Lat mam 20, jestem dziewczyną, mieszkam z rodzicami ze względu na to że dopiero ukończyłam technikum
Lat mam 20, jestem dziewczyną, mieszkam z rodzicami ze względu na to że dopiero ukończyłam technikum. Parę miesięcy temu moi rodzice prawie przeszli rozwód, od lat mają problemy związkowe, to była druga taka sytuacja, ale zostali jednak razem (znowu) bo chcą nad tym 'pracować' (powtarzam, znowu). Ja za to mam dosyć, od dziecka siedzę po nocach, wysłuchując kłótni w razie jakby któraś stała się znowu 'fizyczna'– bo to się zdarza, do tego stopnia że teraz jest to u mnie zakodowane. Mogę mieć słuchawki na uszach w ciągu dnia ale jeżeli tylko usłyszę poważny ton muszę sprawdzić czy rozmowa jest spokojna czy nie, jeśli słyszę stukot u góry, muszę natychmiast sprawdzić co się dzieję. Potrafię nie spać pół nocy z samych obaw że coś się złego wydarzy. I tak właśnie jest teraz, może dwa miesiące wytrzymali, teraz znowu się kłócą, a ja mam tu być do października aż nie zaczną się studia. Cały Maj niedość że mam matury to czuję stres ze względu na nich. Już powoli nie czuję takiego pełnego współczucia dla mojej mamy, lecz bardziej czuję irrytację, bo obserwuję świadomie to wszystko od lat. Ja sama regularnie wchodzę w konflikty z ojcem, nie dogadujemy się zbyt często, on nie stara się mnie zrozumieć, i z tego względu nie planuję utrzymywać znaczącego kontaktu jak tylko będę samodzielna. Rozumiem też że w takich związkach nie jest to łatwe, i często jest kilka prób do odejścia, ale mój układ nerwowy jest tak przebodźcowany, a ja czuję że muszę udawać że wszystko jest okej. Nie wiem co zrobić do października, na ten moment próbuję skupić się na maturach które mi pozostały, i wmawiać sobie że to nie mój obowiązek, ale nadal to nie zmienia faktu że jestem w ciągłym stanie stresu od dobrych 3 miesięcy, i nie śpię po nocach, czasem do 4 rano, zwyklę przynajmniej do 3.
19 odpowiedzi
Dzień dobry, konflikty rodzinne, czy kłótnie między rodzicami bardzo często powodują stres u dzieci. To, że czujesz ciągłe napięcie i nie możesz spać jest wynikiem tego, że martwisz się o rodziców. Jednak tak, jak napisałaś to nie jest twoja odpowiedzialność, aby ich godzić i łagodzić atmosferę w domu. Rodzice są dorośli i muszą sami uporać się ze swoimi problemami. To, co ty możesz zrobić to zadbać o siebie, swoje bezpieczeństwo fizyczne i psychiczne tak, aby nie przejmować na siebie problemów rodziców. Spróbuj skoncentrować się na tym, co przed tobą. Skoro dopiero w październiku zaczynasz studia i się wyprowadzasz, to zastanów się, jak możesz spędzić najbliższe miesiące. Może warto podjąć jakąś pracę, aby mieć swoje własne oszczędności. Byłaby to dobra możliwość, aby nie przebywać w domu i nie angażować się w sprawy rodziców. Pamiętaj, że nie masz na nich wpływu. Masz wpływ na siebie i na to, aby siebie w tej sytuacji ochronić. Jeśli potrzebujesz o tym szczerzej porozmawiać, to zachęcam do spotkania z psychologiem. Trzymam kciuki i życzę powodzenia! Pozdrawiam serdecznie, Joanna Szlasa-Więczaszek
Pani reakcje i emocje są zupełnie naturalne, biorąc pod uwagę trudną i niebezpieczną sytuację, w której znajduje się Pani od lat. W takich warunkach organizm często pozostaje w ciągłym napięciu, dlatego pomocne może okazać się znalezienie choć jednego miejsca, w którym nie musi Pani udawać, że wszystko jest w porządku. Przestrzeni, w której Pani układ nerwowy będzie mógł choć trochę odpocząć, miejsca fizycznie bezpiecznego, gdzie nie będzie Pani musiała nasłuchiwać agresywnych zachowań, będzie mogła spokojnie skupić się na nauce, ale też pozwolić sobie na przeżywanie i wyrażanie emocji. Jeśli nie ma Pani możliwości zatrzymania się u bliskich osób, warto sprawdzić, jakie formy wsparcia są dostępne w Pani mieście. Istnieją placówki oferujące zakwaterowanie i pomoc młodym dorosłym znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej. To ważne, że potrafi Pani dostrzec, iż nie jest odpowiedzialna za emocje rodziców, choć wyobrażam sobie, jak trudno jest naprawdę w to uwierzyć i kierować się tym na co dzień. W takich sytuacjach pomocna może być także rozmowa ze specjalistą, który będzie mógł wesprzeć Panią w tym wymagającym okresie. Wyobrażam sobie, że dzieje się bardzo wiele jednocześnie. Trudności w domu nakładają się na nowe wyzwania związane z maturą, studiami i stopniowym usamodzielnianiem się. To ogromne obciążenie. Jednocześnie widzę w tym czasie szansę na budowanie spokojniejszego, bardziej bezpiecznego życia.
Szanowna Pani. Rozumiem, że mierzy się Pani z wieloma trudnościami. I również szuka Pani zrozumienia dla Siebie. Często dobrym pomysłem jest znalezienie kogoś kto razem z Panią zrozumie na czym polega Pani problem. Sytuacja, którą Pani opisuje może mieć głębokie źródło, do którego należało by dotrzeć razem z psychologiem lub terapeutą lub psychotraumatologiem. Wszystkiego dobrego
To, co opisujesz, brzmi jak życie w bardzo długotrwałym napięciu i ciągłej gotowości „na wypadek kolejnej awantury”. Organizm może wtedy działać tak, jakby cały czas spodziewał się zagrożenia — stąd trudność ze snem, nasłuchiwanie, czujność na ton głosu czy odgłosy z domu. To nie wygląda na przeciążony układ nerwowy po latach funkcjonowania w stresującym środowisku. Bardzo ważne jest też to, co napisałaś: „to nie mój obowiązek”. To prawda. Konflikty i relacja między Twoimi rodzicami nie są czymś, co powinnaś dźwigać emocjonalnie sama ani kontrolować nocami. Dzieci (również dorosłe dzieci) często w takich sytuacjach przejmują rolę osoby „czuwającej”, próbującej przewidywać napięcie i utrzymać bezpieczeństwo w domu. Z czasem organizm uczy się stałej gotowości i bardzo trudno go „wyłączyć”, nawet gdy próbujesz odpocząć albo skupić się na sobie. To, że zaczynasz odczuwać irytację wobec mamy, też jest zrozumiałe. Przy wieloletnim przeciążeniu emocjonalnym często obok współczucia pojawia się zmęczenie, złość, bezradność czy poczucie utknięcia. Na ten moment najważniejsze wydają się dwie rzeczy: zadbanie o własne bezpieczeństwo psychiczne i fizyczne, ograniczenie ciągłego „monitorowania” sytuacji w domu na tyle, na ile jest to możliwe. Spróbuj potraktować najbliższe miesiące jako okres przejściowy, w którym Twoim głównym celem nie jest naprawienie relacji rodziców, ale ochrona siebie i dokończenie matur. Czasem pomocne bywa: spanie w słuchawkach z białym szumem lub spokojnym dźwiękiem, wychodzenie do biblioteki / kawiarni / znajomych, żeby uczyć się poza domem, ustalenie choć jednej osoby, z którą możesz regularnie rozmawiać o tym, co przeżywasz. Jeśli masz możliwość, bardzo warto byłoby skorzystać z konsultacji psychologicznej — nawet kilku spotkań. To, co opisujesz, wygląda na przewlekły stres i nadmierne pobudzenie organizmu, a z tym naprawdę nie trzeba zostawać samemu.
Dzień dobry, Sytuacja, którą Pani opisuje, jest bardzo obciążające psychicznie i trudno się dziwić, że organizm funkcjonuje w ciągłym napięciu. Wieloletnie życie w atmosferze konfliktów i konieczności „czuwania”, czy sytuacja nie stanie się niebezpieczna, może prowadzić do nadmiernej czujności, problemów ze snem i przewlekłego stresu. A więc dokładnie do tego, co Pani opisała. Warto pamiętać, że relacja rodziców i ich decyzje nie są Pani odpowiedzialnością, nawet jeśli emocjonalnie trudno się od tego odciąć. Na ten moment dobrze byłoby skupić się przede wszystkim na sobie, maturach i szukaniu choć krótkich momentów wyciszenia poza domową atmosferą. Jeśli napięcie i bezsenność będą się utrzymywać, pomocna może być również rozmowa z psychologiem dla własnego wsparcia. Pomoże ona wypracować metody na skoncentrowanie się na sobie, czy to bardziej instrumentalne, jak szukanie momentów fizycznego oddalenia się od konfliktów, jak i psychiczne. Pozdrawiam,
Szanowna Pani, Sytuacja, o której Pani wspomina musi być dla Pani bardzo trudna - szczególnie z uwagi na fakt, że sytuacje te powtarzają się cyklicznie. Długotrwały stres czy lęk może prowadzić do naprawdę poważnych trudności w przyszłości, włączając w to wszelkie somatyzacje z organizmu tj.: problemy układu trawiennego, choroby układu sercowo-nacczyniowego, problemy hormonalne, tarczyca itd.. Odpowiednia higiena snu również odgrywa kluczową rolę w Pani okresie, odpowiedni sen reguluje wiele procesów w organizmie oraz dba o prawidłowy rozwój np. połączeń neuronowych w mózgu. Podczas wchodzenia w okres dojrzałości i młodej dorosłości istnieje, także wiele konfliktów wewnętrznych, które mogą być trudne jeżeli środowisko nie jest dla Pani wspierające (decyzje odnośnie przyszłości, własnej tożsamości, poglądów). Kłótnie rodziców, które niekiedy prowadzą do rękoczynów muszą być dla Pani trudne do obserwowania/słuchania. Warto w tej sytuacji przemyśleć, czy posiada Pani możliwość skonsultowania się z psychologiem specjalistą, który w tym procesie wesprze Panią - jako potencjalnie jedno z niewielu środowisk w obecnej chwili (brak/małe wsparcie od strony rodziców). Okres maturalny przez wiele osób uznawany jest jako najbardziej stresujący, w którym powinna być to jedna z niewielu rzeczy, wymagająca od Pani pełnego skupienia i poświęcenia. Sesje z psychologiem/psychoterapeutą mogłyby Pani pomóc radzić sobie w sytuacjach konfliktowych rodziców oraz zadbać o Pani dobrostan psychiczny na co dzień - szczególnie w okresie maturalnym. Warto dobrać psychologa pod swoje indywidualne potrzeby i wymagania.
Rozumiem, że żyje Pani w trybie ciągłego napięcia, połączonego z czuwaniem nad tym, czy w domu nie dzieje się nic złego. Prawdopodobnie jest to tzw. hiperczujność układu nerwowego, który w nocy non stop skanuje otoczenie (dom) w poszukiwaniu zagrożenia. Często dzieję się tak przy tzw. parentyfikacji- sytuacji, w której to dziecko (nawet dorosłe) musi zadbać o rodziców, a nie odwrotnie. Często jest to mechanizm, który początkowo pozwala przetrwać, natomiast w dłuższej perspektywie generuje cierpienie. W przypadku dłuższej psychoterapii, mogłaby się Pani wspólnie ze specjalistą przyglądać co takiego się stało, że się Pani znalazła w tej roli. Na ten moment kluczowe jest zadbanie o Pani poczucie bezpieczeństwa i odpoczynek. Rekomendowałbym Pani spędzanie jak najwięcej czasu w miejscu poza domem gdzie czuje się Pani bezpiecznie. Jeżeli poziom lęku stałby się nie do zniesienia, może Pani również zadzwonić na telefon zaufania dla młodzieży (116 111), gdzie uzyska Pani natychmiastowe wparcie.
Dzień dobry. To, co Pani opisuje, nie brzmi jak „zwykłe przejmowanie się kłótniami rodziców”. Brzmi raczej jak życie w przewlekłym napięciu i czujności, w którym Pani organizm nauczył się stale sprawdzać, czy za chwilę nie wydarzy się coś niebezpiecznego. Jeżeli w domu dochodziło wcześniej do sytuacji fizycznych, to Pani reakcje mają sens. Nasłuchiwanie kroków, tonu głosu, stukotów, sprawdzanie, czy rozmowa nie eskaluje, problemy ze snem i poczucie, że musi Pani być „na posterunku”, mogą być skutkiem długotrwałego funkcjonowania w atmosferze zagrożenia. To nie znaczy, że tak powinno być. To znaczy, że Pani układ nerwowy bardzo długo próbował Panią chronić. Bardzo ważne jest jedno: nie jest Pani odpowiedzialna za związek rodziców ani za to, czy ich kłótnia stanie się spokojna, czy nie. Dziecko, także dorosłe dziecko, nie powinno być strażnikiem bezpieczeństwa między rodzicami. To jest odpowiedzialność dorosłych. Rozumiem, że łatwo powiedzieć „to nie mój obowiązek”, a dużo trudniej poczuć to w ciele, kiedy przez lata było inaczej. Dlatego do października warto nie tylko powtarzać sobie racjonalne zdania, ale też stworzyć konkretny plan przetrwania tego okresu. Pomocne może być ustalenie: * do kogo może Pani zadzwonić lub napisać, kiedy w domu robi się bardzo napięta sytuacja, * gdzie może Pani fizycznie wyjść, jeśli kłótnia się nasila, * czy jest zaufana osoba dorosła, krewny, psycholog szkolny, pedagog, przyjaciółka lub ktoś z otoczenia, kto wie, co dzieje się w domu, * co może Pani zrobić w nocy, aby choć trochę obniżyć napięcie: wyjść do innego pomieszczenia, założyć słuchawki, włączyć spokojny dźwięk, skupić uwagę na oddechu, zapisać myśli albo przypomnieć sobie: „to jest konflikt dorosłych, nie moje zadanie do rozwiązania”. Jeżeli dochodzi do przemocy fizycznej albo ma Pani poczucie, że komuś realnie grozi niebezpieczeństwo, proszę nie próbować być mediatorem. W takiej sytuacji najważniejsze jest bezpieczeństwo: oddalić się, poszukać pomocy u zaufanej osoby lub skontaktować się z odpowiednimi służbami. To, że czuje Pani coraz mniej współczucia, a coraz więcej irytacji, nie oznacza, że jest Pani złą córką. Może oznaczać, że jest Pani wyczerpana wieloletnim napięciem i tym, że przez długi czas była Pani emocjonalnie wciągana w problem, który nie należy do Pani. Warto też rozważyć konsultację psychologiczną dla siebie — nie dlatego, że „coś jest z Panią nie tak”, ale dlatego, że przez lata żyła Pani w warunkach, które mogły przeciążyć poczucie bezpieczeństwa. Psycholog może pomóc Pani odzyskać granice, zmniejszyć napięcie i przygotować się do wyprowadzki lub większej samodzielności. Do października najważniejsze nie jest naprawienie relacji rodziców. Najważniejsze jest, aby Pani nie została z tym sama, zdała matury w możliwie największym spokoju i zaczęła budować życie, w którym nie musi Pani już nocami pilnować dorosłych. Ma Pani prawo być zmęczona. Ma Pani prawo czuć złość. Ma Pani prawo chcieć spokoju. I ma Pani prawo stopniowo wychodzić z roli osoby, która czuwa nad całym domem. Serdecznie pozdrawiam.
Dzień dobry, czytając Pani wiadomość, najbardziej zatrzymało mnie zdanie, że od dziecka czuwa Pani po nocach, nasłuchując, czy rodzice znowu się nie kłócą. To ogromne obciążenie dla młodej osoby. To, że jest Pani stale napięta, ma trudności ze snem i automatycznie reaguje na podniesiony ton głosu, może być naturalną reakcją organizmu na długotrwały stres i życie w poczuciu niepewności. Przez wiele lat musiała Pani być czujna, dlatego dziś tak trudno się wyciszyć, nawet jeśli bardzo by Pani chciała. Dobrze, że przypomina sobie Pani, iż relacja rodziców nie jest Pani odpowiedzialnością. Choć wiem, że samo uświadomienie sobie tego nie sprawia, że napięcie znika. Jeśli ten stan utrzymuje się od dłuższego czasu, zachęcałabym do rozmowy z psychologiem. Taka pomoc może być przestrzenią, w której po raz pierwszy ktoś skupi się na tym, jak Pani przeżywa tę sytuację i pomoże odzyskać poczucie bezpieczeństwa. Życzę Pani, aby w najbliższym czasie mogła Pani znaleźć więcej spokoju i zadbać o siebie z taką samą troską, z jaką przez lata czuwała Pani nad bezpieczeństwem innych. Pozdrawiam serdecznie, Agnieszka Leszczuk Psycholog / Terapeuta
Dzień dobry. Bardzo poruszyło mnie to, co Pani napisała. Mam wrażenie, że od wielu lat żyje Pani w ciągłym napięciu i oczekiwaniu, że za chwilę wydarzy się coś złego. To ogromne obciążenie dla układu nerwowego. To, że nasłuchuje Pani odgłosów, trudno jest zasnąć, reaguje Pani na podniesiony głos i jest cały czas w gotowości, nie świadczy o tym, że jest z Panią coś nie tak. Tak często reaguje organizm osoby, która przez długi czas żyje w nieprzewidywalnym i konfliktowym środowisku. Bardzo ważne jest też to, co Pani napisała – że próbuje sobie powtarzać, iż problemy rodziców nie są Pani odpowiedzialnością. To prawda. Jako dziecko została Pani postawiona w sytuacji, w której musiała czuwać nad bezpieczeństwem domu, choć nie była to Pani rola. Teraz najważniejsze wydaje się zadbanie o Panią. Przed Panią matura i rozpoczęcie studiów, a organizm od miesięcy funkcjonuje w stanie przeciążenia. Warto poszukać dla siebie wsparcia, aby nie musiała Pani sama dźwigać tego ciężaru. Jeśli czuje Pani, że jest już na granicy wytrzymałości, zapraszam na konsultację. W spokojnej rozmowie możemy wspólnie poszukać sposobów, które pomogą zmniejszyć napięcie, lepiej zadbać o sen i odzyskać choć trochę poczucia bezpieczeństwa w tym trudnym dla Pani czasie. Pozdrawiam Sylwia Jankowska
Szanowna Pani, to, co Pani opisuje, jest bardzo obciążającą sytuacją. Dorastanie w domu, w którym przez lata dochodziło do częstych kłótni i przemocy, może prowadzić do przewlekłego napięcia, nadmiernej czujności oraz trudności ze snem. To, że reaguje Pani na podniesiony ton głosu czy odgłosy z domu, nie jest oznaką słabości – może być skutkiem długotrwałego życia w poczuciu zagrożenia. To nie Pani odpowiedzialność za relację rodziców ani za ich decyzje. Teraz najważniejsze jest zadbanie o własne bezpieczeństwo psychiczne i ukończenie matur. Jeżeli sytuacja w domu staje się bardzo trudna, warto poszukać wsparcia u zaufanej osoby, psychologa lub pedagoga szkolnego. Jeśli dochodzi do przemocy fizycznej, należy pamiętać, że ma Pani prawo szukać pomocy i ochrony. Po zakończeniu matur warto skorzystać z konsultacji psychologicznej. Jeżeli od dzieciństwa występowały u Pani również trudności z koncentracją, regulacją emocji, nadwrażliwością lub funkcjonowaniem społecznym, warto rozważyć specjalistyczną diagnozę różnicową ADHD, ASD lub AuDHD, ponieważ przewlekły stres może nasilać objawy neuroróżnorodności, a właściwa diagnoza pomaga dobrać skuteczne formy wsparcia. W terapii poznawczo-behawioralnej oraz integracyjnej krótkoterminowej można skutecznie pracować nad skutkami długotrwałego stresu, regulacją emocji, poprawą jakości snu oraz odbudową poczucia bezpieczeństwa. Jeśli doświadczenia z domu rodzinnego nadal silnie wpływają na Pani funkcjonowanie, pomocna może być terapia skoncentrowana na traumie lub EMDR. Zapraszam do kontaktu On-line
To, co Pani opisuje, pokazuje, że od wielu lat funkcjonuje Pani w środowisku, które nie daje poczucia bezpieczeństwa. Bycie świadkiem przewlekłych konfliktów rodziców, a zwłaszcza przemocy, nawet jeśli nie jest Pani jej bezpośrednią ofiarą, może prowadzić do długotrwałego napięcia i nadmiernej czujności. To, że reaguje Pani na podniesione głosy, odgłosy z domu czy ma trudności z zasypianiem, nie świadczy o „przesadnej reakcji”, ale może być konsekwencją życia w ciągłym oczekiwaniu na zagrożenie. Organizm uczy się pozostawać w gotowości, ponieważ przez lata taki sposób funkcjonowania zwiększał poczucie kontroli nad sytuacją. Z opisu wynika również, że od dzieciństwa pełniła Pani rolę osoby czuwającej nad tym, czy nie dojdzie do kolejnej awantury. To bardzo duże obciążenie emocjonalne, którego dziecko nie powinno doświadczać. Nic dziwnego, że obecnie czuje Pani wyczerpanie, irytację i ma coraz mniej siły na współodczuwanie z mamą. Nie oznacza to braku empatii, ale raczej to, że własne zasoby psychiczne są od dawna przeciążone. To, co robi Pani teraz – przypominanie sobie, że relacja rodziców nie jest Pani odpowiedzialnością – jest bardzo ważnym krokiem. Niestety sama świadomość nie zawsze wystarcza, aby organizm przestał reagować stresem. Warto więc skupić się na tym, na co ma Pani realny wpływ. Jeśli to możliwe, proszę jak najwięcej czasu spędzać poza domem – w bibliotece, u zaufanych znajomych lub rodziny, wszędzie tam, gdzie może Pani spokojnie odpocząć i przygotowywać się do matur. Nawet kilka godzin dziennie w bezpiecznym otoczeniu może zmniejszyć poziom napięcia. Niepokojące są również trudności ze snem. Jeżeli od kilku miesięcy śpi Pani po 2–4 godziny na dobę, a stres utrudnia codzienne funkcjonowanie i przygotowanie do egzaminów, warto zgłosić się do psychologa lub psychiatry. Nie oznacza to, że „coś jest z Panią nie tak”. Wręcz przeciwnie – objawy, które Pani opisuje, są zrozumiałą reakcją na przewlekły stres. Specjalista pomoże Pani odzyskać poczucie bezpieczeństwa i, jeśli będzie taka potrzeba, zaproponuje leczenie trudności ze snem lub terapię ukierunkowaną na pracę z długotrwałym napięciem. Do października nie musi Pani rozwiązać problemów swoich rodziców. Najważniejszym zadaniem jest zadbanie o siebie i ukończenie matur. Proszę pamiętać, że ma Pani prawo zamknąć drzwi do swojego pokoju, założyć słuchawki, wyjść z domu, kiedy atmosfera staje się zbyt trudna, i nie angażować się w konflikty między rodzicami. Jeśli pojawiłaby się sytuacja zagrażająca bezpieczeństwu któregokolwiek z domowników, należy wezwać odpowiednie służby, ale codzienne monitorowanie ich relacji nie jest obowiązkiem dziecka – nawet dorosłego. To, że planuje Pani rozpoczęcie studiów i stopniowe usamodzielnienie się, może być ważnym krokiem do stworzenia dla siebie bezpieczniejszego środowiska. Warto jednak nie odkładać szukania pomocy do października. Przy tak dużym nasileniu stresu i bezsenności wsparcie psychologiczne już teraz mogłoby przynieść Pani realną ulgę i pomóc przejść przez najbliższe miesiące.
To, co Pani opisuje, wygląda na długotrwałe funkcjonowanie w stanie czujności i zagrożenia. Pani organizm nauczył się „nasłuchiwać”, bo wcześniej kłótnie rzeczywiście bywały fizyczne. Dlatego samo powtarzanie sobie „to nie moja odpowiedzialność” może nie wystarczać. Do października najważniejsze są dwie rzeczy: możliwie ograniczyć kontakt z konfliktami rodziców i chronić sen oraz przygotowanie do matur. Jeśli dochodzi do przemocy, proszę nie wchodzić między rodziców bezpieczniej wyjść, zamknąć się w bezpiecznym miejscu lub wezwać 112, jeśli istnieje zagrożenie. Warto też mieć konkretny plan awaryjny: osobę, do której może Pani zadzwonić, miejsce, gdzie może Pani przenocować, i możliwość spędzania większej części dnia poza domem. Przy tak nasilonym stresie i bezsenności dobrze byłoby skorzystać z konsultacji psychologicznej jeszcze przed październikiem. Zapraszam na konsultację online. Jestem od tego ekspertem.
Dzień dobry. Przede wszystkim chciałbym powiedzieć, że to, co Pani opisuje, nie wygląda na "przesadzanie" ani nadwrażliwość. Przez wiele lat żyła Pani w domu, w którym dochodziło do poważnych konfliktów, a nawet przemocy. Dziecko wychowujące się w takim środowisku często uczy się być w ciągłej gotowości na zagrożenie. To, że dziś natychmiast reaguje Pani na podniesione głosy, hałasy czy zmianę tonu rozmowy, może być właśnie konsekwencją długotrwałego życia w przewlekłym stresie. Pisze Pani, że od dziecka czuwała Pani po nocach, nasłuchując, czy kłótnia nie stanie się fizyczna. To bardzo duży ciężar jak na dziecko. W takich sytuacjach dzieci często przejmują rolę "strażnika" bezpieczeństwa domu, choć nigdy nie powinny być do tego zmuszane. Zwróciło moją uwagę zdanie: "muszę sprawdzić, co się dzieje". To pokazuje, że Pani organizm nadal zachowuje się tak, jakby zagrożenie było stale obecne. Nawet jeśli rozum mówi, że nie jest Pani odpowiedzialna za relację rodziców, układ nerwowy może reagować zupełnie inaczej. Bardzo ważne jest również to, że ma Pani świadomość, iż **to nie jest Pani obowiązek**. To zdrowa i trafna myśl. Problem polega na tym, że świadomość nie zawsze wystarcza, aby wyciszyć organizm, który przez lata nauczył się funkcjonować w stanie ciągłej czujności. Na najbliższe miesiące, do rozpoczęcia studiów, warto skupić się przede wszystkim na ochronie własnych zasobów. Jeśli dochodzi do kłótni rodziców, proszę – na ile to możliwe – nie wchodzić w rolę mediatora ani osoby odpowiedzialnej za ich relację. Jeżeli ma Pani możliwość, warto uczyć się poza domem: w bibliotece, czytelni, u zaufanej osoby lub w innym spokojnym miejscu. Nawet kilka godzin dziennie spędzonych poza atmosferą napięcia może przynieść organizmowi chwilę wytchnienia. Niepokojące jest natomiast to, że od około trzech miesięcy praktycznie nie śpi Pani w nocy. Przewlekły brak snu może nasilać lęk, pogarszać koncentrację i utrudniać zdawanie matur. W tej sytuacji zachęcałbym Panią do konsultacji z psychologiem lub psychoterapeutą. Jeśli objawy bezsenności są bardzo nasilone, warto również rozważyć wizytę u lekarza rodzinnego lub psychiatry, aby ocenić, czy nie potrzebuje Pani doraźnej pomocy w poprawie snu. Po rozpoczęciu studiów, jeśli będzie miała Pani taką możliwość, warto rozpocząć psychoterapię. Nie dlatego, że jest z Panią coś nie w porządku, ale dlatego, że przez wiele lat żyła Pani w warunkach przewlekłego stresu. Terapia może pomóc zmniejszyć ciągłe napięcie, poczucie odpowiedzialności za innych oraz odzyskać poczucie bezpieczeństwa. Na koniec chciałbym odnieść się do Pani poczucia irytacji wobec mamy. Wiele osób wychowujących się w rodzinach z przewlekłymi konfliktami doświadcza z czasem nie tylko współczucia, ale również złości, bezsilności czy zmęczenia. To nie oznacza, że jest Pani niewdzięczna czy pozbawiona empatii. Oznacza raczej, że od lat ponosi Pani emocjonalne koszty sytuacji, na którą nigdy nie miała Pani realnego wpływu. Proszę również pamiętać o jednej ważnej kwestii. Jeśli kłótnie ponownie przerodziłyby się w przemoc fizyczną i istniałoby realne zagrożenie zdrowia lub życia któregoś z rodziców albo Pani, nie powinna Pani próbować sama tego zatrzymywać. W takiej sytuacji należy wezwać odpowiednie służby. To dorośli są odpowiedzialni za swoje zachowanie, nie ich dziecko – nawet jeśli ma już 20 lat.
Dzień dobry. Zdanie „muszę udawać, że wszystko jest w porządku” pokazuje, jak dużo Pani obecnie dźwiga. Trzy miesiące ciągłego napięcia i regularne zasypianie dopiero około 3–4 nad ranem to nie jest sytuacja, którą powinna Pani samotnie przeczekać do października. Pani organizm funkcjonuje już w stanie przewlekłego alarmu, a brak snu dodatkowo nasila lęk, bezradność i trudności z koncentracją potrzebną do matury. Samo powtarzanie sobie, że „to nie mój obowiązek”, może nie wystarczyć — potrzebuje Pani realnego odciążenia. Proszę jeszcze teraz powiedzieć jednej zaufanej osobie, co naprawdę się dzieje, oraz umówić konsultację z psychologiem i lekarzem rodzinnym lub psychiatrą ze względu na utrzymującą się bezsenność. Nie musi Pani od razu rozwiązać całej sytuacji. Na ten moment najważniejsze jest zabezpieczenie Pani zdrowia, snu i warunków do nauki. Nie musi Pani również udawać, że wszystko jest dobrze, aby chronić innych. Ma Pani prawo powiedzieć: „Nie radzę sobie z tym sama i potrzebuję pomocy”. Jeżeli pojawią się myśli o zrobieniu sobie krzywdy, poczucie całkowitej beznadziei albo obawa o własne bezpieczeństwo, proszę natychmiast skontaktować się z bliską osobą, numerem 112 lub zgłosić się do najbliższej izby przyjęć psychiatrycznej.
Dzień dobry. Jako psycholożka powiedziałabym, że to, co Pani opisuje, wygląda na długotrwałe funkcjonowanie w stanie czujności i przeciążenia, a nie na „przesadzanie”. Jeśli od lat nocą nasłuchuje Pani, czy kłótnia nie przerodzi się w przemoc fizyczną, układ nerwowy mógł nauczyć się, że cisza nie oznacza bezpieczeństwa, tylko że trzeba być gotową do reakcji. To tłumaczy, dlaczego nawet poważniejszy ton głosu, stukot na piętrze czy napięcie w domu natychmiast uruchamiają potrzebę sprawdzenia, co się dzieje. To jest mechanizm nadmiernej czujności. Problem polega na tym, że organizm zaczyna działać tak, jakby zagrożenie było stale obecne, nawet kiedy w danym momencie nic się nie dzieje. Bardzo ważne jest też to, że Pani nie jest odpowiedzialna za pilnowanie relacji rodziców ani za kontrolowanie, czy dojdzie do kolejnej awantury. Rozumiem jednak, że samo powtarzanie sobie „to nie mój obowiązek” może nie wystarczyć, bo ciało reaguje szybciej niż racjonalna myśl. Do października próbowałabym zbudować sobie możliwie dużo fizycznych i psychicznych „stref bezpieczeństwa”. Jeśli może Pani część dnia spędzać poza domem, na bibliotece, uczelni, u znajomych czy w innym spokojnym miejscu, to nie jest ucieczka, tylko ograniczanie ekspozycji na przewlekły stres. W domu warto stworzyć prosty wieczorny rytuał: słuchawki, biały szum albo spokojne tło dźwiękowe, przyciemnione światło, odłożenie telefonu, ćwiczenia rozluźniające. Nie chodzi o to, żeby zmusić się do „niereagowania”, tylko stopniowo wysyłać organizmowi sygnał, że nie musi pełnić nocnej warty. Jeśli słyszy Pani początek kłótni, dobrze byłoby ustalić sobie z góry jedną zasadę: sprawdzam tylko raz, czy sytuacja nie jest realnie niebezpieczna, a potem wracam do swojego miejsca. Ciągłe monitorowanie co kilka minut podtrzymuje stan alarmowy. Jeżeli natomiast pojawia się realna przemoc albo ryzyko eskalacji, wtedy najważniejsze jest bezpieczeństwo, a nie mediowanie między rodzicami. Nie powinna Pani wchodzić między nich fizycznie. To, że zaczyna Pani czuć irytację wobec mamy, też jest zrozumiałe. Długotrwałe współczucie połączone z bezsilnością często przechodzi w złość i zmęczenie. To nie musi oznaczać braku empatii. Może oznaczać, że Pani zasoby są wyczerpane. Przy maturach i chronicznym niewyspaniu szczególnie ważny jest sen. Jeśli przez wiele tygodni zasypia Pani dopiero około 3–4 rano, to samo w sobie może znacząco nasilać napięcie, drażliwość, problemy z koncentracją i poczucie przeciążenia. Dlatego rozważyłabym już teraz konsultację psychologiczną, a jeśli bezsenność jest bardzo nasilona, również lekarską lub psychiatryczną, żeby nie czekać do października. W zespole EMITBERG możemy pomóc Pani pracować właśnie nad skutkami życia w przewlekłym napięciu rodzinnym, nadmierną czujnością, snem, granicami i poczuciem odpowiedzialności za rodziców. Nie trzeba czekać na wyprowadzkę, żeby zacząć odciążać układ nerwowy. Najważniejsze na teraz: celem nie jest naprawienie ich związku. Celem jest to, żeby Pani dotrwała do końca matur i października w możliwie stabilnym stanie, z jak najmniejszą ilością nocnego „czuwania” nad dorosłymi ludźmi.
Dzień dobry. Wieloletnie nasłuchiwanie kłótni, w których dochodzi do przemocy, może utrzymywać człowieka w ciągłej gotowości do reagowania. Trudności ze snem i rozdrażnienie w takich warunkach są zrozumiałe; samo powtarzanie sobie, że to nie Pani obowiązek, może nie wystarczyć. Za bezpieczeństwo i decyzje rodziców nie powinna Pani odpowiadać własnym nocnym czuwaniem. Warto już teraz skontaktować się z Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej i wspólnie ustalić plan bezpieczeństwa oraz możliwości czasowego pobytu u zaufanej osoby. Pomoc tych ośrodków jest bezpłatna. Proszę powiedzieć komuś zaufanemu, co dzieje się w domu. Gdy dochodzi do przemocy lub zagrożenia zdrowia, należy wezwać policję i zadbać o bezpieczne miejsce, zamiast samodzielnie rozdzielać rodziców. Własna konsultacja psychologiczna oraz lekarska z powodu długotrwałej bezsenności są zasadne już teraz, bez czekania na wyprowadzkę.
Czytając Pani wiadomość, zwróciłam szczególną uwagę na to, jak długo żyje Pani w poczuciu zagrożenia i odpowiedzialności za to, co dzieje się między rodzicami. Wieloletnie obserwowanie konfliktów, zwłaszcza takich, w których dochodziło do przemocy fizycznej, może sprawić, że człowiek zaczyna być nieustannie wyczulony na sygnały zwiastujące kolejną kłótnię. To, co Pani opisuje - nasłuchiwanie, sprawdzanie odgłosów, trudności z zasypianiem - przypomina stan wzmożonej czujności, który może rozwijać się w odpowiedzi na długotrwałe poczucie zagrożenia. Rozumiem również Pani irytację wobec mamy. Można jednocześnie współczuć bliskiej osobie i odczuwać złość, bezsilność czy zmęczenie jej decyzjami. Nie oznacza to braku empatii. Przez wiele lat była Pani świadkiem sytuacji, na które nie miała wpływu, a które bezpośrednio odbijały się na Pani samopoczuciu. Chciałabym jednak podkreślić, że nie jest Pani odpowiedzialna za związek rodziców ani za zapobieganie ich konfliktom. Na najbliższe miesiące proponowałabym skupić się przede wszystkim na Pani bezpieczeństwie i ograniczeniu przebywania w sytuacjach, które nasilają napięcie. Czy ma Pani możliwość czasowego zamieszkania u kogoś bliskiego albo spędzania części dnia poza domem? Warto również ustalić, do kogo może się Pani zwrócić, gdyby sytuacja ponownie stała się niebezpieczna. Jeśli dojdzie do przemocy lub bezpośredniego zagrożenia, proszę nie podejmować się rozdzielania rodziców, tylko zadbać o własne bezpieczeństwo i w razie potrzeby zadzwonić pod 112. Ze względu na utrzymujące się od miesięcy napięcie i poważne trudności ze snem zachęcałabym Panią do skorzystania z pomocy psychologa lub psychoterapeuty, najlepiej mającego doświadczenie w pracy z osobami doświadczającymi przemocy domowej. Warto też skonsultować bezsenność z lekarzem. Nie musi Pani czekać do wyprowadzki, żeby otrzymać wsparcie. I jeszcze jedna ważna rzecz: ma Pani prawo być zmęczona tą sytuacją, nie zgadzać się z decyzjami rodziców i w przyszłości samodzielnie decydować o zakresie kontaktu z nimi. Nie musi Pani udawać, że wszystko jest w porządku. Teraz najważniejsze jest zadbanie o siebie, swoje zdrowie i możliwość spokojnego rozpoczęcia kolejnego etapu życia. Powodzenia!
Dzień dobry. Czytając Pani wiadomość, pomyślałem, jak wiele wysiłku musi kosztować życie w domu, w którym nawet zwykły odgłos czy zmiana tonu głosu mogą oznaczać początek kolejnej awantury. Szczególnie poruszyło mnie to, że od dzieciństwa czuwa Pani nocami, obawiając się, że rodzice znów zrobią sobie krzywdę. To bardzo duży ciężar dla młodego człowieka. Opisane przez Panią reakcje przypominają stan nadmiernej czujności, który może rozwijać się pod wpływem długotrwałego stresu i doświadczeń przemocy. Organizm uczy się wychwytywać nawet najmniejsze sygnały zagrożenia. Z czasem trudno mu się uspokoić, nawet kiedy akurat nic złego się nie dzieje. Takie napięcie może również tłumaczyć problemy ze snem, rozdrażnienie i poczucie wyczerpania. Rozumiem też Pani narastającą irytację wobec mamy. Można kochać rodzica, współczuć mu i jednocześnie mieć dosyć sytuacji, która od lat odbiera nam spokój. Nie świadczy to o braku empatii. Być może po prostu sama bardzo potrzebuje Pani troski, której przez długi czas brakowało. Chciałbym jednak powiedzieć coś ważnego. Nie jest Pani odpowiedzialna za naprawienie małżeństwa rodziców ani za rozstrzyganie ich konfliktów. Jeśli dochodzi do przemocy fizycznej, proszę nie próbować samodzielnie jej powstrzymywać. W sytuacji zagrożenia należy zadzwonić pod numer ratunkowy. Może Pani również uzyskać bezpłatne wsparcie w Niebieskiej Linii. Do października pozostało jeszcze trochę czasu, dlatego warto już teraz poszukać bezpieczniejszego miejsca, w którym mogłaby Pani odpoczywać i przygotowywać się do matury. Może to być dom zaufanej osoby, biblioteka, a jeśli istnieje taka możliwość, nawet czasowe zamieszkanie poza domem. Zachęcam też do kontaktu z psychologiem, ponieważ wielomiesięczna bezsenność i ciągłe napięcie zasługują na pomoc już teraz, a nie dopiero po wyprowadzce. Warto również porozmawiać z lekarzem o trudnościach ze snem. Najbardziej chciałbym, żeby z tej odpowiedzi zapamiętała Pani jedną rzecz. Przez wiele lat próbowała Pani czuwać nad bezpieczeństwem rodziny. Teraz ma Pani pełne prawo zatroszczyć się o własne. Nie musi Pani czekać do października, żeby zacząć odzyskiwać poczucie bezpieczeństwa. I naprawdę nie musi Pani przechodzić przez to wszystko sama. Robert J Błaszczyk
Podobne pytania
- Dzień dobry. Mam taki problem. Jakiś czas temu obudziłam się bardzo niesfoja, z lękiem, poczuciem wi
Witam mam pytanie, na wstępnie zaznaczę że panicznie boję się wścieklizny i każde ukłucie ciała anal
Dzień dobry. Chciałam zapytać jakie jest obecnie podejście do stosowania leków w terapii? Przez wiel
Odkąd pamiętam mam gwałtowne huśtawki nastroju, które zmieniają moją osobowość, moje poglądy, oczeki
Podczas zasypiania przechodzisz (miewam sen i nagle pojawia się „inny stan” w półśnie, w którym nagl
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.




