Witam, mam 166 cm i ważę ok. 120 kg. Mam mam 2 letnie dziecko i od jakiegoś roku waga zaczęła mocno
Witam, mam 166 cm i ważę ok. 120 kg. Mam mam 2 letnie dziecko i od jakiegoś roku waga zaczęła mocno szybować w górę. Oczywiście nie wzięło się to znikąd. Jem za dużo i niezdrowo. Mam jednak ogromny problem psychiczny- objadanie wieczorne podświadomie traktuje jako ukojenie po całym ciężkim dniu. Podejrzewam u siebie ADHD, nie jestem w stanie już zrobić zakupów sensownych, o gotowaniu i planowaniu posiłków dla całej rodziny nie wspomnę. Mam radio w głowie i jest coraz głośniejsze z miesiąca na miesiąc. Nie umiem znaleźć spokoju w niczym innym. Myślę też, że nie schudnę bez leków typu Wegovy itp. Mam w głowie i w życiu taki bałagan, a dodatkowo zrobiłam już z siebie potwora, który ledwo się rusza. To złożone. I teraz moje pytanie- od czego zacząć? Codziennie przeglądam oferty przychodni zarówno zajmujących się zdrowiem psychicznym jak i tych oferujących wsparcie diabetologów itd., ale nie umiem podjąć pierwszego kroku. Proszę o poradę.
35 odpowiedzi
Dziękuję za podzielenie się swoim doświadczeniem. Z opisu wynika, że warto potraktować sytuację jako problem wieloczynnikowy, a nie jako brak silnej woli. Objadanie się jako sposób na regulowanie napięcia, trudności z organizacją i planowaniem oraz nasilone poczucie chaosu psychicznego rzeczywiście mogą wzajemnie się napędzać. Na początek nie próbowałbym zajmować się wszystkim jednocześnie. Dobrym pierwszym krokiem byłaby konsultacja psychiatryczna, szczególnie ze względu na podejrzenie ADHD i opisane trudności z koncentracją, organizacją oraz „gonitwą” myśli. Równolegle warto zgłosić się do psychoterapeuty lub psychologa zajmującego się zaburzeniami odżywiania i jedzeniem emocjonalnym. W tym przypadku ważniejsze od samego odchudzania jest zrozumienie funkcji, jaką pełni wieczorne jedzenie – skoro jest ono sposobem na ukojenie po całym dniu, samo odebranie sobie jedzenia może pozostawić Panią bez żadnego sposobu regulowania napięcia. Warto również umówić konsultację lekarską dotyczącą masy ciała – najlepiej u obesitologa/endokrynologa lub diabetologa. Przy takiej masie ciała farmakologiczne leczenie otyłości może być rzeczywiście zasadne, ale decyzję powinien podjąć lekarz po ocenie stanu zdrowia. Leki nie muszą być traktowane jako „droga na skróty” – mogą być jednym z elementów kompleksowego leczenia. I jeszcze jedna ważna rzecz: proszę nie nazywać siebie „potworem”. To, że obecnie jest Pani w trudnym stanie i ma trudność z kontrolowaniem jedzenia, nie mówi nic o Pani wartości jako człowieka. Ma Pani dwuletnie dziecko, jest Pani przeciążona i prawdopodobnie od dłuższego czasu próbuje sobie radzić sposobami, które krótkoterminowo przynoszą ulgę, ale długoterminowo pogarszają sytuację. Pierwszy krok może być naprawdę tylko jeden: umówić jedną konsultację psychiatryczną/psychologiczną i podczas niej powiedzieć dokładnie to, co napisała Pani tutaj. Nie trzeba najpierw schudnąć, uporządkować diety ani „ogarnąć życia”, żeby zasługiwać na pomoc.
A może jest Pani po prostu zmęczona? Małe dziecko potrafi dać w kość. Jeśli to możliwe, to zacząłbym od odpoczynku, relaksu i zdystansowania się do codziennych spraw i obowiązków. To już zwykle bywa bardzo pomocne. Kwestia ADHD jest oczywiście możliwa, podobnie dieta lub leki, ale najpierw należy wesprzeć Panią w aktualnych okolicznościach życiowych. Wsparcie - każde, a im więcej tym lepiej. P.s. Kiedy ostatnio się Pani wyspała?
Proszę zacząć od zwykłego spotkania i rozmowy z psychologiem. Takie spotkania na pewno ukierunkują Panią c do dalszego postępowania. Trzeba zacząć od pierwszgo kroku a za nim przyjdą następne.
Dzień dobry. Odpowiem najpierw na to, o co Pani pyta wprost, bo pytanie jest bardzo konkretne. Od czego zacząć: od jednej wizyty u lekarza rodzinnego. Nie od diety, nie od wyboru przychodni, nie od decyzji o lekach. Od jednej wizyty, na którą można pójść bez przygotowania. Wyjaśnię, dlaczego akurat tak — bo widzę, że dotychczas próbowała Pani zacząć od czegoś znacznie trudniejszego. Codziennie przegląda Pani oferty przychodni i nie może podjąć pierwszego kroku. To nie jest brak motywacji. Pani próbuje wybrać właściwą ścieżkę spośród kilku, zanim jeszcze cokolwiek Pani wie: psychiatra, dietetyk, diabetolog, diagnosta ADHD. To zadanie wymagające porównywania opcji i decyzji, a to są dokładnie te funkcje, które przestają być dostępne, kiedy człowiek jest przeciążony. Pisze Pani o radiu w głowie, które jest coraz głośniejsze. Przy takim poziomie napięcia wybór między pięcioma ścieżkami jest nie do wykonania — i im dłużej Pani próbuje, tym mocniej utrwala się poczucie, że sobie nie radzi. Nie chodzi o to, że nie potrafi Pani zacząć. Chodzi o to, że pierwszy krok, który Pani sobie postawiła, jest w rzeczywistości piątym. Lekarz rodzinny jest najprostszym pierwszym miejscem, w którym nie trzeba nic wybierać. To on wskaże kierunek — Pani zadaniem jest tylko opisać, jak jest. Wystarczy powiedzieć to, co Pani napisała tutaj. Lekarz może zlecić podstawowe badania, ocenić stan zdrowia i pokierować Panią dalej. Wtedy droga robi się jedna zamiast pięciu. Teraz o tym, co nazywa Pani problemem psychicznym. Wieczorne jedzenie jako ukojenie po ciężkim dniu to nie jest brak dyscypliny. To jest sposób regulacji układu nerwowego — jeden z najszybszych, jakie mamy, i jeden z nielicznych dostępnych wieczorem, po całym dniu z małym dzieckiem, kiedy nie ma już ani sił, ani przestrzeni na cokolwiek innego. Jedzenie działa natychmiast, nie wymaga niczyjej zgody i nie trzeba na nie mieć energii. Dlatego jest tak trudne do odstawienia. I dlatego samo postanowienie „nie będę jeść wieczorem” nie działa. Zabiera jedyne narzędzie, nie dając nic w zamian. Jeśli spróbuje Pani odstawić to bez zbudowania innego sposobu wyciszenia, organizm będzie się bronił i wracał do starego rozwiązania. To nie będzie Pani porażka — to przewidywalna reakcja. Z tego wynika ważna rzecz praktyczna: proponuję na razie nie zaczynać od restrykcyjnej diety ani od gotowego planu żywieniowego. Nie dlatego, że jedzenie nie ma znaczenia. Dlatego, że przy takim mechanizmie restrykcja zwykle nasila objadanie, a Pani ma już za sobą wystarczająco wiele momentów, w których czuła się przegrana. Kolejność jest odwrotna, niż się wydaje: najpierw odciążenie i inne sposoby regulacji, potem jedzenie. O lekach stosowanych w leczeniu otyłości — to decyzja lekarska i nie mogę jej ani potwierdzić, ani odradzić na odległość. To pytanie do lekarza, który oceni wskazania i przeciwwskazania. Chcę tylko powiedzieć, że rozważanie takiego leczenia nie jest poddaniem się ani przyznaniem do porażki. O ADHD, które Pani u siebie podejrzewa — tego nie da się ocenić na podstawie wiadomości i nie będę zgadywać. Ale to jest konkretna rzecz do zgłoszenia. Trudności z planowaniem, robieniem zakupów, organizacją posiłków i utrzymaniem porządku w codzienności rzeczywiście bywają związane z ADHD u dorosłych i wtedy inaczej planuje się pomoc — bo wtedy nie chodzi o mobilizowanie się, tylko o zbudowanie systemu, który nie wymaga ciągłego wysiłku. Warto to opisać wprost lekarzowi. Osobno warto rozważyć konsultację psychologiczną, najlepiej u osoby pracującej z jedzeniem jako sposobem radzenia sobie z emocjami. To jest odrębna specjalizacja i warto o nią zapytać przy umawianiu. Jeśli miałaby Pani zapamiętać jedno zdanie z tej odpowiedzi, to takie: dziś tylko dzwonię i umawiam wizytę. Nie dieta. Nie plan na miesiąc. Nie zmiana całego życia. Tylko telefon albo rejestracja online. I rzecz ostatnia. Napisała Pani o sobie „potwór”. Rozumiem, skąd to się bierze, i nie będę podważać tego, jak się Pani teraz czuje. Ale chcę zwrócić uwagę na coś praktycznego: wstyd i obrzydzenie do siebie podnoszą napięcie, a napięcie wieczorem wraca w postaci jedzenia. To zamknięte koło i sposób, w jaki Pani do siebie mówi, jest jego częścią — nie skutkiem ubocznym. To, co Pani opisuje, to rok bardzo dużego obciążenia, dwuletnie dziecko, wyczerpanie i wieczory bez innego sposobu na wyciszenie. To nie jest opis osoby, która sobie odpuściła. To opis osoby, która wytrzymuje więcej, niż ma zasobów. Proszę zacząć od jednej wizyty. To wystarczy na początek. Serdecznie pozdrawiam.
Dzień dobry, to, co Pani opisuje, brzmi na naprawdę dużo do udźwignięcia naraz — zmieniające się ciało, opieka nad małym dzieckiem i coraz głośniejszy chaos w głowie, z którym trudno sobie poradzić. To bardzo obciążające, ale nie oznacza, że coś jest z Panią "nie tak" — wieczorne objadanie się bywa wyuczonym sposobem radzenia sobie z napięciem po całym dniu, a nie kwestią braku silnej woli. To, co Pani opisuje — trudność z planowaniem, "radio w głowie", poczucie chaosu w codzienności — bywa czasem związane z ADHD, choć potwierdzenie lub wykluczenie tego wymaga rzetelnej diagnostyki, a nie samoobserwacji. Rozumiem też, że trudno wybrać, od czego zacząć, mając przed sobą kilka różnych kierunków naraz. To bardzo częste, gdy trudność dotyka jednocześnie ciała, emocji i codziennego funkcjonowania — nie trzeba rozwiązywać wszystkiego naraz ani szukać jednej "słusznej" kolejności. Konsultacja psychologiczna może być dobrym punktem wyjścia, żeby uporządkować, co się z czym łączy, i pracować nad tym równolegle z konsultacją medyczną, jeśli będzie potrzebna. Zapraszam na rozmowę online — wspólnie zastanowimy się, od czego dla Pani najlepiej zacząć.
Przede wszystkim proszę nie próbować rozwiązać wszystkiego naraz. Z Pani opisu wynika, że warto zacząć od strony psychicznej, ponieważ objadanie się może być sposobem radzenia sobie z przeciążeniem i napięciem, a podejrzenie ADHD również warto zweryfikować. Zapraszam Panią na konsultację - możemy spokojnie przyjrzeć się temu, co się dzieje, ustalić pierwsze kroki, a jeśli będzie to zasadne, rozpocząć również proces diagnostyki ADHD.
Dzień dobry! Nie jest Pani "potworem", nie odniosła Pani porażki, a Pani waga nie świadczy o Pani wartości. Super, że szuka Pani pomocy. To wymaga odwagi i już za to warto się docenić. Na Pani miejscu zaczęłabym od wsparcia lekarza obesitologa, który spojrzy na sytuację całościowo i porozmawia z Panią również o leczeniu farmakologicznym, jeśli będzie wskazane. Równolegle bardzo pomocne byłoby wsparcie psychologa, psychoterapeuty lub psychodietetyka, szczególnie w pracy z wieczornym objadaniem i napięciem. Później jak najbardziej warto przyjrzeć się kwestii ewentualnego ADHD, bo część opisanych trudności może z nim współwystępować. Ale absolutnie nie musi Pani robić wszystkiego naraz. To naturalne, że wtedy robi się tego po prostu ZA DUŻO (zwłaszcza z 2-latkiem pod opieką!), i zwyczajnie za trudno zacząć. Małe kroki są wystarczające - tutaj tym małym krokiem może być wizyta u lekarza obesitologa. Zasługuje Pani na pomoc i wsparcie. Życzę Pani wszystkiego dobrego!
Witam. To, co Pani opisuje, pokazuje przede wszystkim ogromne przeciążenie. Opieka nad małym dzieckiem, narastający chaos w głowie, trudności z organizacją, wieczorne objadanie jako forma ukojenia i poczucie utraty kontroli nad własnym życiem to bardzo trudne doświadczenia. W takiej sytuacji wiele osób skupia się wyłącznie na wadze, podczas gdy ona często jest tylko jednym z objawów większego problemu. Zwróciło moją uwagę, że nie pisze Pani o braku wiedzy dotyczącej zdrowego odżywiania. Pisze Pani, że jedzenie stało się sposobem na poradzenie sobie z napięciem i zmęczeniem. To bardzo ważna różnica. Kiedy jedzenie pełni funkcję regulowania emocji, sama dieta zwykle nie wystarcza. Od tego właśnie warto zacząć – nie od kolejnej diety, ale od zadbania o zdrowie psychiczne. Jeśli podejrzewa Pani u siebie ADHD, dobrym pierwszym krokiem będzie konsultacja z psychiatrą. Warto sprawdzić, czy trudności z koncentracją, organizacją i natłokiem myśli rzeczywiście mają takie podłoże. Jeśli tak, odpowiednie leczenie może znacząco ułatwić codzienne funkcjonowanie. Równocześnie zachęcałabym do kontaktu z psychoterapeutą, najlepiej pracującym z osobami zmagającymi się z objadaniem emocjonalnym lub zaburzeniami odżywiania. Często właśnie tam można nauczyć się innych sposobów radzenia sobie z napięciem niż jedzenie. Jeśli chodzi o leki wspomagające leczenie otyłości, mogą być one dobrym rozwiązaniem dla części osób, ale warto potraktować je jako element kompleksowego leczenia, a nie jedyną szansę na zmianę. O tym, czy będą wskazane, powinien zdecydować lekarz po ocenie Pani stanu zdrowia. Chciałabym odnieść się jeszcze do jednego zdania: „zrobiłam już z siebie potwora”. Nie widzę w Pani opisie osoby leniwej czy pozbawionej silnej woli. Widzę kobietę, która od dłuższego czasu funkcjonuje w ogromnym przeciążeniu i próbuje znaleźć choć chwilę ulgi. To nie znaczy, że jest Pani „potworem”. To znaczy, że potrzebuje Pani wsparcia. Pisze Pani, że codziennie przegląda oferty różnych poradni i nie potrafi zrobić pierwszego kroku. To również może być efekt przeciążenia. Dlatego nie warto planować całej drogi. Proszę wybrać jedną poradnię i umówić jedną wizytę. Tylko tyle. Kiedy ten pierwszy krok będzie już za Panią, kolejne zwykle stają się łatwiejsze. Proszę pamiętać, że celem nie jest wyłącznie schudnięcie. Celem jest odzyskanie zdrowia, spokoju i poczucia wpływu na własne życie. A to jest możliwe, nawet jeśli dziś wydaje się bardzo odległe.
Zacząć od planu, można go ułożyć na konsultacji/ach z psychologiem pracującym z ADHD oraz z zaburzeniami odżywiania, pewnie też z dziećmi i ich rodzicami. Po co? Żeby określić cele i ułożyć plan, jak do nich dotrzeć. Ustalić, co warto zdiagnozować, ustalić, ile może to trwać. Zapraszam do siebie na konsultację wideo, zajmuję się wszystkimi wymienionymi wątkami.
Dzień dobry. To rzeczywiście złożona sytuacja, dlatego nie próbowałabym rozwiązywać wszystkiego naraz. Zaczęłabym od dwóch równoległych kroków: konsultacji psychologicznej oraz konsultacji lekarskiej u lekarza zajmującego się leczeniem otyłości. Od strony psychologicznej warto przyjrzeć się wieczornemu objadaniu jako sposobowi regulowania napięcia, przeciążeniu, trudnościom z organizacją i planowaniem oraz podejrzeniu ADHD. Jeśli te objawy są nasilone, profesjonalna diagnostyka może pomóc lepiej zrozumieć, skąd bierze się obecny chaos i dlaczego tak trudno wdrażać zmiany. Jednocześnie farmakoterapia może być zasadnym elementem leczenia, ale decyzję o niej powinien podjąć lekarz po ocenie stanu zdrowia. Jeśli chciałaby Pani zacząć od uporządkowania tej sytuacji i diagnostyki pod kątem ADHD, czy dogłębnej analizie struktury osobowości i innych czynników mogących wpływać na doświadczane problemy, zapraszam do kontaktu.
Dzień dobry. Zaczęłabym od jednej rzeczy: nie próbowałabym teraz naprawiać wszystkiego naraz. Z Pani opisu wynika, że problem nie dotyczy wyłącznie masy ciała czy sposobu odżywiania. Jest tu przeciążenie, trudność z organizacją codzienności, jedzenie pełniące funkcję regulowania napięcia i możliwe objawy ADHD. To rzeczywiście może tworzyć błędne koło. Wieczorne objadanie warto potraktować nie jako „brak silnej woli”, ale jako zachowanie, które prawdopodobnie pełni konkretną funkcję – po całym dniu przynosi ulgę, wyciszenie albo nagrodę. Jeżeli zabierzemy jedzenie, nie znajdując innego sposobu regulacji napięcia, utrzymanie zmiany może być bardzo trudne. Dlatego jako pierwszy krok proponowałabym konsultację z psychologiem/psychoterapeutą, najlepiej mającym doświadczenie zarówno w ADHD u dorosłych, jak i w trudnościach związanych z jedzeniem. Warto sprawdzić, co stoi za poczuciem „radia w głowie”, problemami z planowaniem, zakupami i gotowaniem oraz czy rzeczywiście istnieją podstawy do diagnostyki ADHD. Sam opis nie wystarcza do postawienia takiego rozpoznania. Równolegle warto umówić się do lekarza – lekarza rodzinnego, internisty, diabetologa lub specjalisty leczenia otyłości – żeby ocenić stan zdrowia i omówić dostępne metody leczenia. Przy wzroście 166 cm i masie ciała około 120 kg BMI wynosi około 43,5, więc konsultacja dotycząca farmakologicznego leczenia otyłości jest jak najbardziej uzasadniona. O tym, czy Wegovy lub inny lek będzie dla Pani odpowiedni, powinien jednak zdecydować lekarz po zebraniu wywiadu i ocenie przeciwwskazań. Farmakoterapia i pomoc psychologiczna nie muszą się wzajemnie wykluczać – często sensownie jest pracować równolegle nad obydwoma obszarami. Na pierwszą konsultację nie musi Pani przychodzić z gotowym planem, dietą ani uporządkowanym życiem. Wystarczy powiedzieć właściwie dokładnie to, co napisała Pani tutaj: „Nie radzę sobie z jedzeniem, jestem przeciążona, podejrzewam ADHD i nie wiem, od czego zacząć”. Ustalenie kolejności dalszych kroków może już być zadaniem specjalisty. I jeszcze jedno – określenie siebie jako „potwora” pokazuje, jak dużo cierpienia i samokrytyki jest obecnie wokół Pani ciała. Nad tym również warto pracować. Celem nie powinno być ukaranie siebie za obecną wagę, tylko stopniowe odzyskanie zdrowia, sprawczości i możliwości regulowania napięcia inaczej niż jedzeniem. Gdybym miała więc ustalić kolejność: 1. konsultacja psychologiczna i ocena pod kątem ADHD oraz mechanizmu objadania, 2. konsultacja lekarska dotycząca otyłości i stanu metabolicznego, 3. dopiero na tej podstawie wspólny, możliwie prosty plan leczenia. Nie musi Pani zrobić wszystkich tych rzeczy jednego dnia. Na początek wystarczy umówić pierwszą wizytę.
Zacząć od głowy, zrobić diagnostykę pod kątem ADHD - objawy ADHD mają wpływ na wiele czynników naszego samopoczucia, zdrowia, relacji. Zapraszam do siebie :)
Zaczęłabym od jednego, konkretnego kroku: wizyty u lekarza rodzinnego, internisty lub lekarza zajmującego się leczeniem otyłości. Przy tej masie ciała warto ocenić m.in. glukozę/HbA1c, tarczycę, ciśnienie, lipidy i wątrobę oraz porozmawiać o leczeniu farmakologicznym. Leki typu Wegovy mogą być elementem terapii, ale decyzja powinna należeć do lekarza. Równolegle warto umówić psychologa/psychoterapeutę mającego doświadczenie w jedzeniu emocjonalnym i objadaniu się. Podejrzenie ADHD również można później zweryfikować diagnostycznie. Nie próbowałabym teraz naprawiać naraz diety, zakupów, gotowania, ADHD i masy ciała - najpierw dwa kontakty: lekarz i psycholog. To wystarczy jako początek.
Dzień dobry, Z Pani wiadomości bije ogromne zmęczenie i bezradność, ale też bardzo duża samoświadomość. Chcę zacząć od najważniejszego: proszę przestać nazywać siebie potworem. To, co się dzieje, to sygnał przeciążonego organizmu, który przy opiece nad dwulatkiem i ciągłym szumie w głowie znalazł najszybszy dostępny sposób na rozładowanie napięcia i ukojenie – jedzenie. Kiedy waga szybko rośnie, a w życiu panuje chaos, przeglądanie ofert drogich, prywatnych klinik tylko potęguje paraliż decyzyjny. Zamiast brać wszystko na raz i generować dodatkowe koszty, najlepiej zacząć od najprostszych, bezpłatnych kroków na NFZ. Pierwszym i najważniejszym krokiem powinna być zwykła wizyta u lekarza rodzinnego (POZ). Wystarczy poprosić o podstawowy pakiet badań krwi: glukozę, insulinę, lipidogram, próby wątrobowe oraz hormony tarczycy. Lekarz rodzinny oceni stan zdrowia somatycznego, może wystawić skierowanie do poradni endokrynologicznej lub diabetologicznej, a także skierować Panią do Poradni Zdrowia Psychicznego (PZP), gdzie pomoc psychologiczna i psychiatryczna jest całkowicie bezpłatna. Gdy podstawowe badania będą w toku, warto w ramach NFZ skorzystać z bezpłatnych konsultacji z psychologiem w lokalnej przychodni. Specjalista pomoże zrozumieć mechanizm wieczornego zajadania emocji, zdejmie presję idealnego gotowania i pomoże wypracować proste, realne sposoby na przetrwanie trudnych wieczorów przy małym dziecku. Dopiero gdy stan fizyczny będzie zabezpieczony, a podstawowy kryzys zaopiekowany, przyjdzie czas na spokojne przyjrzenie się temu, co nazywa Pani „radiem w głowie”. Wtedy, również w ramach poradni zdrowia psychicznego lub u lekarza psychiatry, będzie można na spokojnie zweryfikować podejrzenie ADHD i dobrać ewentualne leczenie wyciszające natłok myśli. Nie musi Pani planować całego procesu na raz ani wydawać fortuny na prywatnych lekarzy. Na dziś wystarczy zrobić jeden prosty krok: zadzwonić do swojej przychodni rejonowej i umówić się na wizytę u lekarza POZ po skierowanie na badania krwi. Równolegle, od zaraz i zupełnie bezkosztowo, warto zadbać o ciało i głowę poprzez budowanie mikro-nawyków ruchowych. Nie chodzi o forsowne treningi, na które brakuje sił, ale o codzienne, krótkie spacery – nawet 15 minut dziennie czy 1 kilometr z wózkiem lub w samotności. Taki spokojny, regularny marsz nie tylko wspiera metabolizm, ale przede wszystkim dotlenia mózg, pomaga obniżyć poziom kortyzolu (hormonu stresu) i delikatnie wycisza natłok myśli. Pozdrawiam ciepło, mgr Agnieszka Rek, psycholog
To co Pani opisuje wymaga spojrzenia zarówno na zdrowie fizyczne, jak i psychiczne. Proponuję zacząć od wizyty u lekarza rodzinnego, który oceni stan zdrowia i pokieruje dalszą diagnostyką, a równolegle od konsultacji z psychologiem lub psychiatrą – również pod kątem zgłaszanych trudności z koncentracją i podejrzenia ADHD. Warto też przyjrzeć się objadaniu jako sposobowi regulowania napięcia i emocji, zamiast skupiać się wyłącznie na diecie i wadze. Przy takich trudnościach najlepsze efekty daje często współpraca kilku specjalistów. O ewentualnym leczeniu farmakologicznym otyłości powinien zdecydować lekarz po indywidualnej ocenie.
Z Twojej wiadomości mam wrażenie, że problemem nie jest brak wiedzy o tym, co „powinnaś zrobić”. Wręcz przeciwnie. Masz już tyle rzeczy do ogarnięcia naraz, że samo wybranie miejsca, specjalisty i kolejności działania stało się następnym zadaniem ponad siły. Dlatego nie zaczynałabym od diety, liczenia kalorii ani próby idealnego planowania posiłków dla całej rodziny. Gdybym miała wskazać pierwszy konkretny krok, umówiłabym jedną konsultację z lekarzem, który rzeczywiście zajmuje się leczeniem otyłości. Może to być np. diabetolog, internista lub endokrynolog mający doświadczenie w tym obszarze. Przy takim wzroście masy ciała warto podejść do sprawy medycznie: ocenić stan zdrowia, możliwe powikłania i wspólnie zastanowić się nad sposobem leczenia. Farmakoterapia otyłości, w tym leki z grupy GLP-1, jest obecnie jednym z uznanych elementów leczenia u odpowiednio zakwalifikowanych osób. Nie trzeba najpierw udowodnić, że „da się schudnąć samą silną wolą”. Drugi wątek potraktowałabym równie poważnie: ADHD i wieczorne objadanie. To, co opisujesz jako „radio w głowie”, trudność z planowaniem zakupów, gotowaniem, organizacją codzienności i coraz większe przeciążenie, może być jednym z powodów, żeby zrobić rzetelną diagnostykę ADHD u osoby dorosłej. Sam opis oczywiście nie wystarcza do rozpoznania. Z kolei wieczorne jedzenie wygląda u Ciebie nie tylko jak kwestia głodu czy „złych nawyków”. Sama zauważasz, że stało się sposobem na ukojenie po całym dniu. To bardzo ważna informacja. Jeśli jedzenie jest obecnie jednym z niewielu momentów, kiedy napięcie na chwilę spada, samo odebranie sobie tego sposobu bez znalezienia innych form regulowania przeciążenia może być bardzo trudne. Warto też sprawdzić ze specjalistą, czy zdarzają Ci się epizody utraty kontroli nad jedzeniem i czy nie ma tu napadowego objadania się. Nie po to, żeby dokładać Ci kolejną etykietę, tylko żeby leczenie było dopasowane do tego, co rzeczywiście się dzieje. I zatrzymałabym się przy zdaniu, że „zrobiłaś z siebie potwora”. Masz ciało, które bardzo się zmieniło, jesteś przeciążona i przestałaś sobie radzić z częścią codzienności tak, jak byś chciała. To jest problem do leczenia i zaopiekowania, a nie dowód na to, że zawiodłaś jako człowiek. Na dziś naprawdę nie musisz układać całego planu. Umów jedną wizytę u lekarza zajmującego się leczeniem otyłości. Na konsultacji powiedz również o wieczornym objadaniu, podejrzeniu ADHD i tym, jak trudno jest Ci obecnie organizować codzienne funkcjonowanie. Kolejne kroki można już układać po kolei: diagnostyka ADHD, wsparcie psychologiczne lub psychodietetyczne i leczenie otyłości. W Twojej sytuacji większym problemem niż brak motywacji może być po prostu przeciążenie systemu, od którego oczekujesz, że sam się jeszcze zorganizuje i naprawi. Nie musisz najpierw zrobić porządku w całym życiu, żeby zgłosić się po pomoc. Właśnie po to jest pomoc, żeby nie trzeba było tego wszystkiego porządkować samodzielnie. Katarzyna Aleksandrzak-Kamińska psycholożka, interwentka kryzysowa, psychoterapeutka w szkoleniu
Dzień dobry, bardzo ważne jest to, że nie musi Pani teraz rozwiązać wszystkich problemów naraz. Z Pani opisu wynika, że jedzenie pełni ważną funkcję- jest sposobem na ukojenie, odreagowanie i znalezienie chwili ulgi po trudnym dniu. Dlatego zaczęłabym od konsultacji z psychologiem lub psychoterapeutą, podczas której można uporządkować cały obraz sytuacji: objadanie emocjonalne, trudności z organizacją i planowaniem oraz podejrzenie ADHD. Jedzenie pod wpływem emocji rzeczywiście może być sposobem radzenia sobie z napięciem i emocjami, a rozpoznanie mechanizmów, które je uruchamiają, jest ważnym elementem pracy nad zmianą. Równocześnie warto skonsultować się z lekarzem, który oceni Pani stan zdrowia i wspólnie z Panią zastanowi się nad dalszym postępowaniem, również w kwestii ewentualnego leczenia farmakologicznego. To, że obecnie czuje Pani chaos i bezradność, nie oznacza, że nie da się tego uporządkować. Metodą robienia jednego kroku na raz można rozbić tę trudną sytuację na mniejsze etapy i realizować je po kolei. Pozdrawiam,
Dzień dobry! Zacznę trochę przewrotnie: z Pani opisu wynika, że doskonale wie Pani, że problem jest złożony. I właśnie dlatego nie próbowałabym rozwiązywać każdego jego elementu osobno i zastanawiać się teraz: diabetolog, dietetyk, psychiatra, psycholog, leki na otyłość, diagnoza ADHD… Od samego organizowania tego wszystkiego można dostać dodatkowego „radia w głowie”. ;) Zaczęłabym od znalezienia jednego dobrego psychologa lub psychoterapeuty, najlepiej osoby mającej doświadczenie w pracy z zaburzeniami odżywiania, otyłością i objadaniem, która pomoże Pani spojrzeć na sytuację całościowo i pokieruje dalszym procesem. Dobry specjalista nie powinien patrzeć wyłącznie na to, co znajduje się na talerzu. Warto wspólnie sprawdzić, jaką funkcję pełni jedzenie. Sama napisała Pani coś bardzo ważnego: wieczorne objadanie jest dla Pani ukojeniem po całym ciężkim dniu. Jeśli więc zabierzemy jedzenie, ale nie znajdziemy odpowiedzi na pytanie, przed czym ono Panią reguluje i czym możemy je zastąpić, zostawimy Panią wieczorem dokładnie z tym samym napięciem – tylko bez dotychczasowego sposobu radzenia sobie z nim. Przyjrzałabym się również temu „radiu w głowie”. ADHD jest jedną z możliwości, ale na podstawie samego opisu nie możemy go rozpoznać. Podobne trudności mogą towarzyszyć również przewlekłemu przeciążeniu, problemom ze snem, obniżonemu nastrojowi, zaburzeniom lękowym czy po prostu funkcjonowaniu przez długi czas ponad własne zasoby. Jeśli w trakcie konsultacji pojawi się podejrzenie ADHD, psycholog może pokierować Panią dalej w stronę odpowiedniej diagnostyki i konsultacji psychiatrycznej. Równolegle warto zadbać o stronę medyczną. Przy znacznym wzroście masy ciała dobrze byłoby skonsultować się z lekarzem i sprawdzić również stan zdrowia oraz ewentualne czynniki, które mogą wpływać na wagę. Jeśli lekarz uzna, że farmakologiczne leczenie otyłości, np. lekami z grupy GLP-1, jest w Pani przypadku wskazane, może być ono jednym z elementów leczenia. Nie traktowałabym jednak leków jako „pójścia na łatwiznę” ani psychoterapii jako alternatywy dla farmakoterapii. Te rzeczy mogą się bardzo dobrze uzupełniać. Podobnie z dietetykiem. Na pewnym etapie może być ogromnym wsparciem, szczególnie jeśli planowanie zakupów i posiłków jest obecnie dla Pani przytłaczające. Tylko plan żywieniowy powinien być dostosowany do człowieka, który ma dwuletnie dziecko, obowiązki, zmęczenie i ograniczoną ilość zasobów, a nie do jakiejś mitycznej osoby, która w niedzielę z radością przygotowuje 17 pudełek z idealnie odważonym brokułem. ;) I jeszcze zatrzymam się przy zdaniu, że zrobiła Pani z siebie „potwora” - bardzo mnie to porusza. Z większą bądź mniejszą masą ciała nadal jest Pani człowiekiem, nie potworem. Może się Pani czuć niekomfortowo z tą wagą, ale proszę nie zapominać, o cieple do samej siebie. Dlatego gdybym miała wskazać pierwszy krok: umówiłabym konsultację z psychologiem lub psychoterapeutą, który potrafi spojrzeć na problem holistycznie i pomóc Pani stworzyć dalszy plan działania. Nie musi Pani dzisiaj wiedzieć, jak schudnąć kilkadziesiąt kilogramów, jak zmienić dietę całej rodziny, czy ma Pani ADHD i czy potrzebuje Pani Wegovy. Na pierwszym etapie naprawdę wystarczy wykonać jeden telefon albo umówić jedną wizytę. Potem razem ze specjalistą można tę dużą, przytłaczającą całość podzielić na znacznie mniejsze kawałki: psychika i regulacja emocji, diagnostyka ADHD, zdrowie metaboliczne, sposób odżywiania, aktywność dostosowana do obecnych możliwości i – jeśli będą ku temu wskazania – również farmakoterapia. Nie musi Pani najpierw „ogarnąć się”, żeby poprosić o pomoc. Właśnie od tego może być specjalista: żeby pomóc Pani uporządkować ten ,,bałagan" i zdecydować, czym warto zająć się najpierw. Pozdrawiam ciepło, MR
Pierwszym krokiem nie musi być odchudzanie ani idealna dieta, lecz konsultacja z psychiatrą lub lekarzem, aby ocenić objawy podejrzewanego przez Panią ADHD oraz możliwe przyczyny nasilonego apetytu i przyrostu masy ciała. Równolegle warto rozpocząć psychoterapię, która pomoże pracować nad objadaniem emocjonalnym, chaosem, organizacją i sposobami radzenia sobie z napięciem. Dopiero kolejnym elementem może być wsparcie dietetyczne i ewentualne leczenie farmakologiczne otyłości po konsultacji lekarskiej.
Dzień dobry. Z tego, co Pani opisuje, nie próbowałbym na początku rozwiązywać osobno wagi, jedzenia, podejrzenia ADHD, zakupów, gotowania i farmakoterapii. Właśnie liczba tych tematów może powodować, że codziennie szuka Pani pomocy, ale nie wykonuje pierwszego kroku. Zacząłbym od jednej konsultacji lekarskiej — u lekarza POZ/internisty albo lekarza zajmującego się leczeniem otyłości. Przy znacznym wzroście masy ciała warto najpierw ocenić stan zdrowia, możliwe czynniki medyczne i wspólnie ustalić, czy potrzebne są dalsze badania lub konsultacje specjalistyczne. Pytanie o leki takie jak Wegovy również warto omówić właśnie z lekarzem. Farmakoterapia może być jednym z elementów leczenia otyłości, ale nie da się na podstawie samego opisu przesądzić, czy jest Pani potrzebna ani jaki preparat byłby właściwy. Równolegle widzę ważny temat psychologiczny: pisze Pani, że wieczorne jedzenie stało się sposobem na ukojenie po całym dniu. To oznacza, że praca wyłącznie nad jadłospisem może nie wystarczyć, jeśli jedzenie wykonuje również funkcję regulowania napięcia i wyczerpania. Nie zakładałbym też bez diagnozy, że opisane trudności oznaczają ADHD. Może warto to sprawdzić, ale nie musi Pani rozstrzygać tego przed wykonaniem pierwszego kroku. Zatrzymałbym się jeszcze przy zdaniu, że „zrobiła Pani z siebie potwora”. Masa ciała, aktualny sposób jedzenia ani trudność z organizacją nie określają Pani wartości jako człowieka. Można bardzo poważnie potraktować problem zdrowotny bez poniżania siebie za to, że ten problem powstał. Dlatego zamiast kolejnego wieczoru przeglądania wielu poradni proponowałbym jeden konkretny ruch: wybrać jednego lekarza i umówić pierwszą wizytę. Nie musi Pani dziś mieć całego planu leczenia. Pierwsza konsultacja ma właśnie pomóc ten plan uporządkować. Jeżeli później będzie Pani chciała przyjrzeć się części psychologicznej — wieczornemu jedzeniu jako ukojeniu, przeciążeniu, trudności z rozpoczynaniem działania czy podejrzeniu ADHD — można to spokojnie uporządkować podczas konsultacji psychologicznej, pozostawiając kwestie medyczne i farmakologiczne lekarzowi. Pozdrawiam! Bogusław Kwitkowski atencja.online
Dzień dobry Pani. Wygląda na to że Pani problemy nakładają się na siebie i dodatkowo komplikują sytuacje. Doradzałbym wpierw zdiagnozować potencjale adhd. W tym celu należy przeprowadzić test diva u psychologa. Jeśli faktycznie test potwierdzi Pani podejrzenia, wtedy proszę udać się do psychiatry i poprosić o leki na adhd. Jeśli leki zostaną dobrze dobrane i zaczną działać, powinna Pani odzyskać nieco spokoju, opanować myśli. Później warto udać się na terapię, aby przyjrzeć się genezie Pani objadania. Rownolegle zalecałbym konsultacje z dietetykiem. Niestety bez podjęcia przez Panią decyzji i determinacji w jej realizacji nic się nie uda, a Pani życie pozostanie niezmienione. Najlepszą motywacją jest troska o siebie, choć jak sądzę z tym ma Pani właśnie kłopot?! Jeśli na początku nie dla siebie, to moze dla dziecka. Ono potrzebuje jak najbardziej sprawnej mamy, a z tego co Pani pisze, sprawy toczą się w złym kierunku. Życzę podjęcia decyzji i troski o siebie.
Przede wszystkim chcę Cię zapewnić, że jesteś ogromnie zmęczoną, przebodźcowaną mamą dwulatka, której układ nerwowy szuka jakiegokolwiek sposobu na ukojenie po ciężkim dniu. Wieczorne objadanie, trudności z organizacją i ten ciągły hałas w głowie bardzo często idą w parze z przeciążeniem i podejrzeniem ADHD, więc to, co przeżywasz, jest w pełni zrozumiałą reakcją na nadmiar bodźców. To zupełnie naturalne, że w takim chaosie i paraliżu decyzyjnym trudno zrobić pierwszy krok, dlatego nie musisz naprawiać wszystkiego naraz. Najważniejsze to zaopiekować się sobą z czułością i bez oceniania, a w kwestii wsparcia zacząć od jednej prostej rzeczy, jaką jest pierwsza konsultacja ze specjalistą od zdrowia psychicznego lub bariatrą, bo sięganie po profesjonalną pomoc medyczną i psychologiczną to wyraz ogromnej odwagi i troski o siebie. Pamiętaj, że zasługujesz na spokój, odciążenie i wyrozumiałość dla samej siebie na każdym etapie tej drogi.
Dziękuję, że Pani o tym napisała. To, co Pani opisuje, nie świadczy o „braku silnej woli”, tylko o dużym przeciążeniu — i warto potraktować to całościowo, bez obwiniania siebie. Na początek proponuję umówić jedną konsultację u psychiatry lub lekarza rodzinnego/internisty i powiedzieć wprost o wieczornym objadaniu, narastającym chaosie, podejrzeniu ADHD oraz trudnościach w codziennym funkcjonowaniu. Lekarz pomoże ocenić sytuację, zlecić potrzebne badania i omówić dalsze leczenie, także ewentualne leki wspierające redukcję masy ciała. Równolegle warto rozpocząć psychoterapię — szczególnie u osoby pracującej z ADHD i trudnościami w jedzeniu emocjonalnym. Proszę nie zaczynać od restrykcyjnej diety. Pierwszym celem jest odzyskanie wsparcia i poczucia wpływu, krok po kroku.
To, co Pani opisuje, rzeczywiście jest złożone i mam wrażenie, że w tej chwili najważniejsze jest nie dokładać sobie kolejnego zadania w postaci „muszę wreszcie zacząć się zdrowo odżywiać”. Z Pani opisu wynika, że jedzenie zaczęło pełnić bardzo ważną funkcję regulowania napięcia i emocji po całym, wyczerpującym dniu. To nie jest kwestia braku silnej woli czy niewiedzy na temat zdrowego odżywiania. Warto też sprawdzić, czy za tym wszystkim nie stoi zaburzenie odżywiania, np. napadowe objadanie się, oraz zweryfikować podejrzenie ADHD. Tego oczywiście nie da się rozpoznać na podstawie samego opisu. Na Pani miejscu nie zaczynałabym od restrykcyjnej diety ani od próby samodzielnego „ogarnięcia” całego jadłospisu. Najlepszym pierwszym krokiem byłoby znalezienie psychiatry lub psychoterapeuty, który ma doświadczenie zarówno w zaburzeniach odżywiania, jak i w pracy z osobami z ADHD lub podejrzeniem ADHD. Równolegle warto umówić się do lekarza zajmującego się leczeniem otyłości (np. diabetologa, endokrynologa), żeby ocenić stan zdrowia i porozmawiać również o możliwościach farmakologicznego leczenia otyłości, jeśli będzie ono dla Pani odpowiednie. Dobrym rozwiązaniem może być podejście holistyczne: lekarz zajmuje się stroną medyczną i ewentualnym leczeniem farmakologicznym, a psychoterapeuta aspektem emocjonalnym i zachowaniami związanymi z jedzeniem. Dietetyk lub psychodietetyk może dołączyć później albo równolegle, najlepiej taki, który pracuje z osobami z zaburzeniami odżywiania i nie opiera terapii na restrykcyjnych dietach. I chyba najważniejsze: proszę nie czekać, aż najpierw „ogarnie Pani siebie”, żeby móc szukać pomocy. To właśnie po pomoc można sięgnąć wtedy, kiedy jest Pani w tym całym bałaganie i nie ma już siły wszystkiego samodzielnie poukładać. Z tego, co Pani napisała, nie widzę „potwora”, tylko bardzo przeciążoną osobę, która od dłuższego czasu próbuje sobie poradzić sposobem, który krótkoterminowo przynosi ulgę, ale długoterminowo jej szkodzi. Jeżeli trudno Pani wykonać pierwszy krok, proszę go maksymalnie uprościć: zamiast przeglądać dziesiątki przychodni, wybrać jednego specjalistę od zaburzeń odżywiania i po prostu umówić pierwszą konsultację. Nie musi Pani na tym etapie wiedzieć, jakie leczenie będzie najlepsze.
Dzień dobry Z Pani wiadomości wynika, że problem nie dotyczy wyłącznie jedzenia czy masy ciała. Widać tutaj kilka nakładających się obszarów: przeciążenie codziennymi obowiązkami, trudności z organizacją i planowaniem, wieczorne jedzenie jako sposób regulowania napięcia oraz możliwe objawy ADHD. Dlatego nie zaczynałbym od kolejnej diety ani od próby samodzielnego „wzięcia się w garść”. Pierwszym krokiem powinna być równoległa ocena psychologiczna i medyczna. W Pani sytuacji warto: 1. Skonsultować się z lekarzem, najlepiej lekarzem zajmującym się leczeniem otyłości, diabetologiem lub internistą. Przy wzroście masy ciała warto ocenić między innymi gospodarkę glukozową, tarczycę, ciśnienie, profil lipidowy oraz inne czynniki mogące wpływać na masę ciała i samopoczucie. Lekarz może również ocenić, czy leczenie farmakologiczne otyłości, w tym leki z grupy GLP-1, byłoby w Pani przypadku zasadne i bezpieczne. 2. Umówić konsultację psychologiczną dotyczącą sposobu jedzenia, napięcia i regulacji emocji. Wieczorne objadanie często nie jest wyłącznie kwestią głodu. Może pełnić funkcję nagrody, uspokojenia, odcięcia od napięcia albo przeciążenia po całym dniu. 3. Rozważyć diagnostykę ADHD. Trudności z planowaniem zakupów, przygotowywaniem posiłków, organizacją dnia, chaosem myśli czy ciągłym poczuciem przeciążenia mogą występować przy ADHD, ale wymagają pełnej diagnostyki. Sama obecność takich objawów nie wystarcza do rozpoznania. 4. Przyjrzeć się również temu, czy nie występuje problem napadowego objadania się, przewlekłego stresu, obniżonego nastroju, zaburzeń snu albo innych trudności, które mogą podtrzymywać ten mechanizm. Chciałbym również zatrzymać się przy zdaniu, że „zrobiła Pani z siebie potwora”. Masa ciała nie określa Pani wartości. Tak silna samokrytyka sama może zwiększać napięcie, a następnie wzmacniać potrzebę szukania ukojenia w jedzeniu. Zapraszam Panią na konsultację. Jako mgr psycholog, diagnosta ADHD, psychotraumatolog oraz psychoterapeuta w trakcie certyfikacji w nurcie poznawczo-behawioralnym mogę pomóc uporządkować tę sytuację i ustalić, od czego zacząć. Możemy przyjrzeć się zarówno podejrzeniu ADHD, jak i mechanizmowi wieczornego objadania, przeciążeniu oraz trudnościom z organizacją codzienności. Nie musi Pani teraz rozwiązać wszystkich problemów jednocześnie. Pierwszym krokiem może być po prostu jedna konsultacja, podczas której wspólnie ustalimy plan dalszego działania i, jeśli będzie taka potrzeba, wskażemy również właściwy kierunek konsultacji lekarskiej. Zapraszam na wizytę.
Zacząłbym nie od kolejnej restrykcyjnej diety, lecz od uporządkowania jedzenia i zrozumienia, jak stres, zmęczenie, możliwe ADHD i przeciążenie opieką nad dzieckiem napędzają wieczorne objadanie. Pierwszym krokiem może być konsultacja z psychodietetykiem, a równolegle z lekarzem zajmującym się leczeniem otyłości oraz – jeśli podejrzenie ADHD jest silne – z psychiatrą lub psychologiem diagnostą, bo te problemy mogą wzajemnie się wzmacniać.
Przede wszystkim chciałabym powiedzieć jedną rzecz: nie jest Pani „potworem” i nie musi Pani najpierw sama doprowadzić swojego życia do porządku, żeby zasługiwać na pomoc. Z tego, co Pani opisuje, wynika raczej, że od dłuższego czasu jest Pani bardzo przeciążona i znalazła sposób radzenia sobie z tym napięciem, który krótkoterminowo przynosi ulgę, ale długoterminowo zaczyna Pani szkodzić. To, że wieczorem pojawia się silna potrzeba jedzenia po całym ciężkim dniu, ma psychologiczne wyjaśnienie. Jedzenie może pełnić funkcję regulowania napięcia, zmęczenia, frustracji, samotności czy przeciążenia. W ciągu dnia funkcjonujemy często „na zadaniach”: dziecko, obowiązki, organizacja domu, zakupy, praca. Wieczorem, kiedy napięcie trochę opada, organizm i psychika zaczynają domagać się czegoś, co szybko przynosi przyjemność i ukojenie. Jedzenie jest pod tym względem bardzo skutecznym regulatorem. Problem polega na tym, że ulga trwa krótko, a później pojawiają się wyrzuty sumienia, poczucie porażki i jeszcze większe napięcie. Następnego dnia zaczyna się kolejna próba „ogarnięcia się”, która znowu wymaga dużej kontroli i wysiłku. I koło się zamyka. Warto też rozróżnić jedzenie emocjonalne od napadowego objadania się. Nie każde jedzenie dużej ilości wieczorem oznacza zaburzenie odżywiania. Podczas konsultacji warto jednak sprawdzić, czy występuje poczucie utraty kontroli nad jedzeniem, jedzenie bardzo dużych ilości w stosunkowo krótkim czasie, jedzenie mimo braku fizycznego głodu oraz towarzyszące temu emocje, takie jak wstyd czy poczucie winy. Jeżeli taki wzorzec występuje regularnie, warto skonsultować go ze specjalistą zajmującym się zaburzeniami odżywiania. W takich sytuacjach celem terapii nie jest po prostu „nauczenie się silnej woli”, tylko praca nad samym mechanizmem objadania się i sposobami regulowania emocji. Druga kwestia to podejrzenie ADHD. Sam opis „radia w głowie”, trudności z planowaniem, robieniem zakupów, organizowaniem posiłków czy rozpoczęciem i dokończeniem wielu rzeczy może mieć różne przyczyny. ADHD jest jedną z możliwości, ale podobne trudności mogą również pojawiać się przy przewlekłym przeciążeniu, zaburzeniach lękowych, depresji, problemach ze snem czy długotrwałym stresie. Dlatego zamiast próbować samodzielnie rozstrzygać, czy ma Pani ADHD, zdecydowanie lepiej zrobić pełną diagnostykę. Jeżeli ADHD rzeczywiście występuje, jego leczenie może być ważnym elementem całego procesu. Trzecia kwestia to masa ciała. To nie jest zagadnienie estetyczne ani dowód na to, że „zrobiła Pani coś ze sobą”. Jest to sytuacja zdrowotna, którą można i warto leczyć. Aktualne podejście do leczenia otyłości zakłada, że należy uwzględniać zarówno sposób odżywiania i aktywność, jak i czynniki psychologiczne, choroby współistniejące oraz, u części osób, leczenie farmakologiczne. Leki takie jak semaglutyd mogą być elementem leczenia, jeśli lekarz uzna je za odpowiednie. Nie są jednak zamiennikiem pracy nad jedzeniem emocjonalnym czy ewentualnym zaburzeniem odżywiania. Na Pani miejscu zrobiłabym pierwszy krok: umówiłabym jedną konsultację lekarską, najlepiej z lekarzem zajmującym się leczeniem otyłości, diabetologiem lub endokrynologiem, oraz niezależnie konsultację psychologiczną lub psychoterapeutyczną u osoby, która ma doświadczenie w pracy z jedzeniem emocjonalnym i zaburzeniami odżywiania. Nie musi Pani wcześniej zrobić zakupów według jadłospisu, przygotować całej lodówki, zacząć ćwiczyć ani schudnąć kilku kilogramów. To właśnie specjaliści mają pomóc Pani ustalić, od czego zacząć. Jeżeli trudno Pani wykonać pierwszy krok, proszę potraktować go bardzo technicznie. Nie musi Pani podejmować decyzji dotyczącej całego swojego życia. Wystarczy jedna wiadomość lub telefon: „Mam problem z narastającą masą ciała, wieczornym objadaniem się, dużym przeciążeniem i podejrzeniem ADHD. Chciałabym rozpocząć diagnostykę i leczenie”. To wystarczy. I jeszcze jedna ważna rzecz: proszę nie czekać, aż będzie Pani „bardziej zmotywowana”. Z Pani opisu wynika, że właśnie przeciążenie i trudność w organizacji są częścią problemu. Jeżeli będzie Pani próbowała rozwiązać wszystko jednocześnie: dieta, gotowanie, zakupy, ćwiczenia, dziecko, diagnostyka ADHD, istnieje duże ryzyko, że sama liczba zadań stanie się kolejnym źródłem przeciążenia. Na początku celem nie musi być nawet utrata określonej liczby kilogramów. Celem może być przerwanie błędnego koła i odzyskanie poczucia, że ma Pani wpływ na swoje funkcjonowanie. Dopiero na tym można budować kolejne zmiany. I naprawdę zachęcam, żeby potraktować Pani sytuację nie jako problem z charakterem czy brakiem dyscypliny, tylko jako złożony problem zdrowotny, który można leczyć wielotorowo. To, że obecnie trudno jest Pani znaleźć pierwszy krok, nie oznacza, że nie da się tego uporządkować. Właśnie od znalezienia odpowiedniego zespołu osób, które pomogą Pani ten pierwszy krok wykonać, można zacząć.
To częsty schemat przy ADHD - wieczorne objadanie jako sposób na obniżenie napięcia, szczególnie przy małym dziecku, gdzie możliwości radzenia sobie są bardziej ograniczone, a natłok zadań nie pozwala się zająć sobą. Ważne, żeby od czegoś zacząć. Nawet najmniejszej decyzji, którą Pani wdroży w codzienne życie, np. spacer, lekkie ćwiczenia na macie, kąpiel wieczorna lub zamiana najbardziej tuczących produktów na inne - mniej kaloryczne, a następnie obserwowanie siebie - co wtedy się z Panią dzieje. Po pierwszym sukcesie szukać kolejnego punktu do wymiany na lepszy. I tak małymi krokami. Ważne, żeby nie narzucać sobie presji i być dla siebie łaskawą. Jest Pani w bardzo trudnym momencie i trzeba się traktować z dużą łagodnością. Jeśli będzie Pani czuła, że bez zewnętrznego wsparcia się nie da, to wtedy warto pomyśleć o psychodietetyku, diabetologu lub obesitologu, ewentualnie diagnozie ADHD. Można też rozważyć coaching ADHD, w którym nie wymaga się potwierdzonej diagnozy, a można trenować osiąganie celów dnia codziennego.
Dzień dobry! Z takimi złożonymi sprawami może Pani chcieć zacząć od uporządkowania sobie pewnych spraw w głowie. Prawdopodobnie o wiele łatwiej niż samej, będzie Pani to zrobić w towarzystwie specjalisty. Być może warto zacząć od spotkania lub serii spotkań z psychologiem, który przeprowadzi z Panią diagnozę psychologiczną, w tym w kierunku ADHD. Jeżeli okaże się, że część Pani problemów wynika właśnie z tego, ustalicie, w jaki sposób można pracować nad objawami. Inne sprawy pojawią się i mogą być omawiane przy okazji. Gdyby Pani trudności zbliżały się do zaburzenia, pokieruje Panią do odpowiednich specjalistów. Warto znaleźć kogoś, z kim Pani czuje się dobrze, kto Panią uspokaja, i kto będzie w stanie ogarnąć temat tak bardziej całościowo. Często właśnie psycholog podejmuje się takiej roli. Pozdrawiam serdecznie i, oczywiście, zapraszam!
Rozumiem, że to musi być dla Pani bardzo trudna sytuacja. To, co Pani opisuje, rzeczywiście jest złożone, ale nie oznacza, że jest Pani bez wyjścia. Na początek nie próbowałabym naprawiać wszystkiego naraz. Warto najpierw zaopiekować się psychiką i mechanizmem objadania, a równolegle skonsultować kwestie zdrowotne z lekarzem. Proszę też nie nazywać siebie „potworem”. Jest Pani osobą, która prawdopodobnie od dłuższego czasu radzi sobie z ogromnym przeciążeniem za pomocą jedzenia. To można zmieniać, krok po kroku. Zapraszam Panią na konsultację. Wspólnie uporządkujemy sytuację i ustalimy jeden konkretny, realny pierwszy krok, zamiast próbować rozwiązać wszystko jednocześnie. Pozdrawiam serdecznie, Agnieszka Pławska
Dzień dobry, diagnoza ADHD to bardzo dobry krok na początek. Diagnosta będzie mógł sprawdzić, czy Pani trudności wynikają faktycznie z ADHD, czy może z innych zaburzeń (diagnoza różnicowa). Leczenie, psychoedukacja, terapia czy coaching ADHD mogą realnie pomóc w zrzuceniu kilogramów. Osoby z ADHD często regulują się emocjonalnie poprzez jedzenie, objadają się na wieczór przez przesunięty rytm dobowy, mają większe zapotrzebowanie na stymulację, trudno im utrzymać regularną aktywność fizyczną etc. Posiadanie ADHD może mieć bezpośredni wpływ na nadwagę czy otyłość. Jeżeli się Pani zdecyduje, to zapraszam na diagnozę.
Szanowna Pani, dziękuję za tak szczegółowe opisanie swojej sytuacji. Z tego, co Pani pisze, wynika, że trudność nie dotyczy wyłącznie samego jedzenia czy masy ciała, ale jest częścią większego problemu z przeciążeniem, organizacją dnia, natłokiem myśli i radzeniem sobie z napięciem. Szczególnie ważne wydaje mi się to, co napisała Pani o wieczornym objadaniu jako sposobie na ukojenie po ciężkim dniu. Jedzenie może w takiej sytuacji pełnić funkcję szybkiego sposobu regulowania napięcia, przynosić chwilową ulgę, przyjemność albo pozwalać na moment wyłączyć natłok myśli. Jeżeli później pojawiają się wyrzuty sumienia i frustracja, może tworzyć się powtarzający cykl: przeciążenie - >jedzenie jako sposób na ulgę - > chwilowe uspokojenie - >poczucie winy i frustracja - > kolejne przeciążenie. Wspomina Pani również o podejrzeniu ADHD. To osobny obszar, który warto zweryfikować w konsultacji diagnostycznej, ponieważ opisane przez Panią trudności z organizacją, planowaniem i natłokiem myśli mogą mieć różne przyczyny. Opisuje Pani sytuację, w której nakłada się na siebie kilka trudności, dlatego zrozumiałe jest, że trudno zdecydować, od czego właściwie zacząć. W pierwszej kolejności warto skupić się na tym, co obecnie najbardziej utrudnia Pani codzienne funkcjonowanie. Pomocna może być konsultacja z psychologiem lub psychoterapeutą, najlepiej osobą mającą doświadczenie w pracy z zaburzeniami odżywiania i trudnościami w regulacji emocji. Podczas takiej konsultacji można dokładniej przyjrzeć się funkcji jedzenia, temu, co poprzedza wieczorne objadanie, oraz ocenić, czy potrzebna jest dalsza diagnostyka ADHD lub innych trudności. Równolegle warto skonsultować się z lekarzem, np. lekarzem rodzinnym lub specjalistą zajmującym się leczeniem zaburzeń metabolicznych, aby ocenić stan zdrowia i omówić dostępne możliwości leczenia. Decyzja dotycząca ewentualnego leczenia farmakologicznego powinna być podjęta po ocenie Pani stanu zdrowia i potrzeb przez lekarza. I przede wszystkim, nie musi Pani najpierw uporządkować całego życia, żeby zgłosić się po pomoc. Właśnie poczucie, że jest tego zbyt dużo i nie wiadomo, od czego zacząć, jest wystarczającym powodem, żeby zacząć od jednej konsultacji i wspólnie uporządkować kolejne kroki.
Dzień dobry. To dobrze, że dostrzega Pani problem i szuka rozwiązania. Nie musi Pani jednak mierzyć się ze wszystkim naraz. Warto podzielić tę sytuację na mniejsze części, wtedy łatwiej będzie zacząć. Jako pierwszy krok proponowałabym wizytę u lekarza rodzinnego lub lekarza zajmującego się leczeniem otyłości. Pozwoli to ocenić stan organizmu, wykonać potrzebne badania i omówić dostępne metody leczenia. Farmakoterapia może być jedną z nich, ale decyzję o jej zastosowaniu powinien podjąć lekarz po zebraniu wywiadu i ocenie Pani zdrowia. Kolejne elementy planu można wprowadzać stopniowo. Dietetyk może pomóc dostosować sposób odżywiania do Pani codzienności, a psycholog lub odpowiednio wykwalifikowany psychodietetyk - przyjrzeć się temu, jaką funkcję pełni wieczorne jedzenie, co uruchamia takie zachowanie oraz jak inaczej można obniżać napięcie. Warto również skonsultować podejrzenie ADHD, ponieważ opisane trudności mogą mieć różne przyczyny. Pani sytuacja wygląda na bardziej złożoną niż problem, który rozwiąże jedna wizyta i recepta, ale nie trzeba od razu układać całego procesu. Na początek wystarczy umówić jedną konsultację lekarską. Dalszy plan można budować krok po kroku na podstawie tego, czego dowie się Pani podczas kolejnych spotkań.
Dzień dobry, z tego, co Pani opisuje, rzeczywiście wygląda to na problem złożony i dlatego trudno oczekiwać od siebie, że jednym krokiem „naprawi” Pani jednocześnie jedzenie, wagę, organizację dnia, podejrzenie ADHD i samopoczucie psychiczne. Na początku skupiłabym się nie na odchudzaniu, lecz na znalezieniu jednej osoby lub miejsca, które pomoże Pani uporządkować sytuację i ustalić dalsze kroki. Dobrym początkiem może być konsultacja u lekarza rodzinnego, lekarza zajmującego się leczeniem otyłości albo w poradni, w której pracuje zespół kilku specjalistów. Warto równolegle rozważyć konsultację psychologiczną lub psychoterapeutyczną, szczególnie dlatego, że opisuje Pani jedzenie jako sposób regulowania napięcia i przynoszenia sobie ulgi po trudnym dniu. Podejrzenie ADHD również warto potraktować poważnie, ale nie zakładać z góry, że właśnie ono jest przyczyną wszystkich trudności. Odpowiednia diagnostyka może pomóc sprawdzić, czy problemy z planowaniem, przeciążeniem, chaosem i natłokiem myśli rzeczywiście są z nim związane, czy mają inne podłoże. Leki stosowane w leczeniu otyłości mogą być jednym z elementów terapii, ale decyzję o ich zastosowaniu powinien podjąć lekarz po zebraniu wywiadu i ocenie Pani stanu zdrowia. Nie musi Pani jednak najpierw „udowodnić”, że potrafi samodzielnie schudnąć, żeby móc zgłosić się po profesjonalną pomoc. Jeśli teraz trudno Pani wybrać spośród wielu specjalistów, proszę spróbować maksymalnie uprościć pierwszy krok: umówić jedną konsultację, bez zobowiązania, że od razu rozpoczyna Pani cały proces leczenia. Na pierwszym spotkaniu można wspólnie ustalić, co wymaga zajęcia się w pierwszej kolejności. I jeszcze jedna ważna rzecz: określenie siebie jako „potwora” brzmi bardzo surowo. Pani opisuje osobę przeciążoną, która od dłuższego czasu próbuje radzić sobie z napięciem dostępnymi sobie sposobami. To właśnie jest dobry moment, żeby zamiast kolejnej próby radzenia sobie samotnie włączyć w ten proces profesjonalne wsparcie. Pozdrawiam serdecznie Beata Anna Cichy psycholog, psychoterapeutka
Dzień dobry, dziękuję, że Pani napisała. To, co Pani opisuje, nie jest brakiem silnej woli. To obraz bardzo zmęczonej osoby, która od dłuższego czasu radzi sobie sama z dużym obciążeniem. Małe dziecko, przeciążona głowa i brak chwili dla siebie to sytuacja, w której wieczorne jedzenie staje się jednym z niewielu dostępnych sposobów na ukojenie. Ono pełni ważną funkcję: uspokaja układ nerwowy po ciężkim dniu. Dlatego samo „postanowienie, żeby przestać” zwykle nie działa. Najpierw trzeba znaleźć inne źródła ukojenia i zająć się tym, co Panią tak przeciąża. Chciałabym też delikatnie zatrzymać się przy słowie „potwór”. Ten surowy głos wobec siebie zwykle nie motywuje, tylko dokłada napięcia, które potem trzeba czymś ukoić. Zasługuje Pani na wsparcie, a nie na karę. Od czego zacząć? Nie od wszystkiego naraz. Proponuję jeden krok, który otwiera kolejne drzwi: wizytę u lekarza rodzinnego. Nie trzeba tam niczego wiedzieć ani mieć planu. Wystarczy opowiedzieć to, co napisała Pani tutaj. Lekarz może zlecić podstawowe badania (m.in. glukozę, tarczycę, morfologię). Ich wyniki często wpływają na samopoczucie, zmęczenie i apetyt. Może też pokierować Panią dalej, np. do poradni leczenia otyłości czy diabetologa. Tam można rzetelnie porozmawiać również o lekach takich jak Wegovy. To decyzja medyczna i warto ją podjąć z lekarzem, a nie samodzielnie. Drugi krok, równolegle lub zaraz po: konsultacja z psychologiem. Pani podejrzenia dotyczące ADHD są zasadne do sprawdzenia. „Radio w głowie”, trudność z planowaniem i szukanie ulgi w jedzeniu często idą w parze z ADHD. Zrozumienie, co się za tym kryje, i dobrane do tego wsparcie potrafią wyraźnie zmniejszyć ten szum, a razem z nim potrzebę kompulsywnego jedzenia. Równie ważne jest zadbanie o Panią samą. Długie funkcjonowanie „na rezerwie” odbija się na nastroju i energii, a z tym naprawdę można sobie pomóc. A na dziś wieczór: zamiast walczyć z jedzeniem, proszę spróbować tylko zauważyć, co Pani czuje tuż przed sięgnięciem po nie. Zmęczenie? Pustkę? Potrzebę chwili tylko dla siebie? Bez oceniania, z ciekawością. To pierwszy krok do zrozumienia, czego naprawdę Pani potrzebuje. Nie musi Pani mieć wszystkiego poukładanego, żeby poprosić o pomoc. Właśnie po to jest pomoc. Fakt, że Pani tu napisała, pokazuje, że ten pierwszy krok już się zaczął. Jeśli poczuje Pani, że chciałaby przyjrzeć się temu wszystkiemu razem z kimś, serdecznie zapraszam na konsultację do mnie. Pracuję online, więc możemy spotkać się w czasie dopasowanym do Pani, w komforcie Pani domu. Na spotkaniu możemy spokojnie poukładać to, co dzieje się w Pani głowie i życiu, i zastanowić się, jakie wsparcie będzie dla Pani najlepsze. Jeśli będzie Pani chciała, mogę też przeprowadzić psychologiczną ocenę w kierunku ADHD. Jej wyniki będą pomocne podczas wizyty u psychiatry, który stawia diagnozę. Bez presji: to zaproszenie, nie zobowiązanie, i każdy krok, który Pani wybierze, będzie dobry. Trzymam kciuki i serdecznie pozdrawiam, mgr Antonina Panek, psycholożka i hipnoterapeutka
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.







