Witam. Mam pytanie co robić, jestem w małżeństwie o 20 lat, mamy dwójkę dzieci 19l i 13l córka 19l m
Witam. Mam pytanie co robić, jestem w małżeństwie o 20 lat, mamy dwójkę dzieci 19l i 13l córka 19l ma już swoje życie. Mój mąż mnie olewa brak bliskości, brak seksu takiego jak ja bym chciała. Chciała bym żeby czasem o mnie zawalczył jak mu mówię o swoich potrzebach to je ignoruję mówi mi że mnie kocha ale nie ma tym polega miłość. Chciałabym spędzić z nim wieczór w domu zrobić kolację i spędzić miło czas. Zawsze ja wychodziłam z tą inicjatywą ale już nie chce. Chce by on zaplanował i pokazał że też mu na mnie zależy. Że ja jestem dla mojego ważna. Nawet od jakiegoś czasu nie dzwoni do mnie w ciągu dnia, by zapytać jak minął mi dzień. Czy wymagam za dużo?
65 odpowiedzi
Nie, samo pragnienie bliskości, zainteresowania czy wspólnie spędzanego czasu nie oznacza, że wymaga Pani „za dużo”. Warto jednak rozdzielić dwie rzeczy: Pani potrzeby od sposobu, w jaki mąż okazuje uczucia. To, że dla Pani ważne są rozmowa, telefon w ciągu dnia, wspólny wieczór czy inicjatywa ze strony partnera, nie oznacza automatycznie, że dla niego miłość wyraża się w ten sam sposób. Niepokojące jest natomiast to, że mówi Pani o swoich potrzebach, a ma Pani poczucie, że są one ignorowane. W długoletniej relacji problemem często nie jest brak miłości, lecz narastająca różnica między tym, czego jedna osoba potrzebuje, a tym, co druga jest gotowa lub potrafi dać. Zamiast pytać siebie: „Czy wymagam za dużo?”, warto zapytać: „Czy w tej relacji jest przestrzeń na moje potrzeby i czy oboje jesteśmy gotowi szukać sposobu, żebyśmy czuli się w niej dobrze?” Jeżeli rozmowy na ten temat kończą się ciągle w tym samym miejscu, warto rozważyć konsultację par. Nie po to, by ustalić, kto ma rację, ale żeby sprawdzić, czy możecie nauczyć się lepiej rozumieć swoje potrzeby i odpowiadać na nie.
Ma Pani prawo wymagać zaangażowania się w relacje ze strony męża. Może coś się wydarzyło? może mąż ma jakieś problemy i dlatego się odsuwa? A może zwyczajnie po tylu latach rozjechaliście się w dwie różne strony? Czy rozmawiała z nim Pani o terapii dla par? Zachęcałabym do skorzystania. Pozdrawiam i zachęcam do podjęcia konsultacji ze mną :)
Dzień dobry. Nie, nie wymaga Pani za dużo. Potrzeba bliskości, rozmowy, czułości, wspólnego czasu i poczucia, że jest się dla drugiej osoby ważną, to nie są wygórowane oczekiwania. To są podstawowe potrzeby w związku i to, że nie są zaspokajane, jest realnym problemem — nie nadwrażliwością. Chcę zatrzymać się przy zdaniu, które napisała Pani mimochodem, a które jest tu najważniejsze: zawsze Pani wychodziła z inicjatywą, ale już nie chce. To nie jest obraza ani strategia. Inicjatywa, która nigdy nie wraca, przestaje w pewnym momencie być bliskością. Staje się dowodem — powtarzanym co tydzień — że jest się jedyną osobą, której zależy. I to boli bardziej niż sam brak wspólnego wieczoru. Dlatego Pani przestała. Nie dlatego, że przestało Pani zależeć, tylko dlatego, że każde kolejne podejście przynosiło ten sam wniosek. Warto wiedzieć, co robi z człowiekiem długie czekanie na sygnał od drugiej strony. Układ nerwowy nie robi się wtedy obojętny — robi się czujny. Zaczyna Pani zauważać, czy dziś zadzwonił, czy zapytał, czy podszedł, czy w ogóle spojrzał. To jest praca, która trwa cały dzień w tle i zużywa energię, choć z zewnątrz nie widać nic. Stąd zmęczenie, które trudno wyjaśnić samym rozczarowaniem. To nie jest rozpamiętywanie. To jest wyczerpanie mechanizmu, który przez lata monitorował, czy jest się chcianą. Po dwudziestu latach bardzo łatwo wejść w tryb organizacyjny: dom, dzieci, obowiązki, logistyka. Para przestaje wtedy być parą, a staje się zespołem do ogarniania życia. To nie musi oznaczać braku uczuć, ale oznacza, że bliskość została odłożona na później — a później nigdy nie przychodzi samo. Pisze Pani, że mąż mówi, że Panią kocha. Deklaracja bywa szczera i jednocześnie niewystarczająca. Dla jednej osoby miłość to obecność i lojalność — jestem, nie odchodzę, utrzymuję dom. Dla drugiej to zainteresowanie, rozmowa, dotyk i inicjatywa. Możliwe, że on naprawdę uważa, że okazuje miłość, tylko robi to w rejestrze, który do Pani nie dociera. I tu dochodzimy do pytania, które moim zdaniem jest ważniejsze niż to, które Pani zadała. Nie „czy wymagam za dużo", tylko: czy on nie rozumie, czego Pani potrzebuje, czy rozumie i nie zamierza nic zmieniać. To są dwie zupełnie różne sytuacje i prowadzą do dwóch różnych decyzji. Pierwsza jest do przepracowania. Druga jest informacją o tym, na czym stoi ten związek. Żeby to sprawdzić, proponuję jedną rozmowę — nie o kolacji i nie o telefonie, tylko o tym, co to dla Pani znaczy. Może brzmieć tak: „Kiedy zawsze ja wychodzę z inicjatywą, zaczynam czuć się nieważna i samotna. Nie chodzi o kolację ani o telefon. Chodzi o to, że potrzebuję poczuć, że Ty też chcesz być blisko mnie." To jest inny komunikat niż „ty nigdy nic nie robisz". Mówi o Pani doświadczeniu, a nie o oskarżeniu, więc daje większą szansę na prawdziwą rozmowę. I rzecz, którą chcę powiedzieć uczciwie. Pisze Pani, że mówiła mu o swoich potrzebach i że je ignorował. Jeśli po jasnej, spokojnej rozmowie — takiej, w której powie Pani wprost, co jest dla Pani konieczne — nadal nic się nie zmieni, to również jest odpowiedź. Nie na pytanie, czy on Panią kocha. Na pytanie, czy jest gotów coś z tym zrobić. Nie zaczynałabym jednak od tego, żeby Pani znowu sama organizowała kolejny wspólny wieczór czy rytuał, bo wtedy łatwo powtórzyć ten sam schemat: Pani inicjuje, Pani czeka, Pani sprawdza, czy on odpowie. Jeśli miałoby się coś zmienić, pierwszy krok powinien wyjść od niego — choćby najmniejszy. To jest właśnie ta próba. Jeśli będzie gotów, warto rozważyć terapię par. Jeżeli nie — warto pójść na konsultację indywidualną, niezależnie od jego decyzji. Nie po to, żeby cokolwiek w sobie naprawiać, tylko żeby zobaczyć, ile jest Pani gotowa czekać i jakie minimum bliskości sprawia, że ten związek jest dla Pani do życia. Prosi Pani o to, żeby czuć się ważna dla własnego męża. To nie jest za dużo. Serdecznie pozdrawiam.
Pani słowa wskazują na dużą frustrację związaną z niezaspokojeniem potrzeb w relacji z mężem. Potrzeba bliskości, satysfakcjonującego wspólnego czasu, inicjatywy ze strony drugiej osoby, czy bycia dostrzeżoną i wysłuchaną to normalne potrzeby, które pojawiają się w związku. To, że je Pani odczuwa nie jest wyrazem zbyt wysokich wymagań, a raczej sygnałem, że Państwa relacja przechodzi trudniejszy moment. W długoletnich związkach pojawiają się momenty, kiedy trzeba na nowo przyjrzeć się swojej relacji i określić swoje cele i potrzeby. Pisze Pani również o tym, że Państwa córka znajduje się na progu dorosłości i ma już swoje własne życie. To może być moment, w którym dynamika Waszej rodziny przechodzi zmiany, a to również często związane jest z dodatkowymi napięciami i trudnościami. Z Pani słów wnioskuję, że zależy Pani na poprawie relacji z mężem. Dobrym rozwiązaniem dla Państwa mogłaby być konsultacja u terapeuty par, który stworzy przestrzeń, aby mogli Państwo prawdziwie usłyszeć swoje potrzeby.
Nie, potrzeba bliskości, zainteresowania i inicjatywy ze strony partnera nie jest „wymaganiem za dużo”. Problemem jest raczej to, że Pani potrzeby są długo niezaspokojone, a rozmowy o nich nie prowadzą do zmiany. Warto porozmawiać nie tylko o seksie czy wspólnym wieczorze, ale o tym, jak każde z Państwa rozumie bliskość, zaangażowanie i bycie ważnym dla partnera. Jeśli rozmowy kończą się ignorowaniem tematu, dobrym krokiem może być konsultacja dla par.
To co Pani opisuje pokazuje, że brakuje Pani bliskości, zainteresowania i wspólnego czasu. Warto spróbować powiedzieć mężowi o swoich uczuciach i potrzebach (bez oskarżeń) oraz zapytać, jak on widzi Waszą relację. Jeśli rozmowy nie przyniosą zmiany, warto rozważyć konsultację dla par.
Nie, nie brzmi to tak, jakbyś wymagała za dużo. Potrzeba bliskości, seksu, zainteresowania czy poczucia, że partner również czasem wychodzi z inicjatywą, jest czymś naturalnym w związku. Zastanowiłabym się jednak nad czymś innym. Piszesz, że przez lata to Ty proponowałaś wspólne wieczory, kolacje czy inne formy bycia razem, a teraz już nie chcesz tego robić. Być może nie chodzi więc tylko o brak romantycznego gestu ze strony męża. Być może jesteś zmęczona tym, że to Ty od dawna wykonujesz większość pracy potrzebnej do podtrzymywania bliskości w Waszym małżeństwie. I to jest ważna różnica. Po wielu latach związku łatwo wejść w role rodziców, osób prowadzących dom, organizujących codzienność. Szczególnie kiedy dzieci dorastają, czasem nagle staje się bardziej widoczne, co zostało z relacji między dwojgiem partnerów poza wspólnymi obowiązkami. Brak bliskości w małżeństwie czy brak satysfakcjonującego seksu również rzadko jest wyłącznie problemem „seksualnym”. Na pożądanie wpływają stres, zdrowie, zmęczenie, niewypowiedziane żale, dystans emocjonalny, rutyna i to, co przez lata wydarzyło się pomiędzy partnerami. Dlatego nie skupiałabym się wyłącznie na tym, czy mąż zadzwoni w ciągu dnia albo sam zaplanuje kolację. Bardziej interesowałoby mnie, co dzieje się wtedy, kiedy mówisz mu: „Brakuje mi Ciebie. Czuję się samotna w naszym małżeństwie i nie chcę już sama organizować naszej bliskości”. Czy wtedy próbuje zrozumieć, co przeżywasz? Dopytuje? Próbuje coś zmienić? Czy raczej temat zostaje zbagatelizowany i wszystko po chwili wraca do dawnego układu? Bo partner nie musi mieć dokładnie takich samych potrzeb jak Ty. Ale jeżeli wie, że coś jest dla Ciebie ważne, a mimo to przez długi czas nie chce się tym w ogóle zainteresować, przestaje chodzić tylko o „inne sposoby okazywania miłości”. Zaczyna chodzić o wzajemność. Jest też pewna pułapka w myśleniu: „Teraz już nic nie zrobię i zobaczę, czy on sam zawalczy”. Rozumiem tę potrzebę, ale taki test może tylko zwiększać dystans. Lepiej powiedzieć jasno, że nie oczekujesz spektakularnych gestów, tylko chciałabyś zobaczyć jego własną inicjatywę i gotowość do zadbania o Waszą relację. A potem warto patrzeć nie tylko na jego słowa „kocham Cię”, ale również na to, co robi z informacją, że w związku jest Ci źle. Jeżeli oboje chcecie odzyskać bliskość, ale utknęliście w tym samym schemacie, terapia par może pomóc zobaczyć, co przez lata wydarzyło się między Wami i jak odbudować kontakt oraz życie seksualne satysfakcjonujące dla obojga. Jeśli natomiast tylko Ty próbujesz naprawiać relację, ważne może stać się inne pytanie: nie „czy wymagam za dużo?”, ale „czy w tym małżeństwie jest miejsce również na moje potrzeby?”. Bo można kochać kogoś od dwudziestu lat i jednocześnie czuć się przy nim bardzo samotnie. Katarzyna Aleksandrzak-Kamińska psycholożka, interwentka kryzysowa, psychoterapeutka w szkoleniu
Dzień dobry. Z Pani opisu wynika, że bardzo potrzebuje Pani w tej relacji bliskości, zainteresowania, czułości, wspólnego czasu i przede wszystkim poczucia, że jest Pani dla męża ważna. Chciałaby Pani również doświadczać z jego strony inicjatywy i zaangażowania. To naturalne potrzeby w bliskiej relacji i ma Pani prawo oczekiwać, że będą one w związku zauważane. Rozumiem również, że może być Pani zmęczona tym, że to głównie Pani inicjuje wspólne spędzanie czasu czy próby zbliżenia. W pewnym momencie może pojawić się potrzeba, żeby również druga osoba wyszła z inicjatywą i pokazała, że zależy jej na relacji. Pomocna może być spokojna rozmowa, w której opowie Pani mężowi o tym, jak jego zachowanie wpływa na Pani poczucie bliskości i bezpieczeństwa w związku, a następnie zapyta, jak on postrzega Waszą relację i czego sam potrzebuje. Warto przyjrzeć się temu, czy nie różnią się Państwo w sposobie rozumienia i okazywania miłości. Ludzie mogą bardzo różnić się w tym, jak okazują uczucia i czego potrzebują, żeby czuć bliskość. Możemy kochać drugą osobę, a jednocześnie okazywać uczucia w sposób, który nie odpowiada jej potrzebom. Dlatego warto sprawdzić, w jaki sposób każde z Państwa rozumie bliskość i co sprawia, że czuje się ważne i kochane w relacji. Jednocześnie różnice w sposobie okazywania uczuć nie powinny oznaczać rezygnacji z ważnych potrzeb którejkolwiek ze stron. W relacji potrzeby obu stron są jednakowo ważne. Jeśli chciałaby Pani lepiej zrozumieć dynamikę, która pojawiła się między Państwem, oraz zastanowić się, jak rozmawiać o swoich potrzebach i granicach, warto rozważyć konsultację psychologiczną. Życzę Pani wszystkiego dobrego i powodzenia!
Pragnienie bliskości, zainteresowania, wspólnie spędzanego czasu i inicjatywy ze strony męża nie oznacza, że wymaga Pani za dużo. Są to ważne potrzeby emocjonalne, które w długoletnim związku mogą dotyczyć nie tylko seksu czy romantycznego wieczoru, lecz przede wszystkim poczucia, że nadal jest się dla partnera ważną, zauważaną i wybieraną osobą. Z Pani opisu wynika, że najbardziej boli Panią brak wzajemności. Przez długi czas to Pani inicjowała wspólne chwile, rozmowy i bliskość, a obecnie chciałaby Pani zobaczyć, że mężowi również zależy na podtrzymywaniu relacji. To zrozumiałe, że same słowa „kocham cię” mogą nie dawać poczucia bezpieczeństwa, jeżeli nie towarzyszą im zachowania, poprzez które Pani odczuwa miłość. Warto zauważyć, że ludzie mogą w różny sposób okazywać uczucia. Dla jednej osoby miłość oznacza rozmowę, czułość, zainteresowanie i wspólne spędzanie czasu, dla drugiej obecność, odpowiedzialność za rodzinę lub codzienną pomoc. Różnice te nie oznaczają jednak, że Pani potrzeby są mniej ważne. Jeżeli wielokrotnie mówi Pani o tym, czego potrzebuje, a czuje się ignorowana, może pojawić się samotność emocjonalna, rozczarowanie, żal i stopniowe wycofywanie się z relacji. Istotne może być przyjrzenie się temu, od kiedy mąż stał się bardziej zdystansowany i czy zmiana dotyczy tylko relacji z Panią, czy także innych obszarów jego życia. Znaczenie mogą mieć między innymi przewlekły stres, zmęczenie, problemy zdrowotne, obniżony nastrój, trudności seksualne, nierozwiązane konflikty albo utrwalony przez lata sposób funkcjonowania w małżeństwie. Bez rozmowy trudno jednoznacznie stwierdzić, z czego wynika jego zachowanie. Może Pani także zastanowić się, czy mąż dokładnie rozumie, że nie chodzi jedynie o telefon w ciągu dnia lub przygotowanie kolacji, lecz o potrzebę poczucia, że jest Pani dla niego ważna. Czasami partner słyszy konkretną prośbę, ale nie rozumie emocji, które się za nią kryją. Nie jest Pani „zbyt wymagająca” tylko dlatego, że potrzebuje Pani czułości, zainteresowania i wzajemnego zaangażowania. Jednocześnie ważne jest rozpoznanie, czy w tej relacji istnieje przestrzeń, aby oboje mogli mówić o swoich potrzebach, ograniczeniach i oczekiwaniach bez wzajemnego oskarżania się. Pani uczucia są ważną informacją o tym, że obecny sposób funkcjonowania małżeństwa nie daje Pani wystarczającego poczucia bliskości i bezpieczeństwa.
Potrzeba bliskości, uwagi, poczucia bycia ważną dla partnera, satysfakcjonującej sfery seksualnej i wspólnie spędzanego czasu – to są całkowicie uzasadnione, podstawowe potrzeby w relacji intymnej, a nie „wygórowane oczekiwania”. To, że przez lata to Pani inicjowała bliskość, mogło sprawić, że mąż przyzwyczaił się, że „to się dzieje samo”, bez jego udziału . Co mogłoby pomóc: Szera rozmowa z mężem, bez presji, bez oceniania. Czuje....kiedy Ty...potrzebuje ...Jeśli nie pomoże to znak, że para utknęła w pewnym wzorcu komunikacji, z którego trudno wyjść samodzielnie. Dlatego szczerze polecałabym terapię par. Terapeuta pomoże nazwać wzorce, które Państwo powtarzacie od lat, ale których sami nie widzicie z zewnątrz, da mężowi bezpieczną przestrzeń, żeby powiedzieć, co się u niego dzieje (czasem za biernością stoi lęk, wypalenie, depresja, poczucie nieadekwatności – nie obojętność), pomoże Wam nauczyć się mówić o potrzebach tak, żeby druga strona naprawdę usłyszała, pozdrawiam Magdalena Bukała-Ziaja psycholog/ psychoterpauta
To, czego Pani potrzebuje, nie wydaje się wygórowane. Potrzeba bliskości, zainteresowania, wspólnie spędzanego czasu i poczucia, że jest się ważną dla partnera, należy do podstawowych potrzeb w bliskiej relacji. Z Pani opisu wynika, że największym problemem nie jest wyłącznie brak seksu, ale poczucie osamotnienia w małżeństwie. Mówi Pani o potrzebach, inicjuje rozmowy i wspólne chwile, a jednocześnie ma Pani wrażenie, że nie spotyka się to z podobnym zaangażowaniem ze strony męża. To może rodzić smutek, rozczarowanie i poczucie bycia niewidzianą. Warto pamiętać, że ludzie różnie okazują miłość. Dla jednych są to słowa, dla innych codzienna troska czy obowiązki. Jednak jeśli sposób okazywania uczuć przez partnera od dłuższego czasu nie odpowiada Pani potrzebom, warto o tym rozmawiać wprost. Nie tylko mówić, czego brakuje, ale także opowiedzieć, jakie emocje to w Pani wywołuje i jak wpływa na relację. Jeżeli takie rozmowy nie przynoszą efektu, dobrym rozwiązaniem może być wspólna konsultacja u psychologa lub terapeuty par. Czasem obecność osoby z zewnątrz pomaga usłyszeć siebie nawzajem i zrozumieć, dlaczego z biegiem lat partnerzy oddalili się od siebie. Proszę też zadać sobie pytanie, czy mąż wie nie tylko, czego Pani oczekuje, ale również jak ważne są dla Pani te potrzeby i że ich długotrwałe niezaspokajanie sprawia, że czuje się Pani samotna w małżeństwie. Czasami partner słyszy prośby, ale nie dostrzega ich znaczenia emocjonalnego. Ma Pani prawo oczekiwać wzajemności i zaangażowania. Dobra relacja nie opiera się na tym, że tylko jedna osoba stale dba o bliskość. O więź powinny troszczyć się obie strony.
Dzień dobry! Zacznę od odpowiedzi na ostatnie pytanie: nie, potrzeba bliskości, zainteresowania, seksu, wspólnie spędzanego czasu czy poczucia, że partner również wychodzi z inicjatywą, nie jest wymaganiem „za dużo”. To są całkiem naturalne potrzeby, które możemy mieć w relacji. Zatrzymałabym się jednak przy jednym zdaniu: „mówi mi, że mnie kocha, ale nie na tym polega miłość”. Tutaj trochę się z Panią nie zgodzę. ;) Pani mąż może naprawdę Panią kochać. Problem może polegać na tym, że sposób, w jaki obecnie tę miłość okazuje – albo jej nie okazuje – nie sprawia, że Pani czuje się kochana. A to jest bardzo ważna różnica. Z Pani wiadomości wynika, że nie chodzi przecież wyłącznie o kolację czy telefon w ciągu dnia. Chodzi o to, co one dla Pani oznaczają: „pomyślał o mnie”, „chciał spędzić ze mną czas”, „byłam dla niego ważna”, „sam tego chciał, nie musiałam go o to prosić”. Rozumiem też, dlaczego nie chce Pani po raz kolejny organizować wspólnego wieczoru. Jeśli przez długi czas to jedna osoba inicjuje bliskość, spotkania czy seks, w pewnym momencie może przestać chodzić o samą czynność. Pojawia się potrzeba doświadczenia: „tym razem chcę, żebyś to Ty wybrał mnie”. I tutaj dochodzimy do ważnego pytania: czy Pani mąż rzeczywiście rozumie, że właśnie tego Pani potrzebuje? Bo komunikat „chciałabym, żebyś o mnie zawalczył” dla Pani może mieć bardzo konkretne znaczenie, ale dla niego może być kompletnie abstrakcyjny. Warto powiedzieć wprost: „Nie potrzebuję, żebyś zrobił dokładnie to, co Ci podpowiem. Potrzebuję czasem zobaczyć Twoją inicjatywę. Chciałabym, żebyś sam zaplanował dla nas wieczór, zaproponował wspólne wyjście, zadzwonił do mnie w ciągu dnia albo zainicjował bliskość, bo wtedy czuję, że nadal jestem dla Ciebie partnerką, a nie tylko osobą, z którą dzielisz dom i codzienne obowiązki”. Po 20 latach małżeństwa bardzo łatwo wejść w tryb świetnie funkcjonującej firmy rodzinnej: dzieci, dom, praca, zakupy, rachunki, obowiązki. Wszystko działa, tylko gdzieś po drodze z „my jako para” zostaje wspólny adres i ,,my jako rodzice". Warto więc porozmawiać nie tylko o tym, czego Pani brakuje, ale również zapytać jego: jak on obecnie doświadcza Waszego związku? Czy jemu czegoś brakuje? Jak wygląda dla niego bliskość? Jak chciałby, żeby wyglądała Wasza relacja za kilka lat, kiedy dzieci będą potrzebowały Was coraz mniej? To ostatnie może być szczególnie ważne. Córka ma już 19 lat, drugie dziecko 13. Powoli zbliżacie się do etapu, w którym coraz mniej Waszego życia będzie organizowane wokół dzieci, a coraz więcej ponownie wokół Was jako pary. I dobrze byłoby sprawdzić, czy pod tymi wszystkimi rolami – mamy, taty, pracowników, osób prowadzących dom – nadal potraficie znaleźć kobietę i mężczyznę, którzy chcą być ze sobą. Jeśli mówiła mu Pani o swoich potrzebach wielokrotnie, jasno i konkretnie, a odpowiedzią nadal jest ich ignorowanie, wtedy problemem przestaje być brak umiejętności komunikowania potrzeb. Pojawia się pytanie, co oboje jesteście gotowi zrobić z informacją, że jedna osoba w tym małżeństwie od dłuższego czasu nie czuje się w nim dobrze. I tutaj terapia par może być naprawdę dobrym miejscem nie dlatego, że Wasze małżeństwo jest „zepsute”, ale dlatego, że po 20 latach być może potrzebujecie na nowo nauczyć się być parą, a nie tylko rodziną. Nie wymaga Pani za dużo, prosząc o bliskość. Warto natomiast sprawdzić, czy Pani mąż wie, jak bardzo jest ona dla Pani ważna – i czy jest gotowy razem z Panią o nią zadbać. Pozdrawiam serdecznie, MR
Nie, nie wymaga Pani za dużo. Potrzeba bliskości, zainteresowania, wspólnego czasu, czułości i satysfakcjonującej intymności jest naturalna również po wielu latach małżeństwa. Z Pani słów wybrzmiewa, że boli Panią nie tylko brak seksu czy telefonu w ciągu dnia, ale przede wszystkim poczucie, że to Pani stale musi podtrzymywać tę relację i zabiegać o bycie ważną. Miłość nie polega na czytaniu sobie w myślach, ale potrzebuje obecności, ciekawości drugiej osoby i realnego zaangażowania. Warto porozmawiać z mężem spokojnie, poza momentem żalu czy kłótni, mówiąc konkretnie o tym, czego Pani potrzebuje: „Chciałabym czasem poczuć, że to Ty wychodzisz z inicjatywą, planujesz dla nas wieczór, pytasz, jak się mam. To daje mi poczucie, że jestem dla Ciebie ważna”. Jednocześnie warto zobaczyć, czy mąż nie tylko Panią słyszy, lecz także jest gotowy współtworzyć zmianę. Jeśli takie rozmowy od dłuższego czasu nie przynoszą efektu, terapia par może być dobrą przestrzenią, aby przyjrzeć się temu, co wydarzyło się między Państwem i czy oboje chcecie odbudowywać bliskość. Pozdrawiam ciepło, Edyta Zawodna I terapeutka par I psycholog I mediator związków me4health
Dzień dobry. Z tego, co Pani opisuje, nie powiedziałbym, że problem polega po prostu na tym, że „wymaga Pani za dużo”. Chęć bliskości, wspólnie spędzonego czasu, satysfakcjonującego życia seksualnego czy doświadczenia, że partner również sam z siebie inicjuje kontakt, są realnymi potrzebami w związku. Jednocześnie warto zauważyć, że chyba nie chodzi Pani wyłącznie o kolację czy telefon w ciągu dnia. Pisze Pani o czymś głębszym: chciałaby Pani poczuć, że mężowi również zależy na aktywnym budowaniu Waszej relacji, a nie tylko na odpowiadaniu na Pani inicjatywę. I tego nie da się zastąpić instrukcją: „zadzwoń do mnie”, „zaplanuj kolację”, „zabierz mnie gdzieś”. Nawet jeśli mąż to zrobi, może Pani nadal czuć, że to Pani musiała uruchomić cały proces. Warto więc podczas spokojnej rozmowy powiedzieć nie tylko, co konkretnie ma zrobić, ale czego Pani w tym związku doświadcza i czego zaczyna Pani w nim brakować. Na przykład, że nie chodzi o jeden telefon czy jeden wieczór, lecz o wzajemność i poczucie, że również z jego strony pojawia się inicjatywa. Jest też ważna granica: może Pani jasno mówić o swoich potrzebach i oceniać, czy ten związek je wystarczająco zaspokaja, ale nie może Pani sprawić, żeby mąż chciał tego samego w taki sam sposób. Dlatego zamiast pytać wyłącznie: „czy wymagam za dużo?”, zapytałbym: „czy obecny sposób budowania przez nas relacji jest dla mnie wystarczający, jeśli nic się w nim nie zmieni?” To może być trudniejsze pytanie, ale daje Pani więcej informacji o własnej sytuacji niż próba ustalenia, jaka ilość bliskości jest „normalna”. Jeżeli rozmowy o potrzebach kończą się ich bagatelizowaniem albo od dłuższego czasu czuje Pani, że związek jest podtrzymywany głównie Pani wysiłkiem, warto przyjrzeć się temu dokładniej podczas konsultacji psychologicznej. Można wtedy uporządkować, czego Pani naprawdę potrzebuje, czego może Pani oczekiwać od partnera, a czego nie jest w stanie zrobić za niego. Pozdrawiam! Bogusław Kwitkowski atencja.online
Naturalne jest, że każdy z nas ma swoje potrzeby i może realizować je na różne sposoby. Możemy o nich mówić, wyrażać je oraz prosić innych o wsparcie w ich zaspokajaniu. Jednocześnie nikt nie jest zobowiązany do tego, aby nasze potrzeby spełniać. Czasami trudno jest spotkać się z drugą osobą w tym samym miejscu – nasze potrzeby, możliwości czy granice mogą się różnić. Nie oznacza to jednak, że musimy rezygnować z tego, co dla nas ważne. Każdy z nas jest odpowiedzialny za dbanie o siebie i swoje potrzeby. Warto więc szukać różnych możliwości i rozwiązań, zamiast zakładać, że istnieje tylko jedna droga do ich zaspokojenia. Na każdą potrzebę możemy znaleźć wiele różnych strategii. Jeśli jedna z nich nie działa lub nie jest możliwa, możemy poszukać kolejnej. Zachęcam do rozważenia konsultacji – indywidualnej lub terapii par – aby lepiej zrozumieć, co dzieje się w relacji, jakie potrzeby stoją za pojawiającymi się trudnościami oraz jakie możliwości dalszego działania są dostępne. Czasami już samo zatrzymanie się i przyjrzenie temu, co się dzieje, pozwala zobaczyć nowe perspektywy i znaleźć rozwiązanie, które będzie dobre dla obu stron.
Dzień dobry, potrzeba bliskości, wzajemnej inicjatywy i poczucia, że ktoś o Panią zabiega, to nie jest wygórowane oczekiwanie — to podstawowe potrzeby w długoletnim związku, więc nie, nie wymaga Pani za dużo. To, że przez lata to głównie Pani wychodziła z inicjatywą, a teraz zabrakło Pani na to siły, jest zrozumiałe — trudno budować bliskość, czując się jedyną osobą, która się o nią stara. Zmęczenie jednostronnym staraniem się to częsty sygnał, że coś w relacji wymaga uwagi, a nie oznaka, że oczekiwania są zbyt wysokie. To, że mąż mówi, że Panią kocha, a jednocześnie nie towarzyszą temu codzienne gesty — telefon w ciągu dnia, wspólny wieczór, zainteresowanie Pani potrzebami — pokazuje, że miłość bywa różnie okazywana i rozumiana przez dwoje ludzi. To dobry temat do rozmowy z mężem, ale też do przyjrzenia się, czego Pani właściwie potrzebuje i jak o to zadbać, niezależnie od tego, czy zmieni się jego zaangażowanie.
Szanowna Pani. Rozumiem, że jest Pani w trudnej sytuacji. Odczuwa Pani brak obecności partnera i to wpływa na Panią. Sytuacja, którą Pani opisuje jest bardzo złożona i może mieć głębokie źródło, do którego należało by dotrzeć razem z psychologiem lub terapeutą lub psychotraumatologiem. Specjalista wytłumaczy, pomoże, zrozumie. Wszystkiego dobrego
Nie, nie wymaga Pani za dużo. Potrzeba bliskości, zainteresowania i poczucia, że jest się dla partnera ważnym, jest czymś naturalnym. Problemem nie jest chyba sama kolacja czy telefon w ciągu dnia, ale to, że od dłuższego czasu tylko Pani zabiega o kontakt i mówi o swoich potrzebach, a nie widzi podobnego zaangażowania z jego strony. Warto spokojnie zapytać męża nie tylko, czy Panią kocha, ale czy widzi Wasze oddalenie i czy chce coś wspólnie zmienić. Bo miłość to nie tylko deklaracja — ważne jest też to, czy druga osoba może jej realnie doświadczać.
Nie wymagasz za dużo. Pragnienie bliskości, uważności i inicjatywy ze strony partnera po 20 latach małżeństwa jest całkowicie naturalną i dojrzałą potrzebą. W wieloletnich relacjach łatwo wpaść w rutynę, w której partnerzy zaczynają traktować swoją obecność jak coś oczywistego, co prowadzi do poczucia osamotnienia. Warto usiąść do spokojnej rozmowy w neutralnym momencie i jasno powiedzieć, jak brak tej inicjatywy wpływa na Twoje poczucie wartości i emocjonalne bezpieczeństwo. Jeśli samodzielne próby odbudowania tej więzi i komunikacji nie przyniosą rezultatu, dobrą opcją może być konsultacja u psychoterapeuty par, który pomoże Wam bezpiecznie przyjrzeć się wzajemnym potrzebom i przełamać dotychczasowy schemat.
Dziękuję, że Pani o tym napisała. Z tego, co Pani opisuje, słychać dużo samotności, rozczarowania i zmęczenia tym, że to głównie Pani inicjowała rozmowy, wspólny czas czy zbliżenie. To może być bardzo bolesne, zwłaszcza gdy słyszy Pani deklarację miłości, ale na co dzień nie doświadcza Pani zainteresowania, troski ani odpowiedzi na swoje potrzeby. Nie chodzi o to, że oczekuje Pani zbyt wiele. Chce Pani być zauważona, ważna i wybrana przez własnego męża — a to są podstawowe potrzeby emocjonalne w relacji. Warto jednak pamiętać, że ludzie mogą różnie okazywać uczucia, a trudności w bliskości nie zawsze oznaczają brak miłości. Mogą wiązać się z oddaleniem emocjonalnym, rutyną, stresem, niewypowiedzianymi żalami, problemami zdrowotnymi lub seksualnymi czy trudnością w mówieniu o emocjach. Nie zmienia to jednak faktu, że Pani potrzeby zasługują na potraktowanie poważnie. Dobrym pierwszym krokiem może być rozmowa w spokojnym momencie, nie w trakcie kłótni ani tuż po kolejnym rozczarowaniu. Warto mówić o sobie, konkretnie i bez oskarżeń, np.: „Kiedy przez dłuższy czas nie mamy wspólnego czasu ani czułości, czuję się samotna i nieważna. Potrzebuję, żebyśmy oboje dbali o naszą relację. Czy możemy ustalić jeden wieczór w tygodniu tylko dla nas i żebyś czasem Ty zaplanował nasze wspólne wyjście lub wieczór?”. Ważne jest także, aby nie zatrzymać się na samej deklaracji „kocham cię”, ale zapytać: „Co możemy konkretnie zmienić, żebyśmy oboje czuli się w tym małżeństwie bliżej siebie?”. Miłość w długoletnim związku potrzebuje nie tylko słów, ale też codziennych zachowań: uwagi, rozmowy, ciekawości drugiej osoby, czułości i wspólnego działania. Jeśli mąż odmawia rozmowy, bagatelizuje Pani uczucia albo przez dłuższy czas nie chce angażować się w żadną zmianę, warto rozważyć konsultację dla par. Może ona pomóc nie po to, by wskazać winnego, ale żeby lepiej zrozumieć, co wydarzyło się między Państwem i czy oboje chcecie odbudowywać bliskość. Jeśli mąż nie będzie gotowy, pomocna może być również indywidualna konsultacja psychologiczna dla Pani — aby przyjrzeć się własnym granicom, potrzebom i temu, co byłoby dla Pani dalej dobre.
Nie sądzę, żeby samo oczekiwanie zainteresowania, inicjatywy i wzajemności było wymaganiem zbyt wiele. Pytanie brzmi raczej, czy o tych potrzebach mieliście okazję naprawdę ze sobą porozmawiać i czy oboje rozumiecie, co dla drugiej osoby oznacza „okazywanie, że mi zależy”. Czasami w związkach powstaje bardzo bolesny schemat: jedna osoba coraz bardziej zabiega o kontakt, planuje, pyta i inicjuje, a druga przyzwyczaja się do tego albo zaczyna wycofywać. W pewnym momencie ta pierwsza osoba przestaje mieć siłę i mówi: „Teraz ja już nic nie zrobię — chcę zobaczyć, czy jemu w ogóle zależy”. I wtedy oboje zaczynają czekać na ruch drugiej strony. Warto więc nie tylko zastanowić się, czy wymaga Pani za dużo, ale przede wszystkim: czego właściwie Pani potrzebuje w tej relacji, czy partner o tym wie i czy jest gotowy tę potrzebę uwzględniać. Bo czym innym jest oczekiwanie, że druga osoba będzie się domyślała naszych potrzeb, a czym innym jasno zakomunikowana potrzeba wzajemności i zainteresowania. Jeśli ma Pani poczucie, że od dłuższego czasu sama próbuje utrzymać tę relację przy życiu i jest już Pani zmęczona zastanawianiem się, „czy ja przesadzam”, warto się temu przyjrzeć głębiej. Na terapii można bardzo konkretnie rozróżnić, gdzie kończy się zdrowa potrzeba bliskości, a zaczyna oczekiwanie wynikające z lęku, i przede wszystkim zobaczyć, co dzieje się pomiędzy Państwem. Jeśli chciałaby Pani to spokojnie poukładać, zapraszam na konsultację.
Z tego, co Pani opisuje, nie wynika, że wymaga Pani za dużo. Potrzeba czułości, zainteresowania i wspólnego czasu jest zrozumiała. Wygląda na to, że chodzi nie tylko o kolację czy telefon, lecz o poczucie: „Jestem dla niego ważna i nie muszę sama zabiegać o naszą bliskość”. Ciągłe inicjowanie kontaktu bez wzajemności może prowadzić do samotności i zniechęcenia. Partnerzy mogą inaczej rozumieć i okazywać miłość. Warto jednak, żeby te różnice były tematem rozmowy, a Pani potrzeby zostały potraktowane poważnie. Podobnie w sferze seksualnej: Pani pragnienia zasługują na wysłuchanie, a bliskość wymaga chęci i zgody obojga. Ponieważ już mówiła Pani o swoich potrzebach, kolejnym krokiem może być jasne nazwanie sytuacji: „Kiedy tylko ja proponuję wspólny czas, czuję się samotna. Potrzebuję inicjatywy także z twojej strony. Czy zaplanujesz dla nas wieczór w najbliższym tygodniu?”. Warto też zapytać, jak mąż przeżywa Waszą relację i co utrudnia mu zbliżenie się do Pani. Znaczenie będzie miała jego gotowość do rozmowy i działania. Jeżeli nadal będzie bagatelizował problem, warto zaproponować terapię par. Jeśli odmówi, indywidualna konsultacja może pomóc Pani określić własne granice i zdecydować, co dalej. Za budowanie więzi odpowiadają oboje partnerzy, nie da się trwale robić tego za dwoje. Zachęcam, by z problemem nie zostawać samemu. Zapraszam do kontaktu. Roman Kraczla
Potrzeba bliskości, zainteresowania i poczucia, że jest jest się ważnym dla partnera — jest elementem relacji i samo w sobie nie oznacza, że wymaga Pani zbyt wiele. Warto jednak rozdzielić potrzebę od oczekiwania, że mąż sam się domyśli i zacznie działać, ponieważ takie oczekiwanie może prowadzić do rozczarowania i narastającej frustracji. Pomocna może być spokojna rozmowa, w której konkretnie opisze Pani, czego potrzebuje i jakich zachowań ze strony męża oczekuje, zamiast koncentrować się na tym, czego nie robi. Jeśli mimo jasnej komunikacji Pani potrzeby nadal są ignorowane, warto rozważyć terapię par, aby przyjrzeć się temu, co dzieje się między Państwem i czy oboje jesteście gotowi pracować nad relacją. Powodzenia!
Dzień dobry, trudno odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie, czy Pani wymaga za dużo, gdyż nie ma żadnych norm ani wytycznych jeśli chodzi o oczekiwania. Bardziej przydatne moze być zastanowienie się co takiego dzieje się w Waszej relacji co sprawia, że Pani nie widzi Pani reakcji ze strony męża na mówienie o swoich potrzebach. Kolejną rzeczą jest przyjrzenie się sposobowi w jaki Pani mówi o swoich potrzebach. Zapraszam na konsultację.
Dzień dobry. Z tego, co Pani pisze, brakuje Pani bliskości, zainteresowania i inicjatywy ze strony męża. To może być bardzo przykre, szczególnie kiedy zależy Pani na relacji i przez dłuższy czas próbuje Pani o nią dbać. Zmęczenie, smutek czy rozczarowanie w takiej sytuacji są zrozumiałe. Być może każde z Państwa trochę inaczej okazuje bliskość i inaczej rozumie dbanie o związek. Warto spróbować spokojnie porozmawiać o tym, jak każde z Państwa przeżywa obecną sytuację, czego potrzebuje w związku i czego chciałoby mieć między Wami więcej. Na przykład: „Jak Ty oceniasz teraz nasz związek?”, „Co według Ciebie działa między nami dobrze?”, „Czego chciałbyś, żeby było między nami więcej?” i „Co chciałbyś robić razem ze mną częściej?”. Taka rozmowa może pomóc lepiej zobaczyć, jak każde z Państwa odbiera obecną sytuację.
Witam! Każdy związek przechodzi różne etapy rozwoju. Jeśli odczuwa Pani że coś się dzieje niepokojącego warto rozmawiać o tym z mężem. Proponuję skorzystanie z terapii par metodą Olsona by poprawić komunikacje między Wami
Bliskość, zainteresowanie, inicjatywa, wspólnie spędzony czas czy zwykły telefon w ciągu dnia mogą być ważnymi sposobami doświadczania miłości i więzi. Wydaje mi się, że najbardziej boli Panią nie sam brak zbliżeń czy romantycznych kolacji, ale poczucie, że to Pani od dawna zabiega o relację, a mąż nie podejmuje tego wysiłku. Warto jednak spróbować odejść od testowania go poprzez wycofanie inicjatywy („teraz zobaczę, czy sam coś zrobi”) i zamiast tego odbyć z nim spokojną, konkretną rozmowę o tym, jak Pani się czuje i czego potrzebuje. Można np. powiedzieć: „Kiedy nie inicjujesz wspólnego czasu, nie pytasz o mój dzień i ignorujesz moje potrzeby dotyczące bliskości, czuję się nieważna i samotna w naszym małżeństwie. Potrzebuję nie tylko słyszeć, że mnie kochasz, ale też doświadczać tego w codziennych zachowaniach”. Ważne będzie nie tylko to, co mąż odpowie, ale przede wszystkim czy będzie gotowy coś z tym zrobić. Nie może Pani sama stworzyć bliskości za dwoje! Jeśli wielokrotnie jasno komunikuje Pani swoje potrzeby, a on nadal je ignoruje, może warto rozważyć terapię par, ponieważ po 20 latach związku często potrzebna jest przestrzeń, w której obie osoby mogą zobaczyć, co dzieje się między nimi i czego każda z nich potrzebuje :). Powodzenia.
20 lat to długi staż związku. Często przyzwyczajamy się do sytuacji takiej jaka jest, bez starań o więcej, ale też wzajemne potrzeby się zmieniają na przestrzeni czasu. Może warto spróbować terapii par, by nawiązać odpowiednią komunikację o potrzebach w związku oraz znaleźć sposoby na ich wzajemną realizację. Terapeuta może Państwa poprowadzić w zdrowej komunikacji o tym co dla Was ważne, budując bazę do podjęcia odpowiednich kompromisów i wzajemnych starań z obu stron.
Dzień dobry, nie sądzę, żeby sama potrzeba bycia zauważaną, ważną i wybieraną przez męża była wymaganiem za dużo. Z tego, co Pani opisuje, problemem nie jest tylko brak telefonu, wspólnej kolacji czy takiego seksu, jakiego Pani potrzebuje. Bardziej istotne wydaje się to, że od dłuższego czasu ma Pani poczucie, iż to głównie Pani uruchamia bliskość i dba o to, żeby między Państwem coś się wydarzało, a teraz potrzebuje Pani sprawdzić, czy mąż potrafi zrobić krok w Pani stronę również bez przypominania i proszenia. W parach taki układ może z czasem utrwalać schemat, w którym jedna osoba coraz mocniej zabiega, a druga coraz bardziej pozostaje bierna lub się wycofuje, ale z Pani wiadomości nie da się uczciwie powiedzieć, dlaczego mąż tak reaguje. Jego „kocham Cię” może być szczere, a jednocześnie Pani może realnie nie doświadczać tej miłości w sposób, którego potrzebuje. Warto więc oddzielić pytanie „czy on mnie kocha?” od znacznie bardziej konkretnego: „czy w Państwa małżeństwie jest dziś wystarczająco dużo wzajemnego zainteresowania, czułości, inicjatywy i seksualnej bliskości, żebyście oboje czuli się w nim dobrze?”. Proponowałbym jedną spokojną rozmowę, tylko nie podczas konfliktu (bez telefonów i innych rozpraszaczy). Może Pani powiedzieć: „Nie chcę Cię dziś oskarżać ani kolejny raz prosić o uwagę. Chcę, żebyś zrozumiał, że coraz częściej czuję się jedyną osobą, która inicjuje naszą bliskość, i zaczynam być tym zmęczona. Potrzebuję zobaczyć także Twoją inicjatywę, bo właśnie wtedy czuję, że jestem dla Ciebie ważna”. Taki sposób rozpoczęcia rozmowy zwykle daje większą szansę na rozmowę o potrzebach niż zaczynanie od zarzutów. Następnie warto przejść do konkretu, np.: „Przez najbliższe cztery tygodnie chciałabym, żebyś raz w tygodniu sam zaproponował i zaplanował czas tylko dla nas, a później porozmawiamy, jak oboje to przeżywaliśmy”. W sprawie seksu podobnie warto nazwać precyzyjnie, czego Pani brakuje. Jego inicjatywy? Czułości? Erotycznego zainteresowania? A może częstotliwości? Jeżeli mimo takich rozmów nadal będziecie Państwo wracać do tego samego schematu, rozsądnym kolejnym krokiem jest psychoterapia par. Jeśli mąż nie będzie chciał uczestniczyć, warto umówić się na konsultację indywidualną, aby spokojnie ustalić, czego Pani potrzebuje, jakie ma Pani granice i za jaką część tej relacji może Pani odpowiadać, a za jaką już nie. Życzę wszystkiego dobrego, Maciej Gajewski
Pani oczekiwania dotyczące bliskości, uwagi i wzajemnego zaangażowania są w pełni naturalne i absolutnie nie wymaga Pani za dużo. Po dwóch dekadach wspólnego życia relacje często wpadają w rutynę, a partnerzy zaczynają traktować swoją obecność jako coś oczywistego, co prowadzi do emocjonalnego oddalenia. Brak reakcji na otwarte komunikowanie Pani potrzeb oraz brak inicjatywy z jego strony wskazują na to, że w Waszym małżeństwie pojawił się poważny kryzys bliskości. Zamiast czekać w milczeniu na zmianę jego zachowania, warto zrezygnować z dotychczasowych prób tłumaczenia i zorganizować spokojną, ale zdecydowaną rozmowę o stanie Waszej relacji. Może Pani wyjaśnić mu jasno, ale z szacunkiem, że obecny model małżeństwa wywołuje w Pani poczucie samotności i nie jest dla Pani satysfakcjonujący na dłuższą metę. Propozycja skorzystania z terapii małżeńskiej może okazać się kluczowa, by pomóc Wam przełamać utarte schematy komunikacji i odnaleźć nawzajem drogę do intymności. Równolegle warto przenieść część uwagi na własny rozwój, pasje oraz relacje poza związkiem, co pomoże Pani odzyskać poczucie własnej wartości i przestanie czynić Pani samopoczucie wyłącznie zależnym od jego gestów. Dbanie o siebie i wyznaczenie jasnych granic w relacji to pierwszy krok do sprawdzenia, czy Pani mąż jest gotowy na realny wysiłek na rzecz spójności Waszego małżeństwa.
Dzień dobry. Z tego, co Pani opisuje, nie wydaje mi się, żeby oczekiwała Pani zbyt wiele. Potrzeba bliskości, zainteresowania, wspólnego czasu, czułości czy poczucia, że jest się ważną dla partnera, jest zupełnie naturalna. Mam wrażenie, że najbardziej boli Panią nie tylko brak seksu czy wspólnych wieczorów, ale przede wszystkim to, że **to Pani od dawna zabiega o bliskość i inicjuje kontakt, a nie czuje tego z drugiej strony**. To może być bardzo przykre i prowadzić do poczucia osamotnienia w związku. Warto jednak spróbować porozmawiać z mężem nie tylko o tym, czego Pani potrzebuje, ale też zapytać, jak on widzi Waszą relację i czy sam dostrzega, że się od siebie oddaliliście. Po 20 latach małżeństwa wiele rzeczy może się zmieniać, ale bliskość wymaga zaangażowania obojga. Nie zachęcałabym też do długiego „sprawdzania”, czy mąż sam coś zainicjuje. Rozumiem, że ma Pani już dość ciągłego wychodzenia z inicjatywą, ale lepsza od takiego testu będzie szczera rozmowa: **„Nie chcę już sama zabiegać o naszą bliskość. Chciałabym wiedzieć, czy Tobie również zależy na tym, żebyśmy byli sobie bliżsi i co możemy z tym zrobić”.** Jeśli oboje będziecie chcieli coś zmienić, a trudno będzie Wam samodzielnie wyjść z tego schematu, warto rozważyć terapię par. I przede wszystkim – Pani potrzeby nie są „za duże”. Ważne jest natomiast, żeby sprawdzić, czy w tym związku jest gotowość **po obu stronach**, żeby się nimi wzajemnie zaopiekować.
To, czego Pani pragnie, nie wydaje się wygórowanym oczekiwaniem. Potrzeba bliskości, zainteresowania, czułości czy inicjatywy ze strony partnera jest naturalna i dla wielu osób stanowi ważny element udanego małżeństwa. Z Pani opisu wynika, że od dłuższego czasu to głównie Pani zabiegała o wspólny czas, rozmowę i pielęgnowanie relacji, a obecnie czuje się Pani zmęczona jednostronnym wysiłkiem. To może prowadzić do poczucia osamotnienia, nawet będąc w związku. Warto jednak pamiętać, że ludzie różnią się sposobem okazywania uczuć. Dla jednej osoby miłość wyraża się poprzez rozmowę, czułość i wspólne spędzanie czasu, dla innej poprzez pracę, dbanie o rodzinę czy codzienną pomoc. Nie oznacza to jednak, że Pani potrzeby są mniej ważne. Jeżeli wielokrotnie mówiła Pani o nich, a partner je bagatelizuje lub nie podejmuje próby zmiany, warto spokojnie porozmawiać nie tylko o tym, czego Pani brakuje, ale także zapytać, jak on postrzega Waszą relację i czy dostrzega, że między Wami narasta dystans. Jeżeli oboje zależy Wam na małżeństwie, dobrym rozwiązaniem może być konsultacja u psychologa lub terapeuty par. Często pomaga ona odbudować komunikację i zrozumieć wzajemne potrzeby, zanim poczucie oddalenia stanie się zbyt duże. Najważniejsze jest jednak to, aby nie bagatelizować własnych uczuć. Nie wymaga Pani luksusów ani rzeczy nierealnych – pragnie Pani czuć się ważna, zauważona i kochana również poprzez codzienne gesty. To są potrzeby, które w długoletnim związku pozostają równie istotne jak na jego początku.
Dzień dobry, odpowiadając na Pani pytanie 'Czy wymagam za dużo?': to, że oczekuje Pani podstawowych elementów relacji: wzajemności, troski, obecności; to, że Pani czuje, że ciągle wychodzi z inicjatywą, a teraz czuje się Pani zmęczona i chce, by Pani mąż również włożył wysiłek, jest zrozumiałe. To nie jest roszczeniowość, tylko potrzeba równowagi. Z drugiej strony ciekawi mnie również przyczyna takiego zachowania po stronie Pani męża. Ważne będzie przyjrzenie się temu, jak komunikują Państwo swoje potrzeby i jak Pani mąż reaguje na Pani sygnały. Warto porozmawiać w sposób spokojny, ale bardzo konkretny o tym co jest dla Państwa ważne w związku i dlaczego oraz co takiego dzieje się w życiu Pani męża teraz, że odczuwa to Pani jako brak zainteresowania z jego strony.
Nie, nie wydaje mi się, żeby oczekiwała Pani zbyt wiele — potrzeba bliskości, zainteresowania, inicjatywy ze strony partnera, wspólnego czasu i satysfakcjonującego życia seksualnego są naturalnymi potrzebami w związku. Ważne jest jednak, aby nie pozostawała Pani wyłącznie w oczekiwaniu, że mąż sam się domyśli, czego Pani potrzebuje, dlatego warto spokojnie, ale konkretnie porozmawiać z nim o tym, czego Pani brakuje i czego chciałaby Pani doświadczać w Waszej relacji. Może Pani również powiedzieć, że nie chodzi już tylko o pojedynczą kolację czy telefon w ciągu dnia, ale o poczucie, że jest Pani dla niego ważna i że on również chce aktywnie dbać o Waszą relację. Jeżeli trudno będzie Państwu samodzielnie o tym rozmawiać i coś zmienić, warto rozważyć terapię par, która może pomóc Państwu lepiej usłyszeć swoje potrzeby i wspólnie zdecydować, jak dalej budować Waszą relację.
Czy rozmawiała Pani o swoich oczekiwaniach z mężem? Czasem sądzimy, że ktoś odczyta nasze myśli i zrobi to, czego potrzebujemy. Zaczęłabym od szczerej rozmowy z mężem o wzajemnych potrzebach. Warto przypomnieć sobie, co wiązało Was zanim pojawiły się dzieci i obowiązki z nimi związane. Intymność małżeństw często znika z powodu natłoku codziennych zadań. Może lubiliście coś wspólnie robić, słuchać, czytać, uprawiać sport, może warto odświeżyć zakurzone momenty :)
Dzień dobry, musi Pani być trudno w takiej relacji. Słyszę, że Pani czuje się samotna w tym związku. Jeżeli mąż nie chętnie chcę rozmawiać z Panią, zachęcam się umówić z nim na konsultacje do terapeuty par. Na takiej konsultacji terapeuta pomoże Państwu porozmawiać aby ustalić wspólne cele i zacząć się lepiej komunikować swoje potrzeby, tak aby każdy był z Państwa usłyszany.
Nie, potrzeba bliskości, zainteresowania i wzajemnego zaangażowania w relację nie jest „wymaganiem za dużo”. Problem pojawia się wtedy, gdy przez dłuższy czas jedna osoba sygnalizuje swoje potrzeby, a druga ich nie podejmuje lub je bagatelizuje. Z Pani opisu wynika, że nie chodzi wyłącznie o seks czy wspólną kolację, ale przede wszystkim o potrzebę bycia ważną, zauważoną i wybieraną przez partnera. To istotna potrzeba w związku. Warto spróbować porozmawiać z mężem nie tylko o tym, czego Pani brakuje, ale też o tym, jak obecna sytuacja na Panią wpływa. Pomocne może być mówienie konkretnie: „Brakuje mi inicjatywy z Twojej strony, przez co czuję się nieważna i samotna w naszej relacji”. Jeżeli takie rozmowy już były i nie prowadzą do zmiany, warto rozważyć konsultację par. Pozwala ona sprawdzić, czy oboje nadal chcecie budować tę relację i czy jest gotowość do realnego zaangażowania z obu stron.
Witam, Słyszę Pani potrzeby i widzę że Pani czuję się niewidzialna w relacji. Być może jesteście w przejściowym kryzysie gdzie trudno Wam się komunikować i usłyszeć nawzajem. Może warto udać sie na jakaś konsultacje do specjalisty, który ułatwi Wam tą komunikacje potrzeb i zrozumienie siebie nawzajem.
Dzień dobry. Kwestia wymagań jest bardzo indywidualna, dlatego trudno powiedzieć, czy wymaga Pani za dużo nie znając szerszego kontekstu. W pierwszej kolejności porozmawiałabym z mężem i powiedziała mu o swoich potrzebach i odczuciach. Być może Pani mąż nie zdaje sobie sprawy, że jest Pani rozczarowana. W drugiej kolejności mogą Państwo rozważyć psychoterapię partnerską u terapeuty systemowego.
Chcę z całą mocą podkreślić, że Pani potrzeba bycia ważną dla męża jest całkowicie naturalna, szczególnie w relacji z dwudziestoletnim stażem. Potrzeba bliskości, autentycznego zainteresowania, czułości oraz poczucia bycia ważną dla partnera stanowi fundament bezpiecznej więzi. W relacji z dwudziestoletnim stażem te dążenia są całkowicie naturalne i wręcz kluczowe dla jej podtrzymania. Z perspektywy terapii poznawczo-behawioralnej (CBT) kluczowym elementem w takich sytuacjach jest przyjrzenie się dynamice między automatycznymi myślami a tym jak interpretujemy. Naturalna potrzeba bliskości i czułości bywa w kryzysie relacyjnym natychmiast obudowywana interpretacjami, np. „Skoro partner nie inicjuje kontaktu, to znaczy, że mu nie zależy”. Taka interpretacja jest uznawana za fakt, co automatycznie generuje ból i uruchamia reakcję wycofania się z relacji. Bardzo często bywa też tak, że wycofanie nie wynika z braku uczuć, ale z poczucia przytłoczenia, lęku przed porażką czy nieumiejętności odczytania napięcia w relacji. Relacja „utyka” w tedy w błędnym kole dystansu: kiedy jedna strona nadmiernie przejmuje inicjatywę, druga zamyka się w strefie komfortu, kiedy ta pierwsza nagle się wycofuje, partner może interpretować to jako chłód i unika kontaktu jeszcze bardziej, chroniąc samego siebie. W pracy gabinetowej często spotykam się z tym, iż brak zadowolenia z relacji partnerskiej nie wynika z braku miłości czy potrzeby do tworzenia wspólnej relacji ale z trudności na poziomie komunikacyjnym. W bliskich relacjach często pojawia się założenie, że druga strona domyśli się, rozumie perspektywę i uczucia. Często jednak mówimy tym samym języki jednak zupełnie inaczej interpretujemy słyszane/ mówione komunikaty. Dlatego też często próby sygnalizowania potrzeb bywają przez partnera odbierane nie jako zaproszenie do bliskości, ale jako wyrzut lub krytyka, przed którą natychmiast się broni. Czekanie na to, aż partner „sam na to wpadnie”, rodzi ryzyko narastającej frustracji, a także cierpienia. Dlatego zamiast strategii opartych na wycofaniu się czy testowaniu partnera, serdecznie zapraszam Państwa na wspólną konsultację. Terapia par oferuje neutralną przestrzeń, w której przy wsparciu specjalisty oboje partnerzy mogą bezpiecznie nauczyć się konstruktywnego wyrażania potrzeb i sprawdzić realną gotowość do odbudowy bliskości w związku.
Dzień dobry. Pytanie, które Pani zadaje, dotyka bardzo bolesnego momentu w wieloletnich związkach, ale odpowiadając wprost: absolutnie nie wymaga Pani za dużo. Pragnienie bliskości, intymności, bycia zauważoną i docenioną przez męża to fundamentalne potrzeby w małżeństwie, a nie wygórowane oczekiwania. To naturalne, że po 20 latach bycia razem i wychowaniu dzieci, kiedy dom zaczyna pustoszeć, potrzebuje Pani poczuć, że wciąż jest dla partnera ważna jako kobieta, a nie tylko jako współorganizatorka codzienności.Rozumiem, że zmęczenie ciągłym wychodzeniem z inicjatywą i poczucie ignorowania Pani potrzeb rodzą ogromną frustrację i smutek. Powody takiego zachowania męża mogą być jednak bardzo różne i nie muszą wcale wynikać z braku miłości, choć tak to w tym momencie wygląda z Pani perspektywy. Często po dwóch dekadach w małżeństwo wkrada się destrukcyjna rutyna, w której jedna ze stron zaczyna traktować obecność drugiej jako pewnik i przestaje się starać. Mężczyźni czasami inaczej definiują miłość (np. poprzez zapewnienie stabilizacji materialnej) i błędnie uważają, że to wystarczy. Zdarza się też, że za wycofaniem stoją ich własne problemy – kryzys wieku średniego, stres w pracy, zmęczenie czy problemy ze zdrowiem, o których nie potrafią rozmawiać, a które obniżają libido i chęć do działania.Dociekanie tych przyczyn na własną rękę, gdy między Państwem urósł już mur milczenia, bywa niezwykle trudne i wycieńczające. Dlatego serdecznie zapraszam Panią (a w kolejnym kroku być może Państwa oboje) do siebie na konsultację psychologiczną. W bezpiecznej przestrzeni gabinetu przyjrzymy się tej sytuacji i poszukamy sposobów na to, jak przerwać ten klincz i skutecznie dotrzeć do męża.
Dzień dobry! Nie, z pewnością nie wymaga Pani za dużo, a to, czego Pani potrzebuje to zwykłe ludzkie potrzeby. Niestety równie normalne, albo raczej częste jest przechodzenie w związku od silnych uczuć na początku do takiego zobojętnienia. Różnie losy ludzi się toczą, czasem żyjąc razem można jednocześnie dryfować w różne strony, dlatego stała pielęgnacja relacji jest taka ważna. A wymagania życia niestety nieraz zabierają sobie całą przestrzeń i nie ma nawet kiedy o tym myśleć. Fajnie jednak, że zauważa Pani, że coś się przestało układać i przeżywacie kryzys. To również jest w życiu normalne, kryzysy pojawiają się od czasu do czasu, zwłaszcza w sytuacjach dużych zmian, na przykład takich jak dorastanie dzieci i opuszczanie przez nie domu rodzinnego, o czym właśnie Pani wspomina. Warto spotkać się z psychologiem i porozmawiać o tym, co Pani przeżywa i co można z tym zrobić, żeby Wasze małżeństwo wyszło z kryzysu obronną ręką, a Wasza relacja znów była satysfakcjonująca i dająca poczucie szczęścia. Gdyby Pani Mąż chciał, można pójść na takie spotkanie, lub serię spotkań, jako para. Zarówno indywidualne, jak i wspólne sięganie po pomoc ma duży sens i daje szansę na odwrócenie "negatywnego trendu".
To, czego Pani potrzebuje, nie brzmi jak „wymaganie zbyt wiele”. Potrzeba bliskości, zainteresowania, czułości, wspólnego czasu i poczucia, że jest się ważną dla partnera, jest naturalną potrzebą w związku. Jednocześnie warto rozdzielić dwie rzeczy: potrzebę od sposobu, w jaki próbujemy ją zaspokoić. Z Pani opisu wynika, że od dłuższego czasu to Pani wychodzi z inicjatywą, mówi o swoich potrzebach i próbuje zbliżyć się do męża. W pewnym momencie może pojawić się zmęczenie i myśl: „Skoro ja przestanę się starać, zobaczę, czy on sam coś zrobi”. To bardzo zrozumiałe, ale często prowadzi do kolejnego etapu oddalania się — oboje czekają, aż druga osoba wykona pierwszy krok. Warto też zwrócić uwagę na zdanie: „mówi, że mnie kocha, ale nie tak wygląda miłość”. Być może problem nie polega wyłącznie na tym, czy mąż Panią kocha, ale na tym, w jaki sposób każde z Państwa rozumie okazywanie miłości i bliskości. Dla jednej osoby miłość może oznaczać wspólne spędzanie czasu i inicjowanie kontaktu, dla drugiej może być wyrażana zupełnie inaczej. Nie oznacza to jednak, że Pani potrzeby powinny zostać zignorowane. Szczególnie istotny jest dla mnie fragment dotyczący braku bliskości i seksu. Tutaj warto wyjść poza pytanie „kto ma rację” i przyjrzeć się temu, co dzieje się między Państwem: kiedy zaczęło się oddalanie, jak każde z Państwa reaguje na próbę zbliżenia, czego Pani wtedy potrzebuje, a czego doświadcza mąż. Często para wpada w powtarzający się cykl: jedna osoba coraz mocniej zabiega o kontakt, druga wycofuje się, co zwiększa frustrację i poczucie odrzucenia pierwszej osoby — a jej kolejne próby kontaktu powodują jeszcze większe wycofanie partnera. Nie zachęcałabym Pani ani do dalszego samotnego „zabiegania”, ani do testowania męża poprzez całkowite wycofanie się i czekanie, czy wreszcie coś zrobi. Bardziej pomocne byłoby spokojne nazwanie tego, czego Pani naprawdę potrzebuje, bez oskarżenia i bez sprawdzania, czy partner „się domyśli”. Jeżeli rozmowy na ten temat wielokrotnie kończą się tym samym i trudno Państwu samodzielnie przerwać ten schemat, warto rozważyć terapię par. W takiej pracy nie chodzi o wskazanie winnego, ale o zrozumienie wzajemnego cyklu reakcji, potrzeb i emocji, które znajdują się pod konfliktem, oraz o sprawdzenie, czy można odbudować bliskość i relację.
Zamiast pytania czy wymaga Pani za dużo, pomyślałam, że większy użytek przyszedłby z ujęcia sprawy w sposób następujący: czy to czego Pani wymaga, potraktuje Pani serio?
Trudno powiedzieć, że wymaga Pani za dużo. Potrzeba bliskości, zainteresowania, wspólnego czasu, czułości czy inicjatywy ze strony partnera jest naturalną potrzebą w związku. Ważne jest jednak również to, że różne osoby mogą w odmienny sposób okazywać miłość i zaangażowanie. Z Pani opisu wynika przede wszystkim, że od dłuższego czasu czuje się Pani nieważna i niezauważana, a wielokrotne mówienie o swoich potrzebach nie przynosi oczekiwanej zmiany. W takiej sytuacji warto odejść od pytania „czy wymagam za dużo?” i zastanowić się raczej, czy w obecnym związku Pani potrzeby są słyszane i czy oboje jesteście gotowi nad nimi pracować. Może Pani spróbować spokojnie powiedzieć mężowi nie tylko czego Pani chce, ale przede wszystkim co się z Panią dzieje, kiedy tych rzeczy brakuje – że czuje się Pani samotna w małżeństwie i potrzebuje zobaczyć z jego strony inicjatywę. Jeśli rozmowy od dłuższego czasu nie przynoszą zmiany, warto rozważyć konsultację psychologiczną, indywidualną lub wspólną, aby lepiej zrozumieć, co dzieje się między Państwem i jakie są możliwości dalszej pracy nad relacją. Życzę powodzenia.
Nie jest Pani w tym sama. Ten problem dotyka wiele kobiet. To, czego Pani potrzebuje, jest ważne i warto się temu przyjrzeć. Zachęcam również aby zacząć od siebie w tym przyjrzeć się swoim potrzebom, emocjom i temu, czego naprawdę Pani oczekuje od tej relacji. Czasami zmiana własnego sposobu reagowania i stawiania granic jest pierwszym krokiem do zmiany całej relacji. Zapraszam Panią na konsultację, podczas której spokojnie porozmawiamy o Pani potrzebach, relacji z mężem i o tym, co można zrobić, aby odzyskać w związku więcej bliskości i wzajemności. Pozdrawiam serdecznie, Agnieszka Pławska
Dzień dobry, z Pani opisu wynika, że nie chodzi wyłącznie o brak wspólnej kolacji, telefonu w ciągu dnia czy satysfakcjonującej bliskości. Wybrzmiewa przede wszystkim potrzeba poczucia, że jest Pani dla męża ważna, zauważana i że również z jego strony pojawia się inicjatywa oraz zaangażowanie w Waszą relację. Po wielu próbach podejmowanych głównie przez Panią może pojawiać się zmęczenie, rozczarowanie i poczucie osamotnienia w związku. Same potrzeby bliskości, zainteresowania, wspólnie spędzanego czasu czy wzajemnej inicjatywy nie są czymś nadmiernym. Warto jednak przyjrzeć się temu, czy oboje podobnie rozumiecie bliskość i okazywanie miłości oraz czy mąż rzeczywiście rozumie, czego Pani potrzebuje – nie tylko czego Pani nie chce. Istotne byłoby również zastanowienie się, jak Wasza relacja wyglądała wcześniej, kiedy zaczęła się zmieniać i co działo się między Wami w ostatnich latach. Czy kiedyś było więcej bliskości i inicjatywy z jego strony? Czy oddalenie pojawiło się stopniowo, czy po konkretnym wydarzeniu? Jak obecnie wyglądają – i czy w ogóle mają miejsce – Wasze rozmowy o potrzebach, seksie, wzajemnych oczekiwaniach i rozczarowaniach? Warto też spojrzeć szerzej na to, co każde z Was wnosi obecnie do związku i jak wygląda Wasze życie poza nim. Co Pani robi dla siebie, co daje Pani przyjemność, poczucie spełnienia? Czy są przyjaźnie, zainteresowania, aktywności niezwiązane z rolą żony i mamy? A jak funkcjonuje mąż – czym żyje, jak spędza wolny czas, gdzie kieruje swoją energię i czy również ma przestrzeń dla siebie? Czasami po wielu latach związku partnerzy zaczynają funkcjonować przede wszystkim jako rodzice i osoby organizujące codzienność, a coraz mniej jako para. Warto również zastanowić się, czy wydarzyło się coś, co mogło Was od siebie odsunąć. Mogły to być trudne doświadczenia rodzinne, konflikty, niewypowiedziane urazy, problemy zawodowe lub finansowe, długotrwały stres, przeciążenie obowiązkami, choroba któregoś z partnerów lub bliskiej osoby, problemy ze snem, obniżony nastrój czy inne zmiany wpływające na energię i libido. Spadek potrzeby bliskości seksualnej również może mieć wiele przyczyn – relacyjnych, psychologicznych i zdrowotnych – dlatego warto unikać automatycznego interpretowania go wyłącznie jako braku miłości czy zainteresowania partnerem. Zamiast kolejnej rozmowy prowadzonej w momencie żalu warto spróbować spokojnie nazwać swoje potrzeby, emocje, obawy. Jeśli takie rozmowy kończą się wycofaniem, konfliktem lub nie prowadzą do żadnej zmiany, warto rozważyć konsultację psychologiczną lub terapię par. Pozwala ona przyjrzeć się nie tylko temu, czego brakuje jednej osobie, ale również temu, co dzieje się pomiędzy partnerami i dlaczego z czasem coraz trudniej jest im do siebie dotrzeć. Pozdrawiam, zapraszam do konsultacji online lub stacjonarnie, Małgorzata Pruś
Witam. To, czego Pani doświadcza nie musi oznaczać, że wymaga Pani za dużo. Potrzeba satysfakcji z seksu, intymności, bliskości i zaangażowania czy wzajemności jest ważną częścią związku a zatem relacji opartej na więzi. Jednocześnie po 20 latach małżeństwa sposób, w jaki partnerzy okazują sobie miłość ulega zmianom wraz z dynamicznym cyklem relacji. Warto przyjrzeć się temu, co dzieje się między Państwem. Zamiast czekać aż mąż się domyśli i odgadnie Pani potrzeby może warto z nim porozmawiać komunikując wprost jak Pani się czuje i interpretuje pasywny charakter jego zachowania, postawy wobec Pani. Nie formułując skarg ale zgłaszając potrzeby oraz własne granice. Myślę, że warto spytać małżonka jak on postrzega Wasze małżeństwo, jaki ma jego odbiór, jak się w nim czuje, czego w związku z nim potrzebuje także dla siebie. Być może za wycofaniem męża stoją inne trudności, o których Państwo jeszcze nie rozmawiali? Jeśli jednak takie rozmowy kończą się impasem i nie potrafią Państwo samodzielnie odbudować bliskości warto rozważyć konsultację par. Nie dlatego, że związek jest "zepsuty" ale dlatego, że 20 lat jego trwania utrwala pewne nawyki, przyzwyczajenia czy też sprawia, że pewne potrzeby wydają się tak oczywiste, że tracą zainteresowanie ze strony małżonków, stając się niedostrzegane a w konsekwencji pomijane. Proszę na ten moment nie starać się interpretować zachowań i postawy męża, nie oceniać także własnych potrzeb lecz skoncentrować się na ich zakomunikowaniu i zaproszeniu męża do rozmowy czy też wspólnej konsultacji dla par. Powodzenia!
Dzień dobry, nie mam poczucia, że oczekuje Pani zbyt wiele. Potrzeba bliskości, zainteresowania, czułości czy zwykłego poczucia, że jest się dla partnera ważną, jest czymś bardzo naturalnym. Mam jednak wrażenie, że najbardziej boli Panią nie sam brak kolacji czy telefonu w ciągu dnia, tylko to, co za tym stoi: „chciałabym poczuć, że jemu też zależy, że sam chce być blisko, a nie tylko wtedy, kiedy ja o to proszę”. Po 20 latach związku bardzo łatwo wejść w codzienność, obowiązki i trochę zgubić bycie parą. Warto jednak spróbować powiedzieć mężowi właśnie o tym, co Pani czuje, a nie tylko o tym, czego on nie robi. Na przykład: „brakuje mi poczucia, że jestem dla Ciebie ważna i że czasem to Ty wychodzisz do mnie z inicjatywą”. Jeśli takich rozmów było już wiele i nic się nie zmienia, być może warto przyjrzeć się temu wspólnie na konsultacji dla par. Czasem problemem nie jest brak miłości, tylko to, że partnerzy bardzo różnie ją pokazują i z czasem przestają się wzajemnie słyszeć. Pozdrawiam serdecznie.
Może proszę spróbować hipnozy aby dotrzeć do źródła problemu i zapewniam, ze nie jest to praca kiedy klient traci świadomość ( bo często jest takie przekonanie). Jest to często bardzo szybka i skuteczna metoda.
Dzień dobry. Myślę, że pytanie nie brzmi nawet „czy wymagam za dużo?”, tylko co dzieje się między Państwem, że od dłuższego czasu to głównie Pani próbuje zadbać o bliskość, a mąż na te próby nie odpowiada w sposób, którego Pani potrzebuje. Z tego, co Pani pisze, nie chodzi wyłącznie o seks czy telefon w ciągu dnia. Bardziej słyszę potrzebę poczucia: „jestem dla niego ważna, on też mnie wybiera, sam chce spędzić ze mną czas”. I chyba szczególnie boli Panią to, że kiedy mówi Pani o tym wprost, niewiele się później zmienia. Jednocześnie nie wiemy jeszcze, co dzieje się po stronie męża. To, że mówi, że Panią kocha, i to, że Pani nie czuje się przez niego kochana w codzienności, mogą być prawdziwe jednocześnie. Po 20 latach małżeństwa warto przyjrzeć się nie tylko temu, kto powinien zaplanować kolację, ale temu, jak obecnie wygląda Państwa relacja, kiedy zaczęli się Państwo od siebie oddalać i co dzieje się między Państwem, kiedy próbuje Pani mówić o swoich potrzebach. Jeżeli chciałaby Pani to uporządkować i zastanowić się, co może Pani zrobić dalej, zapraszam na konsultację. Możemy zacząć właśnie od przyjrzenia się temu, jak wygląda ten powtarzający się między Państwem schemat.
Dzień dobry. To, czego Pani potrzebuje:bliskości, zainteresowania i inicjatywy ze strony męża jest zrozumiałe. Z Pani opisu wynika, że szczególnie trudne jest poczucie, że tylko Pani stara się o tę relację. Warto spokojnie porozmawiać z mężem nie tylko o tym, czego Pani brakuje, ale też o tym, jak każde z Państwa obecnie czuje się w małżeństwie. Jeśli takie rozmowy nie przynoszą zmian, pomocna może być konsultacja psychologiczna lub terapia par :)
Bardzo mi przykro, to brzmi jak trudna sytuacja. Serdecznie zachęcam do zastanowienia się nad profesjonalnym wsparciem - oczywiście polecam terapię indywidualną, ale może pomyślą Państwo o terapii par - wygląda na to, że moglibyście na tym skorzystać.
Dzień dobry, potrzeba bliskości, zainteresowania, intymności czy spędzania wspólnego czasu jest czymś zupełnie naturalnym. Natomiast wydaje się, że w twoim związku występuje duża różnica między tym, czego potrzebujesz od partnera, a czego twój mąż potrzebuje od partnerki. W wielu relacjach wraz z biegiem czasu wygasają emocje, ponieważ wkrada się rutyna, codzienność, partnerzy się do siebie przyzwyczajają i nie ma już tej ekscytacji, która była na początkowych etapach związku. Nie znaczy to jednak, że tak powinno być i że nie można nic z tym zrobić. Natomiast nasuwa się pytanie, czy twój mąż chce faktycznie z tym coś zrobić. Samo zadeklarowanie, że się kogoś kocha nie jest jednoznaczne z tym, że chce się zaangażować w budowę związku. Warto, abyście porozmawiali o tym, jak każde z was widzi to małżeństwo w kolejnych latach. Może łatwiej będzie wam o tym rozmawiać na psychoterapii par, gdzie specjalista pokieruje rozmową i przepracujecie swoje problemy. Trzymam kciuki i życzę powodzenia. Pozdrawiam serdecznie, Joanna Szlasa-Więczaszek
Z Pani wadomości wynika, że w związku brakuje Pani bliskości, zainteresowania i wzajemnej inicjatywy. Warto także pamiętać, że przedstawia Pani swoją perspektywę. Na podstawie samego opisu ciężko powiedzieć, z czego wynika obecny dystans i jak utrwalił się sposób funkcjonowania Państwa jako pary. Interesujące byłoby również poznanie perspektywę męża oraz tego, jak on rozumie obecną sytuację oraz co dzieje się między Państwem. W Pani sytuacji pomocna może być konsultacja indywidualna, podczas której można spokojnie przyjrzeć się własnym potrzebom, oczekiwaniom i temu, jak Pani reaguje na zachowanie męża. Warta rozważenia jest także konsultacja lub terapia par, gdzie można wspólnie przyjrzeć się powtarzającemu się schematowi relacji, tzn.temu, jak pojawia się potrzeba bliskości, jak każde z Państwa na nią reaguje i co sprawia, że z czasem pojawia się coraz większy dystans. Celem takiej konsultacji nie jest ustalenie, kto ma rację ani przypisanie winy jednej ze stron. Chodzi raczej o poznanie perspektywy obojga, lepsze zrozumienie wzajemnych potrzeb i sprawdzenie, co dzieje się w relacji. Może być początkiem pracy nad komunikacją, bliskością i wzajemnym zainteresowaniem, ale może też pomóc uporządkować sytuację, jeśli obecnie trudno jest Państwu znaleźć wspólny sposób na funkcjonowanie w związku.
Dzień dobry, z tego, co Pani opisuje, nie brzmi to jak „wymaganie za dużo”. Potrzeba bliskości, zainteresowania, wspólnie spędzanego czasu czy poczucia, że druga osoba również podejmuje inicjatywę w relacji, jest czymś naturalnym. Jednocześnie warto zwrócić uwagę, że problem prawdopodobnie nie dotyczy wyłącznie kolacji, telefonu w ciągu dnia czy samego seksu. Pod tymi sytuacjami może znajdować się ważniejsza potrzeba: poczucia, że jest Pani dla męża ważna, zauważana i że również on aktywnie dba o Waszą relację. Jeżeli przez dłuższy czas to głównie Pani inicjuje wspólny czas i rozmowy, może pojawić się zmęczenie oraz poczucie jednostronności - dlatego zrozumiałe jest, że nie chce Pani kolejny raz organizować wszystkiego sama. Warto spróbować porozmawiać z mężem nie tylko o tym, czego konkretnie nie robi, ale przede wszystkim o tym, co to dla Pani oznacza i czego Pani potrzebuje. Zamiast „nigdy niczego nie organizujesz” pomocne może być np. powiedzenie: „Kiedy w większości przypadków to ja proponuję wspólny czas, zaczynam czuć, że tylko mnie zależy na naszej bliskości. Potrzebuję czasem zobaczyć inicjatywę również z Twojej strony”. Jeżeli takie rozmowy wielokrotnie nie prowadzą do zmiany albo szybko kończą się konfliktem, warto rozważyć konsultację u psychoterapeuty par. Czasami trudność nie polega bowiem na braku uczuć, ale na tym, że partnerzy zupełnie inaczej komunikują i rozpoznają swoje potrzeby. Pozdrawiam serdecznie Beata Anna Cichy psycholog, psychoterapeutka
Dzień dobry. Z tego, co Pani opisuje, nie chodzi jedynie o kolację, telefon czy seks, ale przede wszystkim o potrzebę poczucia, że jest Pani dla męża ważna, zauważana i że również on zabiega o Waszą relację. To naturalne potrzeby w związku. Warto spróbować porozmawiać z mężem nie tylko o tym, czego Pani brakuje, ale również o tym, co dzieje się obecnie między Wami i jak każde z Państwa przeżywa tę relację. Jeśli takie rozmowy nie prowadzą do zmiany lub kończą się wzajemnym niezrozumieniem, dobrym rozwiązaniem może być konsultacja dla par. Czasem obecność terapeuty pomaga usłyszeć siebie nawzajem zupełnie inaczej.
Dzień dobry. Z tego co Pani pisze, nazywa Pani swoje potrzeby. Pytanie - czy mówiła Pani o tym mężowi. Za Wami 20 lat pożycia. Przez ten czas były zapewne piękne chwile, których efektem jest dwójka dzieci. Czasem nasz codzienny styl życia zabija bliskość. Pani tego co Pani brakuje już umie nazywać, co jest widać w tej wiadomości. Mąż może się tego nauczyć. Czasami jednak rozmowa z najbliższymi bez emocji jest trudna. Jednak bez nazwania swoich potrzeb będzie Wam trudno porozumieć się. Stąd bez względu gdzie się udacie, ważne jest, abyście ze sobą zaczęli rozmawiać. I ta przeszłość może po części być budująca do tego co macie odbudować. Paweł M.
Dzień dobry, czytam w Pani wiadomości kilka różnych emocji: złość, żal, poczucie osamotnienia, bycie niewysłuchaną, czasem wręcz nieważną. Najgłośniej w tej wiadomości jednak brzmi dla mnie smutek. To też taki moment zmiany w dynamice Państwa relacji. Córki są coraz większe. Mają coraz więcej swoich spraw i wymagają mniej Pani zaangażowania. Czytam, że jest Pani zmęczona i chciałaby Pani więcej bliskości z mężem. Rozumiem, że rozmowy o tym, że brakuje Pani jego zaangażowania, że chciałaby Pani innej intymności, poczucia bycia ważną i adorowaną nie przynoszą efektu a wręcz budzą myśli, że oddalacie się Państwo od siebie. W miłości - mamy różne języki i czasem taki moment, kiedy rola rodzicielska przestaje być tak angażująca czasowo pokazuje nam, że gdzieś po drodze zaczęliśmy iść obok siebie w ciszy i przestaliśmy się wzajemnie rozumieć. Miłość ma też różne etapy i gdy odzyskuje Pani więcej czasu dla siebie warto też przyjrzeć się temu, jak te niezaspokojone potrzeby, które Pani w sobie słyszy może Pani opiekować też w sobie. Być może potrzebuje Pani też częściej dbać o siebie nie tylko z mężem, ale również troszcząc się i miło spędzając czas w otoczeniu przyjaciół lub robiąc rzeczy, które Pani lubi, które są dla Pani ważne nie tylko w relacji, a o których być może z biegiem lat troszkę Pani zapomniała. Nie wiem, czy tak jest, ale czasem tak bardzo chcemy, żeby druga osoba pokazała nam, że jesteśmy ważne i wyjątkowe, bo same zapomniałyśmy jak to jest być taką dla siebie. To da się "odkurzyć" i myślę, że taka baza poczucia bezpieczeństwa i witalności to jednak też przyjrzenie się, kiedy ja zapominam o sobie, kiedy ja unieważniam swoje potrzeby, kiedy ja nie dbam o siebie tak, jak bardzo pragnę, żeby ktoś zadbał o mnie. 20 lat razem i wymagająca dynamika życia czasem powoduje, że w momencie, kiedy dzieci wyfruwają coraz bardziej z domu zaczynamy czuć dojmującą pustkę, którą chcemy wypełnić czasem z drugą osobą. Jednak czasami im bardziej do tego dążymy, tym bardziej ta druga osoba czuje się atakowana i niewystarczająca, więc się odsuwa. Nie wiem jak to jest u Państwa. Ale na pewno to, na co Pani ma największy wpływ to zrozumienie swojego momentu życia i emocji, które doszły tak bardzo do głosu, że postanowiła Pani o tym napisać. Jest Pani w momencie życiowej zmiany - dynamika Pani codzienności wraz z dorastaniem córek mocno się zmieniła i myślę, że warto się temu przyjrzeć, żeby miała Pani też zrozumienie i wsparcie w sobie i odzyskała poczucie, że jest Pani wyjątkowa i ważna nie tylko na podstawie tego, jak zachowuje się mąż i jak rozumie słowa, które Pani do niego mówi. Czasem to jest tak, że mówimy do siebie jednym językiem polskim a emocjonalnie rozumiemy za tymi słowami coś zupełnie innego. Warto przyjrzeć się temu jaki to jest moment Pani życia, jak Pani może odzyskać większy wpływ na swoje samopoczucie. Terapia indywidualna może pomóc lepiej zrozumieć siebie. Terapia par - stopniowo odbudować komunikację intymną i partnerską między Wami. Wspieram dobrymi myślami Magdalena Moskal
Dzień dobry, Nie jestem pewna, żeby samo pragnienie bliskości, zainteresowania czy wspólnie spędzonego czasu było zbyt dużym wymaganiem. Z tego, co Pani opisuje, mam wrażenie, że nie chodzi tak naprawdę tylko o kolację, telefon w ciągu dnia czy seks. Chodzi o potrzebę bycia zauważoną, ważną i wybraną przez osobę, z którą jest Pani od 20 lat. Rozumiem też, że może być Pani zmęczona sytuacją, w której to Pani ciągle inicjuje bliskość i zabiega o wspólny czas. W pewnym momencie pojawia się wtedy pytanie: „A czy jemu też zależy na tym, żeby być ze mną?”. I myślę, że właśnie o tym warto z nim porozmawiać – nie tylko o tym, czego Pani chciałaby więcej, ale także o tym, jak Pani się czuje, kiedy tych gestów z jego strony brakuje. Jednocześnie nie zachęcałabym do sprawdzania, czy teraz sam coś zaproponuje, ani do wycofania się po to, żeby „zobaczył, co stracił”. Taka próba może tylko pogłębić dystans. Lepiej powiedzieć wprost, czego Pani potrzebuje i zapytać, czy on również chce pracować nad bliskością między Państwem. Po 20 latach małżeństwa bliskość może się zmieniać, ale nie musi oznaczać pogodzenia się z samotnością w związku. Jeśli rozmowy nie przynoszą zmiany, warto rozważyć terapię par – szczególnie jeśli oboje chcielibyście sprawdzić, co dzieje się między Wami i czy można tę relację na nowo ożywić. I nie, nie uważam, że musi Pani wstydzić się tego, że chce być kochana również poprzez uwagę, dotyk, zainteresowanie i wspólnie spędzany czas. To, czego potrzebujemy w bliskiej relacji, jest indywidualne. Ważne jest natomiast, aby o tych potrzebach rozmawiać i sprawdzić, czy druga osoba jest gotowa się z nami spotkać w tym miejscu. Jeśli chciałaby Pani przyjrzeć się swojej sytuacji i temu, co może Pani zrobić, żeby nie pozostawać sama z poczuciem odrzucenia i niezauważenia, zapraszam na konsultację. Z pozdrowieniami, Kornelia Cichoń Psycholożka
Dzień dobry. Potrzeba bliskości, zainteresowania, wspólnie spędzanego czasu czy inicjatywy ze strony partnera jest czymś naturalnym w relacji. Trudność pojawia się wtedy, kiedy przez dłuższy czas ma Pani poczucie, że mówi o swoich potrzebach, a one pozostają niezauważone lub niezaspokojone. Warto przyjrzeć się nie tylko temu, czego Pani potrzebuje, ale również temu, co dzieje się obecnie między Państwem – jak każde z Państwa rozumie bliskość, jak komunikujecie swoje potrzeby i dlaczego inicjatywa w relacji zaczęła spoczywać głównie po Pani stronie. To może być dobry moment na rozmowę w ramach terapii par, jeśli oboje jesteście Państwo na nią gotowi. Jeśli mąż nie chciałby w niej uczestniczyć, również indywidualna konsultacja może pomóc Pani lepiej zrozumieć tę sytuację i określić własne potrzeby oraz granice.
Dzień dobry, nie, nie wymaga Pani za dużo. Potrzeba bycia ważną, zauważoną i zaproszoną przez partnera to jedna z podstawowych potrzeb w związku. Po 20 latach, gdy dzieci dorastają, wiele par odkrywa, że relacja funkcjonowała głównie wokół obowiązków, a bliskość zeszła na dalszy plan. To trudny moment, ale też naturalny czas na nowe otwarcie. Często pomaga zamiana zarzutu na konkretną prośbę. Zamiast „nie zależy ci” lepiej działa: „chciałabym, żebyś w tym miesiącu zaplanował dla nas wieczór” albo „ważne jest dla mnie, gdy dzwonisz w ciągu dnia”. Wiele osób lepiej reaguje na jasne potrzeby niż na sygnały, które mają odgadnąć. Jeśli rozmowy nie przynoszą zmiany, warto rozważyć terapię par albo konsultację indywidualną. Pozwala ona przyjrzeć się temu, czego Pani dziś potrzebuje od tego związku i od siebie. Konsultacje są możliwe również online. Pozdrawiam
Dzień dobry. Nie, z tego co Pani opisuje, nie powiedziałabym, że wymaga Pani za dużo. Potrzeba bliskości, zainteresowania, czułości, inicjatywy ze strony partnera i poczucia, że jest się dla niego ważną, jest naturalną potrzebą w relacji. Problemem wydaje się nie tylko brak seksu czy wspólnego wieczoru, ale poczucie, że cały ciężar dbania o relację spoczywa na Pani. Jeśli przez lata to Pani proponowała kolację, rozmowę, wspólny czas czy bliskość, z czasem może pojawić się zmęczenie i bardzo zrozumiałe pytanie: „czy on sam w ogóle chce być blisko mnie?”. Warto jednak rozdzielić dwie rzeczy. Mąż może rzeczywiście Panią kochać, a jednocześnie nie rozumieć albo nie realizować Pani potrzeb emocjonalnych. Samo powiedzenie „kocham Cię” nie zawsze wystarcza, jeśli za tym nie idą zachowania, dzięki którym druga osoba czuje się zauważona i ważna. Jako psycholożka proponowałabym jedną spokojną rozmowę poza konfliktem. Nie w formie: „Ty nigdy nic nie robisz”, tylko bardzo konkretnie: „Nie chodzi mi o drogie wyjścia ani wielkie gesty. Brakuje mi tego, żebyś czasem sam zaplanował nasz wspólny wieczór, zadzwonił w ciągu dnia, przytulił mnie, zapytał, jak się czuję. Kiedy zawsze ja muszę inicjować bliskość, zaczynam czuć się nieważna i samotna w naszym małżeństwie”. Ważne jest później obserwowanie nie tylko tego, co mąż odpowie, ale czy coś faktycznie zacznie się zmieniać. Po 20 latach małżeństwa relacja często nie funkcjonuje już spontanicznie tak jak na początku. Bliskość czasem trzeba zacząć budować bardziej świadomie. To jednak nadal powinien być wysiłek dwóch osób. Pani nie powinna przez kolejne lata samotnie „ciągnąć” związku i jednocześnie prosić o podstawowe zainteresowanie. Warto też porozmawiać osobno o seksualności. Zdanie „brakuje mi seksu takiego, jakiego potrzebuję” może oznaczać wiele rzeczy: częstotliwość, czułość, inicjatywę, pożądanie, sposób kontaktu. Im bardziej konkretnie Pani nazwie swoje potrzeby, tym większa szansa na prawdziwą rozmowę zamiast wzajemnych pretensji. Jeżeli próby rozmowy kończą się ignorowaniem Pani potrzeb albo oboje nie potraficie już spokojnie o nich mówić, terapia par byłaby bardzo sensownym rozwiązaniem. Nie dlatego, że małżeństwo musi być „na granicy rozpadu”, ale dlatego, że można sprawdzić, co wydarzyło się z bliskością i czy oboje chcecie ją odbudować. Najważniejsze pytanie nie brzmi więc: „czy wymagam za dużo?”, ale raczej: „czy w tym małżeństwie jest miejsce również na moje potrzeby i czy mój partner chce razem ze mną o tę relację zadbać?”. To jest zasadnicza różnica.
Sama potrzeba czułości, zainteresowania i wzajemnej inicjatywy nie oznacza, że wymaga Pani za dużo. Z opisu nie da się jednak ustalić, co stoi za wycofaniem męża ani co on przeżywa. Pomóc może spokojna rozmowa o konkretnych zachowaniach: „Czuję się samotna, kiedy tylko ja proponuję wspólny czas. Chciałabym, żebyś w tym tygodniu sam zaplanował wieczór dla nas. Czy jesteś na to gotowy?”. Warto też zapytać, jak on widzi Waszą bliskość i co mu ją utrudnia. Ustalcie jeden realny krok i sprawdźcie, czy oboje go podejmujecie. Jeśli rozmowy stale kończą się bagatelizowaniem potrzeb, konsultacja par może pomóc je omówić. Gdy mąż nie chce uczestniczyć, indywidualna pomoc może wesprzeć Panią w określeniu własnych granic i dalszych decyzji.
Dzień dobry, potrzeba bliskości, czułości, zainteresowania i poczucia, że jest się ważną dla partnera, jest naturalną częścią relacji. Nie oznacza to, że wymaga Pani zbyt wiele. Z Pani opisu wynika, że odczuwa Pani samotność w małżeństwie i brakuje Pani wzajemności w budowaniu więzi. Warto pamiętać, że sama deklaracja miłości nie zawsze wystarcza, jeśli nie towarzyszą jej zachowania, dzięki którym druga osoba czuje się kochana i zauważana. W terapii można przyjrzeć się Pani potrzebom, emocjom i sposobom komunikowania ich partnerowi, a także poszukać rozwiązań, które pomogą Pani odzyskać poczucie wpływu na relację. Ważne będzie również określenie, co jest dla Pani niezbędne w małżeństwie i jakich zmian Pani potrzebuje, aby czuć się w nim spełniona. Nie musi Pani rezygnować z własnych potrzeb, ale warto sprawdzić, czy oboje jesteście gotowi zaangażować się w odbudowanie bliskości. Jeśli mąż nie dostrzega problemu, może Pani rozpocząć od terapii indywidualnej, aby lepiej zrozumieć swoją sytuację i świadomie zdecydować o dalszych krokach. Zapraszam do kontaktu i zapisania się na wizytę, podczas której wspólnie przyjrzymy się Pani trudnościom i poszukamy sposobów na zadbanie o Pani potrzeby oraz dobrostan emocjonalny.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.













