Dzień dobry, proszę o informację czy w moim przypadku są to sytuacje, które wymagają szerszych konsu

Dzień dobry, proszę o informację czy w moim przypadku są to sytuacje, które wymagają szerszych konsultacji z psychologiem. Jestem pomiędzy 30 a 40 rokiem życia. Zauważyłam u siebie nerwowość na różne sytuacje. Zaczęło się w pracy, w której pracuję od 10 lat, denerwuje mnie niekompetencja współpracowników i przełożonych, a mój pedantyzm kłoci się mocno z wykonywaniem pracy byle jak. Dodatkowo musze świecić oczami przed Klientami za czyjeś niedociągnięcia. Przez zmianę siedziby biura wstaję przed 5:00 i jadę ponad godzinę do miejsca pracy, co bardzo mnie irytuje. Zmiana godziny pracy na późniejszą nie wchodzi w grę z powodu sporych korków, przez które dojazd trwałby dłużej. W pracy oczy same mi się zamykają, pomimo zachowywania 6-7h snu. Spadła mi motywacja do podejmowania jakichkolwiek nowych spraw w pracy, robię niezbędne minimum, nie mam też w niej jakiś większych stresów. Dodatkowo zaczęli irytować mnie ludzie, wszędzie – w komunikacji, w sklepach, na chodniku albo idą za wolo, wchodzą pod nogi, nie zdejmują plecaka w zapchanym tramwaju, pchają się do komunikacji miejskiej, aby tylko zająć miejsce siedzące, trąbią na pieszych jadąc rowerem po chodniku, etc. Uruchamiam się przy takich sytuacjach i nie gryzę się w język, co często kończy się ostrą wymianą zdań. Przez te ciągłe irytacje spadły mi również chęci do podejmowania ulubionych aktywności, m.in. chodzenia na siłownię czy jazda rowerem. Jestem zmęczona powrotami z pracy, jedyne o czym myślę to o drzemce i zagraniu w grę komputerową (dotychczas uznawałam gry za marnotrawco czasu). Wiem, że te ciągłe wkurzenia i irytacje „zjadają” moją energię, ale nie potrafię tego opanować, wyciszyć się czy ugryźć się w język. Nadmienię, że 3 lata temu zmarła moja kochana mama i zastanawiam się czy to nie spowodowało mojej „wybuchowości” i poczucia bezsensowności wszystkiego.

11 odpowiedzi


Dzień dobry, opisane przez Panią trudności rzeczywiście warto potraktować uważnie, ponieważ wskazują na długotrwałe przeciążenie psychiczne i emocjonalne. Narastająca drażliwość, zmniejszona tolerancja na codzienne sytuacje, poczucie zmęczenia mimo snu, spadek motywacji oraz ograniczenie aktywności, które wcześniej dawały przyjemność i regenerację, często są sygnałem, że organizm i psychika funkcjonują od dłuższego czasu pod dużym obciążeniem. W Pani opisie widoczne są elementy, które mogą wiązać się zarówno z przewlekłym stresem zawodowym i objawami wypalenia, jak również z konsekwencjami długotrwałego napięcia związanego z codziennym funkcjonowaniem. Praca w warunkach, które wymagają ciągłego mierzenia się z niedociągnięciami innych osób, przy jednoczesnym wysokim poczuciu odpowiedzialności i potrzebie zachowania wysokich standardów, może prowadzić do narastającej frustracji oraz wyczerpania emocjonalnego. Znaczenie może mieć również doświadczenie straty mamy. Proces żałoby nie zawsze przebiega w sposób oczywisty i nie zawsze objawia się wyłącznie smutkiem. Często po czasie pojawia się większa drażliwość, obniżona odporność psychiczna, poczucie pustki, spadek energii czy trudność w odczuwaniu satysfakcji z codziennych aktywności. Dodatkowym czynnikiem obciążającym może być codzienny bardzo wczesny rytm dnia, długie dojazdy do pracy oraz niewystarczająca regeneracja, które wpływają na obniżenie tolerancji na bodźce i zwiększoną podatność na napięcie. W tej sytuacji konsultacja psychologiczna może być pomocna, aby spokojnie przyjrzeć się źródłom obecnego napięcia, zrozumieć mechanizmy stojące za nasilonymi reakcjami emocjonalnymi i poszukać sposobów odzyskania większej równowagi psychicznej. Serdecznie zapraszam na konsultację online lub w gabinecie w celu spokojnego poznania problemu i wspólnego ustalenia najbardziej wspierającej formy pomocy. Joanna Urbaniak

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Dzień Dobry, Opisywana przez Panią sytuacja jak najbardziej kwalifikuje się do konsultacji. Porusza Pani wiele wątków, od pracy, przez relacje i obniżony nastrój, aż do utraty ukochanej osoby - każde z nich warte są uwagi, a już w szczególności kiedy współwystępują. Wszystkie wymienione mogą nas bardzo obciążać. Czasami rozmowa ze specjalistą daje nam inną perspektywę na nasze sprawy, pozwala na znalezienie źródła trudności i lepsze rozumienie naszych zachowań i sposobów radzenia sobie. Wszystkiego dobrego!


Dzień dobry, dziękuję za Pani wiadomość i za to, że tak otwarcie opisała Pani swoją sytuację. To, co Pani przeżywa, brzmi jak duże i długotrwałe obciążenie, dlatego zdecydowanie warto przyjrzeć się temu szerzej podczas konsultacji z psychologiem. Nasilona drażliwość, zmęczenie, spadek motywacji, mniejsza chęć do aktywności, a także poczucie przeciążenia i trudność w wyciszeniu mogą być sygnałem, że organizm i psychika są już od dłuższego czasu w napięciu. Warto również uwzględnić stratę mamy — żałoba potrafi oddziaływać także po latach i czasem ujawnia się nie tylko poprzez smutek, ale również przez rozdrażnienie, wyczerpanie czy poczucie bezsensu. Na podstawie samej wiadomości nie da się jeszcze jednoznacznie ocenić, z czego dokładnie wynikają te trudności, ale to z pewnością są objawy, które zasługują na spokojne omówienie i większą uwagę. Konsultacja może pomóc lepiej zrozumieć, co się obecnie z Panią dzieje, skąd bierze się to napięcie i jaka forma wsparcia byłaby dla Pani najwłaściwsza. Jeśli będzie chciała Pani przyjrzeć się temu bliżej, zapraszam na konsultację. Jeśli natomiast poczucie bezsensu zaczęłoby się nasilać albo pojawiłyby się myśli o zrobieniu sobie krzywdy, bardzo ważne jest, aby nie zostawała Pani z tym sama i jak najszybciej sięgnęła po pilną pomoc specjalistyczną. Z życzliwością, Karolina Lechna


Dzień dobry, dziękuję za bardzo szczery i uważny opis swojej sytuacji – to już pierwszy ważny krok. Z tego, co Pani opisuje, nie wygląda to na „jednorazowy problem”, ale raczej na nakładające się na siebie czynniki, które razem mogą prowadzić do silnego przeciążenia psychicznego. Widzę tu kilka obszarów, które mogą mieć znaczenie: długotrwałe zmęczenie fizyczne (wczesne wstawanie, dojazdy, niewystarczająca regeneracja), frustracja związana z pracą i rozbieżnością standardów, narastająca drażliwość i obniżona tolerancja na codzienne sytuacje, spadek motywacji i wycofanie z aktywności, które wcześniej dawały przyjemność, oraz bardzo ważny wątek – strata mamy, która mogła nie zostać w pełni przeżyta i „domknięta” emocjonalnie. To, że pojawia się Pani złość, impulsywność i poczucie bezsensu, nie jest oznaką słabości – często jest to sygnał, że organizm i psychika są już przeciążone i próbują sobie z tym poradzić. Odpowiadając wprost na Pani pytanie: tak – to jest moment, w którym warto rozważyć konsultację z psychologiem. Nie dlatego, że „coś jest nie tak”, ale dlatego, że: te objawy zaczynają wpływać na codzienne funkcjonowanie, pojawia się trudność w regulowaniu emocji, spada jakość życia i poziom energii. Dobra wiadomość jest taka, że są to obszary, nad którymi można bardzo skutecznie pracować – m.in.: regulacją napięcia i emocji, odzyskiwaniem energii i motywacji, stawianiem granic w pracy, oraz przepracowaniem straty, jeśli nadal jest ona obecna „w tle”. Na ten moment warto też zwrócić uwagę na podstawy: realną ilość i jakość snu, poziom przeciążenia (czy jest przestrzeń na regenerację), oraz sygnały z ciała (zmęczenie, napięcie). Jeśli miałabym podsumować jednym zdaniem: to, co Pani przeżywa, jest zrozumiałą reakcją na długotrwałe obciążenie – i zdecydowanie zasługuje na wsparcie, a nie na „radzenie sobie w pojedynkę”. Pozdrawiam serdecznie


Dzień dobry. Decyzja o rozpoczęciu terapii nie zawsze musi wynikać z ogromnego kryzysu – czasem to po prostu chęć poprawy jakości życia lub zrozumienia siebie. Terapia to nie tylko leczenie zaburzeń, to także narzędzie rozwoju osobistego, lepszego rozumienia siebie, na głębszym poziomie. Pierwsza wizyta to zazwyczaj konsultacja, która nie zobowiązuje do długiego procesu, a pozwala podjąć decyzję zarówno przez specjalistę jak i pacjenta. Wata zadać sobie pytanie: „Czy mój obecny stan psychiczny sprawia, że nie mogę żyć tak, jak bym chciała, a moje dotychczasowe sposoby radzenia sobie przestały działać?” Pozdrawiam serdecznie.


Czy przepracowała Pani żałobę po śmierci mamy? Czy może Pani pozwolić sobie na krótki urlop w pracy, na odcięcie się od muszę, powinnam i zajęcie się marnotrawieniem czasu? Czy jest Pani w stanie odpuścić pracę w imię zdrowia? Zapraszam do kontaktu


Dzień dobry, Opisane przez Panią objawy zdecydowanie warto skonsultować z psychologiem/psychoterapeutą. To, co Pani przeżywa, może wskazywać na: przewlekłe przeciążenie i zmęczenie (również związane z wczesnym wstawaniem i dojazdami), narastającą frustrację i spadek tolerancji na bodźce, obniżenie nastroju i motywacji, możliwe nieprzepracowane doświadczenie straty (śmierć mamy). Drażliwość, wybuchowość, utrata energii i ograniczenie aktywności, które wcześniej sprawiały przyjemność, to sygnały, że organizm jest przeciążony. Co warto zrobić: rozpocząć konsultacje psychologiczne/psychoterapeutyczne (w celu lepszego zrozumienia źródła napięcia i pracy nad regulacją emocji), rozważyć konsultację psychiatryczną, jeśli objawy będą się utrzymywać lub nasilać, przyjrzeć się obciążeniu codziennemu (sen, dojazdy, regeneracja). Ważne: To nie jest „kwestia charakteru” ani „braku cierpliwości”, tylko sygnał, że Pani zasoby są aktualnie wyczerpane. Im wcześniej zajmie się Pani tym obszarem, tym łatwiej będzie odzyskać równowagę.

mgr Danuta Trochowska

mgr Danuta Trochowska

psychoterapeuta

Warszawa

Umów wizytę

Dzień dobry. Napisała Pani dużo o pracy, dojazdach i irytacji na ludzi, a na końcu wspomniała jednym zdaniem, że trzy lata temu zmarła Pani ukochana mama. I zapytała Pani, czy to może mieć związek z tym, co dzieje się obecnie. Chciałabym zacząć właśnie od tego zdania, ponieważ nie musi ono być jedynie dopiskiem. Może być bardzo ważną częścią całego obrazu. Pyta Pani, czy opisana sytuacja jest wystarczającym powodem do konsultacji psychologicznej. Tak. Nie dlatego, że sama złość lub irytacja muszą oznaczać chorobę, lecz dlatego, że od dłuższego czasu wpływają na wiele obszarów Pani życia: pracę, relacje z ludźmi, odpoczynek, zainteresowania i codzienne funkcjonowanie. Z Pani opisu wyłania się obraz znacznego przeciążenia: pobudki przed piątą, długi dojazd, konieczność odpowiadania przed klientami za cudze błędy, konflikt między Pani sumiennością a sposobem pracy otoczenia, spadek motywacji, rezygnacja z siłowni i roweru oraz silna potrzeba odcięcia się po powrocie do domu. Wyczerpanie nie zawsze bierze się z jednego wielkiego stresu. Często powstaje z wielu codziennych obciążeń, które przez długi czas nie mają gdzie się rozładować. W takim stanie próg tolerancji układu nerwowego może się wyraźnie obniżyć. Ktoś idzie za wolno, nie zdejmuje plecaka albo wchodzi pod nogi — i reakcja pojawia się szybciej oraz intensywniej niż kiedyś. Nie musi to oznaczać, że stała się Pani złą, agresywną czy nietolerancyjną osobą. Może oznaczać, że Pani organizm ma coraz mniej przestrzeni na kolejne bodźce. Człowiek wypoczęty ma większy bufor. Człowiek przeciążony reaguje znacznie szybciej. Śmierć mamy również może mieć znaczenie. Żałoba nie zawsze przejawia się wyłącznie smutkiem i płaczem. Może wiązać się także z drażliwością, wyczerpaniem, poczuciem bezsensu, mniejszą odpornością na stres lub potrzebą odcinania się od emocji. Nie można jednak na podstawie krótkiego opisu stwierdzić, że to właśnie żałoba jest jedyną przyczyną obecnego stanu. Możliwe, że nakłada się na siebie kilka obciążeń. Sama Pani zresztą dostrzegła ten związek, choć zapisała go jakby mimochodem, na samym końcu. Warto tej intuicji zaufać. Dlatego podczas konsultacji warto przyjrzeć się jednocześnie kilku obszarom: – czy rozwija się silne przeciążenie lub wypalenie zawodowe, – co znajduje się pod złością: bezsilność, zmęczenie, smutek, poczucie niesprawiedliwości, – czy strata mamy miała przestrzeń, aby zostać przeżyta i nazwana, – jak odzyskać odpoczynek oraz aktywności, które wcześniej dawały Pani energię, – gdzie ma Pani realny wpływ, a gdzie codziennie ponosi koszty cudzych decyzji. Nie chodzi o to, aby nauczyć się jedynie „gryźć w język". Sama kontrola reakcji nie wystarczy, jeśli źródłem problemu jest długotrwałe wyczerpanie. Najpierw trzeba zrozumieć, co tak bardzo uszczupla Pani zasoby. Doraźnie może pomóc krótkie zatrzymanie przed reakcją i pytanie: „Czy ta sytuacja naprawdę wymaga mojej interwencji, czy mój organizm reaguje dziś z poziomu przeciążenia?". Nie każda nieprawidłowość musi zostać przez Panią naprawiona. Warto również stopniowo przywrócić choć jedną niewielką aktywność, która wcześniej dawała Pani przyjemność lub poczucie życia. Nie jako kolejne zadanie do wykonania, lecz jako sposób na odzyskiwanie kontaktu ze sobą. Ze względu na silną senność w pracy, mimo 6–7 godzin snu, dobrze byłoby skonsultować się także z lekarzem rodzinnym. Warto sprawdzić jakość snu i możliwe fizyczne przyczyny zmęczenia, zamiast automatycznie przypisywać wszystko psychice. Nie stała się Pani po prostu „wybuchowa". Z opisu wynika raczej, że jest Pani bardzo przeciążona, a być może również nadal niesie skutki ważnej straty. To nie jest wada charakteru. To sygnał, że potrzebuje Pani wsparcia, odpoczynku i miejsca, w którym będzie można przyjrzeć się temu bez oceniania. Serdecznie pozdrawiam.


Namawiam do spotkania z psychologiem i ,,wyrzucenia" wszystkich myśli. Rozmowa wcześniej czy czy później doprowadzi do znalezienia przyczyny Pani rozdrażnienia i poprawia komfort życia.


Dzień dobry. Opisane przez Panią objawy zdecydowanie uzasadniają konsultację z psychologiem lub psychoterapeutą. Nie chodzi chodzi już wyłącznie o irytację w konkretnych sytuacjach, ponieważ pojawiły się również: przewlekłe zmęczenie, senność, utrata motywacji, rezygnowanie z ulubionych aktywności, wybuchowość oraz poczucie bezsensu. Mogą one świadczyć między innymi o długotrwałym przeciążeniu, wypaleniu zawodowym, obniżonym nastroju albo niewystarczająco przeżytej żałobie. Na podstawie samego opisu nie można jednak postawić diagnozy. Codzienne wstawanie przed godziną 5.00, długie dojazdy i odpowiedzialność za błędy innych osób mogą stopniowo wyczerpywać zasoby psychiczne. W takim stanie nawet drobne zachowania innych ludzi zaczynają być odbierane jak kolejne przekroczenie granic. Śmierć mamy również może mieć znaczenie - żałoba nie zawsze zawsze przebiega liniowo, a niewyrażony smutek bywa przeżywany jako złość, rozdrażnienie lub zobojętnienie. Warto umówić się na konsultację, podczas której będzie można ustalić, kiedy dokładnie rozpoczęły się objawy i co je podtrzymuje. Ze względu na nasilone zmęczenie i senność dobrze byłoby także skonsultować się z lekarzem rodzinnym i wykluczyć przyczyny somatyczne. Nie warto czekać, aż wyczerpanie jeszcze bardziej ograniczy Pani codzienne funkcjonowanie. Jeżeli pojawiłyby się myśli o odebraniu sobie życia lub zrobieniu sobie krzywdy, należy niezwłocznie skorzystać z pilnej pomocy medycznej.


Dzień dobry. To, co Pani opisuje, rzeczywiście warto szerzej skonsultować z psychologiem. Nie dlatego, że sama irytacja musi oznaczać zaburzenie, ale dlatego, że pojawiło się jednocześnie przewlekłe zmęczenie, spadek motywacji i zainteresowania aktywnościami, większa drażliwość oraz poczucie bezsensu. Warto też zwrócić uwagę na sen i zmęczenie — 6–7 godzin może być dla części osób niewystarczające. Śmierć mamy mogła mieć wpływ na Pani sposób przeżywania emocji, również jeśli minęły już trzy lata. Żałoba nie zawsze przebiega w sposób oczywisty i czasem trudne emocje ujawniają się z opóźnieniem. Jednocześnie nie zakładałabym, że to jedyna przyczyna — znaczenie może mieć również obecne przeciążenie, dojazdy czy długo utrzymujące się napięcie. Myślę, że warto potraktować te objawy jako sygnał, że Pani organizm i psychika potrzebują trochę więcej uwagi. Jeśli chciałaby Pani przyjrzeć się temu spokojnie, zapraszam na konsultację — można zacząć od uporządkowania tego, co obecnie najbardziej odbiera Pani energię.

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.