Jestem w związku małżeńskim od 15 lat. Mamy dwie super córki. Według mnie wszystko było dobrze ale d
Jestem w związku małżeńskim od 15 lat. Mamy dwie super córki. Według mnie wszystko było dobrze ale dla mojego męża ostatnio coś się popsulo. Stwierdził tak po prostu ze juz mnie nie kocha. Tylko ta drugą, twierdzi że sexu między nimi nie było, choć bardzo ciężko mi w to uwierzyć. Zaznaczę że ostatnio przebywał w szpitalu na terapiach. I po powrocie wrócił odmieniony. Był tam wydelegowany z pracy, ponieważ ma zawód bardzo stresujący. To co usłyszałam to jakby ktoś włożył mi nóż głęboko w serce, długo nie mogłam sie uspokoić. Ze jestem za gruba, że za mało go docenialam, że już mnie nie kocha. Powiedziałam że ja go kocham i że nie wieże w to, że się pogubil troszkę a ona to wykorzystała. Że przecież mamy rodzinę i można, a nawet trzeba ją ratowac. Powiedział że musi mieć czas do namysłu, co zrobi. Tylko jak długo, nie wiem czy dam radę. Próbowałam ostatnio namówić go na terapię małżeńską ale on nie chce. Mnie też jest chyba potrzebny psycholog bo nie umiem sobie z tym poradzić, co mam robić dalej? Za wszelkie opinię dziękuję.
3 odpowiedzi
Szanowna Pani, do ,,ratowania" związku potrzeba dwoje ludzi. Jeśli mąż nie będzie chciał przepracować kryzysu w Państwa związku to za dwoje Pani sama tego nie zrobi. Rozumiem, że jest Pani ciężko zaakceptować taki stan rzeczy, jednakże dostrzegam że w tej trudnej sytuacji ma Pani chęć zadbania o siebie porzez poszukowanie pomocy psychologicznej - i to bardzo dobrze! Proszę też nie zapominać o najbliższych - przyjaciołach, rodzinie. Myślę, że oprócz psychologa który z pewnością pomógłby Pani w tej sytuacji warto by było też mieć wsparcie najbliższej osoby (nie mieszając w to dzieci). Pozdrawiam, MC
Uzyskaj odpowiedź dzięki konsultacji online
Potrzebujesz porady specjalisty? Zarezerwuj konsultację online: otrzymasz odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Takie sytuacje zdarzają się w małżeństwach bardzo często, lecz nie zawsze muszą kończyć się żle. Wygląda na to, że Pani mąż po swoich szkoleniach - terapiach nagle odważył się nazwać problemy, które być może nurtowały go od dawna. A może jest to jedynie jakiś jego chwilowy, wewnętrzny kryzys... Być może - jak Pani sugeruje - miała na to wpływ jakać inna kobieta. Tego do końca dokładnie nie wiemy. Pani spojrzenie na całą sytuację jest odmienne i wcale nie musi Pani zgadzać się z opiniami męża. Teraz ważne jest aby Pani zadbała o siebie - tak fizycznie, jak i psychicznie. Oprocz fryzjera ;) bardzo mocno sugerowałbym spotkania z psychoterapeutą oraz znajdowanie radości w rodzinie i przyjaciołach /lecz bez opowiadania im bez przerwy o całym problemie!/, a także w wiosennej aktywności. A mąż niech ma poczucie, że jest dla Pani dalej ważny i propozycja terapii małżeńskiej jest nadal aktualna.
Z dużą uważnością przeczytałem Pani maila i to, co mocno w nim wybrzmiewa to duża troska o męża i o Waszą wzajemną relację. To, że przez ostatnie 15 lat było dobrze, że macie Państwo dwie super córki. Bardzo ważną zasadą podjęcia terapii małżeńskiej jest dobrowolność po obu stronach. Jednak nie zawsze jest to możliwe, jak w opisanej przez Panią sytuacji. Wówczas zaleca się podjęcie terapii indywidualnej, która może zmierzać do lepszego radzenia sobie w obecnej sytuacji - lub do zmiany w ważnych dla Pani obszarach, gdzie sprawy są pilne a jednocześnie rozwiązywalne, czyli leżą w sferze Pani wpływu. I kilka pytań, które może Pani sobie zadać: Czego Pani chce w obecnej sytuacji? Co Pani już próbowała robić? Co z tego działa i w jaki sposób? Co nie działa? Co takiego wie pani o sobie, czerpiąc z doświadczenia radzenia sobie w przeszłości z trudnymi sytuacjami, że sądzi Pani, że w obecnej sytuacji również Pani sobie poradzi? Pozdrawiam, MD
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.


