Jak na nowo rozpocząć życie singielki? Niespodziewanie rozpadł się związek po 11 latach. Powodem roz

Jak na nowo rozpocząć życie singielki? Niespodziewanie rozpadł się związek po 11 latach. Powodem rozstania był związek na odległość z mojej strony, a z jego strony inna kobieta w której się zakochał od kwietnia br. Nasz związek nie należał do udanych: brak szacunku, kłamstwa, oszustwa, brak zaangażowania w związek z jego strony i brak zainteresowania moją osobą z powodu nadużywania alkoholu przez mojego byłego chłopaka. Ostatnio mój były chłopak powiedział że, przestał mnie kochać i nie akceptuje mnie takiej jakiej jestem (zaczęłam stawiać granice i zaczęłam się szanować) Z natury Jestem nieśmiałą i skromną kobietą o dobrym sercu. Teraz pytanie mam, co mam zrobić żeby co chwila nie wracać do byłego chłopaka przy lepszej okazji a przede wszystkim jak przestać do niego wracać myślami ? Codziennie pracuję, a oprócz pracy prowadzę zdrowy tryb życia: chodzę na siłownię, na fitness, na basen, chodzę grać w kręgle, w wolnej chwili lubię czytać książki lub wybrać się na spacer do lasu, robię kursy w stronę nauki języków obcych. Problem jest taki że, kocham swojego byłego chłopaka który mnie rani swoim bestialskim zachowaniem. Nie czuję się przy nim bezpiecznie, bo chciał mnie poszarpać, za to że zaszłam z nim w ciążę która straciłam, a ta jego nowa kobietą w której się zakochał odrzuciła go z mojego powodu.

36 odpowiedzi


To co się stało nie jest Pani winą. Rozwój osobisty, który Pani już sobie zapewnia oraz regulacja afektu poprzez aktywność fizyczną, jak i troska o własne zdrowie to dobry kierunek. Na ile jest w Pani gotowość na podjęcie głębszej pracy własnej, znalezienia przyczyn powstałych mechanizmów na tyle warto skorzystać z Coachingu lub terapii, która ma inny poziom. I na koniec dodam, że czasami łatwo jest pomylić miłość z innymi stanami ze względu na silny afekt.

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

To, co Pani teraz przeżywa, jest zupełnie naturalne. Po 11 latach związku trudno nagle przestać tęsknić i wracać myślami do drugiej osoby. Przez tyle lat powstała przecież silna więź, wspólna historia i codzienność, z którą teraz trzeba się pożegnać. Widzę, że robi Pani bardzo dużo, żeby dobrze funkcjonować, pracuje, rozwija swoje zainteresowania, jest aktywna i dba o siebie. Proszę dać sobie czas. Tęsknota może jeszcze długo pojawiać się falami, czasem będzie Pani miała wrażenie, że jest już dobrze, a potem nagle przyjdzie trudniejszy dzień. To nie oznacza, że się Pani cofa. Z czasem te fale będą coraz rzadsze i mniej intensywne. Warto przy tym pamiętać, że tęsknota za kimś nie oznacza, że ta osoba jest dla nas dobra ani że powinniśmy do niej wrócić. Można kogoś kochać i jednocześnie wiedzieć, że nie chce się już żyć w relacji, w której brakuje szacunku i poczucia bezpieczeństwa. Jeśli nie chce Pani wracać do byłego partnera w chwilach słabości, warto już teraz podjąć taką decyzję i w trudniejszych momentach przypominać sobie nie tylko to, za czym Pani tęskni, ale również to, jak naprawdę wyglądała ta relacja i dlaczego nie chciała Pani już w niej być. Chwilowa tęsknota może być bardzo silna, ale nie musi przerodzić się w działanie. Myślę, że warto również rozważyć rozmowę z psychologiem. Taka rozmowa może pomóc Pani przejść przez rozstanie, poradzić sobie z powracającą tęsknotą i przede wszystkim znaleźć sposób, żeby konsekwentnie trzymać się swojej decyzji, kiedy pojawią się trudniejsze chwile. Życzę powodzenia, wszystkiego dobrego!


To, co Pani opisuje, jest bardzo obciążającym doświadczeniem, szczególnie po 11 latach związku. Jednocześnie w Pani historii widać bardzo dużo sprzecznych emocji. Z jednej strony pamięta Pani o tym, jak była Pani traktowana i że nie czuła się Pani bezpiecznie, z drugiej nadal Pani kocha, tęskni i wraca myślami do tej osoby. To połączenie potrafi być wyjątkowo trudne. Nie próbowałabym na tym etapie zmuszać się do tego, żeby przestać kochać albo przestać o nim myśleć. Bardziej pomocne może być zatrzymanie się przy pytaniu, co sprawia, że mimo świadomości tego, czego Pani doświadczała w tej relacji, nadal jest Pani tak silnie emocjonalnie związana z byłym partnerem. Szczególnie ważne wydają mi się słowa o tym, że zaczęła Pani stawiać granice i bardziej siebie szanować, a jednocześnie pojawiła się jego reakcja, że „nie akceptuje Pani takiej, jaka Pani jest”. Warto przyjrzeć się temu, co dzieje się w Pani wtedy, kiedy zaczyna Pani wybierać siebie zamiast dostosowywać się do drugiej osoby. Niepokojący jest również opis sytuacji, w której partner chciał Panią szarpać. Niezależnie od uczuć, jakie nadal Pani do niego ma, brak poczucia bezpieczeństwa i zachowania przemocowe są czymś, czego nie warto pomijać, próbując zrozumieć tę relację. Być może więc na tym etapie ważniejsze od pytania „jak przestać o nim myśleć?” jest pytanie: „co sprawia, że tak trudno mi odejść od relacji, w której jednocześnie kochałam i cierpiałam?”. To może być ważny kierunek do dalszego przyjrzenia się sobie. I jeszcze jedno: to, że nadal Pani go kocha, nie jest dowodem na to, że powinna Pani do niego wrócić. Uczucia i decyzje to dwie różne rzeczy.

mgr Maja Wysocka

mgr Maja Wysocka

psycholog

Piekary Śląskie

Umów wizytę

Dzień dobry, wyobrażam sobie, że po 11 latach związku nie da się po prostu wyłączyć uczuć do byłego partnera, mimo że relacja była dla Pani krzywdząca. To, że nadal Pani za nim tęskni i wraca myślami do wspólnych chwil, nie oznacza, że powinna Pani do niego wrócić, szczególnie że opisuje Pani brak szacunku, zdrady, nadużywanie alkoholu i sytuację, w której bała się Pani jego agresji. Ważne jest więc to, by oddzielać uczucia do niego od decyzji o tym, czy chce Pani znów z nim być. Ma Pani już wiele aktywności, które pomagają budować życie poza związkiem. Teraz ważne może być również ograniczenie kontaktu z byłym partnerem i sytuacji, które podtrzymują nadzieję na powrót, a kiedy pojawiają się myśli o nim próby jak najbardziej realnego spojrzenia na zakończony związek. Mam na myśli przypominanie sobie nie tylko dobrych momentów (do czego często mamy tendencję po rozstaniach), ale też tych, które były nacechowane agresją, brakiem szacunku i kłamstwem. Warto też pamiętać, że stawianie granic i szanowanie siebie nie jest powodem, dla którego ktoś przestaje kochać. Jest to element i podstawa zdrowej relacji, na którego w opisie Pani związku nie było miejsca. Jeśli trudno będzie Pani samodzielnie przejść przez ten proces, warto poszukać wsparcia psychologa. Pozdrawiam,


Dzień dobry, cieszę się że postawiłaś na siebie. Zostań przy tym, rozwijaj nowe hobby, chodź na siłownie itd. To o czym piszesz brzmi jak uzależnienie od drugiej osoby, polega to na tym że przyzwyczajamy się do trudnych i ciężkich emocji które były związane z ex. Potrzebujemy żeby coś się działo (tutaj mówisz o tym że była ciąża, że ex się w kimś zakochał itd.) Fajnie że masz refleksje i wiesz jak ten związek wyglądał. Jeśli potrzebujesz wyjść z tego błędnego koła to zapraszam :)


Dzień dobry, dziękuję za podzielenie się swoim doświadczeniem. Po 11 latach związku rozstanie może być bardzo bolesne, nawet jeśli relacja przez długi czas była trudna i krzywdząca. To, że nadal Pani kocha byłego partnera, nie oznacza, że powinna Pani do niego wrócić. Można jednocześnie tęsknić za człowiekiem i wiedzieć, że relacja z nim nie była dla nas bezpieczna. Z tego, co Pani opisuje, szczególnie ważne jest zdanie, że nie czuła się Pani przy nim bezpiecznie i że próbował Panią szarpać. W takiej sytuacji warto potraktować bezpieczeństwo jako absolutny priorytet i nie podejmować decyzji o powrocie pod wpływem samotności, tęsknoty czy chwilowego pogorszenia nastroju. Nie próbowałbym też walczyć z każdą myślą o byłym partnerze. Po 11 latach wspólnego życia takie myśli będą się pojawiały automatycznie. Pomocniejsze może być zauważenie: „znowu o nim myślę, tęsknię, ale tęsknota nie jest dowodem, że powinnam wrócić”. Warto również świadomie przypominać sobie cały obraz związku, a nie tylko dobre momenty – brak szacunku, kłamstwa, brak zaangażowania, alkohol i sytuacje, w których nie czuła się Pani bezpiecznie. Jednocześnie robi Pani już bardzo dużo dla siebie: pracuje Pani, dba o aktywność fizyczną, rozwija zainteresowania i uczy się nowych rzeczy. Nie trzeba jednak traktować tego wyłącznie jako sposobu na „zapełnienie czasu”. Warto powoli budować życie, które nie jest życiem po byłym partnerze, tylko po prostu Pani życiem – z własnymi planami, relacjami, zainteresowaniami i poczuciem własnej wartości. Po tak długiej i trudnej relacji zdecydowanie rozważyłbym również psychoterapię. Można tam przepracować przywiązanie do byłego partnera, trudność w odchodzeniu mimo krzywdzenia, stawianie granic oraz wzorce, które mogą zwiększać ryzyko pozostawania w niesatysfakcjonujących relacjach. Szczególnie wartościowe może być podejście CBT lub terapia schematów. I jeszcze jedna rzecz: fakt, że zaczęła Pani stawiać granice i bardziej siebie szanować, a partner zaczął to przedstawiać jako powód, dla którego „nie akceptuje Pani takiej, jaka Pani jest”, nie świadczy o tym, że zrobiła Pani coś niewłaściwego. Szacunek do siebie i stawianie granic nie są wadami, które trzeba naprawić, żeby zasłużyć na miłość. Wszystkiego dobrego :)

mgr Szymon Szymczonek

mgr Szymon Szymczonek

psychoterapeuta

Warszawa

Umów wizytę

Myślenie o byłym partnerze nie oznacza, że powinna Pani do niego wrócić. Pomocne będzie zauważanie myśli typu „może jednak powinnam wrócić” i odpowiadanie sobie faktami: „tęsknię za nim, ale jednocześnie w tej relacji doświadczałam kłamstw, braku szacunku i nie czułam się bezpiecznie”. Proszę również nie traktować tęsknoty jako sygnału, że podjęła Pani złą decyzję – emocje mogą utrzymywać się długo po zakończeniu relacji. Warto swoją uwagę stopniowo kierować na budowanie życia, które jest zgodne z Pani wartościami i potrzebami. Szczególnie ważne jest bezpieczeństwo – skoro partner groził Pani przemocą fizyczną, nie rekomendowałabym spotkań z nim sam na sam i zachęcałabym do poszukania profesjonalnego wsparcia.


To, co Pani opisuje, pokazuje, jak trudne może być rozstanie nawet wtedy, kiedy jednocześnie wiemy, że w tej relacji było nam źle. Z jednej strony pisze Pani o braku szacunku, kłamstwach, braku zaangażowania i o tym, że nie czuła się Pani przy nim bezpiecznie. Z drugiej — nadal Pani kocha, wraca myślami do byłego partnera i trudno Pani przyjąć, że ten związek rzeczywiście się skończył. Być może te dwie części doświadczenia mogą istnieć jednocześnie. Nie trzeba jednej z nich unieważniać, żeby uznać tę drugą. Ważne wydaje mi się też to, że nie pyta Pani tylko o samą stratę związku, ale przede wszystkim o to, jak przestać do niego wracać myślami. Być może właśnie tutaj jest przestrzeń do pracy terapeutycznej — do spokojnego przyjrzenia się temu, co sprawia, że ta relacja nadal jest tak silnie obecna: czego Pani w niej szukała, co było ważne, co było trudne i co właściwie traci Pani wraz z jej końcem. Obszarem do pracy może być również to, jak Pani doświadcza siebie w bliskiej relacji — kiedy pojawia się potrzeba bliskości, kiedy lęk przed odrzuceniem, kiedy trudność w stawianiu granic, a kiedy możliwość pozostania przy sobie. Nie po to, żeby oceniać, dlaczego Pani „nie potrafi zapomnieć”, ale żeby lepiej rozumieć siebie i swoje wybory. Czasami dopiero kiedy zaczynamy przyglądać się temu, co dzieje się w nas w relacji z drugą osobą, możliwe staje się zbudowanie innego sposobu bycia w bliskości — takiego, w którym można kochać i jednocześnie nie rezygnować z siebie.


Dzień dobry! Bardzo poruszająca jest Pani historia. Przede wszystkim proszę pamiętać nie tylko o tym za czym Pani tęskni, ale również za tym co było trudne w tej relacji. To normalne, że Pani wspomina, tęskni. Ale perspektywa jest szersza - jest tutaj wiele aspektów, o których może Pani nie chcieć pamiętać. Jakiś etap w Pani życiu są kończy, ale oznacza to, że przyjdzie nowe - możliwe że lepsze! Trzymam kciuki i życzę powodzenia.


witam serdecznie Z opisanego fragmentu, należałoby się być może przyjrzeć, co było powodem, że tkwiła Pani w związku, który nie był satysfakcjonujący, to ważny temat, by nie powtarzać, go w przyszłości, serdecznie zapraszam Ewa Guzowska (także online)

Ewa Guzowska

Ewa Guzowska

psycholog

Warszawa

Umów wizytę

Nie musi Pani przestać go kochać, żeby przestać do niego wracać. Miłość jest uczuciem. Powrót jest decyzją. A decyzji nie warto opierać wyłącznie na tęsknocie. Warto oprzeć ją również na faktach.. brak szacunku, kłamstwa, zdrada, alkohol, brak zaangażowania i próba użycia wobec Pani siły.. Kiedy pojawi się myśl „może tym razem będzie inaczej”, proszę nie dyskutować z tęsknotą. Proszę wrócić do zapisanej listy faktów i zapytać siebie.. Czy tęsknię za relacją, którą naprawdę miałam — czy za nadzieją, że kiedyś stanie się ona czymś innym? Jeżeli nie łączą Państwa konieczne sprawy, warto rozważyć okres całkowitego braku kontaktu. Jeśli kontakt jest niezbędny, najlepiej ograniczyć go do formy pisemnej i nie spotykać się z nim samotnie. Pani nowe życie już się zaczęło. Zaczęło się wtedy, gdy postawiła Pani granice i uznała, że szacunek do siebie nie podlega negocjacji. Ze względu na opisaną próbę przemocy proszę również stworzyć plan bezpieczeństwa i powiedzieć o sytuacji zaufanej osobie.


Dzień dobry. Czytam o wielkim bólu, który towarzyszy Pani w związku z utratą ważnej relacji, ale także trwającym nadal kontaktem, który jest dla Pani raniący. Wielkim zasobem jest Pani świadomość tego, jak ta relacja na Panią wpływa, oraz gotowość do stawiania pytań o to, jak ochronić siebie. Myślę, że psychoterapia mogłaby być cennym kierunkiem - terapeuta wspólnie z Panią przyjrzy się mechanizmom, które podtrzymują trudności. Można wówczas zaplanować różne sposoby zmiany tych mechanizmów. Jednocześnie są też kawałki, które warto przyjąć, zaakceptować - np. trudne emocje związane z rozstaniem. Na pewno jednak nie jest tak, że Pani wartość jest determinowana przez zachowanie byłego partnera (czy jakiejkolwiek innej osoby), warto więc chronić siebie przed wpływem takich zachowań - zarówno w relacji z kimś, jak i w relacji z samą sobą, tak aby budować odporność i stabilne poczucie własnej wartości


Dzień dobry. Zanim odpowiem na Pani pytanie, muszę zatrzymać się przy jednym zdaniu, bo zmienia ono całą sytuację. Pisze Pani, że nie czuje się przy nim bezpiecznie, bo chciał Panią poszarpać po tym, jak zaszła Pani w ciążę, którą Pani straciła. To nie jest jeden z wielu problemów w tym związku. To jest przemoc. Nie oceniam tu jego charakteru — nazywam zachowanie. Groźba użycia siły wobec partnerki jest przemocą niezależnie od tego, czy do niej doszło, jak często się zdarzała i co ją poprzedzało. Zapisuję to wprost, bo w Pani wiadomości to zdanie stoi na samym końcu, po opisie zdrady i po Pani planie dnia. Osoby po długim związku z osobą nadużywającą alkoholu bardzo często tak właśnie o tym piszą — na marginesie, między innymi sprawami. To sygnał, że przemoc stała się częścią tła, a nie czymś, co przerywa myślenie o związku. Jeśli miałaby Pani z kimkolwiek o tym porozmawiać, jest do tego bezpłatne miejsce: Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia". Numer można znaleźć, wpisując tę nazwę w wyszukiwarkę. Nie trzeba składać zawiadomienia ani podejmować żadnych decyzji, żeby zadzwonić. Teraz o tym, o co Pani pyta. Pyta Pani, jak przestać do niego wracać myślami. Chcę powiedzieć, dlaczego to takie trudne — bo podejrzewam, że obwinia się Pani o tę trudność. Kiedy związek jest nieprzewidywalny, kiedy przeplatają się w nim bliskość i zranienie, przywiązanie nie słabnie. Ono się wzmacnia. Układ nerwowy uczy się wtedy szukać ulgi dokładnie tam, gdzie było zagrożenie — bo ta sama osoba była na przemian źródłem jednego i drugiego. To nie jest brak rozsądku ani brak szacunku do siebie. To jest fizjologia. Im mniej stabilna była relacja, tym silniej ciało do niej wraca, i to jest jeden z najbardziej okrutnych mechanizmów, jakie mamy. Do tego dochodzi jedenaście lat i strata ciąży, o której pisze Pani jednym zdaniem. To była realna strata i ona nadal w Pani jest, niezależnie od tego, co działo się w związku. Chcę też odnieść się do zdania, że przestał Panią kochać i nie akceptuje Pani takiej, jaka Pani jest — odkąd zaczęła Pani stawiać granice. To zdanie może być bardzo raniące, ale proszę zobaczyć, co ono mówi naprawdę: relacja działała dopóty, dopóki nie miała Pani granic. To informacja o warunkach tej relacji, nie o Pani wartości. Co proponuję konkretnie. Zero kontaktu, całkowicie. Nie po to, żeby go ukarać, i nie dlatego, że jest Pani na niego zła. Ze względu na to, jak działa przywiązanie: każdy kontakt, nawet krótki, nawet w dobrej atmosferze, przedłuża odstawienie o kolejne tygodnie. Numer, media społecznościowe, wspólni znajomi przekazujący wiadomości. Jeśli musi być kontakt w konkretnej sprawie — tylko pisemnie i tylko w tej sprawie. Przygotować się na moment, w którym będzie Pani chciała napisać. On przyjdzie, najczęściej wieczorem albo po alkoholu, po jego stronie lub Pani. To nie jest kwestia silnej woli, tylko przewidzenia sytuacji. Warto mieć konkretną osobę, do której Pani wtedy napisze zamiast do niego, i uprzedzić ją o tym wcześniej. Konsultacja psychologiczna dla Pani. Nie dlatego, że coś jest z Panią nie tak. Po jedenastu latach z osobą nadużywającą alkoholu, po stracie ciąży i po przemocy jest realna praca do wykonania — i nie chodzi tylko o przetrwanie tęsknoty. Chodzi o to, żeby kolejny związek nie ustawił się na tych samych zasadach. Warto poszukać osoby pracującej z osobami z rodzin i związków z problemem alkoholowym. O tym, co Pani już robi. Siłownia, basen, kręgle, kursy językowe, spacery w lesie — to naprawdę dużo i to działa. Ale chcę uczciwie powiedzieć jedno: aktywność pomaga zużyć napięcie, nie zastępuje przeżycia straty. Jeśli plan dnia jest wypełniony tak, że nigdy nie ma miejsca na smutek, tęsknota nie mija — ona czeka. Potrzebuje Pani obu rzeczy: ruchu i miejsca, w którym wolno być rozbitą. Na koniec. Pisze Pani, że jest nieśmiała, skromna i ma dobre serce. Nic z tego nie jest powodem, dla którego ktoś Panią krzywdził. Dobre serce nie jest zaproszeniem do bycia ranionym. A to, że zaczęła Pani stawiać granice i szanować siebie, nie jest tym, co zniszczyło ten związek. To jest to, co Panią z niego wyprowadziło. Serdecznie pozdrawiam.


Może Pani mieć wrażenie, że serce i rozum są dziś po dwóch różnych stronach. Z jednej strony nadal kocha Pani byłego partnera, z drugiej sama opisuje Pani, że w tym związku zabrakło szacunku, bezpieczeństwa i troski. To bardzo bolesna sytuacja, ale jednocześnie ważne jest, by nie mylić miłości z przywiązaniem. To, że wraca Pani do niego myślami, nie oznacza, że powinna Pani do niego wracać. Po 11 latach wspólnego życia mózg potrzebuje czasu, by przyzwyczaić się do nowej rzeczywistości. To naturalny proces żałoby po związku. Z Pani opisu wynika jednak coś bardzo istotnego. Były partner nie tylko Panią okłamywał, nadużywał alkoholu i nie okazywał zaangażowania, ale również dopuścił się zachowań, które mogły zagrażać Pani bezpieczeństwu. To są poważne sygnały, których nie warto bagatelizować. Miłość nie powinna wiązać się ze strachem. Warto też zauważyć, że pisze Pani o zmianie, jaka w Pani zaszła. Zaczęła Pani stawiać granice i bardziej siebie szanować. Czasem właśnie wtedy relacja, która opierała się na nierównowadze, zaczyna się rozpadać. To nie znaczy, że zrobiła Pani coś złego. Już teraz robi Pani bardzo dużo dla siebie. Pracuje Pani, dba o zdrowie, rozwija zainteresowania i uczy się nowych rzeczy. To są dobre fundamenty do budowania nowego etapu życia. Teraz warto zadbać także o emocje. Pozwolić sobie na smutek, ograniczyć kontakt z byłym partnerem i przypominać sobie nie tylko dobre wspomnienia, ale również prawdziwy obraz tej relacji. Jeżeli mimo upływu czasu cierpienie będzie bardzo silne lub będzie miała Pani trudność z uwolnieniem się od tej relacji, warto rozważyć rozmowę z psychologiem. Zwłaszcza że doświadczyła Pani nie tylko rozstania, ale również utraty ciąży i trudnych doświadczeń w związku. To ogromny ciężar, którego nie trzeba dźwigać samotnie. Proszę pamiętać, że tęsknota za kimś nie zawsze oznacza, że ta osoba była dla nas dobra. Czasem oznacza jedynie, że potrzebujemy czasu, aby pożegnać ważny etap życia i odzyskać poczucie bezpieczeństwa. Z Pani opisu wynika, że ma Pani wiele zasobów, które mogą pomóc zbudować spokojniejsze i bardziej szanujące Panią życie.


Dzień dobry. Po jedenastu latach związku to, że nadal Pani o byłym partnerze myśli i coś do niego czuje, nie jest czymś niezwykłym. Uczucie do niego nie oznacza jednak, że powrót do tej relacji byłby dla Pani dobry albo bezpieczny. W Pani opisie jest jedna informacja, której nie traktowałbym jak kolejnego „problemu w związku”: pisze Pani, że partner chciał Panią poszarpać. To jest sygnał, żeby przede wszystkim zadbać o własne bezpieczeństwo. Jeżeli istnieje ryzyko agresji, nie warto spotykać się z nim sam na sam ani traktować kolejnego kontaktu jako sposobu na sprawdzenie, „czy może jednak będzie inaczej”. Jeżeli obawia się Pani o swoje bezpieczeństwo, warto skorzystać z pomocy Policji, Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” lub lokalnego Ośrodka Interwencji Kryzysowej. Druga ważna rzecz: nie musi Pani przestać go kochać, żeby przestać do niego wracać. Emocja i decyzja to dwie różne rzeczy. Można tęsknić, wspominać dobre momenty, przeżywać żal po rozpadzie związku, a jednocześnie podtrzymywać decyzję, że nie chce się wracać do relacji, w której nie było szacunku i poczucia bezpieczeństwa. Nie próbowałbym też za wszelką cenę „wyrzucić go z myśli”. Po tak długiej relacji wspomnienia będą wracały. Ważniejsze jest to, co Pani robi, kiedy wracają. Myśl o byłym partnerze nie musi kończyć się wiadomością, telefonem czy spotkaniem. To, co Pani opisuje o swoim obecnym życiu — praca, aktywność fizyczna, zainteresowania, nauka — pokazuje, że istnieje już życie poza tą relacją. Teraz nie chodzi więc o wymyślenie siebie od początku, lecz o stopniowe odzyskiwanie dla tego życia miejsca, które przez lata zajmował były partner. Nie musi Pani także dzisiaj rozstrzygać, czy kiedyś zaufa kolejnemu mężczyźnie i czy zostanie Pani sama. Lęk przed przyszłą samotnością nie jest informacją, że powinna Pani wrócić do relacji, w której nie czuje się bezpiecznie. Jeżeli jest Pani obecnie bezpieczna, podczas konsultacji psychologicznej można przyjrzeć się temu, co powoduje kolejne powroty do byłego partnera, jak utrzymać podjętą decyzję i jak przejść przez rozstanie bez prowadzenia ze sobą codziennej walki o to, żeby „już nic nie czuć”. Bogusław Kwitkowski atencja.online


Po 11 latach związku rozstanie może wiązać się z silnym poczuciem straty, dlatego powracające myśli o byłym partnerze i tęsknota są zrozumiałe. Nie trzeba zmuszać się do szybkiego „odkochania” ani traktować tych uczuć jako sygnału, że należy wrócić do związku. Warto dać sobie czas na przeżycie rozstania i pozwolić sobie również na ambiwalentne emocje. Pomocne może być ograniczenie kontaktu z byłym partnerem oraz świadome kierowanie uwagi na własne potrzeby i codzienne funkcjonowanie. Z uwagi na opisane przez Panią doświadczenia, w tym stratę ciąży i poczucie zagrożenia, warto rozważyć indywidualną konsultację psychologiczną lub psychoterapię. Może ona pomóc Pani bezpiecznie przejść przez ten okres i lepiej zrozumieć własne emocje. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego


Na ,,odkochanie" nie ma skutecznej metody ale czy nie pozostanie w takim związku to cos czego Pani pragnie? Czy stawianie granic i szacunek do samej siebie to cos złego?


Dzień dobry, rzeczywiście po wielu latach związku trudno jest bezboleśnie wejść w nową rolę, rolę singielki. Trudne, ale nie niemożliwe. Z tego, co Pani pisze relacja nie tylko była trudna, nieudana, ale też - prawdopodobnie - oparta nie na zaufaniu i partnerstwie, a na wyobrażeniu o nich. Kiedy zaczęła Pani stawiać granice, nie spotkało się to z próbą porozumienia ze strony partnera, ale z odrzuceniem z jego strony. To, że prowadzi Pani zdrowy i aktywny tryb życia, to bardzo dobrze, jednak szczelne zapełnianie sobie grafiku może - choć nie musi - świadczyć o lęku przed szczerą konfrontacją ze swoimi emocjami i myślami. Może warto byłoby krok po kroku, w bezpiecznych, bez ocen, warunkach dotrzeć do tego, co powiedział o Pani i Pani byłym partnerze ten związek? Serdecznie pozdrawiam.


Z jednej strony jest chec zostawienia za soba tego wszystkiego (szczegolnie tego zlego) co sie zdarzylo w tej relacji. Z drugiej strony wskazuje Pani na jakas wewnetrzna motywacje, aby miec wlasnie taki rodzaj relacji, wlasnie rozgrywanej w ten sposob. To jest obszar konfliktowy, ktory moglby byc przedmiotem psychoterapii. Polecam sie zastanowic i sprawdzic dlaczego ten wzorzec relacji jest domyslny u Pani (moze tez i troche zbyt sztywny). Do poglebienia w potencjalnej relacji terapeutycznej.

mgr Krzysztof Hanusyk

mgr Krzysztof Hanusyk

psychoterapeuta

Wrocław

Umów wizytę

To, że nadal Pani o nim myśli i czuje przywiązanie, nie oznacza, że ten związek był dla Pani dobry. Po 11 latach więź nie znika w kilka tygodni, nawet jeśli relacja była krzywdząca. Najważniejsze jest teraz nie „przestać kochać”, tylko przestać wracać do sytuacji, w której nie czuła się Pani bezpiecznie. Przy opisanej agresji warto postawić bardzo wyraźną granicę i ograniczyć kontakt do minimum. Ma Pani już sporo zdrowych aktywności, ale one nie zawsze wystarczą do przepracowania straty, zdrady, przemocy, żałoby po ciąży i mechanizmu wracania do relacji mimo cierpienia. W Pani sytuacji sensowna byłaby konsultacja psychologiczna właśnie po to, żeby uporządkować tę więź, odzyskać poczucie bezpieczeństwa i zrozumieć, dlaczego mimo wszystkiego tak trudno się od niego odłączyć. Jeśli Pani chce, zapraszam na konsultację online.


Dzień dobry, na początek, warto przede wszystkim bardzo uważnie przyjrzeć się temu, co nazywa Pani „miłością do byłego partnera”. Kiedy przez lata funkcjonujemy w ciągłej niepewności, między odrzuceniem a chwilami spokoju, nasz układ nerwowy uzależnia się od tej emocjonalnej huśtawki. To, co teraz Pani czuje i co odbiera jako miłość, to w rzeczywistości silna więź traumatyczna i lęk przed pustką, a nie dojrzałe uczucie. Trudno kochać kogoś, kto stosuje przemoc fizyczną, wini za utraconą ciążę, zdradza i nie daje poczucia bezpieczeństwa. Kocha Pani swoje wyobrażenie o tym związku, nadzieję na to, jaki mógłby być, oraz człowieka z dobrych chwil sprzed lat – ale ten człowiek w rzeczywistości nie istnieje. I warto sobie to uświadomić. Wspaniale radzi sobie Pani z dbaniem o aktywność – basen, fitness, spacery i nauka języków to doskonałe zasoby. Jednak sama zajętość dnia nie uciszy gonitwy myśli, jeśli nie postawi Pani twardych granic: Przede wszystkim podstawą powrotu do równowagi jest całkowite odcięcie kontaktu (zasada "No Contact"). Człowiek, który podnosi na Panią rękę i wini za bolesne straty, jest dla Pani realnym zagrożeniem. Zablokowanie numeru i profili w mediach społecznościowych to nie jest złośliwość, ale niezbędna tarcza ochronna, by odciąć dopływ bodźców podtrzymujących to uzależnienie emocjonalne. I tak naprawdę zabezpieczenie, żeby mogła Pani zacząć nowe życie. Kiedy pojawia się impuls, by wrócić myślami do przeszłości, proszę świadomie zestawiać te wspomnienia z faktami: szarpaniem, alkoholem, zdradą i brakiem szacunku. Bardzo trafnie zauważyła Pani, że partner odrzucił Panią dokładnie wtedy, gdy zaczęła Pani stawiać granice i dbać o własną godność. Osoby stosujące przemoc odchodzą, gdy tracą kontrolę nad drugą stroną. To rozstanie, choć potwornie boli, w rzeczywistości uratowało Pani zdrowie, a być może i życie. Żałoba po 11 latach, połączona z traumą po stracie ciąży i przemocą, to zbyt duży ciężar, by mierzyć się z nim w pojedynkę. Bardzo zachęcam Panią do podjęcia psychoterapii. Praca ze specjalistą pomoże bezpiecznie domknąć tę więź traumatyczną, zrozumieć, dlaczego tak długo godziła się Pani na złe traktowanie, i sprawi, że Pani dobre, skromne serce stanie się Pani siłą, a nie źródłem cierpienia. Czas całą tę troskę i zaangażowanie, które przez 11 lat oddawała Pani osobie raniącej, oddać wreszcie samej sobie. Pozdrawiam ciepło, mgr Agnieszka Rek, psycholog


Dzień dobry, bardzo mi przykro, że doświadcza Pani jednocześnie rozstania, zdrady, straty ciąży oraz zachowań, które naruszyły Pani poczucie bezpieczeństwa. Po 11 latach powracające myśli i tęsknota są naturalną częścią żałoby po związku. Nie są jednak dowodem, że ten związek był dla Pani dobry ani że powinna Pani do niego wrócić. Można nadal kogoś kochać i jednocześnie wiedzieć, że kontakt z nim rani i nie jest bezpieczny. To, że zaczęła Pani stawiać granice i szanować siebie, nie jest wadą. Jeżeli partner przestał Panią „akceptować” właśnie wtedy, gdy przestała Pani zgadzać się na kłamstwa, brak szacunku, alkohol i krzywdzące zachowania, warto potraktować to jako ważną informację o tej relacji- nie o Pani wartości. Proszę nie próbować na siłę usuwać go z myśli. Kiedy pojawi się tęsknota, można powiedzieć sobie: „Tęsknię, ponieważ kończę ważny etap życia, ale tęsknota nie jest decyzją o powrocie”. Pomocne będzie zapisanie, za czym Pani tęskni, a obok- czego naprawdę doświadczała Pani w tym związku i jaką cenę za niego płaciła. W chwili impulsu do kontaktu proszę wrócić do faktów, odłożyć decyzję przynajmniej o dobę i porozmawiać z zaufaną osobą. Jeżeli były partner ponownie się zbliża, ponieważ druga kobieta go odrzuciła, nie oznacza to jeszcze, że się zmienił. Widzę, że już tworzy Pani własne życie poprzez ruch, zainteresowania i rozwój- to bardzo dobry fundament. Warto jednak skorzystać również ze wsparcia psychoterapeuty, szczególnie po doświadczeniu zdrady, utracie ciąży i próbie przemocy. Proces psychoterapii jest procesem rozwoju wewnętrznego, nabywania nowych kompetencji, wzmacniania siebie, własnej samooceny i poczucia wartości. Pozdrawiam ciepło, Edyta Zawodna I terapeutka par I psycholog I mediator związków me4health


Po 11 latach związku nie da się po prostu zamknąć drzwi i następnego dnia „rozpocząć życia singielki”. To ogromna część Pani życia, przyzwyczajeń, wspomnień, planów, nadziei i emocjonalnego przywiązania. Dlatego fakt, że nadal Pani o nim myśli, tęskni czy nawet ma momenty, w których chciałaby Pani wrócić, nie oznacza, że powinna Pani wracać a jest to część całkiem naturalnego procesu żałoby. Warto rozdzielić tutaj dwie rzeczy: „kocham go” oraz „jest mi z nim dobrze i bezpiecznie”. Z tego, co Pani opisuje, to drugie zdecydowanie nie miało miejsca. Pisze Pani o kłamstwach, braku szacunku, nadużywaniu alkoholu, zdradzie, braku zainteresowania i zaangażowania, a przede wszystkim o sytuacji, w której partner chciał Panią poszarpać. To już nie jest wyłącznie historia o nieudanym związku czy złamanym sercu. Pojawia się tutaj agresja i realne poczucie zagrożenia, którego nie należy bagatelizować. Nie próbowałabym więc zmuszać się do tego, żeby przestać go kochać, tęsknić czy o nim myśleć. Po 11 latach byłoby to oczekiwanie od siebie czegoś praktycznie niemożliwego. Skoncentrowałabym się raczej na tym, żeby nie podejmować decyzji pod wpływem tęsknoty. Możemy tęsknić również za osobą, z którą nie było nam dobrze i do której powrót byłby dla nas krzywdzący. Pomocne może być zapisanie sobie bardzo konkretnie, jak naprawdę wyglądała ta relacja. Nie tylko dobrych momentów, które po rozstaniu łatwo idealizować, ale również sytuacji, w których czuła się Pani nieważna, oszukiwana, odrzucana, nieszanowana czy zagrożona. W chwilach tęsknoty warto wracać nie tylko do wspomnienia tego, czego Pani brakuje, ale również do powodów, dla których ta relacja nie była dla Pani bezpieczna i dobra. Po 11 latach potrzebuje Pani również czasu, żeby przeżyć żałobę – nie tylko po samym związku, ale także po związanych z nim nadziejach, planach i wyobrażeniu wspólnej przyszłości. Nawet jeżeli związek był trudny i krzywdzący, jego zakończenie nadal jest doświadczeniem straty. Można jednocześnie wiedzieć, że dana relacja nam nie służyła i tęsknić za tym, czym miała być oraz czym mieliśmy nadzieję, że kiedyś się stanie. Ma Pani już bardzo dużo elementów własnego życia: pracę, sport, zainteresowania, naukę języków, aktywności. To bardzo dobra baza do budowania życia niezależnego od związku. Nie próbowałabym jednak wypełniać każdej wolnej chwili tylko po to, żeby nie myśleć. Przeżycie rozstania wymaga również miejsca na smutek, złość, rozczarowanie czy tęsknotę. Celem nie jest doprowadzenie do sytuacji, w której były partner nigdy nie pojawi się w Pani myślach, ale do takiego momentu, w którym te myśli przestaną decydować o Pani zachowaniu. Zwróciłabym też szczególną uwagę na to, co Pani napisała: że przestał Panią akceptować, kiedy zaczęła Pani stawiać granice i szanować siebie. To bardzo ważna informacja. Być może warto przyjrzeć się temu, co przez te 11 lat sprawiało, że pozostawała Pani w tej relacji pomimo kłamstw, alkoholu, braku szacunku i kolejnych zranień oraz co sprawia, że mimo tego nadal pojawia się potrzeba powrotu. W tym miejscu psychoterapia może być bardzo pomocna. Nie po to, żeby nauczyć Panią „jak być singielką” albo jak najszybciej przestać kochać byłego partnera, ale żeby zrozumieć mechanizm tej więzi, przeżyć stratę, odbudować poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości oraz nauczyć się rozpoznawać i tworzyć relacje, w których Pani granice są respektowane. I jeszcze jedna rzecz: skoro doszło do zachowania agresywnego i sama Pani pisze, że nie czuje się przy nim bezpiecznie, potraktowałabym to bardzo poważnie. Na tym etapie najważniejsze nie jest znalezienie kolejnego związku ani nauczenie się bycia singielką. Najważniejsze jest odzyskanie poczucia bezpieczeństwa i zbudowanie życia, w którym nie musi Pani rezygnować z siebie, swoich granic i szacunku do samej siebie, żeby ktoś zdecydował się stworzyć z Panią związek. Pozdrawiam ciepło, MR


Dzień dobry. Po 11 latach związku trudno po prostu „zacząć od nowa” i przestać myśleć o byłym partnerze. Rozstanie po tak długiej relacji jest również doświadczeniem straty. Można jednocześnie wiedzieć, że relacja była krzywdząca, i nadal tęsknić za człowiekiem, wspólną historią, przywiązaniem czy nadzieją na to, że kiedyś będzie inaczej. Z Pani opisu wynika jednak coś bardzo ważnego: przy tym mężczyźnie nie czuła się Pani bezpiecznie. Pisze Pani o kłamstwach, nadużywaniu alkoholu, braku szacunku, zdradzie, a także o sytuacji, w której chciał Panią poszarpać. W takiej sytuacji priorytetem nie jest odzyskanie relacji, ale ochrona siebie i konsekwentne utrzymanie granic. Jeśli istnieje ryzyko ponownej agresji, proszę unikać spotkań sam na sam i zadbać o wsparcie bliskich osób. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia należy wezwać pomoc pod numerem 112. To, że nadal Pani go kocha, nie oznacza, że związek jest dla Pani dobry ani bezpieczny. Uczucia nie znikają automatycznie wtedy, kiedy rozum podpowiada nam, że trzeba odejść. Pomocne może być ograniczenie kontaktu z byłym partnerem do minimum, a jeśli nie ma spraw wymagających kontaktu, czasowe całkowite jego przerwanie. Warto również zapisać sobie bardzo konkretnie, dlaczego zdecydowała się Pani odejść i czego doświadczała Pani w tej relacji. W momentach tęsknoty łatwo przypominać sobie dobre fragmenty związku i tracić z pola widzenia jego pełny obraz. Nie próbowałabym natomiast walczyć z każdą myślą o byłym partnerze. Po 11 latach takie myśli będą jeszcze przez jakiś czas wracały. Celem jest raczej stopniowe uczenie się, że pojawienie się tęsknoty nie musi prowadzić do kontaktu ani powrotu do relacji. To, że zaczęła Pani stawiać granice i bardziej siebie szanować, jest w tym opisie bardzo istotne. Być może jednym z ważniejszych tematów dalszej pracy będzie właśnie utrzymanie tych granic również wtedy, kiedy pojawia się samotność, tęsknota czy nadzieja na zmianę partnera. Jeżeli czuje Pani, że mimo świadomości doznanej krzywdy trudno jest przerwać ten cykl, warto rozważyć konsultację psychologiczną lub psychoterapię. Można wtedy przyjrzeć się przywiązaniu do tej relacji, żałobie po jej zakończeniu, mechanizmom powodującym powroty oraz temu, jak odbudować poczucie bezpieczeństwa i zaufanie do własnych decyzji. Katarzyna Aleksandrzak-Kamińska psycholożka, psychoterapeutka w szkoleniu integracyjnym, interwentka kryzysowa


Rozstanie po 11 latach związku jest bardzo trudnym doświadczeniem, szczególnie gdy wiąże się z poczuciem odrzucenia, zdradą i utratą wspólnych planów. To naturalne, że mimo doświadczenia krzywdy nadal może Pani odczuwać miłość i tęsknotę za byłym partnerem. Przywiązanie nie znika natychmiast wraz z zakończeniem relacji. Warto jednak oddzielić uczucia od faktów. Z Pani opisu wynika, że w związku przez długi czas brakowało poczucia bezpieczeństwa, szacunku i wzajemnego zaangażowania. Szczególnie ważne jest to, że zaczęła Pani stawiać granice i bardziej dbać o siebie — to jest element zdrowej zmiany. W procesie wychodzenia z rozstania pomocne może być ograniczenie kontaktu z byłym partnerem, unikanie idealizowania wspólnych chwil oraz przypominanie sobie również tych momentów, które powodowały cierpienie. Warto dalej wzmacniać własne życie: relacje z innymi ludźmi, aktywność, rozwój i rzeczy, które dają Pani poczucie wartości niezależnie od związku. Biorąc pod uwagę opisane zachowania partnera, w tym sytuacje, w których nie czuła się Pani bezpiecznie, ważne jest, aby priorytetem było Pani bezpieczeństwo i troska o siebie. Jeśli trudność w odcięciu się od tej relacji będzie się utrzymywać, wsparcie psychologa może pomóc przepracować tę więź i odzyskać poczucie sprawczości.


To naturalne, że po 11 latach nadal Pani tęskni, ale to nie znaczy, że powinna Pani wracać do relacji, w której doświadczała Pani braku szacunku, lęku i przemocy. Proszę potraktować bezpieczeństwo jako priorytet: ograniczyć kontakt, zablokować go w mediach i poprosić bliską osobę o wsparcie w trudnych momentach. Warto rozpocząć psychoterapię, aby przeżyć rozstanie, wzmocnić granice i odzyskać poczucie własnej wartości. Gdy wracają myśli o nim, proszę przypominać sobie nie tylko tęsknotę, ale też fakty: przy nim nie czuła się Pani bezpiecznie.


Dzień dobry, po 11 latach związku rozstanie może być doświadczeniem bardzo silnej straty, nawet jeżeli sama relacja przez długi czas nie dawała Pani poczucia bezpieczeństwa, szacunku i bliskości. Można jednocześnie wiedzieć, że związek był dla nas krzywdzący, i nadal tęsknić za osobą, z którą spędziliśmy dużą część życia. Te dwa uczucia nie wykluczają się. Z Pani opisu wynika jednak, że problem nie dotyczył wyłącznie zdrady czy rozpadu związku. Pisze Pani o kłamstwach, oszustwach, nadużywaniu alkoholu przez partnera, braku zainteresowania Pani potrzebami, a także o sytuacji, w której chciał Panią poszarpać. Ten ostatni element jest szczególnie ważny. Jeżeli przy danej osobie nie czuje się Pani bezpiecznie lub istnieje ryzyko agresji, priorytetem powinno być Pani bezpieczeństwo i odpowiednie granice kontaktu. To, że zaczęła Pani stawiać granice i bardziej siebie szanować, jest bardzo istotne. W relacjach, w których przez lata występował problem alkoholu lub zachowań krzywdzących, odejście od dotychczasowego sposobu funkcjonowania może powodować bardzo silne emocje. Czasami pojawia się również mechanizm współuzależnienia, silne przywiązanie do partnera, potrzeba ratowania go, nadzieja na zmianę oraz powracanie do relacji pomimo wcześniejszych zranień. Nie oznacza to jednak automatycznie, że takie rozpoznanie dotyczy Pani. Wymagałoby to dokładniejszej konsultacji. Pyta Pani, jak przestać do niego wracać i jak przestać o nim myśleć. Prawdopodobnie celem na początku nie powinno być zmuszanie siebie do tego, żeby natychmiast przestać go kochać albo całkowicie usunąć go z myśli. Po 11 latach jest to bardzo trudne. Można natomiast nauczyć się nie reagować na każdą tęsknotę powrotem do kontaktu i stopniowo oddzielać uczucia od decyzji. Widzę również, że już teraz robi Pani wiele rzeczy, które mogą wspierać odbudowę własnego życia. Pracuje Pani, jest aktywna fizycznie, rozwija zainteresowania, uczy się języków i organizuje sobie czas. To bardzo dobra baza. W terapii warto byłoby jednak pójść głębiej i przyjrzeć się temu, dlaczego mimo świadomości wielu krzywd nadal tak silnie ciągnie Panią do tej relacji, czego najbardziej Pani w niej potrzebowała oraz co powoduje, że perspektywa ostatecznego rozstania jest tak trudna. Zapraszam Panią na konsultację. Jako mgr psycholog, psychotraumatolog, terapeuta ds. uzależnień i współuzależnionych oraz psychoterapeuta w trakcie certyfikacji w nurcie poznawczo-behawioralnym mogę pomóc Pani przejść przez ten proces. Możemy pracować nad konsekwencjami wieloletniego funkcjonowania w relacji z osobą nadużywającą alkoholu, mechanizmami przywiązania i współuzależnienia, stawianiem granic, poczuciem własnej wartości oraz przeżyciem zdrady i rozstania. Ważnym obszarem może być również doświadczenie utraty ciąży i zachowanie partnera w tamtym okresie. To doświadczenie mogło pozostawić bardzo silny ślad emocjonalny i również zasługuje na bezpieczną przestrzeń do przepracowania. Nie chciałbym mówić Pani, że musi Pani natychmiast przestać go kochać. Uczucia nie działają na polecenie. Można jednak dojść do momentu, w którym nadal pamięta się o drugiej osobie, ale nie pozwala się już, aby ta relacja decydowała o własnym poczuciu bezpieczeństwa, wartości i przyszłości. Jeżeli były partner ponownie zachowywałby się wobec Pani agresywnie, groził Pani lub próbował naruszyć Pani nietykalność, proszę przede wszystkim zadbać o bezpieczeństwo i nie pozostawać z nim sam na sam. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia należy kontaktować się z numerem alarmowym 112. Zapraszam Panią na wizytę. Możemy wspólnie uporządkować to, co wydarzyło się przez te 11 lat, i krok po kroku pracować nad rozpoczęciem życia, w którym to Pani potrzeby, bezpieczeństwo i granice będą zajmowały ważne miejsce.


Przede wszystkim chciałbym zwrócić uwagę na coś bardzo ważnego. Z Pani opisu wynika, że w tym związku doświadczała Pani nie tylko braku szacunku, kłamstw i zaniedbania emocjonalnego, ale również zachowań przemocowych – pisze Pani, że partner chciał Panią poszarpać po informacji o ciąży. To nie jest przejaw miłości ani zdrowej relacji. W takiej sytuacji najważniejsze jest zadbanie o własne bezpieczeństwo i dobrostan. To, że mimo tego nadal go Pani kocha i często o nim myśli, nie oznacza, że powinna Pani do niego wrócić. Uczucia nie znikają z dnia na dzień, zwłaszcza po 11 latach związku. Można jednocześnie kochać drugą osobę i wiedzieć, że relacja z nią jest dla nas krzywdząca. Te dwie rzeczy nie wykluczają się. Z opisu wynika również, że zrobiła już Pani wiele dobrego dla siebie – pracuje Pani, dba o zdrowie, rozwija zainteresowania, uczy się języków, jest aktywna fizycznie. To są bardzo cenne zasoby, które pomagają stopniowo budować życie poza związkiem. Warto jednak pamiętać, że aktywność nie zawsze wystarczy, aby przepracować stratę. Potrzebny jest również czas na przeżycie żałoby po zakończeniu relacji. Jeżeli zastanawia się Pani, jak przestać wracać do byłego partnera i myśleć o nim, pomocne może być zadanie sobie pytania nie: „Czy go kocham?”, ale: „Czy przy tej osobie czułam się bezpieczna, szanowana i ważna?”. Z Pani opisu wynika, że odpowiedź na to pytanie jest raczej przecząca. W chwilach tęsknoty nasz umysł często idealizuje relację i przypomina dobre momenty, pomijając te, które były źródłem cierpienia. Warto świadomie przypominać sobie również powody, dla których ten związek nie dawał Pani poczucia bezpieczeństwa. Dobrym krokiem może być także ograniczenie kontaktu z byłym partnerem i nieśledzenie jego życia. Każdy kontakt lub nowe informacje o nim mogą utrudniać proces emocjonalnego odseparowania się i przedłużać cierpienie. Jeżeli zauważa Pani, że mimo upływu czasu bardzo trudno jest uwolnić się od tej relacji lub ma Pani poczucie, że wraca Pani do osób, które Panią ranią, warto rozważyć konsultację z psychologiem lub psychoterapeutą. Taka praca może pomóc zrozumieć mechanizmy przywiązania, odbudować poczucie własnej wartości i nauczyć się tworzyć relacje, w których obecne są szacunek, bezpieczeństwo i wzajemność. To, że zaczęła Pani stawiać granice i bardziej siebie szanować, jest oznaką rozwoju, a nie powodem do wstydu. Zdrowy partner nie odrzuca drugiej osoby dlatego, że zaczyna ona dbać o swoje potrzeby. Proszę dać sobie prawo do przeżycia straty, ale jednocześnie pamiętać, że zakończenie relacji, w której doświadczała Pani krzywdy i przemocy, może być początkiem budowania spokojniejszego i bardziej satysfakcjonującego życia.


Dzień dobry, po 11 latach związku nie da się po prostu „wyłączyć” uczuć i zacząć od nowa z dnia na dzień. Można jednocześnie wiedzieć, że relacja była dla nas zła i nadal tęsknić za człowiekiem, wspomnieniami czy tym, jak chcieliśmy, żeby ten związek wyglądał. Bardzo ważne jest jednak to, co Pani napisała: nie czuła się Pani w nim bezpiecznie, brakowało szacunku, pojawiały się kłamstwa, alkohol i sytuacja, w której partner przejawiał agresję. Miłość do kogoś nie oznacza, że trzeba do niego wracać. Czasami ,największym wyrazem szacunku do siebie, jest właśnie pozostanie przy postawionej granicy. To, że wraca Pani do niego myślami, również nie oznacza, że robi Pani krok wstecz. Po tak długiej relacji mózg jeszcze przez jakiś czas będzie wracał do tego, co było znajome. Zamiast walczyć z każdą myślą, można ją zauważyć i przypominać sobie również, "dlaczego zdecydowała się Pani odejść" – nie tylko dobre momenty. Widzę też, że już robi Pani bardzo dużo dla siebie: pracuje, rozwija się, ma aktywności, dba o ciało. Teraz warto równie mocno zadbać o swoją stronę emocjonalną. Być może warto , zdecydować się na pomoc specjalisty , który pomoże przeżyć tę stratę. Pomoże zrozumieć, dlaczego tak trudno odpuścić relację, która raniła, i pomoże odbudować zaufanie do siebie. A jeśli były partner ponownie zachowywałby się wobec Pani agresywnie lub poczułaby się Pani zagrożona, proszę potraktować swoje bezpieczeństwo jako absolutny priorytet. Pozdrawiam serdecznie.

mgr Joanna Wolff

mgr Joanna Wolff

psycholog

Jelenia Góra

Umów wizytę

Dzień dobry, po 11 latach związku powracające myśli, tęsknota i trudność w rozpoczęciu nowego etapu mogą być bardzo trudne. To, że nadal Pani kocha byłego partnera, nie oznacza jednak, że powrót do tej relacji byłby dla Pani dobry i bezpieczny. Opisane przez Panią zachowania partnera, szczególnie próba użycia przemocy, są bardzo niepokojące. Najważniejsze jest teraz zadbanie o własne bezpieczeństwo. Proszę unikać spotkań z nim sam na sam, powiedzieć o sytuacji zaufanej osobie i rozważyć ograniczenie kontaktu. Jeśli pojawi się bezpośrednie zagrożenie, należy zadzwonić pod numer 112. Można również skorzystać z całodobowej, bezpłatnej Niebieskiej Linii. Nie trzeba zmuszać się do natychmiastowego „przestania myślenia”. Warto natomiast stopniowo przepracować rozstanie, doświadczenie krzywdy oraz utratę ciąży, a także wzmacniać postawione granice. Zapraszam na konsultację psychologiczną, podczas której możemy przyjrzeć się temu, co skłania Panią do powrotów, i stworzyć plan bezpiecznego wychodzenia z tej relacji.


Dzień dobry, to, że mimo wszystko wciąż Pani o nim myśli i za nim tęskni, nie oznacza, że podjęła Pani złą decyzję ani że powinna Pani do niego wrócić. Po 11 latach związku trudno po prostu z dnia na dzień przestać kochać drugą osobę. Uczucia często zostają znacznie dłużej niż sama relacja, szczególnie kiedy przez wiele lat były w niej zarówno dobre, jak i bardzo trudne momenty. Warto jednak oddzielić dwie rzeczy - tęsknotę za nim od tęsknoty za tym, czym ten związek miał być. Z tego, co Pani opisuje, brakowało w nim szacunku, bezpieczeństwa, zaangażowania i zainteresowania Panią. Stawianie granic nie sprawiło, że stała się Pani „gorszą partnerką”. Wręcz przeciwnie, zaczęła Pani chronić siebie i swoje potrzeby. Szczególnie ważne jest to, że pisze Pani, iż nie czuje się przy nim bezpiecznie i że doszło do sytuacji, w której chciał Panią poszarpać. Tego zachowania nie warto usprawiedliwiać ani mu umniejszać, niezależnie od tego, jakie uczucia nadal Pani do niego żywi. Miłość do kogoś nie jest dowodem na to, że ta osoba jest dla nas dobra i bezpieczna. Proszę też dać sobie prawo do przeżywania żałoby po tym związku. Nie musi Pani od razu rozpoczynać nowego życia singielki, poznawać kogoś nowego ani udowadniać sobie, że świetnie sobie Pani radzi. To, co już Pani robi dla siebie, jest bardzo wartościowe. Oprócz tego, teraz warto do tego dołożyć jeszcze uczenie się życia, w którym nie trzeba stale dostosowywać się do drugiej osoby kosztem siebie. Być może właśnie teraz zaczyna się etap, w którym będzie Pani odkrywać, jak wygląda relacja, w której miłość nie wymaga rezygnowania z własnych granic, poczucia bezpieczeństwa i szacunku do siebie. Najważniejsze na ten moment nie jest to, żeby przestała Pani go kochać. Najważniejsze jest, żeby mimo tych uczuć nie przestała Pani wybierać siebie. Pozdrawiam :)


Dzień dobry! Współczuję Pani wszystkich tych trudnych i opisanych tak szczerze doświadczeń. Uważam, że niejednego mogłyby one przytłoczyć i przeciążyć. Fakt, iż jest Pani w gotowości do jednoczesnej: pracy, siłowni, uprawiania sportów, czytania książek, rekreacji, czy samorozwoju, daje mi pewne wyobrażenie o Pani sile i woli. Co jeszcze mogę sobie dać? Najbardziej prozaiczna (truizm zapewne) odpowiedź, która przychodzi mi do głowy, to czas. Czas, przestrzeń, troskę, czułość, cierpliwość i wyrozumiałość na doświadczanie, na swój indywidualny sposób, wszystkiego tego, co wydaję mi się, iż może się w Pani dziać, a jest chyba tego niemało: zmiany życiowe po ponad dekadzie, straty, odtwarzanie okoliczności kończenia/rozstania, ślady samej relacji i bycia w niej, czy choćby żałoba... W duchu „skrzywienia zawodowego” zaś napiszę, że w momencie, gdy uzna Pani, iż czas oraz dotychczasowe starania zabliźniania tych ran nie działają, warto rozważyć kontakt z psychologiem/psychoterapeutą. Z życzeniami uznania w sobie tego, co ludzkie. Pozdrawiam ciepło, W. Orzechowski


To, że nadal Pani za nim tęskni i wraca do niego myślami, nie oznacza, że powinna Pani do niego wrócić. Po 11 latach i po doświadczeniu odrzucenia, kłamstw, uzależnienia oraz braku poczucia bezpieczeństwa potrzebuje Pani czasu, żeby emocjonalnie się od tej relacji oddzielić. To, że zaczęła Pani stawiać granice i szanować siebie, jest bardzo ważnym krokiem. Teraz warto nauczyć się, jak nie wracać do relacji, która Panią rani, oraz jak odbudować poczucie własnej wartości i bezpieczeństwa. Zapraszam Panią na konsultację psychologiczną. Wspólnie przyjrzymy się temu, co sprawia, że mimo świadomości krzywdy nadal jest Pani tak silnie związana z byłym partnerem, i krok po kroku poszukamy drogi do życia, w którym będzie Pani czuła się bezpieczna i wolna.


Po 11 latach nie da się po prostu "przestawić" na życie singielki. Każdy związek, nawet ten burzliwy, w którym partnerzy ranią się zaznając cierpienia jest przeżywany jako utrata tego, co było w tym związku dobre oraz utrata tego, czym ów związek mógł być a czym się nie stał, jak również przeżycie utraty zasobów, które iwnestowało się w relację. Pani żegna nie tylko związek ale to, jak żyła Pani kawał czasu w swoim życiu, 11 lat. W tym doświadczenie utraty ciąży, nadużyć. Można jedncześnie wiedzieć że relacja była dla nas krzywdząca i jednocześnie nadal tęsknić za tą osobą, mieć nadzieję, że wszystko mogłoby wyglądać inaczej. Ale nie wyglądało. Nie stawiałabym sobie za celu przestanie myśleć o byłym partnerze ale zastanowienie się nad tym jak zacząć budować życie, w którym jego obecnośc nie jest warunkiem mojego funkcjonowania. Jak poświęcić czas i zasoby, wykorzystywane dotychczas na zabieganie o tę relację dla siebie samej. Pomocne jest identyfikowanie własnych schematów. Czasem to, co nazywamy miłością jest raczej lękiem przed utratą czegokolwiek, przed samotnością, przed przeżyciem utraty, odrzucenia. To naturalne, że często myśli Pani o partnerze. W ten sposób próbuje poradzić sobie Pani z utratą, opracować poznawczo i emocjonalnie zakończenie tej relacji, przeżycie żałoby po nie tylko jej zakończeniu ale także po granicach, które przekroczono i po zasobach, które jej nie uratowały czy po czasie, jaki poświęciła Pani tej relacji z swoim indywidualnym życiu. To, że Pani czuje te wszystkie rzeczy nie oznacza, że nie może Pani budować swojego życia, że radzenie sobie oznaczałoby brak uczuć, sentymentu czy lęku związanego z nowym rozdziałem w życiu. Poza tym kochamy w naszym życiu wiele osób. To, że darzymy kogoś uczuciem, czy że za nim tęsknimy nie jest dowodem na to, że musimy czy powinniśmy z tą osobą być. Nadużywanie alkoholu, kłamstwa, agresja, to przekraczanie granic Pani bezpieczeństwa. Być może powiela Pani już jakiś wzorzec, w którym nauczyła się Pani mimo cierpienia i niepokoju tolerować takie zachowania partnera? Poza tą historią warto przyjrzeć się sobie i historii swojego życia, by zrozumieć kontekst tego, co przeżywa Pani aktualnie. Zapraszam do przemyślenia konsultacji psychologicznej i ewentualnie poźniejszej psychoterapii. Pozdrawiam Panią!


Po 11 latach związku trudno po prostu przestać kochać i z dnia na dzień przestać o kimś myśleć. To, że za nim tęsknisz, nie oznacza jednak, że powinnaś do niego wracać. Z tego, co opisujesz, w tej relacji brakowało Ci szacunku, bezpieczeństwa, szczerości i zaangażowania. Były też kłamstwa, alkohol i zachowania agresywne. Warto więc w chwilach tęsknoty przypominać sobie nie tylko dobre momenty, ale całość tego związku i to, jak naprawdę się w nim czułaś. Sugerujję ze pomoc moze w takiej sytuacji: • ograniczenie lub całkowicie przerwanie kontaktu z byłym partnerem, szczególnie jeśli każda rozmowa ponownie daje Ci nadzieję, • nie sprawdzać jego mediów społecznościowych i nie szukać informacji o nim ani o jego nowej relacji, • zapisać sobie powody, dla których ten związek nie był dla Ciebie dobry, i wracać do tej listy, kiedy pojawi się chęć napisania lub zadzwonienia do niego, • pozwolić sobie na smutek i tęsknotę nie musisz z nimi walczyć, ale też nie musisz pod ich wpływem działać, • kontynuować to, co już robisz: sport, naukę, spacery, zainteresowania i kontakt z ludźmi. Nie po to, żeby cały czas czymś zagłuszać emocje, ale żeby stopniowo budować życie, którego centrum nie stanowi już były partner, • dalej pracować nad granicami. To, że zaczęłaś je stawiać i bardziej siebie szanować, jest czymś, czego warto się trzymać również wtedy, kiedy pojawi się samotność, • w razie potrzeby skorzystać ze wsparcia psychologa, szczególnie że oprócz rozstania masz za sobą doświadczenie utraty ciąży i agresywnego zachowania partnera. Nie stawiaj sobie teraz celu: „mam przestać go kochać”. Bardziej pomocne może być: „mogę nadal coś do niego czuć, ale nie muszę do niego wracać”. Z czasem uczucia i przywiązanie mogą osłabnąć. Najważniejsze jest teraz konsekwentne wybieranie tego, co daje Ci szacunek, spokój i bezpieczeństwo:) Pozdrawiam cieplo i wsparciowo :)


Dzień dobry, po 11 latach związku to, że nadal Pani tęskni za byłym partnerem i wraca do niego myślami, jest całkowicie zrozumiałe. Uczucia nie znikają tylko dlatego, że relacja się zakończyła. Można jednocześnie kogoś kochać i wiedzieć, że nie jest dla nas dobrą ani bezpieczną osobą. Z Pani opisu wynika, że w tym związku wielokrotnie brakowało szacunku, zaufania i bezpieczeństwa. Szczególnie niepokojąca jest sytuacja, w której partner chciał Panią fizycznie zaatakować. Dlatego najważniejsze na ten moment jest nie to, żeby przestać go kochać, ale żeby nie wracać do relacji, w której była Pani krzywdzona. Kiedy pojawia się myśl „może jednak do niego wrócę”, warto przypominać sobie nie tylko dobre momenty i tęsknotę, ale również to, jak rzeczywiście wyglądał ten związek. Sama tęsknota nie jest dowodem, że powrót byłby dobrym rozwiązaniem. To, że zaczęła Pani stawiać granice i bardziej szanować siebie, jest bardzo ważnym krokiem. Warto teraz konsekwentnie tego bronić i budować życie niezależne od byłego partnera. To, co już Pani robi: praca, sport, zainteresowania i rozwój jest bardzo dobrym początkiem. Jeżeli trudno jest Pani utrzymać decyzję o rozstaniu mimo świadomości, że była Pani krzywdzona, warto rozważyć psychoterapię. Można wtedy przyjrzeć się temu, co sprawia, że tak silnie ciągnie Panią z powrotem do tej relacji.

mgr Radosław Kabut

mgr Radosław Kabut

psychoterapeuta

Kraków

Umów wizytę

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.