„Przecież dobrze się uczyłam, nie przeszkadzałam na lekcjach i zawsze jakoś sobie radziłam. Jak mogłam mieć ADHD?”
ADHD u kobiet nie zawsze wygląda tak, jak stereotypowo wyobrażamy sobie to zaburzenie. Trudności mogą przez wiele lat pozostawać mało widoczne dla otoczenia – szczególnie wtedy, gdy osoba nauczyła się je kompensować.
Dobra organizacja „na zewnątrz” nie musi oznaczać, że organizowanie się przychodzi łatwo. Czasem za terminowością stoją wielokrotne sprawdzanie, działanie pod presją ostatniej chwili, ogromny wysiłek, lęk przed popełnieniem błędu albo potrzeba kontrolowania wszystkiego.
Podobnie dobre wyniki w szkole nie wykluczają ADHD. Warto pytać nie tylko „czy sobie radziłaś?”, ale również:
„Ile kosztowało Cię to, żeby sobie radzić?”
W dorosłości dotychczasowe strategie mogą przestać wystarczać. Studia, praca, prowadzenie domu, rodzicielstwo czy konieczność samodzielnego organizowania wielu obszarów życia jednocześnie zwiększają obciążenie funkcji wykonawczych.
Wtedy bardziej widoczne mogą stać się m.in. trudności z rozpoczynaniem zadań, prokrastynacja, zapominanie, chaos organizacyjny, przeciążenie, impulsywność czy trudności z regulacją emocji.
Jednocześnie nie każda kobieta, która rozpoznaje u siebie takie cechy, ma ADHD. Podobny obraz może wiązać się m.in. z przewlekłym stresem, zaburzeniami lękowymi, depresją, doświadczeniami traumatycznymi, problemami ze snem czy spektrum autyzmu. Możliwe jest również współwystępowanie kilku trudności.
Dlatego w diagnostyce ADHD u osoby dorosłej ważne jest nie tylko zebranie listy obecnych objawów, ale również odtworzenie historii funkcjonowania od dzieciństwa oraz mechanizmów, dzięki którym przez lata udawało się kompensować trudności.
Pytanie nie brzmi więc tylko: „Czy dawałam sobie radę?”, ale również: „W jaki sposób dawałam sobie radę i jaką cenę za to płaciłam?”
29/09/2026