Moje doświadczenie

Z wykształcenia jestem psychologiem, który zamiast niekończącego się rozgrzebywania ran stawia na szukanie realnych rozwiązań i pragmatyzm. Skupienie na tym, co dzieje się u Ciebie tu i teraz, to mój fundament – bo choć to w teraźniejszości czujesz ból, to w niej masz też realny wpływ na zmianę. Wierzę, że praca nad sobą ma przede wszystkim przywracać spokój i poczucie sprawczości, a nie zamykać Cię w bolesnej przeszłości.

Skuteczna pomoc nie musi być skomplikowanym, wieloletnim procesem.

Mało kto ma dziś przestrzeń i siłę na wielomiesięczne cofanie się do dawnych spraw, gdy kryzys, wypalenie czy przeciążenie dzieją się tu i teraz. Czasem po prostu cierpisz, czujesz bezsilność i trudno Ci w ogóle wyobrazić sobie jakikolwiek cel. Jedyne, czego potrzebujesz na start, to odzyskać oddech, uporządkować myśli i zrzucić ciężar, który nosisz.

W mojej pracy opieram się na Podejściu Skoncentrowanym na Rozwiązaniach (TSR). To nurt krótkoterminowy, który szanuje Twój czas i nie wymaga rozdrapywania dawnych ran. 

Skupiamy się na tym, co przynosi realną ulgę:

  • Twoja obecna sytuacja: Nazwiemy to, co dziś sprawia ból, przytłacza Cię lub blokuje – bez oceniania i bez presji, że od razu musisz mieć gotowy plan na życie.

  • Twoje zasoby: Odkryjemy to, co wciąż w Tobie silne (nawet jeśli teraz tego nie czujesz), by dać Ci oparcie pod nogami.

  • Konkretne kroki: Wypracujemy choćby jedną małą zmianę, którą możesz wdrożyć od zaraz, żeby poczuć ulgę i odzyskać poczucie wpływu

Psychologia oparta na realiach, nie tylko teorii

Moje spojrzenie na człowieka ukształtowało nie tylko wykształcenie psychologiczne, ale również ponad 10 lat pracy w środowisku biznesowym, gdzie prowadziłam warsztaty, szkolenia oraz indywidualne procesy coachingowe. To doświadczenie nauczyło mnie pragmatyzmu, szacunku do czasu i skutecznego szukania rozwiązań tam, gdzie pojawia się kryzys, zmęczenie czy presja. Nieustannie podnoszę też własne kwalifikacje, łącząc głęboką empatię z ustrukturyzowanym, praktycznym warsztatem pracy. 

Jeśli chcesz odzyskać spokój i kontrolę nad swoim życiem, zrób pierwszy krok – umów się na konsultację. Porozmawiajmy o tym, co Cię męczy i nie pozwala iść na przód. 

Wiedzą i inspiracjami dzielę się również bezpłatnie na moim blogu: 

więcej O mnie

Usługi i ceny

Brak informacji o usługach i cenach

Ten lekarz nie dodał jeszcze informacji o usługach i cenach.

Adres

Ubezpieczenia - brak akceptowanych

Ten specjalista przyjmuje wyłącznie pacjentów prywatnych. Możesz opłacić wizytę samodzielnie lub znaleźć innego specjalistę, który akceptuje Twoje ubezpieczenie.

Opinie pojawią się wkrótce

Napisz pierwszą opinię

Jesteś już po wizycie u mgr Agnieszka Rek? Daj znać, co myślisz. Inni pacjenci będą wdzięczni za pomoc w wyborze najlepszego specjalisty.

Dodaj swoją opinię

Odpowiedzi na pytania

9 odpowiedzi udzielonych przez lekarza na pytania pacjentów na ZnanyLekarz.pl

Witam po 5 latach związku tuż przed zaręczynami moja dziewczyna mnie zdradziła, reprezentuje dosyć u

Witam po 5 latach związku tuż przed zaręczynami moja dziewczyna mnie zdradziła, reprezentuje dosyć unikowy styl przywiązania, cała sytuacja wydarzyła się gdy przebodźcowałem ją swoimi problemami (zwierzałem jej się z tego co mnie przytłaczało, i w efekcie sama czuła się osaczona i przytłoczona), romans nie trwał długo bo około tygodnia, po powrocie z Holandii chciała ze mną zerwać ale nie potrafiła mi tego powiedzieć, dała mi tylko listę swoich myśli. Powiedziała mi także, że najpiękniejsze co może sobie w życiu wyobrazić to spędzenie ze mną reszty życia i zestarzenie się, ale z drugiej strony nie czuje teraz zauroczenia mną i sama nie wie co czuje do mnie, do niego, do samej siebie bo mocno się zmieniła, nie skreśla nas ale teraz nie potrafi ze mną być, staram się ją zrozumieć i dać jej dystans, ale sam reprezentuję lękowy styl przywiązania i jest to dla mnie ciężkie. Wiem że nie stworzy z tym innym stałej relacji bo on mieszka na stałe w Holandii, a ona w Polsce, dalej docenia moje wsparcie i zaangażowanie, ale powiedziała że na ten moment woli wrócić do roli przyjaciół zanim sama zrozumie czego chce, kocham ją nad życie i nie wyobrażam sobie spędzić go z nikim innym, ale takie życie w zawieszeniu mnie przytłacza, próbuję pracować nad sobą, ale tracę motywację bez niej. Rozmawiałem też o tym z przyjaciółmi, wszyscy mówią że po czymś takim powinienem zakończyć związek i urwać kontakt, ale dalej darzę ją niepoliczalną miłością, nie potrafię być na nią zły, przebaczyłem jej zdradę wręcz od razu, nawet zaoferowałem pomoc w odnalezieniu samej siebie. Kilka dni które spędziliśmy razem przypomniały jej jaka jest szczęśliwa ze mną, ale gdy tylko wyjechała do miasta w którym studiuje znowu zrobiła się zdystansowana i oschła, nie umiem się skupić na swoich obowiązkach bo żyję miłością i nadzieją, ale z drugiej strony to ta miłość i nadzieja dają mi motywację do życia. Co robić? Cały czas odpowiada na każde moje pytanie nie wiem.

ODPOWIEDŹ LEKARZA:

mgr Agnieszka Rek

Dzień dobry,
To, przez co Pan teraz przechodzi, to potężny emocjonalny rollercoaster. Rozumiem ból i chęć ratowania tej relacji za wszelką cenę, ale proszę spojrzeć na tę sytuację z boku, bez filtra lęku przed odrzuceniem: Wziął Pan na siebie całą odpowiedzialność za jej zdradę. Mówienie, że partnerka zdradziła, bo „przebodźcował ją Pan problemami”, to pułapka myślowa. Dzielenie się trudnościami po 5 latach związku to norma. Zdrada była wyłącznie jej autonomicznym wyborem, a nie „skutkiem” Pana emocji. Układ, w którym ona mówi „zostańmy przyjaciółmi” i na każde pytanie odpowiada „nie wiem”, to dla Pana emocjonalna poczekalnia. Dziewczyna ma Pana stałe wsparcie, ciepło i poczucie bezpieczeństwa, a Pan zostaje ze zranieniem, brakiem wyłączności i paraliżującym napięciem. W ten sposób nie buduje się szacunku ani miłości. Im bardziej Pan czeka, wybacza wszystko od ręki i oferuje pomoc w „odnalezieniu siebie”, tym większą presję i dystans ona będzie czuć. Unikowy styl reaguje ucieczką na nadmierną dostępność.

Co zrobić w tym momencie?
- Postawić jasną granicę i urwać kontakt, przynajmniej na jakiś czas. Nie po to, by nią manipulować, ale by ratować siebie. Proszę powiedzieć wprost: „Bardzo cię kochałem i zależało mi na nas, ale nie potrafię być twoim kolegą ani żyć w zawieszeniu. Skoro nie wiesz, czego chcesz, muszę zadbać o siebie i potrzebuję pełnego odcięcia kontaktu”.
- Dać jej wreszcie poczuć brak: Dopóki jest Pan na każde zawołanie, ona nie ma nawet szansy skonfrontować się z tym, co tak naprawdę straciła.
- Zająć się swoim lękiem przed stratą: Pana priorytetem nie powinno być teraz ratowanie dziewczyny, tylko zaopiekowanie się sobą. Warto rozważyć kilka konsultacji z psychologiem/psychoterapeutą, by popracować nad lękowym stylem przywiązania i poczuciem własnej wartości.

Zasługuje Pan na relację opartą na pewności i szacunku, a nie na bycie w wiecznej rezerwie.

Pozdrawiam ciepło,
mgr Agnieszka Rek, psycholog


Czy terapia par w mom przypadku ma sens. Jestem w związku nieformalnym od 5 lat. Od 2 lat jest międ

Czy terapia par w mom przypadku ma sens.
Jestem w związku nieformalnym od 5 lat.
Od 2 lat jest między nami dużo stresów i obojgu ciężko się dogadać. Nie ma bliskości i często się się je czepiamy. Ogólny kryzys którego żadne z nas rozwiązać nei potrafi. Zastanawiam się czy warto udać się na terapię czy raczej rozstanie będzie lepszym rozwiązaniem. Nie mamy właściwe większych wspólnych spraw. Każde żyje na swój rachunek, dzielimy tylko opłaty i zakupy na pół. Ja potrzebuję bliskości o szczerość, on ucieka, unika, nie rozmawia szczerze. Ja wybucham, krzyczę, on ucieka unika, nie rozmawia, nie wraca. Problemy od dawna są zmaaitane pod dywan. Ja w tej dynamice uważam że łatwiej jest się rozstać , bo wiem że praca nad związkiem bedize dużo więcej od nas wymagać. Ale jestem na to gotowa, nie chce od razu skreślać wspólnego czasu. A jemu wszystko jedno, mowize mu nanie zależy ale nie widzę tego. O terapii tylko mruknął, nie jest wielkim fanem. Może iść. A temat rozstania zbywa. Ja jestem zmęczona tym jak żyjemy, czuje się samotna i nie iwem już jak z nim rozmawiać.

ODPOWIEDŹ LEKARZA:

mgr Agnieszka Rek

Dzień dobry,

W Pani sytuacji terapia par ma jak najbardziej sens, ale nie jako gwarancja uratowania związku za wszelką cenę. Jej główną wartością jest w tym momencie pomoc w wyjściu z tego wyniszczającego zawieszenia i sprawdzenie, czy oboje macie jeszcze z czego i dla kogo odbudowywać tę relację. Od dwóch lat tkwicie w mechanizmie, z którego we dwoje bardzo trudno się wydostać. Im bardziej Pani czuje samotność i w bezsilności podnosi głos, tym głębiej partner ucieka w milczenie i uniki. Z kolei jego zamykanie się potęguje Pani złość. Życie pod jednym dachem jak współlokatorzy dzielący tylko rachunki i zamiatający problemy pod dywan po prostu z czasem odbiera siły.

Warto spojrzeć na terapię par w Waszym kontekście z dwóch stron:

Po pierwsze, to przestrzeń do zweryfikowania wzajemnych intencji. Partner mówi, że mu zależy, ale jednocześnie zbywa trudne tematy i nie wykazuje inicjatywy. Dla osoby o unikowym sposobie reagowania pójście do gabinetu bywa trudne, bo wymaga zmierzenia się z emocjami. Jeśli jednak oboje usiądziecie naprzeciwko neutralnego specjalisty, bardzo szybko okaże się, czy partner ma w sobie choć trochę gotowości do otwarcia się, czy też ten dystans jest już zbyt głęboki.

Po drugie, nie musicie decydować się od razu na wielomiesięczny proces. Często wystarczą 3–4 spotkania konsultacyjne. Taki krótki czas pozwala zobaczyć, czy w ogóle pojawia się między Wami nić porozumienia. Jeśli okaże się, że Wasze drogi jednak się rozchodzą, terapia bywa też bardzo pomocnym miejscem do tego, by rozstać się w sposób dojrzały, bez poczucia winy i wzajemnego żalu.

Warto na spokojnie zastanowić się, na ile wystarczy Pani jeszcze energii, by jednostronnie podtrzymywać tę relację, i czy wspólna konsultacja u specjalisty nie byłaby dla Was obojga dobrą okazją, by wreszcie szczerze nazwać to, co dzieje się między Wami od dwóch lat.

Pozdrawiam ciepło,
mgr Agnieszka Rek


Zobacz wszystkie odpowiedzi

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.