od kilku miesięcy spotykam się z chłopakiem, nie mieszkamy razem. Mamy ok.30 lat. On postanowił się
7
odpowiedzi
od kilku miesięcy spotykam się z chłopakiem, nie mieszkamy razem. Mamy ok.30 lat. On postanowił się zmienić i przestać pić, a ja miałam być tą motywacją i to krótko po poznaniu się po prostu się zaszył z własnej woli. Pracował, spotykaliśmy się i wszystko było ok jakieś 3 miesiące, a potem wziął jakieś leki, które przedawkował i trafił do szpitala. Po dwóch dniach wyszedł. Znów się starał - do czasu, zapił wszywkę... Była awantura, starałam się urwać kontakt. Kolejne błagania, że się zmieni i zaszył się po raz drugi. Znów było dobrze. Bo tym razem zapisał się na terapię grupową, ale i osobistą z psychologiem, starał się bardzo. Chodził na terapię. Odwiedziłam go na jego prośbę, bo chciałam z nim uczestniczyć na jednym ze spotkań z psychologiem, wiedziałam, że to ważne. Byłam u jiego w weekend. Po dwoch dniach okazało się, że w ten ciężki czas kiedy nie może sobie poradzić sam ze sobą (wiedząc, że nie może się napić) siegnął po leki, jakieś psychotropy, jakieś używki - kontakt był utrudniony, zrospaczona wróciłam do siebie... W tygodniu znow dzwonił, przepraszał, poszedł na terapię - wyznał co zrobił, powiedzieli co myslą.. Pod koniec tygodnia, planowanie razem weekendu, chciałam dać szansę... Zadzwoniłam po pracy i już wiedziałam, że znów coś brał...a już po tonie głosu przez słuchawkę jestem w stanie wyczuć, czy jest pod wpływem czegoś, oczywiście nawet nie podjęłam z nim dyskusji, znowu się zawiodłam i było mi bardzo przykro... Z jednej strony on chce się zmienić, podobno chodzi na spotkania grupowe AA, ale czasem mówi, że jest za słaby i przeprasza... Wiem, że na to co się z nim dzieje miało wpływ jego traumatyczne dzieciństwo, utrata matki w młodym wieku, eksperymenty z używkami... Po ostatniej rozmowie przez tel.jak usłyszałam, że jest znów pod czegoś wpływem przestałam się odzywać, nie odpisuje na smsy... Jak powinnam z nim postępować, żeby mu pomóc ? Błagam Państwa o pomoc, bo serce mi pęka, ale dla jego dobra zrobię wszystko...
Pozdrawiam Z.
Szanowna Pani
Proszę przede wszystkim samej zgłosić się na terapię tam uzyska Pani pomoc oraz wiedzę dotyczącą uzależnienia i funkcjonowania w związku z osobą uzależnioną. Uzależnienie to choroba, którą należy leczyć, przy czym wszywka to nie jest leczenie, to odraczanie, tworzenie złudnego poczucia walki z chorobą i w konsekwencji pogłębianie problemów. Pisze Pani, że zrobi wszystko dla jego dobra, a co z Pani dobrem? Dojrzały i szczęśliw związek nie polega na poświęceniu ale na równowadze.
Życzę odwagi
Leszek Jaroszewski
ZESPÓŁ ARCHE
Proszę przede wszystkim samej zgłosić się na terapię tam uzyska Pani pomoc oraz wiedzę dotyczącą uzależnienia i funkcjonowania w związku z osobą uzależnioną. Uzależnienie to choroba, którą należy leczyć, przy czym wszywka to nie jest leczenie, to odraczanie, tworzenie złudnego poczucia walki z chorobą i w konsekwencji pogłębianie problemów. Pisze Pani, że zrobi wszystko dla jego dobra, a co z Pani dobrem? Dojrzały i szczęśliw związek nie polega na poświęceniu ale na równowadze.
Życzę odwagi
Leszek Jaroszewski
ZESPÓŁ ARCHE
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Witam, zachęcam do zadbania o siebie i skorzystania ze wsparcia specjalisty w miejscu Pani zamieszkania. Trwanie obok osoby uzależnionej jest nierzadko bardzo destrukcyjne. A zmiana sposobu funkcjonowania osoby uzależnionej zalezy tylko od niej samej. Zmiana musi być wynikiem chęci zmiany siebie a nie uzależnienia.
Witam. Z Pani wypowiedzi widzę, że sytuacja związana z używaniem substancji psychoaktywnych przez Pani partnera, stanowi dla Pani źródło cierpienia i negatywnie wpływa na nastrój. Wydaje się, że może Pani uzależniać swoje zachowanie i codzienne funkcjonowanie od stanu psychicznego partnera i od jego zachowania (używania lub nie - substancji psychoaktywnych). Uważam, że dobrym rozwiązaniem byłoby zgłoszenie się przez Panią na konsultację z psychologiem lub terapeutą uzależnień. Problem nadużywania czy też uzależnienia od substancji jest złożony -dotyka nie tylko osobę, która używa ale także osoby jej bliskie - tak jak w Pani przypadku. Myślę, że w pierwszej kolejności powinna Pani zadbać o siebie, o swoje poczucie bezpieczeństwa, emocje, które teraz zapewne są skołatane i konstruktywne stawianie granic. Nie musi się Pani na wszystko zgadzać - Pani potrzeby także są ważne. Proszę szczerze rozmawiać z partnerem, on potrzebuje wsparcia.
W razie pytań, zachęcam do kontaktu.
Pozdrawiam,
Sylwia Jankowicz, psycholog, specjalista psychoterapii uzależnień
W razie pytań, zachęcam do kontaktu.
Pozdrawiam,
Sylwia Jankowicz, psycholog, specjalista psychoterapii uzależnień
Uzależnienie jest poważną chorobą, która wymaga leczenia i profesjonalnej pomocy specjalisty. Jeśli chce Pani pomóc partnerowi, który mierzy się z nałogiem, warto jest udzielać tylko takiego wsparcia, które jest adekwatne do Pani kompetencji i możliwości.
To, co może Pani zrobić, to w pierwszej kolejności zwiększyć swoje zasoby poprzez zgłoszenie się do specjalisty, który pomoże Pani zadbać o siebie, swoje potrzeby, prawa oraz granice.
To, co może Pani zrobić, to w pierwszej kolejności zwiększyć swoje zasoby poprzez zgłoszenie się do specjalisty, który pomoże Pani zadbać o siebie, swoje potrzeby, prawa oraz granice.
Witam, widzę, że sytuacja jest dość trudna. Zachęcam do kontaktu ze specjalistą, aby szerzej omówić ten problem. Pozdrawiam serdecznie
Jest Pani w sytuacji, w której troska o dobro partnera i o jego abstynencje, wysuwa się na pierwszy plan. Z Pani wiadomości przebija lęk i ból, wyobrażam sobie, że trwanie w tak nieprzyjemnych stanach emocjonalnych i podtrzymywanie ciągłej czujności, musi być wykańczające.
Decyzja o podjęciu terapii i prawdziwym zmierzeniu się z uzależnieniem, jest po stronie partnera. Nie ma Pani (ani Pani, ani nikt inny) wpływu na to, co zadecyduje zrobić ze swoim życiem dorosły człowiek.
Tym, co może Pani zrobić i dla niego, i dla siebie - jest terapia własna. Życie z osobą uzależnioną, prowadzi jego partnera do współuzależnienia, które nie tylko rani osobę współuzależnioną, ale też często pomaga osobie uzależnionej trwać w nałogu. W końcu nie osiągam ciągle dna, ktoś jeszcze przy mnie jest, dba o mnie, myśli, troszczy się... Niestety dla osoby uzależnionej, która obudowana jest w mechanizmy iluzji i zaprzeczeń - jest to często doskonała pożywka, by scedować odpowiedzialność na kogoś, kto jest obok. Obietnice składane przez partnera i jego późniejsze zapicia, nie są wynikiem chęci zranienia Pani, czy też jego złej woli. Alkoholizm to choroba śmiertelna i postępująca, ale jak dowodzi doświadczenie milionów ludzi na całym świecie - bywa uleczalna.
Jeśli partner ma trzeźwieć, to potrzebuje zostać autorem swojego życia i ponosić konsekwencje swoich wyborów. Tak długo, jak długo spada na "aksamitną podusię", nie ma potrzeby dokonywać zmian w swoim życiu.
Terapia dla osoby współuzależnionej to też doskonała okazja, by nauczyć się stawiania granic, poznania siebie i swoich potrzeb (często spychanych na dalszy plan) i poczucia gruntu pod nogami. Pozdrawiam serdecznie i życzę powrotu do siebie.
Decyzja o podjęciu terapii i prawdziwym zmierzeniu się z uzależnieniem, jest po stronie partnera. Nie ma Pani (ani Pani, ani nikt inny) wpływu na to, co zadecyduje zrobić ze swoim życiem dorosły człowiek.
Tym, co może Pani zrobić i dla niego, i dla siebie - jest terapia własna. Życie z osobą uzależnioną, prowadzi jego partnera do współuzależnienia, które nie tylko rani osobę współuzależnioną, ale też często pomaga osobie uzależnionej trwać w nałogu. W końcu nie osiągam ciągle dna, ktoś jeszcze przy mnie jest, dba o mnie, myśli, troszczy się... Niestety dla osoby uzależnionej, która obudowana jest w mechanizmy iluzji i zaprzeczeń - jest to często doskonała pożywka, by scedować odpowiedzialność na kogoś, kto jest obok. Obietnice składane przez partnera i jego późniejsze zapicia, nie są wynikiem chęci zranienia Pani, czy też jego złej woli. Alkoholizm to choroba śmiertelna i postępująca, ale jak dowodzi doświadczenie milionów ludzi na całym świecie - bywa uleczalna.
Jeśli partner ma trzeźwieć, to potrzebuje zostać autorem swojego życia i ponosić konsekwencje swoich wyborów. Tak długo, jak długo spada na "aksamitną podusię", nie ma potrzeby dokonywać zmian w swoim życiu.
Terapia dla osoby współuzależnionej to też doskonała okazja, by nauczyć się stawiania granic, poznania siebie i swoich potrzeb (często spychanych na dalszy plan) i poczucia gruntu pod nogami. Pozdrawiam serdecznie i życzę powrotu do siebie.
Sugeruję wizytę: Konsultacja psychoterapeutyczna - 130 zł
Na wizytę można umówić się przez serwis ZnanyLekarz, klikając w przycisk Umów wizytę.
Na wizytę można umówić się przez serwis ZnanyLekarz, klikając w przycisk Umów wizytę.
Relacja z osobą zmagającą się z uzależnieniem bywa pełna napięcia, obietnic i nawrotów. Nic dziwnego, że czuje się Pani zagubiona i zmęczona tą sytuacją.
Chciałabym podkreślić, że nie ma Pani wpływu na to, czy Pani partner przestanie pić lub sięgać po inne substancje. Motywacja do trzeźwienia nie może opierać się na drugiej osobie. Jeśli zmiana ma być trwała, musi wynikać z jego decyzji i gotowości, a nie z chęci utrzymania relacji czy obawy przed jej utratą.
Z Pani opisu widać, że wielokrotnie dawała mu Pani wsparcie, kolejne szanse i obecność. To dużo. Jednocześnie powtarzający się schemat obietnic i nawrotów jest typowy w uzależnieniu. Nie oznacza to, że jego cierpienie jest nieprawdziwe, ale pokazuje, że proces zdrowienia bywa długi i wymaga konsekwentnej pracy z jego strony.
Bardzo ważne jest teraz pytanie nie tylko o to, jak mu pomóc, ale również o to, co jest bezpieczne i dobre dla Pani. Relacja z osobą aktywnie uzależnioną często wiąże się z dużym napięciem, niepewnością i huśtawką emocjonalną. Długotrwałe funkcjonowanie w takim stanie może prowadzić do wyczerpania i współuzależnienia.
Jeśli zdecyduje się Pani na kontakt, warto jasno określić swoje granice. Na przykład, że spotkania są możliwe wtedy, gdy jest trzeźwy i realnie kontynuuje leczenie. Konsekwencja w stawianiu granic nie jest karą. Jest formą ochrony siebie i niekiedy jedynym sposobem, by nie wzmacniać destrukcyjnych zachowań.
Może być również pomocne, aby Pani sama poszukała wsparcia, na przykład w ramach indywidualnej konsultacji psychologicznej lub w grupie dla bliskich osób uzależnionych (tzw. grupy DDA - jest to bezpłatna forma pomocy). Takie wsparcie pomaga uporządkować emocje i podjąć decyzje w oparciu o własne potrzeby, a nie wyłącznie poczucie odpowiedzialności za drugą osobę.
Rozumiem, że chce Pani zrobić wszystko dla jego dobra. Warto jednak pamiętać, że „wszystko” nie oznacza poświęcenia siebie. Czasem najlepszą formą pomocy jest pozwolenie, by druga osoba ponosiła konsekwencje swoich wyborów, przy jednoczesnym zachowaniu życzliwości i jasnych granic.
Jeśli czuje Pani, że sytuacja zaczyna Panią przerastać, proszę nie zostawać z tym samej. Wsparcie dla Pani może być w tej chwili równie ważne, jak leczenie po jego stronie.
Chciałabym podkreślić, że nie ma Pani wpływu na to, czy Pani partner przestanie pić lub sięgać po inne substancje. Motywacja do trzeźwienia nie może opierać się na drugiej osobie. Jeśli zmiana ma być trwała, musi wynikać z jego decyzji i gotowości, a nie z chęci utrzymania relacji czy obawy przed jej utratą.
Z Pani opisu widać, że wielokrotnie dawała mu Pani wsparcie, kolejne szanse i obecność. To dużo. Jednocześnie powtarzający się schemat obietnic i nawrotów jest typowy w uzależnieniu. Nie oznacza to, że jego cierpienie jest nieprawdziwe, ale pokazuje, że proces zdrowienia bywa długi i wymaga konsekwentnej pracy z jego strony.
Bardzo ważne jest teraz pytanie nie tylko o to, jak mu pomóc, ale również o to, co jest bezpieczne i dobre dla Pani. Relacja z osobą aktywnie uzależnioną często wiąże się z dużym napięciem, niepewnością i huśtawką emocjonalną. Długotrwałe funkcjonowanie w takim stanie może prowadzić do wyczerpania i współuzależnienia.
Jeśli zdecyduje się Pani na kontakt, warto jasno określić swoje granice. Na przykład, że spotkania są możliwe wtedy, gdy jest trzeźwy i realnie kontynuuje leczenie. Konsekwencja w stawianiu granic nie jest karą. Jest formą ochrony siebie i niekiedy jedynym sposobem, by nie wzmacniać destrukcyjnych zachowań.
Może być również pomocne, aby Pani sama poszukała wsparcia, na przykład w ramach indywidualnej konsultacji psychologicznej lub w grupie dla bliskich osób uzależnionych (tzw. grupy DDA - jest to bezpłatna forma pomocy). Takie wsparcie pomaga uporządkować emocje i podjąć decyzje w oparciu o własne potrzeby, a nie wyłącznie poczucie odpowiedzialności za drugą osobę.
Rozumiem, że chce Pani zrobić wszystko dla jego dobra. Warto jednak pamiętać, że „wszystko” nie oznacza poświęcenia siebie. Czasem najlepszą formą pomocy jest pozwolenie, by druga osoba ponosiła konsekwencje swoich wyborów, przy jednoczesnym zachowaniu życzliwości i jasnych granic.
Jeśli czuje Pani, że sytuacja zaczyna Panią przerastać, proszę nie zostawać z tym samej. Wsparcie dla Pani może być w tej chwili równie ważne, jak leczenie po jego stronie.
Eksperci
Podobne pytania
- Witam,w moim życiu spotkał mnie bardzo trudny czas, ponieważ jeżeli jest się w związku małżeńskim od 27 lat ,mam kochające dzieci już dorosłe i odkryłam że coś mnie zaniepokoiło w zachowaniu męża do tej pory byliśmy kochającym małżeństwem mieliśmy plany ,a tu nagle wszystko runęło ,mąż jest biseksualny…
- Dzień dobry potrzebuje kogoś z Gdańska kogoś który wyszedł z uzależnienia od amfetaminy chciałbym się spotkać i porozmawiać. Sprawa pilna
- Dzień dobry mam problem taki iż mój partner od miesiąca podejrzewa mnie o masturbacje które nie jest prawda.Wiecznie mnie sprawdza nawet w nocy lub nad ranem sprawdza ręce czy nic nie mam .Jak się kąpie tez zagłada jak za długo siedzę ,nawet ostanio próbował kamery w domu założyć .Robi się to już bardzo…
- Dzień dobry mam problem z partnerem od 2 tygodni ciagle mnie podejrzewa o masturbacje w nocy sporządza chodzi i zagłada ,nawet chciał założyć kamery w domu .Nie robię tego i czuje z tym bardzo zle rozmawiamy ciagle ale on mi ciagle wciska że to prawda .Jesteśmy ze sobą 13 lat ,od miesiaca zmieniłam trochę…
- Biore troche tab dziennie kolezanka mi wpiera ze jestem uzalezniona .Ciezko mi je odrzucic bo staje sie newowa.
- Witam Moj partner jest uzależniony od PORNO... zaczął ogladać porno gdy miał 7 lat, ma teraz 44. Jestesmy ze sobą 5 lat.Dwa lata temu odkryłam, że oglada porno, media społecznosciowe, skanuje otoczenie . Ma moim zdaniem obsesje na nowe bodzce, natomiast ja dla niego bodzcem nie jestem.Brak energii,…
- Mąż uzaleniony od pornografii kolejny raz odstawia nałog, chodzi na terapię ale ja już jestem zmeczona jego fazą flatline ( nie ma ochoty na sex w realu).Zycie wyglada jak od nawrotu do nawrotu a pomiedzy brak ochoty na sex.Czuje sie beznadziejnie...czy w ogole z tego mozna wyjść i miec udany sex?
- Syn uzależniony od hazardu 30 letni jak pomoc i pierwsze kroki
- Mój partner od niedawna (okolo 2 miesiecy) zaczął spożywać coraz wieksze ilosci alkoholu. Przyznał, że zaczyna miec z tym problem i nie jest w stanie go kontrolować. Jak moge mu pomóc co mu podpowiedziec w walce z tym problemem?
- Dzień dobry,mam pytanie...Mój partner,jesteśmy od dwóch lat że sobą,jest uzależniony od pornografii..nie mamy bliskich kontaktów bo on nie ma ochoty i nie widzi problemu.Jest mi bardzo trudno przetrwać psychicznie,przenioslam się do do innego pokoju i żyję w samotności,co jest przykre i niełatwe..co…
Masz pytania?
Nasi lekarze i specjaliści odpowiedzieli na 110 pytań dotyczących usługi: uzależnienia
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.