Odczuwam ogromną siłę niezależności, czy to bardzo dobrze? Najlepiej czuję się sama w swoim towarzys

Odczuwam ogromną siłę niezależności, czy to bardzo dobrze? Najlepiej czuję się sama w swoim towarzystwie. Uspokojona, wyluzowana i wyciszona jestem wtedy kiedy w znajduje się w lesie lub nad morzem. W obecności rodziców jestem zdesperowana i niedoceniania na każdym kroku. Wtedy brak mi pewności siebie i z pewnej siebie kobiety zamieniam się natychmiast w nieśmiałą małą dziewczynkę. Mam również chłopaka przy którym jego obecność jest dla mnie ważna, wtedy czuję się już normalnie. Nie wiem co o tym myśleć.

5 odpowiedzi


Dzień dobry. Sama potrzeba niezależności i dobre samopoczucie w swoim towarzystwie nie są niczym złym. Chcę zacząć od tego, co w Pani opisie jest dużym zasobem, choć być może Pani tak tego nie widzi: Pani już ma dostęp do wewnętrznego spokoju. Las, morze, cisza, obecność bliskiej osoby — to miejsca i sytuacje, w których Pani układ nerwowy potrafi się wyciszyć i wrócić do siebie. Wielu ludzi tego szuka latami. Pani to w sobie ma — to nie jest ucieczka ani wada, to realna umiejętność regulowania siebie. Warto jednak zwrócić uwagę na kontrast, który Pani opisuje: sama czuje się Pani spokojna, pewna i wyciszona, przy chłopaku „normalnie", a przy rodzicach natychmiast pojawia się poczucie bycia niedocenianą, desperacja, brak pewności siebie i wrażenie, jakby z dorosłej kobiety zamieniała się Pani w małą, nieśmiałą dziewczynkę. To może oznaczać, że problemem nie jest Pani niezależność, ale to, co uruchamia się w Pani w kontakcie z rodzicami. W relacjach rodzinnych często wracamy emocjonalnie do dawnych ról. Nawet jeśli jesteśmy już dorośli, przy rodzicach mogą włączać się stare schematy: potrzeba uznania, lęk przed oceną, poczucie bycia niewystarczającą, bezradność albo pragnienie, żeby wreszcie zostać zauważoną. Człowiek może wtedy rozumieć, że jest dorosły, ale ciało i emocje reagują tak, jakby znowu był dzieckiem. Warto Pani wiedzieć, że ta zmiana nie dzieje się „w głowie" ani z wyboru. Układ nerwowy rozpoznaje dawne otoczenie i błyskawicznie wchodzi w stary tryb — jeszcze zanim zdąży Pani pomyśleć „przecież jestem dorosła". Dlatego nie da się z tego wyjść samą decyzją ani silną wolą. To reakcja ciała, nie kwestia charakteru. To nie znaczy, że jest z Panią coś nie tak. Raczej pokazuje, że relacja z rodzicami dotyka w Pani bardzo wrażliwego miejsca. Zdrowa niezależność polega na tym, że dobrze czuje się Pani sama ze sobą, potrafi podejmować decyzje i nie musi stale szukać potwierdzenia u innych. Warto natomiast przyjrzeć się temu, czy niezależność nie staje się też czasem sposobem ochrony przed zranieniem: „najbezpieczniej jest samej, bo wtedy nikt mnie nie oceni, nie umniejszy i nie zrani". Pomocne może być zadanie sobie kilku pytań: – co dokładnie dzieje się przy rodzicach, że traci Pani pewność siebie, – czy czuje się Pani oceniana, kontrolowana, krytykowana czy niewidzialna, – czego najbardziej Pani od nich potrzebuje, a czego nie dostaje, – jakie granice pomogłyby Pani zachować dorosłą część siebie w kontakcie z nimi. Jeżeli ta zmiana z pewnej siebie kobiety w „małą dziewczynkę" jest dla Pani bolesna albo utrudnia życie, warto rozważyć konsultację z psychologiem lub psychoterapeutą. Można wtedy przyjrzeć się relacji z rodzicami, poczuciu własnej wartości, granicom i temu, jak nie tracić kontaktu ze sobą w ich obecności. Nie musi Pani rezygnować ze swojej niezależności. Być może chodzi raczej o to, aby była ona wyborem z siły i spokoju, a nie jedynym sposobem ucieczki od poczucia bycia niedocenianą. To, że najlepiej słyszy Pani siebie w lesie, nad morzem albo w spokojnej obecności bliskiej osoby, może być ważną wskazówką. Pani organizm pokazuje, gdzie czuje się bezpiecznie. Teraz warto stopniowo uczyć się, jak zabierać tę dorosłą, spokojną część siebie także do trudniejszych relacji. Serdecznie pozdrawiam.

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

o, co opisujesz, wcale nie brzmi jak „za duża niezależność”. Mam raczej wrażenie, że po prostu najlepiej czujesz się tam, gdzie nikt Cię nie ocenia i możesz być sobą. Jeśli samotność daje Ci spokój, a las czy morze pomagają się wyciszyć, to nie ma w tym nic złego. Wiele osób właśnie w takich miejscach odzyskuje równowagę. Najbardziej zwróciło moją uwagę to, co napisałaś o rodzicach. To, że przy nich z pewnej siebie kobiety nagle stajesz się nieśmiałą dziewczynką, nie jest niczym dziwnym. Relacje z rodzicami potrafią uruchamiać w nas bardzo stare emocje. Jeśli przez lata czułaś się niedoceniana albo często słyszałaś krytykę, to nic dziwnego, że w ich obecności wracają te same uczucia. To nie znaczy, że naprawdę jesteś niepewna siebie. Po prostu przy nich włącza się stary sposób przeżywania siebie. To, że przy chłopaku czujesz się dobrze i jego obecność daje Ci poczucie bezpieczeństwa, też jest czymś naturalnym. Dobrze jest mieć obok kogoś, przy kim można odetchnąć i być sobą. Myślę więc, że problemem nie jest Twoja niezależność. Bardziej wygląda na to, że w relacji z rodzicami wciąż nosisz w sobie coś, co odbiera Ci pewność siebie. I właśnie temu warto się przyjrzeć. Z tego, co napisałaś, widzę osobę, która potrafi zadbać o siebie, wie, gdzie odzyskuje spokój i umie budować bliską relację. To naprawdę dużo. Teraz dobrze byłoby zadbać o tę część siebie, która w obecności rodziców nadal czuje się jak mała dziewczynka. To da się zrozumieć i z czasem przepracować.


Dzień dobry, poczucie niezależności jest nam potrzebne i jeśli czuje się Pani dobrze w swoim towarzystwie to jest to jak najbardziej prawidłowe i pożądane. Jeśli jednak to zanika w towarzystwie rodziców, wygląda to na zaburzoną relację Pani z opiekunami. Powodów może być wiele i ciężko wnioskować na podstawie krótkiego opisu, ponieważ najczęściej brak pewności siebie w towarzystwie rodziców może wynikać z tego, że Pani rodzice wcześniej np. unieważniali Pani emocje lub tak jak Pani wspomniała - nie doceniali Pani. Kluczowe jest, żeby rodzice wspierali i dawali szansę na podejmowanie własnych decyzji. Jeśli obecność Pani chłopaka pozwala na poczucie tej niezależności i dobrostan psychiczny - to również jest duży zasób. W kwestii rodziców, ważne jest, aby stawiać granice i powiedzieć im, jak się Pani czuje. Jeśli nadal będzie to lekceważone, może Pani zaproponować rodzicom terapie rodzinną z Pani udziałem, jeśli zależy Pani na dobrych, stabilnych relacjach z nimi.


To, co opisujesz, nie brzmi jak zbyt duża niezależność, ale raczej jak (całkiem zdrowa) umiejętność czerpania spokoju z własnego towarzystwa, przy jednoczesnym silnym wpływie relacji z najbliższymi na Twoje samopoczucie. Sam fakt, że najlepiej regenerujesz się będąc sama, zwłaszcza w lesie czy nad morzem, jest czymś całkowicie naturalnym i dla wielu osób stanowi ważny sposób odzyskiwania równowagi. Zwraca jednak uwagę to, że w obecności rodziców tracisz pewność siebie i czujesz się, jakbyś wracała do roli małej dziewczynki. Relacje z rodzicami mogą uruchamiać dawne emocje i schematy, które ukształtowały się w dzieciństwie, nawet jeśli na co dzień jesteś pewną siebie, dorosłą kobietą. To, że przy partnerze czujesz się bezpiecznie i normalnie, sugeruje, że potrafisz budować wspierającą, bliską relację, a więc Twoja potrzeba samotności nie wynika z unikania ludzi, lecz z tego, że wybierasz kontakty, w których czujesz się akceptowana i spokojna. Warto pamiętać o tym w takich chwilach - to mogą być po prostu "echa przeszłości", a nie coś, co definiuje Twoją wartość :).


Opisywana przez Panią sytuacja może wskazywać na progres w ramach kolejnych etapów rozwojowych. Etap większej samodzielności może dawać satysfakcję. Te kwestie są jak najbardziej zdrowe i adekwatne. Uwagę zwraca kwestia regresu w sytuacji spotkania z rodzicami. Zastanawia mnie czy może się Pani przy nich czuć zgodnie z tym kim jest? Jeśli doświadcza Pani jakby "powrotu do dzieciństwa", warto zastanowić się co w waszych relacjach generuje ten regres. Takie rozważania można podjąć samodzielnie lub z pomocą psychologa/psychoterapeuty. Miłego dnia

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.