Jestem zamknięta w sobie, jak sobie z tym radzić?

W moim domu nigdy nie rozmawiano o uczuciach. Szczególnie nie zwracano uwagi na to, co mają do powiedzenia dzieci. Wychowałam się w tak toksycznej atmosferze, że nie życzę tego nikomu. Takie wychowanie sprawiło, że jestem zamknięta w sobie i nie potrafię nikomu zaufać. Niebawem kończę 25 lat. Jak poradzić sobie z zamknięciem na świat i żyć pełnią życia?

7 odpowiedzi


Witam, zalecam konsultację z psychologiem bądź psychoterapeutą, poprowadzi Panią dalej i na pewno uda się Pani pomóc, serdecznie pozdrawiam, KRN

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Dzień dobry, Jeśli ma Pani poczucie, że nieśmiałość i brak zaufania są nadmierne i z ich powodu Pani cierpi, to może warto rozważyć skorzystanie z pomocy psychoterapeuty o wykształceniu psychologicznym. Po postawieniu diagnozy specjalista dobierze taką formę pracy, która pomoże Pani w jak najkrótszym czasie poradzić sobie z problemem. Pisze Pani o toksycznej atmosferze w domu, jeśli w dzieciństwie była Pani ofiarą przemocy emocjonalnej, słownej lub fizycznej, to trudności w zaufaniu mogą wypływać z Pani trudnych doświadczeń. Jednak niezależnie od przyczyny trudności można nad nimi pracować. Jeśli nie ma Pani możliwości skorzystać z psychoterapii to może Pani spróbować skorzystać z podręczników samopomocy, chociaż przezwyciężenie samodzielne pewnych utrwalonych problemów może być trudne, choć nie niemożliwe np.:Ch. Padesky, D.Greenberger "Umysł ponad nastrojem. Zmień nastrój poprzez zmianę sposobu myślenia" lub S.C.Hayes, S.Smith "W pułapce myśli" czy M.McKay, J.C.Wood, J.Brantley "Terapia dialektyczno-behawioralna". Pozdrawiam


Witam, szuka Pani odpowiedzi, która powinna znajdować się w bezpiecznym domu i dobrym dzieciństwie. Jeśli chciałaby Pani odzyskać to, co straciła na starcie, najlepiej udać się na psychoterapię. Z pewnością będzie to trudna i bolesna podróż, ale jeśli jest jakakolwiek droga ku lepszemu, z pewnością będzie prowadzić przez najgorsze. Pozdrawiam serdecznie, Dominik Gebler


Dzień dobry, Pyta Pani o to jak żyć pełnią życia i otworzyć się na ludzi. Tak naprawdę nie ma jednej „złotej” i uniwersalnej odpowiedzi na tak zadane pytanie. Ważne jest to, co Pani stoi na drodze aby się otworzyć. Czy są to uczucia jakie pani przeżywa, doświadczenia z przeszłości a może oczekiwania – co się zdarzy, gdy się Pani przełamie. Powodów jest tyle ile ludzi. Dlatego pierwszym krokiem jest odpowiedź na pytanie: Jakie są Pani indywidualne powody zamknięcia w sobie? Stawia Pani hipotezę, że przyczyna może tkwić w dzieciństwie i jest to bardzo prawdopodobne. Relacje z rodzicami i bliskimi w okresie dzieciństwa są niezwykle ważne i kształtują naszą osobowość. Ale mimo tego, jak istotny jest wpływ środowiska rodzinnego, człowiek rozwija się całe życie i w każdym momencie może rozpocząć proces zmiany w sobie (zmiany myślenia, przeżywania, zachowania). Procesowi temu służy psychoterapia. Dlatego zachęcam Panią by odnalazła Pani w mieście swojego zamieszkania Ośrodek Psychoterapii lub indywidualny gabinet psychoterapii i rozpoczęła proces zmiany i samorozwoju. Psychoterapia może dać Pani wiele satysfakcji poprzez zmianę starych schematów. Może uwolnić Panią od dyskomfortu psychicznego. Ważne by pamiętać, że terapia nie jest procesem krótkoterminowym, nie dostanie Pani szybkich i jednoznacznych odpowiedzi od terapeuty. Ale też zmiany mogą być bardziej stałe gdy da się im czas. Terapeuta pomoże Pani odnaleźć odpowiedzi w sobie, rozwinąć umiejętności przydatne w radosnym życiu i odbudować umiejętność mówienia o sobie i o swoich uczuciach. Życzę powodzenia i mocno trzymam za Panią kciuki.


Dzień dobry. Czytając Pani pytanie widzę, że ma Pani duży wgląd w przyczyny swoich problemów. To rzeczywiście musiało być trudne dla Pani, że w rodzinie, w której się Pani wychowywała, uczucia dzieci nie były ważne. Być może ta toksyczność o której Pani pisze polegała jeszcze na czymś? Niestety nasza psychika jest tak skonstruowana, że wiedza o przyczynach nie wystarcza aby się pozbyć problemów. Rozumiem Pani tęsknotę za radością w życiu i za chęcią otwarcia się na różne doznania życiowe. Jest Pani w w wieku kiedy te aspekty są bardzo ważne. Trudno funkcjonować ze swoim zamykaniem się w sobie i brakiem zaufania gdy widzi się, że można żyć inaczej. Nie mogę doradzić nic więcej jak tylko sugestię konsultacji psychologicznej i być może terapii. Pozdrawiam BarbaraTubielewicz


Witam, Sytuacja w rodzinie o której Pani pisze rzeczywiście często ma potężny wpływ na późniejsze losy i radzenie sobie w życiu. Brak rozmowy o uczuciach, zainteresowania tym, co się z dzieckiem dzieje nierzadko powoduje zamknięcie w sobie i trudność z zaufaniem. Polecam Pani psychoterapię grupową. Tam, w bezpiecznej atmosferze można odnaleźć nowe sposoby bycia z drugim człowiekiem i drogę do otworzenia się na ludzi. Jeśli nie poczuje się Pani gotowa na terapię grupową, polecam udać się do psychoterapeuty na terapię indywidualną. Ważne aby zrobiła Pani pierwszy krok i tym samym otworzyła drzwi do nowego sposobu bycia. Na początku psychoterapii zarówno indywidualnej jak i grupowej pracuje się tak, aby mogła Pani poczuć się bezpiecznie i nabrać zaufania. Nie trzeba od razu mówić o trudnych sprawach, choć można. Pozdrawiam i życzę powodzenia w szukaniu swojej drogi, Agnieszka Złotowska


Szanowna Pani rozmawiać o uczuciach można się nauczyć, nawet jeśli przez lata było to przez otoczenie zabraniane i negowane. Samej będzie Pani trudno to zrobić dlatego zalecam podjęcie psychoterapii. Pozdrawiam

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.