Dzień dobry. Mój mąż od jakiegoś czasu ma większy kontakt z moją siostrą cioteczna niż ze mną i nasz
8
odpowiedzi
Dzień dobry. Mój mąż od jakiegoś czasu ma większy kontakt z moją siostrą cioteczna niż ze mną i nasza córka, rzadko spędza z nami czas bo jak on to tłumaczy dużo pracy tylko że kilka lat wcześniej miał czas dla własnej rodziny. Teraz potrafi mi się śmiać prosto w twarz i z uśmiechem na twarzy mówi że odchodzi i wyprowadza się! ( Jeszcze mieszka z nami) Nie można mu nic powiedzieć bo on wie wszystko lepiej pomimo to że dobrze wie że w niektórych sprawach to ja mam rację. Doszło do takiego stopnia że z siostrą nie rozmawiam. Mój mąż ma nerwicę teraz mi wpiera że to przeze mnie jest chory pomimo że sam kiedyś powiedział że zachorował przez to że miał dużo na głowie między innymi budowa domu praca. Jest czas że to ja wybucham krzykiem bo cały czas jestem porównywana z moją siostrą. Bo ona z nim rozmawiać tylko jak ja się coś pytam to mówi że jest wszystko ok jedzie tam i wszystko opowiada np. co powiedział mu lekarz. Nie konsultuje ze mną ważnych spraw związanych z naszą rodziną tylko wszystkie decyzje podejmuje sam! Jestem bardzo zazdrosna o męża on dobrze o tym wie i jeszcze sam mnie prowokuje do awantur tak żebym to ja była ta toksyczna! Pomimo że to przez 12 lat małżeństwa to on był zazdrosny nie było mi woli wielu rzeczy teraz jak się rolę odwróciły to ja jestem wariatka
Z opisu wynika, że znajduje się pani w bardzo trudnej i emocjonalnie obciążającej sytuacji. Relacja z mężem wydaje się być pełna napięcia, braku wzajemnego szacunku i komunikacji. Pani mąż dystansuje się emocjonalnie, spędza więcej czasu z inną osobą, a jednocześnie obarcza panią winą za swoje samopoczucie i problemy. Takie zachowania mogą powodować silne poczucie odrzucenia, zazdrość i bezradność, co naturalnie prowadzi do wybuchów emocji.
Warto, by spróbowała pani zadbać o siebie – poszukać wsparcia psychologicznego, by porozmawiać o tym, co pani przeżywa i jak reagować na jego prowokacje, nie tracąc kontroli. Wspólna terapia małżeńska mogłaby pomóc w odbudowie komunikacji, o ile oboje będą tego chcieli. Jeśli jednak mąż konsekwentnie odmawia współpracy, ważne będzie, by skupiła się pani na własnym dobrostanie i poczuciu granic – nie jest pani odpowiedzialna za jego decyzje ani chorobę.
Warto, by spróbowała pani zadbać o siebie – poszukać wsparcia psychologicznego, by porozmawiać o tym, co pani przeżywa i jak reagować na jego prowokacje, nie tracąc kontroli. Wspólna terapia małżeńska mogłaby pomóc w odbudowie komunikacji, o ile oboje będą tego chcieli. Jeśli jednak mąż konsekwentnie odmawia współpracy, ważne będzie, by skupiła się pani na własnym dobrostanie i poczuciu granic – nie jest pani odpowiedzialna za jego decyzje ani chorobę.
Dzień dobry, dziękuję za zaufanie i za tak szczegółowy opis sytuacji, w którym jest sporo wątków, dlatego nie można odpowiedzieć na tym etapie bardzo jednoznacznie. Z pewnością to, co Pani opisuje, brzmi bardzo obciążająco i jest z pewnością trudne emocjonalnie. Ma Pani prawo czuć złość, zazdrość, bezsilność i lęk o siebie i córkę. Ważne jest, żeby najpierw uporządkować priorytety i zaplanować konkretne kroki. To, że mąż zmienia relacje i że porównuje Panią do kogoś innego, a jednocześnie odmawia wspólnego decydowania o sprawach rodzinnych, jest bardzo obciążające. Co można poprawić i od czego zacząć w takiej sytuacji? Może warto rozważyć terapię indywidualną w nurcie CBT (praca z myślami, zarządzaniem emocjami) lub terapia schematu (jeśli powtarzające się wzorce z przeszłości) do tego interwencje traumy jeśli potrzebne. To pomoże Pani poprawić stabilizację emocjonalną, nauczy stawianie granic i strategi radzenia sobie. Proponuję od zadbania o stabilizację emocjonalną i bezpieczeństwo Pani oraz córki, a następnie trzy równoległe drogi: sesje indywidualne dla Pani (emocje, granice, zazdrość, mechanizmy obronne), propozycję terapii par (jeśli mąż będzie na to otwarty) oraz ewentualną konsultację psychiatryczną dla męża (jeśli jego nerwica wymaga oceny i leczenia). Jeżeli chce Pani o tym porozmawiać, zapraszam.
Dzień Dobry, to o czym pani pisze jest z pewnością trudnym i niezwykle wymagające emocjonalnie wydarzeniem. Tak skomplikowany i wymagający problemm jest na tyle złożony, że zdecydowanie wymaga indywidualnej konsultacji.
Dzień dobry,
Zrozumienie tego, co Pani przeżywa, to już duży krok! Mam nadzieję, że też Pani to poczuła. Chciałabym zaprosić do spojrzenia na to, co jest możliwe do zmiany w tej chwili? Czego Pani potrzebuje na najbliższy czas?
Opisuje Pani sytuację dużego napięcia i emocjonalnego oddalenia w relacji z mężem. Proszę pamiętać, że w takich okolicznościach zazdrość, poczucie odrzucenia i zranienia są całkowicie naturalne – to sygnał, że w tej relacji brakuje Pani bliskości, uwagi i współpracy... warto sobie zadać pytanie czego oczekuję od tej relacji, czego teraz potrzebuje jako Mama i żona i jak sobie wyobrażam siebie za parę miesięcy, czego chciałabym naprawdę?? To, co Pani czuje, jest zrozumiałe i normalne w obliczu takich trudności.. Warto zbadać przestrzeń, w jakich sytuacjach rzeczywiście od męża dostaję to czego bym chciała (np.: rozmowa, pomoc w domu) czy są takie momenty, jeśli tak to w jakich okolicznościach, jak o nie zadbać? Co lub kto pomaga mi poczuć się lepiej lub reagować w sposób jaki chce? Warto koncentrować się nie tyle na przeszłości, ile na tym, co chciałaby Pani, aby było inaczej i co jest możliwe do zmiany tu i teraz ?? Jaki najmniejszy czyn pomaga mi poczuć się lepiej.. Co innego chciałabym w zamian za reakcje "wybuchem"?
Warto odkryć potrzeby jakie macie względem siebie z mężem, ale podstawą do tego jest komunikacja, czy są sposoby lub sytuacje, w których ta komunikacja się udaje??
Być może dziś nie wszystko jest idealne, ale już samo to, że Pani zauważa swoje emocje i reakcje, zaczyna szukać sposobów na zmianę, to ogromny postęp.
W każdej chwili ma Pani możliwość podjęcia decyzji o tym, jak reagować na sytuację w sposób dla Pani korzystny, i nawet drobne zmiany w sposobie myślenia czy komunikowania się mogą prowadzić do istotnych różnic w relacji, a przede wszystkim w Pani samopoczuciu..
To, że podjęła Pani decyzję o szukaniu rozwiązań, to naprawdę ważny moment...
Wszystkiego, dobrego.
Zrozumienie tego, co Pani przeżywa, to już duży krok! Mam nadzieję, że też Pani to poczuła. Chciałabym zaprosić do spojrzenia na to, co jest możliwe do zmiany w tej chwili? Czego Pani potrzebuje na najbliższy czas?
Opisuje Pani sytuację dużego napięcia i emocjonalnego oddalenia w relacji z mężem. Proszę pamiętać, że w takich okolicznościach zazdrość, poczucie odrzucenia i zranienia są całkowicie naturalne – to sygnał, że w tej relacji brakuje Pani bliskości, uwagi i współpracy... warto sobie zadać pytanie czego oczekuję od tej relacji, czego teraz potrzebuje jako Mama i żona i jak sobie wyobrażam siebie za parę miesięcy, czego chciałabym naprawdę?? To, co Pani czuje, jest zrozumiałe i normalne w obliczu takich trudności.. Warto zbadać przestrzeń, w jakich sytuacjach rzeczywiście od męża dostaję to czego bym chciała (np.: rozmowa, pomoc w domu) czy są takie momenty, jeśli tak to w jakich okolicznościach, jak o nie zadbać? Co lub kto pomaga mi poczuć się lepiej lub reagować w sposób jaki chce? Warto koncentrować się nie tyle na przeszłości, ile na tym, co chciałaby Pani, aby było inaczej i co jest możliwe do zmiany tu i teraz ?? Jaki najmniejszy czyn pomaga mi poczuć się lepiej.. Co innego chciałabym w zamian za reakcje "wybuchem"?
Warto odkryć potrzeby jakie macie względem siebie z mężem, ale podstawą do tego jest komunikacja, czy są sposoby lub sytuacje, w których ta komunikacja się udaje??
Być może dziś nie wszystko jest idealne, ale już samo to, że Pani zauważa swoje emocje i reakcje, zaczyna szukać sposobów na zmianę, to ogromny postęp.
W każdej chwili ma Pani możliwość podjęcia decyzji o tym, jak reagować na sytuację w sposób dla Pani korzystny, i nawet drobne zmiany w sposobie myślenia czy komunikowania się mogą prowadzić do istotnych różnic w relacji, a przede wszystkim w Pani samopoczuciu..
To, że podjęła Pani decyzję o szukaniu rozwiązań, to naprawdę ważny moment...
Wszystkiego, dobrego.
Dziękuję, że napisała Pani o swojej sytuacji – to, co Pani przeżywa, naprawdę nie jest łatwe.
Pojawiające się emocje – złość, zazdrość, żal, bezsilność – to naturalna reakcja, kiedy czujemy się odsunięci, pomijani lub niesłyszani w bliskiej relacji.
Te silne emocje – kiedy się kumulują – potrzebują ujścia. Dla wielu osób krzyk staje się sposobem na rozładowanie napięcia, kiedy brakuje innych narzędzi, by zostać usłyszaną. I to jest zrozumiałe. Jednocześnie – jak Pani trafnie zauważa – takie wyrażanie emocji może stanowić podłoże kolejnych konfliktów, które tylko pogłębiają wzajemne oddalenie i poczucie niezrozumienia.
Psychoterapia mogłaby stać się dla Pani miejscem, w którym poczuje się Pani wysłuchana i zrozumiana.
W relacji terapeutycznej można – krok po kroku – odzyskiwać poczucie wpływu na swoje życie, uczyć się regulowania emocji, stawiania granic i troski o własne potrzeby, nawet w trudnych relacjach.
W trakcie terapii uczymy się również lepiej rozumieć swoje emocje – nazywać je, przyglądać się temu, skąd się biorą, co próbują nam powiedzieć, jakie potrzeby czy lęki mogą się za nimi kryć. Można też stopniowo odkrywać, jak wyrażać je w sposób bezpieczny i wspierający – zarówno dla siebie, jak i dla innych – oraz jak znajdować ulgę w tych trudnych przeżyciach, kiedy się pojawiają.
Gorąco zachęcam, by rozważyła Pani taką formę wsparcia.
To może być bardzo ważny krok w stronę zadbania o siebie – z życzliwością i szacunkiem dla tego, przez co Pani teraz przechodzi.
Pojawiające się emocje – złość, zazdrość, żal, bezsilność – to naturalna reakcja, kiedy czujemy się odsunięci, pomijani lub niesłyszani w bliskiej relacji.
Te silne emocje – kiedy się kumulują – potrzebują ujścia. Dla wielu osób krzyk staje się sposobem na rozładowanie napięcia, kiedy brakuje innych narzędzi, by zostać usłyszaną. I to jest zrozumiałe. Jednocześnie – jak Pani trafnie zauważa – takie wyrażanie emocji może stanowić podłoże kolejnych konfliktów, które tylko pogłębiają wzajemne oddalenie i poczucie niezrozumienia.
Psychoterapia mogłaby stać się dla Pani miejscem, w którym poczuje się Pani wysłuchana i zrozumiana.
W relacji terapeutycznej można – krok po kroku – odzyskiwać poczucie wpływu na swoje życie, uczyć się regulowania emocji, stawiania granic i troski o własne potrzeby, nawet w trudnych relacjach.
W trakcie terapii uczymy się również lepiej rozumieć swoje emocje – nazywać je, przyglądać się temu, skąd się biorą, co próbują nam powiedzieć, jakie potrzeby czy lęki mogą się za nimi kryć. Można też stopniowo odkrywać, jak wyrażać je w sposób bezpieczny i wspierający – zarówno dla siebie, jak i dla innych – oraz jak znajdować ulgę w tych trudnych przeżyciach, kiedy się pojawiają.
Gorąco zachęcam, by rozważyła Pani taką formę wsparcia.
To może być bardzo ważny krok w stronę zadbania o siebie – z życzliwością i szacunkiem dla tego, przez co Pani teraz przechodzi.
Opisuje Pani bardzo obciążającą emocjonalnie sytuację gdzie ma Pani wrażenie, że została odsunięta na dalszy plan, a relacja męża z Pani siostrą stała się ważniejsza niż więź w małżeństwie. W takiej sytuacji zazdrość, żal, poczucie niesprawiedliwości czy bezsilności są zrozumiałe. To, co dzieje się między Państwem, wygląda na narastający konflikt i brak porozumienia, a nie prostą winę jednej strony. Ma Pani prawo oczekiwać szacunku, rozmowy i włączania Pani w ważne decyzje dotyczące rodziny. Warto zastanowić się, jakiej formy wsparcia Pani teraz najbardziej potrzebuje czy będzie to spokojna rozmowa z mężem, zaufaną osobą z zewnątrz, czy w dalszej kolejności specjalistą.
Pozdrawiam serdecznie,
Martyna Nowicka
Pozdrawiam serdecznie,
Martyna Nowicka
To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo bolesny i wyczerpujący emocjonalnie etap w związku. Widać, że przez lata włożyła Pani wiele wysiłku w budowanie relacji, a teraz doświadcza Pani braku szacunku, odrzucenia i niesprawiedliwego obwiniania, co potrafi być niezwykle raniące.
Z opisu wynika, że między Państwem zaszło coś więcej niż tylko „oddalenie” — pojawił się trójkąt emocjonalny, w którym Pani mąż coraz częściej zwraca się w stronę siostry ciotecznej, a Pani czuje się pomijana, porównywana i prowokowana. Takie zachowanie nie jest przypadkowe — często oznacza, że jedna ze stron unika konfrontacji z emocjami w relacji, szukając potwierdzenia własnej wartości poza nią. To nie usprawiedliwia jego postawy, ale pomaga zrozumieć, że jego zachowanie mówi więcej o nim niż o Pani.
To, że reaguje Pani krzykiem, nie czyni Pani „toksyczną” — to naturalna reakcja na długotrwałe poczucie niesprawiedliwości, upokorzenia i prowokacji. Kiedy jedna strona nie przyjmuje dialogu i zamiast rozmowy stosuje manipulację, druga zaczyna reagować z bezsilności.
W takiej sytuacji warto:
- Zatrzymać spirale kłótni – im bardziej mąż prowokuje, tym bardziej on „karmi się” emocjami, które Pani wybuch daje. Zamiast wchodzić w jego grę, proszę spróbować spokojnie odcinać się od konfliktu: „Nie będę rozmawiać, dopóki nie zrobisz tego w sposób spokojny.”
- Poszukać wsparcia z zewnątrz – zarówno dla siebie (psychoterapia indywidualna), jak i ewentualnie terapia dla par, jeśli mąż zgodzi się na rozmowę w obecności specjalisty. Tylko w takim neutralnym miejscu można spróbować zobaczyć, co się naprawdę dzieje między Wami.
- Nie dać się wciągnąć w rolę „tej winnej” – przypisywanie Pani odpowiedzialności za jego nerwicę czy decyzje to klasyczny mechanizm obronny – przerzucenie winy, by nie musiał konfrontować się ze swoją częścią odpowiedzialności.
Proszę pamiętać, że nie jest Pani „wariatką”. Jest Pani kobietą, która walczy o swoją rodzinę i o godność w relacji, w której druga strona przestała brać odpowiedzialność za wspólne życie.
Jeśli sytuacja będzie się pogarszać, warto rozważyć czasowe zdystansowanie się – nawet symboliczne, by odzyskać siły i zobaczyć, w jakim kierunku naprawdę chce Pani iść. Czasem dopiero wtedy, gdy przestaniemy walczyć o uwagę partnera, zaczynamy na nowo widzieć własną wartość.
Witold Prymakowski, psycholog, psychoterapeuta
Z opisu wynika, że między Państwem zaszło coś więcej niż tylko „oddalenie” — pojawił się trójkąt emocjonalny, w którym Pani mąż coraz częściej zwraca się w stronę siostry ciotecznej, a Pani czuje się pomijana, porównywana i prowokowana. Takie zachowanie nie jest przypadkowe — często oznacza, że jedna ze stron unika konfrontacji z emocjami w relacji, szukając potwierdzenia własnej wartości poza nią. To nie usprawiedliwia jego postawy, ale pomaga zrozumieć, że jego zachowanie mówi więcej o nim niż o Pani.
To, że reaguje Pani krzykiem, nie czyni Pani „toksyczną” — to naturalna reakcja na długotrwałe poczucie niesprawiedliwości, upokorzenia i prowokacji. Kiedy jedna strona nie przyjmuje dialogu i zamiast rozmowy stosuje manipulację, druga zaczyna reagować z bezsilności.
W takiej sytuacji warto:
- Zatrzymać spirale kłótni – im bardziej mąż prowokuje, tym bardziej on „karmi się” emocjami, które Pani wybuch daje. Zamiast wchodzić w jego grę, proszę spróbować spokojnie odcinać się od konfliktu: „Nie będę rozmawiać, dopóki nie zrobisz tego w sposób spokojny.”
- Poszukać wsparcia z zewnątrz – zarówno dla siebie (psychoterapia indywidualna), jak i ewentualnie terapia dla par, jeśli mąż zgodzi się na rozmowę w obecności specjalisty. Tylko w takim neutralnym miejscu można spróbować zobaczyć, co się naprawdę dzieje między Wami.
- Nie dać się wciągnąć w rolę „tej winnej” – przypisywanie Pani odpowiedzialności za jego nerwicę czy decyzje to klasyczny mechanizm obronny – przerzucenie winy, by nie musiał konfrontować się ze swoją częścią odpowiedzialności.
Proszę pamiętać, że nie jest Pani „wariatką”. Jest Pani kobietą, która walczy o swoją rodzinę i o godność w relacji, w której druga strona przestała brać odpowiedzialność za wspólne życie.
Jeśli sytuacja będzie się pogarszać, warto rozważyć czasowe zdystansowanie się – nawet symboliczne, by odzyskać siły i zobaczyć, w jakim kierunku naprawdę chce Pani iść. Czasem dopiero wtedy, gdy przestaniemy walczyć o uwagę partnera, zaczynamy na nowo widzieć własną wartość.
Witold Prymakowski, psycholog, psychoterapeuta
Dzień dobry,
czytając to, czuć w Pani słowach ogromny chaos, zranienie i bezsilność. To bardzo trudne, kiedy osoba, z którą tworzyło się dom, zaczyna odsuwać się emocjonalnie, a do tego obarcza winą za swoje zachowanie czy chorobę.
To, co Pani opisuje... wyśmiewanie, prowokowanie kłótni, wmawianie, że „to Pani jest toksyczna”... to nie są zwykłe małżeńskie sprzeczki. To forma przemocy emocjonalnej i manipulacji.
W takiej sytuacji nie da się być „spokojną i racjonalną”, bo każda próba rozmowy kończy się odwróceniem winy. Proszę nie obwiniać się o swoje reakcje, bo krzyk to często sygnał bezsilności, nie złośliwości.
Teraz najważniejsze jest to, żeby Pani miała bezpieczne miejsce, gdzie może mówić bez lęku, że ktoś to przekręci przeciwko niej: rozmowa z psychologiem, grupą wsparcia lub telefonem zaufania może być pierwszym krokiem, żeby złapać grunt pod nogami i odzyskać siłę.
I NIE, nie jest Pani „wariatką”.
Jest Pani zranioną kobietą, która bardzo długo próbowała utrzymać coś, co druga strona przestała szanować.
Proszę zadbać teraz o siebie, nawet jeśli na początku to znaczy tylko: oddychać, jeść, przespać noc.
To już dużo.
Trzymam za Panią kciuki :)
czytając to, czuć w Pani słowach ogromny chaos, zranienie i bezsilność. To bardzo trudne, kiedy osoba, z którą tworzyło się dom, zaczyna odsuwać się emocjonalnie, a do tego obarcza winą za swoje zachowanie czy chorobę.
To, co Pani opisuje... wyśmiewanie, prowokowanie kłótni, wmawianie, że „to Pani jest toksyczna”... to nie są zwykłe małżeńskie sprzeczki. To forma przemocy emocjonalnej i manipulacji.
W takiej sytuacji nie da się być „spokojną i racjonalną”, bo każda próba rozmowy kończy się odwróceniem winy. Proszę nie obwiniać się o swoje reakcje, bo krzyk to często sygnał bezsilności, nie złośliwości.
Teraz najważniejsze jest to, żeby Pani miała bezpieczne miejsce, gdzie może mówić bez lęku, że ktoś to przekręci przeciwko niej: rozmowa z psychologiem, grupą wsparcia lub telefonem zaufania może być pierwszym krokiem, żeby złapać grunt pod nogami i odzyskać siłę.
I NIE, nie jest Pani „wariatką”.
Jest Pani zranioną kobietą, która bardzo długo próbowała utrzymać coś, co druga strona przestała szanować.
Proszę zadbać teraz o siebie, nawet jeśli na początku to znaczy tylko: oddychać, jeść, przespać noc.
To już dużo.
Trzymam za Panią kciuki :)
Eksperci
Podobne pytania
- Dzień dobry! Pół roku temu na portalu randkowym poznałem kobietę i między nami od razu pojawiła się silna chemia. Istniały wprawdzie dwa problemy: odległość (160 km) oraz różnica wieku (ona 52 lata, ja 66), ale tego akurat nie widać, bo ja naprawdę wyglądam na mężczyznę młodszego o 20 lat. Tak samo było…
- Dzień dobry Mam pytanie, od 17 lat jestem z kobietą, od 6 lat po ślubie. Przeżywaliśmy trudne chwilę, kilka razy prawie się rozstawiliśmy. Po drodze wyszedł mój alkoholizm (dziś nie piję od 21 miesięcy) i depresja wieloletnią żony sięgająca dzieciństwa. Pi tych wszystkich problemach i wielu przykrych…
- Z chłopakiem jestem od 5 lat. Obydwoje mamy 22 lata. Ostatnio ze wszystkim mnie wkurza, to ze odpowiada mi nieodpowiednim tonem, co ja odbieram jako atak, ze nie sprząta po sobie czy nie stara się/nie mówi mi komplementów. Ostatnio dużo się kłócimy. I nie wiem czy to nie kwestia poddania się i po prostu…
- Dzień dobry, Problem mój jest dość złożony w swojej istocie. Jestem w związku z obecną żoną od 11 lat, od 7 w małżeństwie, w większości czasu małżeństwa pracuje w delegacjach za granicą aby łatwiej się żyło. 3 lata temu poznałem pewna kobietę z którą nawiązałem relacje czysto koleżeńską, z czasem…
- Dzień dobry. Od 12 lat jesteśmy z żoną małżeństwem (jako para od 18lat) mając dwójkę dzieci. Około dwóch tygodni temu, niestety przyłapałem żonę na wymianie dość jednoznacznych wiadomości z jej kolegą z pracy. Nie ukrywam, miedzy nami nie układało się najlepiej. Początek kryzysu oceniam ze nastąpił…
- Witam. Nie wiem sama od czego zacząć. Po ślubie jestem 19 lat, mamy troje dzieci. Kłóciliśmy się często, natomiast zazwyczaj o pierdoły, sprawy ważne zawsze umieliśmy przepracować. Mąż bardzo mnie * kochał", ja jego również. Na początku był bardzo zazdrosny, z czasem to się uspokoiło. Niestety w ubiegłym…
- Jestem żoną alkoholika 40lat Ten człowiek zdradza mnie całe życie Problem jest w tym ze zaczęło mi to przeszkadzać.Nie moge mu tego powiedzieć bo sie wszystkiego wyprze.Ostatnio wysledziłam ze dyskutuje ze swoimi sympatiami o tym ze jak mnie widzi w kuchni to mu sie dzieje niedobrze.Jak mam na to wszystko…
- Dzień dobry, nie wiem już co robić. Jestem z moją żoną od 24 lat, z czego 8 lat po ślubie oboje jesteśmy w okolicy 40tki. Mamy córkę z drugiej ciąży. Gdzie stratę pierwszej ciąży ciężko przeszliśmy oboje z czego żona myślę że tego nie uporządkowała Od początku w sumie jak jest córka moje zdanie wychowawcze…
- Dzień dobry, jesteśmy z moim partnerem ponad 4 lata ze sobą, bardzo się kochamy i czujemy się ze sobą szczęśliwi. Problem pojawia się sytuacjach kryzysowych, po kłótniach. Mój partner nie potrafi wyciągnąć ręki, przeprosić, załagodzić sytuację. Zawsze robię to ja. Pokłóciliśmy się tydzień temu, schemat…
- Hej,mam 20 lat jestem w związku z partnerem który ma 21 lat i ma depresję lękowa nie wytrzymuje tego chodź bardzo go kocham ale w złości mówię mu słowa które żałuję dziś powiedziałam mu w złości coś czego nie powinnam i stwierdził że przekroczyłam jego granice przepraszałam błagałam ale on nie chce już…
Masz pytania?
Nasi lekarze i specjaliści odpowiedzieli na 114 pytań dotyczących usługi: kryzys w związku
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.