Odczuwam ogromną siłę niezależności, czy to bardzo dobrze? Najlepiej czuję się sama w swoim towarzys

Odczuwam ogromną siłę niezależności, czy to bardzo dobrze? Najlepiej czuję się sama w swoim towarzystwie. Uspokojona, wyluzowana i wyciszona jestem wtedy kiedy w znajduje się w lesie lub nad morzem. W obecności rodziców jestem zdesperowana i niedoceniania na każdym kroku. Wtedy brak mi pewności siebie i z pewnej siebie kobiety zamieniam się natychmiast w nieśmiałą małą dziewczynkę. Mam również chłopaka przy którym jego obecność jest dla mnie ważna, wtedy czuję się już normalnie. Nie wiem co o tym myśleć.

32 odpowiedzi


Dzień dobry. Sama potrzeba niezależności i dobre samopoczucie w swoim towarzystwie nie są niczym złym. Chcę zacząć od tego, co w Pani opisie jest dużym zasobem, choć być może Pani tak tego nie widzi: Pani już ma dostęp do wewnętrznego spokoju. Las, morze, cisza, obecność bliskiej osoby — to miejsca i sytuacje, w których Pani układ nerwowy potrafi się wyciszyć i wrócić do siebie. Wielu ludzi tego szuka latami. Pani to w sobie ma — to nie jest ucieczka ani wada, to realna umiejętność regulowania siebie. Warto jednak zwrócić uwagę na kontrast, który Pani opisuje: sama czuje się Pani spokojna, pewna i wyciszona, przy chłopaku „normalnie", a przy rodzicach natychmiast pojawia się poczucie bycia niedocenianą, desperacja, brak pewności siebie i wrażenie, jakby z dorosłej kobiety zamieniała się Pani w małą, nieśmiałą dziewczynkę. To może oznaczać, że problemem nie jest Pani niezależność, ale to, co uruchamia się w Pani w kontakcie z rodzicami. W relacjach rodzinnych często wracamy emocjonalnie do dawnych ról. Nawet jeśli jesteśmy już dorośli, przy rodzicach mogą włączać się stare schematy: potrzeba uznania, lęk przed oceną, poczucie bycia niewystarczającą, bezradność albo pragnienie, żeby wreszcie zostać zauważoną. Człowiek może wtedy rozumieć, że jest dorosły, ale ciało i emocje reagują tak, jakby znowu był dzieckiem. Warto Pani wiedzieć, że ta zmiana nie dzieje się „w głowie" ani z wyboru. Układ nerwowy rozpoznaje dawne otoczenie i błyskawicznie wchodzi w stary tryb — jeszcze zanim zdąży Pani pomyśleć „przecież jestem dorosła". Dlatego nie da się z tego wyjść samą decyzją ani silną wolą. To reakcja ciała, nie kwestia charakteru. To nie znaczy, że jest z Panią coś nie tak. Raczej pokazuje, że relacja z rodzicami dotyka w Pani bardzo wrażliwego miejsca. Zdrowa niezależność polega na tym, że dobrze czuje się Pani sama ze sobą, potrafi podejmować decyzje i nie musi stale szukać potwierdzenia u innych. Warto natomiast przyjrzeć się temu, czy niezależność nie staje się też czasem sposobem ochrony przed zranieniem: „najbezpieczniej jest samej, bo wtedy nikt mnie nie oceni, nie umniejszy i nie zrani". Pomocne może być zadanie sobie kilku pytań: – co dokładnie dzieje się przy rodzicach, że traci Pani pewność siebie, – czy czuje się Pani oceniana, kontrolowana, krytykowana czy niewidzialna, – czego najbardziej Pani od nich potrzebuje, a czego nie dostaje, – jakie granice pomogłyby Pani zachować dorosłą część siebie w kontakcie z nimi. Jeżeli ta zmiana z pewnej siebie kobiety w „małą dziewczynkę" jest dla Pani bolesna albo utrudnia życie, warto rozważyć konsultację z psychologiem lub psychoterapeutą. Można wtedy przyjrzeć się relacji z rodzicami, poczuciu własnej wartości, granicom i temu, jak nie tracić kontaktu ze sobą w ich obecności. Nie musi Pani rezygnować ze swojej niezależności. Być może chodzi raczej o to, aby była ona wyborem z siły i spokoju, a nie jedynym sposobem ucieczki od poczucia bycia niedocenianą. To, że najlepiej słyszy Pani siebie w lesie, nad morzem albo w spokojnej obecności bliskiej osoby, może być ważną wskazówką. Pani organizm pokazuje, gdzie czuje się bezpiecznie. Teraz warto stopniowo uczyć się, jak zabierać tę dorosłą, spokojną część siebie także do trudniejszych relacji. Serdecznie pozdrawiam.

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

o, co opisujesz, wcale nie brzmi jak „za duża niezależność”. Mam raczej wrażenie, że po prostu najlepiej czujesz się tam, gdzie nikt Cię nie ocenia i możesz być sobą. Jeśli samotność daje Ci spokój, a las czy morze pomagają się wyciszyć, to nie ma w tym nic złego. Wiele osób właśnie w takich miejscach odzyskuje równowagę. Najbardziej zwróciło moją uwagę to, co napisałaś o rodzicach. To, że przy nich z pewnej siebie kobiety nagle stajesz się nieśmiałą dziewczynką, nie jest niczym dziwnym. Relacje z rodzicami potrafią uruchamiać w nas bardzo stare emocje. Jeśli przez lata czułaś się niedoceniana albo często słyszałaś krytykę, to nic dziwnego, że w ich obecności wracają te same uczucia. To nie znaczy, że naprawdę jesteś niepewna siebie. Po prostu przy nich włącza się stary sposób przeżywania siebie. To, że przy chłopaku czujesz się dobrze i jego obecność daje Ci poczucie bezpieczeństwa, też jest czymś naturalnym. Dobrze jest mieć obok kogoś, przy kim można odetchnąć i być sobą. Myślę więc, że problemem nie jest Twoja niezależność. Bardziej wygląda na to, że w relacji z rodzicami wciąż nosisz w sobie coś, co odbiera Ci pewność siebie. I właśnie temu warto się przyjrzeć. Z tego, co napisałaś, widzę osobę, która potrafi zadbać o siebie, wie, gdzie odzyskuje spokój i umie budować bliską relację. To naprawdę dużo. Teraz dobrze byłoby zadbać o tę część siebie, która w obecności rodziców nadal czuje się jak mała dziewczynka. To da się zrozumieć i z czasem przepracować.


Dzień dobry, poczucie niezależności jest nam potrzebne i jeśli czuje się Pani dobrze w swoim towarzystwie to jest to jak najbardziej prawidłowe i pożądane. Jeśli jednak to zanika w towarzystwie rodziców, wygląda to na zaburzoną relację Pani z opiekunami. Powodów może być wiele i ciężko wnioskować na podstawie krótkiego opisu, ponieważ najczęściej brak pewności siebie w towarzystwie rodziców może wynikać z tego, że Pani rodzice wcześniej np. unieważniali Pani emocje lub tak jak Pani wspomniała - nie doceniali Pani. Kluczowe jest, żeby rodzice wspierali i dawali szansę na podejmowanie własnych decyzji. Jeśli obecność Pani chłopaka pozwala na poczucie tej niezależności i dobrostan psychiczny - to również jest duży zasób. W kwestii rodziców, ważne jest, aby stawiać granice i powiedzieć im, jak się Pani czuje. Jeśli nadal będzie to lekceważone, może Pani zaproponować rodzicom terapie rodzinną z Pani udziałem, jeśli zależy Pani na dobrych, stabilnych relacjach z nimi.


To, co opisujesz, nie brzmi jak zbyt duża niezależność, ale raczej jak (całkiem zdrowa) umiejętność czerpania spokoju z własnego towarzystwa, przy jednoczesnym silnym wpływie relacji z najbliższymi na Twoje samopoczucie. Sam fakt, że najlepiej regenerujesz się będąc sama, zwłaszcza w lesie czy nad morzem, jest czymś całkowicie naturalnym i dla wielu osób stanowi ważny sposób odzyskiwania równowagi. Zwraca jednak uwagę to, że w obecności rodziców tracisz pewność siebie i czujesz się, jakbyś wracała do roli małej dziewczynki. Relacje z rodzicami mogą uruchamiać dawne emocje i schematy, które ukształtowały się w dzieciństwie, nawet jeśli na co dzień jesteś pewną siebie, dorosłą kobietą. To, że przy partnerze czujesz się bezpiecznie i normalnie, sugeruje, że potrafisz budować wspierającą, bliską relację, a więc Twoja potrzeba samotności nie wynika z unikania ludzi, lecz z tego, że wybierasz kontakty, w których czujesz się akceptowana i spokojna. Warto pamiętać o tym w takich chwilach - to mogą być po prostu "echa przeszłości", a nie coś, co definiuje Twoją wartość :).


Opisywana przez Panią sytuacja może wskazywać na progres w ramach kolejnych etapów rozwojowych. Etap większej samodzielności może dawać satysfakcję. Te kwestie są jak najbardziej zdrowe i adekwatne. Uwagę zwraca kwestia regresu w sytuacji spotkania z rodzicami. Zastanawia mnie czy może się Pani przy nich czuć zgodnie z tym kim jest? Jeśli doświadcza Pani jakby "powrotu do dzieciństwa", warto zastanowić się co w waszych relacjach generuje ten regres. Takie rozważania można podjąć samodzielnie lub z pomocą psychologa/psychoterapeuty. Miłego dnia


Dzień dobry:)To, że dobrze czuje się Pani sama i odnajduje spokój w naturze, jest całkowicie naturalne i nie musi oznaczać niczego niepokojącego. Zwraca jednak uwagę to, że w obecności rodziców traci Pani pewność siebie i wraca do roli „małej dziewczynki”, może to wynikać z utrwalonych doświadczeń i schematów z dzieciństwa. Warto przyjrzeć się tej relacji, ponieważ to ona wydaje się źródłem dyskomfortu, a nie sama potrzeba niezależności. Pozdrawiam Edyta Nowak, psycholog

mgr Edyta Nowak

mgr Edyta Nowak

psycholog

Zielona Góra

Umów wizytę

Dzień dobry, to, co Pani opisuje, nie wydaje się niczym niezwykłym. Samodzielność i potrzeba spędzania czasu w samotności nie są czymś niepokojącym, jeśli są Pani wyborem i dobrze się Pani z tym czuje. To, że spokój odnajduje Pani w lesie, nad morzem czy we własnym towarzystwie, może po prostu oznaczać, że w takich warunkach najłatwiej się Pani wyciszyć i zregenerować, a także że dobrze się Pani czuje we własnym towarzystwie (jest to cenna i rzadka umiejętność). Zwraca natomiast uwagę to, jak opisuje Pani swoje odczucia w towarzystwie rodziców. Pisze Pani, że w ich obecności czuje się Pani mniej pewna siebie i ma Pani wrażenie, jakby wracała do roli „małej dziewczynki”. Takie reakcje nie są rzadkością. Relacje z rodzicami często aktywują utrwalone przez lata schematy przeżywania siebie i wzajemnych relacji. Skoro przy partnerze czuje się Pani swobodnie i bezpiecznie, pokazuje to, że nie jest to Pani stały sposób funkcjonowania, lecz coś, co pojawia się w konkretnej relacji. Pozdrawiam,


Dzień dobry, to, co Pani opisuje, nie musi oznaczać, że z Panią dzieje się coś niepokojącego. Wiele osób doświadcza czegoś podobnego: w różnych relacjach mogą aktywować się zupełnie różne emocje i sposoby reagowania. To, że najlepiej czuje się Pani sama, w lesie czy nad morzem, może świadczyć o tym, że właśnie tam ma Pani przestrzeń do wyciszenia i bycia sobą. Niepokój pojawia się natomiast w kontakcie z rodzicami. Z opisu wynika, że czuje się Pani przy nich niedoceniana, a wtedy wraca brak pewności siebie i poczucie, jakby znów była Pani „małą dziewczynką”. W psychologii mówimy czasem o tym, że relacje z najbliższymi mogą uruchamiać dawne schematy i emocje, które ukształtowały się wiele lat wcześniej. Dlatego nawet jako dorośli możemy reagować w obecności rodziców inaczej niż w innych relacjach. To, że przy partnerze czuje się Pani bezpieczniej i bardziej swobodnie, jest cenną informacją, ponieważ pokazuje, że potrafi Pani budować relacje, w których może być sobą. Jeśli jednak zauważa Pani, że kontakt z rodzicami regularnie odbiera Pani pewność siebie lub wiąże się z dużym cierpieniem, warto przyjrzeć się temu głębiej podczas konsultacji z psychologiem. Taka praca może pomóc lepiej zrozumieć te reakcje i stopniowo odzyskiwać poczucie swobody także w relacji z rodzicami. Życzę Pani wszystkiego dobrego. Agnieszka Leszczuk Psycholog / Terapeuta


To, że czuje się Pani dobrze sama ze sobą może świadczyć zarówno o zdrowej niezależności jak i poczuciu bezpieczeństwa, które pojawia się tylko w samotności. Ważne jest, czy ta samotność pojawia się ze świadomego wyboru czy jest może pokłosiem ukrytego mechanizmu. Mówi się, że natura pomaga regulować napięcie - są nawet lasoterapie, podczas których zaleca się pacjentom 2-3h spacery w lesie. Obecność bliskich nam osób z kolei wywołuje w nas pewne emocje i schematy, które pojawiały się w otoczeniu tych osób w przeszłości, ale i towarzyszą nam do dziś. Zawsze warto bliżej się im przyjrzeć by zrozumieć, co tak naprawdę stało się kiedyś i jaki to może mieć wpływ na teraźniejszość. Obecność chłopaka może działać kojąco na Pani samopoczucie - pytanie tylko czy jest to jedyna osoba, przy której czuje się Pani dobrze? To bardzo istotne pytanie. Rozpoczęłabym jednak od zrozumienia relacji z rodzicami - to mogłoby wiele wyjaśnić. Wszystkiego dobrego :) Jestem pewna, że znajdzie Pani odpowiedz.


Kiedy to czytam, nie myślę: "to jest dziwne". Myślę raczej: "to ma sens". Mam wrażenie, że są dwa miejsca, w których naprawdę możesz być sobą. Jednym jest natura – las, morze, miejsca, gdzie nic od Ciebie nie chce. Drugim jest relacja z chłopakiem, w której czujesz się bezpiecznie. To są sytuacje, w których nie musisz walczyć o swoją wartość. A potem pojawiają się rodzice i dzieje się coś zupełnie innego. Nagle ta pewna siebie kobieta znika, a pojawia się mała dziewczynka, która chce zostać zauważona i doceniona. To nie znaczy, że naprawdę stajesz się słabsza. To znaczy, że w tej relacji budzą się bardzo stare emocje. Często jest tak, że choć jesteśmy dorośli, przy rodzicach wciąż nosimy w sobie tę część, która przez lata chciała usłyszeć: "Jesteś wystarczająca. Jestem z ciebie dumny." Jeśli tego brakowało albo było tego za mało, to nawet po wielu latach można nadal reagować bardzo podobnie. Zatrzymałem się przy jednym zdaniu, które napisałaś: **"W obecności rodziców jestem zdesperowana i niedoceniana na każdym kroku."** Brzmi to tak, jakbyś nie tylko czuła się oceniana, ale też jakbyś bardzo pragnęła, żeby oni w końcu zobaczyli Cię taką, jaka jesteś. To jest bardzo ludzkie pragnienie. I jednocześnie myślę o Twojej niezależności. Nie odbieram jej jako ucieczki od ludzi. Bardziej jako coś, co wypracowałaś, żeby mieć miejsce, w którym możesz odetchnąć. Samotność nie wydaje się dla Ciebie pustką. Jest miejscem, w którym odzyskujesz siebie. Chciałbym Cię jednak delikatnie zaprosić do zastanowienia się nad jedną rzeczą. Kiedy mówisz, że najlepiej czujesz się sama, czy to jest: * "lubię swoje towarzystwo", czy * "tylko wtedy nikt mnie nie rani"? To subtelna, ale bardzo ważna różnica. Jest jeszcze coś, co zwróciło moją uwagę. Napisałaś, że przy chłopaku czujesz się normalnie. To sugeruje, że potrafisz budować bezpieczną więź. To dobra wiadomość, bo pokazuje, że nie każda bliska relacja wywołuje w Tobie ten lęk czy niepewność. To raczej coś, co uruchamia się w kontakcie z rodzicami. Chciałbym Ci zadać jedno pytanie. Kiedy jesteś z rodzicami i nagle czujesz się jak mała dziewczynka, co dzieje się tuż przed tym? Czy to są ich słowa, sposób, w jaki na Ciebie patrzą, krytyka, ignorowanie, a może coś jeszcze? Czasem właśnie w tych drobnych momentach kryje się odpowiedź na to, dlaczego ta zmiana jest aż tak silna.


Dzień dobry, to, co Pani opisuje, nie wydaje się samo w sobie czymś niepokojącym. Potrzeba samotności, niezależności i odpoczynku w kontakcie z naturą dla wielu osób jest sposobem na odzyskanie równowagi i regulację emocji. Sama potrzeba bycia samej nie jest problemem, jeśli nie wynika z lęku przed ludźmi i nie prowadzi do cierpienia czy izolacji. Zwraca jednak uwagę to, że w relacji z rodzicami doświadcza Pani wyraźnej zmiany w sposobie przeżywania siebie – z pewnej siebie kobiety staje się Pani „małą, nieśmiałą dziewczynką”. Taki mechanizm często świadczy o tym, że w kontakcie z najbliższymi uruchamiają się dawne wzorce relacyjne i emocje, które ukształtowały się dużo wcześniej. Nie oznacza to, że „coś jest z Panią nie tak”, ale może być sygnałem, że te relacje nadal mają duży wpływ na Pani poczucie własnej wartości. Warto również zauważyć, że potrafi Pani doświadczać bliskości z partnerem i czuć się przy nim swobodnie. To ważny zasób, który pokazuje, że nie unika Pani relacji jako takich, lecz trudność wydaje się dotyczyć konkretnych osób i określonych sytuacji. Jeżeli czuje Pani, że reakcje wobec rodziców są dla Pani obciążające lub ograniczają Pani funkcjonowanie, rozmowa z psychologiem może pomóc zrozumieć, skąd bierze się ten schemat i jak stopniowo budować większą swobodę również w tych relacjach. Już sama świadomość, że w różnych relacjach doświadcza Pani siebie w odmienny sposób, jest cennym punktem wyjścia do lepszego poznania własnych potrzeb i emocji.


Dzień dobry, z Pani wiadomości można wywnioskować, że najlepiej czuje się Pani wtedy, gdy ma przestrzeń dla siebie – w ciszy, blisko natury lub w obecności osoby, przy której czuje się bezpiecznie. Jednocześnie zauważa Pani, że kontakt z rodzicami wywołuje zupełnie inne emocje – pojawia się napięcie, niepewność i poczucie, jakby na nowo stawała się Pani małą, zagubioną dziewczynką. To budzi Pani ciekawość i skłania do zastanowienia się, z czego wynika taka różnica. Sama potrzeba niezależności nie jest niczym niepokojącym. Dla wielu osób możliwość pobycia samemu, kontakt z naturą czy chwile wyciszenia są źródłem regeneracji i równowagi. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że opisuje Pani wyraźną zmianę w swoim funkcjonowaniu właśnie w relacji z rodzicami. Zdarza się, że w kontakcie z najbliższymi uruchamiają się utrwalone od lat schematy, emocje i role, które sprawiają, że mimo dorosłości czujemy się tak, jak czuliśmy się w dzieciństwie. To nie oznacza, że „coś jest z Panią nie tak”, ale może być sygnałem, że warto przyjrzeć się tej relacji i temu, jakie doświadczenia oraz przekonania o sobie się w niej uaktywniają. Jeśli zauważa Pani, że wpływa to na Pani samopoczucie, poczucie własnej wartości lub relacje z innymi, rozmowa z psychologiem może pomóc lepiej zrozumieć źródło tych reakcji i stopniowo budować większą swobodę również w kontakcie z rodzicami. Czasem jednym z ważniejszych zadań rozwojowych w dorosłości jest stopniowe wychodzenie z roli „małej córeczki” i budowanie swojej tożsamości oraz relacji z rodzicami na nowych, bardziej partnerskich zasadach. Taki proces często wiąże się z rozpoznawaniem schematów wyniesionych z dzieciństwa, stawianiem zdrowych granic oraz wzmacnianiem przekonania, że dziś jest Pani dorosłą kobietą, która ma prawo do własnych potrzeb, decyzji i sposobu przeżywania życia. To nie zawsze dzieje się od razu, ale jest naturalnym elementem dojrzewania emocjonalnego. Sama potrzeba niezależności, umiejętność czerpania spokoju z własnego towarzystwa oraz regenerowania się w kontakcie z naturą są wartościowymi zasobami i mogą świadczyć o dobrze rozwiniętej umiejętności dbania o siebie. Najważniejsze jest, aby ta niezależność była świadomym wyborem, a nie sposobem ucieczki od relacji czy trudnych emocji. Pozdrawiam, zapraszam do konsultacji online lub stacjonarnie.


Dzień dobry. To, co Pani opisuje, nie musi oznaczać niczego niepokojącego. Potrzeba samotności, kontaktu z naturą i niezależności może być po prostu sposobem na regenerację i odzyskanie równowagi. Zwraca jednak uwagę, że w obecności rodziców traci Pani pewność siebie i czuje się jak mała dziewczynka. Tego typu reakcje mogą wynikać z utrwalonych wzorców relacji z dzieciństwa, które aktywują się w kontakcie z bliskimi. To, że przy partnerze czuje się Pani swobodniej, pokazuje, że potrafi Pani budować bezpieczną relację. Jeśli chciałaby Pani lepiej zrozumieć, skąd bierze się ta zmiana w kontakcie z rodzicami i jak wzmocnić poczucie własnej wartości, zachęcam do konsultacji z psychologiem. Taka praca może pomóc odzyskać większą swobodę również w relacjach rodzinnych.


To, co opisujesz, nie jest niczym niepokojącym. Umiejętność bycia samemu i czerpania z tego spokoju świadczy o dobrze rozwiniętej samoświadomości, a nie o problemie. Najbardziej zwraca uwagę to, że przy rodzicach z pewnej siebie kobiety stajesz się nieśmiałą dziewczynką. To częsty mechanizm – w relacji z rodzicami łatwo wracają dawne emocje i role z dzieciństwa. Nie oznacza to, że brakuje Ci pewności siebie, tylko że ta relacja nadal silnie na Ciebie oddziałuje. To, że przy partnerze czujesz się swobodnie i bezpiecznie, pokazuje, że potrafisz budować zdrową, bliską relację. Z tego, co opisujesz, wynika więc, że problem nie leży w Twojej niezależności, lecz w tym, jak wpływa na Ciebie kontakt z rodzicami.


To, co Pani opisuje, nie musi oznaczać niczego niepokojącego. Wiele osób najlepiej regeneruje się w samotności i czerpie spokój z kontaktu z naturą – to może być po prostu Pani sposób na odzyskanie równowagi. Zwróciłbym jednak uwagę na to, że w obecności rodziców czuje się Pani mniej pewna siebie i ma Pani wrażenie, jakby wracała do roli „małej dziewczynki”. Takie reakcje często mają związek z utrwalonymi wzorcami relacji z dzieciństwa i nie oznaczają, że z Panią jest coś nie tak. Warto zastanowić się, co sprawia, że przy rodzicach traci Pani pewność siebie, a przy partnerze lub będąc sama odzyskuje Pani spokój. Jeśli ten schemat jest dla Pani trudny i wpływa na codzienne funkcjonowanie, rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą może pomóc lepiej go zrozumieć i stopniowo uwolnić się od dawnych sposobów reagowania. Sama potrzeba niezależności nie jest problemem. Najważniejsze jest to, aby wynikała z własnego wyboru i dawała Pani poczucie spokoju, a nie była sposobem na ucieczkę przed relacjami czy trudnymi emocjami.


To, co Pani opisuje, nie wydaje się niczym niepokojącym samo w sobie – potrzeba samotności i odpoczynku w naturze może być zdrowym sposobem na odzyskiwanie równowagi. Zwraca jednak uwagę wyraźna zmiana w Pani samopoczuciu w obecności rodziców. To, że przy nich czuje się Pani jak „mała dziewczynka”, może świadczyć o uruchamianiu się dawnych schematów i ról, które wykształciły się w relacji z nimi. W terapii CBT przyglądamy się temu, jakie myśli pojawiają się w takich sytuacjach i jak wpływają one na emocje oraz zachowanie. Warto zastanowić się, co sprawia, że traci Pani pewność siebie i czego najbardziej Pani potrzebuje od rodziców. To, że przy partnerze czuje się Pani bezpiecznie i swobodnie, pokazuje, że potrafi Pani budować wspierającą relację. Zauważenie i zrozumienie takiego wzorca może pomóc Pani go zmienić. Dzięki temu będzie Pani mogła zachować swoją niezależność, jednocześnie czując się pewniej także w kontakcie z rodzicami.


Szanowna Pani, to, co Pani opisuje, nie musi świadczyć o niczym nieprawidłowym. Potrzeba samotności, kontaktu z naturą i niezależności może być naturalnym sposobem regeneracji oraz regulacji emocji. Jednocześnie zwraca uwagę fakt, że w obecności rodziców czuje się Pani mniej pewna siebie i ma wrażenie, jakby wracała do roli „małej dziewczynki”. Taki wzorzec często wynika z utrwalonych schematów relacyjnych, które uaktywniają się właśnie w kontakcie z najbliższą rodziną. To, że przy partnerze czuje się Pani bezpiecznie i swobodnie, sugeruje, że potrafi Pani budować bliskie relacje. Warto jednak przyjrzeć się temu, dlaczego kontakt z rodzicami wywołuje tak silną zmianę w sposobie przeżywania siebie. W razie potrzeby warto przeprowadzić diagnozę różnicową pod kątem zaburzeń lękowych lub wpływu wcześniejszych doświadczeń rodzinnych na obecne funkcjonowanie. W terapii poznawczo-behawioralnej oraz integracyjnej krótkoterminowej można lepiej zrozumieć te mechanizmy, wzmocnić poczucie własnej wartości i nauczyć się zachowywać wewnętrzną pewność siebie również w relacjach z najbliższymi. Zapraszam do kontaktu On-line


Na początku zapytałabym, co sprawia, że odbiera Pani swoją potrzebę niezależności jako coś niepokojącego. Sama potrzeba przebywania ze sobą, czerpania spokoju z natury czy odnajdywania ukojenia w samotności jest czymś całkowicie naturalnym. Wiele osób właśnie w takich okolicznościach najlepiej regeneruje siły i odzyskuje wewnętrzny spokój. Zwróciłam natomiast uwagę na inną kwestię. To, że w obecności rodziców traci Pani pewność siebie i ma poczucie, jakby z pewnej siebie kobiety zamieniała się Pani w nieśmiałą dziewczynkę. Warto byłoby przyjrzeć się temu, jakie doświadczenia i wzorce pojawiają się w tej relacji oraz co sprawia, że czuje się Pani niedoceniana przez rodziców. To, że obecność partnera daje Pani przestrzeń do bycia sobą, jest cennym zasobem. Jednocześnie warto zastanowić się, jak budować podobne poczucie własnej wartości również w relacji z rodzicami, tak, aby nie było ono zależne od okoliczności czy innych osób. Życzę Pani wszystkiego dobrego


Dzień dobry, silna potrzeba niezależności sama w sobie nie jest czymś złym. To, że dobrze czuje się Pani sama ze sobą i potrafi odpoczywać w ciszy, w lesie czy nad morzem, może świadczyć o dobrej relacji z samą sobą. Ważne jest jednak to, co dzieje się w obecności rodziców. Opisuje Pani, że traci wtedy pewność siebie i czuje się jak „mała dziewczynka”. Może to oznaczać, że w kontakcie z nimi uruchamiają się stare emocje, przekonania i schematy, związane na przykład z poczuciem bycia niedocenianą lub niewystarczającą. W terapii poznawczo-behawioralnej można przyjrzeć się temu, jakie myśli pojawiają się w Pani przy rodzicach, co dokładnie osłabia Pani pewność siebie i jak stopniowo budować większą odporność emocjonalną oraz zdrowe granice. Wzmocnić samoocenę i poczucie własnej wartości. Jeżeli chciałaby Pani lepiej zrozumieć ten mechanizm i nauczyć się reagować inaczej, serdecznie zapraszam na konsultację. W spokojnej atmosferze wspólnie przyjrzymy się temu, skąd bierze się ta zmiana w Pani zachowaniu i jak odzyskać większe poczucie siły także w relacji z rodzicami. Pozdrawiam serdecznie, Edyta Zawodna psychoterapeutka I psycholożka I terapeutka par me4health I darmowa aplikacja ZUNO


To, że dobrze czujesz się sama ze sobą, jest dużym zasobem. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że w obecności rodziców wracasz do roli małej, niepewnej dziewczynki. To może oznaczać, że uruchamiają się dawne doświadczenia i emocje z dzieciństwa, a nie to, jaka naprawdę jesteś. To, że przy swoim chłopaku czujesz się bezpiecznie i sobą, pokazuje, że potrafisz budować zdrową bliskość. Warto przyjrzeć się temu, co sprawia, że przy rodzicach tracisz poczucie własnej wartości i jak stopniowo odzyskiwać je również w ich obecności.


Witam serdecznie Ewidentnie opisany problem może wskazywać na pewne problemy związane z bezpieczeństwem, a ono może być połączone ze środowiskiem rodzinnym, serdecznie zapraszam Ewa Guzowska (online także)

Ewa Guzowska

Ewa Guzowska

psycholog

Warszawa

Umów wizytę

Dzień dobry. To, co Pani opisuje, pokazuje, że ma Pani dostęp do poczucia spokoju i bezpieczeństwa – szczególnie w sytuacjach, w których może być Pani sobą. Sama niezależność nie jest czymś złym, może być dużym zasobem. Zwróciłbym jednak uwagę na różnicę między wybieraniem samotności, bo dobrze się Pani ze sobą czuje, a wycofaniem się, żeby chronić się przed zranieniem lub oceną. Interesujący jest fragment dotyczący rodziców – skoro przy nich pewność siebie znika i pojawia się poczucie bycia niedocenianą, warto przyjrzeć się temu, jakie doświadczenia zbudowały ten sposób reagowania. Czasem w określonych relacjach uruchamiają się dawne role i emocje. Jeśli ten temat jest dla Pani ważny, psychoterapia może pomóc lepiej zrozumieć te wzorce i budować bardziej stabilne poczucie własnej wartości niezależnie od tego, z kim Pani jest. Wszystkiego dobrego.


Dzień dobry, silna potrzeba niezależności sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła. Ważne jest, czy daje Pani poczucie swobody i bezpieczeństwa, czy raczej służy unikaniu bliskości lub trudnych emocji. To, że przy rodzicach traci Pani pewność siebie i „wraca” do roli małej dziewczynki, może wskazywać na utrwalony wzorzec relacyjny związany z wcześniejszymi doświadczeniami, oceną czy brakiem poczucia bycia docenianą. Warto przyjrzeć się szczególnie tej relacji, bo różnica między tym, jak czuje się Pani sama, z partnerem i przy rodzicach, może sporo mówić o źródle tych emocji. Z pozdrowieniami Tomasz Pastok


Dzień dobry, Czerpanie spokoju z własnego towarzystwa i z natury to duża zaleta, a nie problem. To zupełnie naturalne, że w bezpiecznym otoczeniu czy to samemu czy z partnerem czuje się Pani dobrze, a tam, gdzie pojawia się krytyka ze strony rodziców, pewność siebie natychmiast spada. W obecności bliskich często nawykowo wracamy do dawnych ról. Jeśli te sytuacje wywołują w Pani dyskomfort i chce Pani nauczyć się stawiać granice w relacji z rodziną, warto omówić to na konsultacji z psychologiem. Pozdrawiam serdecznie.


To, co Pani opisuje, nie musi oznaczać niczego niepokojącego. Dobre samopoczucie we własnym towarzystwie, potrzeba niezależności czy wyciszenie w kontakcie z naturą mogą być po prostu Pani sposobem na odpococzynek i odzyskiwanie równowagi. Warto natomiast zwrócić uwagę na to, jak bardzo zmienia się Pani samopoczucie w obecności rodziców. Skoro na co dzień czuje się Pani pewną siebie kobietą, a przy rodzicach szybko pojawia się niepewność i poczucie bycia niedocenianą. Możliwe, że w tej relacji uruchamiają się utrwalone wcześniej emocje i schematy związane np. z oceną, krytyką czy potrzebą akceptacji. To, że czuje się Pani dobrze również przy chłopaku, pokazuje, że potrzeba niezależności nie musi oznaczać unikania bliskości. Warto więc nie tyle zastanawiać się, czy jest Pani „zbyt niezależna”, ile przyjrzeć się temu, dlaczego właśnie kontakt z rodzicami tak mocno wpływa na Pani pewność siebie.


Dzień dobry. Często taka silna, dojmująca potrzeba niezależności i samotności jest jakąś formą ochrony siebie przed zranieniem w relacjach - zwykle bowiem nawet osoby z natury niezależne nie dążą do tego stanu "za wszelką cenę", zatem siła tego dążenia jest cenną wskazówką. Nawiązanie i utrzymanie bliskich relacji wymaga z kolei wejścia w pewien zakres zależności, pozostajemy wciąż odrębnymi jednostkami, ale są obszary, gdzie funkcjonujemy jako "my", a nie tylko "ja", zatem to, co nazywamy silną niezależnością, czasem może kolidować z bliskością i bezpieczeństwem emocjonalnym. Wspomina Pani o relacji, w której doświadcza Pani uczucia "normalności" i która jest dla Pani ważna, w opozycji do innych opisanych relacji. To ciekawy trop do eksplorowania - co wpływa na taki Pani odbiór bliskości chłopaka i rodziców. Zachęcam do przyjrzenia się temu w bezpiecznej relacji w gabinecie terapeutycznym. Psychoterapia może być okazją do zrozumienia siebie, mechanizmów wpływających na zachowanie i emocje, a także bezpiecznym miejscem do ewentualnej nauki nowych sposobów funkcjonowania. Życzę wszystkiego dobrego, pozdrawiam i w razie potrzeby zapraszam do kontaktu


Wydaję mi się, że trudno jednoznacznie odpowiedzieć na Pani pytanie. Powiedziałbym, że kategoria dobre/złe ma raczej małe zastosowanie w ocenie odczuć. Natomiast drugie zjawisko, które Pani opisuje wydaje mi się dość naturalne: często właśnie w relacji z rodzicami funkcjonujemy wg przeterminowanych, wyuczonych i utrwalonych wzorców. Przykro słyszeć, że jest Pani niedoceniana na każdym kroku. Praca własna i/lub ze specjalistą będzie myślę pomocna w diagnozie i korekcie niepożytecznych schematów. Pozdrawiam.

mgr Michał Hajdyła

mgr Michał Hajdyła

psychoterapeuta

Gdańsk

Umów wizytę

To, że dobrze czuje się Pani we własnym towarzystwie, samo w sobie nie jest niczym niepokojącym. Umiejętność bycia samej, czerpania spokoju z kontaktu z naturą i regenerowania sił w samotności świadczy często o dojrzałości emocjonalnej i znajomości własnych potrzeb. Jednocześnie zwraca uwagę to, że opisuje Pani wyraźną zmianę samopoczucia w obecności rodziców. Jeśli przy nich traci Pani pewność siebie i ma poczucie, że staje się „małą dziewczynką”, może to wskazywać na utrwalone wzorce relacji z dzieciństwa. W wielu rodzinach, nawet nieświadomie, pewne sposoby komunikacji sprawiają, że dorosłe dzieci ponownie wchodzą w dawne role. To, że przy partnerze czuje się Pani swobodniej i bezpieczniej, pokazuje, że potrafi Pani budować bliską relację. Warto jednak zadbać również o to, aby poczucie własnej wartości nie zależało wyłącznie od obecności drugiej osoby, ale przede wszystkim od Pani samej. Jeśli zauważa Pani, że relacja z rodzicami wciąż wywołuje silne emocje i wpływa na codzienne funkcjonowanie, warto przyjrzeć się temu głębiej podczas konsultacji z psychologiem. Czasami kilka spotkań pozwala zrozumieć, skąd biorą się takie reakcje i jak stopniowo budować większą pewność siebie także w kontakcie z najbliższymi. Życzę Pani, aby coraz częściej mogła Pani czuć ten sam spokój i pewność siebie niezależnie od okoliczności.


Sama potrzeba niezależności czy dobre samopoczucie we własnym towarzystwie nie są niczym niepokojącym. W Pani opisie zwróciłabym jednak uwagę na coś innego: bardzo dużą różnicę pomiędzy tym, jak czuje się Pani sama lub przy partnerze, a tym, co dzieje się z Panią w kontakcie z rodzicami. Określenie, że z pewnej siebie dorosłej kobiety zmienia się Pani przy nich w „nieśmiałą małą dziewczynkę”, może dobrze oddawać uruchamianie się w tej relacji dawnych schematów i emocji. W kontakcie z osobami, z którymi łączy nas wieloletnia historia, czasami bardzo szybko wracają stare sposoby reagowania, nawet jeśli w innych obszarach życia funkcjonujemy już zupełnie inaczej. Warto więc przyjrzeć się temu, co konkretnie dzieje się przy rodzicach. Jakie ich zachowania powodują spadek pewności siebie? Jakie myśli pojawiają się wtedy na własny temat? Czego najbardziej Pani od nich potrzebuje i czy nadal próbuje Pani uzyskać od nich akceptację lub uznanie, których wcześniej brakowało? To, że w lesie, nad morzem czy we własnym towarzystwie odzyskuje Pani spokój, może być po prostu informacją o tym, w jakich warunkach czuje się Pani bezpiecznie. Jeśli natomiast relacja z rodzicami regularnie powoduje silne napięcie, poczucie niedocenienia i utratę pewności siebie, warto popracować nad tym obszarem, szczególnie nad granicami oraz oddzielaniem własnej oceny siebie od oceny otrzymywanej od rodziców.


Sama potrzeba niezależności nie jest niczym złym. Z Pani opisu bardziej zwraca uwagę to, że przy rodzicach bardzo szybko traci Pani pewność siebie i wraca do roli „małej dziewczynki”. To może być uruchamiany w tej relacji stary wzorzec emocjonalny, związany np. z krytyką, brakiem akceptacji albo niedocenianiem. Warto przyjrzeć się temu, co dokładnie dzieje się w kontakcie z rodzicami, jakie emocje i przekonania wtedy wracają oraz jak budować wobec nich dorosłe granice. Jeśli chce Pani to uporządkować, zapraszam na konsultację online. Jestem od tego ekspertem.


Dzień dobry. Niezależność i przyjemność z przebywania we własnym towarzystwie mogą być ważnymi zasobami. To, że odpoczywa Pani w lesie czy nad morzem, samo w sobie nie jest powodem do niepokoju. Potrzeba samotności może też współistnieć z potrzebą bliskości, którą odczuwa Pani przy chłopaku. Uwagę zwraca przede wszystkim zmiana Pani samopoczucia w obecności rodziców. Warto przyjrzeć się, co konkretnie sprawia, że traci Pani pewność siebie: ich komentarze, sposób traktowania, obawa przed oceną czy poczucie, że musi Pani zasłużyć na uznanie? Być może w tych kontaktach odżywają wcześniejsze emocje i sposoby reagowania. To hipoteza do zbadania, a nie rozpoznanie na podstawie krótkiego opisu. Pomocne może być pytanie: „Czy wybieram samotność, bo mnie cieszy i regeneruje, czy dlatego, że tylko wtedy nie czuję się oceniana?”. Oba doświadczenia mogą występować jednocześnie. Warto również zauważyć, co w relacji z chłopakiem pozwala Pani czuć się swobodniej. Celem pracy mogłoby być zachowanie poczucia własnej wartości również wtedy, gdy rodzice nie okazują Pani oczekiwanej akceptacji. Zapraszam na konsultację online. Jako psycholog i psychoterapeuta z ponad dziesięcioletnim doświadczeniem w pracy pomocowej pomogę Pani przyjrzeć się tym reakcjom, rozpoznać własne potrzeby i pracować nad granicami. Z poszanowaniem zarówno Pani niezależności, jak i potrzeby bliskości.


Dobry wieczór, Zależy, co Pani rozumie przez „ogromną siłę niezależności”, a to, czy jest to dla Pani dobre, zależy przede wszystkim od tego, jak się Pani z tym czuje i jak wpływa to na Pani życie oraz relacje z innymi. Prawdopodobnie Pani rodzice zachowują się wobec Pani w sposób, który wywołuje u Pani określone odczucia i reakcje. Wobec tego samo w sobie nie musi być niepokojące, że bez ich obecności czuje się Pani swobodnie i pewnie. Cieszę się również, że ma Pani partnera, przy którym czuje się Pani swobodnie i bezpiecznie. Jeżeli zmiana zachowania w obecności rodziców prowadzi Panią do cierpienia, może Pani oczywiście rozważyć udział w terapii. Terapeuta pomoże Pani zrozumieć, skąd może wynikać takie zachowanie, a także może pomóc w wypracowaniu nowych sposobów reagowania, np. poprzez zauważanie i rozumienie swoich uczuć, poprawę komunikacji czy stawianie granic. Pozdrawiam, Wioletta Nawłoka

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.