Blokada , zwątpienie w sens psychoterapii.

Mam 27 lat. Chodzę na terapię indywidualną od 10 miesięcy. Z Mam rodzinę i przyjaciół, ale czuję, że nie mam głębokich więzi, czasem czuję się samotna i niezrozumiana. Gdy ją zaczęłam było źle z moim samopoczuciem. Uznałam, że nie ma co dłużej czkać aż samo się poprawi. Nie mogłam już wytrzymać ze sobą, z myślami o tym jak beznadziejną osobą jestem. Miałam wtedy problemy z samopoznaniem i akceptacją siebie.Czuję, że coś się zmieniło przez te miesiące. Więcej wiem o sobie. Lęk mnie paraliżuje. Moja strategia obronna to unik. Unikam zwłaszcza nowych ludzi, nie znoszę mówić o sobie. Boję się błędu, porażki, dlatego nie podejmuję ryzyka, a często nawet działań. Jestem dla siebie wymagająca przeto odkładam wszystkie decyzje na potem, nie mogę zacząć żyć na własny rachunek. Każda decyzja mnie przeraża. Nie umiem prosić, bo boję się odmowy. Każde „nie” to jak szpila wbita we mnie. Nie chce wkładać wysiłku w coś, co może być niewypałem. Myślę, że jestem brdzo leniwa. Nie angażuję się w relacje, bo skąd mam wiedzieć, że akurat tę będzie owocna? Otworzyłam się przed terapeutą, choć nie było to łatwe. Było zwątpienie, złość, wstyd, podziw… Aż ciężko uwierzyć ile emocji i sprzecznych odczuć może być w człowieku w jednym momencie. Ale teraz jest inaczej dotykam czegoś i wiem, że to jest ważne, jednocześnie tak bardzo mnie to przeraża i nie chce się przyznać co to jest. Wiem, że obecna postawa mi nie pomaga ruszyć naprzód. Ale ja nie wiem czy chcę się rozwijać! Mam wrażenie, że źle zrobiłam zaczynając terapię, że to nie był odpowiedni czas. Trochę poznałam siebie, ale czy to możliwe, że nie chcę się zmieniać? Że pomimo tego, że obecne zacofanie doprowadziło mnie do cierpienia ja nie chcę nic poprawić, zmieniać? Mam ochotę zakończyć tę terapię myślę, że to już dla mnie za dużo, jednak tylko tu dostaje pozwolenie na swoje słabości, na upust emocji bez oceny. Na płacz w atmosferze zrozumienia. Sama ciągle siebie karcę za słabości. Wiem, że powinnam porozmawiać o tym z terapeutą i robię to, ale z trudem. Czuję, że muszę też poznać opinię innych. Może są jakieś książki, blogi, fora osób, które są lub były w psychoterapii? Może ktoś miał podobne problemy w terapii? Co Pani o tym sądzi?

6 odpowiedzi


Dobrze, że nie ucieka Pani ze swojej terapii. Przecież unik to strategia obronna Pani ego. Proszę rozmawiać o wszystkim ze swoim terapeutą, o lękach, cierpieniu i odczuciach. Terapia to też pewien rodzaj bliskości. Trudne wkrótce minie, odejdzie, a Pani wyjdzie na prostą. Duża część pacjentów tak właśnie przeżywa ten proces.Trzymam mocno kciuki za Pani postępy w samorozwoju. Pozdrawiam gorąco. Białkowska

Grażyna Białkowska

Grażyna Białkowska

psychoterapeuta

Warszawa

Umów wizytę

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Dzień dobry, przede wszystkim gratuluję decyzji i wytrwania w terapii przez te 10 miesięcy i wszystkiego, co już Pani dla siebie zrobiła. Sytuacja, którą Pani opisuje - rodzaj stagnacji, a nawet chęć, by zrobić krok w tył - wskazują, że zbliża się Pani do jakiegoś ważnego momentu, tematu w sobie związanego z trudnymi emocjami, kolejnego kroku. Z tego, co Pani pisze, relację z terapeutą przeżywa Pani jako dobrą i bezpieczną. Warto się zastanowić, czy gdyby Pani teraz zakończyła, nie przeżyłaby Pani tego jako straty? Fakt, iż widzi Pani na horyzoncie trudny, przerażający temat, nie oznacza, że musi go Pani podjąć już, w tej chwili. Warto być dla siebie cierpliwym. Gdy człowiek jest gotowy, trudny temat wychodzi niejako sam z siebie, dobry terapeuta nie będzie Pani zmuszał do zajmowania się tematem, na który nie jest Pani gotowa. Do poczytania polecam książkę Jerzego Aleksandrowicza "Psychoterapia. Podręcznik dla pacjentów" oraz portal "Zdrowa głowa", a tam zakładkę "Mam terapeutę". Serdecznie pozdrawiam.

Monika Osiecka

Monika Osiecka

psychoterapeuta

Warszawa

Umów wizytę

Witam, niestety nie jest to moja dziedzina, i nie jestem w stanie Pani pomóc. Jestem fizjoterapeutą i pracuję z pacjentami z problemami fizycznymi. Pozdrawiam, Aneta Ficygowska mgr fizjoterapii

mgr Aneta Ficygowska

mgr Aneta Ficygowska

fizjoterapeuta

Warszawa

Umów wizytę

Witam. Myślę że ma Pani dobrą intuicję. Rozmowa ze swoim terapeutą jest dobrym rozwiązaniem. Ma Pani prawo do zakończenia terapii jeżeli uważa Pani że terapia nie daje oczekiwanych rezultatów. Błędem było by rozwiązywanie problemów z Pani terapii poza gabinetem. Pozdrawiam

mgr Maciej Reichel

mgr Maciej Reichel

psychoterapeuta

Kraków

Umów wizytę

Dzień dobry. To bardzo ważne że podjęła Pani psychoterapię mając problemy. To co obecnie Pani przeżywa jest wpisane w proces terapii. To, że pojawiają się lęki i wątpliwości nie jest czymś dziwnym i niespotykanym. A wręcz przeciwnie pokazują, że proces psychoterapii się toczy. Aby nastąpiła trwała zmiana trzeba doświadczyć na psychoterapii różnych trudnych uczuć i je wspólne z psychoterapeutą przepracować.Bardzo Panią zachęcam do rozmawiania na terapii o tych opisanych wyżej lękach i wątpliwościach i nie kierowania się opisami na forach. Każda psychoterapia jest inna i nie można tu kierować się cudzymi doświadczeniami Bardzo namawiam do kontynuacji bo zmiana już zaczęła się dokonywać i naprawdę nie warto teraz uciekać. Pozdrawiam Barbara Tubielewicz


Witam. Myślę, że dużo się podziało od czasu rozpoczęcia psychoterapii. Odnośnie lektury, polecam książkę URATUJ MNIE. OPOWIEŚĆ O ZŁYM ŻYCIU I DOBRYM PSYCHOTERAPEUCIE. Uważam, że ta książka może być dla Pani inspirująca. pozdrawiam serdecznie

mgr Marzena Janiszewska

mgr Marzena Janiszewska

psycholog

Tarnowskie Góry

Umów wizytę

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.