niepotrzebne. W pracy nad tym pomocne byłoby przede wszystkim uczenie się mówienia o emocjach zanim pojawi się konflikt. Można zacząć bardzo prosto: zamiast próbować od razu mówić „kocham cię” czy „bardzo mi na tobie zależy”, warto ćwiczyć krótkie komunikaty: „jest mi teraz trudno”, „cieszę się, że jesteś”, „potrzebuję bliskości”, „to, co powiedziałeś, było dla mnie ważne”. Pomocne może być również regularne zadawanie sobie pytań: Co teraz czuję? Co wywołało tę emocję? Czego w tej chwili potrzebuję? Czy potrafię powiedzieć o tym komuś bliskiemu? Dzięki temu emocje przestają być czymś, co można wyrazić dopiero w momencie dużego napięcia. Trzymam kciuki!


Dzień dobry, z Pani opisu wynika, że nie tyle nie przeżywa Pani emocji czy nie potrzebuje bliskości, ile trudno jest Pani pokazać je drugiej osobie wprost. Czułość, powiedzenie komuś, że jest ważny, okazanie wdzięczności czy mówienie o tym, co boli, wydają się szczególnie trudne wtedy, kiedy w relacji jest spokojnie. Emocje i niewypowiedziane potrzeby mogą wówczas pozostawać „w środku” i stopniowo się kumulować. Dopiero sprzeczka, silne napięcie czy obawa o relację sprawiają, że pojawia się możliwość powiedzenia tego, co wcześniej było trudne do wypowiedzenia. To może być bardzo obciążające – z jednej strony może Pani potrzebować bliskości i chcieć ją okazywać, a z drugiej w momencie, kiedy trzeba się emocjonalnie odsłonić, pojawia się pewnego rodzaju blokada. Rozstanie i informacja od partnera, że czuł się niedoceniany, mogły dodatkowo boleśnie pokazać konsekwencje tego wzorca. Może być to związane ze stylem przywiązania i sposobem, w jaki nauczyła się Pani funkcjonować w bliskich relacjach, ale na podstawie krótkiego opisu nie można przypisać Pani konkretnego stylu czy mechanizmu. Warto sprawdzić, co właściwie dzieje się w Pani w momencie bliskości: jakie pojawiają się myśli, emocje i reakcje w ciele oraz czego Pani wtedy potrzebuje i czego się obawia. Czasami za trudnością w wyrażaniu uczuć znajduje się lęk przed odsłonięciem się, odrzuceniem lub zależnością, czasami wstyd, trudność w rozpoznawaniu własnych potrzeb albo wyniesione z wcześniejszych relacji przekonanie, że emocji lepiej nie pokazywać. Kierunkiem pracy może być więc lepsze rozpoznawanie własnych emocji i potrzeb, wychwytywanie automatycznych myśli pojawiających się w sytuacjach bliskości, uczenie się komunikowania uczuć zanim napięcie narasta oraz stopniowe oswajanie emocjonalnego odsłaniania się przed drugą osobą. Warto również przyjrzeć się wcześniejszym doświadczeniom relacyjnym i temu, jak mogły wpłynąć na obecny sposób budowania więzi. Do pełniejszego zrozumienia tego wzorca potrzebne jest jednak poznanie jego podłoża, historii i kontekstu oraz stworzenie indywidualnej konceptualizacji problemu. Dlatego dobrym miejscem do takiej pracy może być psychoterapia. Jeśli chciałaby Pani przyjrzeć się temu dokładniej i zrozumieć, dlaczego bliskość oraz wyrażanie uczuć są dla Pani tak trudne, zapraszam do bezpośredniego kontaktu i konsultacji psychoterapeutycznej.


Dzień dobry, to, co Pani opisuje — trudność w wyrażaniu czułości wprost i potrzebę konfliktu, żeby móc się otworzyć — to rzeczywiście temat, który często wiąże się ze stylem, w jaki uczymy się bliskości i wyrażania emocji, w tym ze stylem przywiązania. Czasem łatwiej zacząć od zapisania tego, co się czuje, np. w formie listu — nazwanie emocji na piśmie pomaga je lepiej zrozumieć i stopniowo się na nie otworzyć.


Może Pani z tym pracować. Kluczowe jest zarówno poznanie skąd ten schemat jak i co z nim zrobić. Co chce Pani "puścić" i w których momentach przełamie Pani stare wzorce. Zwykle potrzeba do tego osoby, która postawi odpowiednie pytania i poprowadzi przez zmianę. Cierpliwości i powodzenia.


Dzień dobry. To, co Pani opisuje, rzeczywiście może być pewnym utrwalonym wzorcem funkcjonowania w bliskich relacjach, ale na podstawie samego opisu nie da się powiedzieć, że jest to konkretny styl przywiązania. Warto też uważać na popularne uproszczenie, w którym każdą trudność w relacjach tłumaczy się „unikającym stylem przywiązania”. Ciekawy jest natomiast opisany przez Panią mechanizm: **dopiero konflikt daje Pani „pozwolenie”, żeby powiedzieć o tym, co Panią boli**. Może to oznaczać, że w spokojnych sytuacjach pojawia się trudność w rozpoznawaniu, nazywaniu albo komunikowaniu własnych emocji i potrzeb. Napięcie narasta, a dopiero silniejsze pobudzenie emocjonalne przełamuje tę blokadę. Czasami u podłoża znajdują się przekonania typu: „nie powinnam sprawiać problemu”, „moje emocje nie są aż tak ważne”, „nie wiem, jak o tym powiedzieć”, „okazywanie czułości jest krępujące” albo obawa, że odsłonięcie się przed drugą osobą wiąże się z ryzykiem odrzucenia. Bywa również tak, że ktoś po prostu nie nauczył się w domu rodzinnym swobodnego mówienia o uczuciach i potrzebach. Dobra wiadomość jest taka, że **wyrażania emocji można się nauczyć**. Nie trzeba czekać na kłótnię, żeby powiedzieć komuś coś ważnego. Na początek proponowałabym ćwiczyć bardzo małe komunikaty, zanim emocje się skumulują. Zamiast czekać do momentu konfliktu, można powiedzieć np.: „Jest mi dzisiaj trochę smutno i chciałabym, żebyś mnie przytulił/a”, „To, co powiedziałeś, było dla mnie ważne” albo „Trochę trudno mi o tym mówić, ale chciałabym ci powiedzieć, co teraz czuję”. Nie musi to być od razu bardzo emocjonalne czy idealnie sformułowane. Pomocne może być również regularne zatrzymywanie się i zadawanie sobie trzech pytań: **Co teraz czuję? Czego potrzebuję? Czy chcę się tym z kimś podzielić?** Z czasem zwiększa to świadomość emocji i pozwala reagować wcześniej, zanim napięcie będzie wymagało „wybuchu”, żeby w ogóle zostać zauważone. Jeżeli ten schemat powtarza się w różnych relacjach i sama próba zmiany jest trudna, warto omówić go z psychologiem lub psychoterapeutą. W terapii można dokładniej przyjrzeć się temu, skąd wziął się sposób przeżywania i komunikowania emocji, jak funkcjonuje Pani w bliskości oraz co dokładnie uruchamia blokadę przed mówieniem o swoich potrzebach. Jeśli chciałaby Pani przyjrzeć się temu bliżej, zapraszam również na konsultację online. Możemy wspólnie przeanalizować ten wzorzec i zastanowić się, jakie konkretne ćwiczenia i sposoby komunikacji będą dla Pani najbardziej pomocne.


To, co opisujesz, może być utrwalonym wzorcem związanym z wyrażaniem emocji i bliskością, czasem mającym związek ze stylem przywiązania, ale na podstawie samego opisu trudno jednoznacznie określić jego źródło. Możliwe, że konflikt powoduje u Ciebie wzrost napięcia, który paradoksalnie ułatwia Ci dostęp do emocji i mówienie o tym, co naprawdę czujesz. Zauważenie trudności, które opisujesz i taka autorefleksja jest bardzo ważnym etapem na drodze do lepszego poznania siebie i pracy nad trudniejszymi obszarami. Zachęcam Cię do skorzystania ze wsparcia psychologicznego, żeby lepiej poznać i zrozumieć siebie.


Dzień dobry. Tak, taki sposób funkcjonowania może być związany m.in. ze stylem przywiązania, wcześniejszymi doświadczeniami w relacjach albo trudnością w rozpoznawaniu i komunikowaniu własnych emocji. Czasem konflikt działa wtedy jak „wyzwalacz” - napięcie rośnie na tyle, że łatwiej powiedzieć coś, co wcześniej było zatrzymywane. Warto jednak nie przypisywać sobie od razu konkretnego stylu przywiązania bez dokładniejszego poznania historii. Bardziej pomocne byłoby przyjrzenie się temu, co dzieje się tuż przed momentem wycofania: czy pojawia się lęk przed oceną, odrzuceniem, utratą kontroli, wstyd albo poczucie, że okazywanie czułości jest czymś nienaturalnym czy ryzykownym. Pracę można zacząć od nazywania emocji na bieżąco, zapisywania tego, co chciałaby Pani powiedzieć bliskiej osobie, oraz ćwiczenia komunikowania małych rzeczy zanim napięcie urośnie do poziomu konfliktu. Jeśli ten wzorzec powtarza się w ważnych relacjach, psychoterapia może pomóc zrozumieć jego źródło i stopniowo nauczyć się bardziej bezpośredniego wyrażania emocji.


Tak, dobrze Pani to lokalizuje. Mozna teraz z kims to poglebic. Tutaj chodzi o to, ze prawdopodobnie emocje nawet sa intensywnie przezywane, ale (nieswiadomie) niedopuszczane, powstrzymywane. Dopiero jak pojawi sie czynnik spustowy (sprzeczka, etc.) wtedy odpala sie pelny afekt. Do sprawdzenia przed czym taki mechanizm ma Pania bronic. Mozliwe wg mnie glownie za pomoca psychoterapii.

mgr Krzysztof Hanusyk

mgr Krzysztof Hanusyk

psychoterapeuta

Wrocław

Umów wizytę

To może być związane ze stylem przywiązania, ale nie da się tego określić wyłącznie na podstawie opisu. Często wygląda to tak, że na co dzień emocje są hamowane, a konflikt daje wystarczająco silne pobudzenie, żeby wreszcie powiedzieć to, co wcześniej było zatrzymywane. Warto pracować nad rozpoznawaniem emocji wcześniej, nazywaniem potrzeb i mówieniem o nich zanim napięcie urośnie. Pomagają proste komunikaty typu: „jest mi trudno powiedzieć to wprost, ale zależy mi na…”. Jeśli ten wzorzec powtarza się w bliskich relacjach, warto przyjrzeć mu się na konsultacji psychologicznej. Zapraszam na konsultację online. Jestem od tego ekspertem.


Dzień dobry, To, co u siebie Pani zauważyła, to bardzo częsty i świetnie opisany w psychologii mechanizm. Sam fakt, że w wieku 20 lat ma Pani tak dużą samoświadomość i łączy te kropki, to wspaniały punkt wyjścia do zmiany. Opisany przez Panią wzorzec jest charakterystyczny dla unikającego stylu przywiązania. W tym schemacie odsłonięcie się, mówienie wprost o uczuciach i pokazywanie miękkiej, bezbronnej strony bywa podświadomie odbierane przez układ nerwowy jako ryzykowne. Kiedy jest spokojnie i bezpiecznie, włącza się wewnętrzny „hamulec” i chłód. Dlaczego potrzebuje Pani kłótni, żeby wyrzucić z siebie to, co boli? Konflikt działa jak zawór bezpieczeństwa. Kiedy pojawia się złość i rośnie adrenalina, zdejmują one lękową kontrolę. W emocjach paradoksalnie łatwiej jest powiedzieć trudną prawdę, bo złość daje poczucie siły i chroni przed poczuciem bezradności, które pojawia się przy spokojnej, intymnej rozmowie. Jak można krok po kroku oswajać wyrażanie emocji? - Metoda małych kroków (nie trzeba od razu wielkich słów): Czułość to nie tylko „kocham cię” czy poetyckie wyznania. Można zacząć od bezpieczniejszych, bardziej rzeczowych komunikatów: „fajnie, że jesteś”, „dobrze mi się z tobą spędza czas”, „doceniam, że to zrobiłeś”. - Korzystanie z form pośrednich: Jeśli słowa z trudem przechodzą przez gardło, na początku ogromnie pomaga forma pisana. Krótka, ciepła wiadomość w ciągu dnia czy zostawiona mała karteczka to też okazywanie czułości, a budzi znacznie mniejszy opór psychiczny. - Wypowiadanie małych niezadowoleń na bieżąco: Zamiast czekać, aż nazbiera się cała lista żalów, która doprowadzi do wybuchu, warto trenować mówienie o drobnostkach od razu, kiedy się pojawiają – zanim urośnie wokół nich silne napięcie. Taki „pancerz” rzadko bierze się znikąd - bardzo często wykształca się w dzieciństwie, jeśli w domu okazywanie wrażliwości nie było bezpieczne albo emocje były ignorowane. Warto przyjrzeć się temu głębiej, np. w pracy ze specjalistą. Wspólnie z psychologiem można stopniowo rozbroić ten lęk i nauczyć się bliskości bez konieczności czekania na kryzys. Pozdrawiam serdecznie, mgr Agnieszka Rek, psycholog


Dzień dobry, to, co Pani opisuje, może mieć związek z pewnym utrwalonym sposobem regulowania emocji i bliskości, ale na podstawie samego opisu nie da się jednoznacznie powiedzieć, że jest to konkretny styl przywiązania. U części osób rzeczywiście pojawia się wzorzec polegający na tym, że emocje są długo zatrzymywane, minimalizowane albo odkładane na później. Dopiero konflikt powoduje wzrost napięcia na tyle duży, że uczucia i niewypowiedziane wcześniej potrzeby „wydostają się” na zewnątrz. Wtedy sprzeczka staje się niejako momentem, w którym łatwiej powiedzieć rzeczy, których spokojnie wcześniej nie udawało się wypowiedzieć. Może mieć to związek ze stylem przywiązania, szczególnie jeśli bliskość, zależność od drugiej osoby albo odsłanianie własnych uczuć wywołują dyskomfort. Podobny sposób funkcjonowania może jednak wynikać również z doświadczeń rodzinnych. Jeśli w domu rodzinnym rzadko mówiło się o uczuciach, nie okazywało się czułości albo emocje pojawiały się przede wszystkim podczas konfliktów, człowiek może nie mieć wypracowanego innego sposobu komunikowania swoich potrzeb. Warto zwrócić uwagę na to, co dzieje się w Pani tuż przed próbą okazania czułości. Czy pojawia się skrępowanie, napięcie, wstyd, obawa przed odsłonięciem się, myśl „to brzmi głupio”, czy może trudność w samym rozpoznaniu tego, co Pani czuje. To może być ważniejszą wskazówką niż samo przypisywanie sobie określonego stylu przywiązania. Można nad tym pracować stopniowo. Dobrym początkiem jest ćwiczenie nazywania emocji poza sytuacją konfliktową. Raz dziennie warto spróbować odpowiedzieć sobie na trzy pytania: „Co teraz czuję?”, „Czego potrzebuję?” oraz „Co chciałabym powiedzieć bliskiej osobie, gdybym nie obawiała się jej reakcji?”. Pomocne może być również uczenie się komunikowania niewielkich rzeczy na bieżąco, zanim nagromadzi się napięcie. Nie trzeba od razu prowadzić bardzo emocjonalnych rozmów. Czasem wystarczy powiedzieć: „Było mi miło, kiedy to zrobiłeś”, „Tęskniłam”, „Potrzebuję teraz trochę więcej bliskości” albo „To, co się wydarzyło, trochę mnie zabolało”. W przypadku czułości warto również pamiętać, że nie każdy wyraża ją przede wszystkim słowami. Ważne jest jednak, aby partner wiedział, w jaki sposób okazuje Pani uczucia i czego może od Pani oczekiwać. Jeśli zauważa Pani, że ten wzorzec powtarza się w kolejnych bliskich relacjach i trudno go zmienić samodzielnie, rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą może pomóc ustalić, skąd bierze się trudność w odsłanianiu emocji i dlaczego konflikt staje się momentem, w którym dopiero można je wyrazić. Samo zauważenie tego mechanizmu jest już ważnym punktem wyjścia, ponieważ pozwala zacząć reagować wcześniej, zanim niewypowiedziane emocje zamienią się w napięcie i konflikt.


To, co Pani opisuje, może być pewnym wzorcem funkcjonowania w bliskości, ale nie przypisywałbym go od razu do konkretnego stylu przywiązania. Wygląda raczej tak, jakby emocje i potrzeby długo pozostawały zatrzymane, a konflikt dopiero dawał Pani wystarczająco dużo energii czy „pozwolenia”, żeby je wyrazić. Warto zacząć obserwować wcześniejszy moment: co czuję i czego potrzebuję, zanim pojawi się napięcie, złość czy sprzeczka, i próbować mówić o tym właśnie wtedy, nawet jeśli początkowo będzie to niezręczne. W terapii przyjrzałbym się też temu, co właściwie dzieje się z Panią, kiedy chce spontanicznie powiedzieć komuś „tęsknię”, „potrzebuję cię”, „jest mi przykro” czy po prostu okazać czułość — bo prawdopodobnie właśnie tam znajduje się to, co Panią zatrzymuje.


To może być utrwalony sposób chronienia się przed bliskością lub trudnymi emocjami — nie musi jednak oznaczać jednej konkretnej „diagnozy” ani stałego stylu przywiązania. Konflikt może dawać Pani poczucie, że wreszcie „wolno” powiedzieć, co boli, gdy napięcie staje się zbyt duże. Warto ćwiczyć mówienie o emocjach wcześniej i małymi krokami: np. raz dziennie nazwać jedną emocję oraz jedną potrzebę: „Jest mi trudno i potrzebuję przytulenia” albo „Zrobiło mi się przykro, gdy…”. Pomocna może być psychoterapia skoncentrowana na relacjach, emocjach lub schematach — style przywiązania mogą się zmieniać wraz z doświadczeniami i pracą nad relacją. Nie chodzi o to, by zmuszać się do wielkich wyznań, lecz stopniowo uczyć się, że czułość i szczerość mogą być bezpieczne także bez kłótni.


To, co Pani opisuje, nie musi oznaczać braku uczuć ani niezdolności do bliskości. Można przeżywać miłość, wdzięczność i tęsknotę, a jednocześnie mieć trudność z ich ujawnianiem. Samo dostrzeżenie, że emocje łatwiej wyrazić Pani podczas konfliktu, jest ważnym punktem wyjścia do zmiany. Opisany wzorzec może wiązać się z hamowaniem ekspresji emocjonalnej i obawą przed odsłonięciem się. Powiedzenie „jesteś dla mnie ważny” czy „potrzebuję twojej bliskości” oznacza pokazanie drugiej osobie czegoś wrażliwego. Może temu towarzyszyć lęk przed odrzuceniem, zawstydzeniem albo poczuciem zależności. Takie trudności bywają obecne przy unikających tendencjach w przywiązaniu, ale na podstawie krótkiego opisu nie można określić Pani stylu przywiązania ani rozpoznać zaburzenia. Warto przyjrzeć się temu, jaką funkcję pełni u Pani sprzeczka. Jedna z możliwości jest taka, że na co dzień powstrzymuje Pani wypowiedzenie uczuć, aż nagromadzone napięcie staje się silniejsze niż obawa przed ich ujawnieniem. Inną hipotezą jest to, że złość daje Pani większe poczucie siły niż mówienie o zranieniu czy potrzebie czułości. Łatwiej wtedy powiedzieć: „W ogóle się mną nie interesujesz”, niż: „Tęsknię za tobą i boję się, że jestem dla ciebie mało ważna”. Są to możliwości do wspólnego zbadania, nie gotowe wyjaśnienie Pani zachowania. Pomocne może być również przyjrzenie się wcześniejszym doświadczeniom: czy w Pani domu mówiło się o uczuciach? Jak reagowano na smutek, potrzebę przytulenia albo sprzeciw? Czy spokojne wypowiedzi były słyszane, czy uwagę można było uzyskać dopiero podczas kłótni? Nie chodzi o szukanie winnych, lecz o zrozumienie, czego nauczyła się Pani o bezpieczeństwie wyrażania emocji. Znaczenie ma też to, jak na Pani otwartość reaguje obecna bliska osoba. Ponieważ trudność powtarza się i wpływa na Pani relacje, warto rozważyć psychoterapię. Można w niej zarówno zrozumieć, co powstrzymuje Panią przed bliskością, jak i stopniowo ćwiczyć wyrażanie uczuć w bezpiecznej relacji. Warto też pamiętać, że zakończenie związku nie dowodzi, iż cała odpowiedzialność leżała po Pani stronie. Celem pracy nie jest zmuszanie się do czułości, lecz uzyskanie większej swobody w pokazywaniu tego, co rzeczywiście Pani czuje.


Dzień dobry. To bardzo ważne, że zauważa Pani ten powtarzający się sposób reagowania i chce nad nim pracować. Styl przywiązania może mieć tutaj znaczenie i warto mu się bliżej przyjrzeć. Czasem łatwiej powiedzieć o tym, co boli, dopiero podczas sprzeczki, kiedy emocje są już silniejsze. Warto wtedy zwrócić uwagę na to, co dzieje się wcześniej: czy trudno znaleźć słowa, czy pojawia się skrępowanie, obawa przed reakcją drugiej osoby, czy może po prostu trudno zacząć taką rozmowę. Można też stopniowo ćwiczyć mówienie o emocjach wcześniej, w prostych codziennych sytuacjach, zanim pojawi się konflikt. Na przykład: „było mi miło, kiedy…”, „zależy mi na…” albo „sprawiło mi przykrość, gdy...”, "nie spodobało mi się to, że...".


Dzień dobry, Problem z wyrażaniem emocji może mieć wiele przyczyn i ciężko postawić na ten moment jedną diagnozę, jednak jeśli taka sytuacja się powtarza to jak najbardziej może być to schemat. Być może taki sposób działania w relacjach daje Pani większą kontrolę nad relacją i jej dynamiką? Może jest to schemat wyniesiony z domu i to w jaki sposób Pani rodzice rozwiązywali problemy? To tylko hipotezy ale żeby je zweryfikować musielibyśmy się wspólnie przyjrzeć Pani działaniom na terapii. Pozdrawiam Wojciech Jerchel


Dzień dobry, warto zadać sobie pytanie: co dla Pani oznacza wyrażanie emocji/czułości, (słabość, zależność emocjonalną, niepewność itp.) oraz jakie emocje towarzyszyłyby Pani, gdyby miałaby Pani się jednak przemóc (wstyd, lęk, stres). Czasami samym problemem nie jest trudność w wyrażaniu emocji a to, co nam się z tym kojarzy, co to dla nas oznacza. Ciekawa jestem czy w Pani sytuacji jest podobnie. Również rodzina ma istotne znaczenie w tym, jak w dorosłym życiu okazujemy takie emocje. W okresie dorastania to oni są głównym wzorcem do nauki funkcjonowania emocjonalnego i społecznego. Czy w okresie dojrzewania miała Pani przestrzeń na to, aby móc komfortowo wyrażać emocje? Czy rodzice byli również ekspersyjni, czy raczej trzymali emocje w sobie? Nasuwa się sporo pytań, które pomogłyby w rozeznaniu genezy takich trudności - takie wnioski pomagają następnie ustalić na czym warto się skupić oraz jak pracować aby stopniowo móc wprowadzać zmiany. Odpowiadając na Pani pytanie czy to może być jakiś konkretny mechanizm: najprawdopodobniej tak - natomiast ciężko to ocenić na podstawie Pani opisu. Czy myślała Pani o konsultacjach z psychologiem?

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.