Witam po 5 latach związku tuż przed zaręczynami moja dziewczyna mnie zdradziła, reprezentuje dosyć u
Witam po 5 latach związku tuż przed zaręczynami moja dziewczyna mnie zdradziła, reprezentuje dosyć unikowy styl przywiązania, cała sytuacja wydarzyła się gdy przebodźcowałem ją swoimi problemami (zwierzałem jej się z tego co mnie przytłaczało, i w efekcie sama czuła się osaczona i przytłoczona), romans nie trwał długo bo około tygodnia, po powrocie z Holandii chciała ze mną zerwać ale nie potrafiła mi tego powiedzieć, dała mi tylko listę swoich myśli. Powiedziała mi także, że najpiękniejsze co może sobie w życiu wyobrazić to spędzenie ze mną reszty życia i zestarzenie się, ale z drugiej strony nie czuje teraz zauroczenia mną i sama nie wie co czuje do mnie, do niego, do samej siebie bo mocno się zmieniła, nie skreśla nas ale teraz nie potrafi ze mną być, staram się ją zrozumieć i dać jej dystans, ale sam reprezentuję lękowy styl przywiązania i jest to dla mnie ciężkie. Wiem że nie stworzy z tym innym stałej relacji bo on mieszka na stałe w Holandii, a ona w Polsce, dalej docenia moje wsparcie i zaangażowanie, ale powiedziała że na ten moment woli wrócić do roli przyjaciół zanim sama zrozumie czego chce, kocham ją nad życie i nie wyobrażam sobie spędzić go z nikim innym, ale takie życie w zawieszeniu mnie przytłacza, próbuję pracować nad sobą, ale tracę motywację bez niej. Rozmawiałem też o tym z przyjaciółmi, wszyscy mówią że po czymś takim powinienem zakończyć związek i urwać kontakt, ale dalej darzę ją niepoliczalną miłością, nie potrafię być na nią zły, przebaczyłem jej zdradę wręcz od razu, nawet zaoferowałem pomoc w odnalezieniu samej siebie. Kilka dni które spędziliśmy razem przypomniały jej jaka jest szczęśliwa ze mną, ale gdy tylko wyjechała do miasta w którym studiuje znowu zrobiła się zdystansowana i oschła, nie umiem się skupić na swoich obowiązkach bo żyję miłością i nadzieją, ale z drugiej strony to ta miłość i nadzieja dają mi motywację do życia. Co robić? Cały czas odpowiada na każde moje pytanie nie wiem.
2 odpowiedzi
Dzień dobry, Przeżywa Pan teraz zapewne wstrząs emocjonalny lub czuje olbrzymią niepewność zwłaszcza gdy narzeczona odpowiada obecnie „nie wiem”. Zdrada w związku, zwłaszcza po 5 latach wspólnego budowania zaufania i w tak przełomowym momencie, jakim są plany o zaręczynach, to prawie zawsze rodzaj kryzysu. Zapewne w jednej chwili mógł rozpaść się dotychczasowy obraz partnera oraz wizja bezpiecznej przyszłości, którą wspólnie planowaliście. W tym momencie w Pana głowie może panować chaos lub „huśtawka emocji” – od złości i poczucia krzywdy, po paraliżujący lęk oraz powaracające pytanie: „co dalej?”. Warto wg mnie uznać to w tej sytuacji za absolutnie naturalne. Jako psycholog pracujący z parami w nurcie TSR (Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach) oraz w obszarze interwencji kryzysowej, zawsze powtarzam, że w tak silnych emocjach nie należy podejmować ostatecznych decyzji o rozstaniu ani o natychmiastowym wybaczeniu. Pierwszym krokiem jest zabezpieczenie swoich emocji i zatrzymanie ewentualnego narastania fali kryzysu. Co można zrobić w tej sytuacji?Jeśli oboje czujecie, że mimo ogromnego bólu chcielibyście zrozumieć, co się wydarzyło i wspólnie się zastanowić czy ten związek ma jeszcze szansę, kluczowa jest bezpieczna i neutralna przestrzeń. Samodzielne rozmowy w domu często kończą się bolesnymi kłótniami, które często tylko pogłębiają rany. Terapia par po zdradzie nie służy szukaniu winnego, (choć przyznanie się do ewentualnych win może pomóc). Zwykle pomaga jasne przyjrzenie się faktom i sprawdzenie w bezpieczny emocjonalnie sposób, czy jesteście w stanie – krok po kroku – zacząć odbudowywać zaufanie na zupełnie nowych, szczerych warunkach. Warto pamiętać, że niezależnie od tego, jaką decyzję podejmiecie w przyszłości, nie musi Pan przechodzić przez ten kryzys samemu. Mimo, że przyjaciele zapewne dobrze Panu życzą nie sądzę by dobre było korzystanie z krótkich rad typu „ zakończ to” lub jakichkowliek innych, zwłaszcza że pisze Pan, że nadal kocha narzeczoną. To co Pan napisał w tej kwestii nadal nie przesądza jakie będą decyzje Was obojga ale warto się skonsultować by lepiej przyjrzeć się sytuacji i nie podjąć pochopnych decyzji, Jeśli potrzebujecie lub Pana sam potrzebuje poukładać myśli to warto skonsultować tę sytuację, ze specjalistą. Życzę odwagi i wytrwałości w przeżywaniu trudnych emocji oraz docelowo podjęcia najlepszych dla siebie decyzji Z wyrazami szacunku Jacek Czapski
Dzień dobry. To, co Pan opisuje, wygląda na bardzo trudną sytuację, ponieważ nie mierzy się Pan wyłącznie ze zdradą czy rozstaniem, ale przede wszystkim z brakiem jednoznacznego zakończenia relacji. Z jednej strony słyszy Pan, że partnerka wyobraża sobie wspólne życie z Panem, z drugiej – że obecnie nie potrafi być w związku i nie wie, co czuje. Taka niejednoznaczność może bardzo silnie podtrzymywać nadzieję i jednocześnie uniemożliwiać przeżycie straty. Style przywiązania mogą częściowo pomagać zrozumieć Państwa reakcje, ale uważałabym, aby nie wyjaśniać nimi całej sytuacji. Jej wycofanie nie musi wynikać wyłącznie z unikowego stylu przywiązania, podobnie jak Pana potrzeba kontaktu nie oznacza, że robi Pan coś niewłaściwego. Za zdradę odpowiada osoba, która jej dokonała – przeciążenie partnerki Pana problemami może być ważnym elementem kryzysu w związku, ale nie czyni Pana odpowiedzialnym za jej decyzję o romansie. Najbardziej zwraca moją uwagę zdanie: „żyję miłością i nadzieją”. W połączeniu z tym, że bez niej traci Pan motywację, może to oznaczać, że Pana funkcjonowanie zaczyna być bardzo silnie uzależnione od tego, jak ona danego dnia zachowuje się wobec Pana. Kiedy jest blisko – pojawia się nadzieja i ulga. Kiedy się oddala – pojawia się lęk i potrzeba odzyskania kontaktu. W takim układzie bardzo trudno spokojnie ocenić, czego Pan potrzebuje od relacji. Nie musi Pan dzisiaj decydować, że przestaje ją kochać ani definitywnie zamykać drzwi. Warto jednak postawić granicę sytuacji, w której jedna osoba zastanawia się, czy chce związku, a druga pozostaje w gotowości i czeka na jej decyzję. Przyjaźń bezpośrednio po pięcioletnim związku również może być dla Pana bardzo bolesna, jeśli w rzeczywistości nie chce Pan być jej przyjacielem, tylko partnerem i traktuje kontakt jako możliwość odzyskania związku. Być może najważniejsze pytanie na ten moment nie brzmi więc: „Jak sprawić, żeby ona wiedziała, czego chce?”, ponieważ na to nie ma Pan wpływu. Bardziej pomocne może być: „Jakich warunków potrzebuję, żeby nie zgubić siebie, kiedy ona nie wie, czego chce?” Może Pan kochać tę osobę, wybaczyć jej i jednocześnie ograniczyć kontakt. Dystans nie musi być karą ani próbą wywołania tęsknoty. Może być sposobem odzyskania własnej równowagi i dania obojgu przestrzeni na sprawdzenie, czego rzeczywiście chcecie. Jeśli kiedyś miałby nastąpić powrót do związku, warto, żeby wynikał z jasnej decyzji dwóch osób, a nie z tego, że jedna czeka wystarczająco długo na decyzję drugiej. Jeżeli natomiast przez „motywację do życia” ma Pan na myśli coś więcej niż brak energii i motywacji – np. pojawiają się myśli, że bez niej nie chce Pan żyć, myśli o śmierci lub zrobieniu sobie krzywdy – proszę potraktować to jako sygnał wymagający pilnej rozmowy ze specjalistą i bezpośredniego wsparcia. W takiej sytuacji nie warto zostawać z tym samemu. Psychoterapia mogłaby być tutaj pomocna nie po to, żeby przekonać Pana do rozstania albo do powrotu, ale żeby pomóc oddzielić miłość do partnerki od lęku przed jej utratą i odzyskać możliwość podejmowania decyzji również z perspektywy własnych potrzeb.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.

