Mam poważny problem natury psychicznej. Żyję w związku 8 lat, mamy dwoje dzieci /nie wiem czy to ist
5
odpowiedzi
Mam poważny problem natury psychicznej. Żyję w związku 8 lat, mamy dwoje dzieci /nie wiem czy to istotne/. Od kilku lat żona zaczęła bardziej dbać o siebie, uczestniczyć w slużbowym życiu, co prawdopodobnie wynika z zajmowanego przez nią stanowiska kierownicznego. Około roku temu pojawił się u mnie lęk, że żona może mnie zdradzać. Często siedzi z telefonem, zauważyłem dziwne uśmiechy w czasie tego. Wśród korespondencji zauważyłem kilku jej znajomych, którzy wyraźnie wystawiają ją na "próbę" pisząc jej o atrakcyjności, seksowności etc. Z mojej strony tych słów nie brakuje, ale raczej ją to męczy niż cieszy. Zbyt nachalny jestem podobno. Wglg niej, a wyszlo to w
czasie kilku awantur, to tylko koledzy i ma poczucie tego co można- aboslutnie nie ma mowy o zdradzie. Przy czym odpowiada im nie wprost, tj. nie kategorycznie żeby się odwalili, a albo nic nie odpowiada albo wysyła emotikony i jakoś temat schodzi. Wg niej nie chce zrywac kontaktoŵ- zależność slużbowa, etc. , a ja mam poradzić sobie z urojeniem sam. Przy czym obecnie żona nie tylko nie mówi mi o takim podbijaniu do niej, co wrecz pilnuje telefonu żebym nie zaglądał i nie czytał tego co powoduje wg niej te urojenia. Wg niej odbija mi i problemy są w mojej głowie, a nie w realnym życiu. Mówi , że robię się natarczywy, męczący. Problem polega na tym, że nie mogę już normalnie funkcjonować. W firmie nie myślę o niczym innym, nie umiem się swobodnie zachowywać, powoli tracę chęć do życia, choć trzyma mnie nadzieja, że będzie inaczej. Seks uprawiamy z żoną raz na tydzień, czasem niestety urojenia powodują że w trakcie stosunku się nie sprawdzam. To jest takie błędne koło z którego nie mogę się wydostać. Nie wiem jaka jest prawda z tymi znajomymi, boję się że jednak mnie zdradza, to powoduje że mam paniczny strach i nie wychodzi mi czasem w łóżku i tak to się toczy. Przy tym terapia z żoną nie wchodzi w grę bo się nie godzi i nie uznaje jej. Mam się czymś zająć i nie wymyślać, przy czym nie chcę się niczym zajmować bo myślę o jednym. Rozmowy kolejne nie mają już sensu bo wszystko sprowadzane jest do moich urojeń. Jak mam poradzić sobie z ta zazdrością, lękiem , jak zbudować w sobie poczucie pewności , że wszystko jest ok ? Wiem, że to dla kogoś banał i chore (może dlatego tu jestem) ale ja naprawdę tracę chęć życia i traktuję ten wpis jako ostatnią deskę ratunku. Jak mam przestać myślec..
czasie kilku awantur, to tylko koledzy i ma poczucie tego co można- aboslutnie nie ma mowy o zdradzie. Przy czym odpowiada im nie wprost, tj. nie kategorycznie żeby się odwalili, a albo nic nie odpowiada albo wysyła emotikony i jakoś temat schodzi. Wg niej nie chce zrywac kontaktoŵ- zależność slużbowa, etc. , a ja mam poradzić sobie z urojeniem sam. Przy czym obecnie żona nie tylko nie mówi mi o takim podbijaniu do niej, co wrecz pilnuje telefonu żebym nie zaglądał i nie czytał tego co powoduje wg niej te urojenia. Wg niej odbija mi i problemy są w mojej głowie, a nie w realnym życiu. Mówi , że robię się natarczywy, męczący. Problem polega na tym, że nie mogę już normalnie funkcjonować. W firmie nie myślę o niczym innym, nie umiem się swobodnie zachowywać, powoli tracę chęć do życia, choć trzyma mnie nadzieja, że będzie inaczej. Seks uprawiamy z żoną raz na tydzień, czasem niestety urojenia powodują że w trakcie stosunku się nie sprawdzam. To jest takie błędne koło z którego nie mogę się wydostać. Nie wiem jaka jest prawda z tymi znajomymi, boję się że jednak mnie zdradza, to powoduje że mam paniczny strach i nie wychodzi mi czasem w łóżku i tak to się toczy. Przy tym terapia z żoną nie wchodzi w grę bo się nie godzi i nie uznaje jej. Mam się czymś zająć i nie wymyślać, przy czym nie chcę się niczym zajmować bo myślę o jednym. Rozmowy kolejne nie mają już sensu bo wszystko sprowadzane jest do moich urojeń. Jak mam poradzić sobie z ta zazdrością, lękiem , jak zbudować w sobie poczucie pewności , że wszystko jest ok ? Wiem, że to dla kogoś banał i chore (może dlatego tu jestem) ale ja naprawdę tracę chęć życia i traktuję ten wpis jako ostatnią deskę ratunku. Jak mam przestać myślec..
Dzień dobry. Jak ważne, że Pan o tym pisze i prosi o pomoc. To zdecydowanie adekwatne zachowanie. Trudności, które Pan opisuje mogą mieć różne podłoża i źródła. Być może to nieuzasadniony lęk, który odbiera Panu radość życia i utrudnia funkcjonowanie w rolach jakie chce Pan pełnić. Myślę, że warto skonsultować Pana sposób działania i radzenia sobie z lękiem ze specjalistą. Przeżywa Pan stres, niepokój które nie zaopiekowane mogą narastać i obniżyć komfort życia. Pozdrawiam. Anna Wiecka
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Dzień dobry,
Niewątpliwie opisywana przez Pana sytuacja, jest dla Pana niezmiernie trudna i stresująca. Postrzegana przez Pana zmiana w zachowaniu żony jest przez Pana przeżywana nie tylko w kontekście relacji małżeńskiej, a przez to zapewne także i rodzinnej, ale także na tle Pańskiego indywidualnego poczucia bezpieczeństwa, akceptacji i dobrostanu psychicznego.
Z zamieszczonego przez Pana opisu wnioskować można, iż w przestrzeni Państwa relacji pojawiły się liczne trudności w komunikacji granic, potrzeb, a także niezgodności co do sposobu ich realizacji. Niestety na podstawie krótkiego opisu sytuacji „w pigułce” niemożliwym jest postawienie trafnej hipotezy i dalszych bardziej szczegółowych zaleceń, przede wszystkim ze względu na fakt, iż przedstawiony przez Pana obraz, z terapeutycznej perspektywy jest niekompletny i wymagałby uzupełnienia informacji i zadania przynajmniej kilku pytań pomocniczych. Postaram się jednak dać kilka wskazówek, które mogą pomóc.
Ponieważ sytuacja odbija się na dwóch płaszczyznach, warto byłoby również w ten sam sposób ją zaadresować - zarówno poprzez terapię indywidualną, jak i terapię par.
Rozumiem, że obawia się Pan odmowy udziału w terapii par ze strony żony - może ona być sceptycznie nastawiona do terapii, bądź jej niechętna. Niestety, do rozpoczęcia terapii par niezbędna jest zgoda i gotowość do podjęcia pracy nad relacją ze strony obydwu osób będących w związku. Ponieważ relacja jest konstruktem dynamicznym, opartym na wzajemności, niemożliwe jest jej naprawienie poprzez starania i zaangażowanie wyłącznie jednej strony.
Niezależnie od kontekstu relacyjnego, w swoim opisie wnosi Pan również wiele kawałków związanych z Pana indywidualnymi trudnościami (takimi jak poczucie zagrożenia, zazdrość, problemy z poczuciem własnej wartości) - być może zatem warto byłoby w tej sytuacji zaangażować się w pracę w ramach psychoterapii własnej, która może być Panu pomocna zarówno w perspektywie Pańskiego samopoczucia, jak również może pomóc przyjrzeć się bliżej temu w jaki sposób przeżywa Pan i reaguje na relację z żoną.
Zdaję sobie sprawę, że sytuacja jest bardzo trudna, ale podjęcie kroków w kierunku rozwiązania problemów może przynieść realną poprawę. Wsparcie profesjonalisty może okazać się kluczowe w przezwyciężeniu obecnych trudności.
Jeśli będzie Pan odczuwał potrzebę pogłębienia tematu, bądź zaopiekowania się nim, zapraszam do umówienia krótkiej, bezpłatnej konsultacji telefonicznej lub dłuższej konsultacji w gabinecie.
Jestem psychologiem i psychoterapeutką psychodynamiczną, w swojej pracy odnoszę się także do teorii relacji z obiektem oraz metody TFP (Transference Focused Psychotherapy) - metoda ta jest szczególnie pomocna w adresowaniu trudności występujących w obszarze relacji.
Przyjmuję stacjonarnie w Warszawie, przy Placu Zbawiciela, udzielam konsultacji online. Zapraszam do kontaktu.
Niewątpliwie opisywana przez Pana sytuacja, jest dla Pana niezmiernie trudna i stresująca. Postrzegana przez Pana zmiana w zachowaniu żony jest przez Pana przeżywana nie tylko w kontekście relacji małżeńskiej, a przez to zapewne także i rodzinnej, ale także na tle Pańskiego indywidualnego poczucia bezpieczeństwa, akceptacji i dobrostanu psychicznego.
Z zamieszczonego przez Pana opisu wnioskować można, iż w przestrzeni Państwa relacji pojawiły się liczne trudności w komunikacji granic, potrzeb, a także niezgodności co do sposobu ich realizacji. Niestety na podstawie krótkiego opisu sytuacji „w pigułce” niemożliwym jest postawienie trafnej hipotezy i dalszych bardziej szczegółowych zaleceń, przede wszystkim ze względu na fakt, iż przedstawiony przez Pana obraz, z terapeutycznej perspektywy jest niekompletny i wymagałby uzupełnienia informacji i zadania przynajmniej kilku pytań pomocniczych. Postaram się jednak dać kilka wskazówek, które mogą pomóc.
Ponieważ sytuacja odbija się na dwóch płaszczyznach, warto byłoby również w ten sam sposób ją zaadresować - zarówno poprzez terapię indywidualną, jak i terapię par.
Rozumiem, że obawia się Pan odmowy udziału w terapii par ze strony żony - może ona być sceptycznie nastawiona do terapii, bądź jej niechętna. Niestety, do rozpoczęcia terapii par niezbędna jest zgoda i gotowość do podjęcia pracy nad relacją ze strony obydwu osób będących w związku. Ponieważ relacja jest konstruktem dynamicznym, opartym na wzajemności, niemożliwe jest jej naprawienie poprzez starania i zaangażowanie wyłącznie jednej strony.
Niezależnie od kontekstu relacyjnego, w swoim opisie wnosi Pan również wiele kawałków związanych z Pana indywidualnymi trudnościami (takimi jak poczucie zagrożenia, zazdrość, problemy z poczuciem własnej wartości) - być może zatem warto byłoby w tej sytuacji zaangażować się w pracę w ramach psychoterapii własnej, która może być Panu pomocna zarówno w perspektywie Pańskiego samopoczucia, jak również może pomóc przyjrzeć się bliżej temu w jaki sposób przeżywa Pan i reaguje na relację z żoną.
Zdaję sobie sprawę, że sytuacja jest bardzo trudna, ale podjęcie kroków w kierunku rozwiązania problemów może przynieść realną poprawę. Wsparcie profesjonalisty może okazać się kluczowe w przezwyciężeniu obecnych trudności.
Jeśli będzie Pan odczuwał potrzebę pogłębienia tematu, bądź zaopiekowania się nim, zapraszam do umówienia krótkiej, bezpłatnej konsultacji telefonicznej lub dłuższej konsultacji w gabinecie.
Jestem psychologiem i psychoterapeutką psychodynamiczną, w swojej pracy odnoszę się także do teorii relacji z obiektem oraz metody TFP (Transference Focused Psychotherapy) - metoda ta jest szczególnie pomocna w adresowaniu trudności występujących w obszarze relacji.
Przyjmuję stacjonarnie w Warszawie, przy Placu Zbawiciela, udzielam konsultacji online. Zapraszam do kontaktu.
Trudno budować szczęśliwy związek, kiedy jedno z partnerów mówi "twoje uczucia się dla mnie nie liczą, to Twój problem, poradź sobie z nimi i mi nie przeszkadzaj"... Masakra. Współczuję. Pewnie można nadal domagać się rozmowy, uszanowania swoich potrzeb i uczuć, pewnie można stawiać asertywnie granice, pokazywać jej co się czuje naprawdę - odwoływać się do jej miłości, pytać dlaczego ona tak się zachowuje, co w tym zachowaniu jest dla niej ważnego. Może cos z tego zatrybi. W między czas trzeba żeby dbał Pan o siebie - znalazł w sobie współczucie do samego siebie, otoczył siebie opieką, dbał o swój dobrostan.
Dzień dobry. Sytuacja, w której się Pan znalazł wybrzmiewa jako przytłaczająca i przysparzająca cierpienia. Jeśli nie ma możliwości skorzystania z pomocy terapeuty par (oczywiście zgoda i zaangażowanie dwóch stron jest tutaj kluczowe i niezbędne) wówczas warto byłoby skorzystać z konsultacji psychologicznej lub psychoterapeutycznej indywidualnie. Pozwoli to Panu szerzej spojrzeć na swoją sytuację, uczucia, lepiej je rozumieć i odzyskać poczucie własnej wartości. Być może będzie to też okazją, aby wrócić do tematów, które mogą kłaść się cieniem na obecnie przeżywaną sytuację, a do czego samemu niezwykle trudno dotrzeć i tu wsparcie psychoterapeuty będzie pomocne. Myślę, że znacząco mogłoby to Pana wesprzeć w odzyskaniu stabilności i radości życia. Pozdrawiam serdecznie
Dzień dobry,
z opisu wynika, że doświadcza Pan bardzo silnego napięcia, lęku i zazdrości, które zaczynają wpływać na funkcjonowanie zawodowe, relacyjne i seksualne. Niezależnie od tego, jaka jest obiektywna sytuacja w relacji, poziom cierpienia, o którym Pan pisze, jest realny i wymaga potraktowania poważnie.
Zazdrość sama w sobie nie jest czymś patologicznym — staje się problemem wtedy, gdy przybiera postać uporczywych myśli, przymusu sprawdzania, silnego lęku i poczucia utraty kontroli. To, że nie może Pan przestać o tym myśleć, że napięcie przekłada się na trudności w pracy i w sferze seksualnej, wskazuje, że mechanizm zaczął się utrwalać i napędzać sam siebie.
W takiej sytuacji kluczowe nie jest rozstrzyganie „czy żona zdradza”, lecz przyjrzenie się temu, co dzieje się z Panem – skąd bierze się tak silny lęk przed utratą, dlaczego myśli przybierają tak natrętną formę, co sprawia, że nie potrafi Pan odzyskać poczucia bezpieczeństwa mimo zapewnień.
Terapia par bywa pomocna, ale jeśli żona nie wyraża zgody, warto rozważyć indywidualną konsultację psychologiczną lub psychoterapię dla siebie. Praca indywidualna może pomóc: zrozumieć mechanizm zazdrości, obniżyć poziom lęku, przerwać błędne koło napięcia i trudności seksualnych, odzyskać poczucie wpływu na własne reakcje.
Pisze Pan o utracie chęci życia. To sygnał, którego nie należy bagatelizować. Jeśli pojawiają się myśli rezygnacyjne lub poczucie, że sytuacja wymyka się spod kontroli, warto jak najszybciej zgłosić się do specjalisty – psychologa, psychoterapeuty lub lekarza psychiatry. W sytuacji nagłego pogorszenia samopoczucia należy skontaktować się z pomocą doraźną.
z opisu wynika, że doświadcza Pan bardzo silnego napięcia, lęku i zazdrości, które zaczynają wpływać na funkcjonowanie zawodowe, relacyjne i seksualne. Niezależnie od tego, jaka jest obiektywna sytuacja w relacji, poziom cierpienia, o którym Pan pisze, jest realny i wymaga potraktowania poważnie.
Zazdrość sama w sobie nie jest czymś patologicznym — staje się problemem wtedy, gdy przybiera postać uporczywych myśli, przymusu sprawdzania, silnego lęku i poczucia utraty kontroli. To, że nie może Pan przestać o tym myśleć, że napięcie przekłada się na trudności w pracy i w sferze seksualnej, wskazuje, że mechanizm zaczął się utrwalać i napędzać sam siebie.
W takiej sytuacji kluczowe nie jest rozstrzyganie „czy żona zdradza”, lecz przyjrzenie się temu, co dzieje się z Panem – skąd bierze się tak silny lęk przed utratą, dlaczego myśli przybierają tak natrętną formę, co sprawia, że nie potrafi Pan odzyskać poczucia bezpieczeństwa mimo zapewnień.
Terapia par bywa pomocna, ale jeśli żona nie wyraża zgody, warto rozważyć indywidualną konsultację psychologiczną lub psychoterapię dla siebie. Praca indywidualna może pomóc: zrozumieć mechanizm zazdrości, obniżyć poziom lęku, przerwać błędne koło napięcia i trudności seksualnych, odzyskać poczucie wpływu na własne reakcje.
Pisze Pan o utracie chęci życia. To sygnał, którego nie należy bagatelizować. Jeśli pojawiają się myśli rezygnacyjne lub poczucie, że sytuacja wymyka się spod kontroli, warto jak najszybciej zgłosić się do specjalisty – psychologa, psychoterapeuty lub lekarza psychiatry. W sytuacji nagłego pogorszenia samopoczucia należy skontaktować się z pomocą doraźną.
Eksperci
Podobne pytania
- Dzień dobry, znajoma mojej mamy ma niepełnosprawnego umysłowo syna w wieku ok. 28 lat, który od kilku lat przejawia skłonności pedofilne. Wykorzystuje do tego Internet, pisząc z obcymi małoletnimi osobami, wysyłając zdjęcia. Dwie sprawy w sądzie zakończyły się jego uniewinnieniem z racji jego stanu…
- Mam problem z powodu niedoczucia łechtaczki i wobec tego nigdy nie czułam takiej pełnej przyjemności w seksie, ale też nigdy się nie masturbowałam. Mam duży dyskomfort z tego powodu. Aktualnie mam 29 lat i bardziej się tym zainteresowałam, ponieważ jestem w stałej relacji i zależy mi na moim narzeczonym.…
- Witam. Mam 40 lat . Ogólnie mam urozmaicone fantazje w związku z tym się dużo masturbuje. Bo na seks z żoną to nie zbyt mogę polegać ponieważ mam przedwczesny wytryski i dochodzę w ciągu kilku sekund. Czy ktoś pomoże?
- Witam, mam 35 lat i od 15 lat z jedną partnerką. Dla urozmaicenia naszego życia erotycznego kupiłem pingwinka. Służy nam on jako gra wstępna. Wszystko było dobrze do momentu w którym zorientowałem się że moja żona używa go do masturbacji solo. Od tamtej pory pingwinek stał się moja zmorą, fobią. Poczułem…
- Jakie leki zastosować na wydłużenie czasu stosunku u mężczyzny??
- Witam. Z moją narzeczoną znamy się od kilkunastu lat a oficjalnie od ponad roku, dodam że przedtem byłem żonaty i byliśmy tylko kochankami. W końcu widząc jak cierpi i po jej sugestiach rozwiodłem się i zaczęliśmy oficjalnie się spotykać. Ale szybko zaczęło się stopniowo psuć. Zaczęła oskarżać mnie o…
- Niska objętość i siła wytrysku, abstynencja seksualna i pas cnoty. Mam problem z niską objętością i siłą wytrysku. Zdaję sobie sprawę, że porównywanie się do filmów pornograficznych to droga donikąd, natomiast mój wytrysk jest nieporównywalnie mniejszy oraz słabszy - zwykle zaledwie kilka małych kropel,…
- Jestem po zabiegu obrzezania z powodów metrycznych. Wczoraj była pierwsza próba sprawdzenia sprzętu po tuningu i niestety nie było to, co wcześniej. To ,że żołądź jest bardziej wrażliwa to luz, z czasem przejdzie. Miałem wrażenie jakbym nie do końca wszedł w partnerkę. Wcale jej nie czułem, wręcz miałem…
- Czy znajdę w Toruniu lub w okolicach lekarza zajmującego się transseksualizmem?
- Mam 33 lata i dwoje dzieci które urodziłam w wieku 19 i 21 lat Od tego czasu nie miałam partnera przez ponad 10 lat. Po tym czasie poznałam mezczyzne który miał od czasu do czasy problem z ,,dojsciem'' ponieważ brał leki i mówił, że to jest powód. Mógł za to długo się kochać i lubił to robić w różnych…
Masz pytania?
Nasi lekarze i specjaliści odpowiedzieli na 167 pytań dotyczących usługi: zaburzenia seksualne
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.