Witam mój 34letni syn pali marihuanę już od lat ,.problem się nasilił bo pali silniejszą odmianę ran
6
odpowiedzi
Witam mój 34letni syn pali marihuanę już od lat ,.problem się nasilił bo pali silniejszą odmianę rano i wieczorem.Zaczal się być agresywny a potem znowu przeprasza . Żonę odtrąca i mówi że ma odejść bo chcę być sam.To nie moje dziecko , widzę że bardzo się zmienił . Proszę o radę jak z nim rozmawiać ,bo to równia pochyla.
Dziękuję za podzielenie się swoim doświadczeniem. To bardzo trudne, gdy widzi się, jak dorosłe dziecko oddala się i zmienia pod wpływem substancji. Pojawia się bezradność, lęk, złość i smutek — zwłaszcza gdy wcześniejszy kontakt był bliski, a teraz dominuje napięcie i agresja.
W rozmowie z synem warto przede wszystkim unikać konfrontacji w momencie, gdy jest pod wpływem — wtedy trudno o kontakt i zrozumienie. Lepiej próbować rozmawiać w chwilach spokoju, z pozycji troski, nie oceny. Można powiedzieć coś w stylu:
„Martwię się o Ciebie. Widzę, że ostatnio jesteś inny, że coś Cię męczy. Chciałbym Ci pomóc, ale nie wiem jak.”
Taki ton zmniejsza opór i pozwala mu poczuć, że nie jest atakowany, tylko ktoś go naprawdę zauważa.
Jeśli syn nie przyznaje się do problemu, warto chronić siebie i innych domowników — ustalać granice (np. że nie będziecie tolerować agresji czy palenia w domu). To trudne, ale ważne dla bezpieczeństwa emocjonalnego wszystkich.
Warto też rozważyć kontakt z psychologiem lub terapeutą uzależnień — nie tylko dla syna, ale również dla Pani. Spotkanie z profesjonalistą może pomóc zrozumieć, jak rozmawiać, jak reagować i jak dbać o siebie w tej sytuacji.
Wszystkiego dobrego :)
W rozmowie z synem warto przede wszystkim unikać konfrontacji w momencie, gdy jest pod wpływem — wtedy trudno o kontakt i zrozumienie. Lepiej próbować rozmawiać w chwilach spokoju, z pozycji troski, nie oceny. Można powiedzieć coś w stylu:
„Martwię się o Ciebie. Widzę, że ostatnio jesteś inny, że coś Cię męczy. Chciałbym Ci pomóc, ale nie wiem jak.”
Taki ton zmniejsza opór i pozwala mu poczuć, że nie jest atakowany, tylko ktoś go naprawdę zauważa.
Jeśli syn nie przyznaje się do problemu, warto chronić siebie i innych domowników — ustalać granice (np. że nie będziecie tolerować agresji czy palenia w domu). To trudne, ale ważne dla bezpieczeństwa emocjonalnego wszystkich.
Warto też rozważyć kontakt z psychologiem lub terapeutą uzależnień — nie tylko dla syna, ale również dla Pani. Spotkanie z profesjonalistą może pomóc zrozumieć, jak rozmawiać, jak reagować i jak dbać o siebie w tej sytuacji.
Wszystkiego dobrego :)
Witam serdecznie. Syn niewątpliwie jest osobą uzależnioną. Proszę spróbować z nim porozmawiać o możliwości podjęcia leczenia. Syn jest osobą dorosłą i bez jego zgody niestety nic nie może Pani zrobić. Taką rozmowę proszę przeprowadzić w momencie, kiedy nie jest on pod wpływem żadnych środków. Być może w życiu Pani syna pojawiły się jakieś dodatkowe stresujące okoliczności, które spowodowały pogorszenie jego stanu psychicznego?
Pani/Panie,
Rozumiem, jak głęboko boli widok własnego dziecka, które powoli odchodzi od siebie. Ale to, co teraz Pani widzi, to nie tylko marihuana. To ucieczka – od bólu, od presji, od pustki, która gdzieś w nim urosła przez lata.
Substancja nie jest źródłem problemu, ona jest symptomem – sposobem, w jaki próbuje poradzić sobie z czymś, czego nie potrafi nazwać.
Najgorsze, co można teraz zrobić, to próbować go zmieniać siłą. To tylko wzmocni opór i poczucie winy, które już w nim jest.
Zamiast konfrontacji – potrzebna jest obecność bez osądu.
Nie musi Pani akceptować jego wyborów, ale może Pani zaakceptować człowieka, który pod tym wszystkim wciąż jest Pani synem.
Kiedy z nim Pani rozmawia, niech nie będzie w tym tonu rozczarowania, nawet jeśli Pani serce pęka.
Proszę mówić z miejsca, które jest spokojne, nie zranione.
Coś w tym stylu:
> „Widzę, że ci trudno. Wiem, że coś w tobie walczy. Nie chcę cię oceniać, tylko ci przypomnieć, że jesteś dla mnie ważny. Nie twoje decyzje, nie twoje błędy – tylko ty.”
Ważne jest, żeby wiedział, że nie musi się bronić, że dom to miejsce, gdzie nie musi udawać, że jest silny.
Bo dopóki walczy z samym sobą, będzie uciekał – w substancję, w samotność, w agresję.
Niech Pani nie skupia się na marihuanie, tylko na tym, co ona przykrywa:
poczucie winy, wstydu, rozczarowania sobą.
W tym miejscu potrzebna jest pomoc terapeuty, który pomoże mu zobaczyć, co naprawdę próbuje zagłuszyć.
A Pani rola?
Nie być sędzią. Być lustrem – spokojnym, ciepłym, nieodwracającym wzroku.
To nie znaczy pozwalać na wszystko.
To znaczy być tam, kiedy on w końcu upadnie wystarczająco nisko, by zechcieć się odbić.
Niech Pani pamięta: czasem największą siłą nie jest działanie, tylko cierpliwa obecność.
Bo nawet w największym chaosie człowiek szuka jednego punktu – kogoś, kto wciąż wierzy, że jego historia się nie skończyła.
I tym punktem może być właśnie Pani.
Rozumiem, jak głęboko boli widok własnego dziecka, które powoli odchodzi od siebie. Ale to, co teraz Pani widzi, to nie tylko marihuana. To ucieczka – od bólu, od presji, od pustki, która gdzieś w nim urosła przez lata.
Substancja nie jest źródłem problemu, ona jest symptomem – sposobem, w jaki próbuje poradzić sobie z czymś, czego nie potrafi nazwać.
Najgorsze, co można teraz zrobić, to próbować go zmieniać siłą. To tylko wzmocni opór i poczucie winy, które już w nim jest.
Zamiast konfrontacji – potrzebna jest obecność bez osądu.
Nie musi Pani akceptować jego wyborów, ale może Pani zaakceptować człowieka, który pod tym wszystkim wciąż jest Pani synem.
Kiedy z nim Pani rozmawia, niech nie będzie w tym tonu rozczarowania, nawet jeśli Pani serce pęka.
Proszę mówić z miejsca, które jest spokojne, nie zranione.
Coś w tym stylu:
> „Widzę, że ci trudno. Wiem, że coś w tobie walczy. Nie chcę cię oceniać, tylko ci przypomnieć, że jesteś dla mnie ważny. Nie twoje decyzje, nie twoje błędy – tylko ty.”
Ważne jest, żeby wiedział, że nie musi się bronić, że dom to miejsce, gdzie nie musi udawać, że jest silny.
Bo dopóki walczy z samym sobą, będzie uciekał – w substancję, w samotność, w agresję.
Niech Pani nie skupia się na marihuanie, tylko na tym, co ona przykrywa:
poczucie winy, wstydu, rozczarowania sobą.
W tym miejscu potrzebna jest pomoc terapeuty, który pomoże mu zobaczyć, co naprawdę próbuje zagłuszyć.
A Pani rola?
Nie być sędzią. Być lustrem – spokojnym, ciepłym, nieodwracającym wzroku.
To nie znaczy pozwalać na wszystko.
To znaczy być tam, kiedy on w końcu upadnie wystarczająco nisko, by zechcieć się odbić.
Niech Pani pamięta: czasem największą siłą nie jest działanie, tylko cierpliwa obecność.
Bo nawet w największym chaosie człowiek szuka jednego punktu – kogoś, kto wciąż wierzy, że jego historia się nie skończyła.
I tym punktem może być właśnie Pani.
Dzień dobry. To, co Pani opisuje, rzeczywiście może być bardzo trudne i budzić ogromny niepokój. Zachowanie syna – rozdrażnienie, wahania nastroju, wycofanie czy agresja – może mieć związek z długotrwałym używaniem marihuany. Regularne palenie wpływa na układ nerwowy, nastrój i zdolność do kontroli emocji, a także może prowadzić do uzależnienia.
W rozmowie z synem warto zachować spokój i unikać oskarżeń. Lepiej skupić się na wyrażaniu troski — mówić o tym, co Pani widzi i czuje. Warto też zaproponować wspólne poszukanie pomocy — np. u terapeuty uzależnień, który oceni sytuację i zaproponuje odpowiednie wsparcie.
Jeśli syn nie chce rozmawiać lub reaguje agresją, proszę nie wchodzić w konfrontacje. W takiej sytuacji dobrze, by Pani sama skonsultowała się z psychologiem lub ośrodkiem leczenia uzależnień — tam uzyska Pani wskazówki, jak bezpiecznie i skutecznie reagować oraz jak wspierać syna, nie tracąc przy tym własnych sił.
Pozdrawiam serdecznie,
mgr Elżbieta Kosik
W rozmowie z synem warto zachować spokój i unikać oskarżeń. Lepiej skupić się na wyrażaniu troski — mówić o tym, co Pani widzi i czuje. Warto też zaproponować wspólne poszukanie pomocy — np. u terapeuty uzależnień, który oceni sytuację i zaproponuje odpowiednie wsparcie.
Jeśli syn nie chce rozmawiać lub reaguje agresją, proszę nie wchodzić w konfrontacje. W takiej sytuacji dobrze, by Pani sama skonsultowała się z psychologiem lub ośrodkiem leczenia uzależnień — tam uzyska Pani wskazówki, jak bezpiecznie i skutecznie reagować oraz jak wspierać syna, nie tracąc przy tym własnych sił.
Pozdrawiam serdecznie,
mgr Elżbieta Kosik
Jako terapeutka uzależnień powiem tak: to, co przeżywasz jako ojciec, jest naprawdę bardzo trudne. Patrzenie, jak własne dziecko się zmienia, oddala i staje się agresywne, to ogromna bezradność i lęk. Wielu ojców mówi mi dokładnie to samo: „To już nie jest ten sam człowiek”. I to nie jest słabość — to naturalna reakcja na chorobę.
Jak z nim rozmawiać:
- Tylko na trzeźwo.
- Bez ocen i kazań. Mów o faktach: „Widzę agresję”, „Martwię się”.
- Stawiaj granice: „Nie akceptuję agresji. Jeśli się pojawia — kończę rozmowę”.
- Nie ratuj, nie tłumacz go przed innymi. To karmi uzależnienie.
Polecam terapię dla osób współuzależnionych (ojców, matek, bliskich):
- uczysz się, jak nie brać na siebie jego choroby,
- jak chronić siebie i rodzinę,
- jak rozmawiać bez wchodzenia w konflikty i manipulacje.
Pozdrawiam.
Jak z nim rozmawiać:
- Tylko na trzeźwo.
- Bez ocen i kazań. Mów o faktach: „Widzę agresję”, „Martwię się”.
- Stawiaj granice: „Nie akceptuję agresji. Jeśli się pojawia — kończę rozmowę”.
- Nie ratuj, nie tłumacz go przed innymi. To karmi uzależnienie.
Polecam terapię dla osób współuzależnionych (ojców, matek, bliskich):
- uczysz się, jak nie brać na siebie jego choroby,
- jak chronić siebie i rodzinę,
- jak rozmawiać bez wchodzenia w konflikty i manipulacje.
Pozdrawiam.
Dzień dobry,
bardzo dobrze, że Pani/Pan szuka wsparcia, bo opisuje Pani/Pan sytuację, która rzeczywiście może budzić niepokój. Warto podejść do syna nie z oskarżeniem, ale z troską i konkretem: mówić o tym, co Pani/Pan widzi, jak to wpływa na bliskich i czego Pani/Pan się obawia. Jednocześnie ważne jest postawienie jasnych granic wobec agresji czy zachowań raniących rodzinę.
W takiej sytuacji pomocna może być konsultacja ze specjalistą terapii uzależnień albo psychiatrą, szczególnie jeśli pojawia się codzienne używanie marihuany, zmiana zachowania, drażliwość, izolowanie się czy agresja. Bliscy również mogą skorzystać z konsultacji, nawet jeśli osoba używająca substancji nie jest jeszcze gotowa na leczenie. To często pomaga rodzinie odzyskać wpływ tam, gdzie dotąd było dużo bezradności.
Najważniejsze, aby nie prowadzić rozmowy w momencie, gdy syn jest pod wpływem albo pobudzony. Lepiej wybrać spokojny moment i powiedzieć wprost: „Martwię się o Ciebie. Widzę, że coś się zmieniło. Nie chcę Cię oceniać, ale nie mogę udawać, że wszystko jest dobrze”.
Jeśli pojawia się agresja, groźby lub ryzyko przemocy, wtedy priorytetem jest bezpieczeństwo domowników i trzeba reagować natychmiast, również korzystając z pomocy kryzysowej.
Pozdrawiam serdecznie. Marietta Kasiorkiewicz
bardzo dobrze, że Pani/Pan szuka wsparcia, bo opisuje Pani/Pan sytuację, która rzeczywiście może budzić niepokój. Warto podejść do syna nie z oskarżeniem, ale z troską i konkretem: mówić o tym, co Pani/Pan widzi, jak to wpływa na bliskich i czego Pani/Pan się obawia. Jednocześnie ważne jest postawienie jasnych granic wobec agresji czy zachowań raniących rodzinę.
W takiej sytuacji pomocna może być konsultacja ze specjalistą terapii uzależnień albo psychiatrą, szczególnie jeśli pojawia się codzienne używanie marihuany, zmiana zachowania, drażliwość, izolowanie się czy agresja. Bliscy również mogą skorzystać z konsultacji, nawet jeśli osoba używająca substancji nie jest jeszcze gotowa na leczenie. To często pomaga rodzinie odzyskać wpływ tam, gdzie dotąd było dużo bezradności.
Najważniejsze, aby nie prowadzić rozmowy w momencie, gdy syn jest pod wpływem albo pobudzony. Lepiej wybrać spokojny moment i powiedzieć wprost: „Martwię się o Ciebie. Widzę, że coś się zmieniło. Nie chcę Cię oceniać, ale nie mogę udawać, że wszystko jest dobrze”.
Jeśli pojawia się agresja, groźby lub ryzyko przemocy, wtedy priorytetem jest bezpieczeństwo domowników i trzeba reagować natychmiast, również korzystając z pomocy kryzysowej.
Pozdrawiam serdecznie. Marietta Kasiorkiewicz
Eksperci
Podobne pytania
- Moj syn ma 34 lata i od dobrych 15 lat zazywa narkotyki , amfetamine. Wczesniej nie wiedzialam o ty, albo nie chcialam dopuscic tej wiedzy do siebie... 3 lata temu rozstal sie ze swoją partnerka i doszedl do takiego stanu, ze sam zglisil sie na terapie a do mnie napisal " jestem narkomanem" , "ćpam juz…
- Co mam zrobic z 43 leynim synem narkomanem Są objawy psychozy. Ma glody. Nie pracuje.cale noce i dni gada do siebie Jestem u kresu sil
- Witam jestem mamą 16latka który ma problem z narkotykami oprócz palenia trawy to widziałam w jego telefonie nagranie jak coś wciąga, nie chce chodzić do szkoły i raczej nie zda.Rozmawialismy z nim na różne sposoby groźbą i prośbą na krótko.Wychodzi z domu i nie mamy szans zatrzymania go.Co mamy robić?
- Jak mam sobie poradzic z 23letnim synem, ktory od 17go roku zycia pali marihuane. Przez jakis czas uczestniczyl w terapii, ale od momentu ukonczenia 18tego roku zycia przestal chodzic na terapie. Popalal z dluzszymi przerwami, kiedy mial pieniadze. Kase na dawke zdobywal poprzez wynoszenie naszych rzeczy…
- Syn ma 21 lat, bierze narkptyki, jak mu pomoc, wplyw na niego ma tylko kolega narkoman, kkory siedzial w areszcie. Nie daję sobie nic powiedziec, proszę o pomoc, a teraz sie wyprowadzil z domu.
- Dzień dobry, moj syn jest uzależniony od marihuany i piwa, kilka butelek dziennie. Ja mieszkam i pracuje we Wloszech a mój syn w Polsce. Jeden raz dobrowolnie poddał się leczeniu w odległym ośrodku od zamieszka ,ale po 2 tygodniach wypisał się na własną prośbę i wrócił do domu. Przez 3 miesiące trwał…
- Moja córka ma 30 lat . Od ponad 10 pali kilka razy dziennie marihuanę . Traci pracę po raz kolejny . Relacje . Popada w długi . Nie przejmuje się moim stanem psychicznym. Moimi prośbami i groźbami . Nie chce słyszeć o leczeniu . Jak mam jej pomóc ?
- Dowiedziałam się,że mój narzeczony bierze amfetaminę . Po odkryciu tego przeze mnie przyznał się do wszystkiego . Powiedział że bierze raz ,max 2 razy w tygodniu co 2 tydzień przed wyjściem do pracy aby się pobudzić do działania . Powiedział że nie brał nigdy w domu ,na weekendy jak jesteśmy razem .…
- Mój syn ma 33 lata, pali marihuanę i wcale się z tym nie kryje. Robi to weekendy, często po pracy. Nie wiem jak mu pomóc. Mieszkam w małym miasteczku. Trwa to z10 lat. Proszę o pomoc.
- Dzień dobry mam pytanie jak poradzić sobie z synem 23lata który bierze narkotyki .Jego przygoda z narkotykami zaczęła się dwa lata temu albo i wcześniej dokładnie nie wiem został przyłapany na niesieniu większej ilości twardych narkotyków pewnie sprzedawał po odbytej karze oczywiście kara na wolności…
Masz pytania?
Nasi lekarze i specjaliści odpowiedzieli na 82 pytań dotyczących usługi: narkomania
Masz podobny problem? Ci specjaliści mogą Ci pomóc:
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.