Mam męża z zaburzeniami dwubiegunowymi ,nigdy nie mogliśmy się zrozumieć bo ja nie rozumiałam jego w
Mam męża z zaburzeniami dwubiegunowymi ,nigdy nie mogliśmy się zrozumieć bo ja nie rozumiałam jego wybuchów złości ,kłamstwa i manipulacji,znosiłam to dla dobra rodziny..od pewnego czasu przyjmuje leki na dwubiegunowej..zdiagnozowany przy mojej współpracy z psychiatra po tym jak mnie zdradził,zrzucił winę na mnie..wpadłam w depresje ,uzależniłam się od alkoholu bo nie mogłam się pogodzić z ciągłym spędzaniem mnie w poczucie winy i nadal to robi ..jestem po 4 terapiach z mojej woli ale wracam do domu i wciąż ten sam problem...moje prośby o wspólna terapię ipomoc do niego nie docierają...myślę ,że on jest psychopata bo tak się zachowuje. Jestem uzależniona finansowo i psychicznie od niego ..straszy rozwodem ale tak naprawdę go nie chce,bo jest mu ze mną wygodnie..jestem kobietą i mężczyzną w tym domu ,robię wszystko gotuje,sprzątam ,robię zakupy,naprawiam wszystko,ściany maluje krany naprawiam,szyję,dbam o każdy szczegół w domu a jemu ciągle źle..tak naprawdę nie wiem jak sobie pomóc.
8 odpowiedzi
Dziękuję, że napisałaś i podzieliłaś się tak trudnym, bolesnym kawałkiem swojego życia. W tym, co opowiadasz, widać ogromne cierpienie, zmęczenie, poczucie bezsilności i osamotnienia, które gromadziło się przez długi czas. Życie z osobą zmagającą się z chorobą afektywną dwubiegunową bywa bardzo obciążające, szczególnie gdy towarzyszy temu przemoc emocjonalna, manipulacja, brak odpowiedzialności za własne czyny i brak chęci do współpracy. To, że mimo to próbujesz, że szukałaś pomocy, że masz za sobą już kilka terapii, świadczy o tym, jak bardzo się starasz, jak wiele siły w Tobie mimo wszystko jest, nawet jeśli tej siły teraz możesz nie czuć. Zależność finansowa i psychiczna, o której piszesz, jest bardzo trudnym i złożonym doświadczeniem. W takiej sytuacji nie chodzi tylko o „podjęcie decyzji i odejście” – to byłoby zbyt proste i zupełnie nieadekwatne do tego, co realnie przeżywasz. To jest codzienna walka, emocjonalne wyczerpanie i życie w ciągłym napięciu. Kiedy ktoś nieustannie podważa Twoją wartość, zrzuca winę, stosuje groźby lub ciche formy przemocy, bardzo łatwo jest uwierzyć, że to Ty jesteś problemem, że to z Tobą coś jest nie tak. Do tego dochodzi samotność w tym wszystkim, brak wsparcia, ciągłe przeciążenie obowiązkami, odpowiedzialnością i nieustanna gotowość do gaszenia pożarów. Twoje sięganie po alkohol to nie słabość, tylko sygnał, że psychicznie doszłaś do granicy, której nie dało się już dłużej ignorować. To był sposób na przetrwanie, nawet jeśli dziś już wiesz, że nie pomaga. Ale to zrozumiałe – potrzebowałaś czegoś, co choć na chwilę złagodzi napięcie, odsunie ból, da oddech. I to właśnie ten moment, w którym warto powiedzieć sobie: ja też jestem ważna. Nie tylko jako ta, która dźwiga, pomaga, naprawia, gotuje i podtrzymuje ten dom w całości. Ale jako kobieta, która ma prawo być bezpieczna, kochana, szanowana i wspierana. W CBT często mówimy o tym, że zmiana zaczyna się od świadomości – a Ty już bardzo dużo widzisz, nazywasz rzeczy po imieniu, dostrzegasz mechanizmy. To ogromny krok. Teraz potrzebne są kolejne – takie, które wzmocnią Twoją autonomię, które pozwolą odzyskiwać wpływ, uczyć się stawiać granice, rozpoznawać swoje potrzeby i szukać realnych, dostępnych form wsparcia. To może oznaczać dalszą terapię – ale już bardziej nakierowaną na wyjście z relacji przemocowej lub budowanie zasobów, by w przyszłości podjąć ważne decyzje. Może to też oznaczać kontakt z grupą wsparcia dla osób współuzależnionych, bo tam możesz spotkać inne kobiety w podobnych sytuacjach i poczuć, że nie jesteś w tym sama. Nie musisz dziś wiedzieć, jak rozwiązać całą sytuację. Wystarczy, że zrobisz jeden krok. Może to być rozmowa z terapeutą, może kontakt z prawnikiem, może z kimś zaufanym, kto pomoże Ci spojrzeć na Twoją sytuację z innej perspektywy. Masz prawo do życia w zgodzie ze sobą, masz prawo do odpoczynku, do miłości i do życia bez strachu. I choć dziś możesz czuć się zagubiona i zgaszona, to z każdym kolejnym krokiem ta siła, która już w Tobie jest, może odzyskiwać przestrzeń. Jesteś ważna.
Dzień dobry, Skoro mąż nie chce uczestniczyć we wspólnej terapii to nie ma sensu go na to namawiać. Ważne, żeby Pani skupiła się na sobie - na tym co dla Pani jest ważne, na Pani potrzebach, emocjach i tym co Pani chce w życiu. Warto o tym pamiętać, że każdy jest odpowiedzialny tylko za siebie - nie zmieni go Pani, tylko on może siebie zmienić - natomiast może Pani zmienić siebie. Dobrze by było popracować nad tym, co Panią trzyma w tym związku, co sprawia że tkwi Pani w relacji która Pani nie służy - to by pomogło w uniezależnieniu się od męża. Pisała Pani o 4 terapiach, nie wiem czy Pani pracowała nad tym na tych terapiach, w każdym razie zachęcam by spróbować jeszcze raz. Zasługuje Pani na szczęście, nie musi Pani żyć w relacji która Pani szkodzi. Pozdrawiam Justyna Wojciechowska
Dziękuję Pani za zaufanie i podzielenie się trudną sytuacją. To, co Pani opisuje, to bardzo obciążająca sytuacja, w której brakuje wsparcia, a emocjonalne manipulacje są codziennością. Chciałabym podkreślić: to nie Pani wina, że znalazła się Pani w takim miejscu. Zachęcam do kontynuowania terapii, szczególnie pracy nad uzależnieniem emocjonalnym i finansowym. Dobrą opcją może być terapia systemowa i EMDR, które pomagają przepracować trudne emocje i traumy związane z relacjami. Ważne jest również, by Pani dbała o siebie i stawiała granice, ponieważ Pani potrzeby i poczucie bezpieczeństwa mają ogromne znaczenie. Proszę pamiętać, że zmiana jest możliwa – nawet jeśli droga do niej wydaje się trudna, warto nie rezygnować.
W Pani opisie widać oznaki współuzależnienia oraz sięgania po alkohol jako formę radzenia sobie z bólem emocjonalnym. To ważne, aby zadbać o własne granice, zdrowie psychiczne i trzeźwość, niezależnie od postawy męża. Proszę rozważyć podjęcie psychoterapii, która może pomóc odzyskać Pani wpływ na swoje życie oraz zastanowić się nad udziałem w grupie wsparcia (np. Al-Anon). Wsparcie innych osób zmagających się z podobnymi do Pani trudnościami również może wzmacniać poczucie sprawczości i dodawać sił w codziennym radzeniu sobie. Jeśli byłaby Pani zainteresowana pracą psychoterapeutyczną, zapraszam do kontaktu. Pozdrawiam serdecznie
Z opisu, który Pani przedstawiła wynika, że relacja jest dysfunkcyjna. Tego typu relacje są bardzo szkodliwe dla zdrowia psychicznego, fizycznego ale również dla ogólnego dobrostanu życiowego. Oczywiście o każdy związek należy dbać i dążyć do tego, żeby było „dobrze”, jednak są relacje, które są nie tylko szkodliwe, ale też brakuje perspektyw na zmianę, że wówczas należy rozważyć jakiś rodzaj separacji lub rozstanie. Opisane przez Panią problemy są na tyle wymagające, że prawdopodobnie łatwiej byłoby się tym zająć z pomocą specjalisty od interwencji kryzysowej lub przemocy domowej.
Dzień dobry, bardzo mi przykro, że jest Pani w takiej sytuacji. Niestety nie ma Pani wpływu na swojego męża. To, na co ma Pani wpływ to na to, żeby zyskać siłę potrzebną do poradzenia sobie z sytuacją, w której się Pani znalazła i wspólnie z drugą osobą przemyśleć, jakie ma Pani możliwości rozwiązania sytuacji z mężem. Często potrzebujemy spojrzenia z boku, aby coś zrozumieć, bo w trudnych emocjach nasza świadomość jest zaburzona. Życzę Pani siły do zadbania o siebie.
Choroba dwubiegunowa może tłumaczyć część zachowań męża, ale nie usprawiedliwia manipulacji, obwiniania, ani braku szacunku. Pani zrobiła już bardzo dużo: terapia, próby rozmów, dbanie o dom, o związek. Rozumiem, że poczucie uzależnienia finansowego i psychicznego trzyma Panią w tym miejscu. Nie chodzi o to żeby od razu odejść, ale warto zacząć małymi krokami odzyskiwać wpływ na swoje życie np. własne pieniądze, wsparcie poza domem, stawianie granic. Te małe zmiany mogą zmienić cały system i układ sił między Państwem, aby Pani przestała być w nim na "straconej pozycji".
To, co Pani przeżywa, brzmi jak bardzo wyczerpująca i krzywdząca relacja, w której nakładają się choroba męża, przemoc emocjonalna, zdrada, uzależnienie od alkoholu i Pani własne przeciążenie. Chciałabym podkreślić, że choroba afektywna dwubiegunowa nie usprawiedliwia kłamstw, manipulacji, zdrady ani obwiniania partnerki. Osoba chorująca potrzebuje leczenia i wsparcia, ale druga strona ma prawo do granic i szacunku. Jeśli mąż nie chce współpracować, najważniejsze jest teraz zadbanie o Pani bezpieczeństwo psychiczne i finansowe oraz kontynuowanie własnej terapii indywidualnej. Warto też pomyśleć o planie wyjścia z przemocy i skonsultować swoją sytuację z osobą wspierającą lub prawnikiem, jeśli to potrzebne.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.







