Witam, będę wdzięczna za wszelką pomoc, ponieważ już sama nie daję rady. Mam 24 lata i kończę studia

4 odpowiedzi
Witam, będę wdzięczna za wszelką pomoc, ponieważ już sama nie daję rady. Mam 24 lata i kończę studia, ale mam wrażenie że kończy mi się dosłownie życie. Niestety okres studiów przespałam, chodziłam do pracy ale nie było to nic stałego. Mam wrażenie że zmarnowałam swoje życie, ponieważ ciągle porównuję się do moich znajomych oraz ludzi z internetu. Wydaje mi się że wszyscy w moim wieku mają zbudowane życie- własne mieszkania, dobra praca, mąż i dziecko. Ja jestem samotna i mieszkam w domu rodzinnym, mam wrażenie że bardzo odstaję od wszystkich. Dodatkowo zostawiła mnie bardzo bliska znajoma, ponieważ znalazła miłość życia. Znajomość zakończyła słowami, że niestety jako singielka nie jestem na jej poziomie z tego powodu, bardzo to przeżyłam. Kiedy tylko mam dobry humor i jestem dumna z jakiegoś małego osiągnięcia, wchodzę na portale społecznościowe i widzę że mój sukces nic nie znaczy w obliczu tego, co mają inni ludzie. Od roku uparcie szukam partnera i próbowałam wszystkich sposobów, a nadal nikogo nie znalazłam. Chodziłam na różne wydarzenia, otworzyłam się na ludzi, szukałam na aplikacji. Wprawdzie znalazłam dobrych znajomych, ale to jednak nie drugą połówka, a jak sama nazwa mówi ,,druga połówka”, czyli bez drugiej osoby się jest niekompletna i niewartościową. Bardzo to odczuwam. Ludzie też uważają że po 25 roku życia kobieta jest już w okresie przekwitania i na pewno nikogo nie znajdzie, tym bardziej czuje presję że został mi niecały rok. To uczucie jest bardzo męczące, porównuje się na każdym kroku i mam wrażenie, że nie ma dla mnie już żadnej nadziei. Będę wdzięczna za każdą dobrą radę.
 Kornelia Cichoń
Psycholog, Psycholog dziecięcy
Warszawa
Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, brzmi jak ogromne zmęczenie ciągłym porównywaniem się do innych i poczuciem, że „jestem za daleko w tyle”. Widzę też bardzo dużo samotności, presji i lęku o przyszłość.

Chciałabym przede wszystkim powiedzieć, że mając 24 lata naprawdę nie jest Pani „spóźniona na życie”. Wiem, że media społecznościowe i otoczenie potrafią stworzyć bardzo silne poczucie, że wszyscy już „ułożyli sobie życie”, ale to zwykle jest tylko fragment rzeczywistości, który ludzie pokazują na zewnątrz.

Bardzo poruszyło mnie też to, co usłyszała Pani od znajomej. Takie słowa mogą mocno zranić i uderzyć w poczucie własnej wartości, szczególnie jeśli już wcześniej pojawiało się przekonanie, że bycie samemu oznacza bycie „gorszą” czy „niekompletną”.

Mam jednak poczucie, że dziś bardzo dużo Pani wartości opiera się na tym, czy ma Pani partnera i jak wypada Pani na tle innych ludzi. A kiedy własna wartość zaczyna zależeć głównie od porównań, wtedy nawet największe osiągnięcia przestają dawać satysfakcję, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto „ma więcej”.

To, że:
– skończyła Pani studia,
– próbowała się otworzyć na ludzi,
– chodziła do pracy,
– mimo trudności nadal szuka relacji i kontaktu,
pokazuje raczej, że się Pani nie poddała — nawet jeśli dziś sama tego nie widzi.

Bardzo ważne jest też, aby oddzielić internetowe przekazy i społeczną presję od rzeczywistości. Kobieta po 25 roku życia nie jest „za stara na miłość” ani „w okresie przekwitania”. To są bardzo krzywdzące i nieprawdziwe przekonania, które potrafią wywoływać ogromny lęk i desperację.

Mam wrażenie, że obecnie żyje Pani w ogromnym napięciu wokół pytania: „Czy jestem wystarczająca?”. I być może właśnie temu warto byłoby przyjrzeć się głębiej — nie tylko samemu brakowi partnera, ale temu, skąd bierze się tak silne poczucie niewystarczalności i zależność własnej wartości od relacji czy opinii innych.

Pracuję również z osobami mierzącymi się z niskim poczuciem własnej wartości, samotnością, lękiem przed „byciem w tyle” i presją społeczną. Widzę, że zmiana jest możliwa — szczególnie kiedy człowiek zaczyna budować poczucie wartości bardziej na sobie niż na porównywaniu się do innych.

Jeśli będzie miała Pani gotowość, zapraszam na konsultację — online lub stacjonarnie.

Pozdrawiam serdecznie,
Kornelia Cichoń
psycholożka
Znajdź eksperta
Witam

To, co Pani opisuje, brzmi bardzo boleśnie i przede wszystkim… bardzo samotnie.
Chciałabym jednak powiedzieć jedną ważną rzecz: to, że ma Pani 24 lata, mieszka z rodzicami albo nie jest jeszcze w związku, absolutnie nie oznacza, że „kończy się Pani życie” ani że jest „za późno”.

Mam poczucie, że jest Pani dziś bardziej przeciążona ciągłym porównywaniem się i presją społeczną niż realnie „do tyłu” w życiu.

Social media bardzo zaburzają perspektywę — ludzie pokazują tam głównie sukcesy, relacje i „ładne momenty”, ale nie pokazują samotności, lęku, kryzysów czy problemów w związkach. A Pani codziennie porównuje swoje wnętrze do czyjejś wybranej wizytówki.

To, co powiedziała Pani znajoma, było po prostu bardzo raniące. I trudno się dziwić, że mocno to Pani przeżyła. Natomiast jej słowa nie definiują Pani wartości jako kobiety ani człowieka.

Widzę też, że bardzo mocno połączyła Pani swoją wartość z byciem w związku.
A przecież relacja nie jest dowodem „wartości człowieka”. Są osoby w związkach, które czują się bardzo samotne, i osoby samotne, które budują spokojne, dobre życie i poznają partnera później niż „według planu”.

24 lata to naprawdę bardzo młody wiek.
I proszę mi wierzyć — ogromna część osób w tym wieku również czuje zagubienie, presję i lęk, że „nie nadąża”, tylko często nie mówi o tym głośno.

Mam poczucie, że dziś najbardziej potrzebuje Pani nie kolejnej próby „naprawienia siebie”, ale chwili zatrzymania i odzyskania oparcia w sobie zamiast ciągłego sprawdzania, czy inni są „dalej”.

Jeśli czuje Pani, że to napięcie i porównywanie zaczynają przejmować kontrolę nad codziennym życiem, warto poszukać dla siebie przestrzeni, w której będzie można spokojnie to uporządkować i odzyskać trochę spokoju wewnętrznego.

Życzę Pani dużo łagodności dla samej siebie
I proszę pamiętać, że nie trzeba zostawać z tym samej.
Dzień dobry,
Wyobrażam sobie, że trudności, o których Pani pisze wiążą się z dużą presją i poczuciem samotności. Częste porównania z innymi przez media społecznościowe często dodatkowo wzmacniają poczucie, że „wszyscy mają lepiej”. Warto jednak pamiętać, że życie nie ma jednego właściwego tempa, a posiadanie partnera, mieszkania czy dziecka przed 25 rokiem życia nie jest żadnym wyznacznikiem wartości człowieka.
Słowa znajomej były bardzo raniące i nic dziwnego, że mocno Pani to przeżyła.
Warto rozważyć rozmowę z psychologiem. Pomoże to uporządkować przekonania o sobie, zmniejszyć częstotliwość porównywania się i odzyskać poczucie własnej wartości niezależnie od statusu relacji. Poprawi to nastrój i spojrzenie na samą siebie.
Pozdrawiam,
To, co opisujesz, brzmi jak duże zmęczenie ciągłym porównywaniem się do innych i poczuciem, że wszyscy wokół są już "dalej" niż Ty. Nic dziwnego, że jest Ci z tym trudno, szczególnie po tym, co usłyszałaś od bliskiej znajomej. Takie słowa potrafią bardzo mocno uderzyć w poczucie własnej wartości i zostają z człowiekiem na długo. Warto jednak pamiętać, że to, że ktoś jest w związku, ma mieszkanie czy konkretną pracę, nie musi oznaczać, że jest szczęśliwy albo bardziej "spełniony". W mediach społecznościowych najczęściej widzimy tylko niewielki fragment czyjegoś życia. Kiedy codziennie patrzymy na takie obrazy, bardzo łatwo zacząć czuć, że samemu jest się gorszym albo "do tyłu". Mam też wrażenie, że bardzo surowo patrzysz na siebie. Piszesz, że "przespałaś studia", ale jednocześnie studiowałaś, pracowałaś, próbowałaś poznawać ludzi, wychodzić do świata, budować relacje. To nie brzmi jak ktoś, kto nic nie robił ze swoim życiem, tylko raczej jak osoba, która od dłuższego czasu jest pod ogromną presją i coraz bardziej skupia się na swoich brakach. Poruszyło mnie też to, co napisałaś o byciu "niekompletną" bez partnera. Rozumiem, skąd może brać się takie myślenie, bo presja związku i "ułożonego życia" jest dziś bardzo duża. Problem w tym, że kiedy cała własna wartość zaczyna zależeć od tego, czy ktoś nas wybierze, łatwo zacząć żyć w ciągłym lęku i poczuciu, że jest się niewystarczającym. A związek, choć może być ważną częścią życia, nie definiuje wartości człowieka. I naprawdę, mając 24 lata nie jesteś "za późno" na relację, budowanie życia czy odkrywanie swojej drogi. Wiele osób dopiero po studiach zaczyna szukać siebie, zmienia kierunek, buduje pierwsze poważniejsze relacje albo stabilność. Z perspektywy lęku i porównań łatwo tego nie widzieć, ale 24 lata to naprawdę bardzo młody wiek.
Mam poczucie, że teraz najbardziej potrzebujesz trochę więcej łagodności wobec siebie. Czasami rozmowa z psychologiem pomaga spojrzeć na siebie z trochę innej perspektywy i uporządkować ten natłok presji, porównań i trudnych emocji, z którym zostajesz sama od dłuższego czasu. Jeśli nie stać Cię na prywatne konsultacje - możesz poszukać bezpłatnych w Fundacjach czy Stowarzyszeniach. Możesz też sięgnąć po książkę "Czuła Przewodniczka". Trzymam za Ciebie kciuki w walce o łagodność dla samej siebie:)

Podobne pytania

Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie

  • Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo.
  • Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle.
  • Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza.
  • Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą.
  • Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza.
  • Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków.

Ta wartość jest za krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków.


Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie
Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie.

Masz podobny problem? Ci specjaliści mogą Ci pomóc:

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.