Pod koniec października nagle zmarł mój dziadek. Była to tak naprawdę pierwsza śmierć bliskiej mi os
Pod koniec października nagle zmarł mój dziadek. Była to tak naprawdę pierwsza śmierć bliskiej mi osoby za mojego dorosłego życia. Bardzo to przeżywałam i nastąpił w mojej głowie pewien kryzys egzystencjalny. Zaczęłam myśleć o śmierci innych moich bliskich, z którymi jestem jeszcze bardziej zżyta… pewnego razu pomyślałam sobie, że dobrze, że jest ze mną mój partner na co w mojej głowie pojawiła się myśl „nacieszycie się sobą jeszcze 2 lata”. Przeraziło mnie to, brzmiało jak jakaś przepowiednia skierowana do mnie, ale czuję jakby były to moje myśli, które ktoś mi wtłoczył. Od tamtej pory mam takich sytuacji coraz więcej. Głównie myśli dotyczące tego kto następny umrze, że po moim partnerze po 3 latach będzie to moja mama. Jestem tym przerażona. Boję się czy to tylko moja głowa, czy ja dostałam jakiś dar… z drugiej strony takie myśli to nie dar, to przekleństwo, skoro mam tylko taką informację i co mogę z nią zrobić? Ostatnio zanim pojechałam na badania z moim drugim dziadkiem też miałam myśli na temat wyniku badań, które do mnie przyszły i okazało się, że wynik był dokładnie taki jak powiedziała mi ta myśl. Nie wiem co robić, do kogo się z tym zwrócić. Czy to lęki, czy to coś innego, ponadprzyrodzonego… coraz częściej łapie się na tym, że moje myśli się sprawdzają i zaczynam od tego wariować, boję się przyszłości.
14 odpowiedzi
W opisanej przez Pani historię, zalecałbym na sam początek konsultację z psychologiem - kimś kto będzie w stanie poświęcić Pani swoją uwagę, skupić się na problemie oraz jego rozwiązaniu. W obliczu takich myśli wspierającym byłoby posiadać kogoś postronnego, kto nie oceniając byłby w stanie Pani pomóc. Czarnowidztwo, o którym Pani mówi, nie jest niczym przyjemnym i jestem głęboko przekonany, że zwykła codzienność musi być dla Pani bardzo trudna. Gdyby objawy i myśli nasilały się pomimo kontaktu i procesu z psychologiem - warto wtedy rozważyć wizytę u psychiatry. Dobrze dobrana farmakoterapia połączona z odpowiednią opieką psychologiczną potrafi przynieść ulgę, zdziałać cuda.
Proponuję konsultację u psychologa i podjęcie terapii. Powracające natrętne myśli bardzo utrudniają życie.
Przykro mi z powodu Pani dziadka, to było z pewnością trudne doświadczenie, i właśnie ta trudność, sprawiła że pojawiły się myśli, o którch Pani pisze, i są tak intensywne, że nie chcą odejść, a nawet jest ich więcej. Nie jest to dar, ale tak jak Pani napisała reakcja na pojawiający się lęk,przed utratą innych. To co postrzega Pani jako wizje, wynika z tego że zwraca Pani uwagę na sytuacje, które potwierdzają Pani myśli, a pomija te które mogłyby im zaprzeczyć.Ii nie jest to robione celowo, ale dzieje się w pewien sposób "automatycznie". Myślę że przy tej intensywności myśli, warto udać się do psychologa, lub psychoterapeuty, i porozmawiać o tych stanach - Można z nimi pracować, i jeśli nie całkowicie wyeliminować, to znacznie ograniczyć.
Dzień dobry, tego rodzaju myśli są zazwyczaj jednym z objawów zaburzeń lękowych. Choć to na pewno trudne, proszę spróbować podejść do nich, jak do produktów mózgu, które wystąpiły na skutek pogorszenia nastroju. Polecałabym skorzystanie ze wsparcia psychoterapeuty, który pomoże Pani nabrać dystansu do niechcianych treści i odzyskać siły po trudnych przejściach. Życzę odzyskania spokoju i pozdrawiam ! Emilia Szymanowicz
Dzień dobry, niektórzy ludzi mają silnie rozwiniętą intuicję czy pewien typ myślenia i odczuwania, który odbywa się w tle a nie jako świadomy proces myślowy. Pani przykłady wg mnie nie są związane z intuicją, gdyż intuicja nie jest aż tak konkretna by operować datami, zwłaszcza odnośnie śmierci. Tego nie da się przewidzieć kiedy ktoś umrze, bo przyczyn śmierci może być wiele i wcale nie muszą być przewidywalne. Podejrzewam, że ogarnął Panią wysoki poziom lęku powikłany z procesem żałoby. Jest to stan, w którym mogą okazać się pomocne: np leki przeciwlękowe i wsparcie psychologiczne w sytuacji kryzysowej.
Dzień dobry, Bardzo mi przykro z powodu Pani straty. Śmierć bliskiej osoby często staje się momentem, w którym nasze poczucie bezpieczeństwa zostaje zaburzone, a umysł bardzo intensywnie szuka sposobu, by przygotować się na kolejne ciosy. To, co Pani opisuje: te natrętne myśli o datach czy wynikach badań, które odbiera Pani jako “przepowiednie” jest zazwyczaj mechanizmem obronnym w przebiegu żałoby i silnego lęku uogólnionego. Kiedy czujemy się bezsilni wobec śmierci, nasz mózg może podpowiadać nam najczarniejsze scenariusze, próbując nas w ten sposób “uodpornić” czy przygotować na ewentualny ból w przyszłości. Zjawisko, w którym wydaje się nam, że myśl się sprawdziła (jak w przypadku wyników badań dziadka), często wynika z tzw. błędu potwierdzenia czyli podświadomie wyłapujemy te sytuacje, które pasują do naszych lęków, a ignorujemy te, w których nasze obawy się nie sprawdziły. Pani umysł jest w stanie ogromnego przeciążenia i lęku przed kolejną stratą. Te myśli są sygnałem, że Pani psychika potrzebuje teraz bardzo dużo wsparcia i zaopiekowania po stracie dziadka. Warto o tym porozmawiać z kimś, kto pomoże Pani oddzielić lęk od rzeczywistości i odzyskać poczucie spokoju. Pozdrawiam ciepło, Natalia Piznal-Sołtan
Śmierć bliskiej osoby to bardzo trudne doświadczenie, wobec którego trudno pozostać obojętnym, zwłaszcza gdy jest nagła i niespodziewana. To naturalne, że pojawia się wtedy nie tylko smutek, ale też silny lęk. Ktoś ważny odszedł, a wraz z tym zmienił się znany porządek świata. Pojawia się poczucie kruchości życia, niepewność i pytania egzystencjalne. Myśli o śmierci innych bliskich osób są częstą reakcją w żałobie i kryzysie. Umysł próbuje w ten sposób „oswoić” zagrożenie i odzyskać poczucie kontroli. To, co Pani opisuje, brzmi jak lękowe, natrętne myśli - mogą być one przeżywane jako obce, czasem wręcz jak „przepowiednie”. Choć są niezwykle sugestywne, pozostają wytworem naszej psychiki, a nie sygnałem nadprzyrodzonym. W momentach silnego stresu i żałoby mózg zaczyna wyłapywać potwierdzenia dla tych obaw. Kiedy coś się „sprawdza” (jak wynik badań), łatwo powstaje wrażenie, że myśli mają sprawczą moc. W rzeczywistości mamy tu do czynienia z przypadkiem oraz z tym, że umysł zapamiętuje głównie te sytuacje, które pasują do lękowego scenariusza. To, co Pani przeżywa, jest bardzo obciążające emocjonalnie. Żałoba to proces, którego nie da się przyspieszyć. Jest to czas, w którym szczególnie warto zadbać o siebie, dać przestrzeń smutkowi i lękowi, nie zostawać z nimi samej. Jeśli te myśli nasilają się, powodują silny niepokój lub utrudniają codzienne funkcjonowanie, bardzo zachęcam do rozmowy z psychologiem lub psychoterapeutą. Takie wsparcie może pomóc uporządkować to doświadczenie i odzyskać poczucie bezpieczeństwa.
Dzień dobry, To, co Pani opisuje, jest niezwykle trudnym, ale z psychologicznego punktu widzenia zrozumiałym mechanizmem reakcji na silny stres i żałobę. Postaram się lepiej naświetlić co się może dziać. 1. Mózg w obliczu utraty kontroli - Śmierć dziadka była dla Pani wstrząsem. W momencie, gdy tracimy kogoś bliskiego, nasz mózg traci poczucie bezpieczeństwa i kontroli. Zaczyna więc pracować na najwyższych obrotach, aby „przewidzieć” zagrożenie i uchronić nas przed kolejnym bólem. Te myśli („2 lata”, „3 lata”) to nie przepowiednie, ale desperacka próba umysłu, by odzyskać kontrolę nad nieprzewidywalną przyszłością. Mózg mówi: „Jeśli będę wiedzieć, kiedy to nastąpi, będę przygotowany”. 2. Czym są te „wtłoczone myśli”? - To, co Pani czuje jako „wtłoczone myśli”, w psychologii nazywamy myślami intruzywnymi (natrętnymi). Są one typowe dla stanów lękowych i żałoby. Ich cechą charakterystyczną jest to, że są niechciane, przerażające i wydają się obce (dlatego ma Pani wrażenie, że ktoś je wkłada do głowy). Im bardziej się ich boimy, tym częściej wracają. To nie jest dowód na dar jasnowidzenia, ale na bardzo wysoki poziom lęku. 3. Pułapka „sprawdzających się” myśli - Wspomniała Pani/Pan o wynikach badań dziadka. Tutaj działa mechanizm zwany błędem konfirmacji oraz myśleniem magicznym. Kiedy bardzo się boimy, nasz umysł generuje setki czarnych scenariuszy dziennie. Większość z nich się nie sprawdza i o nich zapominamy. Ale gdy raz na jakiś czas jeden scenariusz pokryje się z rzeczywistością (co przy starszych, chorujących osobach jest statystycznie prawdopodobne), nasz lękowy umysł chwyta się tego jako „dowodu”. Ignoruje setki pomyłek, a wyolbrzymia to jedno trafienie. To iluzja, którą tworzy lęk. Patrząc na całokształt to nie wariuje Pani ani nie posiada Pani nadprzyrodzonej mocy/daru. Doświadcza Pani silnego lęku po stracie (kryzys egzystencjalny), który przybrał formę natrętnych myśli katastroficznych. To jest stan, który można i trzeba leczyć terapią, aby odzyskać spokój. Te myśli to objaw cierpienia, a nie obiektywna prawda o przyszłości. Życzę Pani dużo siły w odzyskiwaniu spokoju i równowagi. Wszystkiego dobrego.
Dzień dobry, To, co Pani opisuje, ma sens — i chcę, żeby to było pierwsze, co Pani przeczyta: nie „wariuje" Pani. Przechodzi Pani przez coś trudnego, a Pani umysł próbuje sobie z tym poradzić w sposób, który sam Panią przeraża. Bardzo mi przykro z powodu śmierci Pani dziadka. Spróbuję rozłożyć to, co się dzieje, bo samo zrozumienie mechanizmu często odbiera mu trochę mocy. Zaczęło się od realnego wydarzenia: pierwszej śmierci bliskiej osoby w Pani dorosłym życiu. To zawsze jest wstrząs, bo pierwszy raz z całą siłą dociera do nas prawda, którą wcześniej dało się trzymać na dystans — że ludzie, których kochamy, są śmiertelni. Umysł, kiedy nagle to poczuje, robi coś, co wygląda jak ochrona: zaczyna „przygotowywać się" na kolejne straty. Stąd myśli o tym, kto następny i kiedy. To nie są przepowiednie. To lęk, który próbuje przewidzieć nieprzewidywalne, żeby Pani nigdy więcej nie zaskoczyło tak, jak zaskoczyła śmierć dziadka. Te myśli mają szczególną cechę, którą Pani trafnie opisała: czuje się Pani, jakby „ktoś Pani je wtłoczył". To ważne, że Pani to zauważyła. Myśli natrętne właśnie tak działają — pojawiają się nagle, są obce Pani woli, przerażające, i im bardziej Pani z nimi walczy, tym mocniej wracają. Nie musi Pani wiedzieć teraz, „co to jest". Chcę tylko, żeby Pani wiedziała, że to jest rozpoznany rodzaj doświadczenia, z którym psycholodzy pracują — i że nie oznacza on, że coś jest z Panią głęboko nie tak. Teraz najtrudniejsza część — poczucie, że myśli „się sprawdzają". Rozumiem, że to jest przerażające i że wynik badań dziadka mógł to poczucie bardzo wzmocnić. Powiem uczciwie i łagodnie: to nie jest dowód na dar. Po silnym lęku umysł zaczyna bardzo uważnie skanować rzeczywistość i wyłapywać sytuacje, które „pasują" do wcześniejszych obaw. Do tego dochodzi jeszcze jedno: produkujemy w stanie lęku bardzo wiele myśli i przewidywań — a nasza pamięć zatrzymuje te nieliczne, które się sprawdziły, i „gubi" wszystkie te, które się nie sprawdziły. Nie zauważa Pani, ile myśli-przepowiedni się nie ziściło, bo umysł ich nie zapamiętuje — zapamiętuje trafienia, bo są przerażające. To nie znaczy, że ma Pani wpływ na cudzą śmierć ani wiedzę o niej. To znaczy, że lęk stał się bardzo głośny. Pyta Pani, do kogo się z tym zwrócić. To jest dokładnie ten rodzaj trudności, z którym warto pójść do psychologa lub psychoterapeuty — i zachęcam Panią do tego wprost, nie dlatego, że dzieje się coś groźnego, ale dlatego, że niesie to Pani sama, boi się Pani i to odbiera Pani spokój. Specjalista w bezpośrednim kontakcie może zobaczyć pełny obraz, pomóc odróżnić żałobę od lęku i realnie zmniejszyć te myśli. Warto poszukać kogoś, kto pracuje z lękiem, żałobą i myślami natrętnymi. Jeśli natomiast ma Pani poczucie, że myśli są „wtłaczane", że traci Pani kontakt z rzeczywistością, nie może spać ani normalnie funkcjonować albo lęk bardzo szybko narasta — warto rozważyć także konsultację psychiatryczną. To nie jest powód do wstydu, tylko forma zadbania o siebie. Na teraz pomocne może być nazywanie tego wprost: „To jest myśl lękowa, nie przepowiednia". I wracanie do faktów: „Nie mam dowodu, że to się wydarzy. Mam w sobie silny lęk po stracie". Takie rozróżnienie nie usuwa lęku od razu, ale pomaga nie oddawać mu całej władzy nad swoim życiem. I jeszcze jedno, o czym łatwo zapomnieć w tym wszystkim: Pani wciąż jest w żałobie po dziadku. To był początek tego wszystkiego, niecałe kilka miesięcy temu. Możliwe, że pod tym całym lękiem o przyszłość czeka smutek po stracie, który nie miał jeszcze gdzie się wypłakać — i że część tej pracy to będzie właśnie pożegnanie dziadka, nie tylko oswojenie myśli. Nie ma Pani przekleństwa ani daru. Ma Pani przestraszony umysł, który po pierwszej realnej stracie próbuje Panią chronić przed kolejnymi — w sposób, który sam stał się cierpieniem. To da się uspokoić. Serdecznie pozdrawiam.
Dzień dobry Pani. Wygląda na to że bardzo silnie przeżyła Pani śmierć dziadka, a biorąc pod uwagę że jest to pierwsza śmierć bliskiej osoby, to jest całkiem możliwe, że było to przeżycie traumatyczne. Doświadczenia traumatyczne, to takie z którymi człowiek w danym momencie życia nie potrafi sobie poradzi na poziomie emocjonalnym. Prawdopodobnie pod wpływem tego doświadczenia, duzo więcej uwagi przywiązuje Pani do myśli związanych ze śmiercią. To z kolei wywołuje wrażenie, że te myśli są predyktorami wydarzeń. Statystycznie trafiamy w pewne wydarzenia, jednak to nie jest nic nadprzyrodzonego. Bez względu na wszystko, przeżywa Pani teraz trudny okres, a jak Pani zauważyła myśli wywołują dezorientację i pogłębiają jedynie strach i poczucie niepewności. Zachęcam zatem do konsultacji psychologicznych, przegadania ze specjalistą emocji i uczuć z jakim się Pani zmaga. Pomoże to Pani wyrazić emocje, odkryć takie z których nie zdaje sobie, a przede wszystkim poukładać je. Życzę powodzenia i proszę się o siebie zatroszczyć.
Dzień dobry. To, co Pani opisuje, po nagłej stracie dziadka może być związane z silnym lękiem, żałobą i natrętnymi myślami. Nie jest to dowód na dar przewidywania przyszłości ani na to, że Pani myśli powodują lub zapowiadają śmierć bliskich. Po trudnym wydarzeniu umysł często próbuje odzyskać poczucie kontroli i zaczyna wychwytywać zagrożenia, tworzyć czarne scenariusze oraz nadawać szczególne znaczenie przypadkowym myślom. Każdy człowiek ma bardzo wiele myśli w ciągu dnia. Te, które się nie sprawdzają, zwykle szybko zapominamy. Natomiast pojedyncza myśl, która przypadkowo pasuje do późniejszego wydarzenia, zostaje w pamięci i może wydawać się potwierdzeniem. To mechanizm psychologiczny, a nie przepowiednia. Im bardziej Pani sprawdza, analizuje i próbuje uzyskać pewność, tym silniejsze mogą stawać się te myśli. Ważne, aby nie podejmować działań pod wpływem takich przekazów i nie szukać ich potwierdzenia. Można sobie powiedzieć: „To jest lękowa, natrętna myśl po stracie, a nie informacja o przyszłości”. Nie trzeba z nią dyskutować ani udowadniać sobie, że jest fałszywa. Warto skierować uwagę na bieżącą czynność, oddech, kontakt z otoczeniem lub rozmowę z bliską osobą. Ponieważ te doświadczenia narastają, bardzo Panią przerażają i wpływają na codzienne funkcjonowanie, proszę umówić konsultację z psychologiem lub psychiatrą. Nie dlatego, że jest Pani „szalona”, ale dlatego, że cierpi Pani i potrzebuje fachowego wsparcia w żałobie oraz lęku. Jeśli zacznie Pani słyszeć głosy jako pochodzące z zewnątrz, będzie miała poczucie, że ktoś steruje Pani myślami, albo pojawią się myśli o zrobieniu sobie krzywdy, należy szukać pilnej pomocy medycznej.
Dzień dobry. Jako psycholożka potraktowałabym to, co Pani opisuje, poważnie, ale nie jako dowód na „dar” czy zdolność przewidywania śmierci. Znacznie bardziej prawdopodobne jest, że po nagłej śmierci dziadka uruchomił się u Pani bardzo silny lęk przed stratą, a wraz z nim natrętne myśli, katastroficzne przewidywania i potrzeba nadawania im szczególnego znaczenia. Nagła śmierć bliskiej osoby potrafi bardzo mocno naruszyć poczucie bezpieczeństwa. Przedtem człowiek wie intelektualnie, że bliscy kiedyś umrą, ale ta wiedza jest odległa. Po pierwszej realnej stracie mózg może nagle „odkryć”: „to naprawdę może wydarzyć się każdemu”. I wtedy zaczyna próbować przewidywać kolejne zagrożenia. Myśl: „nacieszycie się sobą jeszcze dwa lata” mogła być właśnie taką natrętną, automatyczną myślą. To, że pojawiła się nagle, była bardzo konkretna i brzmiała „jak komunikat”, nie oznacza, że jest przepowiednią. Bardzo ważne jest to, co Pani robi z taką myślą Jeżeli pojawia się myśl: „partner umrze za dwa lata”, a Pani zaczyna analizować: „dlaczego akurat dwa?” „skąd to przyszło?” „a jeśli to informacja?” „czy poprzednie myśli się sprawdziły?” to mózg otrzymuje sygnał: „ta myśl jest bardzo ważna, musimy ją dalej monitorować”. I zaczyna produkować ich więcej. Po pewnym czasie może pojawić się: „potem umrze mama”, „dziadek będzie miał taki wynik”, „to wydarzy się wtedy”. Nie dlatego, że umysł otrzymuje informacje o przyszłości, tylko dlatego, że został ustawiony na ciągłe wyszukiwanie zagrożenia. A co z myślą dotyczącą wyniku badań, która się sprawdziła? Rozumiem, dlaczego właśnie to Panią najbardziej przestraszyło. Ale pojedyncza trafna myśl nie dowodzi zdolności przewidywania przyszłości. Człowiek w ciągu dnia produkuje ogromną liczbę przypuszczeń, przewidywań i obrazów. Większość się nie realizuje i szybko o nich zapominamy. Gdy jedno przewidywanie przypadkiem pasuje do późniejszego wydarzenia, mózg mówi: „Wiedziałam!” i zapamiętuje właśnie to. To jest m.in. mechanizm selektywnej uwagi i tzw. potwierdzania własnych przewidywań. Jeżeli od dziś zaczęłaby Pani zapisywać każdą „przepowiednię”, prawdopodobnie zobaczyłaby Pani również bardzo wiele takich, które nigdy się nie spełniły. Jest jeszcze mechanizm nazywany „fuzją myśli z rzeczywistością” Może występować np. przy nasilonym lęku i objawach obsesyjnych. Człowiek zaczyna odczuwać: „skoro ta myśl pojawiła się tak mocno, musi coś znaczyć”. Albo: „normalnie nie pomyślałabym czegoś takiego, więc skądś musiała przyjść”. Ale siła i niezwykłość myśli nie są dowodem jej prawdziwości. Lęk potrafi produkować myśli skrajnie realistyczne, szczegółowe i całkowicie niezgodne z tym, czego chcemy. Jednego fragmentu Pani wypowiedzi jednak nie bagatelizowałabym Napisała Pani: „czuję jakby były to moje myśli, które ktoś mi wtłoczył”. Tutaj potrzebne jest dokładniejsze rozróżnienie. Jeżeli ma Pani na myśli: „ta myśl była tak obca i przerażająca, że nie rozumiem, skąd się wzięła”, to może pasować do natrętnych myśli lękowych. Ale jeżeli naprawdę zaczyna Pani być przekonana, że konkretna osoba, siła albo coś zewnętrznego umieszcza myśli w Pani głowie, to chciałabym, żeby skonsultowała się Pani również z psychiatrą. Nie dlatego, że mogę stwierdzić na tej podstawie jakąś chorobę, tylko dlatego, że takie doświadczenie trzeba profesjonalnie ocenić i odróżnić od nasilonych obsesji i lęku. Zadałabym Pani kilka bardzo konkretnych pytań Proszę sobie odpowiedzieć: - Czy uważa Pani te myśli za prawdopodobne przepowiednie, czy raczej boi się Pani: „a jeśli nimi są?”. - Czy potrafi Pani powiedzieć sobie: „to może być tylko myśl”, czy ma Pani coraz większą pewność, że informacje są prawdziwe? - Czy słyszy Pani głos, którego inni nie słyszą, czy są to wyłącznie myśli wewnątrz Pani głowy? - Czy zdarza się Pani czuć, że ktoś steruje Pani myślami albo zachowaniem? - Czy zaczęła Pani wykonywać jakieś rytuały, sprawdzać daty, szukać znaków, analizować sny, pytać innych o zapewnienie? - Jak wygląda sen? Czy od tego czasu bardzo mało Pani śpi? - Czy używa Pani substancji psychoaktywnych lub ostatnio rozpoczęła nowe leki? - Czy lęk zaczyna uniemożliwiać pracę, wychodzenie z domu albo normalne funkcjonowanie? Odpowiedzi bardzo pomagają odróżnić silny lęk i obsesyjne myślenie od innych problemów wymagających szybszej konsultacji psychiatrycznej. Czego teraz nie robić Nie próbowałabym „sprawdzać”, czy następne myśli są prawdziwe. Nie szukałabym w internecie: „przeczucia śmierci”, „dar przewidywania”, „znaki od zmarłych”. Nie analizowałabym dat. Nie pytałabym bliskich wielokrotnie: „a co jeśli naprawdę wiem?”. Nie prowadziłabym też testu typu: „pomyślę coś i zobaczę, czy się wydarzy”. To wszystko może chwilowo dawać poczucie kontroli, ale długofalowo wzmacnia cały mechanizm. Kiedy pojawi się kolejna myśl, proszę spróbować odpowiedzieć: „Mam właśnie myśl, że ktoś umrze. Nie wiem, dlaczego mózg ją wygenerował. Nie muszę ustalać, czy jest prawdziwa.” Nie: „to na pewno się nie stanie”, bo wtedy zaczynamy szukać stuprocentowej pewności, której w kwestii życia i śmierci nikt nie może mieć. Celem jest nauczenie się: „mogę mieć przerażającą myśl i nie traktować jej jako informacji o przyszłości”. Myślę, że potrzebuje Pani teraz również przestrzeni na żałobę Być może po śmierci dziadka Pani umysł bardzo szybko przeszedł z: „straciłam dziadka” do: „kto umrze następny?”. A to oznacza, że zamiast przeżywać konkretną stratę, zaczęła Pani żyć wszystkimi przyszłymi stratami naraz. W terapii warto byłoby wrócić także do dziadka: co ta śmierć dla Pani oznaczała, czego Pani nie zdążyła powiedzieć, co zmieniła w Pani poczuciu bezpieczeństwa, dlaczego uruchomiła tak silną świadomość śmiertelności. Kiedy potrzebna jest pilniejsza pomoc Jeżeli pojawi się przekonanie, że ktoś naprawdę steruje Pani myślami, zacznie Pani słyszeć głosy, otrzymywać „polecenia”, przestanie Pani rozróżniać własne obawy od rzeczywistości, przez kilka nocy prawie w ogóle nie będzie Pani spała albo lęk stanie się tak silny, że nie będzie Pani w stanie normalnie funkcjonować — nie czekałabym na zwykły termin terapii. Wtedy potrzebna jest szybka bezpośrednia konsultacja psychiatryczna. W GRUPIE EMITBERG zaczęłybyśmy od dokładnej diagnostycznej konsultacji psychologicznej: kiedy pojawiły się te doświadczenia, jak silnie Pani w nie wierzy, czy występują kompulsje i szukanie „znaków”, jak przebiega żałoba oraz czy występują inne objawy wymagające konsultacji psychiatrycznej. Dopiero na tej podstawie można ustalić, czy dominującym problemem jest żałoba i lęk przed śmiercią, mechanizm obsesyjny, czy potrzebna jest szersza diagnostyka. Najważniejsze na teraz: nie traktowałabym tych myśli jako informacji o tym, kto i kiedy umrze. Traktowałabym je jako objaw bardzo przeciążonego po stracie umysłu, który próbuje odzyskać kontrolę nad czymś, czego najbardziej nie potrafimy kontrolować — niepewnością i śmiertelnością naszych bliskich.
To, co Pani opisuje, musi być bardzo przerażające, szczególnie że zaczęło się po pierwszym doświadczeniu śmierci bliskiej osoby w dorosłym życiu. Utrata kogoś ważnego potrafi zachwiać poczuciem bezpieczeństwa i sprawić, że zaczynamy intensywnie myśleć o przemijaniu oraz o tym, że możemy stracić kolejne bliskie osoby. W takiej sytuacji umysł może zacząć wyszukiwać zagrożeń i tworzyć bardzo konkretne scenariusze dotyczące przyszłości. Natrętne myśli mogą pojawiać się nagle, brzmieć niezwykle przekonująco i wywoływać poczucie, że coś musi się wydarzyć. Samo pojawienie się myśli, nawet bardzo konkretnej i przerażającej, nie oznacza jednak, że jest ona przepowiednią ani że ma Pani zdolność przewidywania przyszłości. Również sytuacja, w której jakaś myśl pokrywa się z późniejszym wynikiem badań, nie dowodzi, że miała ona nadprzyrodzone źródło. Czasem trafiamy w rzeczywisty scenariusz, a takie zbieżności szczególnie mocno zapadają nam w pamięć. Nie mogę na podstawie wiadomości jednoznacznie stwierdzić, czy są to myśli związane z lękiem, żałobą, natręctwami czy innym problemem. Niepokoi mnie jednak to, że sytuacje zdarzają się coraz częściej, wywołują u Pani silny strach i zaczyna Pani czuć, jakby myśli były wtłaczane do głowy przez kogoś innego. Dlatego polecałabym umówić się możliwie szybko na konsultację z psychiatrą, a nie czekać, aż lęk jeszcze bardziej się nasili. Warto dokładnie opowiedzieć o tym, kiedy pojawiły się te myśli, jak Pani je odczuwa i co sprawia, że wydają się przepowiedniami. Można również skorzystać z pomocy psychologa lub psychoterapeuty. Nie chodzi o to, by z góry przypisywać Pani konkretną diagnozę, ale żeby rzetelnie ocenić te doświadczenia i pomóc Pani odzyskać poczucie bezpieczeństwa. Do czasu konsultacji proszę nie próbować sprawdzać, czy kolejne myśli się spełnią, ani nie podejmować ważnych decyzji na ich podstawie. Kiedy taka myśl się pojawia, można spróbować powiedzieć sobie: „To przerażająca myśl o przyszłości, ale sama myśl nie jest dowodem, że coś się wydarzy”. Nie musi Pani rozstrzygać, skąd ona pochodzi, ani walczyć z nią, żeby natychmiast zniknęła. Jeżeli poczucie, że ktoś wtłacza Pani myśli do głowy, będzie się nasilać, pojawią się inne nietypowe doświadczenia albo przestanie Pani czuć się bezpiecznie, proszę szukać pilnej pomocy medycznej. Chciałabym, żeby zapamiętała Pani przede wszystkim jedną rzecz: nie musi Pani traktować tych myśli jak ostrzeżenia, przed którym trzeba ochronić swoich bliskich. Może Pani bardzo ich kochać i bać się ich utraty, a jednocześnie nie wiedzieć, co przyniesie przyszłość. To trudne doświadczenie, ale nie musi Pani radzić sobie z nim sama.
Podobne pytania
- Od kilku lat prowadzę własny biznes online, pracuję zdalnie i przez 3-4 lata podróżowałem, mieszkają
Dzień dobry mam pytanie odnośnie pewnej relacji koleżeńskiej w pracy. Mam koleżankę w pracy , z któr
Dzień dobry. Mam taki problem. Jakiś czas temu obudziłam się bardzo niesfoja, z lękiem, poczuciem wi
Witam mam pytanie, na wstępnie zaznaczę że panicznie boję się wścieklizny i każde ukłucie ciała anal
Dzień dobry. Chciałam zapytać jakie jest obecnie podejście do stosowania leków w terapii? Przez wiel
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.






