Wydaje mi się, że pogodziłam się już z sytuacją w jakiej się znalazłam. Jestem po 50-tce, obiektywni

6 odpowiedzi
Wydaje mi się, że pogodziłam się już z sytuacją w jakiej się znalazłam. Jestem po 50-tce, obiektywnie atrakcyjna, wysportowana i zdrowa. Mam dorosłe dzieci. Ponad 2 lata temu zdecydowałam się zakończyć 7-letni związek, który nie sprawiał mi satysfakcji i nie miał żadnej przyszłości, ale tkwiłam w nim ze strachu, że zostanę sama...No i jestem. Nie mam chyba szans poznać nikogo sensownego, mieszkam w dużym mieście, gdzie jest wielka anonimowość...Mam napady lęku i paniki przed samotnością. Zawsze marzyłam o partnerskim związku...o wspólnym domu. Nigdy właściwie tego nie miałam, a każdy mój partner miał cechy mojego nieobecnego i unikającego, do tego przedwcześnie zmarłego ojca. Jak opanować to uczucie i pogodzić z się z rzeczywistością? Jak mam uciszyć natrętne myśli, że moje życie nie wygląda tak, jak chciałam...bo ciągle myślę, że podejmowałam tylko złe decyzje...
mgr Agnieszka Mądry
Psycholog, Psychoterapeuta
Kraków
Dzień dobry. To, co Pani opisuje, brzmi jak trudne doświadczenia związane nie tylko z samotnością, poczuciem straty po nieudanym związku , ale i ogólnym rozczarowaniem tym, jak potoczyło się życie. To naturalne, że w takich momentach pojawia się trudne emocje jak lęk, trudne myśli, złość na siebie, czy sytuację, czy nawet napady paniki. Bywa, że w kryzysie zawęża się nasze spojrzenie na rzeczywistość i nie dostrzegamy rozwiązania, ani pozytywnych aspektów życia, obwiniamy siebie. Pomocna bywa wtedy rozmowa z kimś bliskim i wpierającym. Jeśli nie ma takiej osoby, może warto skonsultować się z psychologiem, a biorąc po uwagę wspominane przez Panią powtarzające się schematy w relacjach damsko- męskich pomyśleć o przyjrzeniu się temu na terapii. Życzę Pani spokoju i wyjścia na prostą.
Znajdź eksperta
To brzmi bardzo boleśnie — jakby po latach podejmowania trudnych decyzji została Pani sama z ciszą, która zamiast ulgi przynosi lęk i natłok myśli.
Chcę Pani powiedzieć jedną ważną rzecz: to nie wygląda na „złe decyzje”, tylko na życie, w którym było dużo strachu przed samotnością i dużo pragnienia bliskości jednocześnie.
Te myśli, że „już za późno” czy „nie ma szans” potrafią być bardzo głośne, ale one zwykle nie mówią prawdy — raczej pokazują, jak bardzo Pani teraz potrzebuje bezpieczeństwa i oparcia.
Jeśli Pani chce, zapraszam do rozmowy. Czasem samo uporządkowanie tego, co się dzieje w środku, przynosi pierwszą ulgę — taką, żeby znów dało się oddychać trochę swobodnie.
Pozdrawiam
Sylwia Jankowska
To, co Pani opisuje, porusza kilka bardzo ważnych wątków jednocześnie: żałobę po niespełnionym marzeniu, lęk przed samotnością oraz próbę pogodzenia się z własną historią życiową. Przede wszystkim chcę podkreślić, że nie widzę w Pani słowach osoby, która podejmowała wyłącznie złe decyzje. Widzę kobietę, która przez wiele lat próbowała zaspokoić bardzo naturalną potrzebę bliskości i miłości, czasami kosztem własnego komfortu i szczęścia. To nie jest oznaka słabości, lecz ludzkiej potrzeby więzi.

Zwraca moją uwagę, że sama dostrzega Pani pewną prawidłowość – partnerzy przypominali emocjonalnie nieobecnego i unikającego ojca. W psychologii często obserwujemy, że nieświadomie szukamy relacji, które są nam znane emocjonalnie, nawet jeśli przynoszą cierpienie. Nie dlatego, że tego chcemy, ale dlatego, że nasz umysł próbuje dokończyć dawną historię i wreszcie uzyskać miłość, której kiedyś zabrakło. Świadomość tego mechanizmu jest już bardzo ważnym krokiem.

Mam też wrażenie, że cierpi Pani nie tylko z powodu obecnej samotności, ale również z powodu utraty wyobrażenia o życiu, które miało wyglądać inaczej. To są dwie różne rzeczy. Można być samotnym i nie cierpieć, a można żyć wśród ludzi i boleśnie przeżywać stratę marzeń. Kiedy pisze Pani: „moje życie nie wygląda tak, jak chciałam”, słyszę przede wszystkim żal. Żal po tym, czego nie było. A z żalem nie walczy się poprzez przekonywanie siebie, że „powinnam się pogodzić”. Żal trzeba przeżyć i opłakać.

Warto również przyjrzeć się temu, czy nie ocenia Pani swojej przeszłości z perspektywy wiedzy, którą ma Pani dzisiaj. To bardzo częsta pułapka. Dzisiaj widzi Pani skutki różnych wyborów, ale wtedy podejmowała je Pani z zasobami, doświadczeniem i świadomością, które miała w tamtym czasie. Łatwo powiedzieć po latach: „powinnam była zrobić inaczej”. Znacznie trudniej spojrzeć na siebie z tamtego okresu z większą łagodnością i zrozumieniem.

Jeśli chodzi o napady lęku i paniki, często nasilają się one wtedy, gdy samotność przestaje być tylko faktem, a zaczyna oznaczać coś więcej: „zostanę sama na zawsze”, „już nic dobrego mnie nie spotka”, „jest za późno”. To właśnie te katastroficzne interpretacje zwykle wywołują największe cierpienie. Tymczasem przyszłości nie znamy. Znamy jedynie teraźniejszość. A w teraźniejszości jest Pani atrakcyjną, aktywną, zdrową kobietą z bogatym doświadczeniem życiowym. Nie ma żadnych podstaw, by uznać, że możliwość stworzenia satysfakcjonującej relacji definitywnie się skończyła.

Jednocześnie zachęcałabym, aby celem nie było znalezienie sposobu na „uciszenie” wszystkich tych myśli. Im bardziej próbujemy je wypchnąć, tym mocniej wracają. Bardziej pomocne bywa zauważanie ich i odpowiadanie sobie: „To jest moja stara obawa, a nie obiektywna prawda o moim życiu”. Myśli nie zawsze są faktami.

Mam poczucie, że najważniejsza praca, jaka jest teraz przed Panią, nie dotyczy znalezienia partnera, ale odbudowania relacji z samą sobą. Nauczenia się, że własna wartość nie zależy od tego, czy obok jest ktoś bliski. Paradoksalnie właśnie wtedy, gdy przestajemy traktować związek jako warunek szczęścia, łatwiej tworzymy zdrowsze relacje.

Na koniec - ma Pani ponad 50 lat, a nie „już ponad 50 lat”. To nie jest drobna różnica językowa. W pierwszym zdaniu jest otwartość na dalszy ciąg życia. W drugim – przekonanie, że wszystko, co najważniejsze, już minęło. Z Pani listu nie wynika, że życie się skończyło. Wynika raczej, że po raz pierwszy bardzo uczciwie patrzy Pani na swoją historię. A od tego często zaczynają się najbardziej znaczące zmiany.
Pani opisu wyłania się nie obraz osoby, która podjęła same złe decyzje, ale kogoś, kto przez lata bardzo potrzebował bliskości i bezpieczeństwa, a jednocześnie próbował sobie z tym poradzić najlepiej, jak umiał. Warto zwrócić uwagę na pewien mechanizm: energia podąża za uwagą. Jeśli nasz umysł wciąż wraca tylko do tego, co się nie udało, czego zabrakło i jakie były błędy, po czasie zaczynamy mieć wrażenie, że całe nasze życie było pasmem porażek. Wtedy naturalnie pojawia się więcej smutku, lęku i poczucia straty. Nie dlatego, że taka jest cała prawda, ale dlatego, że właśnie tę część historii stale wzmacniamy, bo do niej wracamy. Warto spróbować spojrzeć na swoje życie szerzej: co zbudowałam, co przetrwałam, co mi się udało, jakie dobre momenty jednak były? Być może obok trudnych decyzji były też odważne wybory, relacje, osiągnięcia, chwile radości i rzeczy, które świadczą o Pani sile i dodadzą pewności siebie w trudnych chwilach. Nie jestem w stanie zagwarantować Pani odnalezienia partnera, gdyż wróżenie wykracza poza moje kompetencje ;), ale dzięki temu może zauważy Pani, że ma Pani największego sojusznika, jakim jest dla Pani sama w sobie.
Dzień dobry,
Czytając Pani wiadomość, widzę, jak wiele bólu i rozczarowania wiąże się z tym, że życie nie potoczyło się tak, jak Pani oczekiwała. W takiej sytuacji naturalne jest, że pojawiają się trudne emocje, lęk przed samotnością oraz myśli wracające do przeszłych decyzji... mimo obaw przed samotnością zdecydowała się Pani zakończyć związek, który nie dawał Pani satysfakcji i w którym nie widziała Pani przyszłości. To z pewnością wymagało odwagi.
Jeśli lęk i natrętne myśli są dla Pani dużym obciążeniem i potrzebowałaby Pani wsparcia, zapraszam na konsultację psychologiczną online.
Pozdrawiam serdecznie,
Katarzyna Jasnowska
Dzień dobry!
Przejście przez tak dużą zmianę i zmierzenie się z lękiem przed samotnością wymaga ogromnej odwagi, którą już Pani w sobie ma. To całkowicie naturalne, że w tym momencie życia pojawiają się trudne myśli oraz tęsknota za bliskością.Zauważenie schematu relacji i jego powiązania z figurą ojca to już milowy krok do przodu. Lęku i natrętnych myśli nie trzeba jednak "uciszać" na siłę – warto przyjrzeć się im z empatią i zrozumieć, przed czym chcą Panią chronić. Zasługuje Pani na bezpieczną relację, a Pani dotychczasowe decyzje były próbą radzenia sobie najlepiej, jak Pani potrafiła.Serdecznie zapraszam Panią na indywidualną konsultację psychologiczną online. Wspólnie poszukamy sposobów na opanowanie lęku, przyjrzymy się powtarzanym schematom i pomożemy Pani odbudować poczucie wpływu na własne życie. Pozdrawiam !

Podobne pytania

Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie

  • Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo.
  • Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle.
  • Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza.
  • Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą.
  • Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza.
  • Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków.

Ta wartość jest za krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków.


Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie
Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie.

Masz podobny problem? Ci specjaliści mogą Ci pomóc:

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.