Jestem żoną alkoholika 40lat Ten człowiek zdradza mnie całe życie Problem jest w tym ze zaczęło mi t
7
odpowiedzi
Jestem żoną alkoholika 40lat Ten człowiek zdradza mnie całe życie Problem jest w tym ze zaczęło mi to przeszkadzać.Nie moge mu tego powiedzieć bo sie wszystkiego wyprze.Ostatnio wysledziłam ze dyskutuje ze swoimi sympatiami o tym ze jak mnie widzi w kuchni to mu sie dzieje niedobrze.Jak mam na to wszystko reagować Nie czuje sie kochana i juz unikam z nim seksu.On jest typem narcyza.
To, co Pani przeżywa, jest bardzo bolesne, ale warto zacząć od nazwania rzeczy po imieniu, bez usprawiedliwiania i bez złudzeń.
Fakty są takie:
– mąż od lat nadużywa alkoholu,
– wielokrotnie Panią zdradzał,
– deprecjonuje Panią w rozmowach z innymi kobietami,
– zaprzecza, wypiera się i nie bierze odpowiedzialności,
– Pani nie czuje się kochana ani szanowana.
To nie jest problem „jak reagować”, tylko w jakiej rzeczywistości Pani żyje.
Bardzo dużo cierpienia powoduje tu jedno przekonanie:
„Powinnam znaleźć sposób, żeby on mnie szanował i przestał mnie ranić.”
To przekonanie brzmi logicznie, ale w praktyce nie ma pokrycia w faktach, bo mąż:
nie chce się zmienić,
nie przyznaje się do zachowań,
nie uznaje Pani uczuć,
a alkohol i zdrady są stałym elementem relacji.
Nie ma racjonalnego sposobu reagowania, który sprawi, że ktoś taki nagle zacznie być lojalny, empatyczny i odpowiedzialny. To nie jest kwestia Pani reakcji. To jest kwestia jego wyborów.
Kiedy Pani unika seksu, to nie jest „problem w relacji intymnej”. To jest zdrowa reakcja organizmu, który nie chce bliskości z kimś, kto rani, poniża i zdradza. Seks nie jest obowiązkiem małżeńskim — jest formą kontaktu, która wymaga minimum bezpieczeństwa emocjonalnego.
Nazwanie go „narcyzem” może przynosić chwilową ulgę, ale nie rozwiązuje Pani sytuacji. Ważniejsze pytanie brzmi:
czy Pani chce nadal żyć w relacji, w której zdrada, alkohol i pogarda są normą?
Z perspektywy racjonalnej warto oddzielić dwie rzeczy:
Pani nie ma wpływu na to, czy on przestanie pić i zdradzać,
Pani ma wpływ na to, czy będzie dalej godzić się na życie w ciągłym upokorzeniu.
Najbardziej destrukcyjne nie są jego zachowania same w sobie, ale przekonania, które trzymają Panią w tym układzie, np.:
– „Muszę to znosić, bo jesteśmy małżeństwem”,
– „Powinnam być bardziej wyrozumiała”,
– „Może jeśli będę reagować inaczej, on się zmieni”.
Żadne z nich nie jest faktem. To są przekonania, które podtrzymują Pani cierpienie.
Rozsądnym krokiem nie jest kolejna próba rozmowy z nim — skoro wiadomo, że zaprzeczy — lecz zajęcie się sobą: swoim bezpieczeństwem psychicznym, granicami i realnymi możliwościami wyjścia z tej sytuacji (emocjonalnie lub formalnie). W tym bardzo pomaga indywidualna terapia, szczególnie dla osób żyjących z alkoholikiem.
Na koniec najważniejsze:
to, że zaczęło Pani „przeszkadzać”, nie oznacza, że stała się Pani trudna czy roszczeniowa. Oznacza, że zdrowa część Pani psychiki przestała godzić się na bycie ranioną. I to jest racjonalne.
Fakty są takie:
– mąż od lat nadużywa alkoholu,
– wielokrotnie Panią zdradzał,
– deprecjonuje Panią w rozmowach z innymi kobietami,
– zaprzecza, wypiera się i nie bierze odpowiedzialności,
– Pani nie czuje się kochana ani szanowana.
To nie jest problem „jak reagować”, tylko w jakiej rzeczywistości Pani żyje.
Bardzo dużo cierpienia powoduje tu jedno przekonanie:
„Powinnam znaleźć sposób, żeby on mnie szanował i przestał mnie ranić.”
To przekonanie brzmi logicznie, ale w praktyce nie ma pokrycia w faktach, bo mąż:
nie chce się zmienić,
nie przyznaje się do zachowań,
nie uznaje Pani uczuć,
a alkohol i zdrady są stałym elementem relacji.
Nie ma racjonalnego sposobu reagowania, który sprawi, że ktoś taki nagle zacznie być lojalny, empatyczny i odpowiedzialny. To nie jest kwestia Pani reakcji. To jest kwestia jego wyborów.
Kiedy Pani unika seksu, to nie jest „problem w relacji intymnej”. To jest zdrowa reakcja organizmu, który nie chce bliskości z kimś, kto rani, poniża i zdradza. Seks nie jest obowiązkiem małżeńskim — jest formą kontaktu, która wymaga minimum bezpieczeństwa emocjonalnego.
Nazwanie go „narcyzem” może przynosić chwilową ulgę, ale nie rozwiązuje Pani sytuacji. Ważniejsze pytanie brzmi:
czy Pani chce nadal żyć w relacji, w której zdrada, alkohol i pogarda są normą?
Z perspektywy racjonalnej warto oddzielić dwie rzeczy:
Pani nie ma wpływu na to, czy on przestanie pić i zdradzać,
Pani ma wpływ na to, czy będzie dalej godzić się na życie w ciągłym upokorzeniu.
Najbardziej destrukcyjne nie są jego zachowania same w sobie, ale przekonania, które trzymają Panią w tym układzie, np.:
– „Muszę to znosić, bo jesteśmy małżeństwem”,
– „Powinnam być bardziej wyrozumiała”,
– „Może jeśli będę reagować inaczej, on się zmieni”.
Żadne z nich nie jest faktem. To są przekonania, które podtrzymują Pani cierpienie.
Rozsądnym krokiem nie jest kolejna próba rozmowy z nim — skoro wiadomo, że zaprzeczy — lecz zajęcie się sobą: swoim bezpieczeństwem psychicznym, granicami i realnymi możliwościami wyjścia z tej sytuacji (emocjonalnie lub formalnie). W tym bardzo pomaga indywidualna terapia, szczególnie dla osób żyjących z alkoholikiem.
Na koniec najważniejsze:
to, że zaczęło Pani „przeszkadzać”, nie oznacza, że stała się Pani trudna czy roszczeniowa. Oznacza, że zdrowa część Pani psychiki przestała godzić się na bycie ranioną. I to jest racjonalne.
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Dzień dobry,
z tego, co Pani opisuje, znajduje się Pani w bardzo trudnej, obciążającej emocjonalnie sytuacji. Ma Pani pełne prawo czuć się zraniona, zmęczona i pozbawiona poczucia bezpieczeństwa. Wieloletnie życie z osobą uzależnioną, doświadczanie zdrad oraz braku szacunku to ogromny ciężar psychiczny.
To bardzo zrozumiałe, że w takiej relacji zaczyna Pani unikać bliskości i nie czuje się kochana, trudno bowiem otwierać się na kogoś, kto rani i podważa Pani wartość.
Terapeuci od lat zwracają uwagę, że osoby żyjące z partnerem uzależnionym często z czasem rozwijają tzw. mechanizmy współuzależnienia. Początkowo mają one chronić przed bólem, jednak na dłuższą metę mogą prowadzić do wyczerpania, obniżonego poczucia własnej wartości, lęku przed porzuceniem czy trudności z rozpoznawaniem własnych potrzeb. Życie w ciągłym napięciu i niepewności ma realny wpływ na psychikę.
W tej sytuacji najważniejsze staje się skierowanie uwagi na siebie - na swoje granice, emocje i potrzeby. Nie ma Pani wpływu na jego zachowania, zdrady czy zaprzeczanie, ale ma Pani wpływ na to, jak Pani o siebie zadba.
Warto rozważyć skorzystanie z indywidualnej terapii lub grup wsparcia dla osób żyjących z osobą uzależnioną. Taka pomoc może wesprzeć Panią w:
- wzmacnianiu poczucia własnej wartości,
- uczeniu się stawiania granic,
- odzyskiwaniu kontaktu z własnymi emocjami i potrzebami,
- podejmowaniu decyzji, które będą dla Pani bezpieczne.
Proszę pamiętać, że Pani uczucia są ważne!
z tego, co Pani opisuje, znajduje się Pani w bardzo trudnej, obciążającej emocjonalnie sytuacji. Ma Pani pełne prawo czuć się zraniona, zmęczona i pozbawiona poczucia bezpieczeństwa. Wieloletnie życie z osobą uzależnioną, doświadczanie zdrad oraz braku szacunku to ogromny ciężar psychiczny.
To bardzo zrozumiałe, że w takiej relacji zaczyna Pani unikać bliskości i nie czuje się kochana, trudno bowiem otwierać się na kogoś, kto rani i podważa Pani wartość.
Terapeuci od lat zwracają uwagę, że osoby żyjące z partnerem uzależnionym często z czasem rozwijają tzw. mechanizmy współuzależnienia. Początkowo mają one chronić przed bólem, jednak na dłuższą metę mogą prowadzić do wyczerpania, obniżonego poczucia własnej wartości, lęku przed porzuceniem czy trudności z rozpoznawaniem własnych potrzeb. Życie w ciągłym napięciu i niepewności ma realny wpływ na psychikę.
W tej sytuacji najważniejsze staje się skierowanie uwagi na siebie - na swoje granice, emocje i potrzeby. Nie ma Pani wpływu na jego zachowania, zdrady czy zaprzeczanie, ale ma Pani wpływ na to, jak Pani o siebie zadba.
Warto rozważyć skorzystanie z indywidualnej terapii lub grup wsparcia dla osób żyjących z osobą uzależnioną. Taka pomoc może wesprzeć Panią w:
- wzmacnianiu poczucia własnej wartości,
- uczeniu się stawiania granic,
- odzyskiwaniu kontaktu z własnymi emocjami i potrzebami,
- podejmowaniu decyzji, które będą dla Pani bezpieczne.
Proszę pamiętać, że Pani uczucia są ważne!
Witam, może powinna się Pani skupić głównie na realizacji swoich potrzeb, dlaczego tkwi Pani w związku, z którego Pani nie czerpie?
Dzień dobry, myślę, że głównie powinnam Pani zająć się swoimi uczuciami, potrzebami. Rodziny, partnerzy osób uzależnionych często stają się współuzależnione, co oznacza, że są całkowicie zależne od tego, co dzieje się z osobą uzależnioną. Polecam poczytać o tym aspekcie uzależnienia, a także można udać się na mityng wspólnoty Al-Alanon, gdzie bliscy osób uzależnionych dostają wsparcie, wiedzę i sugestie, jak radzić sobie w takich związkach. Są także bezpłatne terapie dla osób współuzależnionych na NFZ, zapraszam do najbliższego centrum leczenia uzależnień.
Oczywiście opcją jest także prywatna psychoterapia, najlepiej proszę szukać psychoterapeutów pracujących z uzależnieniami, współuzależnieniem, DDA.
Życzę powodzenia i zdrowia.
Serdecznie pozdrawiam,
Katarzyna Zawodzińska, certyfikowana psychoterapeutka Gestalt
Oczywiście opcją jest także prywatna psychoterapia, najlepiej proszę szukać psychoterapeutów pracujących z uzależnieniami, współuzależnieniem, DDA.
Życzę powodzenia i zdrowia.
Serdecznie pozdrawiam,
Katarzyna Zawodzińska, certyfikowana psychoterapeutka Gestalt
Dziękuję za Pani wiadomość. Opisuje Pani sytuację, która jest bardzo obciążająca emocjonalnie i nic dziwnego, że pojawia się w Pani dużo bólu, złości i wycofania. Jednocześnie są to kwestie wymagające spokojnego i bezpiecznego omówienia w trakcie sesji, gdzie będzie przestrzeń, aby przyjrzeć się Pani granicom, potrzebom i możliwym sposobom reagowania. W tej formie trudno byłoby udzielić rzetelnego wsparcia. Zachęcam, abyśmy wrócili do tego tematu na spotkaniu.
Pozdrawiam serdecznie.
Pozdrawiam serdecznie.
Dzień dobry,
bardzo mi przykro, że doświadcza Pani takiej relacji. Nie da się stworzyć zdrowej i bezpiecznej relacji z osobą uzależnioną od alkoholu, które się nie leczy. Jeżeli w relacji coś nie działa i ktoś zaburza w niej nasze potrzeby, bądź jest przemocowy, to jednym z narzędzi które mamy jest stawianie granic i opuszczenie relacji. Zachęcam Panią, żeby udała się Pani do specjalisty, który pomoże zbudować razem z Panią te narzędzia. Pozdrawiam
bardzo mi przykro, że doświadcza Pani takiej relacji. Nie da się stworzyć zdrowej i bezpiecznej relacji z osobą uzależnioną od alkoholu, które się nie leczy. Jeżeli w relacji coś nie działa i ktoś zaburza w niej nasze potrzeby, bądź jest przemocowy, to jednym z narzędzi które mamy jest stawianie granic i opuszczenie relacji. Zachęcam Panią, żeby udała się Pani do specjalisty, który pomoże zbudować razem z Panią te narzędzia. Pozdrawiam
Zdrady, zaprzeczanie, deprecjonujące komentarze i budzenie w Pani wstydu to nie są sytuacje neutralne ani takie, na które można pozostać obojętnym i z czasem one nie przestają ranić. Warto poważnie zastanowić się, czy ta relacja nie przekracza Pani osobistych granic i czy nie wymaga od Pani stałego rezygnowania z siebie, swojej godności i potrzeby bycia szanowaną. Reakcją na takie doświadczenia często jest wycofanie z bliskości i to jest sygnał ochronny, a nie dowód chłodu czy winy. Poczucie, że ktoś Panią unieważnia, poniża lub regularnie rani, jest ważną informacją i warto na nie reagować, a nie je w sobie tłumić. Jeśli trudno Pani samodzielnie postawić granice lub bronić siebie w tej relacji, bardzo ważne jest, by nie zostawać z tym samej i poszukać wsparcia u specjalisty, który pomoże Pani odzyskać jasność, poczucie wartości i sprawczość w tej sytuacji.
Eksperci
Podobne pytania
- Z chłopakiem jestem od 5 lat. Obydwoje mamy 22 lata. Ostatnio ze wszystkim mnie wkurza, to ze odpowiada mi nieodpowiednim tonem, co ja odbieram jako atak, ze nie sprząta po sobie czy nie stara się/nie mówi mi komplementów. Ostatnio dużo się kłócimy. I nie wiem czy to nie kwestia poddania się i po prostu…
- Dzień dobry, Problem mój jest dość złożony w swojej istocie. Jestem w związku z obecną żoną od 11 lat, od 7 w małżeństwie, w większości czasu małżeństwa pracuje w delegacjach za granicą aby łatwiej się żyło. 3 lata temu poznałem pewna kobietę z którą nawiązałem relacje czysto koleżeńską, z czasem…
- Dzień dobry. Od 12 lat jesteśmy z żoną małżeństwem (jako para od 18lat) mając dwójkę dzieci. Około dwóch tygodni temu, niestety przyłapałem żonę na wymianie dość jednoznacznych wiadomości z jej kolegą z pracy. Nie ukrywam, miedzy nami nie układało się najlepiej. Początek kryzysu oceniam ze nastąpił…
- Witam. Nie wiem sama od czego zacząć. Po ślubie jestem 19 lat, mamy troje dzieci. Kłóciliśmy się często, natomiast zazwyczaj o pierdoły, sprawy ważne zawsze umieliśmy przepracować. Mąż bardzo mnie * kochał", ja jego również. Na początku był bardzo zazdrosny, z czasem to się uspokoiło. Niestety w ubiegłym…
- Dzień dobry, nie wiem już co robić. Jestem z moją żoną od 24 lat, z czego 8 lat po ślubie oboje jesteśmy w okolicy 40tki. Mamy córkę z drugiej ciąży. Gdzie stratę pierwszej ciąży ciężko przeszliśmy oboje z czego żona myślę że tego nie uporządkowała Od początku w sumie jak jest córka moje zdanie wychowawcze…
- Dzień dobry, jesteśmy z moim partnerem ponad 4 lata ze sobą, bardzo się kochamy i czujemy się ze sobą szczęśliwi. Problem pojawia się sytuacjach kryzysowych, po kłótniach. Mój partner nie potrafi wyciągnąć ręki, przeprosić, załagodzić sytuację. Zawsze robię to ja. Pokłóciliśmy się tydzień temu, schemat…
- Dzień dobry. Mój mąż od jakiegoś czasu ma większy kontakt z moją siostrą cioteczna niż ze mną i nasza córka, rzadko spędza z nami czas bo jak on to tłumaczy dużo pracy tylko że kilka lat wcześniej miał czas dla własnej rodziny. Teraz potrafi mi się śmiać prosto w twarz i z uśmiechem na twarzy mówi że…
- Hej,mam 20 lat jestem w związku z partnerem który ma 21 lat i ma depresję lękowa nie wytrzymuje tego chodź bardzo go kocham ale w złości mówię mu słowa które żałuję dziś powiedziałam mu w złości coś czego nie powinnam i stwierdził że przekroczyłam jego granice przepraszałam błagałam ale on nie chce już…
- Jestem z moim mężem już 15 lat, a 6 lat po ślubie, mamy pięcioletnie dziecko. Od pewnego czasu przestało nam się układać, cały czas wszczynałam kłótnie, wyrzucałam go z domu. Wiem, że to było złe i bardzo go tym ranilam, ale postanowiłam to zmienić i poszłam do psychologa, jednak w międzyczasie dowiedziałam…
- Witam Niedawno moja dziewczyna postanowiła zakończyć nasz 7letni związek, odbyło się to podczas zwykłej rozmowy. Jako powód podała wygaśnięcie uczuć oraz fakt, że czuła się w związku źle już od początku roku. Jednak wspomniany przez nią okres był pełen miłości i zaangażowania po obu stronach, co widać…
Masz pytania?
Nasi lekarze i specjaliści odpowiedzieli na 113 pytań dotyczących usługi: kryzys w związku
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.