Skąd wiedzieć kiedy warto walczyć o związek a kiedy odpuścić? Partner bardzo mnie kocha, zazwyczaj t
Skąd wiedzieć kiedy warto walczyć o związek a kiedy odpuścić? Partner bardzo mnie kocha, zazwyczaj traktuje mnie bardzo dobrze. Ja od dłuższego czasu czuję że nie powinniśmy być razem. Rok temu zerwaliśmy ze sobą, z powodu wielu różnic między nami(religia, polityka itp). Wróciliśmy do siebie a ja od tego czasu się tak czuję, mimo że dużo różnic przegadaliśmy. Skąd wiedzieć czy to intuicja i mam się jej słuchać, czy podświadomie jakoś sabotuję tą relację? Nawet gdy rozmawialiśmy o czymś, o czym myślałam że mamy odmienne poglądy, a okazywało się że jesteśmy zgodni, odczuwałam lęk, ponieważ wtedy nie miałam powodów żeby czuć się tak jak się czułam. Boję się sobie zaufać, bo boję się że nie jestem dobrą osobą i podejmuję samolubne decyzje, które wcale nie muszą być dla mnie lepsze, a są jedynie prostsze
15 odpowiedzi
Trzeba by się przyjrzeć, skąd się bierze odczucie, że nie powinniście być razem - co takiego dzieje się w związku, że bycie razem jest nie możliwe. Jakie fakty za tym przemawiają. To, że różnicie się w pewnych kwestiach to jest naturalne dla każdego związku. Nigdy nie ma 100% zgodności. Istotne jest nie to, czy się różnicie tylko to, czy potraficie żyć spokojnie z tymi różnicami. Czy potraficie się nawzajem akceptować i wspierać mimo tych różnic. Jest możliwe, że lęk jest sygnałem głębszego problemu, który nie wynika z konkretnych sytuacji a jest elementem Pani emocjonalności. To może być lęk przed konfliktem, przed odrzuceniem, bliskością... to by wymagało głębszej analizy, w której mógłby pomóc psycholog/psychoterapeuta
Dziękuję za to pytanie i za odwagę, z jaką dzieli się Pani swoimi rozterkami. To wcale nie jest łatwe, zwłaszcza gdy dotyczą one kogoś, kto w Pani przekonaniu jest dla Pani dobry. Zwróciłam uwagę na pewien szczegół: lęk zdawał się pojawiać wtedy, gdy okazywało się, że zgadzacie się, czyli gdy teoretycznie znikał „powód" do lęku. To może być ważny trop. Może to sugerować, że obawia się Pani zaufać partnerowi Pani i w momencie, gdy nie ma różnic poglądów, strach przed bliskością, a może nawet narasta lęk przed popełnieniem błędu. Mam wrażenie, że pod tym może kryć się lęk głębszy niż o ten konkretny związek, na przykład dotyczący zaufania, czy też przekonanie, że nie jest się dobrą osobą, gdy słucha się siebie lub wybiera proste rozwiązania. Może dzisiaj zamiast pytać „zostać czy odejść" być może warto zadać sobie dwa inne pytania: 1) czego się boję, jeśli zaufam temu uczuciu? 2) czego się boję, jeśli mu nie zaufam? Odpowiedzi czasem pokazują, czy trzyma Panią bardziej miłość, czy lęk, a to mogą być dwie różne podstawy decyzji. Zachęcam, żeby nie podejmowała Pani decyzji już dzisiaj. Chciałabym jeszcze zaproponować jedną myśl do rozważenia: słuchanie siebie nie musi być egoizmem lub wybieraniem prostej decyzji. Może być krokiem ku zaufaniu sobie samej i pozwoleniu sobie na pobycie w niewiedzy, a może nawet spotkanie z psychologiem, który pomoże Pani przyjrzeć się bliżej tego co Pani czuje oraz poszukać odpowiedzi na nurtujące Panią pytania.
Warto walczyć o związek wtedy, gdy problem leży pomiędzy Wami, czyli kiedy na przyklad macie kryzys, ale oboje chcecie iść w tym samym kierunku. Odpuścić warto wtedy, gdy problem leży wewnątrz Ciebie, gdy po prostu wygasło to podstawowe, głębokie uczucie i poczucie, że to jest „Twój człowiek”. Miłość partnera, choćby najpiękniejsza, nie wystarczy za Was oboje. Masz prawo odejść z relacji tylko dlatego, że już nie czujesz tego co kiedyś, i to nie jest samolubne –to jest po prostu uczciwe wobec Was obojga. Warto tez zadac sobie pytanie- Gdybyś miała absolutną pewność, że partner nie ucierpi z powodu Twojej decyzji i przyjmie ją ze spokojem, to co podpowiada Ci serce w pierwszej sekundzie? Chciałabyś zostać, czy poczułabyś ulgę, odchodząc? Gdybyś czuła, że błądzisz w tym wszystkim po omacku i potrzebujesz bezpiecznej, nikogo nieoceniającej przestrzeni, żeby to na spokojnie poukładać... możesz do mnie napisać. Jeśli tylko zechcesz, chętnie posłucham i pomogę Ci przyjrzeć się temu bliżej, wspolnie.
Szanowna pani , z uwaga przeczytalam pani post . Odnosze wrazenien , ze odbywa sie jakas walka o wewnetrzne poczucie winy . Pisze pani , ze wszystko w zasadzie jest dobrze - partner mnie kocha , przegadujemy wiele spraw , a ja jednak czuje jakis wewnetrzyn strach , a nawet podejtrzewam ze podejmuje samolubne decyzje, pisze pani moze nawet nie jestem dobra osoba . Czy chcialaby pani tzw sprawiedliwosci w kochaniu tak samo Bardzo ? Zwiazek nie jest kontraktem moralnym , relacja nie musi byc wyrownana . Czy ma pani wenwetrzna zgode na uznanie wlasnej odrebnosci w relacji ? A co z odpowiedzia na pytanie - czy ja moge czuc inaczej niz moj partner i czy to jest ok . ? I w koncu czy wolno nam odejsc , chciec czegos innego gdy partner nas bardzo kocha?
Dzień dobry, Z Pani opisu wynika, że zmaga się Pani nie tylko z wątpliwościami dotyczącymi relacji, ale również z brakiem zaufania do własnych odczuć. Czasami trudność nie polega na znalezieniu odpowiedzi zostać czy odejść, lecz na zrozumieniu, skąd bierze się lęk przed podjęciem decyzji. Warto zastanowić się, co stoi za tymi wątpliwościami i czego mogą być one sygnałem. Takie pytania często wymagają czasu i życzliwej refleksji nad własnymi potrzebami. Pozdrawiam ciepło, Natalia Piznal-Sołtan
Dzień dobry, dziękuję za podzielenie się swoim doświadczeniem. Z opisu wynika, że największym problemem nie jest już sama kwestia różnic między Państwem, ale niepewność wobec własnych odczuć. To bardzo trudna sytuacja, bo niezależnie od tego, jaką decyzję Pani podejmie, pojawia się lęk, że będzie ona błędna. Warto zwrócić uwagę na jedną rzecz. Gdy problemem były różnice światopoglądowe, można było przypuszczać, że to one odpowiadają za Pani wątpliwości. Jednak pisze Pani, że nawet gdy okazywało się, że w wielu kwestiach jesteście zgodni, niepokój nie znikał. To może sugerować, że źródło trudności leży głębiej niż konkretne różnice między Państwem. Jednocześnie nie da się na podstawie opisu stwierdzić, czy jest to „intuicja”, czy raczej lęk, nadmierne analizowanie lub jakiś schemat relacyjny. Intuicja zwykle daje poczucie jasności, nawet jeśli decyzja jest bolesna. Natomiast lęk często prowadzi do niekończącego się analizowania, szukania kolejnych dowodów za i przeciw oraz poczucia, że żadna odpowiedź nie przynosi ulgi. Zastanawiające jest też zdanie, że boi się Pani nie mieć powodów do takich uczuć. To może wskazywać, że część energii jest skierowana na poszukiwanie wyjaśnienia dla dyskomfortu, a niekoniecznie na ocenę samej relacji. Nie odebrałem z Pani opisu osoby samolubnej. Raczej osoby, która bardzo boi się skrzywdzić drugiego człowieka i dlatego poddaje w wątpliwość własne potrzeby oraz odczucia. Problem polega na tym, że ciągłe kwestionowanie siebie również nie przybliża do odpowiedzi. Myślę, że warto przyjrzeć się temu podczas psychoterapii. Szczególnie pomocne mogłyby być terapia poznawczo-behawioralna (CBT) lub terapia schematów, które pomagają odróżniać aktualne potrzeby od lęków, schematów i utrwalonych wzorców relacyjnych. Czasami pytanie nie brzmi „czy ten związek jest dobry?”, ale „co sprawia, że tak trudno mi zaufać własnej ocenie tego związku?”. Wszystkiego dobrego :)
Dzień Dobry, z tego co Pani napisała zastanawia się Pani - czy kontynuować relację, czy z niej zrezygnować. To normalne, że może Pani nie wiedzieć jakiego wyboru dokonać, a odczuwane silne emocje mogą powstawać w wyniku nieustannej analizy problemu i tworzących się myśli o których Pani pisze, np. - "nie jestem dobrą osobą" czy "podejmuje samolubne decyzje". Warto pamiętać, że to nie fakty a myśli, które przychodzą do Pani głowy i które może pani kontrolować za pomocą różnego typu technik poznawczych. Warto także zastanowić się i wypisać na kartce fakty: co mi ta relacja daje? Co zabiera? Czego się boję? Czy boję się końca relacji czy poczucia bycia samej? Co sprawiło, że ponownie wróciłam do tej relacji? Te pytania mogą Pani pomóc. Dodatkowo warto odbyć kilka konsultacji psychologicznych, gdzie mogłaby Pani porozmawiać z specjalistą i otrzymać doraźne wsparcie, jak sobie radzić w sytuacjach, gdy towarzyszą Pani ruminacje czy lęk przed podjęciem decyzji. Pozdrawiam serdecznie i wszystkiego dobrego!
Dzień dobry! Czytając Pani wiadomość, najbardziej zatrzymało mnie zdanie: „Boję się sobie zaufać.” Mam poczucie, że właśnie ono jest tutaj kluczowe. Często zastanawiamy się, czy problem leży w relacji, podczas gdy tak naprawdę trudno nam zaufać własnym emocjom i potrzebom. To, że partner Panią kocha i dobrze traktuje, nie musi automatycznie oznaczać, że lęk zniknie. Warto z ciekawością przyjrzeć się temu, skąd on się bierze. Myślę, że nie chodzi o to, by jak najszybciej odpowiedzieć sobie: „zostać czy odejść”, ale najpierw lepiej zrozumieć siebie. Czasami właśnie to pozwala podjąć decyzję z większym spokojem i pewnością. Jeśli te wątpliwości towarzyszą Pani od dłuższego czasu, warto porozmawiać o nich z psychologiem. Pozdrawiam serdecznie, Agnieszka Leszczuk Psycholog / Terapeuta
Dzień dobry. Nie istnieje prosty sposób, aby jednoznacznie odróżnić „intuicję” od nieświadomego sabotowania relacji. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że poczucie, iż nie chce Pani być w tym związku, utrzymuje się od dłuższego czasu, także po ponownym zejściu się i omówieniu części różnic. To ważna informacja, której nie należy ignorować. Miłość partnera i dobre traktowanie nie oznaczają automatycznie, że relacja jest dla Pani właściwa. Do pozostania w związku potrzebne są również własne zaangażowanie, poczucie zgodności, chęć budowania wspólnej przyszłości i gotowość do przyjmowania różnic. Lęk pojawiający się wtedy, gdy znika kolejny „powód do odejścia”, może sugerować, że problem nie dotyczy wyłącznie poglądów. Możliwe, że decyzja o rozstaniu budzi w Pani poczucie winy, ponieważ partner jest dobrym człowiekiem i Panią kocha. To jednak nie znaczy, że odejście byłoby egoizmem. Pozostawanie z kimś wyłącznie z lęku przed skrzywdzeniem go może z czasem zranić obie strony. Pomocne byłoby przyjrzenie się, czego Pani doświadcza, gdy wyobraża sobie pozostanie w związku przez kolejne lata, a czego, gdy wyobraża sobie rozstanie. Warto odróżnić smutek i poczucie winy związane z utratą relacji od rzeczywistej chęci jej kontynuowania. Jeżeli trudno Pani zaufać własnym odczuciom, konsultacja psychologiczna może pomóc uporządkować motywacje, lęki i wartości, bez narzucania konkretnej decyzji.
Dzień dobry. To, że partner Panią kocha i zazwyczaj dobrze traktuje, nie oznacza automatycznie, że związek jest dla Pani właściwy. Miłość jest ważna, ale nie zawsze wystarcza, jeśli brakuje zgodności w kluczowych wartościach, poczucia bezpieczeństwa, swobody bycia sobą lub autentycznej chęci pozostania w relacji. Trudno jednoznacznie odróżnić intuicję od lęku czy mechanizmu sabotowania związku. Intuicja zwykle jest dość stałym, spokojnym poczuciem, że coś nie jest zgodne z nami, nawet jeśli nie potrafimy od razu tego uzasadnić. Lęk częściej wiąże się z chaotycznymi myślami, potrzebą ciągłego analizowania, szukaniem pewności i obawą przed podjęciem każdej możliwej decyzji. W Pani opisie ważne jest to, że niepokój pojawia się również wtedy, gdy znika kolejny racjonalny powód do rozstania. Może to oznaczać, że problem nie dotyczy wyłącznie różnic światopoglądowych, ale także głębszego braku gotowości do pozostania w tej relacji albo lęku przed własną decyzją. Warto zadać sobie pytanie nie tylko, czy ma Pani wystarczające powody, by odejść, ale również czy naprawdę chce Pani zostać. Nie trzeba udowadniać, że partner jest zły, aby zakończyć związek. Brak wewnętrznej zgody na dalszą relację również jest ważną informacją. Pozostawanie z kimś wyłącznie z poczucia winy, strachu przed skrzywdzeniem go lub obawy, że decyzja będzie samolubna, z czasem może prowadzić do frustracji i krzywdy po obu stronach. Pomocne może być ograniczenie ciągłego analizowania i obserwowanie przez pewien czas, jak czuje się Pani w codzienności z partnerem. Czy pojawia się bliskość, ciekawość wspólnej przyszłości i chęć budowania relacji, czy raczej ulga na myśl o odejściu, napięcie i poczucie obowiązku. Warto także skonsultować się indywidualnie z psychologiem, aby przyjrzeć się lękowi przed zaufaniem sobie, poczuciu winy i obawie, że stawianie własnych granic czyni Panią złą osobą. Dobra decyzja nie zawsze jest decyzją łatwą, ale powinna być zgodna z Pani wartościami i rzeczywistymi uczuciami, a nie wyłącznie z poczuciem obowiązku wobec partnera.
Dzień dobry, To, co Pani opisuje, brzmi jak wewnętrzny konflikt, który może być bardzo obciążający. Sama obecność wątpliwości nie musi oznaczać ani tego, że związek należy zakończyć, ani że sabotuje go Pani. Warto przyjrzeć się temu, z czego wynika odczuwany lęk, czy jest związany z tą relacją, wcześniejszymi doświadczeniami a może z obawy przed podjęciem ważnej decyzji. W terapii często nie szukamy odpowiedzi na pytanie „czy odejść?”, ale pomagamy lepiej zrozumieć własne potrzeby, wartości i emocje. Dzięki temu decyzja staje się bardziej świadoma i oparta na tym, co jest dla Pani naprawdę ważne, a nie wyłącznie na lęku czy poczuciu winy. To, że zadaje sobie Pani takie pytania, nie świadczy o byciu „złą osobą”, lecz o tym, że traktuje Pani tę relację i drugą osobę z dużą odpowiedzialnością. W podjęciu tak ważnej decyzji może nam pomóc np. psycholog, który pomoże nam zrozumieć wcześniej wspomniane- potrzeby, wartości i emocje.Dzięki lepszemu zrozumieniu siebie łatwiej będzie Pani ocenić, czy chce Pani tę relację dalej budować, czy ją zakończyć. Życzę wszystkiego dobrego , pozdrawiam
Dzień dobry. To bardzo trudne pytanie i nie ma na nie jednej uniwersalnej odpowiedzi. Czasami podobne wątpliwości wynikają z rzeczywistej niezgodności wartości lub potrzeb, a czasami z lęku, wcześniejszych doświadczeń czy trudności z zaufaniem własnym emocjom. Sam fakt, że partner jest dobry i kochający, nie musi automatycznie oznaczać, że relacja będzie satysfakcjonująca dla obu stron. Zastanowiłabym się, czy ta wątpliwość co do relacji jest obecna stale, niezależnie od sytuacji, czy pojawia się głównie w momentach bliskości, podejmowania ważnych decyzji lub lęku przed zranieniem. Warto również przyjrzeć się temu, czego najbardziej obawia się Pani, podejmując każdą z możliwych decyzji. Jeśli te wątpliwości utrzymują się od dłuższego czasu i są źródłem cierpienia, pomocna może być konsultacja z psychologiem. Wspólne przyjrzenie się schematom, przekonaniom i emocjom często pozwala lepiej zrozumieć, czy jest to sygnał dotyczący samej relacji, czy raczej trudność, z którą warto popracować niezależnie od niej.
To, że partner Panią kocha i zazwyczaj dobrze traktuje, nie oznacza jeszcze, że musi Pani czuć, że to właściwa relacja. Czasem związek nie jest „zły”, a mimo to coś w nas mówi, że nie chcemy w nim dalej być. To nie czyni Pani złą ani samolubną osobą. Warto nie pytać tylko: „Czy powinnam odejść?”, ale również: „Jak chciałabym czuć się w związku, w którym naprawdę chcę zostać?”. Po czym poznałaby Pani, że wybiera tę relację z własnej woli, a nie z poczucia winy, lęku przed skrzywdzeniem partnera lub obawy, że podejmie Pani niewłaściwą decyzję? Może Pani także wyobrazić sobie dwie sytuacje: że za rok nadal są Państwo razem oraz że za rok jest Pani sama. Która z tych wizji przynosi więcej spokoju, a która większe napięcie? Nie chodzi o chwilową ulgę, ale o głębsze poczucie zgodności ze sobą. To, co Pani nazywa sabotowaniem, może być również sygnałem, że próbuje Pani zmusić się do odczuwania czegoś, czego od dłuższego czasu nie czuje. Taką sytuację warto spokojnie uporządkować, bez nacisku na natychmiastową decyzję. Zapraszam na rozmowę — wspólnie możemy przyjrzeć się temu, co jest lękiem, poczuciem winy, a co rzeczywistą potrzebą i odpowiedzią, którą być może już ma Pani w sobie. Pozdrawiam Sylwia Jankowska
Szanowna Pani, to, co Pani opisuje, nie musi oznaczać ani tego, że powinna Pani zakończyć związek, ani tego, że go nieświadomie sabotuje. Takie poczucie może wynikać z wielu przyczyn – nierozwiązanych konfliktów, różnicy w wartościach, lęku przed podjęciem ważnej decyzji, wcześniejszych doświadczeń relacyjnych lub trudności z zaufaniem własnym emocjom. Zwraca uwagę fakt, że nawet gdy okazuje się, iż różnice między Państwem są mniejsze, niż Pani przypuszczała, lęk nie ustępuje. Może to sugerować, że źródłem trudności nie są wyłącznie konkretne poglądy, ale również sposób przeżywania relacji i niepewności. Warto zastanowić się, czy obawia się Pani utraty ważnej relacji, czy raczej pozostania w związku, który nie daje poczucia wewnętrznej zgodności. Intuicja jest ważnym sygnałem, jednak silny lęk może czasem utrudniać jej odróżnienie od obaw czy negatywnych schematów myślenia. Jeżeli podobne wątpliwości lub trudności w podejmowaniu decyzji powtarzały się także w innych relacjach lub od wielu lat towarzyszą Pani problemy z regulacją emocji, koncentracją czy funkcjonowaniem społecznym, warto rozważyć specjalistyczną diagnozę różnicową ADHD, ASD lub AuDHD, ponieważ atypowe funkcjonowanie układu nerwowego może wpływać na sposób przeżywania bliskości i podejmowania decyzji. Nie oznacza to jednak, że taka diagnoza jest oczywista – wymaga indywidualnej oceny. W terapii poznawczo-behawioralnej oraz integracyjnej krótkoterminowej można pracować nad rozpoznawaniem własnych potrzeb i wartości, odróżnianiem intuicji od lęku oraz budowaniem większego zaufania do własnych decyzji. Dzięki temu łatwiej ocenić, czy relacja rzeczywiście nie odpowiada Pani potrzebom, czy też trudność wynika z mechanizmów, które można zrozumieć i zmienić. Zapraszam do kontaktu On-line
Dzień dobry. To, co Pani opisuje, jest bardzo trudne, bo nie chodzi o oczywistą sytuację, w której ktoś Panią krzywdzi, poniża czy źle traktuje. Pisze Pani, że partner Panią kocha i zazwyczaj traktuje bardzo dobrze, a jednocześnie od dłuższego czasu czuje Pani, że być może nie powinniście być razem. I to też może być prawdziwe. Czasem relacja nie musi być „zła”, żeby nie była właściwa. Można kogoś lubić, szanować, doceniać jego dobroć, a mimo to czuć, że coś ważnego w środku nie mówi „tak”. Warto jednak nie podejmować decyzji wyłącznie pod wpływem lęku, poczucia winy albo presji, że musi Pani natychmiast wiedzieć. Pani pytanie brzmi: czy to intuicja, czy sabotowanie relacji. To bardzo ważne rozróżnienie. Intuicja często jest spokojniejsza, bardziej stała i mniej dramatyczna. Może mówić: „to nie jest moja droga”, nawet jeśli druga osoba jest dobra. Sabotaż częściej pojawia się wtedy, gdy bliskość zaczyna być realna, a w Pani uruchamia się silny lęk: przed zależnością, przed zranieniem, przed utratą wolności, przed tym, że ktoś naprawdę jest blisko. Ale z samego opisu nie da się odpowiedzialnie powiedzieć, co jest czym. Właśnie dlatego warto się temu przyjrzeć głębiej. Zwróciłabym uwagę na zdanie, że gdy okazywało się, że jednak jesteście w czymś zgodni, czuła Pani lęk, bo „nie miała już powodów”, żeby czuć to, co czuje. To może oznaczać, że Pani uczucie nie dotyczy tylko konkretnych różnic w poglądach. Być może te różnice były łatwiejszym wyjaśnieniem czegoś głębszego: braku wewnętrznego przekonania, napięcia w bliskości albo poczucia, którego sama Pani jeszcze nie rozumie. Bardzo ważne: nie jest Pani złą osobą dlatego, że ma Pani wątpliwości. Nie jest Pani też samolubna tylko dlatego, że rozważa Pani odejście z relacji, w której ktoś Panią kocha. Miłość drugiej osoby jest ważna, ale nie może być jedynym powodem, żeby zostać. Warto zadać sobie kilka pytań: Czy przy tym partnerze czuję się sobą, czy raczej próbuję przekonać siebie, że powinnam się czuć dobrze? Czy chcę budować z nim przyszłość, czy głównie boję się zranić go odejściem? Czy moje ciało przy nim częściej się uspokaja, czy napina? Czy różnice między nami dotyczą spraw drugorzędnych, czy wartości, które będą wracały w codziennym życiu? Czy gdyby nikt mnie nie oceniał, czego naprawdę bym chciała? Jeżeli nie ufa Pani sobie i boi się, że podejmuje Pani decyzje z lęku albo poczucia winy, bardzo pomocna mogłaby być konsultacja z psychologiem lub psychoterapeutą. Nie po to, żeby ktoś powiedział Pani: „zostań” albo „odejdź”, ale żeby pomógł Pani oddzielić lęk, poczucie winy, przywiązanie, odpowiedzialność za partnera i Pani własne pragnienia. Można też rozważyć terapię par, jeśli oboje chcecie sprawdzić, czy da się zbudować wspólną przyszłość mimo różnic. Ale nawet terapia par nie powinna służyć temu, żeby przekonać Panią do pozostania. Powinna pomóc zobaczyć prawdę o relacji. Na ten moment nie musi Pani odpowiadać sobie jednym zdaniem: „intuicja” albo „sabotaż”. Może Pani potraktować to jako sygnał, że potrzebuje Pani spokojnego zatrzymania i uczciwego kontaktu ze sobą. Czasem dojrzała decyzja o związku nie polega na tym, żeby wybrać prostsze rozwiązanie. Polega na tym, żeby wybrać prawdziwsze. Serdecznie pozdrawiam.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.




