Jestem żoną alkoholika 40lat Ten człowiek zdradza mnie całe życie Problem jest w tym ze zaczęło mi t

Jestem żoną alkoholika 40lat Ten człowiek zdradza mnie całe życie Problem jest w tym ze zaczęło mi to przeszkadzać.Nie moge mu tego powiedzieć bo sie wszystkiego wyprze.Ostatnio wysledziłam ze dyskutuje ze swoimi sympatiami o tym ze jak mnie widzi w kuchni to mu sie dzieje niedobrze.Jak mam na to wszystko reagować Nie czuje sie kochana i juz unikam z nim seksu.On jest typem narcyza.

8 odpowiedzi


To, co Pani przeżywa, jest bardzo bolesne, ale warto zacząć od nazwania rzeczy po imieniu, bez usprawiedliwiania i bez złudzeń. Fakty są takie: – mąż od lat nadużywa alkoholu, – wielokrotnie Panią zdradzał, – deprecjonuje Panią w rozmowach z innymi kobietami, – zaprzecza, wypiera się i nie bierze odpowiedzialności, – Pani nie czuje się kochana ani szanowana. To nie jest problem „jak reagować”, tylko w jakiej rzeczywistości Pani żyje. Bardzo dużo cierpienia powoduje tu jedno przekonanie: „Powinnam znaleźć sposób, żeby on mnie szanował i przestał mnie ranić.” To przekonanie brzmi logicznie, ale w praktyce nie ma pokrycia w faktach, bo mąż: nie chce się zmienić, nie przyznaje się do zachowań, nie uznaje Pani uczuć, a alkohol i zdrady są stałym elementem relacji. Nie ma racjonalnego sposobu reagowania, który sprawi, że ktoś taki nagle zacznie być lojalny, empatyczny i odpowiedzialny. To nie jest kwestia Pani reakcji. To jest kwestia jego wyborów. Kiedy Pani unika seksu, to nie jest „problem w relacji intymnej”. To jest zdrowa reakcja organizmu, który nie chce bliskości z kimś, kto rani, poniża i zdradza. Seks nie jest obowiązkiem małżeńskim — jest formą kontaktu, która wymaga minimum bezpieczeństwa emocjonalnego. Nazwanie go „narcyzem” może przynosić chwilową ulgę, ale nie rozwiązuje Pani sytuacji. Ważniejsze pytanie brzmi: czy Pani chce nadal żyć w relacji, w której zdrada, alkohol i pogarda są normą? Z perspektywy racjonalnej warto oddzielić dwie rzeczy: Pani nie ma wpływu na to, czy on przestanie pić i zdradzać, Pani ma wpływ na to, czy będzie dalej godzić się na życie w ciągłym upokorzeniu. Najbardziej destrukcyjne nie są jego zachowania same w sobie, ale przekonania, które trzymają Panią w tym układzie, np.: – „Muszę to znosić, bo jesteśmy małżeństwem”, – „Powinnam być bardziej wyrozumiała”, – „Może jeśli będę reagować inaczej, on się zmieni”. Żadne z nich nie jest faktem. To są przekonania, które podtrzymują Pani cierpienie. Rozsądnym krokiem nie jest kolejna próba rozmowy z nim — skoro wiadomo, że zaprzeczy — lecz zajęcie się sobą: swoim bezpieczeństwem psychicznym, granicami i realnymi możliwościami wyjścia z tej sytuacji (emocjonalnie lub formalnie). W tym bardzo pomaga indywidualna terapia, szczególnie dla osób żyjących z alkoholikiem. Na koniec najważniejsze: to, że zaczęło Pani „przeszkadzać”, nie oznacza, że stała się Pani trudna czy roszczeniowa. Oznacza, że zdrowa część Pani psychiki przestała godzić się na bycie ranioną. I to jest racjonalne.

mgr Tomasz Sawiński

mgr Tomasz Sawiński

psychoterapeuta

Bielsko-Biała

Umów wizytę

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Dzień dobry, z tego, co Pani opisuje, znajduje się Pani w bardzo trudnej, obciążającej emocjonalnie sytuacji. Ma Pani pełne prawo czuć się zraniona, zmęczona i pozbawiona poczucia bezpieczeństwa. Wieloletnie życie z osobą uzależnioną, doświadczanie zdrad oraz braku szacunku to ogromny ciężar psychiczny. To bardzo zrozumiałe, że w takiej relacji zaczyna Pani unikać bliskości i nie czuje się kochana, trudno bowiem otwierać się na kogoś, kto rani i podważa Pani wartość. Terapeuci od lat zwracają uwagę, że osoby żyjące z partnerem uzależnionym często z czasem rozwijają tzw. mechanizmy współuzależnienia. Początkowo mają one chronić przed bólem, jednak na dłuższą metę mogą prowadzić do wyczerpania, obniżonego poczucia własnej wartości, lęku przed porzuceniem czy trudności z rozpoznawaniem własnych potrzeb. Życie w ciągłym napięciu i niepewności ma realny wpływ na psychikę. W tej sytuacji najważniejsze staje się skierowanie uwagi na siebie - na swoje granice, emocje i potrzeby. Nie ma Pani wpływu na jego zachowania, zdrady czy zaprzeczanie, ale ma Pani wpływ na to, jak Pani o siebie zadba. Warto rozważyć skorzystanie z indywidualnej terapii lub grup wsparcia dla osób żyjących z osobą uzależnioną. Taka pomoc może wesprzeć Panią w: - wzmacnianiu poczucia własnej wartości, - uczeniu się stawiania granic, - odzyskiwaniu kontaktu z własnymi emocjami i potrzebami, - podejmowaniu decyzji, które będą dla Pani bezpieczne. Proszę pamiętać, że Pani uczucia są ważne!


Witam, może powinna się Pani skupić głównie na realizacji swoich potrzeb, dlaczego tkwi Pani w związku, z którego Pani nie czerpie?


Dzień dobry, myślę, że głównie powinnam Pani zająć się swoimi uczuciami, potrzebami. Rodziny, partnerzy osób uzależnionych często stają się współuzależnione, co oznacza, że są całkowicie zależne od tego, co dzieje się z osobą uzależnioną. Polecam poczytać o tym aspekcie uzależnienia, a także można udać się na mityng wspólnoty Al-Alanon, gdzie bliscy osób uzależnionych dostają wsparcie, wiedzę i sugestie, jak radzić sobie w takich związkach. Są także bezpłatne terapie dla osób współuzależnionych na NFZ, zapraszam do najbliższego centrum leczenia uzależnień. Oczywiście opcją jest także prywatna psychoterapia, najlepiej proszę szukać psychoterapeutów pracujących z uzależnieniami, współuzależnieniem, DDA. Życzę powodzenia i zdrowia. Serdecznie pozdrawiam, Katarzyna Zawodzińska, certyfikowana psychoterapeutka Gestalt


Dziękuję za Pani wiadomość. Opisuje Pani sytuację, która jest bardzo obciążająca emocjonalnie i nic dziwnego, że pojawia się w Pani dużo bólu, złości i wycofania. Jednocześnie są to kwestie wymagające spokojnego i bezpiecznego omówienia w trakcie sesji, gdzie będzie przestrzeń, aby przyjrzeć się Pani granicom, potrzebom i możliwym sposobom reagowania. W tej formie trudno byłoby udzielić rzetelnego wsparcia. Zachęcam, abyśmy wrócili do tego tematu na spotkaniu. Pozdrawiam serdecznie.


Dzień dobry, bardzo mi przykro, że doświadcza Pani takiej relacji. Nie da się stworzyć zdrowej i bezpiecznej relacji z osobą uzależnioną od alkoholu, które się nie leczy. Jeżeli w relacji coś nie działa i ktoś zaburza w niej nasze potrzeby, bądź jest przemocowy, to jednym z narzędzi które mamy jest stawianie granic i opuszczenie relacji. Zachęcam Panią, żeby udała się Pani do specjalisty, który pomoże zbudować razem z Panią te narzędzia. Pozdrawiam

mgr Mateusz Chmiel

mgr Mateusz Chmiel

psychoterapeuta

Warszawa

Umów wizytę

Zdrady, zaprzeczanie, deprecjonujące komentarze i budzenie w Pani wstydu to nie są sytuacje neutralne ani takie, na które można pozostać obojętnym i z czasem one nie przestają ranić. Warto poważnie zastanowić się, czy ta relacja nie przekracza Pani osobistych granic i czy nie wymaga od Pani stałego rezygnowania z siebie, swojej godności i potrzeby bycia szanowaną. Reakcją na takie doświadczenia często jest wycofanie z bliskości i to jest sygnał ochronny, a nie dowód chłodu czy winy. Poczucie, że ktoś Panią unieważnia, poniża lub regularnie rani, jest ważną informacją i warto na nie reagować, a nie je w sobie tłumić. Jeśli trudno Pani samodzielnie postawić granice lub bronić siebie w tej relacji, bardzo ważne jest, by nie zostawać z tym samej i poszukać wsparcia u specjalisty, który pomoże Pani odzyskać jasność, poczucie wartości i sprawczość w tej sytuacji.

mgr Piotr Pieczul

mgr Piotr Pieczul

psychoterapeuta

Warszawa

Umów wizytę

To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo trudna i wyniszczająca sytuacja. Wieloletnie życie z osobą uzależnioną, doświadczenie zdrad, poniżających komentarzy i ciągłego zaprzeczania może stopniowo odbierać poczucie własnej wartości, bezpieczeństwa i zaufania do własnych odczuć. To zrozumiałe, że nie czuje się Pani kochana i nie ma ochoty na bliskość seksualną. Nie musi Pani udowadniać mężowi jego zachowań ani przekonywać go, aby przyznał Pani rację. Warto raczej skupić się na sobie: swoich granicach, potrzebach oraz na tym, na co nadal chce się Pani zgadzać w tej relacji. Określenie kogoś jako „narcyza” nie jest tu najważniejsze — istotne jest to, że jego zachowanie Panią rani i że od dłuższego czasu cierpi Pani w tym związku. Zachęcałbym do indywidualnej konsultacji z psychoterapeutą, najlepiej mającym doświadczenie w pracy z osobami współuzależnionymi. Taka pomoc może pozwolić Pani odzyskać poczucie sprawczości, uporządkować sytuację i podjąć decyzje zgodne z Pani dobrem. Jeżeli pojawia się przemoc, groźby lub obawa o bezpieczeństwo, warto również poszukać wsparcia w lokalnym ośrodku interwencji kryzysowej.

mgr Tomasz Wachowiak

mgr Tomasz Wachowiak

psychoterapeuta

Bydgoszcz

Umów wizytę

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.