Witam, jestem w wieloletniej przyjacielskiej relacji z mężczyzną. Nie mieszkamy razem, ale często sp
Witam, jestem w wieloletniej przyjacielskiej relacji z mężczyzną. Nie mieszkamy razem, ale często spędzamy ze sobą czas, pomagamy sobie nawzajem, mamy ze sobą codzienny kontakt. Nie ma tu mowy o miłości, ale o przywiązaniu i dużej sympatii. Odkąd się poznaliśmy wie on, że mam zdiagnozowaną nawracającą depresję. Skutki tej choroby odczuwam na co dzień. Niestety mój przyjaciel należy do osób, które negują depresję jako chorobę, a psychiatrów i psychologów nie uznają. Jego zdaniem są potrzebni tylko tym, którzy mają widoczne i zagrażające sobie i innym zaburzenia osobowości. W związku z tym coraz częściej dochodzi między nami do utarczek i słownych przepychanek. Nie mam już siły tłumaczyć, dlaczego od dłuższego czasu ciężko jest mi prowadzić zorganizowany tryb życia. Zaczynam myśleć, czy może faktycznie tylko nie wmawiam sobie choroby, a po prostu jestem leniwa, chociaż regularnie przyjmuję duże dawki leków antydepresyjnych. Aktualnie pozostaję bez pracy i musiałam przerwać prywatną psychoterapię. Czuję się coraz słabiej emocjonalnie, mało na czym mi zależy, ale nie chcę stracić przyjaciela. Czy istnieje szansa by ocalić tę relację w sytuacji, którą opisałam?...
13 odpowiedzi
To, co przeżywasz, jest bardzo trudne. Depresja to realna choroba, a nie lenistwo. Twój przyjaciel pewnie nie rozumie jej natury, ale jego przekonania nie mówią nic o tobie. Jeśli chcesz zachować relację, powiedz spokojnie, że potrzebujesz szacunku, a nie dyskusji o leczeniu. Jeśli jednak kontakt z nim coraz częściej cię rani, warto ograniczyć go dla własnego dobra. Szukaj wsparcia — są bezpłatne poradnie i grupy, w których możesz poczuć się zrozumiana. Nie jesteś w tym sama.
Pani wiadomość pokazuje, jak bardzo jest Pani zmęczona nie tylko samą chorobą, ale też ciągłym brakiem zrozumienia od kogoś, kto jest dla Pani ważny. Ból, który Pani czuje, nie jest „lenistwem”, ani „wmawianiem sobie choroby”. To realne, wyczerpujące doświadczenie życia z depresją, którego nie każdy potrafi zrozumieć, zwłaszcza jeśli sam tego nie przeżył. To naturalne, że w takich okolicznościach zaczyna Pani wątpić nawet w siebie... ale właśnie to pokazuje, jak bardzo potrzebuje Pani wsparcia, a nie podważania. Jeśli ktoś bliski nie potrafi zrozumieć choroby, nie zawsze oznacza to koniec relacji... czasem to punkt, w którym relacja potrzebuje nowych granic i innej jakości rozmowy. Bardzo często pracuję z osobami, które znajdują się dokładnie w takim miejscu: między potrzebą bliskości a bólem niezrozumienia. W takich sytuacjach kluczowe jest odzyskanie wewnętrznej jasności, co można zmienić, a czego już nie trzeba dźwigać samemu. Podczas konsultacji online możemy wspólnie wypracować konkretną strategię, która pomoże Pani odzyskać poczucie własnej wartości, odporność emocjonalną i ustawić granice w tej relacji w sposób, który nie będzie dla Pani kolejnym ciężarem. To może być pierwszy krok z miejsca, w którym teraz jest dużo bezsilności, do miejsca, gdzie znów pojawia się sprawczość i spokój. Zapraszam na rozmowę online, można się umówić tutaj klikając obok na mój kalendarz. Czasem jedna konsultacja potrafi otworzyć przestrzeń, w której pojawia się nadzieja i realny plan.
Dzień dobry, bardzo dziękuję, że Pani o tym napisała. To, co Pani opisuje, jest naprawdę ważne i pokazuje, z jakim trudem i wrażliwością mierzy się Pani na co dzień. To zupełnie zrozumiałe, że w sytuacji, gdy ktoś bliski nie rozumie Pani doświadczenia i choroby, może pojawiać się poczucie bezsilności, zranienia i wątpliwości wobec samej siebie. Depresja to nie jest kwestia „lenistwa” — to choroba, która realnie wpływa na emocje, motywację i funkcjonowanie, i ma swoje biologiczne oraz psychiczne przyczyny. To naturalne, że chciałaby Pani zachować tę relację — przywiązanie, troska i wspólna historia są bardzo ważne. Warto jednak pamiętać, że prawdziwe relacje wymagają wzajemnego zrozumienia i poszanowania emocji obu stron. Być może pomocne byłoby spokojne wyrażenie, jak się Pani czuje, kiedy słyszy lekceważące słowa, oraz jakie wsparcie byłoby dla Pani naprawdę pomocne — nawet jeśli druga osoba nie rozumie depresji, może nauczyć się rozumieć Pani potrzeby. Jeśli nie ma teraz Pani możliwości kontynuowania terapii, można spróbować skorzystać z bezpłatnych form pomocy (np. w poradniach zdrowia psychicznego lub fundacjach). Wsparcie terapeutyczne mogłoby pomóc Pani odzyskać pewność siebie i wewnętrzne oparcie niezależne od opinii innych. To, że szuka Pani pomocy i stara się zrozumieć sytuację, jest bardzo ważnym i odważnym krokiem. Proszę pamiętać — depresja nie odbiera Pani wartości, choć może sprawiać, że trudno ją dostrzec. Życzę wszystkiego dobrego.
Dzień dobry. To, co Pani opisuje, to bardzo trudna sytuacja, w której potrzebuje Pani wsparcia i zrozumienia, a zamiast tego spotyka się z brakiem akceptacji dla swojego stanu. Depresja to realna choroba, a nie „lenistwo” czy wymysł – wymaga leczenia i czasu na powrót do równowagi. Wątpliwości, które się pojawiają pod wpływem opinii innych, są zrozumiałe, ale nie oznaczają, że diagnoza jest błędna. W relacji, nawet przyjacielskiej, ważne jest wzajemne poszanowanie doświadczeń i granic. Jeśli Pani przyjaciel nie rozumie natury depresji, można spróbować spokojnie wyjaśnić, że to choroba, z którą się Pani zmaga i której nie da się „przemóc siłą woli”. Jeśli jednak jego postawa się nie zmieni, może Pani chronić siebie emocjonalnie, ograniczając tematy rozmów o chorobie lub dystansując się, gdy czuje się Pani niezrozumiana. Warto też pamiętać, że utrata sił, obniżony nastrój i poczucie bezsensu to objawy depresji, nie cechy charakteru. Nawet jeśli teraz nie ma Pani dostępu do terapii prywatnej, można poszukać wsparcia bezpłatnego – np. w poradniach zdrowia psychicznego. Relacja z przyjacielem może przetrwać, jeśli będzie w niej przestrzeń na szacunek i empatię, ale najważniejsze, by nie rezygnowała Pani z troski o siebie i leczenia – to właśnie ono jest kluczem do poprawy samopoczucia i jakości wszystkich relacji. Pozdrawiam serdecznie, mgr Elżbieta Kosik
Dziękuję za podzielenie się swoim doświadczeniem. To bardzo trudna sytuacja — z jednej strony bliska relacja, która daje wsparcie i poczucie więzi, z drugiej brak zrozumienia ze strony osoby, na której Pani zależy. Nic dziwnego, że to budzi w Pani wątpliwości i zniechęcenie, zwłaszcza gdy choroba sama w sobie obniża energię i odporność emocjonalną. To, co opisuje Pani w kontekście depresji — zmęczenie, brak motywacji, poczucie winy i bezradność — nie jest lenistwem. To realne objawy choroby, które mają swoje biologiczne podłoże i nie wynikają z braku chęci. Warto więc, nawet mimo jego opinii, trzymać się tego, co Pani wie z doświadczenia i z diagnozy specjalistów. Jeśli chodzi o relację — da się ją utrzymać, ale wymaga to wyznaczenia granic. Może Pani np. powiedzieć mu spokojnie: „Wiem, że masz inne zdanie o depresji, ale ja z tą chorobą żyję i leczę się. Nie oczekuję, że musisz ją rozumieć, ale proszę, żebyś nie umniejszał temu, przez co przechodzę.” Jeśli mimo tego wciąż podważa Pani doświadczenie, to nie jest już różnica poglądów — tylko brak szacunku dla Pani granic i trudności. Warto też pamiętać, że przyjaciel, który nie potrafi Pani uwierzyć i nie daje emocjonalnego wsparcia, może nie być w tym momencie osobą, na której można się oprzeć. To nie znaczy, że relacja musi się zakończyć, ale może wymagać większego dystansu, by Pani zdrowie psychiczne było bezpieczne. Wszystkiego dobrego :)
Dzień dobry, Czytając Pani wiadomość pomyślałam sobie, że widać jak Pani zależy na przyjacielu i, że ta relacja jest dla Pani ważna. Dlatego też tak sobie myślę, że może być Pani trudno kiedy przyjaciel neguje smutek i chorobę z jaką się Pani zmaga. Mamy liczne badania i dowody na to, że depresja nie jest chorobą "zmyśloną". Niedawno był Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego i w mediach było dużo informacji na temat depresji, wiele znanych osób wypowiadało się na temat swoich zmagań z depresją. Może Pani podsunąć przyjacielowi materiały, artykuły, filmiki na ten temat. Jest naprawdę dużo materiałów na ten temat dostępnych w Internecie. Jeżeli Pani nie ma teraz możliwości finansowych odbyć terapii, proszę poszukać możliwości darmowej terapii, np. na NFZ lub w Centrum Zdrowia Psychicznego. Czasami trzeba dłużej poczekać na termin, ale dlatego warto rozglądnąć się za możliwościami już teraz. I proszę się również zastanowić czy ta relacja nadal jest dla Pani dobra. Czy przyjaciel będzie umiał zrozumieć i zauważyć z czym się Pani zmaga. Życzę dużo zdrowia. Pozdrawiam, Paulina Habuda Psycholog
Dzień dobry, bardzo doceniam to, że Pani o tym napisała – widać, jak dużo Pani dźwiga i jak bardzo ta relacja jest dla Pani ważna. Jednocześnie naprawdę wyczuwam tu ogromne zmęczenie i poczucie niezrozumienia, które może być dla Pani wyjątkowo bolesne, zwłaszcza gdy dotyczy osoby tak bliskiej. To, czego Pani doświadcza, nie jest lenistwem ani „wmawianiem sobie choroby”. Nawracająca depresja to realny stan, który wpływa na energię, motywację, zdolność do organizowania codzienności i regulowania emocji. To, że przyjmuje Pani leki i była w terapii, świadczy o tym, że Pani walczy i robi, co w Pani mocy. Zmęczenie i wyczerpanie, które Pani czuje, są naturalnym skutkiem choroby – nie Panią jako osobą. Ma Pani prawo oczekiwać od bliskiej osoby elementarnego zrozumienia i szacunku. To, że Pani przyjaciel nie wierzy w depresję jako chorobę, nie jest Pani winą. On po prostu patrzy przez pryzmat własnych przekonań, a nie przez pryzmat Pani doświadczeń. I niestety to bardzo utrudnia dialog. Czy tę relację da się uratować? Tak – ale pod warunkiem, że Pani przyjaciel będzie gotów zrobić choć minimalny krok w stronę zrozumienia. To nie wymaga, żeby zmienił swoje poglądy o 180 stopni. Wystarczy, żeby uznał, że ma Pani prawo czuć to, co czuje, i że choroba, z którą Pani żyje, nie jest tematem do oceniania czy walki. Czasem pomaga spokojna rozmowa, w której nie tłumaczy Pani „czym jest depresja”, tylko mówi: „Potrzebuję od Ciebie nie oceniania, ale obecności. Gdy umniejszasz moim objawom, boli mnie to i oddala nas od siebie.” Jeśli jednak on absolutnie nie jest gotów na taką empatię, to relacja będzie Panią osłabiać – a Pani teraz potrzebuje wsparcia, nie walki. To nie jest kwestia utraty przyjaciela, tylko zadbania o siebie w momencie, kiedy emocjonalnie jest Pani bardzo krucha. Prawdziwa przyjaźń to bycie obok, nawet jeśli się wszystkiego nie rozumie. Życzę wszystkiego dobrego! Monika Barcik, Terapia Integratywna, Gdańsk
Sytuacja, w której znajduje się Pani w relacji z osobą negującą Pani stan zdrowia, jest ogromnym obciążeniem dla Pani procesu leczenia. Depresja nawracająca jest jednostką chorobową o podłożu biologicznym, a Pani wysiłki związane z przyjmowaniem leków i podejmowaniem terapii są dowodem na Pani ogromną walkę, a nie lenistwo. Niestety, postawa Pani przyjaciela, choć może wynikać z braku wiedzy lub lęku, bezpośrednio uderza w Pani poczucie własnej wartości i pogłębia objawy depresyjne, co widać w Pani wątpliwościach co do słuszności diagnozy. Ocalenie tej relacji jest możliwe tylko pod warunkiem wyznaczenia bardzo wyraźnej granicy - Pani zdrowie nie podlega dyskusji ani negocjacjom. Jeśli przyjaciel nie jest w stanie uszanować tej granicy i nadal Panią unieważnia, cena za tę relację – czyli Pani pogarszający się stan psychiczny – może okazać się zbyt wysoka. Proszę pamiętać, że w depresji wsparcie powinno polegać na akceptacji Pani ograniczeń, a nie na wywieraniu presji, której Pani system nerwowy obecnie nie jest w stanie udźwignąć. Życzę powodzenia. Psycholog Bożena Nagórska
Pani sytuacja dotyka dwóch bardzo ważnych obszarów – choroby, jaką jest nawracająca depresja, oraz relacji, w której brakuje zrozumienia dla jej istoty. Depresja jest zaburzeniem o udokumentowanym podłożu biologicznym i psychologicznym. Nie jest lenistwem, brakiem silnej woli ani „wmawianiem sobie choroby”. Objawy takie jak spadek energii, trudność w organizacji dnia, obniżona motywacja, zobojętnienie czy wycofanie są częścią obrazu klinicznego depresji, nawet jeśli z zewnątrz nie są widoczne. Regularne przyjmowanie leków przeciwdepresyjnych dodatkowo potwierdza, że pozostaje Pani w leczeniu – to nie jest kwestia przekonań, lecz rozpoznania medycznego. Relacja, w której druga strona neguje istnienie choroby, może nieświadomie pogłębiać poczucie winy i podważać własne doświadczenie. Kiedy słyszy Pani, że „to tylko lenistwo”, naturalne jest, że zaczyna Pani wątpić w siebie. W depresji i tak często pojawia się silny samokrytycyzm, a brak wsparcia może go nasilać. To nie jest oznaka słabości – to mechanizm psychologiczny. Pytanie o możliwość ocalenia relacji jest w gruncie rzeczy pytaniem o granice. Relacja może przetrwać, jeśli obie strony są gotowe uznać swoje różnice i okazywać sobie szacunek, nawet przy odmiennych poglądach. Nie musi Pani przekonywać przyjaciela do zmiany jego światopoglądu, ale ma Pani prawo oczekiwać, że nie będzie on podważał Pani leczenia ani umniejszał chorobie. Czasem pomocne jest jasne zakomunikowanie, że nie potrzebuje Pani oceny ani diagnozy z jego strony, lecz akceptacji i zrozumienia, nawet jeśli nie do końca rozumie, czym jest depresja. Jednocześnie warto przyjrzeć się temu, czy ta relacja w obecnym kształcie wzmacnia Pani zdrowienie, czy raczej pogłębia poczucie osamotnienia i zwątpienia. Bliska więź powinna być miejscem względnego bezpieczeństwa, a nie ciągłej obrony własnej choroby. Dodatkowym obciążeniem jest brak pracy i przerwanie psychoterapii, co może nasilać objawy. W takiej sytuacji szczególnie ważne jest utrzymanie kontaktu z psychiatrą oraz – jeśli to możliwe – poszukanie form wsparcia dostępnych bezpłatnie, np. w ramach NFZ lub grup wsparcia. Depresja nawracająca wymaga systematycznego leczenia, a przerwanie terapii z powodów finansowych jest częstą, ale trudną sytuacją. Najważniejsze jest to, że Pani choroba jest realna i nie wymaga „udowadniania” komukolwiek. Relację można ocalić tylko wtedy, gdy nie odbywa się to kosztem podważania własnego zdrowia i poczucia wartości. W procesie zdrowienia kluczowe jest otaczanie się osobami, które – nawet jeśli nie rozumieją wszystkiego – szanują Pani doświadczenie i wspierają leczenie, a nie je negują.
To, co opisujesz, brzmi jak bardzo trudna sytuacja. Depresja jest chorobą i nie staje się mniej realna tylko dlatego, że ktoś w nią nie wierzy. To, że zaczynasz zastanawiać się, czy „nie jesteś po prostu leniwa”, pokazuje, jak duży wpływ mogą mieć na nas opinie bliskich osób. Jeśli zależy Ci na tej relacji, warto spokojnie powiedzieć przyjacielowi, czego od niego potrzebujesz - nie musi to być pełne zrozumienie depresji, ale szacunku dla Twoich doświadczeń i decyzji dotyczących leczenia. Zastanów się też, czy ta relacja daje Ci poczucie wsparcia czy częściej odbiera siły. Dobra relacja nie wymaga zgodności we wszystkim, ale wzajemnego szacunku. Jeśli mimo rozmów Twoje doświadczenia są stale podważane, warto pomyśleć o tym, jak zadbać przede wszystkim o swoje zdrowie.
Depresja nawracająca to nie jest lenistwo ani wymyślanie, tylko choroba, która realnie wpływa na energię, motywację i codzienne funkcjonowanie, a leczenie wymaga czasu i regularności. W relacji z kimś, kto neguje chorobę psychiczną, pojawia się dodatkowe obciążenie: prawdopodobnie czuje się Pani nieważna i zmuszona do ciągłego tłumaczenia się. Czy da się ocalić tę relację? Tak, ale pod warunkiem, że przyjaciel będzie w stanie uszanować Pani granice i przestać podważać sens leczenia. Jeśli nie będzie w stanie tego przyjąć, może się okazać, że ocalenie relacji będzie wymagało dystansu, a to nie jest porażka, tylko dbanie o siebie.
Dzień dobry, w relacjach przyjacielskich/partnerskich całkiem powszechne są odmienne przekonania oraz poglądy. To co jest ważne, to czy uznajemy i szanujemy odmienne poglądy drugiej strony. W Pani przypadku sytuacja jest o tyle skomplikowana, że dzielący was temat, dotyczy bezpośrednio Pani stanu psychicznego oraz fizycznego. To, że Pani przyjaciel ma odmienne zdanie na temat wiarygodności depresji oraz specjalistów może być "jego prawdą", natomiast granica się zaciera w momencie, gdy stara się on swoje przekonania przekładać na Pani. W takiej sytuacji może to być nie tylko krzywdzące (ponieważ jest dla Pani bliski, a to właśnie od bliskich najbardziej oczekujemy tego zrozumienia oraz wsparcia), ale też dołujące (z uwagi na pojawiające się wątpliwości odnośnie "prawdziwości" przeżywanych przez Panią stanów depresyjnych, "no bo może jednak Pani przesadza, nie jest tak źle, wystarczy wstać z łóżka a nie być takim leniwym itp.." co oczywiście nie jest prawdą - ale sam fakt pojawienia się takiego negowania zasiewa ziarno wątpliwości w naszym poczuciu własnej wartości). W bliskich relacjach nie da się całkowicie uniknąć sytuacji, w których jedna osoba nieświadomie zrani drugą. Sam fakt, że czyjeś zachowanie było dla nas krzywdzące, nie musi oznaczać końca relacji. Istotne jest natomiast to, co dzieje się po zakomunikowaniu tej krzywdy. Jeżeli druga osoba jest gotowa wysłuchać, zastanowić się nad swoim zachowaniem i uwzględnić nasze granice, istnieje przestrzeń do odbudowania porozumienia. Jeżeli natomiast mimo świadomości tego, że dane zachowania są dla nas raniące, konsekwentnie je powtarza, warto zastanowić się, czy w tej relacji jest wystarczająco dużo miejsca również na Pani potrzeby i dobrostan. Nie oznacza to, że musi Pani od razu rezygnować z tej przyjaźni. Warto jednak pamiętać, że utrzymanie relacji nie powinno odbywać się kosztem podważania własnych doświadczeń, poczucia własnej wartości czy zdrowia psychicznego. Ma Pani prawo oczekiwać od bliskiej osoby szacunku dla tego, czego Pani doświadcza, nawet jeśli nie jest ona w stanie w pełni tego zrozumieć.
Dziękuję za to pytanie i za zaufanie. Zacznę od zdania, które w Pani wiadomości niepokoi mnie najbardziej: „może faktycznie tylko wmawiam sobie chorobę, a po prostu jestem leniwa". To nie jest Pani wniosek. To zdanie przyjaciela, powtarzane tak długo, że zaczęło brzmieć jak własne. Nawracająca depresja jest chorobą rozpoznawaną według kryteriów klinicznych i nie przestaje nią być dlatego, że ktoś w nią nie wierzy. Spadek energii, trudność z organizacją dnia i utrata zainteresowań to objawy, nie cechy charakteru. Teraz do Pani pytania. Tak, taka relacja może przetrwać, ale zwykle pod jednym warunkiem: przestaje Pani próbować go przekonać. Dyskusja o tym, czy depresja istnieje, jest nie do wygrania i za każdym razem kosztuje Panią energię, której i tak brakuje. Zamiast argumentów można postawić granicę: „nie będę już o tym rozmawiać, to nie jest temat do dyskusji". Można też powiedzieć wprost, czego Pani od niego potrzebuje — czasem to nie zrozumienie choroby, tylko zwykła obecność, wspólne wyjście, pomoc w konkretnej sprawie. Wiele osób negujących depresję potrafi być dobrymi przyjaciółmi, dopóki nie muszą być ekspertami. Jeśli mimo postawionej granicy utarczki będą wracać, to jest informacja o nim, nie o Pani. Osobno, i to jest ważniejsze niż cała reszta: pisze Pani, że czuje się coraz słabiej mimo dużych dawek leków i że musiała przerwać terapię. To sygnał, żeby wrócić do lekarza prowadzącego i powiedzieć mu dokładnie to, co napisała Pani tutaj — pogorszenie mimo leczenia zwykle oznacza, że leczenie wymaga korekty. Warto też sprawdzić możliwość terapii w ramach NFZ albo w ośrodkach oferujących opłatę zależną od dochodu; przerwana terapia przy braku pracy to bardzo częsta sytuacja i istnieją rozwiązania. Gdyby w którymś momencie pojawiły się myśli o odebraniu sobie życia, proszę zadzwonić pod 116 123 (bezpłatny kryzysowy telefon zaufania) lub 112. Trzyma Pani przy sobie kogoś, kto podważa Pani chorobę, w momencie, w którym sama ma najmniej sił, żeby się bronić. Ratowanie tej relacji ma sens — ale nie kosztem tego, że zacznie Pani wierzyć w jego wersję siebie.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.





