Witam mój 34letni syn pali marihuanę już od lat ,.problem się nasilił bo pali silniejszą odmianę ran
Witam mój 34letni syn pali marihuanę już od lat ,.problem się nasilił bo pali silniejszą odmianę rano i wieczorem.Zaczal się być agresywny a potem znowu przeprasza . Żonę odtrąca i mówi że ma odejść bo chcę być sam.To nie moje dziecko , widzę że bardzo się zmienił . Proszę o radę jak z nim rozmawiać ,bo to równia pochyla.
8 odpowiedzi
Dziękuję za podzielenie się swoim doświadczeniem. To bardzo trudne, gdy widzi się, jak dorosłe dziecko oddala się i zmienia pod wpływem substancji. Pojawia się bezradność, lęk, złość i smutek — zwłaszcza gdy wcześniejszy kontakt był bliski, a teraz dominuje napięcie i agresja. W rozmowie z synem warto przede wszystkim unikać konfrontacji w momencie, gdy jest pod wpływem — wtedy trudno o kontakt i zrozumienie. Lepiej próbować rozmawiać w chwilach spokoju, z pozycji troski, nie oceny. Można powiedzieć coś w stylu: „Martwię się o Ciebie. Widzę, że ostatnio jesteś inny, że coś Cię męczy. Chciałbym Ci pomóc, ale nie wiem jak.” Taki ton zmniejsza opór i pozwala mu poczuć, że nie jest atakowany, tylko ktoś go naprawdę zauważa. Jeśli syn nie przyznaje się do problemu, warto chronić siebie i innych domowników — ustalać granice (np. że nie będziecie tolerować agresji czy palenia w domu). To trudne, ale ważne dla bezpieczeństwa emocjonalnego wszystkich. Warto też rozważyć kontakt z psychologiem lub terapeutą uzależnień — nie tylko dla syna, ale również dla Pani. Spotkanie z profesjonalistą może pomóc zrozumieć, jak rozmawiać, jak reagować i jak dbać o siebie w tej sytuacji. Wszystkiego dobrego :)
Witam serdecznie. Syn niewątpliwie jest osobą uzależnioną. Proszę spróbować z nim porozmawiać o możliwości podjęcia leczenia. Syn jest osobą dorosłą i bez jego zgody niestety nic nie może Pani zrobić. Taką rozmowę proszę przeprowadzić w momencie, kiedy nie jest on pod wpływem żadnych środków. Być może w życiu Pani syna pojawiły się jakieś dodatkowe stresujące okoliczności, które spowodowały pogorszenie jego stanu psychicznego?
Pani/Panie, Rozumiem, jak głęboko boli widok własnego dziecka, które powoli odchodzi od siebie. Ale to, co teraz Pani widzi, to nie tylko marihuana. To ucieczka – od bólu, od presji, od pustki, która gdzieś w nim urosła przez lata. Substancja nie jest źródłem problemu, ona jest symptomem – sposobem, w jaki próbuje poradzić sobie z czymś, czego nie potrafi nazwać. Najgorsze, co można teraz zrobić, to próbować go zmieniać siłą. To tylko wzmocni opór i poczucie winy, które już w nim jest. Zamiast konfrontacji – potrzebna jest obecność bez osądu. Nie musi Pani akceptować jego wyborów, ale może Pani zaakceptować człowieka, który pod tym wszystkim wciąż jest Pani synem. Kiedy z nim Pani rozmawia, niech nie będzie w tym tonu rozczarowania, nawet jeśli Pani serce pęka. Proszę mówić z miejsca, które jest spokojne, nie zranione. Coś w tym stylu: > „Widzę, że ci trudno. Wiem, że coś w tobie walczy. Nie chcę cię oceniać, tylko ci przypomnieć, że jesteś dla mnie ważny. Nie twoje decyzje, nie twoje błędy – tylko ty.” Ważne jest, żeby wiedział, że nie musi się bronić, że dom to miejsce, gdzie nie musi udawać, że jest silny. Bo dopóki walczy z samym sobą, będzie uciekał – w substancję, w samotność, w agresję. Niech Pani nie skupia się na marihuanie, tylko na tym, co ona przykrywa: poczucie winy, wstydu, rozczarowania sobą. W tym miejscu potrzebna jest pomoc terapeuty, który pomoże mu zobaczyć, co naprawdę próbuje zagłuszyć. A Pani rola? Nie być sędzią. Być lustrem – spokojnym, ciepłym, nieodwracającym wzroku. To nie znaczy pozwalać na wszystko. To znaczy być tam, kiedy on w końcu upadnie wystarczająco nisko, by zechcieć się odbić. Niech Pani pamięta: czasem największą siłą nie jest działanie, tylko cierpliwa obecność. Bo nawet w największym chaosie człowiek szuka jednego punktu – kogoś, kto wciąż wierzy, że jego historia się nie skończyła. I tym punktem może być właśnie Pani.
Dzień dobry. To, co Pani opisuje, rzeczywiście może być bardzo trudne i budzić ogromny niepokój. Zachowanie syna – rozdrażnienie, wahania nastroju, wycofanie czy agresja – może mieć związek z długotrwałym używaniem marihuany. Regularne palenie wpływa na układ nerwowy, nastrój i zdolność do kontroli emocji, a także może prowadzić do uzależnienia. W rozmowie z synem warto zachować spokój i unikać oskarżeń. Lepiej skupić się na wyrażaniu troski — mówić o tym, co Pani widzi i czuje. Warto też zaproponować wspólne poszukanie pomocy — np. u terapeuty uzależnień, który oceni sytuację i zaproponuje odpowiednie wsparcie. Jeśli syn nie chce rozmawiać lub reaguje agresją, proszę nie wchodzić w konfrontacje. W takiej sytuacji dobrze, by Pani sama skonsultowała się z psychologiem lub ośrodkiem leczenia uzależnień — tam uzyska Pani wskazówki, jak bezpiecznie i skutecznie reagować oraz jak wspierać syna, nie tracąc przy tym własnych sił. Pozdrawiam serdecznie, mgr Elżbieta Kosik
Jako terapeutka uzależnień powiem tak: to, co przeżywasz jako ojciec, jest naprawdę bardzo trudne. Patrzenie, jak własne dziecko się zmienia, oddala i staje się agresywne, to ogromna bezradność i lęk. Wielu ojców mówi mi dokładnie to samo: „To już nie jest ten sam człowiek”. I to nie jest słabość — to naturalna reakcja na chorobę. Jak z nim rozmawiać: - Tylko na trzeźwo. - Bez ocen i kazań. Mów o faktach: „Widzę agresję”, „Martwię się”. - Stawiaj granice: „Nie akceptuję agresji. Jeśli się pojawia — kończę rozmowę”. - Nie ratuj, nie tłumacz go przed innymi. To karmi uzależnienie. Polecam terapię dla osób współuzależnionych (ojców, matek, bliskich): - uczysz się, jak nie brać na siebie jego choroby, - jak chronić siebie i rodzinę, - jak rozmawiać bez wchodzenia w konflikty i manipulacje. Pozdrawiam.
Dzień dobry, bardzo dobrze, że Pani/Pan szuka wsparcia, bo opisuje Pani/Pan sytuację, która rzeczywiście może budzić niepokój. Warto podejść do syna nie z oskarżeniem, ale z troską i konkretem: mówić o tym, co Pani/Pan widzi, jak to wpływa na bliskich i czego Pani/Pan się obawia. Jednocześnie ważne jest postawienie jasnych granic wobec agresji czy zachowań raniących rodzinę. W takiej sytuacji pomocna może być konsultacja ze specjalistą terapii uzależnień albo psychiatrą, szczególnie jeśli pojawia się codzienne używanie marihuany, zmiana zachowania, drażliwość, izolowanie się czy agresja. Bliscy również mogą skorzystać z konsultacji, nawet jeśli osoba używająca substancji nie jest jeszcze gotowa na leczenie. To często pomaga rodzinie odzyskać wpływ tam, gdzie dotąd było dużo bezradności. Najważniejsze, aby nie prowadzić rozmowy w momencie, gdy syn jest pod wpływem albo pobudzony. Lepiej wybrać spokojny moment i powiedzieć wprost: „Martwię się o Ciebie. Widzę, że coś się zmieniło. Nie chcę Cię oceniać, ale nie mogę udawać, że wszystko jest dobrze”. Jeśli pojawia się agresja, groźby lub ryzyko przemocy, wtedy priorytetem jest bezpieczeństwo domowników i trzeba reagować natychmiast, również korzystając z pomocy kryzysowej. Pozdrawiam serdecznie. Marietta Kasiorkiewicz
Dzień dobry. Jako psycholożka powiedziałabym, że Pani niepokój jest uzasadniony. Codzienne używanie marihuany rano i wieczorem, wyraźna zmiana zachowania, narastająca agresja i odsuwanie bliskich to sygnały, których nie warto bagatelizować. Nie da się jednak na podstawie samego opisu stwierdzić, że wszystkie te zmiany są wyłącznie skutkiem marihuany — trzeba też brać pod uwagę depresję, zaburzenia lękowe, inne substancje, problemy ze snem czy rozwijające się objawy psychotyczne. Marihuana, szczególnie o wysokiej zawartości THC i używana często, może u części osób nasilać drażliwość, impulsywność, lęk, podejrzliwość i problemy z regulacją emocji. U osób podatnych może również wywoływać lub zaostrzać objawy psychotyczne. Dlatego fakt, że „to nie jest ten sam człowiek co kiedyś”, warto potraktować poważnie. Najważniejsze jest kiedy i jak Pani z nim rozmawia. Nie podczas palenia, bezpośrednio po nim ani w trakcie awantury. Proszę wybrać moment, kiedy jest spokojny i trzeźwy, i mówić o konkretnych zachowaniach, nie o jego charakterze. Może Pani powiedzieć: „Nie chcę Cię atakować ani kontrolować. Widzę jednak, że palisz rano i wieczorem, coraz częściej reagujesz agresją, później przepraszasz, odsuwasz żonę i bardzo się zmieniłeś. Martwię się o Ciebie. Chciałabym, żebyś porozmawiał ze specjalistą i sprawdził, co się z Tobą dzieje.” Unikałabym zdań: „Jesteś narkomanem.” „Zniszczyłeś sobie życie.” „Przez marihuanę zwariowałeś.” Takie komunikaty zwykle uruchamiają obronę i kończą rozmowę. Może Pani natomiast zadać kilka prostych pytań: - „Czy próbowałeś ostatnio nie palić przez kilka dni i jak się wtedy czułeś?” - „Czy masz poczucie, że bez marihuany trudno Ci normalnie funkcjonować?” - „Czy palisz po to, żeby się uspokoić, zasnąć albo nie czuć czegoś trudnego?” - „Czy zauważasz, że po paleniu częściej się złościsz albo odsuwasz ludzi?” Jeżeli odpowiada „tak”, jest to dodatkowy argument za konsultacją ze specjalistą terapii uzależnień albo psychiatrą. Nie oznacza to automatycznie leczenia zamkniętego czy farmakoterapii. Pierwszym krokiem może być po prostu diagnoza problemu. Bardzo ważna jest również jego żona Jeżeli agresja oznacza wyzwiska, zastraszanie, popychanie, niszczenie rzeczy, blokowanie wyjścia, groźby albo zachowanie, którego żona zaczyna się bać, nie powinna próbować uspokajać go za wszelką cenę ani prowadzić trudnych rozmów, kiedy jest pobudzony. W sytuacji realnego zagrożenia najważniejsze jest bezpieczeństwo: odejście do bezpiecznego miejsca i pilna pomoc odpowiednich służb lub medyczna. Jeżeli natomiast agresja jest „tylko” słowna, również nie warto jej normalizować. Przeprosiny po wybuchu nie rozwiązują problemu, jeśli cykl stale się powtarza: napięcie → wybuch → przeprosiny → chwilowy spokój → kolejny wybuch. Co może zrobić Pani jako matka? Pani syn ma 34 lata, więc niestety nie może go Pani zmusić do leczenia, jeśli nie stwarza bezpośredniego zagrożenia sobie lub innym. Może Pani natomiast postawić granice: „Kocham Cię i będę Cię wspierać w leczeniu. Ale nie będę udawać, że wszystko jest w porządku, kiedy widzę agresję i codzienne używanie marihuany.” To bardzo ważne, żeby pomoc nie zamieniła się w wyręczanie, ukrywanie konsekwencji albo usprawiedliwianie jego zachowania. Zwróciłabym szczególną uwagę, czy pojawiają się: silna podejrzliwość, przekonanie że inni chcą mu zaszkodzić, słyszenie głosów, dziwaczne przekonania, wielodniowy brak snu, dezorganizacja zachowania, groźby wobec siebie lub innych. Jeżeli tak, potrzebna jest pilna ocena psychiatryczna, a nie tylko rozmowa o ograniczeniu marihuany. W ZESPOLE EMITBERG pracujemy z rodzinami osób używających substancji, z problemem agresji, wycofania z relacji oraz sytuacjami, w których bliscy nie wiedzą, czy jeszcze pomagać, czy już stawiać zdecydowane granice. Prowadzimy konsultacje stacjonarne i online. W takiej sytuacji pomoc często potrzebna jest nie tylko osobie używającej substancji, ale również partnerce i rodzicom, żeby wiedzieli, jak reagować bez wchodzenia w rolę ratownika. Na Instagramie EMITBERG będziemy również omawiać temat wpływu marihuany na emocje i relacje, różnicy między używaniem a uzależnieniem oraz tego, jak rozmawiać z dorosłym dzieckiem, które nie widzi problemu. Najważniejsze: proszę nie próbować przekonać go podczas awantury. Jedna spokojna, bardzo konkretna rozmowa, jasne nazwanie zmian i propozycja profesjonalnej konsultacji będą znacznie skuteczniejsze niż wielokrotne błaganie, żeby „po prostu przestał palić”.
Dzień dobry. Rozumiem Pani niepokój, zwłaszcza że obserwuje Pani u syna coraz większe zmiany w zachowaniu. Regularne używanie marihuany, szczególnie o dużej zawartości THC, może wpływać na nastrój, drażliwość, sposób myślenia i kontrolowanie emocji. Nie oznacza to jednak, że każda agresywna reakcja wynika wyłącznie z jej działania. Najważniejsze, aby nie podejmować trudnych rozmów, kiedy syn jest pod wpływem substancji lub silnie zdenerwowany. W spokojnym momencie warto mówić o konkretnych zachowaniach i własnych obawach, zamiast go oceniać. Może Pani powiedzieć: „Widzę, że coraz częściej wybuchasz złością i odsuwasz od siebie bliskich. Martwię się o Ciebie i chciałabym, żebyś porozmawiał ze specjalistą”. Wskazana byłaby konsultacja z psychiatrą lub terapeutą uzależnień, szczególnie ze względu na nasilającą się agresję. Proszę też pamiętać o bezpieczeństwie swoim i synowej. Przeprosiny po wybuchach nie wystarczą, jeśli sytuacja stale się powtarza. W przypadku gróźb lub przemocy fizycznej należy szukać natychmiastowej pomocy. Syn jest dorosły i nie może Pani zmusić go do zmiany, ale może Pani wyznaczać granice oraz skorzystać z poradnictwa dla rodzin osób uzależnionych. Nie musi Pani sama dźwigać odpowiedzialności za jego zachowanie.
Podobne pytania
- Dzień dobry. Mam taki problem. Jakiś czas temu obudziłam się bardzo niesfoja, z lękiem, poczuciem wi
Witam mam pytanie, na wstępnie zaznaczę że panicznie boję się wścieklizny i każde ukłucie ciała anal
Dzień dobry. Chciałam zapytać jakie jest obecnie podejście do stosowania leków w terapii? Przez wiel
Odkąd pamiętam mam gwałtowne huśtawki nastroju, które zmieniają moją osobowość, moje poglądy, oczeki
Podczas zasypiania przechodzisz (miewam sen i nagle pojawia się „inny stan” w półśnie, w którym nagl
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.



