Dzień dobry, Mam 30 lat i jestem samotnym mężczyzną, psycholodzy takich jak ja nazywają krzywdząco "
Dzień dobry, Mam 30 lat i jestem samotnym mężczyzną, psycholodzy takich jak ja nazywają krzywdząco "incelami" - nigdy nie byłem w związku, nigdy się nie całowałem ani nigdy nie uprawiałem seksu i jest mi z tym bardzo ciężko. Chodziłem na terapię od 19 roku życia przez kilka lat do różnych terapeutów i nigdy nic w sprawie samotności mi nie mieli do zaoferowania. Ostatni terapeuta którego bardzo dobrze wspominam powiedział wręcz, że to kłamstwo, że da się na terapii cokolwiek z tym zrobić bo terapia zajmuje się problemami psychicznymi a nie poradnictwem i chociażby bardzo chciał nie jest w stanie sprawić, że wejdę w związek. Nie ukrywam, ale czuję bardzo duży żal i rozgoryczenie - mam poczucie, że zmarnowałem wiele lat życia których nikt mi już nigdy nie odda. Jednocześnie cały czas widzę twierdzenia, że psychoterapia jak najbardziej może w tym pomóc (artykuły pisane przez psychologów, wypowiedzi na YouTube, nawet na stronach z umówieniem wizyty często wymieniane są: samotność lub "problem ze znalezieniem partnera/partnerki"). W jaki sposób psychoterapia może mi pomóc w takiej sytuacji? W jaki sposób rozmowy z psychologiem mają sprawić, że wejdę w związek/ktoś pojawi się w moim życiu?
40 odpowiedzi
Dzień dobry, jest mi bardzo przykro, że usłyszałeś takie słowa najprawdopodobniej w krzywdzących materiałach w social mediach. Określenie to jest pogardliwe i nacechowane negatywnie, masz prawo czuć złość i niezgodę, jak i rozczarowanie systemem, który nie miał zbyt wiele do zaoferowania. Przede wszystkim zacznę od rozróżnienia 1) Psychoterapia - Leczenie. Jeśli leczymy, to co leczymy? Do Leczenia potrzebna jest porządna, prawidłowa diagnoza, kontrakt terapeutyczny, zgoda pacjenta na leczenie i poinformowanie nad czym pracujemy. Co możemy leczyć? Zaburzenia osobowości, zaburzenia lękowe, depresje, obsesje, kompulsje, uzależnienia, zaburzenia odżywiania itp. 2) Poradnictwo Psychologiczne. - Wsparcie w kryzysie, pomoc w żałobie, w utracie pracy, kryzysie rozwojowym, krótkoterminowa praca. Nie ma tu jednostki chorobowej. I teraz przechodząc do sedna twojego problemu, czy ktoś kiedykolwiek zdiagnozował możliwe przyczyny Twoich problemów relacyjnych? Czy była diagnoza osobowości/ neuroróżnorodności? Jeśli to są możliwe przyczyny - tu jak najbardziej pomoże psychoterapia i przede wszystkim psychoterapia grupowa, gdzie uczymy się funkcjonowania w grupie i maleje lęk społeczny. Jeśli nie ma jednostki chorobowej wtedy polecam działania psychologiczne z poradnictwa czyli Trening Umiejętności Społecznych. Potrzebny jest porządny wywiad, porządne cele terapeutyczne i dobranie najlepszej metody pomocy i poprawy jakości życia - z odpowiednim wywiadem, diagnozą i doborem metody - jak najbardziej da się uzyskać poprawę w kwestii relacji romantycznych a cel - umiejętne nawiązywanie relacji jest jak najbardziej realistyczny.
Dzień dobry, Pana pytanie jest uczciwe i konkretne, więc odpowiem tak samo — bez owijania, bo sądzę, że ma Pan już dość ogólników. Zacznę od tego, że Pana ostatni terapeuta powiedział Panu prawdę. Żadna terapia nie sprawi, że pojawi się w Pana życiu druga osoba. Nikt tego nie zagwarantuje, a każdy, kto to obiecuje, wprowadza Pana w błąd. Miał rację również co do tego, że psychoterapia nie jest poradnictwem — nie polega na uczeniu, jak zagadywać, gdzie chodzić i co pisać. Ale, moim zdaniem, powiedział Panu połowę. I ta druga połowa jest tym, o co Pan pyta. Terapia nie działa na świat zewnętrzny. Działa na to, co dzieje się w człowieku w kontakcie z drugim człowiekiem. I to jest zupełnie realny obszar — bo między „chcę być z kimś" a „jestem z kimś" jest cała przestrzeń, w której u wielu osób coś się zacina. Nie z powodu wyglądu ani braku wiedzy o randkowaniu, tylko dlatego, że w momencie zbliżenia uruchamia się coś, co je zatrzymuje. Konkretnie — oto, na co terapia realnie ma wpływ: Po pierwsze, na to, co dzieje się w ciele w sytuacjach kontaktu. Wiele osób w takiej sytuacji jak Pana doświadcza w momencie zbliżenia bardzo silnej reakcji stresowej: napięcie, pustka w głowie, wycofanie, chęć zniknięcia. To nie jest nieśmiałość ani brak umiejętności — to układ nerwowy, który w kontakcie odczytuje zagrożenie i przechodzi w tryb obronny. W tym trybie nie ma dostępu do swobody i lekkości, których taka sytuacja wymaga. To da się zmieniać, bo to jest stan fizjologiczny, a nie cecha charakteru. Po drugie, na wstyd. Po latach bez tego doświadczenia u większości ludzi narasta przekonanie, że jest z nimi coś nie tak — i to przekonanie samo w sobie zaczyna blokować. Człowiek unika sytuacji, w których mógłby zostać odrzucony, a każde uniknięcie utwierdza wyrok. Terapia pracuje właśnie z tym błędnym kołem. Po trzecie, na przewidywanie odrzucenia. Kiedy ktoś z góry zakłada, że i tak się nie uda, przestaje próbować — a wtedy rzeczywistość nie ma szansy zaprzeczyć. To wygląda jak potwierdzenie, a jest samospełniającą się przepowiednią. Po czwarte, i to jest ważne — na żal, który Pan opisuje. Bo Pan nie pisze wyłącznie o braku związku. Pisze Pan o poczuciu zmarnowanych lat, których nikt nie odda. To jest realna strata i ona ma prawo boleć. Żałoba po latach, które wyglądały inaczej, niż miały wyglądać, jest jednym z tych ciężarów, z którymi terapia radzi sobie dobrze — niezależnie od tego, co wydarzy się później. To zresztą nie jest tylko kwestia ulgi: bez przepracowania tego bólu łatwo wejść w przyszłą relację z ogromnym napięciem albo z oczekiwaniem, że druga osoba wynagrodzi wszystkie wcześniejsze braki. A tego nie udźwignie nikt. A teraz rzecz, którą powiem wprost, bo sądzę, że nikt Panu tego jasno nie powiedział — i proszę nie odbierać tego jako zbycia, bo to nie jest „po prostu spróbuj". Terapia sama z siebie nie stworzy sytuacji, w której pozna Pan kobietę. Ona pracuje z tym, co się w Panu dzieje — ale musi mieć na czym pracować. Potrzebuje realnego materiału, a ten powstaje tylko w kontakcie. Dlatego konkretnie: warto założyć profil na portalu randkowym, poczekać na odpowiedzi, umawiać się po kolei na spotkania i sprawdzać, z kim zaiskrzy. Nie jedno spotkanie i wniosek. Kilkanaście, rozłożonych w czasie, traktowanych jak zbieranie doświadczenia, a nie jak egzamin. Większość tych randek do niczego nie doprowadzi — i to jest normalne, tak wygląda to u wszystkich, niezależnie od wyglądu i przeszłości. Ale to, co się przy tym wydarzy w Panu — napięcie przed spotkaniem, pustka w głowie, myśli po odmowie, chęć rezygnacji po trzeciej próbie — to jest właśnie materiał do pracy z psychologiem. Nie hipotetyczny, tylko świeży i konkretny. Wtedy terapia przestaje być rozmową o samotności w ogóle, a staje się pracą nad tym, co realnie Pana blokuje w konkretnej sytuacji sprzed tygodnia. Kolejność jest więc odwrotna, niż się zwykle zakłada. Nie: „najpierw się naprawię, potem spróbuję". Tylko: próbować i przerabiać na bieżąco to, co próbowanie w Panu uruchamia. I jeszcze jedno, bo napisał Pan o tym sam. Nazwał Pan to określenie krzywdzącym — i słusznie. Etykieta zamiast rozumienia jest bezużyteczna w gabinecie i rzeczywiście krzywdzi. Człowiek, który przez lata szukał pomocy i którego problem nie został potraktowany poważnie, ma prawo do żalu. Ten żal jest zrozumiały i nie świadczy o Panu źle. Jeśli miałby Pan rozważyć jeszcze jedną próbę, warto poszukać kogoś, kto pracuje z lękiem społecznym, wstydem i budowaniem bliskości, najlepiej także z ciałem — bo to, co blokuje w kontakcie, rzadko mieszka wyłącznie w myślach. Warto też rozważyć terapię grupową albo warsztaty umiejętności społecznych: samotność często zmniejsza się nie tylko przez rozmowę jeden na jeden, ale przez nowe doświadczenie bycia wśród ludzi w bezpiecznych warunkach. I proszę powiedzieć wprost na pierwszym spotkaniu, czego Pan oczekuje. Na przykład: „Nie chcę tylko ogólnie rozmawiać o emocjach. Chcę pracować nad tym, dlaczego od lat nie wchodzę w relacje i co konkretnie mogę w swoim funkcjonowaniu zmieniać." Ma Pan też prawo zapytać, czy dana osoba pracuje z tym obszarem — to dobre pytanie, nie roszczenie. Trzydzieści lat to nie jest wyrok. To dużo bólu, który Pan już poniósł — ale nie zamknięta sprawa. Serdecznie pozdrawiam.
Dzień dobry, psychoterapia nie jest w stanie sprawić, że ktoś pojawi się w Pana życiu ani zagwarantować związku – i uczciwy terapeuta powinien to powiedzieć. Może natomiast pomóc zrozumieć, co utrudnia budowanie relacji (np. lęk, unikanie, niską samoocenę, trudności w nawiązywaniu bliskości, przekonania o sobie i innych), rozwijać umiejętności społeczne oraz zwiększać liczbę realnych okazji do poznawania ludzi. Jeśli trudność dotyczy relacji intymnych, bliskości i seksualności, warto rozważyć konsultację u psychoterapeuty będącego jednocześnie seksuologiem. Taki specjalista może spojrzeć szerzej na problem, uwzględniając zarówno aspekty psychologiczne, jak i związane z budowaniem relacji oraz seksualnością. Najważniejsze jest jednak realistyczne określenie celu terapii, które może pomóc zwiększyć szanse na stworzenie satysfakcjonującej relacji poprzez pracę nad tym, na co ma Pan realny wpływ.
Dzień dobry, oczywiście że żaden psycholog ani psychoterapeuta nie sprawi, że wejdzie Pan w związek , ponieważ tylko Pan "ma tę moc", a tak naprawdę ma Pan ją w 50 procentach, bo drugie 50 należy do tej drugiej osoby, która miałaby z Panem związek tworzyć. Psychoterapia może pomóc w tym, by tą sprawczość odnaleźć w sobie. Jak? To już zależy od ustaleń i celów podejmowanej współpracy. Psychoterapeuci mogą Panu mieć do zaoferowania wiele w rozumieniu siebie i swoich potrzeb, blokad i lęków związanych z tworzeniem więzi emocjonalnych, konfliktów wewnętrznych, które utrudniają to, żeby nie marnować kolejnych lat życia. Jednym zdaniem psychoterapia pomaga w ułożeniu wewnętrznego świata człowieka, by mógł on swoim zewnętrznym świecie szczęśliwie żyć. Czego Panu życzę - z psychoterapią czy bez :)
Bardzo dziękuję za podzielenie się swoją historią. Rozumiem, skąd bierze się Pana rozgoryczenie. Psychoterapia nie może zagwarantować, że ktoś wejdzie w związek – i każdy terapeuta, który jest uczciwy, powinien to powiedzieć. Może jednak pomóc zrozumieć, co dzieje się w relacjach z innymi ludźmi, jak buduje Pan bliskość, jak radzi sobie z odrzuceniem, lękiem czy poczuciem własnej wartości oraz jak odważyć się tworzyć nowe relacje. Nie zastąpi życia ani doświadczeń, ale może zwiększyć szansę, że będzie Pan bardziej dostępny emocjonalnie i gotowy na bliskość. Czasem potrzebna jest nie tylko psychoterapia, ale również bardzo konkretna praca nad umiejętnościami społecznymi, wychodzeniem do ludzi i zdobywaniem nowych doświadczeń. To nie daje gwarancji związku, ale może realnie zwiększyć prawdopodobieństwo jego stworzenia.
Dzień dobry, rozumiem Pana rozczarowanie. Psychoterapia rzeczywiście nie może zagwarantować, że ktoś wejdzie w związek ani że pojawi się odpowiednia osoba. Nie jest też „instrukcją”, która zapewnia określony efekt. Może natomiast pomóc przyjrzeć się temu, co utrudnia nawiązywanie i rozwijanie relacji (np. schematom myślenia, lękom, przekonaniom o sobie, sposobowi budowania kontaktu z innymi czy zachowaniom, które mogą niecelowo oddalać od bliskości). Praca nad większą pewnością siebie, komunikacją czy otwartością może zwiększać prawdopodobieństwo stworzenia satysfakcjonującej relacji, ale nie daje gwarancji jej powstania. Sama psychoterapia nie zmienia rzeczywistości. Może pomóc lepiej zrozumieć siebie, rozwinąć nowe umiejętności i stopniowo wprowadzać zmiany w swoim funkcjonowaniu. To jednak od Pana zależy, czy i w jaki sposób będzie Pan wykorzystywał narzędzia i wnioski z terapii w codziennym życiu. Ważne jest również to, że w przypadku budowania relacji istnieje również czynnik, na który nie ma wpływu ani Pan, ani psychoterapia- druga osoba. Można pracować nad tym, co jest po Pana stronie, jednak to, czy pojawi się ktoś, z kim będzie możliwe stworzenie relacji i czy ta osoba odwzajemni zainteresowanie, pozostaje poza kontrolą. Dlatego psychoterapia może zwiększać szanse na budowanie satysfakcjonujących relacji, ale nie może ich zagwarantować. Pozdrawiam,
Dzień dobry, dziękuję za podzielenie się swoją historią. Rozumiem, że po wielu latach terapii może Pan odczuwać żal i rozczarowanie, zwłaszcza jeśli miał Pan nadzieję na konkretną zmianę w swoim życiu. Z perspektywy terapii poznawczo-behawioralnej psychoterapia nie jest w stanie zagwarantować, że wejdzie Pan w związek, ponieważ nie mamy wpływu na decyzje i uczucia innych osób. Może jednak pomóc rozpoznać i zmienić te czynniki, które mogą utrudniać nawiązywanie relacji, takie jak unikanie kontaktów, lęk przed odrzuceniem, niekorzystne przekonania o sobie lub trudnościach w budowaniu bliskich relacji. Ważnym elementem terapii są także ćwiczenia, eksperymenty behawioralne oraz stopniowe wdrażanie zmian w codziennym życiu. Terapia może również pomóc zmniejszyć cierpienie związane z samotnością i odzyskać poczucie wpływu na obszary, na które ma Pan realny wpływ. Rzetelny terapeuta nie powinien obiecywać, że dzięki terapii na pewno znajdzie Pan partnerkę, ale nie oznacza to, że terapia nie ma w tej sytuacji nic do zaoferowania. Jej celem jest zwiększenie prawdopodobieństwa osiągnięcia tego, na czym Panu zależy, poprzez pracę nad czynnikami, które można zmienić, przy jednoczesnym uznaniu, że ostateczny rezultat nie zależy wyłącznie od Pana. Powodzenia!!
Dzień dobry, to co Pan opisuje, brzmi jak bardzo trudne i bolesne doświadczenie. Wieloletnie poczucie samotności i trudności w nawiązywaniu bliższych relacji (mimo szukania pomocy) może wiązać się z dużym żalem, złością i poczuciem straconego czasu. Terapia nie może zagwarantować, że ktoś wejdzie w związek. Relacje zależą od wielu czynników, także tych niezależnych od nas. Jednak samotność i trudności w budowaniu bliskich relacji są jak najbardziej obszarem pracy psychologicznej. Terapia może pomóc zrozumieć, co utrudnia nawiązywanie relacji, pracować nad lękiem przed odrzuceniem, poczuciem własnej wartości, komunikacją czy sposobami wchodzenia w kontakt z innymi osobami. Nie chodzi więc o to, że rozmowa z psychologiem „sprawi”, że pojawi się związek, ale o pracę nad tym, co może zwiększyć szanse na budowanie satysfakcjonujących relacji oraz zmniejszyć cierpienie związane z samotnością. Pozdrawiam serdecznie Aleksander Wiśliński
Witam Serdecznie, Uważam, że należy przyjrzeć się tematowi bezpieczeństwa w związku, jak najbardziej psychoterapia pomaga to rozwiązać temat bliskości, mam parę takich przykładów w swojej pracy, gdzie osoby stworzyły dobre związki partnerskie/małzenskie, trzeba wiedzieć od czego zaczac, zapraszam Ewa Guzowska (także online)
Dzień dobry, psychoterapia nie może zagwarantować, że wejdzie Pan w związek ani sprawić, że pojawi się konkretna osoba. Może natomiast pomóc rozpoznać, co utrudnia Panu nawiązywanie relacji, np. lęk przed odrzuceniem, unikanie kontaktów, trudności w komunikowaniu zainteresowania, niską samoocenę lub brak okazji do poznawania ludzi. Praca może obejmować nie tylko rozmowę, ale także konkretne działania i ćwiczenia podejmowane poza gabinetem. Celem byłoby zwiększenie Pana możliwości tworzenia relacji, a nie obiecywanie określonego rezultatu. Nie używałabym też wobec Pana określenia „incel” jako etykiety - ważniejsze byłoby poznanie Pana historii i sprawdzenie, czy są konkretne obszary, nad którymi można realnie pracować w toku terapii.
Dzień dobry. Rzeczywiście jest tak, że terapia nie zagwarantuje wejścia w związek, tak samo jak znalezienia pracy itp. - ponieważ nie zależy to całkowicie od osoby biorącej w niej udział, nie mamy 100% kontroli nad efektem. Nie znaczy to jednak, że terapia jest bezużyteczna albo że nie możemy nic zrobić w temacie bliskich relacji. Najczęściej w procesie terapeutycznym możemy przyjrzeć się temu, co utrudnia nam nawiązanie takich relacji - jakie nasze obawy, umiejętności (lub ich brak), wzorce zachowań, przekonania wpływają na funkcjonowanie w relacjach, nie tylko romantycznych. Zidentyfikowanie tych czynników pozwala je przepracować, czyli w efekcie zmniejszyć ich negatywny wpływ na daną sferę życia. Psychoterapia jest także procesem uczenia się, a więc przestrzenią, gdzie mozna testować i rozwijać nowe zachowania, umiejętności rozwiązywania problemów, regulowania emocji, generalnie radzenia sobie i zwiększania zasobów. Gorąco zachęcam, by nie rezygnować! Warto znaleźć terapeutę, który wspólnie z Panem ustali cele możliwe do zrealizowania w terapii, a jednocześnie odpowiadające na Pana potrzeby. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do kontaktu
Dzień dobry, Rozumiem, skąd bierze się Pana rozgoryczenie. Jeśli przez wiele lat próbował Pan terapii i nadal doświadcza samotności, trudno się dziwić, że pojawia się pytanie, co właściwie psychoterapia może zmienić. Moim zdaniem warto uczciwie powiedzieć: psychoterapia nie może sprawić, że ktoś wejdzie w związek. Żaden terapeuta nie ma wpływu na to, czy na naszej drodze pojawi się odpowiednia osoba. Może natomiast pomóc zrozumieć i zmieniać to, co utrudnia budowanie relacji, jeśli takie trudności istnieją – np. lęk przed bliskością, sposób nawiązywania kontaktu, przekonania o sobie i innych, radzenie sobie z odrzuceniem czy wyrażanie własnych potrzeb. To może zwiększyć szanse na związek, ale go nie gwarantuje. Myślę, że uczciwy terapeuta nie powinien obiecywać znalezienia partnerki czy partnera, ale też nie powinien z góry zakładać, że w obszarze relacji nie da się nic zrobić. Warto wspólnie szukać odpowiedzi na pytanie: co do tej pory utrudniało Panu wejście w bliską relację i czy są to obszary, na które ma Pan realny wpływ. Wszystkiego dobrego.
Dzień dobry, Potrzeba bycia w relacji z innym człowiekiem jest naturalną potrzebą psychologiczną. Związki często zapewniają nam poczucie bezpieczeństwa, przynależności czy akceptacji. Niezaspokojenie tych potrzeb może prowadzić do dużej frustracji i cierpienia psychicznego. Wydaje się jakby to było tym, z czym Pan się właśnie mierzy. Odpowiadając na Pana pytanie… chociaż psychoterapia nie jest magicznym rozwiązaniem na samotność i żaden specjalista nie jest w stanie obiecać, że dany pacjent dzięki terapii wejdzie w związek, to pogłębiona praca nad sobą może zwiększyć szanse na znalezienie partnera. Podczas psychoterapii pacjent przygląda się własnym emocjom, mechanizmom myślenia i zachowania, przepracowuje często nieuświadomione traumy. Osoba w trakcie terapii staje się bardziej świadoma siebie, swoich zasobów, ale też wad i ograniczeń. Lepsza autorefleksja, większa wyrozumiałość i akceptacja siebie, sprzyja wyższemu poczuciu własnej wartości. Kiedy ktoś zna swoją wartość, lubi i szanuje swoją osobę, jest bardziej atrakcyjny dla innych. Co więcej, dzięki psychoterapii, pacjent może stać się bardziej otwarty i pozytywnie nastawiony do świata, chętniej próbuje nowych rzeczy, odkrywa nowe pasje, co za tym idzie - poznaje nowe osoby. Może też być tak, że w trakcie terapii pacjent uzna, że jego życie jest wystarczająco dobre i bez drugiej połówki, a będzie się spełniać w innych rolach, takich jak brat, przyjaciel, wujek, sąsiad itd. W trakcie psychoterapii pacjent może się nauczyć większej wdzięczności i doceniania tego, co już ma. Presja o posiadaniu partnera może zmaleć. To jest tylko parę opcji, w jaki sposób „rozmowy z psychologiem mają pomóc...”. Jednak muszę zaznaczyć, że nie jest to łatwe, a na pewno wymaga odwagi, dużego wysiłku i motywacji ze strony pacjenta, żeby wyjść ze strefy komfortu, otworzyć się na zmiany, które często wydają się być przerażające. Natomiast jest to coś, na co ma się wpływ i warto korzystać z tej dostępnej pomocy. Życzę powodzenia! Pozdrawiam, Psycholog, psychoterapeuta Ilona Ivasko
Po pierwsze to nic złego że mając 30 lat nie byłeś w związku. Czy samotność była powodem dla którego zgłosiłeś się do psychologów/terapeutów? Ciężko jest mi stwierdzić jaki jest powód nieudanych terapii. Psychoterapia jest długoterminowa i w zależności do jakiego specjalisty się udasz może on być w różnych nurtach. Co też musiał byś odpowiedzieć sobie na pytanie jaki jest problem i od kiedy. Jeśli od dzieciństwa to psychoanaliza, jeśli problem jest z tu i teraz to psychoterapia poznawczo-behawioralna. Osobiście polecam znaleźć dobrego psychologa, nie takiego który patrzy z góry na wiek :) Psycholog powinien cie pokierować ewentualnie na psychoterapie odpowiednią dla ciebie. Zapraszam do siebie.
Szanowny Panie, To, co powiedział Panu ostatni terapeuta, dobrze oddaje jedno z kluczowych ograniczeń: sam gabinet rzeczywiście nie jest miejscem, w którym powstają relacje, a terapeuta nie ma możliwości „sprawić”, by w czyimś życiu pojawił się partner. Jednak twierdzenia informujące, że praca ze specjalistą pomaga w problemach z samotnością, nie są kłamstwem, a dotykają po prostu zupełnie innego poziomu. Rozmowy w gabinecie nie zastąpią realnego świata, ale ich zadaniem jest wypracowanie konkretnej zmiany zachowania poza nim. Służą one przeanalizowaniu, co w dotychczasowych działaniach, nawykach czy reakcjach społecznych sprawiało, że potencjalne relacje się nie pojawiały lub szybko się kończyły. Terapia w tym obszarze koncentruje się na przełamaniu wyuczonej bezradności i unikania, nauce asertywności, budowaniu kompetencji w komunikacji oraz chyba przede wszystkim, testowaniu w praktyce zupełnie nowych sposobów wchodzenia w interakcje z innymi. Pozdrawiam serdecznie,
Dzień dobry, niestety trudno odnieść mi się do Pana konkretnej sytuacji. Przyczyny samotności często są skomplikowane i składa się na nią wiele czynników. Powiedziałbym, że psychoterapia jak najbardziej zajmuje się problemem samotności (która może skutkować stanami depresyjnymi czy lękowymi). Odpowiadając jednak na Pana pytanie "W jaki sposób psychoterapia może mi pomóc w takiej sytuacji? W jaki sposób rozmowy z psychologiem mają sprawić, że wejdę w związek/ktoś pojawi się w moim życiu?"; sama rozmowa da niewiele. Psychoterapeuta poznawczo-behawioralny najczęściej identyfikuje strategie i czynniki, które utrudniają stworzenie relacji i metodą małych kroków proponuje nowe. Wiem, że odpowiedź jest dość ogólna, ale tak jak wiele jest przyczyn samotności, podobnie wiele jest sposobów wychodzenia z niej.
Dzień dobry, dziękuję za Pana poruszającą i niezwykle szczerą wiadomość. Czuję Pana ból, rozgoryczenie oraz żal za straconymi latami. Ma Pan do tych emocji absolutne prawo. Pana ostatni terapeuta powiedział ważną prawdę: terapia nie jest agencją matrymonialną i samą rozmową w gabinecie nie sprawimy, że w Pana życiu nagle pojawi się partnerka. Rozgłos wokół haseł typu „pomagam w samotności” może więc brzmieć jak pusta obietnica marketingu. Dlaczego jednak psychoterapia może Panu realnie pomóc? Ponieważ działa w tej kwestii pośrednio. Nie znajdzie Panu dziewczyny, ale pomaga usunąć niewidzialne przeszkody, które stoją na drodze do budowania relacji: leczy rany i żal, poczucie odrzucenia i złość po nieudanych terapiach. Rozbraja lęk przed odmową, towarzyszy w oswajaniu paraliżującego stresu przed podejściem do kobiety czy zainicjowaniem rozmowy. Daje bezpieczną przestrzeń do ćwiczeń, gabinet może być laboratorium, w którym pacjent uczy się mikro-komunikacji: czytania sygnałów, flirtu i radzenia sobie z odrzuceniem (które jest naturalną częścią randkowania) bez poczucia, że to koniec świata. Rozmowa w gabinecie może zmienić Pana emocje i nastawienie, dzięki czemu POZA gabinetem zaczyna Pan działać inaczej – odważniej i z większą wiarą w siebie. To właśnie ta zmiana zachowania może zwiększyć Pana szanse na związek w realnym świecie. Ma Pan 30 lat – to wiek, w którym wielu mężczyzn dopiero buduje swoje pierwsze, dojrzałe relacje. Pana przeszłość nie determinuje przyszłości.
Odpowiadając na ostatnią część odpowiedzi i pytania zawarte na jej końcu. W psychoterapii najważniejsza jest relacja terapeutyczna. Jest ona najważniejszym czynnikiem leczącym (niezależnie od nurtu, w którym pracuje psychoterapeuta). Budując relację terapeutyczną pacjent/klient może jak w soczewce zobaczyć, w których miejscach relacji jest mu łatwo, w których trudno. Otwarta rozmowa na ten temat pozwala na pojawienie się tzw. doświadczenia korygującego. To znaczy - np. pacjent myślał, że doświadczy odrzucenia, nie doświadcza odrzucenia, jest coś inaczej, jest to doświadczenie korygujące i tworzą się nowe połączenia nerwowe. W związku z tym zwiększa się elastyczność mózgu w reagowaniu na tego typu/podobne/inne sytuacje. Im większa elastyczność mózgu, tym łatwiej jest reagować również na trudne sytuacje. Kolejna rzecz - otwarta rozmowa z psychoterapeutą uczy otwartej rozmowy z kimkolwiek innym. Ma to również zastosowanie w przypadku związku. Małe doświadczenia w budowaniu relacji z innymi mogą skutkować lękiem przed nawiązywaniem relacji. Relacja z terapeutą pomaga radzić sobie z tym lękiem poprzez doświadczanie go, identyfikowanie go, nazywanie i wypracowywanie sposobów na radzenia sobie z nim. Terapia ukierunkowana na wgląd pomaga zrozumieć źródło lęku. Często samo uświadomienie sobie tego źródła sprawia, że czujemy się i zachowujemy inaczej. Tak naprawdę samo spotkanie - możliwość bycia w kontakcie i bycia przyjętym z tym wszystkim, co się ma - i wstydliwym i chwalonym - daje poczucie obecności i akceptacji na głębokim poziomie. A to doświadczenie, w miarę upływu czasu ma szansę przełożyć się na poczucie, że się zasługuje na wartościowy związek. Wówczas jest szansa, że się go poszuka. Powodzenia!
Pragnąc odpowiedzieć na Pańskie pytania muszę najpierw jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie czym psychoterapia jest a czym nigdy nie będzie. Psychoterapia, w nurcie w którym pracuje CBT, jest metodą leczenia polegającą na zrozumieniu jakie myśli, emocje i zachowania generują problem pacjenta. Jeśli wiemy co wywołuje trudności i powoduje chorobę pacjenta możemy znaleźć odpowiednie narzędzia do zmniejszenia natężenia objawów lub ich usunięcia. Co ważne, psychoterapię może prowadzić jedynie szkolący się lub certyfikowany psychoterapeuta. Żaden psycholog, nawet najlepszy, nie ma narzędzi do prowadzenia psychoterapii tzn. nie ma dostępu do metod leczenia. Jak psychoterapia może pomóc? Jeśli w procesie terapii uzyska Pan odpowiedzi na pytanie dlaczego nigdy do tej pory nie wszedł Pan w związek, co zniechęca Pana do podjęcia takiego kroku, co generuje Pański opór lub co utrudnia znalezienie odpowiedniej osoby wtedy będzie Pan mógł podjąć skuteczne działania. Rozmowa z terapeuta nie sprawi że ktoś pojawi się w Pańskim życiu. Może jednak sprawić że gdy ktoś właściwy się pojawi będzie Pan gotowy wejść w związek.
Dzień dobry, przede wszystkim chciałabym powiedzieć, że to, co Pan opisuje, jest ważnym i wystarczającym powodem, żeby szukać pomocy. I bardzo dobrze, że Pan o tym mówi wprost. Sam fakt, że po tylu latach doświadczeń z terapią nadal próbuje Pan znaleźć sposób, żeby coś w swoim życiu zmienić, świadczy o dużej determinacji. Rozgoryczenie, smutek czy złość związane z tym, że do tej pory nie udało się Panu zbudować bliskiej relacji, są w takiej sytuacji całkowicie zrozumiałe. Szczególnie jeśli ma Pan poczucie, że kolejne lata mijają, a obszar, który jest dla Pana bardzo ważny, pozostaje bez zmian. Jednocześnie rozdzieliłabym dwie rzeczy: psychoterapia rzeczywiście nie jest w stanie zagwarantować Panu związku ani sprawić, że konkretna kobieta pojawi się w Pana życiu. Nie byłoby uczciwe obiecywać czegoś takiego. Relacja zawsze wymaga spotkania dwóch osób, a nie mamy kontroli nad drugim człowiekiem. To jednak nie oznacza, że psychoterapia nie może realnie pomóc w problemie samotności. Wręcz przeciwnie, w Pana sytuacji pierwszym krokiem byłoby dla mnie wspólne przyjrzenie się temu, dlaczego do tej pory nie udało się Panu wejść w relację. Sam fakt, że ma Pan 30 lat i nie miał Pan dotąd związku, nie mówi jeszcze, z czego to wynika. Przyczyny mogą być bardzo różne i u każdego człowieka wyglądać inaczej. Możemy więc zacząć od bardzo konkretnych pytań: - Czy ma Pan okazje do poznawania kobiet i z nich Pan nie korzysta? - Czy próbuje Pan nawiązywać znajomości, ale trudno jest Panu przejść od rozmowy do randki? - Czy pojawia się silny lęk przed odrzuceniem, oceną albo ośmieszeniem? - Czy trudno jest Panu rozpoznać zainteresowanie drugiej osoby i odpowiedzieć na nie? - Czy ma Pan przekonania na swój temat, które powodują wycofywanie się („nie mam szans”, „kobiety nie są mną zainteresowane”, „i tak mnie odrzuci”)? - Czy problemem jest nieśmiałość, brak doświadczenia, trudność w komunikacji, niska samoocena, izolacja społeczna? - A może przeciwnie - podejmuje Pan próby, ale powtarza się w nich jakiś określony schemat? - Jak wyglądają Pana relacje z ludźmi poza sferą romantyczną? To rozpoznanie jest moim zdaniem kluczowe, ponieważ dopiero kiedy wiemy, co konkretnie stoi na drodze do budowania relacji, możemy zastanowić się, co można zmienić. Psychoterapia nie musi więc polegać wyłącznie na siedzeniu i rozmawianiu o przeszłości. W zależności od tego, co wspólnie rozpoznamy, może mieć również bardzo praktyczny wymiar. Można na przykład pracować nad lękiem przed inicjowaniem kontaktu, poczuciem własnej wartości, umiejętnością flirtowania i komunikowania zainteresowania, stawianiem pierwszych kroków, radzeniem sobie z odrzuceniem czy budowaniem bliższych relacji z ludźmi. Można też wspólnie ustalić konkretne działania pomiędzy sesjami. Na przykład stopniowe zwiększanie liczby sytuacji, w których ma Pan możliwość poznawania nowych osób, korzystanie z aplikacji randkowych, naukę rozpoczynania rozmów, umawianie się na krótkie spotkania czy rozwijanie życia społecznego. Nie chodzi o to, żeby stworzyć z terapii „kurs podrywania”, tylko żeby to, co omawiamy podczas spotkania, przekładało się na rzeczywiste doświadczenia poza gabinetem. I tutaj widzę ważną różnicę między obietnicą „terapia sprawi, że znajdzie Pan kobietę” a bardziej realistycznym celem: terapia może pomóc Panu zwiększyć szanse na zbudowanie relacji i usunąć lub zmniejszyć przeszkody, które dotychczas Pana przed tym powstrzymywały. Być może okaże się, że potrzebna będzie praca nad czymś, co dzieje się wewnątrz Pana np. lękiem, przekonaniami o sobie, poczuciem bycia gorszym czy doświadczeniami z wcześniejszych relacji. Być może potrzebne będą bardziej behawioralne, konkretne ćwiczenia i stopniowe wychodzenie poza dotychczasowy sposób funkcjonowania. A być może jedno i drugie. I jeszcze jedna rzecz: nie uważam, że jest dla Pana „za późno”. Rozumiem jednak, że może Pan mieć takie poczucie i nie chciałabym go banalizować. Jeśli przez wiele lat obserwował Pan innych ludzi wchodzących w związki, podczas gdy sam Pan tego doświadczenia nie miał, naturalne jest, że może pojawić się żal za tym, czego Panu brakowało. Tego czasu rzeczywiście nie da się cofnąć. Można natomiast spróbować sprawić, żeby kolejne lata wyglądały inaczej. Warto natomiast zacząć od dokładnego przyjrzenia się temu, co sprawiło, że do tej pory nie udało się Panu stworzyć bliskiej relacji. Zrozumienie źródła i mechanizmu tego problemu może pomóc określić, jakie obszary warto dalej rozwijać i nad czym konkretnie można pracować w terapii. I myślę, że warto docenić jeszcze jedną rzecz - po kilku wcześniejszych terapiach mógłby Pan przecież uznać, że „nic nie da się z tym zrobić” i całkowicie zrezygnować z szukania pomocy. Pan jednak nadal szuka rozwiązania. To jest dobry punkt wyjścia do pracy.
Oczywiście, że psychoterapia może pomóc, proszę jednak pamiętać, że to pacjent odpowiada za zmianę, psychoterapeuta odpowiada za proces. Co to znaczy ? To znaczy tyle, że żeby się coś zmieniło to trzeba zmieniać, próbować, podejmować wyzwania, doświadczać pomiędzy sesjami. Czyli wszystko od Pana zależy.
Dzień dobry. Rozumiem Pana żal i rozgoryczenie, zwłaszcza jeśli przez wiele lat korzystał Pan z terapii z nadzieją, że pomoże ona również w obszarze samotności, a ostatecznie nie przyniosła oczekiwanej zmiany. Myślę, że warto tutaj bardzo precyzyjnie rozróżnić dwie rzeczy. Psychoterapia może pomagać osobie, która cierpi z powodu samotności i trudności w tworzeniu relacji, ale nie może zagwarantować, że ktoś wejdzie w związek. Żaden psycholog ani psychoterapeuta nie ma możliwości sprawienia, że w życiu pacjenta pojawi się konkretna osoba, że dojdzie do wzajemnego zakochania czy że druga strona będzie chciała stworzyć relację. W tym sensie Pana ostatni terapeuta powiedział coś ważnego i uczciwego. Nie oznacza to jednak, że terapia w takim przypadku z definicji nie ma nic do zaoferowania. Jej znaczenie zależy przede wszystkim od tego, dlaczego danej osobie trudno jest nawiązać relację. U jednego człowieka przeszkodą może być silny lęk przed odrzuceniem i unikanie inicjowania znajomości, u innego bardzo niska samoocena, trudności w rozpoznawaniu sygnałów społecznych, ogromne napięcie podczas kontaktów z kobietami czy mężczyznami, przekonanie, że odrzucenie świadczy o własnej bezwartościowości albo wcześniejsze doświadczenia, które sprawiają, że bliskość staje się czymś zagrażającym. Czasami problemem jest również bardzo mała liczba okazji do poznawania ludzi lub sposób funkcjonowania, który nieświadomie te okazje ogranicza. Jeśli któryś z takich czynników występuje, można nad nim pracować, a dzięki temu zwiększyć prawdopodobieństwo tworzenia satysfakcjonujących relacji. Nadal jednak mówimy o zwiększeniu możliwości, a nie o obietnicy związku. Możliwa jest też sytuacja, o której mówi się zdecydowanie rzadziej: człowiek może wykonać ogromną pracę nad sobą, być zdolny do bliskości i nadal przez pewien czas pozostawać samotny. Dobór partnerów nie jest bowiem wyłącznie procesem psychologicznym zachodzącym wewnątrz jednej osoby. Potrzebne są spotkanie drugiego człowieka, wzajemne zainteresowanie, kompatybilność, odpowiedni moment i decyzje dwóch osób. Terapia nie kontroluje tych elementów. Dlatego byłabym ostrożna z komunikatami w rodzaju „psychoterapia pomoże znaleźć partnera”. Trafniejsze byłoby powiedzenie: psychoterapia może pomóc zrozumieć, czy istnieją psychologiczne przeszkody utrudniające tworzenie relacji, pracować nad nimi, jeśli rzeczywiście występują, oraz pomóc radzić sobie z cierpieniem związanym z samotnością. W niektórych przypadkach potrzebna jest natomiast nie tylko psychoterapia, ale także bardzo konkretna praca poza gabinetem: rozwijanie sieci kontaktów, częstsze przebywanie w sytuacjach umożliwiających poznawanie ludzi, ćwiczenie inicjowania kontaktu czy randkowania. Samo wielokrotne rozmawianie o samotności, jeśli nie wiadomo, jaki mechanizm miałby w wyniku tych rozmów ulec zmianie, rzeczywiście może nie doprowadzić do oczekiwanego rezultatu. Chciałabym również zatrzymać się przy określeniu „incel”. Sam fakt, że trzydziestoletni mężczyzna nigdy nie był w związku, nie całował się ani nie współżył, nie jest diagnozą psychologiczną i nie oznacza, że należy przypisywać mu określoną tożsamość. Jeżeli to słowo jest dla Pana krzywdzące, nie ma potrzeby opisywania nim siebie. Można po prostu powiedzieć, że jest Pan osobą, która bardzo pragnie bliskiej relacji, a dotychczas jej nie doświadczyła i z tego powodu cierpi. Po tak długim doświadczeniu terapii nie namawiałabym Pana automatycznie do rozpoczęcia kolejnej z ogólnym celem „znalezienia związku”. Jeżeli zdecydowałby się Pan ponownie skorzystać z pomocy, warto już na początku postawić terapeucie bardzo konkretne pytanie: „Co dokładnie, Pani/Pana zdaniem, utrudnia mi tworzenie relacji i nad czym będziemy pracować, żeby to zmienić?”. Dobry specjalista powinien umieć przedstawić swoją hipotezę, wspólnie z Panem ustalić cele oraz po pewnym czasie ocenić, czy terapia rzeczywiście coś zmienia. Jeżeli natomiast okaże się, że nie ma istotnych trudności psychologicznych wymagających leczenia, uczciwe może być powiedzenie, że kolejne lata psychoterapii niekoniecznie są odpowiedzią na Pana problem. I jeszcze jedna rzecz: Pana potrzeba bliskości, miłości, seksualności i bycia dla kogoś ważnym nie jest czymś błahym, co należałoby sprowadzić do polecenia „proszę nauczyć się być szczęśliwym samemu”. Samotność może być źródłem bardzo realnego cierpienia. Jednocześnie psychoterapia nie powinna obiecywać tego, czego nie jest w stanie zapewnić. Może pomóc usunąć przeszkody stojące między człowiekiem a relacjami i zwiększyć jego możliwości ich tworzenia; nie może jednak dostarczyć drugiego człowieka ani zagwarantować wzajemności. To rozróżnienie wydaje mi się kluczowe także dla uczciwego określenia, czego może Pan oczekiwać od ewentualnej dalszej pomocy psychologicznej.
Dziękuję za wiadomość. Widzę, że ta sytuacja jest dla Pana bardzo bolesna, a po wielu latach terapii może Pan odczuwać żal, rozczarowanie i poczucie straconego czasu. Psychoterapia nie jest w stanie zagwarantować Panu wejścia w związek ani sprawić, że w Pana życiu pojawi się odpowiednia osoba. Relacja wymaga spotkania drugiego człowieka, wzajemnego zainteresowania i zgodności, a więc zależy również od czynników, nad którymi ani Pan, ani terapeuta nie macie pełnej kontroli. Nie oznacza to jednak, że psychoterapia nie może pomóc w obszarze samotności. Może służyć rozpoznaniu konkretnych barier utrudniających Panu nawiązywanie relacji — na przykład lęku przed odrzuceniem, unikania sytuacji społecznych, wstydu, niskiego poczucia własnej wartości, trudności w okazywaniu zainteresowania czy przekonań, które powodują wycofywanie się jeszcze przed podjęciem próby. Można także pracować nad komunikacją, radzeniem sobie z odmową, rozpoznawaniem własnych potrzeb oraz stopniowym zwiększaniem liczby sytuacji, w których ma Pan możliwość poznawania ludzi. Sama rozmowa w gabinecie nie sprawi jednak, że ktoś pojawi się w Pana życiu. Powinna ona prowadzić do konkretnych zmian i działań podejmowanych również poza terapią. Warto więc już na początku jasno ustalić ze specjalistą cel pracy i zapytać, w jaki sposób zamierza on pomagać Panu w jego realizacji. Jeżeli wcześniejsze terapie polegały głównie na analizowaniu uczuć, ale nie przekładały się na żadne praktyczne kroki, Pana rozczarowanie jest zrozumiałe. Realistycznym celem terapii nie powinno być zatem: „terapeuta sprawi, że znajdę partnerkę”, lecz raczej: „rozpoznam i zmniejszę bariery, nauczę się skuteczniej nawiązywać kontakt oraz zwiększę swoje możliwości tworzenia bliskich relacji”. To nadal nie daje gwarancji związku, ale może zwiększyć prawdopodobieństwo jego powstania i jednocześnie pomóc Panu lepiej radzić sobie z samotnością. Pozdrawiam Dariusz Trzebuniak
Dzień dobry. Myślę, że warto tutaj bardzo uczciwie oddzielić dwie rzeczy. Psychoterapia nie jest w stanie zagwarantować Panu związku ani sprawić, że odpowiednia osoba pojawi się w Pana życiu. Żaden psycholog nie ma wpływu na decyzje innych ludzi i obiecywanie takiego rezultatu byłoby po prostu nieuczciwe. Nie oznacza to jednak, że psychoterapia nie może mieć w takiej sytuacji żadnego zastosowania. Może być pomocna wtedy, gdy istnieją rzeczy, które realnie utrudniają Panu nawiązywanie relacji — np. silny lęk przed odrzuceniem, unikanie kontaktów, trudności w inicjowaniu znajomości, problemy z komunikacją, bardzo negatywny obraz siebie czy doświadczenia, po których kolejne próby stają się coraz trudniejsze. Może też pomóc poradzić sobie z bólem, samotnością, żalem i rozgoryczeniem, które opisuje Pan po wielu latach niezaspokojonej potrzeby bliskości. Ale może być również tak, że główny problem nie wymaga kolejnych lat psychoterapii, tylko bardziej praktycznego przyjrzenia się temu, jak obecnie wygląda Pana życie społeczne, gdzie i w jaki sposób poznaje Pan kobiety, jak inicjuje Pan kontakt, co dzieje się podczas prób zbliżenia i na którym etapie pojawia się trudność. To są dwie różne kwestie i dobrze ich nie mieszać. Dlatego nie pytałbym na początku: „jak terapia ma sprawić, że znajdę partnerkę?”, tylko raczej: czy istnieje po mojej stronie konkretna przeszkoda, z którą psycholog może pomóc mi pracować, czy potrzebuję przede wszystkim zmiany sposobu działania i większej liczby realnych okazji do poznawania ludzi? Dopiero odpowiedź na to pytanie pozwala uczciwie ocenić, czy kolejna psychoterapia ma w Pana sytuacji sens. I jeszcze jedna ważna rzecz: 30 lat, brak wcześniejszego związku, pocałunku czy doświadczenia seksualnego nie stanowią miary Pana wartości jako człowieka. Jednocześnie Pana potrzeba bliskości jest realna i nie ma powodu jej bagatelizować słowami, że „trzeba nauczyć się być samemu”. Jeśli chciałby Pan przyjrzeć się konkretnie swojej sytuacji i rozdzielić to, co można zmienić psychologicznie, od tego, co wymaga raczej praktycznego działania, możemy zrobić to podczas konsultacji online. Nie musiałoby to oznaczać rozpoczynania kolejnej wieloletniej terapii — najpierw warto ustalić, gdzie właściwie znajduje się problem i czy psycholog może tutaj rzeczywiście pomóc. Bogusław Kwitkowski atencja.online
Witam. Psycholog rzeczywiście nie może sprawić, że konkretna osoba pojawi się w Pana życiu ani zagwarantować wejścia w związek. Nie oznacza to jednak, że nie może być pomocny w sytuacji długotrwałej samotności. W terapii można pracować zarówno nad psychicznymi przyczynami i konsekwencjami samotności, jak i nad funkcjonowaniem w relacjach. Dotyczy to między innymi sposobu postrzegania siebie, relacji z innymi ludźmi, lęku przed odrzuceniem, trudności w nawiązywaniu kontaktu, wycofywania się, poczucia wstydu czy przekonań dotyczących własnej atrakcyjności i możliwości stworzenia związku. W zależności od podejścia terapeutycznego praca może mieć również bardzo praktyczny charakter i obejmować rozwijanie kompetencji potrzebnych do budowania relacji. Jednocześnie warto oddzielić dwie kwestie. Terapeuta nie może zagwarantować pacjentowi związku, ponieważ druga osoba zawsze ma własną autonomię i decyzyjność. Może natomiast pomóc zmienić te elementy funkcjonowania, które utrudniają nawiązywanie i rozwijanie relacji, a także pracować nad cierpieniem wynikającym z samotności. Dlatego stwierdzenie, że terapia zajmuje się wyłącznie „problemami psychicznymi” i w żaden sposób nie może dotyczyć trudności w tworzeniu związku, jest zbyt dużym uproszczeniem. Trudność w budowaniu relacji może być jak najbardziej przedmiotem pracy psychologicznej. Nie można natomiast uczciwie obiecać, że jej rezultatem będzie związek. Z pozdrowieniami Maja Wysocka
Dzień dobry, dziękuję za podzielenie się swoim doświadczeniem. Przede wszystkim nie określałbym Pana jako „incela” – takie etykietowanie może być krzywdzące i niewiele mówi o rzeczywistych trudnościach konkretnej osoby. To, że w wieku 30 lat nie miał Pan związku czy doświadczeń seksualnych, samo w sobie nie jest zaburzeniem psychicznym. Ma Pan jednak rację w jednej ważnej kwestii: psychoterapia nie może zagwarantować, że dzięki niej znajdzie Pan partnerkę. Terapeuta nie jest w stanie sprawić, że konkretna osoba się Panu spodoba, odwzajemni zainteresowanie czy pojawi się w odpowiednim momencie w Pana życiu. Może natomiast pracować nad tym, co znajduje się po Pana stronie. Jeżeli samotności towarzyszą np. lęk przed odrzuceniem, bardzo niska samoocena, trudności w inicjowaniu kontaktów, wycofywanie się, przekonanie „i tak nikt mnie nie wybierze”, trudności w odczytywaniu sygnałów społecznych czy ogromna presja związana z randkowaniem, terapia może pomóc te mechanizmy zmienić. Wtedy nie chodzi o „rozmowę z psychologiem, która doprowadzi do związku”, tylko o zwiększenie szans na tworzenie relacji i lepsze funkcjonowanie w nich. W Pana przypadku warto byłoby znaleźć terapeutę, który nie będzie traktował problemu samotności jako czegoś, czego nie wolno poruszać na terapii, ale jednocześnie nie będzie obiecywał, że terapia „załatwi” Panu związek. Dobrym kierunkiem może być CBT, szczególnie jeśli występują lęk społeczny, niska samoocena czy unikanie, a przy bardziej utrwalonych trudnościach w relacjach warto rozważyć również terapię schematów. I jeszcze jedna rzecz: żal związany z poczuciem straconych lat jest czymś, co również warto przepracować. Nie zmieni Pan tego, co wydarzyło się między 19. a 30. rokiem życia, ale można pracować nad tym, żeby kolejne lata nie były kolejnymi latami oczekiwania i przekonania, że „jest już za późno”.
Dzień dobry! Najważniejsza jest chęć zmiany siebie, swoich zachowań. Jest to trudne. Rozmowa, rozmową, ale musi też być chęć i przestrzeń do zmiany. To też praca nad swoim myśleniem. Nic nie bierze się z próżni. Wszystko dzieje się z czegoś.
Rozumiem Twój żal związany z brakiem efektów dotychczasowych terapii, ale choć psycholog nie znajdzie dla Ciebie partnerki, praca ze specjalistą pomaga przepracować lęk przed odrzuceniem i zmienić wzorce zachowań utrudniające zbliżenie się do ludzi. Terapia dostarcza konkretnych narzędzi społecznych i pomaga zmienić wewnętrzne przekonania, co tworzy fundament do samodzielnego inicjowania kontaktów w świecie realnym.
Nie podjęłabym się takiego zadania, jako psycholog i terapeuta, aby sprawić, że wejdzie Pan w związek i że ktoś pojawi się w Pana życiu. Mogłabym natomiast pomóc ustalić, jakie są przyczyny Pana problemów i zaproponować terapię, która pomoże uporać się z ewentualnymi problemami psychologicznymi, którymi może być np. fobia społeczna, problemy z komunikacją niską samooceną. Jeśli natomiast przyczyn Pana sytuacji nie można upatrywać w problemach natury psychologicznej pomocny może być life coaching. I tutaj coachingowo można zadać wiele pytań, które pomogą we wprowadzaniu zmian w życiu, przybliżających do osiągnięcia celu. Warto np. odpowiedzieć na pytanie jakie działania już Pan podejmował, aby zrealizować swoje potrzeby, co było skuteczne, a co nie, z jakich powodów. Istotne jest też, jakie działania może Pan podjąć, aby kogoś poznać, jakie ma Pan możliwości, jak to Pan zaplanuje itp. Warto także przemyśleć, w jaki sposób Pana styl życia ułatwia lub utrudnia nawiązywanie i utrzymywanie relacji oraz jakie zmiany w tym stylu życia może Pan wprowadzić, aby zrealizować swoje marzenia o związku. Na tym w dużym skrócie mogłaby polegać pomoc terapeutyczna lub coaching'owa - w zależności od potrzeb. Życzę powodzenia i dużo wytrwałości w dążeniu do realizacji swoich celów.
Dzień dobry, rozumiem Pana rozczarowanie, szczególnie jeśli przez wiele lat korzystał Pan z terapii z nadzieją, że pomoże ona również w obszarze samotności, a nie miał Pan poczucia, że rzeczywiście coś się w tej kwestii zmienia. Myślę, że warto tutaj rozdzielić dwie rzeczy. Psychoterapia rzeczywiście nie może sprawić, że w Pana życiu pojawi się konkretna osoba ani zagwarantować, że wejdzie Pan w związek. Żaden terapeuta nie powinien takiej obietnicy składać. Nie oznacza to jednak, że terapia nie ma w tym obszarze nic do zaoferowania. Można podczas niej przyjrzeć się temu, co dzieje się pomiędzy pragnieniem bliskości a możliwością jej tworzenia. Czy pojawia się lęk przed odrzuceniem, wycofanie, trudność w inicjowaniu kontaktu, wstyd, bardzo niska ocena własnej atrakcyjności, trudność w odczytywaniu zainteresowania drugiej osoby, przekonanie, że „i tak nie mam szans”, albo doświadczenia, które sprawiają, że nawiązywanie bliskich relacji jest szczególnie trudne. Dobra terapia nie musi kończyć się na rozmowie o tym, dlaczego jest Pan samotny. W zależności od nurtu może obejmować również pracę nad konkretnymi zachowaniami, relacjami społecznymi, komunikacją, radzeniem sobie z odrzuceniem czy stopniowym podejmowaniem działań, które zwiększają możliwość budowania bliskości. Jednocześnie uczciwie trzeba powiedzieć coś jeszcze: czasami człowiek może nie mieć poważnych trudności psychologicznych, które „powodują” jego samotność. Relacja zależy przecież również od innych ludzi, okoliczności, wzajemnego zainteresowania i przypadku. Wtedy psychoterapia nie jest magicznym sposobem na znalezienie partnerki. Może natomiast pomóc odpowiedzieć na ważniejsze pytanie: czy istnieje coś, co dziś utrudnia Panu tworzenie relacji i na co ma Pan realny wpływ? Jeśli tak – właśnie nad tym można pracować. Jeśli nie – uczciwy terapeuta również powinien potrafić to powiedzieć, zamiast obiecywać, że sama psychoterapia doprowadzi Pana do związku. I jeszcze jedna rzecz: fakt, że ma Pan 30 lat i nie był dotąd w związku ani nie miał doświadczeń seksualnych, sam w sobie nie jest diagnozą ani podstawą do określania Pana mianem „incela”. Ważniejsze jest to, jak Pan przeżywa swoją sytuację i czego potrzebuje Pan, aby móc budować satysfakcjonujące relacje z innymi.
Dzień dobry. Myślę, że w Pana pytaniu jest bardzo ważne rozróżnienie: psychoterapia rzeczywiście nie może zagwarantować Panu związku ani „sprawić”, że konkretna osoba pojawi się w Pana życiu. Jeżeli ktoś obiecuje taki efekt, byłabym bardzo ostrożna. Nie oznacza to jednak, że w opisanej przez Pana sytuacji terapia nie może być pomocna. Jej celem nie powinno być nauczenie Pana „jak zdobyć kobietę”, ale przyjrzenie się temu, **co przez te wszystkie lata sprawiało, że bliskość i relacje były dla Pana niedostępne** — oraz co można z tym zrobić. Może chodzić m.in. o lęk przed odrzuceniem, trudności w nawiązywaniu kontaktu, bardzo niską ocenę siebie, przekonanie, że „i tak nikt mnie nie wybierze”, unikanie sytuacji społecznych, trudności w odczytywaniu sygnałów drugiej osoby czy doświadczenia z wcześniejszych relacji z ludźmi. Czasami problemem jest też błędne koło: bardzo silna potrzeba bliskości → ogromne napięcie podczas kontaktu → wycofanie lub nieudane próby → kolejne odrzucenie → jeszcze większe przekonanie, że nic się nie zmieni. I właśnie takie mechanizmy można w terapii rozpoznawać i stopniowo zmieniać. W zależności od problemu pomocne mogą być również bardzo konkretne elementy pracy: ćwiczenie komunikacji, asertywności, tolerowania odrzucenia, budowania relacji, rozpoznawania własnych potrzeb czy stopniowe podejmowanie zachowań, których wcześniej Pan unikał. Jednocześnie nie chciałabym Panu powiedzieć: „wystarczy pokochać siebie, a partnerka sama się znajdzie”. To byłoby nieuczciwe i szczególnie bolesne dla osoby, która od wielu lat doświadcza samotności. Relacja zależy również od przypadku, środowiska, liczby poznawanych osób, wzajemnego zainteresowania i wielu czynników, na które nie mamy pełnej kontroli. Natomiast można pracować nad tym, **co znajduje się po Pana stronie tej sytuacji**. Celem nie musi być obietnica „będzie Pan miał dziewczynę po terapii”, ale zwiększenie szans na zbudowanie bliskiej relacji i jednocześnie zmniejszenie cierpienia, które obecnie wiąże Pan z samotnością. Rozumiem również Pana żal dotyczący straconych lat. Nie próbowałabym go na siłę unieważniać hasłem „nigdy nie jest za późno”. Ma Pan prawo czuć złość i żal, szczególnie jeśli przez lata szukał Pan pomocy i miał poczucie, że nikt nie potrafił się tym problemem naprawdę zająć. Jeżeli chciałby Pan podejść do tego tematu bardziej konkretnie, zapraszam na konsultację online. Możemy zacząć nie od pytania „jak znaleźć partnerkę?”, ale od dokładnego przeanalizowania Pana dotychczasowych doświadczeń: jak nawiązuje Pan kontakty, czego się Pan obawia, co robi Pan w sytuacjach zainteresowania drugiej osoby, czego unika i jakie przekonania na temat siebie oraz kobiet pojawiają się w takich momentach. Dopiero na tej podstawie można ustalić, nad czym rzeczywiście warto pracować.
Dzień dobry. Myślę, że zadaje Pan bardzo trafne pytanie ii właściwie zgadzam się z częścią tego, co powiedział Panu poprzedni terapeuta. Psychoterapia niestety nie jest w stanie zagwarantować Panu związku ani sprawić, że konkretna osoba pojawi się w Pana życiu. Gdyby ktoś składał Panu taką gwarancję byłaby ona zwyczajnie i zdecydowanie nieuczciwa. Jednocześnie nie zgodzę się, że psychoterapia nie ma w obszarze samotności nic do zaoferowania. Przede wszystkim nie używałabym wobec Pana automatycznie określenia „incel”. Ma Pan 30 lat, nigdy nie był Pan w związku ani nie miał doświadczeń seksualnych i bardzo cierpi Pan z powodu samotności. To są fakty, od których można zacząć rozmowę bez dokładania do nich etykiety, która niesie ze sobą mnóstwo dodatkowych znaczeń. Gdyby zgłosił się Pan do mnie z wskazanym problemem, interesowałoby mnie przede wszystkim dlaczego, mimo że bardzo zależy Panu na bliskości, przez tyle lat nie udało się jej zbudować. Od tego pytania może zacząć się właściwa praca, ponieważ odpowiedzi mogą być bardzo różne. Może Pan mieć ogromną potrzebę relacji, a jednocześnie unikać sytuacji, w których mogłaby się ona rozpocząć. Może Pan poznawać kobiety, ale mieć trudność z przechodzeniem od zwykłego kontaktu do flirtu czy komunikowania zainteresowania. Może pojawiać się lęk przed odrzuceniem, wstyd, przekonanie o własnej nieatrakcyjności, bardzo surowa ocena siebie albo trudność w odczytywaniu sygnałów drugiej osoby. Problem może dotyczyć wyboru osób, sposobu nawiązywania relacji, oczekiwań, doświadczeń z przeszłości, kompetencji społecznych, seksualności albo czegoś absolutnie innego. Może się również okazać, że psychologicznie funkcjonuje Pan całkiem dobrze i problem leży gdzie indziej. Tego nie powinno się i nie da zakładać z góry. Zasadnym będzie to po prostu kompleksowo sprawdzić. Po tylu latach różnych terapii osobiście nie proponowałabym Panu kolejnego procesu polegającego po prostu na „rozmawianiu o samotności”. Zaczęłabym od bardzo konkretnego przyjrzenia się temu, jak wygląda Pana życie relacyjne w praktyce i w którym miejscu ten proces się zatrzymuje. Czy poznaje Pan nowe osoby? Gdzie? Jak często? Co dzieje się, kiedy ktoś się Panu podoba? Czy inicjuje Pan kontakt? Jak reaguje Pan na zainteresowanie i odrzucenie? Czy chodzi Pan na randki? Jeśli nie - co stoi na przeszkodzie? Jeśli tak to co dzieje się później? Jak Pan myśli o sobie jako o potencjalnym partnerze i mężczyźnie? Jak wygląda Pana stosunek do kobiet, bliskości i seksualności? Czego najbardziej się Pan boi i czego najbardziej Pan pragnie? Myślę, że dopiero po otrzymaniu odpowiedz na te pytania będzie można uczciwie powiedzieć: „tu widzę obszary, nad którymi możemy pracować” albo przeciwnie - „nie widzę tutaj problemu, który psychoterapia miałaby rozwiązać”. To ważne rozróżnienie: celem terapii nie byłoby „znalezienie Panu partnerki”. Terapeuta nie posiada takich możliwości ( jeśli jednak się mylę i ktoś z czytających tę odpowiedź zna takiego terapeutę to na pewno warto podzielić się kontaktem ;)) Możemy natomiast sprawdzić, czy istnieją czynniki, które obecnie zmniejszają Pana szanse na stworzenie relacji, a jeśli istnieją to bardzo konkretnie je określić i podjąć nad nimi pracę. Podkreślę, że to, co dzieje się w trakcie sesji terapeutycznych jest bardzo ważne ale najważniejsze jest to, co dzieje się pomiędzy sesjami. Praca poza gabinetem to kluczowy element w procesie zmiany: eksperymenty behawioralne, rozwijanie umiejętności nawiązywania kontaktu, zwiększanie liczby sytuacji społecznych, uczenie się flirtowania, komunikowania zainteresowania czy radzenia sobie z odrzuceniem to mi.in. ważne konkrety do pracy własnej. Jest jeszcze druga część tej historii, której również bym nie pomijała. Samotność może autentycznie boleć. Potrzeba bliskości, dotyku, seksu, bycia dla kogoś ważnym czy posiadania osoby, do której wraca się wieczorem, jest zwyczajnie ludzką potrzebą. Nie chciałabym przekonywać Pana, że wystarczy „pokochać siebie” i przestanie mieć znaczenie, czy jest Pan z kimś, czy sam. Rozumiem, dlaczego po tylu latach może być w Panu żal, złość i poczucie straconego czasu. Psychoterapia może natomiast pomóc zrobić dwie rzeczy jednocześnie: zwiększać Pana możliwości budowania relacji i zadbać o to, żeby oczekiwanie na tę relację nie zabierało Panu całej reszty życia. Nie obiecałabym więc Panu: „dzięki terapii znajdzie Pan partnerkę”. Mogłabym natomiast obiecać, że w trakcie procesu spróbujemy naprawdę dokładnie zrozumieć, dlaczego do tej pory było to dla Pana tak trudne. Jeżeli znajdziemy rzeczy, na które ma Pan wpływ - będzie można nad nimi pracować. Jeżeli czegoś nie da się zmienić terapią - zostanie to nazwane wprost. Po doświadczeniach, które Pan opisuje, myślę, że ma Pan pełne prawo oczekiwać od specjalisty właśnie takich konkretów. Powodzenia! :)
Psychoterapia nie może „sprawić”, że pojawi się partnerka ani zagwarantować związku. W tym sensie poprzedni terapeuta miał rację. Może jednak pomóc w tym, co zwiększa albo zmniejsza szanse na wejście w relację: sposób myślenia o sobie i kobietach, lęk przed odrzuceniem, unikanie kontaktu, trudności w inicjowaniu znajomości, komunikację, budowanie bliskości, reakcje na niepowodzenia czy narastające rozgoryczenie. Warto więc postawić konkretniejsze pytanie niż „jak znaleźć partnerkę”: co przez ostatnie lata sprawiało, że relacje się nie pojawiały i które z tych elementów można realnie zmienić. To jest już obszar, nad którym można pracować psychologicznie. Jeśli chciałby Pan przyjrzeć się temu właśnie w taki praktyczny sposób, zapraszam na konsultację online.
Dzień dobry, Rozumiem Pana złość i to, że czuje się Pan po prostu oszukany. Kiedy człowiek przez lata wkłada serce, czas i niemałe pieniądze w terapię, a w życiu nadal jest sam, ma pełne prawo czuć ogromne rozgoryczenie. Pana ostatni terapeuta miał rację w jednym: żaden psycholog nie wyczaruje partnerki, a sama terapia nie jest agencją matrymonialną. Siedzenie w fotelu i rozmawianie o emocjach czy dzieciństwie samo z siebie nie sprawi, że w Pana życiu nagle pojawi się kobieta. I jeśli ktoś w internecie obiecuje, że sama rozmowa w gabinecie rozwiąże problem samotności, to jest to zwyczajnie nieuczciwe. Zastanawiam się jednak, jak dokładnie wyglądały te wcześniejsze procesy? Czy były to tylko rozmowy w czterech ścianach gabinetu, czy terapeuci proponowali Panu konkretne zadania do wdrożenia w świecie realnym? Czy próbowaliście ekspozycji i eksperymentów behawioralnych w terenie, po to by później na sesji omówić wnioski i krok po kroku wdrażać realne zmiany w życiu? Pytam o to, bo w sytuacji takiej jak Pana sama analiza zazwyczaj nie wystarcza. Żeby cokolwiek ruszyło z miejsca, potrzebna jest praca oparta na konkretnych próbach i eksperymentach poza gabinetem (często w nurcie poznawczo-behawioralnym). Wtedy terapia staje się bazą wypadową do działania: sprawdzania w praktyce swoich lęków, oswajania odmowy, nauki swobodnej rozmowy i przełamywania wstydu krok po kroku. Ogromną wartością bywają też grupy terapeutyczne lub warsztaty komunikacji dla dorosłych - bo tam, w bezpiecznych warunkach i na żywych ludziach, dostaje się bezpośredni, życzliwy feedback o tym, jak jest się odbieranym i co tak naprawdę buduje bliskość. Terapia nie przyprowadzi do Pana nikogo za rękę. Może jednak - o ile jest prowadzona praktycznie i zadaniowo - pomóc Panu zbudować taką odporność na stres i odrzucenie, żeby nawiązywanie kontaktów z kobietami przestało być paraliżującym doświadczeniem. Jeśli zdecyduje się Pan dać jeszcze sobie szansę na wsparcie, proponuję jedno konkretne zadanie wstępne przy wyborze specjalisty: proszę od razu na pierwszej konsultacji (lub jeszcze przed nią) postawić sprawę jasno i zapytać wprost: - Czy w ramach procesu będziecie realizować konkretne eksperymenty behawioralne w terenie, zadania domowe i ekspozycję na lęk przed odrzuceniem? - Czy specjalista pomoże Panu rozkładać sytuacje społeczne na czynniki pierwsze i trenować mierzalne umiejętności, zamiast tylko rozmawiać o emocjach? To kluczowe, aby od razu świadomie wybrać coś zupełnie innego niż to, co przez lata nie przynosiło Panu jakichkolwiek efektów ani poprawy jakości życia. Pozdrawiam serdecznie, mgr Agnieszka Rek, psycholog
Rozumiem Twój sceptycyzm. Jeżeli przez kilka lat chodziłeś na terapię właśnie z nadzieją, że pomoże Ci w samotności, a nadal jesteś w tym samym miejscu, masz prawo pytać bardzo konkretnie: co właściwie psychoterapia miałaby tutaj zmienić? I od razu uczciwie: żaden psychoterapeuta nie może sprawić, że pojawi się w Twoim życiu partnerka. Nie może zagwarantować, że ktoś się w Tobie zakocha, że wejdziesz w związek ani że wydarzy się to w określonym czasie. Gdyby ktoś taką obietnicę składał, byłaby po prostu nieuczciwa. Nie zgodziłabym się jednak z tym, że psychoterapia może zajmować się wyłącznie zaburzeniami psychicznymi. Trudności w tworzeniu bliskich relacji, przewlekła samotność, lęk przed odrzuceniem czy sposób, w jaki funkcjonujemy w kontakcie z innymi ludźmi, również mogą być przedmiotem pracy terapeutycznej. Tylko najpierw trzeba bardzo dokładnie sprawdzić, co w Twoim przypadku właściwie się dzieje. Bo „nigdy nie byłem w związku” jest rezultatem, a nie jeszcze wyjaśnieniem. Nie wiemy z Twojej wiadomości, czy trudno Ci poznawać kobiety, czy poznajesz je, ale nie pokazujesz zainteresowania, czy bardzo boisz się odrzucenia, czy wycofujesz się, kiedy ktoś Ci się podoba, czy masz niewiele okazji do poznawania nowych osób, czy próbujesz nawiązywać relacje i spotykasz się z odmową. Nie wiemy też, jak wyglądają Twoje przyjaźnie i inne bliskie relacje. To są zupełnie różne sytuacje i każda wymagałaby trochę innej pracy. Dobra terapia w takim przypadku nie powinna polegać przez kolejne lata wyłącznie na rozmawianiu o tym, jak bardzo boli Cię samotność. Powinien pojawić się konkretny cel i próba zrozumienia, czy istnieje coś, na co masz wpływ. Czasem będzie to lęk przed odrzuceniem albo bardzo niskie poczucie własnej wartości. Czasem trudność w odczytywaniu sygnałów społecznych, inicjowaniu kontaktu czy pokazywaniu zainteresowania. Czasem życie jest zorganizowane w taki sposób, że prawie nie ma w nim okazji do poznawania nowych ludzi. A czasem okazuje się, że człowiek ma całkiem dobre kompetencje relacyjne i po prostu do tej pory nie spotkał odpowiedniej osoby. Psychoterapia ma sens przede wszystkim w tych obszarach, na które rzeczywiście możesz mieć wpływ. Część tej pracy odbywa się później poza gabinetem, w realnym kontakcie z ludźmi. Zatrzymałabym się też przy słowie „incel”. Sam fakt, że masz 30 lat, nigdy nie byłeś w związku i nie miałeś doświadczeń seksualnych, nie jest diagnozą psychologiczną ani opisem Twojej osobowości. Nie widzę powodu, żeby zamykać Cię w takiej etykiecie. Widzę natomiast dużo bólu i rozgoryczenia. Po tylu latach samotności mogą pojawić się wstyd, poczucie bycia gorszym, porównywanie się z innymi, przekonanie, że „jest już za późno” albo że brak związku mówi coś zasadniczego o Twojej wartości. I właśnie nad tym również można pracować, niezależnie od tego, kiedy pojawi się w Twoim życiu relacja. Gdybyś jeszcze kiedyś zdecydował się na konsultację, powiedziałabym terapeucie dokładnie to, co napisałeś tutaj: „Nie chcę przez kolejne lata tylko rozmawiać o samotności. Chcę zrozumieć, co konkretnie utrudnia mi tworzenie relacji i czy jest coś, nad czym możemy realnie pracować”. Po kilku spotkaniach powinieneś mieć przynajmniej wstępną odpowiedź, jaki jest pomysł na tę pracę. Masz też prawo zapytać terapeutę wprost, jaki widzi mechanizm problemu, jaki proponuje cel i po czym będziecie poznawać, że coś się zmienia. Psychoterapia nie może obiecać Ci partnerki. Może natomiast pomóc sprawdzić, czy pomiędzy pragnieniem bliskości a możliwością jej tworzenia jest jakaś przeszkoda, którą da się wspólnie zrozumieć i zmniejszyć. I uważam, że po doświadczeniu kilku terapii, które nie dały Ci w tym obszarze tego, czego potrzebowałeś, masz pełne prawo oczekiwać od kolejnego specjalisty bardzo konkretnej odpowiedzi na pytanie: „nad czym właściwie będziemy pracować?”. Katarzyna Aleksandrzak-Kamińska psycholożka, interwentka kryzysowa, psychoterapeutka w szkoleniu
Dzień dobry, rozumiem Pana rozgoryczenie, szczególnie jeśli przez wiele lat korzystał Pan z terapii z nadzieją, że pomoże ona również w obszarze samotności, a nie otrzymał Pan odpowiedzi, której Pan potrzebował. W jednej kwestii Pana poprzedni terapeuta miał rację. Psychoterapia nie może zagwarantować, że ktoś pojawi się w Pana życiu ani sprawić, że konkretna osoba będzie chciała wejść z Panem w związek. Relacja zawsze zależy również od drugiego człowieka, jego potrzeb, decyzji i uczuć. Żaden uczciwy psycholog nie powinien więc obiecywać, że dzięki terapii pacjent znajdzie partnerkę. Nie oznacza to jednak, że psychoterapia nie może mieć znaczenia w przypadku trudności z tworzeniem relacji. Jej zadaniem może być przyjrzenie się temu, co dzieje się pomiędzy pragnieniem bliskości a próbami jej nawiązywania. Czasami znaczenie mają silny lęk przed odrzuceniem, bardzo niska samoocena, przekonanie, że „i tak nie mam szans”, unikanie sytuacji społecznych, trudność z inicjowaniem kontaktu, problemy z odczytywaniem zainteresowania drugiej osoby albo wcześniejsze doświadczenia, które powodują wycofanie. U innej osoby żadnego takiego problemu może nie być. Może być po prostu tak, że dotychczas nie spotkała odpowiedniej osoby. Terapia nie powinna wtedy na siłę szukać w człowieku „usterki”, która rzekomo tłumaczy brak związku. Warto także rozróżnić psychoterapię od treningu umiejętności społecznych czy bardziej praktycznej pracy nad randkowaniem. Psycholog może pomóc przeanalizować sposób nawiązywania kontaktów, przećwiczyć rozpoczynanie rozmów, reagowanie na odrzucenie, komunikowanie zainteresowania, stawianie granic czy budowanie relacji krok po kroku. Nadal nie daje to gwarancji związku, ale może zwiększyć możliwości tworzenia bliskich kontaktów. Istotnym obszarem terapii jest również sam ciężar samotności. Brak doświadczeń romantycznych czy seksualnych w wieku 30 lat nie jest diagnozą i nie świadczy o mniejszej wartości człowieka. Jeśli jednak wokół tego doświadczenia narosły wstyd, żal, poczucie przegranego życia, złość albo przekonanie, że przyszłość jest już przesądzona, nad tym rzeczywiście można pracować terapeutycznie. Nie używałbym też automatycznie wobec Pana określenia „incel”. Sam fakt, że mężczyzna jest samotny, nie miał związku czy doświadczeń seksualnych, nie oznacza przynależności do żadnej określonej grupy czy ideologii. Być może po wielu latach terapii najważniejsze pytanie nie brzmi już „czy terapia znajdzie mi partnerkę?”, ale „co konkretnie sprawia, że mimo bardzo silnej potrzeby związku dotychczas nie udało mi się stworzyć relacji?”. Dopiero na podstawie odpowiedzi można ocenić, czy potrzebna jest psychoterapia, praca nad umiejętnościami społecznymi, zwiększenie liczby okazji do poznawania ludzi, czy połączenie kilku tych elementów. Psychoterapia może więc pomóc stworzyć lepsze warunki do budowania relacji. Nie może jednak obiecać, że związek się pojawi. To ważna i uczciwa granica.
Psychoterapia nie może obiecać związku ani „sprawić”, że ktoś pojawi się w Pana życiu. Może jednak pomóc sprawdzić, co utrudnia budowanie bliskości — np. lęk przed odrzuceniem, unikanie kontaktów, niską samoocenę, trudność w inicjowaniu relacji lub bolesne przekonania o sobie — i stopniowo ćwiczyć nowe zachowania. Warto szukać terapeuty, który nie tylko rozmawia o samotności, ale ustali z Panem konkretne cele: budowanie znajomości, trening komunikacji, pracę z lękiem społecznym i stopniowe wychodzenie do ludzi. Terapie poznawczo-behawioralne oraz podejścia interpersonalne mogą wspierać funkcjonowanie społeczne i pracę nad trudnościami w relacjach. Pana żal po latach samotności jest ważny i nie powinien być bagatelizowany. Terapia nie daje gwarancji partnerki, ale może zwiększyć Pana sprawczość, zmniejszyć cierpienie i pomóc tworzyć realne okazje do bliskości.
Dzień dobry, psychoterapia może pomóc w rozpoznaniu potrzeb, znalezieniu sposobów ich realizacji oraz przyjrzeniu się przeszkodom, które to utrudniają. Mogą to być silne emocje, np. lęk przed bliskością, przekonania na własny temat, o innych ludziach, znaczenia jakie Pan nadaje i wiele innych. Za słowem "samotność" pewnie się kryje dużo różnych doświadczeń, emocji, o których Pan nie pisze, a które są dla Pana ważne i wpływają na Pana zachowanie i sposoby myślenia. Zapraszam na konsultację, na której możemy przyjrzeć się Panas doświadczeniu i potrzebom i określić kierunki pracy.
Psychoterapia rzeczywiście nie może zagwarantować, że pojawi się partnerka ani „załatwić” związku, ale może pomóc zrozumieć, co w Twoim sposobie myślenia, przeżywania relacji i wchodzenia w kontakty z ludźmi zwiększa samotność albo utrudnia budowanie bliskości. Może też być miejscem pracy nad rozgoryczeniem, poczuciem straconego czasu, lękiem przed odrzuceniem, samooceną czy wycofaniem, bo te rzeczy potrafią bardzo mocno wpływać na to, jak czujemy się i zachowujemy w relacjach.
Dzień dobry, Niestety, psychoterapeuta nie sprawi, że znajdzie Pan partnera/partnerkę bo znalezienie drugiej osoby leży po stronie pacjenta. Na terapii możemy jednak przyjrzeć się temu co się dzieje - co powoduje, że z nikim Pan nie jest? Jakie decyzje Pan podejmuje kiedy psychicznie zbliża się Pan do drugiej osoby, itp. Możemy się więc zastanowić co się w Panu uruchamia i jak Pan reaguje na bliskość. Jeśli wspólnie uznamy, że chciałby Pan coś zmienić to nad tym pracujemy. Ale może być tez tak, że okaże się, że nie ma Pan takich problemów i wtedy to co psychoterapeuta może zaoferować to praca nad akceptacją obecnej sytuacji, jakkolwiek bolesna by ona nie była. Pozdrawiam Wojciech Jerchel
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.











