Jestem w związku od 3,5 roku z mężczyzną starszym ode mnie o 5 lat. Partner jest po rozwodzie i ma 9

Jestem w związku od 3,5 roku z mężczyzną starszym ode mnie o 5 lat. Partner jest po rozwodzie i ma 9,5-letnią córkę. Od początku relacji wiedział, że marzę o założeniu rodziny, ślubie i dziecku. Początkowo byliśmy bardzo szczęśliwi, szybko zamieszkaliśmy razem i wspólnie spędzaliśmy dużo czasu. Od około dwóch lat każda rozmowa o wspólnej przyszłości, dziecku czy formalnym ułożeniu naszego życia kończy się kłótnią. Partner wielokrotnie obiecywał podjąć konkretne kroki związane z możliwością zawarcia w przyszłości ślubu kościelnego, ale nigdy tego nie zrobił. Jednocześnie stale powtarza, że nie jest gotowy podjąć decyzji dotyczącej naszej przyszłości. Niedawno powiedział, że osiągnął już w życiu wszystko, czego chciał, i nie potrzebuje niczego więcej. Odebrałam to jako sygnał, że nie chce już zakładać nowej rodziny. Ja mam 35 lat i czuję, że czas jest dla mnie ważny. Zaczęłam mieć wrażenie, że partner mnie zwodzi i że bardziej zależy mu na zachowaniu swojej niezależności, czasie dla siebie, sporcie czy podróżach niż na budowaniu rodziny. Nasz związek jest obecnie w kryzysie. Z jednej strony czuję, że nasze cele życiowe są różne, z drugiej mam poczucie silnego emocjonalnego uzależnienia od niego. Czy miałam prawo oczekiwać po 3,5 roku związku jasnej deklaracji dotyczącej wspólnej przyszłości? Jak odróżnić realny brak gotowości partnera od sytuacji, w której po prostu nie chce on ślubu i dziecka ze mną? Jak poradzić sobie z poczuciem zależności emocjonalnej i lękiem przed odejściem?

24 odpowiedzi


Dzień dobry, dziękuję za podzielenie się swoim doświadczeniem. Ma Pani pełne prawo oczekiwać po 3,5 roku związku rozmowy o tym, dokąd ta relacja zmierza, szczególnie że od początku jasno komunikowała Pani, że małżeństwo i macierzyństwo są dla Pani ważnymi celami życiowymi. Nie oznacza to oczywiście, że partner ma obowiązek podjąć decyzję zgodną z Pani oczekiwaniami, ale ma Pani prawo potrzebować jasności, aby móc świadomie decydować o własnym życiu. Warto też rozdzielić dwie kwestie: „nie jestem jeszcze gotowy” oraz „nie chcę tego”. Tego nie da się rozstrzygnąć za partnera. Można natomiast patrzeć nie tylko na jego deklaracje, ale również na działania. Jeżeli przez dwa lata kolejne rozmowy kończą się kłótniami, pojawiają się obietnice podjęcia konkretnych kroków, ale za nimi nic nie idzie, a dodatkowo partner mówi, że osiągnął wszystko, czego chciał i nie potrzebuje niczego więcej, to są to informacje, których nie warto pomijać. Być może rzeczywiście nie jest gotowy, ale równie możliwe jest, że jego wizja przyszłości po prostu nie obejmuje tego, czego Pani pragnie. Szczególnie ważne wydaje mi się zdanie o Pani wieku. Jeżeli posiadanie dziecka jest dla Pani istotną wartością, nie musi Pani bezterminowo czekać, aż partner „może kiedyś” zmieni zdanie. Nie chodzi tutaj o wywieranie presji, ale o uznanie, że Pani również ma prawo do swoich granic czasowych i życiowych planów. Natomiast poczucie, że jest Pani emocjonalnie uzależniona od partnera i że sama perspektywa odejścia wywołuje ogromny lęk, warto potraktować jako osobny temat. Psychoterapia mogłaby pomóc Pani przyjrzeć się temu, dlaczego tak trudno jest wyobrazić sobie życie poza tą relacją, jakie przekonania stoją za lękiem przed odejściem oraz czy podejmowane decyzje wynikają z własnych wartości, czy przede wszystkim ze strachu przed utratą partnera. Dobrym kierunkiem może być CBT lub terapia schematów. Można również zadać sobie bardzo konkretne pytanie: „Gdybym wiedziała, że partner nigdy nie będzie chciał ślubu ani dziecka, czy zdecydowałabym się pozostać w tym związku dokładnie takim, jaki jest dzisiaj?”. To często pomaga oddzielić ocenę obecnej relacji od nadziei na jej przyszłą zmianę. Nie musi Pani natychmiast podejmować decyzji o rozstaniu. Warto jednak przestać odkładać własne potrzeby tylko dlatego, że boi się Pani konsekwencji decyzji partnera. Jego niepewność jest jego decyzją — Pani również ma prawo zdecydować, ile czasu i energii chce jeszcze przeznaczyć na oczekiwanie.

mgr Szymon Szymczonek

mgr Szymon Szymczonek

psychoterapeuta

Warszawa

Umów wizytę

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Twoje pytania są w pełni uzasadnione, a po 3,5 roku związku masz pełne prawo oczekiwać jasnej deklaracji dotyczącej wspólnej przyszłości. Obawa przed zmianą priorytetów partnera oraz lęk przed odejściem wymagają przeanalizowania jego faktycznych działań, a nie tylko obietnic, co pomoże Ci przepracować zależność emocjonalną i podjąć decyzję zgodną z Twoimi potrzebami.


Tak, ma pani prawo oczekiwać jasności, szczególnie że od początku związku komunikowała pani, że małżeństwo i rodzicielstwo są dla pani ważnymi celami życiowymi. Nie oznacza to oczywiście, że partner ma obowiązek podjąć taką decyzję w określonym terminie, ale po 3,5 roku związku warto przyjrzeć się temu, co rzeczywiście oboje chcecie zbudować. Nie da się z zewnątrz rozstrzygnąć, czy partner rzeczywiście nie jest jeszcze gotowy, czy też nie chce ślubu i dziecka z panią. Można natomiast zapytać go o to wprost, nie tylko o to, czy jest gotowy teraz, ale czy w ogóle widzi taką przyszłość z panią. Warto również zapytać, co konkretnie stoi na przeszkodzie i czy jest gotowy podjąć jakiekolwiek działania w tym kierunku. Jego odpowiedzi, a przede wszystkim zachowanie, mogą pomóc pani ocenić, czy wasze wizje przyszłości są rzeczywiście zbieżne. Warto też przyjrzeć się temu, co określa pani jako „emocjonalne uzależnienie” i „lęk przed odejściem”. Można zastanowić się, czego najbardziej obawia się pani w przypadku rozstania i co sprawia, że pozostanie w obecnej sytuacji wydaje się łatwiejsze niż podjęcie decyzji o odejściu. Bliskość i silne przywiązanie do partnera są naturalne, dlatego sam fakt, że trudno byłoby pani odejść, nie musi oznaczać uzależnienia emocjonalnego. Jeżeli okaże się, że potrzebuje pani w perspektywie rodziny i dziecka, a partner nie chce lub nie potrafi tego z panią zaplanować, warto rozważyć, czy pozostawanie w tej relacji jest zgodne z tym, czego pani naprawdę chce od życia. Ważne jest, aby w tej decyzji uwzględnić zarówno swoje uczucia do partnera, jak i własne potrzeby oraz wartości. Życzę pani wszystkiego dobrego, powodzenia!


Twoje uczucia i potrzeba jasności co do wspólnej przyszłości są całkowicie naturalne oraz zrozumiałe, zwłaszcza gdy marzenia o rodzinie są dla Ciebie tak ważne. Odzwierciedla to wewnętrzne rozdarcie między Twoimi głębokimi pragnieniami a obecną rzeczywistością relacji, dlatego warto z empatią wsłuchać się w siebie i przyglądnąć temu, co ten lęk oraz poczucie zależności próbują Ci powiedzieć o Twoich własnych potrzebach.


Twoje oczekiwanie uzyskania jednoznacznej deklaracji po 3,5 roku trwania relacji jest w pełni uzasadnione i stanowi przejaw dojrzałego dbania o własne potrzeby życiowe, szczególnie, jeżeli był była ona stanowczo komunikowana i niezmienna od początku. Radzenie sobie z zależnością emocjonalną i lękiem przed separacją wymaga przeniesienia punktu ciężkości na własne wartości. Możesz przykładowo zapytać siebie: gdybym wiedziała, że za kilka lat nic się w tej kwestii nie zmieni, czy nadal chciałabym być w tym związku? Poczucie zależności i lęk przed odejściem są zrozumiałe, ale nie muszą oznaczać, że powinnaś zostać - pytaniem jest czy chciałabyś tam zostać "pomimo".


Dzień dobry. Opisana sytuacja rzeczywiście wydaje się trudna. Rozbieżność celów życiowych partnerów często prowadzi do kryzysu w związku i trudno jest wypracować rozwiązanie, które zadowoli obie strony - szczególnie w temacie ślubu i posiadania dzieci. Znamienne jest dla mnie to, że pisze Pani o zależności emocjonalnej i lęku przed odejściem, to wybija się na pierwszy plan Pani wypowiedzi, nie uczucie (które, nawet jeśli obecne, w Pani wypowiedzi nie znajduje wiele ujścia). Domyślam się, że może Pani w tej chwili czuć wiele sprzecznych rzeczy. Jeśli zastanawia się Pani, jak uporać się z lękiem przed podjęciem ważnej dla siebie decyzji, zachęcam do skorzystania ze wsparcia psychologicznego lub psychoterapii


Dzień dobry, odpowiadając na Pani pytanie - ma Pani prawo oczekiwać po ponad trzyletnim związku jasnej rozmowy o wspólnej przyszłości, szczególnie że od początku mówiła Pani o małżeństwie i dziecku. Nie da się jednak jednoznacznie stwierdzić, czy jego słowa „nie jestem gotowy” oznaczają potrzebę czasu, czy brak chęci na takie życie z Panią. Dwuletnie odkładanie tematu i brak podejmowania zapowiadanych działań są jednak czymś, co warto potraktować poważnie. Warto odbyć z nim spokojną, konkretną rozmowę nie o tym, kiedy wreszcie podejmie decyzję, ale o tym, czy w ogóle chce z Panią budować przyszłość, której Pani potrzebuje. Jeśli Wasze cele się rozmijają, ważne będzie również uwzględnienie własnych potrzeb. Pani również ma prawo określić, jak długo jest gotowa czekać, szczególnie jeśli macierzyństwo jest dla Pani ważną częścią planów życiowych. A jeśli lęk przed odejściem jest bardzo silny, rozmowa z psychologiem może pomóc Pani odzyskać większe poczucie niezależności i podjąć decyzję z uwzględnieniem własnych potrzeb. Pozdrawiam,


Decyzje życiowe nie są łatwe i proste, a dodatkowo często pokazują, że mamy wiele blokad i ograniczeń, których sami do końca nie rozumiemy. Nikt niestety za Panią nie podejmie decyzji co dalej i tylko Pani może dać sobie prawo do swoich oczekiwań. Warto sobie przemyśleć, dlaczego potrzebuje Pani potwierdzenia od innych, że ma Pani prawo do swoich oczekiwań, że może Pani być rozczarowana niedotrzymywaniem obietnic. Ma Pani dokładnie określone, czego Pani oczekuje, jakie ma Pani wartości, pytanie, czy w tym związku ma Pani szanse, aby te oczekiwania zostały spełnione. Warto sobie uzmysłowić, że nasz wpływ na innych ludzi jest dość ograniczony i nie mamy daru czytania im w myślach. Określenie więc jaka jest gotowość Pani partnera może polegać jedynie na tym co mówi i robi. Jeśli "stale powtarza", że nie jest gotowy na podjęcie decyzji i nic nie robi, aby do tej decyzji się przybliżyć, to istotne jest, czy dla Pani taka sytuacja jest akceptowalna. Warto odpowiedzieć sobie na kilka pytań: - ile czasu na podjęcie decyzji chce Pani jeszcze mu dać? - co w sytuacji, jeśli ta decyzja nie będzie zgodna z Pani oczekiwaniami? - na jakie ustępstwa jest Pani skłonna się zgodzić, aby być w zgodzie ze swoimi przekonaniami i wartościami? - jak chciałaby Pani żyć za 5 lat? - jak może wyglądać Pani życie za 5 lat, jeśli nic się nie zmieni? - co musiałoby się zmienić, żeby Pani życie było bliższe oczekiwaniom? - co od Pani zależy, a co od Pani nie zależy w tej sytuacji? - co musiałoby się wydarzyć, żeby uznała Pani, że jest szansa na wspólną przyszłość, jakiej Pani oczekuje, czy słowa byłyby wystarczające, czy potrzebuje pani czynów, jeśli tak, to jakich? Istotne też jest ustalenie, co Pani straci rozstając się z tym partnerem. Pisze Pani o "zależności emocjonalnej", "lęku przed odejściem", to dość mocne określenia, warto się przyjrzeć, co faktycznie ograniczałoby Pani przed takim rozwiązaniem tej sytuacji. Lęk przed zmianą jest stanem naturalnym. Nie wiemy co będzie. Z drugiej strony warto się zastanowić, co jest większym ryzykiem w Pani życiu, rozstanie, czy kontynuowanie tego związku. Co budzi w Pani większy lęk? To także zupełnie naturalne, że ma Pani różne emocje, 3,5 roku to sporo czasu, na pewno są więc też dobre wspomnienia budzące pozytywne uczucia. Rzadko w życiu mamy takie zero-jedynkowe sytuacje, że dany związek jest wyłącznie dobry lub wyłącznie zły, że partner ma wyłącznie wady, a nie ma żadnych zalet. Warto wypisać sobie, co Panią w tym związku trzyma i czego się Pani obawia, przyjrzeć się tym obawom, ale też zastanowić się nad możliwościami, jakie Pani ma. Czasami np. boimy się podjęcia złej decyzji, którą trudno cofnąć i to nas może blokować. Dobrze więc też zadać sobie pytanie, co jest gorsze w tej sytuacji - zła decyzja, czy brak decyzji. Podejmowanie decyzji nie jest łatwe, warto więc zapytać przede wszystkim siebie, co jest DLA MNIE najważniejsze na tym etapie mojego życia i czy ten związek spełnia MOJE najważniejsze oczekiwania, daje nadzieję, na spełnienie najważniejszych życiowych planów. Ważne, żeby dać sobie czas na decyzję i spokojnie spróbować przemyśleć różne aspekty tej sytuacji, różne warianty rozwiązań i swojej przyszłości. Życzę owocnych przemyśleń.


Dzień dobry. Tak, miała Pani prawo oczekiwać po 3,5 roku jasnej rozmowy o wspólnej przyszłości. Szczególnie jeśli od początku mówiła Pani wprost, że ważne są dla Pani ślub, dziecko i założenie rodziny. To nie jest nadmierne oczekiwanie ani stawianie warunków. To pytanie o to, czy idziecie w tę samą stronę. Partner ma przy tym prawo nie chcieć tego samego. Ma prawo nie być gotowy, mieć wątpliwości albo nie chcieć kolejnego małżeństwa i kolejnego dziecka. Ale Pani ma prawo wiedzieć, na czym stoi. Z Pani opisu wynika, że nie chodzi o jedną trudną rozmowę, tylko o schemat: od dwóch lat każda rozmowa o przyszłości kończy się kłótnią, padają obietnice konkretnych kroków, kroki nie następują, a ostatnio pojawia się zdanie, że osiągnął już wszystko, czego chciał. Warto patrzeć nie tylko na słowa, ale i na to, co się dzieje między jedną rozmową a drugą. Czasem „nie jestem gotowy" naprawdę oznacza „potrzebuję czasu". Ale jeśli przez dwa lata za tym zdaniem nie idzie żaden krok, żaden termin i żadna decyzja, to dla drugiej osoby oznacza życie w zawieszeniu. Brak decyzji też staje się decyzją, jeśli trwa wystarczająco długo. Osobno o obietnicach dotyczących ślubu kościelnego. Nie oceniam ani procedury, ani jego powodów — dla osoby po rozwodzie to poważna i obciążająca sprawa, a niechęć do wchodzenia w nią jest zrozumiała. Ale wielokrotna obietnica, po której nie następuje ani jeden ruch, jest sama w sobie informacją. Nie o tym, czy on Panią kocha. O tym, czego nie zamierza zrobić. Pisze Pani też, że ma 35 lat i czuje, że czas jest ważny. Ta presja jest realna i nie jest przewrażliwieniem. Proponuję jednak nie robić z niej głównego argumentu w rozmowie z partnerem — bo wtedy prosi Pani o decyzję przed terminem, a nie pyta o to, czy on w ogóle chce takiego życia. To ma być rozmowa o kierunku, nie o zegarze. Teraz o tym, o co pyta Pani na końcu, a co uważam za sedno całej sprawy. Pisze Pani o silnym uzależnieniu emocjonalnym i lęku przed odejściem. Podejrzewam, że gdzieś pod spodem odpowiedź na drugie pytanie już Pani ma — po dwóch latach tych samych rozmów rzadko brakuje informacji. Brakuje czegoś innego: możliwości przyjęcia tej odpowiedzi. Bo przyjęcie oznaczałoby koniec, a w silnej zależności układ nerwowy nie traktuje rozstania jak decyzji do rozważenia. Traktuje je jak zagrożenie. Reaguje wtedy tak, jak reaguje na zagrożenie: mobilizacją. Stąd kolejna rozmowa, kolejna próba uzyskania deklaracji, kolejna kłótnia i kolejna nadzieja. Nie dlatego, że nie umie Pani wyciągać wniosków. Dlatego, że ciało nie pozwala się zatrzymać przy wniosku, który boli. Dopóki ta pętla działa, każda odpowiedź partnera będzie za mało jasna, żeby zamknąć sprawę, i wystarczająco niejasna, żeby wrócić do niej za miesiąc. To jest miejsce, w którym warto zacząć pracę — i to jest praca nad sobą, nie nad nim. Co proponuję. W rozmowie z partnerem odejść od przekonywania i proszenia, a nazwać rzecz konkretnie. Na przykład tak: „Potrzebuję związku, w którym jest realna perspektywa małżeństwa i dziecka. Nie chcę Cię do tego zmuszać, ale nie mogę dalej żyć w zawieszeniu. Potrzebuję wiedzieć, czy chcesz budować ze mną taką przyszłość i jakie konkretne kroki jesteś gotów podjąć." I ważna zmiana pytania: nie „czy kiedyś będziesz gotowy", tylko „co konkretnie jesteś gotów zrobić i w jakim czasie". Pierwsze pytanie można odkładać w nieskończoność. Drugie wymaga odpowiedzi. Trzy pytania, które proponuję zadać sobie: Czy zostaję, bo wybieram tę relację, czy dlatego, że boję się odejść? Czy dostaję realne działania, czy głównie obietnice i odroczenia? Czy za rok chciałabym być w tym samym miejscu, z tym samym brakiem jasności? Warto też rozważyć konsultację indywidualną — nie po to, żeby ktoś powiedział Pani „proszę zostać" albo „proszę odejść", tylko żeby popracować z tą zależnością i z lękiem przed odejściem. Bo dopóki lęk decyduje, decyzja i tak nie będzie Pani. Terapia par ma sens tylko wtedy, gdy partner realnie chce pracować nad kryzysem. Jeśli unika rozmowy i nie widzi problemu, tym ważniejsze, żeby miała Pani własne wsparcie. Jasność nie jest presją. Jasność jest potrzebna do podejmowania dorosłych decyzji. Serdecznie pozdrawiam.


Cześć, tak masz prawo oczekiwać jasne deklaracji (chociaż z tego co piszesz wynika że partner nie chce nic formalnego, poważnego i nie chce dziecka więc trochę to wygląda tak że nie musisz pytać o deklaracje) Jeśli jest to dojrzały facet po rozwodzie z dzieckiem to nie można tutaj mówić o braku gotowości, wygląda na to że on po prostu nie chce. Z uzależnieniem emocjonalnym mogę pomóc, tak samo z lękiem przed nową rzeczywistością. Wygląda na to że partner nie chce takiego życia jakiego ty chcesz a tak się nie da być w relacji, bo albo ty będziesz nieszczęśliwa albo on.


Brak decyzji również jest decyzją — szczególnie wtedy, gdy trwa od dwóch lat i pozwala jednej osobie zachować wygodne życie, a drugą pozostawia w niepewności. Ma Pani prawo oczekiwać jasnej odpowiedzi. Partner ma prawo nie chcieć ślubu ani kolejnego dziecka. Nie ma jednak prawa oczekiwać, że będzie Pani bezterminowo zawieszać własne życie, czekając, aż być może kiedyś zmieni zdanie. Proszę nie pytać już wyłącznie „Czy jesteś gotowy?”. To pytanie można odsuwać latami. Warto zapytać wprost „Czy chcesz ze mną stworzyć rodzinę i podjąć konkretne kroki w określonym czasie?” Potem proszę słuchać nie tylko odpowiedzi, ale także zobaczyć, czy pojawia się działanie. Kolejna obietnica bez terminu i następnego kroku nie jest planem. Jest przedłużeniem obecnej sytuacji. Nie musi Pani rozstrzygać, czy partner Panią zwodzi świadomie. Wystarczy zauważyć, że obecny układ nie daje Pani tego, czego potrzebuje. A lęk przed odejściem? On nie mówi, że ta relacja jest dobra. Mówi, że odejście będzie bolało. Ból po odejściu może minąć. Życie wbrew własnym wartościom potrafi boleć każdego dnia.


To, że po 3,5 roku związku oczekuje Pani jasnej rozmowy o wspólnej przyszłości, jest całkowicie zrozumiałe. Zwłaszcza jeśli od początku otwarcie mówiła Pani o swoich marzeniach dotyczących małżeństwa i dziecka. Nie chodzi o wywieranie presji, ale o prawo do wiedzy, czy partner chce budować podobną przyszłość. Warto zwrócić uwagę nie tylko na słowa, ale przede wszystkim na działania. Jeżeli przez dwa lata pojawiały się obietnice bez konkretnych kroków, a rozmowy kończą się unikaniem tematu lub kłótnią, może to oznaczać, że partner nie jest gotowy albo po prostu nie chce realizować takiego scenariusza. Dla Pani efekt jest jednak podobny, ponieważ czas płynie, a Pani potrzeby pozostają niezaspokojone. Szczególnie znaczące wydają się jego słowa, że osiągnął już wszystko, czego chciał i niczego więcej nie potrzebuje. Jeśli rzeczywiście tak postrzega swoje życie, może to świadczyć o tym, że nie planuje ponownego zakładania rodziny. Nie oznacza to, że Pani jest niewystarczająca. Bardziej prawdopodobne jest, że jego cele życiowe są dziś inne niż Pani. Pisze Pani również o poczuciu emocjonalnego uzależnienia. Często pojawia się ono wtedy, gdy bardzo boimy się utraty relacji, nawet jeśli nie daje nam ona tego, co jest dla nas najważniejsze. Warto zadać sobie pytanie, czy bardziej boi się Pani rozstania, czy życia, w którym za kilka lat nadal nie będzie tego, na czym najbardziej Pani zależy. Jeżeli trudno jest Pani wyobrazić sobie odejście mimo narastającego cierpienia, pomocna może być psychoterapia. Pozwala lepiej zrozumieć źródła lęku przed stratą, wzmocnić poczucie własnej wartości i podejmować decyzje zgodne z własnymi potrzebami, a nie wyłącznie ze strachem przed samotnością. Najważniejsze jest, aby nie rezygnowała Pani z własnych wartości i planów tylko dlatego, że partner nie potrafi lub nie chce podjąć decyzji. Związek wymaga kompromisów, ale nie powinien wymagać rezygnacji z tego, co jest dla jednej ze stron fundamentalne.


Dzień dobry. Po 3,5 roku związku i przy wcześniejszej jasnej informacji, że zależy Pani na małżeństwie i dziecku, oczekiwanie rozmowy i konkretnej deklaracji dotyczącej wspólnej przyszłości jest czymś uzasadnionym. Jednocześnie warto oddzielić dwie rzeczy: ma Pani prawo oczekiwać jasności, ale partner ma również prawo nie chcieć małżeństwa czy kolejnego dziecka. Problem zaczyna się wtedy, gdy przez długi czas pozostaje Pani w zawieszeniu pomiędzy własnym ważnym celem a jego kolejnym „jeszcze nie wiem”. Z Pani opisu wiemy, że od około dwóch lat rozmowy o przyszłości kończą się konfliktami, zapowiadane kroki nie zostały wykonane, a partner nadal mówi, że nie jest gotowy do decyzji. Nie wiemy natomiast, czy nie chce rodziny w ogóle, czy nie chce jej z Panią. Tego nie da się uczciwie wywnioskować bez jego jasnej odpowiedzi. Być może jednak dla Pani decyzji ważniejsze jest coś innego: jak długo jest Pani gotowa pozostawać w związku, w którym partner obecnie nie podejmuje decyzji zgodnej z jednym z Pani najważniejszych planów życiowych. „Nie jestem gotowy” również jest informacją o jego aktualnej gotowości. Nie daje natomiast gwarancji, że za pół roku czy za dwa lata odpowiedź będzie inna. Nie nazywałbym też z samego opisu Pani przywiązania do partnera „uzależnieniem emocjonalnym”. Silny lęk przed odejściem może sprawiać, że bardzo trudno jest postawić przed sobą możliwość utraty związku. Wtedy łatwo zacząć pytać przede wszystkim: „jak sprawić, żeby on w końcu zdecydował?”, zamiast: „jakiej decyzji ja potrzebuję, jeśli on pozostanie dokładnie w tym miejscu, w którym jest teraz?” To może być najważniejsze pytanie w Pani sytuacji: Gdyby miała Pani pewność, że przez kolejne dwa lata partner nadal nie zdecyduje się na ślub i dziecko, czy świadomie wybrałaby Pani ten związek? Nie chodzi o to, żeby natychmiast się rozstawać. Chodzi o odzyskanie własnej części decyzji. Miłość do partnera nie musi oznaczać rezygnacji z ważnego dla Pani kierunku życia, podobnie jak pragnienie rodziny nie daje prawa do zmuszenia partnera, żeby chciał tego samego. Jeżeli najtrudniejszy jest właśnie lęk przed odejściem i poczucie, że mimo różnicy celów nie potrafi Pani podjąć własnej decyzji, podczas konsultacji psychologicznej można spokojnie przyjrzeć się temu, co rzeczywiście trzyma Panią w tej sytuacji, co zależy od Pani, a na jaką decyzję partnera nie ma Pani wpływu. Bogusław Kwitkowski atencja.online


Kryzys w związku zwykle prowadzi do przełomu. Czas faktycznie nie jest po stronie kobiety, zatem trzeba go szanować. Proszę nie zwlekać z konsultacją i polecam przeanalizować ze specjalistą sytuację w jakiej Pani jest i zbudować obraz sytuacji w jakiej Pani potrzebuje być. To będzie kluczowe dla Pani. Pozdrawiam Dorota Jakuszewska


Problematyka lezy w dwoch obszarach: para i jej dynamika (rozgrywanie wzajemnie swoich konfliktow wewnetrznych i niezalatwionych spraw w parze), indywidualny - silna potrzeba pozostawania w zaleznosci. Mozna jednoczesnie pracowac w relacji z terapeutami par i, w osobnym niezaleznym procesie (z inna osoba prowadzaca terapie) nad wlasnymi tresciami konfliktowymi. Szczegolnie warto zajac sie ta wewnetrzna presja, aby miec rodzine/dzieci. Do mentalizacji.

mgr Krzysztof Hanusyk

mgr Krzysztof Hanusyk

psychoterapeuta

Wrocław

Umów wizytę

Tak, po 3,5 roku związku ma Pani pełne prawo oczekiwać jasności co do wspólnej przyszłości, szczególnie jeśli od początku mówiła Pani o małżeństwie i dziecku. Najważniejsze jest nie to, co partner obiecuje, lecz to, co faktycznie robi. Powtarzane „nie jestem gotowy” przez dwa lata może oznaczać zarówno lęk przed decyzją, jak i brak realnej chęci budowania takiej przyszłości. Dla Pani skutek jest jednak podobny: pozostaje Pani w zawieszeniu, a czas ma znaczenie. Warto też przyjrzeć się temu, dlaczego mimo rozbieżnych celów tak trudno Pani dopuścić możliwość odejścia. To nie musi oznaczać „uzależnienia emocjonalnego”, ale może wskazywać na silny lęk przed stratą i samotnością. Na konsultacji psychologicznej można uporządkować dwie rzeczy: czy ten związek rzeczywiście daje szansę na życie, którego Pani chce, oraz co sprawia, że tak trudno postawić własne potrzeby ponad lękiem przed rozstaniem. Jeśli Pani chce, zapraszam na konsultację online.


Dzień dobry, Z Pani wiadomości wyłania się ogromne poczucie zagubienia, ale też bardzo trzeźwa ocena sytuacji. Chcę od razu odpowiedzieć na Pani pierwsze pytanie: tak, po 3,5 roku relacji, mając 35 lat i od początku jasno komunikując swoje wartości, ma Pani pełne, niezaprzeczalne prawo oczekiwać konkretnych deklaracji i czynów. To nie są wygórowane wymagania, lecz fundamentalna potrzeba bezpieczeństwa i szacunku dla Pani czasu oraz planów życiowych. Kiedy mężczyzna po rozwodzie mówi wprost: „osiągnąłem już w życiu wszystko, czego chciałem, i nie potrzebuję niczego więcej”, daje Pani bardzo czytelny komunikat. On swój etap zakładania rodziny, ślubu i narodzin dziecka ma już za sobą – i w tym punkcie życia jest nasycony. Granica między „brakiem gotowości” a „brakiem chęci” zaciera się po tylu miesiącach unikania tematu. W psychologii przyjmuje się prostą zasadę: brak decyzji to również decyzja. Jeśli przez dwa lata każda próba rozmowy kończy się kłótnią, obietnice kroków formalnych nie są realizowane, a partner wybiera wygodę i niezależność, to jego postawa pokazuje rzeczywisty brak woli budowania nowej rodziny. Trudność w odejściu wynika z silnego przywiązania emocjonalnego. Kiedy inwestujemy w relację kilka lat, lęk przed samotnością, pustką i koniecznością zaczynania od nowa potrafi paraliżować. Często trzyma nas nie tyle realny partner z jego obecnym chłodem, ile nadzieja na powrót początkowego szczęścia i żal za wspólnie spędzonym czasem. W poradzeniu sobie z tym lękiem kluczowe jest uświadomienie sobie, że tkwiąc w poczekalni, ponosi Pani ogromny koszt – rezygnuje Pani z własnych marzeń o macierzyństwie na rzecz czyjegoś komfortu. Zależność emocjonalną osłabia się poprzez stopniowe przekierowywanie uwagi na siebie: budowanie własnego zaplecza poza związkiem, oparcie w bliskich i urealnienie obrazu partnera. W tym procesie niezwykle pomocna może być współpraca ze specjalistą. Praca w bezpiecznym gabinecie pozwala wzmocnić poczucie własnej wartości, nazwać granice i przejść przez lęk przed rozstaniem tak, by to Pani potrzeby znów znalazły się na pierwszym miejscu. Zasługuje Pani na partnera, dla którego założenie z Panią rodziny będzie wspólnym celem i radością, a nie tematem do kłótni. Pozdrawiam ciepło, mgr Agnieszka Rek, psycholog


Ma Pani prawo oczekiwać jasności w sprawie własnej przyszłości i pytać partnera, czy chce budować z Panią rodzinę. Jednocześnie nie ma Pani wpływu na to, jaką decyzję podejmie partner ani kiedy ją podejmie. Być może ważniejsze od pytania: „czy on nie jest jeszcze gotowy, czy nie chce tego ze mną?” jest przyjrzenie się temu, co Pani zrobi, jeśli partner nadal nie będzie potrafił lub chciał udzielić jasnej odpowiedzi. Z tego, co Pani opisuje, Pani potrzeby są dość jasno określone: chce Pani małżeństwa i dziecka, a czas ma dla Pani znaczenie. Partner od dłuższego czasu komunikuje brak gotowości do podjęcia decyzji. To są informacje, które warto potraktować poważnie, zamiast próbować odgadnąć jego rzeczywiste intencje. Poczucie silnej zależności i lęk przed odejściem mogą sprawiać, że nawet kiedy widzimy rozbieżność między tym, czego chcemy, a tym, co otrzymujemy w relacji, bardzo trudno jest podjąć decyzję. W pracy z psychologiem można przyjrzeć się temu, czego Pani potrzebuje, jakie są Pani granice i jak chciałaby Pani, żeby wyglądało Pani życie niezależnie od decyzji partnera. Nie po to, żeby ktoś zdecydował za Panią, czy zostać, czy odejść, ale żeby mogła Pani podjąć tę decyzję bardziej świadomie i w zgodzie ze sobą.


Tak — po 3,5 roku związku ma Pani prawo oczekiwać jasnej, konkretnej rozmowy o wspólnej przyszłości, zwłaszcza gdy macierzyństwo i formalizacja relacji są dla Pani ważne. Nie chodzi o wymuszanie decyzji, lecz o sprawdzenie, czy Wasze cele są zgodne. Warto postawić spokojny komunikat: „Potrzebuję wiedzieć, czy widzisz ze mną ślub i dziecko oraz czy jesteś gotowy ustalić realny plan. Jeśli nie, muszę podjąć decyzję zgodną z moimi potrzebami”. Zdrowa relacja wymaga otwartej, szczerej rozmowy i wzajemnego szacunku. O realnej gotowości świadczą nie obietnice, ale konsekwentne działania. Jeśli od dwóch lat partner unika tematu, nie podejmuje deklarowanych kroków i mówi, że nie potrzebuje już niczego więcej, warto potraktować to jako ważną informację — niezależnie od przyczyny. Poczucie zależności emocjonalnej można przepracować w indywidualnej psychoterapii. Pomocne jest też wzmacnianie własnego życia poza relacją: bliskich osób, finansowej i mieszkaniowej samodzielności, zainteresowań oraz planów, które nie zależą od jego decyzji.


Dzień dobry. Z opisu wynika, że największym źródłem cierpienia nie jest sam brak ślubu, ale długotrwała niepewność. Od początku jasno komunikowała Pani, że marzy o założeniu rodziny i macierzyństwie. Nie były to oczekiwania, które pojawiły się nagle po kilku latach – partner znał je od początku relacji. Dlatego po 3,5 roku związku miała Pani pełne prawo oczekiwać szczerej rozmowy i jasnego stanowiska dotyczącego wspólnej przyszłości. Warto zwrócić uwagę nie tylko na słowa partnera, ale przede wszystkim na jego działania. Pisze Pani, że przez około dwa lata wielokrotnie deklarował, iż podejmie konkretne kroki związane z możliwością zawarcia ślubu kościelnego, jednak tego nie zrobił. Jednocześnie mówi, że nadal „nie jest gotowy”. Taka sytuacja może być bardzo trudna emocjonalnie, ponieważ pozostawia drugą osobę w stanie ciągłego oczekiwania. Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć, czy partner rzeczywiście nie jest gotowy, czy po prostu nie chce zakładać nowej rodziny. Tylko on zna odpowiedź na to pytanie. Z perspektywy Pani decyzji najważniejsze jest jednak coś innego – efekt jest taki sam. Jeżeli przez dłuższy czas nie podejmuje działań zgodnych z Pani najważniejszymi potrzebami, to niezależnie od przyczyny oznacza, że obecnie nie realizujecie wspólnej wizji przyszłości. Duże znaczenie ma również zdanie, które Pani przytacza: że „osiągnął już w życiu wszystko, czego chciał i nie potrzebuje niczego więcej”. Dla osoby, która marzy o dziecku i rodzinie, taki komunikat może być odebrany jako informacja, że partner nie planuje kolejnego etapu życia. Nie musi to oznaczać, że nie kocha Pani, ale może oznaczać, że jego cele życiowe różnią się od Pani celów. Pisze Pani także o silnym uzależnieniu emocjonalnym. W takich sytuacjach często dochodzi do wewnętrznego konfliktu: z jednej strony pojawia się świadomość, że relacja nie daje tego, co jest dla nas ważne, a z drugiej – ogromny lęk przed jej utratą. W efekcie człowiek coraz bardziej koncentruje się na tym, aby utrzymać związek, nawet kosztem własnych potrzeb i planów. Warto zadać sobie pytanie: gdyby partner dziś powiedział wprost, że nigdy nie chce już mieć dzieci ani ponownie się żenić, czy byłaby Pani gotowa zaakceptować taki scenariusz i czuć się w tej relacji spełniona za pięć lub dziesięć lat? Odpowiedź na to pytanie może pomóc oddzielić lęk przed rozstaniem od tego, czego naprawdę Pani potrzebuje. Jeżeli czuje Pani, że trudno jest podjąć decyzję właśnie z powodu silnej zależności emocjonalnej, warto rozważyć psychoterapię. Jej celem nie byłoby przekonywanie Pani do pozostania lub odejścia, ale pomoc w odzyskaniu poczucia sprawczości, zaufania do własnych decyzji oraz stawianiu granic zgodnie z własnymi wartościami. Na koniec chciałbym podkreślić jedną rzecz. Oczekiwanie jasności co do przyszłości nie jest przejawem presji ani nadmiernych wymagań. Jest naturalną potrzebą, zwłaszcza gdy planuje się wspólne życie i rodzicielstwo, a czas biologiczny ma realne znaczenie. Niezależnie od tego, jaką decyzję ostatecznie Pani podejmie, warto zadbać o to, aby była ona oparta na faktach i własnych potrzebach, a nie wyłącznie na nadziei, że druga osoba kiedyś zmieni zdanie.


Dzień dobry. Ma Pani prawo oczekiwać jasnej rozmowy o przyszłości, szczególnie że od początku otwarcie mówiła Pani o potrzebie małżeństwa i macierzyństwa. Partner ma prawo nie chcieć kolejnego ślubu lub dziecka, ale powinien uczciwie to zakomunikować. Problemem nie jest sama różnica potrzeb, lecz wieloletnie pozostawianie Pani w niepewności. Trudno rozstrzygnąć, czy partner „nie jest jeszcze gotowy”, czy po prostu nie chce zakładać nowej rodziny. Warto jednak patrzeć nie tylko na jego deklaracje, lecz także na działania. Jeżeli od dwóch lat unika decyzji i nie realizuje podejmowanych zobowiązań, jest to ważna informacja o jego obecnej gotowości - niezależnie od przyczyny. Potrzebna jest spokojna, konkretna rozmowa: czy partner rzeczywiście chce w przyszłości wspólnego dziecka i małżeństwa, a jeśli tak, jakie działania zamierza podjąć i w jakim realnym terminie. Odpowiedź „nie wiem” również jest odpowiedzią- oznacza, że obecnie nie może dać Pani pewności, której Pani potrzebuje. Nie musi Pani czekać bezterminowo, aż jego gotowość być może się pojawi. Silne przywiązanie i lęk przed rozstaniem nie oznaczają jeszcze, że należy pozostać w relacji sprzecznej z własnymi podstawowymi potrzebami. Pomocna może być psychoterapia indywidualna, która pozwoli zrozumieć źródła zależności, wzmocnić poczucie własnej wartości i podjąć decyzję nie tylko pod wpływem lęku. Terapia par również może pomóc w uczciwym ustaleniu, czy istnieje wspólna przyszłość - nie powinna jednak służyć przekonywaniu jednej osoby do pragnień drugiej.


Dzień dobry. Odpowiadając na Pani pierwsze i najważniejsze pytanie: tak, miała Pani pełne prawo, a wręcz obowiązek wobec samej siebie, oczekiwać po 3,5 roku związku jasnej deklaracji dotyczącej wspólnej przyszłości. W wieku 35 lat, przy jasno określonych od samego początku celach życiowych (ślub, dziecko), trzy i pół roku to aż nadto czasu, aby dojrzały mężczyzna wiedział, czy chce te cele realizować z daną partnerką. Pani oczekiwanie nie jest przejawem presji, lecz wyrazem szacunku do własnego czasu i planów życiowych. Znalazła się Pani w niezwykle trudnym i bolesnym momencie zwrotnym. Słowa partnera, że „osiągnął już w życiu wszystko, czego chciał i nie potrzebuje niczego więcej”, są niestety bardzo czytelnym komunikatem. Dla mężczyzny, który ma już dziecko i rozwód za sobą, ten etap może być zamknięty, podczas gdy dla Pani jest on dopiero celem do zdobycia. Zapraszam Panią na konsultację; porozmawiajmy o Pani i Pani decyzjach.


Dzień dobry, ma Pani prawo oczekiwać jasnej rozmowy o wspólnej przyszłości - szczególnie po 3,5 roku związku, skoro partner od początku wiedział, że małżeństwo i macierzyństwo są dla Pani ważne. Nie może Pani wymusić na nim określonej decyzji, ale ma Pani prawo wiedzieć, czy nadal zmierzacie w tym samym kierunku. Trudno rozstrzygnąć, czy partner „nie jest jeszcze gotowy”, czy nie chce ślubu i dziecka właśnie z Panią. Warto jednak patrzeć nie tylko na deklaracje, ale przede wszystkim na fakty: od dwóch lat rozmowy kończą się kłótniami, zapowiadane działania nie zostały podjęte, a partner nadal nie określa, czego chce. To nie musi oznaczać, że Pani nie kocha, ale pokazuje, że obecnie nie podejmuje działań prowadzących do przyszłości, której Pani potrzebuje. Warto odbyć jedną spokojną i konkretną rozmowę: „Czy chcesz stworzyć ze mną rodzinę i mieć dziecko? Jeśli tak, jakie działania jesteś gotowy podjąć i w jakim czasie?”. Powtarzające się przez lata „nie wiem” lub „nie jestem gotowy” również jest ważną informacją. W pracy nad zależnością emocjonalną pomocne jest oddzielenie dwóch kwestii: „kocham go i boję się odejść” od „ten związek daje mi możliwość życia zgodnego z moimi potrzebami i wartościami”. Lęk przed rozstaniem nie zawsze oznacza, że pozostanie w relacji będzie dla nas dobre. Jeżeli chciałaby Pani uporządkować swoje potrzeby, przyjrzeć się temu, co zatrzymuje Panią w tej relacji, i podjąć decyzję bez presji lęku, zapraszam na konsultację. Pozdrawiam ciepło :) , Edyta Zawodna psycholożka, terapeutka par i związków, mediatorka me4health


Z opsiu sytuacji któy Pani przedstawiła wygląda na to, że różnicie się Państwo w oczekiwaniach dotyczących dalszego życia i przyszłości związku. Temat ten stał się też źródłem napięcia i częstych konfliktów. Myślę, że w tej sytuacji warto rozważyć konsultację z terapeutą par. Mogłaby ona pomóc Wam spokojnie porozmawiać o tym, czego każde z Was potrzebuje, czego się obawia i jak wyobraża sobie dalszą przyszłość. Nie chodzi przy tym o to, żeby z góry zakładać, czy powinni Państwo zostać razem, czy się rozstać, ale żeby lepiej zrozumieć swoją sytuację i wspólnie zdecydować, co dalej.

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.