Witam, będę wdzięczna za wszelką pomoc, ponieważ już sama nie daję rady. Mam 24 lata i kończę studia
Witam, będę wdzięczna za wszelką pomoc, ponieważ już sama nie daję rady. Mam 24 lata i kończę studia, ale mam wrażenie że kończy mi się dosłownie życie. Niestety okres studiów przespałam, chodziłam do pracy ale nie było to nic stałego. Mam wrażenie że zmarnowałam swoje życie, ponieważ ciągle porównuję się do moich znajomych oraz ludzi z internetu. Wydaje mi się że wszyscy w moim wieku mają zbudowane życie- własne mieszkania, dobra praca, mąż i dziecko. Ja jestem samotna i mieszkam w domu rodzinnym, mam wrażenie że bardzo odstaję od wszystkich. Dodatkowo zostawiła mnie bardzo bliska znajoma, ponieważ znalazła miłość życia. Znajomość zakończyła słowami, że niestety jako singielka nie jestem na jej poziomie z tego powodu, bardzo to przeżyłam. Kiedy tylko mam dobry humor i jestem dumna z jakiegoś małego osiągnięcia, wchodzę na portale społecznościowe i widzę że mój sukces nic nie znaczy w obliczu tego, co mają inni ludzie. Od roku uparcie szukam partnera i próbowałam wszystkich sposobów, a nadal nikogo nie znalazłam. Chodziłam na różne wydarzenia, otworzyłam się na ludzi, szukałam na aplikacji. Wprawdzie znalazłam dobrych znajomych, ale to jednak nie drugą połówka, a jak sama nazwa mówi ,,druga połówka”, czyli bez drugiej osoby się jest niekompletna i niewartościową. Bardzo to odczuwam. Ludzie też uważają że po 25 roku życia kobieta jest już w okresie przekwitania i na pewno nikogo nie znajdzie, tym bardziej czuje presję że został mi niecały rok. To uczucie jest bardzo męczące, porównuje się na każdym kroku i mam wrażenie, że nie ma dla mnie już żadnej nadziei. Będę wdzięczna za każdą dobrą radę.
13 odpowiedzi
Dzień dobry, to, co Pani opisuje, brzmi jak ogromne zmęczenie ciągłym porównywaniem się do innych i poczuciem, że „jestem za daleko w tyle”. Widzę też bardzo dużo samotności, presji i lęku o przyszłość. Chciałabym przede wszystkim powiedzieć, że mając 24 lata naprawdę nie jest Pani „spóźniona na życie”. Wiem, że media społecznościowe i otoczenie potrafią stworzyć bardzo silne poczucie, że wszyscy już „ułożyli sobie życie”, ale to zwykle jest tylko fragment rzeczywistości, który ludzie pokazują na zewnątrz. Bardzo poruszyło mnie też to, co usłyszała Pani od znajomej. Takie słowa mogą mocno zranić i uderzyć w poczucie własnej wartości, szczególnie jeśli już wcześniej pojawiało się przekonanie, że bycie samemu oznacza bycie „gorszą” czy „niekompletną”. Mam jednak poczucie, że dziś bardzo dużo Pani wartości opiera się na tym, czy ma Pani partnera i jak wypada Pani na tle innych ludzi. A kiedy własna wartość zaczyna zależeć głównie od porównań, wtedy nawet największe osiągnięcia przestają dawać satysfakcję, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto „ma więcej”. To, że: – skończyła Pani studia, – próbowała się otworzyć na ludzi, – chodziła do pracy, – mimo trudności nadal szuka relacji i kontaktu, pokazuje raczej, że się Pani nie poddała — nawet jeśli dziś sama tego nie widzi. Bardzo ważne jest też, aby oddzielić internetowe przekazy i społeczną presję od rzeczywistości. Kobieta po 25 roku życia nie jest „za stara na miłość” ani „w okresie przekwitania”. To są bardzo krzywdzące i nieprawdziwe przekonania, które potrafią wywoływać ogromny lęk i desperację. Mam wrażenie, że obecnie żyje Pani w ogromnym napięciu wokół pytania: „Czy jestem wystarczająca?”. I być może właśnie temu warto byłoby przyjrzeć się głębiej — nie tylko samemu brakowi partnera, ale temu, skąd bierze się tak silne poczucie niewystarczalności i zależność własnej wartości od relacji czy opinii innych. Pracuję również z osobami mierzącymi się z niskim poczuciem własnej wartości, samotnością, lękiem przed „byciem w tyle” i presją społeczną. Widzę, że zmiana jest możliwa — szczególnie kiedy człowiek zaczyna budować poczucie wartości bardziej na sobie niż na porównywaniu się do innych. Jeśli będzie miała Pani gotowość, zapraszam na konsultację — online lub stacjonarnie. Pozdrawiam serdecznie, Kornelia Cichoń psycholożka
Witam To, co Pani opisuje, brzmi bardzo boleśnie i przede wszystkim… bardzo samotnie. Chciałabym jednak powiedzieć jedną ważną rzecz: to, że ma Pani 24 lata, mieszka z rodzicami albo nie jest jeszcze w związku, absolutnie nie oznacza, że „kończy się Pani życie” ani że jest „za późno”. Mam poczucie, że jest Pani dziś bardziej przeciążona ciągłym porównywaniem się i presją społeczną niż realnie „do tyłu” w życiu. Social media bardzo zaburzają perspektywę — ludzie pokazują tam głównie sukcesy, relacje i „ładne momenty”, ale nie pokazują samotności, lęku, kryzysów czy problemów w związkach. A Pani codziennie porównuje swoje wnętrze do czyjejś wybranej wizytówki. To, co powiedziała Pani znajoma, było po prostu bardzo raniące. I trudno się dziwić, że mocno to Pani przeżyła. Natomiast jej słowa nie definiują Pani wartości jako kobiety ani człowieka. Widzę też, że bardzo mocno połączyła Pani swoją wartość z byciem w związku. A przecież relacja nie jest dowodem „wartości człowieka”. Są osoby w związkach, które czują się bardzo samotne, i osoby samotne, które budują spokojne, dobre życie i poznają partnera później niż „według planu”. 24 lata to naprawdę bardzo młody wiek. I proszę mi wierzyć — ogromna część osób w tym wieku również czuje zagubienie, presję i lęk, że „nie nadąża”, tylko często nie mówi o tym głośno. Mam poczucie, że dziś najbardziej potrzebuje Pani nie kolejnej próby „naprawienia siebie”, ale chwili zatrzymania i odzyskania oparcia w sobie zamiast ciągłego sprawdzania, czy inni są „dalej”. Jeśli czuje Pani, że to napięcie i porównywanie zaczynają przejmować kontrolę nad codziennym życiem, warto poszukać dla siebie przestrzeni, w której będzie można spokojnie to uporządkować i odzyskać trochę spokoju wewnętrznego. Życzę Pani dużo łagodności dla samej siebie I proszę pamiętać, że nie trzeba zostawać z tym samej.
Dzień dobry, Wyobrażam sobie, że trudności, o których Pani pisze wiążą się z dużą presją i poczuciem samotności. Częste porównania z innymi przez media społecznościowe często dodatkowo wzmacniają poczucie, że „wszyscy mają lepiej”. Warto jednak pamiętać, że życie nie ma jednego właściwego tempa, a posiadanie partnera, mieszkania czy dziecka przed 25 rokiem życia nie jest żadnym wyznacznikiem wartości człowieka. Słowa znajomej były bardzo raniące i nic dziwnego, że mocno Pani to przeżyła. Warto rozważyć rozmowę z psychologiem. Pomoże to uporządkować przekonania o sobie, zmniejszyć częstotliwość porównywania się i odzyskać poczucie własnej wartości niezależnie od statusu relacji. Poprawi to nastrój i spojrzenie na samą siebie. Pozdrawiam,
To, co opisujesz, brzmi jak duże zmęczenie ciągłym porównywaniem się do innych i poczuciem, że wszyscy wokół są już "dalej" niż Ty. Nic dziwnego, że jest Ci z tym trudno, szczególnie po tym, co usłyszałaś od bliskiej znajomej. Takie słowa potrafią bardzo mocno uderzyć w poczucie własnej wartości i zostają z człowiekiem na długo. Warto jednak pamiętać, że to, że ktoś jest w związku, ma mieszkanie czy konkretną pracę, nie musi oznaczać, że jest szczęśliwy albo bardziej "spełniony". W mediach społecznościowych najczęściej widzimy tylko niewielki fragment czyjegoś życia. Kiedy codziennie patrzymy na takie obrazy, bardzo łatwo zacząć czuć, że samemu jest się gorszym albo "do tyłu". Mam też wrażenie, że bardzo surowo patrzysz na siebie. Piszesz, że "przespałaś studia", ale jednocześnie studiowałaś, pracowałaś, próbowałaś poznawać ludzi, wychodzić do świata, budować relacje. To nie brzmi jak ktoś, kto nic nie robił ze swoim życiem, tylko raczej jak osoba, która od dłuższego czasu jest pod ogromną presją i coraz bardziej skupia się na swoich brakach. Poruszyło mnie też to, co napisałaś o byciu "niekompletną" bez partnera. Rozumiem, skąd może brać się takie myślenie, bo presja związku i "ułożonego życia" jest dziś bardzo duża. Problem w tym, że kiedy cała własna wartość zaczyna zależeć od tego, czy ktoś nas wybierze, łatwo zacząć żyć w ciągłym lęku i poczuciu, że jest się niewystarczającym. A związek, choć może być ważną częścią życia, nie definiuje wartości człowieka. I naprawdę, mając 24 lata nie jesteś "za późno" na relację, budowanie życia czy odkrywanie swojej drogi. Wiele osób dopiero po studiach zaczyna szukać siebie, zmienia kierunek, buduje pierwsze poważniejsze relacje albo stabilność. Z perspektywy lęku i porównań łatwo tego nie widzieć, ale 24 lata to naprawdę bardzo młody wiek. Mam poczucie, że teraz najbardziej potrzebujesz trochę więcej łagodności wobec siebie. Czasami rozmowa z psychologiem pomaga spojrzeć na siebie z trochę innej perspektywy i uporządkować ten natłok presji, porównań i trudnych emocji, z którym zostajesz sama od dłuższego czasu. Jeśli nie stać Cię na prywatne konsultacje - możesz poszukać bezpłatnych w Fundacjach czy Stowarzyszeniach. Możesz też sięgnąć po książkę "Czuła Przewodniczka". Trzymam za Ciebie kciuki w walce o łagodność dla samej siebie:)
Z opisu wybrzmiewa przede wszystkim ogromne cierpienie i poczucie, że jest Pani w tyle względem innych. Warto jednak pamiętać, że media społecznościowe pokazują jedynie wycinek rzeczywistości, a porównywanie się do wykreowanej rzeczywistości ze zdjęć z reguły prowadzi do przekonania, że to z nami, tj. widzami, jest coś nie tak. To, że ma Pani 24 lata, mieszka z rodzicami czy nie jest obecnie w związku, nie oznacza, że coś jest z Panią nie tak ani że jest "za późno", ani nie jest to oznaka przekwitania (tym mianem zresztą określa się często menopauzę, która dotyka kobiety dopiero... ok. 50 roku życia). Sam fakt, że zdecydowała się Pani opisać swoje trudności i poszukać pomocy, świadczy o nadziei i jest ważnym pierwszym krokiem. Zachęcam, aby nie pozostawała Pani z tym sama i wierzę, że przy odpowiednim wsparciu możliwe jest odzyskanie poczucia własnej wartości i większego spokoju :).
Dzień dobry! Czytając Pani wiadomość, najbardziej poruszyło mnie właśnie to zdanie: „Mam wrażenie, że kończy mi się życie.” Musi być Pani z tym bardzo trudno. Mam jednak poczucie, że nie tyle cierpi Pani z powodu swojej sytuacji, ile z powodu ciągłego porównywania jej z życiem innych osób. Media społecznościowe i presja otoczenia potrafią sprawić, że zaczynamy wierzyć, iż wszyscy są już „na swoim miejscu”, a tylko my zostaliśmy w tyle. W rzeczywistości bardzo często oglądamy jedynie wybrany fragment czyjegoś życia. Zwróciłam też uwagę na zdanie, że bez partnera czuje się Pani „niekompletna”. Warto zadać sobie pytanie, skąd wzięło się to przekonanie i czy rzeczywiście to ono definiuje Pani wartość. Jeżeli od dłuższego czasu towarzyszy Pani poczucie beznadziei i ciągłe porównywanie się do innych, zachęcałabym do rozmowy z psychologiem. Czasami taka rozmowa pomaga odzyskać perspektywę i spojrzeć na siebie z większą życzliwością. Pozdrawiam serdecznie, Agnieszka Leszczuk Psycholog / Terapeuta
Dzień dobry, to co Pani opisuje jest bardzo trudnym i obciążającym doświadczeniem, ale jednocześnie wiele z tych uczuć wynika z silnej presji porównywania się do innych oraz przyjęcia bardzo surowych przekonań na temat tego, jak „powinno” wyglądać życie w określonym wieku. Warto jasno powiedzieć, że obraz, który widzi Pani w internecie czy nawet wśród znajomych, jest często wybiórczy i nie oddaje realnych trudności, z jakimi mierzą się inni ludzie, a porównywanie się w taki sposób niemal zawsze prowadzi do poczucia bycia gorszą i niewystarczającą. To, że kończy Pani studia, zdobywa doświadczenia zawodowe i nawiązuje relacje, nawet jeśli nie są one romantyczne, nie jest oznaką „zmarnowanego życia”, tylko naturalnego etapu rozwoju, który u każdego przebiega inaczej. Bardzo bolesne musiało być również doświadczenie odrzucenia przez bliską osobę z powodu bycia singielką i to mogło dodatkowo wzmocnić przekonanie, że wartość zależy od związku, jednak takie przekonanie nie jest obiektywną prawdą, tylko schematem, który można zmieniać. Bycie w relacji nie jest warunkiem bycia wartościową osobą. Presja związana z wiekiem i przekonania, że „po 25 roku życia jest za późno”, nie mają podstaw psychologicznych, a wiele osób buduje satysfakcjonujące relacje znacznie później. To, co Pani teraz przeżywa, wygląda na silne obniżenie poczucia własnej wartości, nasilone porównywanie się i lęk przed przyszłością, dlatego bardzo pomocna może być psychoterapia która pomaga pracować nad sposobem myślenia o sobie, ograniczyć porównywanie się i budować bardziej stabilne poczucie własnej wartości. Warto też rozważyć ograniczenie ekspozycji na media społecznościowe, ponieważ w obecnej sytuacji wyraźnie nasilają one Pani cierpienie.
Z tego, co Pani opisuje, widać przede wszystkim ogromną presję, którą nakłada Pani na siebie: porównywanie się z innymi, poczucie „straconego czasu” oraz przekonanie, że wartość człowieka w znacznej mierze zależy od tego, czy ma partnera, mieszkanie czy określony status życiowy. Warto zwrócić uwagę, że wiele z tych przekonań jest wzmacnianych przez media społecznościowe, gdzie najczęściej widzimy wybrane fragmenty życia innych osób, a nie ich trudności, kryzysy czy niepewności. Ścieżki życiowe ludzi bardzo się różnią i wiek 24–25 lat zdecydowanie nie jest momentem, w którym „wszystko powinno być już ułożone”. Dla wielu osób jest to dopiero czas budowania niezależności, relacji i poznawania siebie. Szczególnie ważny wydaje się temat poczucia własnej wartości. Z Pani wiadomowści wynika, że samotność zaczęła być utożsamiana z byciem gorszą lub niepełną osobą. Tymczasem relacja z drugą osobą powinna być uzupełnieniem życia, a nie warunkiem tego, aby czuć się wartościowym człowiekiem. Pomocna mogłaby być rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą, szczególnie w obszarze samooceny, porównywania się, lęku przed odrzuceniem i budowania poczucia własnej wartości niezależnie od tego, co dzieje się w życiu innych osób. W pracy terapeutycznej można przyjrzeć się temu, skąd bierze się przekonanie, że „jestem spóźniona” albo „jestem mniej wartościowa, jeśli jestem sama”. Na początek warto też spróbować ograniczyć kontakt z treściami, które nasilają porównywanie się, i świadomie zauważać własne małe kroki oraz osiągnięcia. To, że jest Pani w innym miejscu niż znajomi, nie musi oznaczać, że jest Pani w gorszym miejscu.
Dzień dobry. Przede wszystkim dziękuję, że zdecydowała się Pani o tym napisać. W tym, co Pani opisuje, słychać bardzo dużo bólu, samotności i ogromnej presji, jaką nakłada Pani na siebie. To, że ma Pani 24 lata i nie ma jeszcze partnera, własnego mieszkania czy ustabilizowanej pracy, nie oznacza, że przegapiła Pani swoje życie. Bardzo wiele osób właśnie w tym wieku ma podobne obawy, choć często ich nie pokazuje. Media społecznościowe dodatkowo tworzą złudzenie, że wszyscy są szczęśliwi i wszystko już osiągnęli. Szczególnie poruszyło mnie to, co napisała Pani o zakończeniu przyjaźni. Usłyszeć od bliskiej osoby, że jest się "nie na poziomie", bo jest się singielką, może bardzo zranić. Takie słowa nie świadczą o Pani wartości, ale mogą sprawić, że zaczyna się w nie wierzyć. Mam też wrażenie, że z czasem zaczęła Pani uzależniać swoją wartość od tego, czy jest w związku. Tymczasem związek może być ważną częścią życia, ale nie jest miarą wartości człowieka. Wiem, że dziś może być trudno w to uwierzyć, zwłaszcza kiedy tak bardzo tęskni Pani za bliskością. To, co Pani przeżywa, nie musi jednak wyglądać tak zawsze. Z tym można pracować. Można stopniowo osłabić porównywanie się do innych, zmniejszyć presję i odzyskać poczucie, że Pani życie ma swoją własną wartość i tempo. Jeśli czuje Pani, że sama nie daje już rady, zapraszam na konsultację. W spokojnej rozmowie możemy wspólnie przyjrzeć się temu, skąd bierze się ten lęk, co go podtrzymuje i jak odzyskać więcej spokoju oraz wiary w siebie. Czasem jedno spotkanie pozwala spojrzeć na swoją sytuację z zupełnie innej perspektywy. Pozdrawiam Sylwia Jankowska
Dzień dobry. Z Pani opisu wynika, że problemem nie jest brak osiągnięć, lecz bardzo surowy sposób oceniania siebie. Kończy Pani studia, pracowała Pani, podejmuje aktywność społeczną i nawiązała nowe znajomości, a mimo to umniejsza Pani tym faktom, ponieważ inni wydają się mieć więcej. Widać tu mechanizm porównywania własnego życia do wybranych fragmentów życia innych osób, myślenie typu „wszystko albo nic” oraz uzależnianie własnej wartości od posiadania partnera. Określenie „druga połówka” jest jedynie metaforą. Brak związku nie oznacza, że człowiek jest niekompletny lub mniej wartościowy. Komentarz dawnej znajomej był krzywdzący i nie stanowi obiektywnej oceny Pani wartości. Również przekonanie, że kobieta po 25. roku życia „przekwita” i nie ma szans na relację, jest nieprawdziwe. Naturalna menopauza występuje najczęściej między 45. a 55. rokiem życia. Pomocne byłoby ograniczenie korzystania z mediów społecznościowych, zwłaszcza gdy zauważa Pani, że po ich przeglądaniu nastrój wyraźnie się pogarsza, oraz skierowanie uwagi na cele zależne od Pani, takie jak ukończenie studiów, praca, relacje społeczne i samodzielność. Poszukiwanie partnera pod silną presją czasu może dodatkowo nasilać lęk i poczucie porażki. Ponieważ pojawiają się beznadzieja, poczucie bezwartościowości i sformułowanie, że „kończy się życie”, warto skonsultować się z psychologiem lub psychoterapeutą. Takie objawy mogą towarzyszyć depresji, szczególnie gdy utrzymują się przez dłuższy czas i wpływają na codzienne funkcjonowanie. Jeżeli pojawiają się myśli o odebraniu sobie życia lub zrobieniu sobie krzywdy, proszę pilnie skontaktować się z numerem 112 albo z całodobowym Centrum Wsparcia.
Dzień dobry:) przede wszystkim chciałabym powiedzieć, że bardzo poruszyła mnie Pani wiadomość.. Czytając ją, miałam wrażenie, że od dłuższego czasu niesie Pani ogromną presję – żeby „zdążyć”, znaleźć partnera, mieć poczucie, że jest się wystarczającą i nie zostawać w tyle za innymi. Jedno zdanie zwróciło szczególnie moją uwagę - „bez drugiej połówki jest się niekompletną”. Zastanawiam się, czy właśnie to przekonanie nie jest dziś źródłem dużej części cierpienia. Wartość człowieka nie zależy bowiem od tego, czy jest w związku, choć rozumiem, że samotność może być bardzo bolesnym doświadczeniem. Ma Pani dopiero 24 lata i naprawdę wiele osób właśnie w tym wieku dopiero zaczyna budować życie po swojemu. Media społecznościowe bardzo łatwo tworzą złudzenie, że wszyscy są już „dalej”, podczas gdy najczęściej widzimy jedynie wybrane, najlepsze fragmenty codzienności innych, mało kto decyduje się dzielić swoimi trudnościami. Mam poczucie, że konsultacja psychologiczna mogłaby być dla Pani przestrzenią do przyjrzenia się tym przekonaniom i odzyskania większej życzliwości wobec samej siebie. Trzymam za Panią kciuki i życzę wszystkiego dobrego!
To, co opisujesz, jest bardzo poruszające. Mam też wrażenie, że nie tyle cierpisz z powodu tego, gdzie jesteś w życiu, ile z powodu przekonania, że „powinnaś być już gdzie indziej”. A to ogromna różnica. Masz 24 lata. Wiem, że teraz może Ci się wydawać, że jesteś „spóźniona”, ale z perspektywy psychologicznej to wciąż początek dorosłego życia. W tym wieku wiele osób dopiero kończy studia, szuka pierwszej stabilnej pracy, zmienia kierunek życia czy odkrywa, czego naprawdę chce. Media społecznościowe i porównywanie się do innych potrafią jednak stworzyć wrażenie, że wszyscy poza nami mają wszystko poukładane. To złudzenie. Bardzo poruszyło mnie też to, co napisałaś o znajomej. Jeśli naprawdę usłyszałaś, że jako singielka jesteś „na niższym poziomie”, to te słowa mogły bardzo zaboleć. Tyle że one nie mówią nic o Twojej wartości. Mówią raczej o sposobie myślenia tej osoby. Status związku nie jest miarą dojrzałości ani tego, ile ktoś jest wart. Piszesz, że od roku aktywnie szukasz partnera. Chodzisz na wydarzenia, poznajesz ludzi, próbowałaś aplikacji. To pokazuje, że nie siedzisz z założonymi rękami. Czasem jednak miłości nie da się przyspieszyć, choć bardzo byśmy tego chcieli. Im większa presja, tym łatwiej uwierzyć, że każdy kolejny miesiąc oznacza porażkę. A tak nie jest. Chciałabym też odnieść się do jednego zdania, które wydaje się szczególnie bolesne: *„bez drugiej połówki jest się niekompletną i niewartościową”*. Rozumiem, że dziś właśnie tak się czujesz. Ale to nie jest fakt. To przekonanie, które prawdopodobnie utrwaliło się pod wpływem otoczenia i społecznych oczekiwań. Wartość człowieka nie zaczyna się w dniu ślubu ani nie zależy od tego, czy jest w związku. Gdyby tak było, każda osoba samotna byłaby mniej wartościowa od każdej osoby w związku – a przecież wiemy, że tak nie jest. I jeszcze jedna ważna rzecz. To, że „po 25. roku życia kobieta nikogo już nie znajdzie”, jest po prostu mitem. Psychologowie i terapeuci każdego dnia spotykają osoby, które poznają miłość mając 30, 40, a nawet 60 lat. Życie naprawdę nie kończy się po 25. urodzinach, choć lęk potrafi przekonywać, że właśnie tak jest. Mam natomiast wrażenie, że największym przeciwnikiem nie jest dziś samotność, ale ciągłe porównywanie się. Skoro sama zauważasz, że po wejściu na media społecznościowe Twój nastrój gwałtownie się pogarsza, warto na jakiś czas ograniczyć ich używanie. Nie dlatego, że sukcesy innych są problemem, ale dlatego, że obecnie bardzo nasilają Twoje cierpienie. Jeśli od dłuższego czasu czujesz beznadzieję, często płaczesz, masz poczucie, że „zmarnowałaś życie” i trudno Ci dostrzec w sobie cokolwiek dobrego, zachęcałabym Cię również do rozmowy z psychologiem. Nie dlatego, że jest z Tobą coś nie tak, ale dlatego, że nie powinnaś zostawać sama z tak dużym ciężarem. Na koniec chciałabym, żebyś zapamiętała jedną rzecz. Z Twojej wiadomości nie widzę osoby, która zmarnowała życie. Widzę młodą kobietę, która kończy studia, pracowała, otwiera się na ludzi, potrafi budować nowe znajomości i bardzo pragnie bliskości. To nie jest obraz przegranego życia. To obraz osoby, która jest zmęczona porównywaniem się i zaczęła wierzyć, że jej wartość zależy od tego, czy zdąży spełnić oczekiwania innych. A Twoje życie nie ma żadnego terminu ważności. Naprawdę.
Szanowna Pani, to, co Pani opisuje, jest bardzo bolesnym doświadczeniem, jednak nie oznacza, że „zmarnowała Pani życie”. Porównywanie się do innych, zwłaszcza za pośrednictwem mediów społecznościowych, często prowadzi do zaniżonej samooceny i przekonania, że wszyscy są szczęśliwsi lub bardziej „do przodu”. W rzeczywistości widzimy jedynie fragment ich życia, a nie ich codzienne trudności. Szczególnie poruszające jest to, że bliska znajoma zakończyła relację w sposób, który podważył Pani poczucie własnej wartości. To mogło nasilić lęk przed samotnością i przekonanie, że wartość człowieka zależy od bycia w związku. Tymczasem nie jest prawdą, że kobieta po 25. roku życia ma niewielkie szanse na stworzenie szczęśliwej relacji – to mit, który nie znajduje potwierdzenia w badaniach. Jeżeli od dłuższego czasu utrzymuje się obniżony nastrój, ciągłe porównywanie się z innymi i poczucie beznadziejności, warto skorzystać z konsultacji psychologicznej. Jeżeli podobne trudności z poczuciem własnej wartości, regulacją emocji, relacjami lub koncentracją występowały już od dzieciństwa, warto również rozważyć specjalistyczną diagnozę różnicową ADHD, ASD lub AuDHD, ponieważ u części osób neuroróżnorodność może wpływać na sposób przeżywania relacji i oceniania siebie. W terapii poznawczo-behawioralnej oraz integracyjnej krótkoterminowej można pracować nad odbudową poczucia własnej wartości, ograniczeniem porównywania się z innymi oraz budowaniem satysfakcjonujących relacji opartych na wzajemnym szacunku, a nie na presji czy lęku przed samotnością. Zapraszam do kontaktu On-line
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.



