Witam . Moj problem polega na tym ze chyba bardzo staram i jestem dla wszystkich moj partner od sam
Witam . Moj problem polega na tym ze chyba bardzo staram i jestem dla wszystkich moj partner od samego poczatku to wykorzystwal staral sie jak bylam w pracy a ze ciagle bylam w pracy to nie bylo czasu na klutnie do momentu kiedy zabraklo calkowicie mi czasu na dom corke i partnera.zaczely sie klutnie ze gosciem jestem w domu ze sie wykoncze ze zaniedbuje wszystko i mial racje praca zaczela zabierac mi radosc zycia. I nadszedl dzien ze odeszlam z pracy ,bylo mi ciezko stalam sie apatyczna liczylam na wsparcie z partnera strony niby bylo wsparcie ale nie do konca takie o jakim myslalam. Az pewnego dnia partmer trafil do szpitala bylam przy nim tylko ja bo nawet dzieci jego nie odwiedzily go w szpitalu mimo tego ze zle mi bylo i mialam problem ze soba to wspieralam go .po wyjsciu ze szpitala moj pan stal sie milczacy podnosil glos co bym nie powiedziala konczylo sie draka . Zapytalam do czego mu jestem potrzebna nie odpowiedzial odrazu . Tlumaczylam ze wracam do zycia ze staram sie wszysko doprowadzic do ladu a on mi nie pomaga tylko swoim zachowanie rujnuje to co ja buduje. Powiedzialam ze czuje ze jest tylko dla tego ze mna bo wie ze nigdy od nikogo nie odwróciłam sie plecami i zawsze kazdemu pomagam i ze mam wrazenie ze mnie wykorzystuje . Spytalam wprost czy staramy sie ratowac wszystko czy konczymy te farse bo to nie jest prawdziwy zwiazek. Ale wraca do siebie i ze bedziemy sie spotykac od czasu do czasu . I tak sie stalo . Niby widywalismy sie ale to juz nie bylo to . Powiedzialam ze mnie nie bawi taki zwiaxek ze ja potrzebuje parnera na dobre i zle zeby mnie wspierał i jak bede tego potrzebowala zeby mi pomagal czulam ze cos jest nie tak caly czas byl zirytowany zrobil sie oschly zimny i zlosliwy mowil do mnie podniesionym głosem. Kolejny raz spytalam do czego mu jestem potrzebna jego odp.ze do niczego. Powiedzialam ok.i wyszlam pomyslec bo czulam ze to kolejny cios i z drugiej strony wali mi sie zycie. Ochlonelam i zadzwonilam i spytalam czy to wtakim razie koniec wszystkiego idpiwiedzial ze nie ze chce byc ze mna i mnie niby kocha a powiedzial tak tylko w zlosci na mnie ze nie potrzebuje mnie. Myslalam ze dogadalismy sie i ze jest ok. Rozmawialiśmy o wyjeździe na 2-3 dni .iniby bylo ok.ale innstykt mowil mi ze cos jest nie tak. Partner dalej byl tak jakby nieobecny . Ale znalazlam wyjaz zaplacila za liczke i bedac na spacerze zaczelam mowic ze mam fajne miejsce na wyjazd ale nie dokonczylam mowic co i jak i ze zrobilam wplate akonto bo wszedl mi w sliwo ze on nie wie co i jak bedzie w pracy bo nagle moze nie dostac wolnego ugryzlam sie w jezyk nic nie odpowiedzialam tylko slicjalam co mowi zirytowany. I nagle mowi wracamy po woli bo dzisiaj jade do siebie bo musze zalatwic sprawe zlokatorem powiedzialam ok obiecal ze nasyepmrgo dmia przyjedzie .odp.moja ok. Ale wracajac nie wytrzymalam i powiedziałam zappmnij o wyjezdzie jakby nie bylo tematu zadnego spytal czemu wiec powiedzialam wprost i szczeze ze odnosze wrazenie ze cos jest nie tak i ze to co sie dzieje zbliza nas ku roztaniu bo cos nie gra . Pojechal do siebie a ja odwolalam wyjazd tracąc zaliczke . Nastepnego dnia mial przyjechac i 3 krotnie dzwniac do mnie zaznaczyl ze mie wie czy bedzie bo cos mu wypadlo . O 17 wyslalam smsa czy przyjedzie bo ja wychodze po codke z ze zostawil klucze to musze wiedziec i uyszalam ze raczej nie wiec spytalam po co obiecuje cos i nie dotrzymuje slowa i szybko zakonczylam rozmowe ze ok rozumiem i sie rozloczylam .i nie odebralam kolejnego tel bo nie chcialam sie poklucic. Dla niego to chyba byl zapalnik bo napisal ze jego wytrzymalosc sie skonczyla w sumie nie mam pojecia o co mu chodzilo w tym esie. A wytlumaczyc tez nie chce bo nie odbiera tel. I nie odpusal mi na dwa esy i proste pytanie czy ratujemy zwiazek czy go konczymy i nie odzywa sie dalej ja tez nie dzwonie bo nie chce sie narzucac. I czuje ze sama nie radze sobie ze swoi.i emocjami a niechce by wiedzial ze mam problem odkad zwolnilam sie z pracy sama ze soba a on mo nie pomaga tylo doklada zmartwien bo pacoholik taki jak ja nie umie zyc bez pracy . Wydaje mi sie ze to koniec zwiazku i ze to on nie chce tego ratować bo mu przeszkadza teraz ze jestem tak jak wtedy przeszkadzalo mu to ze pracuje. I jak sie zwolnilam z pracy to odrazu zmienil stosune do mnie i wciaz byl zly . Jestem miedzy mlotem a kowaem nie wychodze z domu mam problem wyjsc z psem bo metlik mam w głowie i nie wiem sama czy zakonczyc wszystko raz a porzadnie i czy walczyc. Jak zakoncze to z automatu zaczne nowy rozdzial zycia ale czy dam rade tego nie wiem.czuje ze psychika mi siada i syrasznie sie boje .co mam zrobic jak postapic i jak zyc dalej. Prosze o rade fachowa bo czuje ze sama nie dam rady zbyt bardzo czuje ze cos sie dzieje ze mną i moim stanem emocjonalnym , tylko snuje sie po domu i placze po kontach i stracilam chec zycia przy corce chodze jak automat i robie codzienne czynnosci. Pozdrawiam Katarzyna
9 odpowiedzi
Szanowna Pani Katarzyno. Emocje, emocje, emocje. Tak jak bardzo emocjonalny jest Pani wpis. Dzień w którym staje się oko w oko z czymś ostatecznym - chorobą, strachem, bezsilnością to bardzo trudne doświadczenie. Moment w którym człowiek sobie uświadamia, że zostaje wobec tego doświadczenia sam jest straszne. Właśnie mniej więcej w takim stanie jest Pani partner. Proszę nie dziwić wszystkim złym emocjom, które się z tym łączą. Druga sprawa to Pani decyzja odnośnie rezygnacji, jak rozumiem, z pracy. Mocno się zastanawiam czemu podjęła Pani właśnie taką a nie inną decyzję i na ile zdaje sobie Pani sprawę z konsekwencji tego czynu ? I czy na pewno o to chodziło Pani partnerowi ? Co pchnęło Panią do tego ? Miłość do partnera ? Potrzeba spędzania z nim oraz córką więcej czasu ? Jakieś inne przesłanki ? Jak Pani sądzi, w jakiej sytuacji znalazła się Pani a w jakiej Pani partner ? Co czuje ?
Dzień dobry Pani Katarzyno, przeczytałam Pani wiadomość z poruszeniem. Jest w niej wiele wątków o które warto byłoby dopytać i które zapewne wymagałyby omówienia. Dobrze, że szuka Pani dla siebie wsparcia, zachęcam Panią do rozważenia skorzystania z pomocy psychologa albo prywatnie- może się Pani umówić przez znanylekarz.pl, a jeśli nie ma Pani aktualnie możliwości finansowych proszę pamietać, że w bardzo wielu miastach działają Poradnie Zdrowia Psychicznego, Ośrodki Interwencji Kryzysowej czy Ośrodki Pomocy Społecznej- tam znajdzie Pani bezpłatną pomoc psychologiczną. Pozdrawiam i trzymam za Panią kciuki, Martyna Sobczyk/ pomocnaterapia.pl
Dzień dobry Pani Katarzyno, czytając Pani historię, mam wrażenie, że czuje się Pani bardzo zagubiona, że bardzo chce Pani spełnić oczekiwania partnera. Dostosować się, a jednocześnie nie ma Pani z jego strony jednoznacznej odpowiedzi. Czytając zastanawiało mnie jakie Pani ma potrzeby? Jeśli to Pani miałaby zdecydować, to czego Pani chce? Myślę, że to bardzo ważne, żeby Pani w całej ten sytuacji odnalazła Pani swoje zdanie na temat Państwa relacji i w miarę możliwości zadbała o siebie. Ja także zachęcam Panią do skorzystania ze wsparcia terapeuty, bo znalezienie takich odpowiedzi czasem jest trudne. Tak doraźnie natomiast, bardzo Panią zachęcam chociaż do rozmowy z kimś bliskim, kto byłby dla Pani życzliwy i mógłby po prostu wysłuchać. Życzę wszystkiego dobrego Renata Bartnikowska, RozWojownik
Witam, widzę, że sprawa jest trudna. Myślę, ze aby omówić szerzej temat wskazany jest kontakt z psychologiem i przyjrzenie się szerzej tej kwestii. Pozdrawiam
Dzień dobry Pani Katarzyno. Przeczytałam opis sytuacji - dziękuję za jego szczegółowość. Wnioskuję, że aktualnie mierzy się Pani ze zmianami na kilku płaszczyznach: zwolnienie z pracy może powodować smutek, przygnębienie, poczucie straty, oraz lęk. Jednocześnie pisze Pani o trudnej sytuacji z partnerem. Zmiany, które dotykają jednocześnie kilku obszarów naszego życia możemy odbierać szczególnie intensywnie. Aby ugruntować się na nowo w jednej, warto dać sobie czas. Podobnie może być odbierana sytuacja z partnerem - mam świadomość, że niepewność wprowadza ogromne poczucie dyskomfortu, proszę jednak pomyśleć o szerszej perspektywie: czy istnieje szansa, że niepewność, którą Pani teraz czuje z biegiem czasu zmieni się w stopniowe budowanie poczucia bezpieczeństwa samej ze sobą? Jaki jest dzisiaj jeden, mały krok, aby zapewnić samej sobie poczucie bezpieczeństwa i zaopiekować się swoimi emocjami? Zachęcam do odpowiedzenia na te pytania. Jeśli będzie Pani potrzebowała omówienia tematu na sesji, serdecznie zapraszam. Pozdrawiam serdecznie - Ewa Wojtowicz, psycholog
Katarzyno, z opisu wynika, że przeżywasz trudności zarówno w relacji z partnerem, jak i w radzeniu sobie ze zmianą sytuacji zawodowej. W pierwszym rzędzie, ważne jest, abyś zadbała o swoje zdrowie psychiczne. Jeśli czujesz się przytłoczona emocjonalnie, warto skorzystać z pomocy psychologa, który pomoże Ci zrozumieć własne uczucia i podejścia do sytuacji. Współpraca z psychologiem może pomóc Ci spojrzeć na sytuację z różnych perspektyw, zrozumieć własne potrzeby i podjąć świadome decyzje. Ważne jest również, abyś rozmawiała z partnerem otwarcie o swoich uczuciach i obawach. Jeśli obecnie nie jesteś w stanie tego zrobić, wsparcie psychologa może pomóc w nawiązaniu konstruktywnej komunikacji. Pamiętaj, że podjęcie decyzji o zakończeniu związku czy kontynuowaniu go to proces wymagający czasu i rozwagi. Nie musisz podejmować tych decyzji natychmiast. Zadbaj o siebie, szukaj wsparcia wśród bliskich i rozważ skonsultowanie się z profesjonalistą, który pomoże Ci znaleźć drogę do lepszego samopoczucia i podjęcia właściwych decyzji.
Pani Katarzyno, dziękuję za zaufanie i odwagę w podzieleniu się tak trudną historią. Pani odczucia – smutek, zagubienie, lęk – są w pełni naturalną reakcją na sytuację kryzysową, w której zabrakło wsparcia i stabilności emocjonalnej. Psychologicznie można wskazać kilka ważnych aspektów: Pani przez długi czas funkcjonowała w trybie nadmiernego poświęcenia i pracy kosztem własnych potrzeb. Rezygnacja z pracy i zmiana rytmu życia wywołały naturalny kryzys tożsamości i utratę poczucia bezpieczeństwa. Związek, zamiast być źródłem wsparcia, stał się kolejnym źródłem stresu i niepokoju. Partner swoim zachowaniem (milczeniem, oziębłością, brakiem szacunku do Pani emocji) pogłębił Pani poczucie samotności. Pani obecne objawy — płaczliwość, wycofanie, brak energii, trudności w codziennym funkcjonowaniu — mogą świadczyć o rozwoju epizodu depresyjnego i wymagają uwagi oraz wsparcia specjalistycznego. Co może Pani teraz zrobić: Zadbać o siebie w pierwszej kolejności — priorytetem jest Pani zdrowie psychiczne i fizyczne, szczególnie ze względu na obecność córki, która potrzebuje mamy w możliwie dobrej formie. Poszukać profesjonalnego wsparcia — konsultacja z psychologiem lub psychoterapeutą pomoże Pani zrozumieć własne emocje, odzyskać siły i podjąć decyzje w zgodzie ze sobą. Nie podejmować decyzji pod wpływem skrajnych emocji — teraz najważniejsze jest ustabilizowanie własnego stanu, zanim podejmie Pani decyzję o ostatecznym zakończeniu lub ratowaniu związku. Zbudować minimalne rytuały wsparcia — krótkie spacery, proste zadania, rozmowy z zaufaną osobą – to małe kroki, które pozwalają stopniowo odzyskać poczucie wpływu na własne życie. Pani sytuacja jest bardzo trudna, ale proszę pamiętać — nie jest Pani sama. Zasługuje Pani na szacunek, wsparcie i spokojne życie, nie na codzienny lęk i ból.
Katarzyno, to, co opisałaś, brzmi jak ogromny ciężar niesiony przez długi czas w samotności. Przez lata dawałaś z siebie wszystko w pracy, w domu, w związku aż w pewnym momencie zabrakło siły. Gdy najbardziej potrzebowałaś bliskości i wsparcia, spotkałaś się z chłodem, złością i obojętnością. To bardzo bolesne doświadczenie, które może podkopać poczucie własnej wartości i sprawić, że codzienne życie staje się przytłaczające. To naturalne, że pojawiły się łzy, bezsilność i poczucie, że psychika nie wytrzymuje. To nie jest oznaka słabości to sygnał, że Twoje serce i umysł są wyczerpane ciągłą walką o przetrwanie i o miłość, której nie dostajesz. Każdy człowiek potrzebuje mieć obok siebie kogoś, kto nie tylko bierze, ale też daje kto jest obecny nie tylko w łatwych momentach, lecz także w tych najtrudniejszych. W sytuacjach kryzysu emocjonalnego pomocne bywa zatrzymanie się i danie sobie prawa do troski o własne potrzeby. Rozmowa z psychologiem może być miejscem, w którym bez ocen i presji można uporządkować swoje emocje, odzyskać spokój i zobaczyć, co dalej czy próbować ratować ten związek, czy też chronić siebie i budować nowe życie. To, że czujesz lęk i niepewność, nie znaczy, że nie dasz rady to tylko znaczy, że jesteś człowiekiem, który długo był zbyt dzielny. Masz prawo odpocząć, poczuć ulgę i krok po kroku wracać do siebie. Nie jesteś w tym wszystkim sama i nie musisz już udawać, że wszystko jest w porządku. Twoje uczucia mają znaczenie.
Dzień dobry, opisuje Pani sytuację, w której nałożyło się na siebie kilka bardzo obciążających doświadczeń... odejście z pracy, trudność w odnalezieniu się w nowej codzienności oraz kryzys w relacji. Nic dziwnego, że przy takim natężeniu stresu czuje się Pani zagubiona, przytłoczona i wyczerpana emocjonalnie. Na ten moment szczególnie ważne byłoby zadbanie o Pani stan psychiczny i uporządkowanie tego, co dzieje się z Pani emocjami, niezależnie od tego, jaką decyzję podejmie Pani w sprawie związku. W trakcie konsultacji można spokojnie przyjrzeć się tej sytuacji, nazwać najpilniejsze trudności i zastanowić się nad pierwszymi krokami, które pomogą Pani odzyskać większe poczucie stabilności. Zapraszam do umówienia konsultacji online. Jeżeli jednak słowa o utracie chęci życia oznaczają, że pojawiają się myśli o zrobieniu sobie krzywdy lub obawia się Pani o swoje bezpieczeństwo, proszę nie zostawać z tym samej i skontaktować się niezwłocznie z numerem alarmowym 112 lub najbliższą izbą przyjęć.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.







