Witam. Z moją narzeczoną znamy się od kilkunastu lat a oficjalnie od ponad roku, dodam że przedtem b

4 odpowiedzi
Witam. Z moją narzeczoną znamy się od kilkunastu lat a oficjalnie od ponad roku, dodam że przedtem byłem żonaty i byliśmy tylko kochankami. W końcu widząc jak cierpi i po jej sugestiach rozwiodłem się i zaczęliśmy oficjalnie się spotykać. Ale szybko zaczęło się stopniowo psuć. Zaczęła oskarżać mnie o podarowanie kredytu który zacząłem spłacać sam a wszystko poto zrobiłem aby bez problemu się rozwieść i co jakiś czas wmawia mi że ciągle kocham byłą żonę i się z nią spotykam co absolutnie jest nie prawdą. Proponowałem jej abyśmy udali się do specjalisty aby ratować związek ale stwierdziła że szkoda pieniędzy... W dniu dzisiejszym postanowiłem ją odwiedzić i porozmawiać ale przyjechała do niej córka ze swoim facetem i próbowano mnie nie wpuścić do mieszkania. Wszedłem siłą ki wywiązała się z nim szarpanina czego teraz bardzo żałuje bo nadmienie że jestem bardzo spokojnym facetem i ciężko mnie wyprowadzić z równowagi. Moją partnerka jest manipulowana przez dzieci które całe życie doją z niej kasę ..i nie ma własnego zdania. Proszę o pomoc
mgr Łukasz Prochnij
Seksuolog, Psycholog
Racibórz
Dzień dobry, widzę tu kilka nakładających się problemów naraz: narastającą nieufność i zazdrość w relacji, silny wpływ osób trzecich (dzieci/rodzina), oraz eskalację do konfliktu fizycznego. To ostatnie jest w tej chwili najpilniejsze, bo może mieć konsekwencje prawne i całkowicie zablokować możliwość spokojnej naprawy związku. Jeżeli chcesz nad tym popracować zapraszam na konsultacje.

Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online

Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.

Pokaż specjalistów Jak to działa?
mgr Hubert Szymczak
Psycholog dziecięcy, Psycholog
Warszawa
Pana sytuacja pokazuje, jak trudne bywa budowanie oficjalnej relacji na fundamentach dawnego romansu, ponieważ nieufność narzeczonej i oskarżenia o powrót do byłej żony często wynikają z jej wewnętrznego lęku, że historia może się powtórzyć. Muszę jednak otwarcie zaznaczyć, że siłowe wejście do mieszkania i szarpanina to momenty, w których granica bezpieczeństwa została przekroczona, a takie zachowania – nawet jeśli wynikają z bezsilności i chęci rozmowy – jedynie pogłębiają kryzys i dają otoczeniu argumenty przeciwko Panu. Skoro partnerka odmawia terapii i ulega wpływom dzieci, warto szczerze zapytać siebie, czy ona w ogóle chce walczyć o ten związek, bo bez jej dobrowolnego zaangażowania i zaufania, sam nie zdoła Pan udźwignąć ciężaru tej relacji. Proszę teraz skupić się na odzyskaniu własnego spokoju i wyciągnięciu wniosków z tego wybuchu emocji, zamiast próbować siłą egzekwować obecność tam, gdzie nie jest Pan obecnie zapraszany. Zapraszam na konsultację – stacjonarną lub online – gdzie w bezpiecznych warunkach przeanalizujemy te wydarzenia i pomożemy Panu odzyskać równowagę bez uciekania się do gwałtownych gestów.
Dzień dobry,
stosowanie siły nie jest niestety rozwiązaniem, a jedynie wpływa na pojawienie się konfliktów i problemów. Rozumiem, że zależy ci na partnerce i chcesz uratować wasz związek. Zapytaj partnerkę, kiedy będziecie mogli spokojnie porozmawiać o waszej relacji, kiedy będzie sama. O takich sprawach najlepiej rozmawiać bez osób trzecich, kiedy jest na to czas i przestrzeń. Zachęcam cię, abyś podczas rozmowy zapytał partnerkę, jak dalej widzi waszą relacje, co możecie zrobić, żeby naprawić relację. Zastanów się również jakie ty widzisz możliwości, abyście zbliżyli się ponownie do siebie. Jeśli potrzebujesz to zachęcam do spotkania z psychologiem, abyś mógł o tym więcej porozmawiać.
Trzymam kciuki i życzę powodzenia!
Pozdrawiam serdecznie,
Joanna Szlasa-Więczaszek
Widzę dużo bólu, ale najważniejsze: wejście siłą i szarpanina to sygnał, że emocje przekroczyły bezpieczną granicę — teraz priorytetem jest zatrzymanie kontaktu na jakiś czas, bo ta relacja stała się dla Was obojga polem walki, a nie rozmowy. Jej zazdrość i oskarżenia prawdopodobnie wynikają z braku poczucia bezpieczeństwa (związek zaczął się w zdradzie, więc lęk o powtórkę łatwo się u niej uruchamia), jednak bez jej dobrowolnej pracy nad sobą i terapii par Ty sam tego nie „naprawisz”, a dalsze udowadnianie tylko wzmacnia spiralę podejrzeń. Teraz skup się na opanowaniu emocji i konsekwencji prawnych tej sytuacji oraz zgłoś się indywidualnie do psychologa lub psychiatry, żeby przepracować złość, poczucie winy i zależność od tej relacji — dopiero z pozycji spokoju będziesz mógł zdecydować, czy ten związek jest jeszcze dla Ciebie bezpieczny.

Eksperci

Beata Sieradzka-Bębnowska

Beata Sieradzka-Bębnowska

Psycholog, Psychoterapeuta

Kraków

Katarzyna Staniszewska

Katarzyna Staniszewska

Psycholog, Psychoterapeuta

Pruszków

Piotr Pośpiech

Piotr Pośpiech

Seksuolog, Ginekolog

Opole

Michał Adamczyk

Michał Adamczyk

Urolog

Poznań

Krzysztof Stanisław Pawłowski

Krzysztof Stanisław Pawłowski

Internista, Reumatolog, Alergolog

Nowy Sącz

Grażyna Pulka

Grażyna Pulka

Alergolog, Internista

Kraków

Podobne pytania

Masz pytania?

Nasi lekarze i specjaliści odpowiedzieli na 165 pytań dotyczących usługi: zaburzenia seksualne
  • Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo.
  • Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle.
  • Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza.
  • Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą.
  • Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza.
  • Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków.

Ta wartość jest za krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków.


Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie
Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.