Pytania pacjentów (130)
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Dzień dobry,
z tego, co Pan opisuje, widać że wkłada Pan dużo wysiłku w dbanie o siebie – zarówno o zdrowie, wygląd, jak i dyscyplinę w codziennym życiu. Jednocześnie pojawia się sporo wątpliwości dotyczących...
Więcej
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Dzień dobry,
z objawów, które Pan/Pani opisuje – takich jak drżenie rąk, przyspieszony oddech, napięcie mięśni, nadmierna potliwość, trudności z koncentracją czy nagłe uczucie silnego stresu – można wnioskować,...
Więcej
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Dzień dobry,
to, że pojawia się płacz przy pożegnaniu z partnerem, najczęściej świadczy o tym, że ta relacja jest dla Pani/Pana ważna. W takich momentach uruchamiają się emocje związane z bliskością i...
Więcej
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Dzień dobry,
to, co Pani/Pan opisuje, może być bardzo męczące i obciążające na co dzień – szczególnie kiedy pojawia się poczucie, że trzeba wykonać określoną czynność, żeby ból lub napięcie ustąpiło.
Z...
Więcej
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Dobry wieczór,
czytam Pana wiadomość i widać w niej duże zaangażowanie, emocje… i też narastające zmęczenie tą sytuacją. Z jednej strony zależy Panu na tej relacji, a z drugiej – pojawia się coraz więcej...
Więcej
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Dzień dobry,
czytam Pani wiadomość i widać w niej dużo wrażliwości – z jednej strony ma Pani swoją decyzję, a z drugiej widzi Pani, że to rani drugą osobę… i to Panią też porusza. To naprawdę nie jest...
Więcej
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Dzień dobry,
czytam to, co Pan napisał i chcę na początku powiedzieć bardzo wprost – to, z czym Pan się mierzy, jest ogromnym ciężarem. Lata szukania pomocy, wiele prób, brak poprawy… a do tego samotność,...
Więcej
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Dzień dobry,
czytam Pani wiadomość i to jest bardzo poruszająca historia… widać w niej ogrom doświadczeń, które niosła Pani przez lata – i które nadal w Pani są.
Chcę zacząć od jednej ważnej rzeczy:
to,...
Więcej
Opisałam wcześniej swoja sytuację z moim liderem z pracy, z którym po odmowie pewnej propozycji (seksu) mamy słaby kontakt bardziej służbowy, nie jest taki jak kiedyś. Chcę powiedzieć że mimo tego lider nadal mnie obserwuje tylko bardziej z dystansu ukradkiem, nie raz widziałam jak to robi a jak tylko go przyłapałam spuszczal głowę i był zmieszany(nawet podczas przerwy w pracy gdy mamy czas na zjedzenie i chwilowy odpoczynek patrzy w moja strone a jak zauważyłam go to od razu jego głowa w dół. Jest ogólnie dla mnie miły, wyraza sie w sposób spokojny, od 5 lat pracuje w firmie to nigdy nie przeklinał w moim towarzystwie, nie robil mi na złość, poprostu jest dla mnie miły- w stosunku do innych koleżanek zachowuje się zdecydowanie inaczej. W pracy puszcza mi oczka, na dzień kobiet zaszedł mnie od tyłu tak niespodziewanie i dotknął mnie za ramiona żadnej innej kolezance tak nie robi. Poza tym jest zazdrosny o innych kolegów którzy podchodzą do mnie pogadać. Znajduje sie bardzo często w miejscu gdzie ja pracuje uwazam ze szuka dalej tego kontaktu i bliskosci- glupia i slepa to ja nie jestem. Przecież ja widze I czuje ze nadal mu sie podobam tylko nie rozumiem dlaczego nie przyjdzie i nie powie wprost o co mu chodzi? Ja nie gryzę chce tylko jasności bo to dałoby nam obojgu spokój i wiedzieliśmy na czym stoimy. Jemu jeszcze nie przeszlo poza tym ciężka sytuacja bo razem pracujemy i to sporo czasu ze sobą spędzamy tj.40 godzin tygodniowo i ciężko zapomnieć o tym co bylo. Tylko czemu on mnie tak obserwuje, co on jeszcze oczekuje, mysle ze szczera rozmowa rozwiązałoby wiele. Co robić i jak sie zachowywać- powiem szczerze ze nie jest mu obojętny ale w pracy nie wypada pozwolić sobie na cos więcej...
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, jest sytuacją niejednoznaczną i nic dziwnego, że budzi w Pani napięcie oraz potrzebę jasności. Widzi Pani jego sygnały, a jednocześnie nie ma z jego strony otwartej komunikacji – to naturalnie uruchamia wiele pytań.
Z perspektywy tego, co Pani opisuje, można przypuszczać, że nadal jest Pani dla niego ważna, ale nie decyduje się on na wzięcie za to odpowiedzialności wprost. Zamiast rozmowy pojawiają się spojrzenia, gesty, dystans – czyli sygnały, które łatwo interpretować, ale które nie dają realnej klarowności.
Dlatego kluczowe jest nie tyle to, „co on czuje”, ale co dla Pani jest w tej sytuacji ważne i gdzie są Pani granice – szczególnie że mówimy o relacji zawodowej.
Rozmowa mogłaby wnieść jasność, ale tylko wtedy, gdy obie strony są gotowe na szczerość. Na ten moment jego zachowanie tego nie potwierdza.
Widzę, że jest to dla Pani emocjonalnie angażujące i niejednoznaczne doświadczenie – warto się temu spokojnie przyjrzeć, żeby odzyskać poczucie pewności i oparcia w sobie, niezależnie od jego zachowania.
Zapraszam Panią na konsultację na żywo lub online– w takiej przestrzeni możemy to uporządkować i znaleźć dla Pani najbardziej wspierający sposób działania.
Z poważaniem,
Kornelia Cichoń
psycholożka
Witam serdecznie.
Kilka lat temu zmarł pewien artysta, którego twórczość była dla mnie ważna. Wtedy mnie to zszokowało bo nic nie wskazywało, że ten młody zdolny człowiek odejdzie, ale nie odczuwałam nic poza szokiem właśnie. Nagle ni z tego ni z owego w zeszłym tygodniu zaczęłam odczuwać jego brak, coś w rodzaju...nie wiem... Żałoby? Zaczęłam sobie przypominać jego twórczość, przesłuchałam wszystkie płyty, obejrzałam kilka koncertów... Z jednej strony przypomniały mi się "stare, dobre, beztroskie czasy ( jego twórczość była dla mnie na smutki i radości), z drugiej odczuwam straszną pustkę. Nie mogę, nie potrafię pogodzić się z tym, że jego już nie ma. Co jest ze mną nie tak? Po tylu latach odczuwać takie coś? Po człowieku, którego znałam wyłącznie z jego twórczości. Dodam, że artysta ten popełnił samobójstwo miesiąc po śmierci mojej mamy, a ja w momencie gdy już pierwszy szok opadł, przestałam całkowicie słuchać tego właśnie artysty. Jakby nie istniał. Jakbym się "obraziła" na niego? Nie wiem co mam o tym myśleć, od tygodnia męczę się, katuję wręcz uczuciem, które się pojawiło. Co robić, co to wgl jest? Nati
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, ma swoje psychologiczne uzasadnienie i nie świadczy o tym, że dzieje się z Panią coś nieprawidłowego.
Można to rozumieć jako odroczoną reakcję żałoby – szczególnie że śmierć tego artysty zbiegła się w czasie ze stratą Pani mamy. W takich momentach psychika często „porządkuje” doświadczenia w sposób ochronny – najpierw zajmuje się tym, co najbardziej obciążające, a pozostałe emocje mogą zostać odsunięte i wrócić dopiero po czasie.
To, co pojawia się teraz –
poczucie pustki, powrót do jego twórczości, trudność z pogodzeniem się z jego odejściem – może być częścią szerszego procesu, w którym uruchamiają się również wspomnienia i emocje związane z tamtym okresem życia.
Relacja z twórcą, nawet jeśli jednostronna, bywa znacząca – jego muzyka mogła towarzyszyć Pani w ważnych momentach, regulować emocje, dawać ukojenie. Dlatego powrót do niej może uruchamiać bardzo głębokie przeżycia.
To, że dzieje się to dopiero teraz, nie jest niczym niezwykłym. Czasami dopiero po latach pojawia się przestrzeń, by pewne doświadczenia mogły zostać w pełni przeżyte i zrozumiane.
Widzę w tym procesie coś ważnego i wartego uważnego przyjrzenia się – nie tylko na poziomie „dlaczego tak się dzieje”, ale też tego, co dokładnie Pani w sobie teraz przeżywa.
W takiej sytuacji naturalnym krokiem jest rozmowa z psychologiem, do której serdecznie zapraszam – w spokojnej, bezpiecznej przestrzeni, gdzie można to uporządkować i nadać temu znaczenie.
Z poważaniem,
Kornelia Cichoń
psycholożka
Dzień dobry, mam problem od dzieciństwa mam piegi i zawsze je smakowałam jak tylko podrosłam, makijaż… urodziłam dwóch synów jeden nie ma piegowatych ale niestety drugi odziedziczył i ma całą twarz w piegach nie radzę sobie z tym nie chce synowi pokazywać że to że ma piegi że to jest jakiś defekt ale ja tak czuję i kocham go bardzo ale chyba patrząc przez pryzmat moich doświadczeń boję się że syn będzie wyśmiewany, że zaczną mu one przeszkadzać a ja nie umiem mu pomóc bo piegów nie da się tak łatwo pozbyć staram się unikać sytuacji w których ktoś mógłby zwrócić przy nim uwagę typu ale masz dużo piegów bo wtedy czuję takie uderzenie ciepła i jest mi źle że ktoś komentuje sama nie wiem jak sobie z tym radzić z jeden strony mówię sobie on jest taki i jest śliczny a z drugiej zaczyna pojawiać się strach w towarzystwie że ktoś zacznie temat posiadania przez niego piegów bo dla mnie piegi do dziś nie są ładne bo je zakrywam a teraz widzę je u własnego dziecka i mam wrażenie że sama nie umiem mu pomóc się ich pozbyć jestem bezradna a też w głowie myślę że przez to że ja mam on ma też i wygląda inaczej niż inni …
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Dzień dobry,
czytam Pani wiadomość i widać w niej bardzo dużo troski o syna, ale też coś jeszcze – Pani własne, trudne doświadczenie związane z piegami, które do dziś nie zostało do końca oswojone.
To, co Pani przeżywa, jest zrozumiałe. Często jako rodzice patrzymy na dziecko przez pryzmat własnych historii – i pojawia się lęk, że ono doświadczy tego samego bólu, co my kiedyś.
Jednocześnie warto zauważyć, że to nie same piegi są tutaj największym problemem, tylko to, jakie znaczenie zostało im nadane w Pani doświadczeniu – wstyd, chęć ukrywania, obawa przed oceną.
I to właśnie z tym warto się zaopiekować.
Bo dzieci w dużej mierze uczą się patrzenia na siebie oczami rodzica. Jeśli Pani wewnętrznie czuje napięcie i lęk wokół jego wyglądu, on z czasem może to przejąć – nawet jeśli nie jest to wypowiedziane wprost.
To nie znaczy, że robi Pani coś nie tak. To znaczy, że jest w Pani coś, co potrzebuje wsparcia i przepracowania, żeby mogła Pani dać synowi więcej spokoju i akceptacji.
Widzę, że to temat głębszy niż tylko „piegi” – dotyka obrazu siebie, wstydu i doświadczeń z przeszłości. Dlatego bardzo zasadne byłoby przyjrzenie się temu w pracy indywidualnej.
Zapraszam Panią na konsultację online lub na żywo – to przestrzeń, w której możemy spokojnie to uporządkować i znaleźć sposób, by mogła Pani wspierać syna z większym poczuciem pewności i lekkości.
Z poważaniem,
Kornelia Cichoń
psycholożka
Witam gdzie najlepiej udać się do lekarza jeśli kobieta czuję się wyczerpana rodzicielstwem gdyż ma dwoje malych dzieci roczne i trzy miesieczne z partnerem który albo często nocuje u matki bo dzieci płaczą a w domu nie pomaga nawet jak maluch płacze to mówi że on jest zmęczony i że on musi do pracy wstać i matka ma uspokoić oba maluchy.Ponadto że wczesniejszego związku ma troje dzieci w wieku 11,7,4 lata i często 11 latka oraz 7 latka pomagają matce zamiast ojca a ojciec ponadto uważa że dzieci że wczesniejszego związku mają być wdzięczne że on zakupy robi a nie matka mimo że matka daje pieniądze na te zakupy aby zrobił i zada aby starsze dzieci były cicho w pokoju bo on nie może odpocząć umysłowo a tez wie że matka po kontroli poporodowej ma odpoczywać bo kręgosłup partia ledzwiowa jest przeciążona czego są skutki mocnych boli dołu pleców oraz podbrzusza to partner oznajmił że musi ona poszukać pas na plecy bo tak się nie da aby on pomagał w domu przy dzieciach czy pracach domowych bo on pracuje i wtedy twierdzi że partnerka chce aby on poszedł do pracy gdzie się liście zamiata a jej chodziło tylko aby pomagał w domu i przy dzieciach to zawsze obrażony i nerwowy się robi przez co partnerka nie chce już się nic na ten temat odzywać bo znów będzie krzyczał i zniknie z domu na jakiś czas
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, pokazuje bardzo duże przeciążenie i brak wystarczającego wsparcia w codziennym funkcjonowaniu. Przy tak małych dzieciach, w połogu i z dolegliwościami bólowymi, Pani organizm i psychika mają prawo być na granicy wytrzymałości.
Trudno w takiej sytuacji mówić o „zwykłym zmęczeniu” – to raczej stan, który wymaga zatrzymania się i zaopiekowania również Panią, nie tylko obowiązkami wokół innych.
Jeśli pyta Pani, gdzie szukać pomocy – odpowiednim kierunkiem jest kontakt z psychologiem lub psychoterapeutą, a w razie nasilonego wyczerpania także konsultacja psychiatryczna.
Myślę jednak, że w Pani sytuacji szczególnie ważne byłoby spokojne przyjrzenie się temu szerzej – zarówno Pani obciążeniu, jak i temu, co dzieje się w relacji i jak może Pani zacząć odzyskiwać dla siebie choć trochę przestrzeni i wsparcia.
Zapraszam Panią do umówienia się na konsultację – to może być pierwszy krok, żeby się tym zająć w sposób bardziej uporządkowany i bezpieczny dla Pani.
Prowadzę zarówno sesje online jak również na żywo.
Z poważaniem,
Kornelia Cichoń
psycholożka
Dzień Dobry. Chciałbym zapytać się odnośnie dolegliwości psychicznych z którymi się zmagam. Już od dzieciństwa miałem problem z natrętnymi myślami, chociaż wtedy nie zdawałem sobie sprawy z problemu. Czasem odczuwałem przymus by dotknąć każdej rzeczy napotkanej po drodze , np. poręczy, innym razem, by robić coś po kilka razy albo miałem myśli, których nie chciałem, a one i tak się pojawiały. Czasem też, kiedy chciałem coś zrobić - np. obejrzeć sobie jakąś książkę, czułem blokadę i lęk, a kiedy to robiłem to potem pojawiały się natarczywe myśli, które powodowały że rezygnowałem z pierwotnego zamiaru. Jednak ɓyły to tylko okresy i raz pojawiały się a raz znikały. Sytuacja pogorszyła się, kiedy chodziłem do gimnazjum. Wtedy przygotowywałem się do testu i miałem problemy ze zdrowiem. Pewnego dnia te myśli wróciły i czułem przymus powtarzania sobie w myślach przykładowych zdań, jednak kiedy starałem się tego nie robić, te myśli stawały się jeszcze silniejsze i uniemożliwiały mi zaśnięcie. Przez kilka dni spałem bardzo mało i ten stan pogłębiał się. Myśli byly coraz bardziej natarczywe i przeszły do nowego typu, tym razem pojawiały się takie w których nie chodziło o robienie jakiejś rzeczy, ale
takie których nie mogłem się pozbyć - np.
jeśli zrobiłem jakąś rzecz, którą chciałem , np. wcześniejsze przeczytanie książki to pojawiała się myśl, która towarzyszyła mi cały dzień. Nie mogłem spać, byłem coraz bardziej rozbity. Później zacząłem chodzić do psychologa i sytuacja poprawiła się. Jednak z czasem uległa pogorszeniu. Obecnie nie jestem w stanie zrobić najmniejszej, najbardziej prozaicznej rzeczy, która nie wiązałaby się z natarczywymi myślami. Nie mogę przeczytać książki, którą bym chciał, nie mogę obejrzeć filmu, kupić sobie jakiejś książki, bo każda taka decyzja wiąże się z myślami, które mnie potem męczą. Nie wiem, co musze zrobić, żeby sobie z tym poradzić.
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Dzień dobry,
to, co Pan opisuje, bardzo wyraźnie wskazuje na trudności z obszaru natrętnych myśli i kompulsji. Mechanizm, który Pan opisuje – pojawianie się niechcianych myśli, narastające napięcie oraz przymus wykonywania określonych czynności lub unikania ich, żeby to napięcie zmniejszyć – jest charakterystyczny dla tego typu problemów.
Ważne jest też to, że zauważa Pan, iż:
– próba „nie myślenia o tym” nasila objawy,
– codzienne, proste czynności zaczynają być blokowane przez lęk i natrętne treści,
– trudność znacząco wpływa na Pana funkcjonowanie.
To nie jest kwestia silnej woli ani „radzenia sobie samemu” – to mechanizm, który ma swoją dynamikę i wymaga odpowiedniego podejścia terapeutycznego.
Dobrą informacją jest to, że wcześniej kontakt z psychologiem przyniósł poprawę – to pokazuje, że jest to obszar, na który można realnie wpłynąć.
Na ten moment trudności wydają się jednak bardziej nasilone i obejmują wiele obszarów życia, dlatego warto się tym ponownie zająć w sposób bardziej uporządkowany i pogłębiony.
Jeśli chciałaby Pan spokojnie przyjrzeć się temu, do czego Pana zachęcam - zapraszam na konsultację online lub w gabinecie – możemy się temu przyjrzeć dokładniej, jak działa ten mechanizm u Pana i dobrać odpowiedni sposób pracy, który pozwoli stopniowo odzyskiwać większą swobodę w codziennym funkcjonowaniu.
Z poważaniem,
Kornelia Cichoń
psycholożka
Dzień dobry.
Mój syn 11 lat zero zainteresowania szkołą,
do nauki trzeba go ganiać,sam z własnej woli rzadko odrobi lekcje ale do tego tez trzeba zwracać mu uwage.Rozmawiane było z wychowawcą i nauczyciel twierdzi że dziecko nie potrafi się skupic ,i że musi nauczyć się koncentrować nad nauka .
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Dzień dobry,
dziękuję za Pani wiadomość. To, co Pani opisuje, jest dość częstą trudnością u dzieci w tym wieku, ale jednocześnie jest to sygnał, że warto przyjrzeć się sytuacji bliżej.
Brak motywacji do nauki, trudności z koncentracją i konieczność ciągłego przypominania mogą wynikać z różnych przyczyn – nie zawsze jest to kwestia „niechęci”. Czasami dziecko może mieć trudność z utrzymaniem uwagi, szybciej się rozpraszać, nie wiedzieć, od czego zacząć lub czuć się przytłoczone obowiązkami.
Warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy:
– czy syn rozumie materiał i nadąża za lekcjami,
– jak długo potrafi się skupić i co go najczęściej rozprasza,
– czy nie pojawia się zniechęcenie lub spadek wiary w siebie,
– jak wygląda jego organizacja nauki (czy ma stały rytm, przerwy).
Pomocne może być wprowadzenie krótszych, ale regularnych bloków nauki (np. 15–20 minut) przeplatanych przerwami oraz wspieranie go w rozpoczynaniu zadania („zacznijmy razem pierwsze zadanie”). Ważne jest też wzmacnianie wysiłku, a nie tylko efektów.
Jeśli trudności z koncentracją są nasilone i pojawiają się również w innych sytuacjach, warto rozważyć konsultację ze specjalistą, aby sprawdzić, co dokładnie stoi za tymi zachowaniami i jak najlepiej go wesprzeć.
Zapraszam na konsultację - zarówno z Panią, jak i z synem. Spotkanie z dzieckiem pozwala lepiej zrozumieć jego perspektywę, sposób myślenia i ewentualne trudności z koncentracją, a dzięki temu dobrać bardziej trafne formy wsparcia.
Z pozdrowieniami,
Kornelia Cichoń
psycholożka
Czesc,
chciałbym opisać sytuację, z którą od dłuższego czasu się mierzę, ponieważ zaczyna ona wpływać na moje samopoczucie i funkcjonowanie w związku. Będę wdzięczny za przeczytanie i ewentualną pomoc lub wskazówki.
Jestem w zwiazku z dziewczyną 4 miesiące a znamy sie od 5. Gdy poznalismy sie na poczatku mialem ją za anioła, wrecz idealną wersje dziewczyny jaką bylem sobie w stanie wyobrazic.
Kiedy juz weszlismy w zwiazek (po miesiacu od poznania sie) dowiedzialem sie ze miala innych chlopaków:
- Szymon
- Tomek
(przy czym ja przed nią nikogo nie miałem)
Z Szymonem była tylko tydzien w zwiazku on jej przez rok nie odpisywał - to z nim pierwszy raz sie pocałowała
Jeśli chodzi o Tomka to z nim była miesiąc i on jej pozniej napisal ze stracil uczucia, ona przez 8 miesiacy nie umiała sie pozbierac i go opłakiwała.
I właśnie po tym miesiącu naszego zwiazku dowiedziałem się o tym że masturbowała go.
Dodatkowo podczas 18. urodzin kuzyna poznała Kamila. Była wówczas w stanie znacznego upojenia alkoholowego. Doszło między nimi do pocałunków oraz do manualnej stymulacji jej narządów płciowych przez niego (ona niewiele z tego pamięta, według jej relacji odsuwała jego rękę cały czas).
Kiedy to usłyszałem doznałem głębokiego szoku, było mi bardzo przykro, nie wiedziałem co mam myślec. Jak mi o tym powiedziala to bylo wieczorem przez telefon. Płakalem przez cala noc ale ona to widziala i cala noc wspierala mnie przez telefon i byla przy mnie mimo dystansu.
Po okolo miesiacu te obawy znaczaco sie zmniejszyly
W trzecim miesiącu związku dowiedziałem się, że Tomek również raz doprowadził do manualnej stymulacji jej narządów płciowych. Informacja ta ponownie wywołała u mnie silną reakcję emocjonalną, podobną do tej wcześniejsze . Plakalem pozniej, nie umialem sobie z tym poradzic. Dziwilem sie dlaczego mi za pierwszym razem wszystkiego nie powiedziala, wytlumaczyla sie mowiac ze jakby mi wtedy powiedziala to by mnie stracila i ze chciala w moich oczach kreowac sie na taka porządną, jak najlepszą wersje.
Od tego czasu mam bardzo złe myśli w głowie które cały czas wracają i nie moge skupic sie na terazniejszosci i cieszyc tym zwiazkiem majac swiadomosc co sie stalo w przeszlosci.
Obawiam się że mogę cierpiec na zazdrosc wsteczną bo juz nieco o tym czytałem.
Oto obawy które przyszły mi do głowy w trakcie tygodnia:
Boje się ze jak będzie mowa o jakiś pierwszych wspomnieniach to ona jako pierwsze będzie wspominała te chwile z Tomkiem jako ten bajkowy czas a nie ze mną. A ja na odwrót że to ja pomyślę o niej w pierwszej kolejności ale ona o mnie już nie.
Boje się że jak przeżywamy jakieś wspólne chwile razem to ona takie same przeżywała z Tomkiem i jej się on przypomina. Że nie jestem już taki wyjątkowy .
Moja głowa bardzo często porównuje mnie z Tomkiem. Chce być od niego lepszy ja każdej płaszczyźnie a mam takie podświadome przekonanie że nie jestem lepszy. Ciągle się z nim porównuje jako ten gorszy.
Szkoda że nie jestem jej pierwszą miłością. Może to wynika z tego że ona jest moja pierwsza miłością i czuje się gorzej bo nie miałem nikogo wcześniej. Może to wynika z tego że moja mama i tata było swoją pierwszą miłością i tak zostali.
Nie umiem sobie wyobrazić że ktoś wcześniej dotykal w intymny sposób, jestem o to zazdrosny.
Boli mnie to że ktoś ją już miał wcześniej przede mną.
Obawiam się, że podczas współżycia mogę odczuwać dyskomfort lub niechęć wynikającą ze świadomości, że jej poprzedni partner doprowadził do manualnej stymulacji jej narządów płciowych. Trudno mi zaakceptować, że nie byłem pierwszy.
Kiedy po raz pierwszy usłyszałem od niej o wcześniejszych zachowaniach o charakterze intymnym, w tym o wzajemnej stymulacji manualnej, poczułem się bardzo zraniony i przytłoczony emocjonalnie. Było mi bardzo przykro, reagowałem płaczem i pojawiło się u mnie poczucie, że nie jestem dla niej tą jedyną osobą.
Boje się że bedzie do mnie ta myśl wracać przez całe życie ze ktoś wcześniej jej robil intymne rzeczy a teraz jestem ja. Przez to nie czuje się chyba już taki wyjątkowy że tylko my we dwoje robimy takie rzeczy.
Kiedy po raz pierwszy doszło między nami do manualnej stymulacji jej narządów płciowych, byłem przekonany, że jest to dla niej również pierwsze takie doświadczenie. Przywiązałem do tego dużą wartość i odbierałem to jako coś wyjątkowego dla nas obojga. Kilka miesięcy później powiedziała mi jednak, że jej poprzedni partner również raz doprowadził do takiej sytuacji. Wtedy poczułem się bardzo zraniony i rozczarowany. Miałem poczucie, że zostałem wprowadzony w błąd. To było dla mnie trudne, ponieważ wcześniej traktowałem to doświadczenie jako coś szczególnego i wyłącznie naszego.
Nie wiem czemu ale akurat ja duża uwagę przywiązuje do cielesności, to powinien być moim zdaniem taki wyróżnik.
Boje się że do końca życia będę sobie pluć w brodę że nie zdążyłem na czas że nie byłem jej pierwszy i ona przez ten czas zdążyła zrobić te wszystkie złe rzeczy.
Zauważyłem że jak pisze mi jakiś podtekst to pierwsze co mi się w głowie nasuwa to Tomek i kamil, że to nie jest już takie jak wcześniej jak mi pisała takie rzeczy.
Możliwe że też boli mnie to i jestem zazdrosny o to że ona kochała innego faceta wczesniej.
Mam takie myśli że jak mówi mi że mam najpiękniejsze oczy to że Tomkowi tak samo mówiła identycznie (ogólnie bardzo często sam siebie prównuje do niego)
Trudno mi funkcjonować ze świadomością, że moja partnerka, którą postrzegam jako tę jedyną, miała wcześniej doświadczenia intymne z innymi osobami, w tym związane ze wzajemną stymulacją manualną.
Co jak już nie będę umieć spojrzeć na nią w taki sam sposób jak kiedys?
Mój mózg cały czas wraca do jej przeszłości nie umiem się skupic.
Obsesyjne myśli na temat jej przeszłości. Postrzeganie całej jej przeszłości przez pryzmat tych sytuacji z tamtymi chłopakami( np. jakieś jej stare zdjęcia to mój mózg patrzy na datę i patrzy na to pod takim względem czy wtedy była z Tomkiem i czy jest to zdjęcie przed sytuacja z 18 kuzyna)
Nie mam dnia gdzie bym nie pomyślał kim ona była w przeszłości i co robiła.
Ciężko mi sobie to wyobrazić że ktoś inny ją kiedyś mial, czuje się zazdrosny.
Pojawiają się u mnie również takie myśli podczas zbliżeń. Kiedy dochodzi między nami do manualnej stymulacji jej narządów płciowych, zdarza się, że pojawia się u mnie skojarzenie, że w podobny sposób doświadczała tego wcześniej z poprzednim partnerem.
Już od samego początku byłem przekonany że zostaliśmy sobie przeznaczeni przez Boga. To dlaczego od początku nie byliśmy razem tylko ona wcześniej miała Tomka?
Jak pozbyć się tych myśli? Dręczą mnie one, nie pozwalają się skupić na teraźniejszości i się nią cieszyć.
Mam nadzieję że to wszystko nie zauważy na moim samopoczuciu w tym związku oraz że będę mógł się cieszyć chwila teraźniejsza a nie ciągle wracać do tej przeszłości która sprawia że czuje się smutno i niekomfortowo.
Mam wrażenie, że zacząłem inaczej postrzegać jej przeszłość, zwracając większą uwagę na jej bardziej imprezowy styl życia w tamtym okresie, kiedy często wychodziła ze znajomymi i spożywała alkohol. Jednocześnie porównuję to do swojego ówczesnego trybu życia, który był bardziej domowy i skoncentrowany na pracy.
Jest mi z tym wszystkim źle, jest mi przykro, nie wiem jak to przezwyciężyć. Kocham ją najbardziej na swiecie, jest ona dla mnie najważniejsza osoba w życiu. Chce się cieszyć życiem, a nie zamartwiać tym ale nie umiem. To wszystko tak niszczy teraźniejszość że na nie jestem w stanie cieszyć się tym związkiem jak kiedyś kiedy jeszcze nie widziałem o tych rzeczach.
Widzę na codzień jak bardzo się o mnie troszczy, widzę że zależy jej na mnie, jest najlepsza dziewczyną na świecie nie mógłbym sobie wymarzyć lepszej. Nie chce jej stracić i boje się że jeśli nie uda mi się przezwyciężyć tych myśli to jest to realne zagrożenie dla naszego związku
Czy da się jakoś pozbyć tych dręczących myśli? Męczą mnie one, sprawiają że czuje się nieszczęśliwy.
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Dzień dobry,
dziękuję, że tak szczerze i szczegółowo opisał Pan swoją sytuację. Widać, jak dużo emocji, lęku i cierpienia wiąże się dla Pana z tymi myślami. Jednocześnie bardzo wyraźnie widać też, że bardzo zależy Panu na partnerce i na tym związku.
To, czego Pan doświadcza – natrętnych myśli, ciągłego wracania do przeszłości partnerki, porównywania się z jej byłym partnerem, potrzeby bycia „tym pierwszym i wyjątkowym” – może rzeczywiście przypominać tzw. zazdrość retrospektywną (wsteczną). Takie myśli potrafią być bardzo obciążające emocjonalnie i z czasem zacząć wpływać zarówno na samopoczucie, jak i relację.
Widzę jednak, że temat jest dużo głębszy niż sama zazdrość o przeszłość partnerki. Pojawia się tutaj m.in.:
– silna potrzeba wyjątkowości i wyłączności w relacji,
– trudność w zaakceptowaniu, że partnerka miała wcześniejsze doświadczenia i emocje związane z innymi osobami,
– porównywanie siebie z byłym partnerem i obniżone poczucie własnej wartości w tym obszarze,
– nadawanie bardzo dużego znaczenia cielesności i „byciu pierwszym”,
– trudność w oddzieleniu przeszłości od teraźniejszości.
Tego nie da się niestety realnie przepracować jedną wiadomością czy prostą poradą, ponieważ wymaga to spokojnego przyjrzenia się Pana emocjom, przekonaniom o relacjach, bliskości i własnej wartości. Widzę, że te myśli są już bardzo nasilone i zaczynają odbierać Panu możliwość cieszenia się relacją mimo tego, że widzi Pan w partnerce troskę, zaangażowanie i miłość.
Dlatego myślę, że najlepszym krokiem byłaby konsultacja psychologiczna, podczas której można byłoby spokojnie omówić to szerzej i poszukać sposobów na poradzenie sobie z tymi myślami oraz napięciem, które wywołują. Z takimi trudnościami można pracować i naprawdę da się odzyskać większy spokój oraz zacząć bardziej przeżywać relację „tu i teraz”, zamiast ciągle wracać do przeszłości.
Jeśli będzie miał Pan gotowość, zapraszam na spotkanie – zarówno stacjonarnie, jak i online. W bezpiecznej atmosferze możemy spokojnie przyjrzeć się temu, co Pan przeżywa i poszukać sposobów, które pomogą odzyskać większy spokój i komfort w relacji.
Pozdrawiam serdecznie,
Kornelia Cichoń
psycholożka
Potrzebuje porady i wsparcia w kwestii mojego zachowania…
Po pierwsze, nie wiem co odpowiedzieć jak jakiś starszy znajomy z pracy się mnie pyta co tam? Wiem, że to z grzeczności ale i tak mam pustkę w głowie co na to odpowiedzieć, nie umiem w small talk,
z aktualnym szefostwem mam ogromny stres jeśli chodzi o rozmowę ,
ludzie widzą że się stresuje i jestem nieśmiała co też mi bardzo przeszkadza bo chciałabym się kreować na osobę pewną siebie i odważna i znająca swoją wartość a nie podważać wszystko co robię.
Przejmuje się opinią innych za bardzo
chce dobrze wypaść ale i tak czuję że nie wypadam dobrze.
Chciałabym czuć większy luz w rozmowie z innymi ludźmi, przestać się obwiniać o wszystko i chciałabym żeby ludzie dobrze o mnie myśleli. Stwarzam aurę niedostępnej lub zestresowanej osoby z którą ciężko się rozmawia. Chodzi tu głównie o pracę, studia. Ja bardzo chce wypaść dobrze a czasami mam schize że każdy mnie obgaduje i myśli o mnie w negatywny sposób. o co chodzi? czy to jest jakieś zaburzenie? jak sobie z tym radzić co mi pomoże? Dodam też że jestem bardzo wrażliwa i trochę wręcz przewrażliwiona na swoim punkcie i bardzo często się porównuję do innych ludzi.
Marzę o byciu konkretną, stanowczą osobą, która wie czego chce od życia i przez to zyskuje szacunek innych.
Za dużo myślę o innych a nie o sobie….
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Dzień dobry,
dziękuję, że tak szczerze to opisałaś. Widać, że bardzo dużo analizujesz siebie, swoje zachowanie i to, jak jesteś odbierana przez innych ludzi. To musi być bardzo męczące żyć w ciągłym napięciu, kontroli siebie i obawie przed oceną.
To, co opisujesz — stres w rozmowach, trudność w small talku, poczucie bycia ocenianą, nadmierne analizowanie swoich wypowiedzi, porównywanie się do innych czy potrzeba „wypadania dobrze” — często wiąże się z niskim poczuciem własnej wartości, dużą wrażliwością i lękiem społecznym. Nie oznacza to od razu, że „jest z Tobą coś nie tak” albo że jesteś dziwna.
Mam też poczucie, że bardzo dużo energii wkładasz w kontrolowanie tego, jak jesteś odbierana, przez co trudno Ci poczuć swobodę i autentyczność w relacjach. Paradoksalnie im bardziej człowiek chce wypaść idealnie, tym większe pojawia się napięcie i wewnętrzny stres.
To nie wygląda na „brak charakteru” czy „słabość”, tylko raczej na schematy myślenia i reagowania, które prawdopodobnie budowały się przez dłuższy czas. Dobra wiadomość jest taka, że nad tym naprawdę można pracować i stopniowo budować większy spokój, pewność siebie oraz mniejszą zależność od opinii innych.
Pracuję z osobami mierzącymi się z podobnymi trudnościami i wiem, że zmiana jest możliwa — szczególnie kiedy człowiek zaczyna lepiej rozumieć siebie, swoje emocje i mechanizmy, które nim kierują.
Jeśli będziesz miała gotowość, zapraszam na konsultację — online lub stacjonarnie. W spokojnej atmosferze możemy przyjrzeć się temu szerzej i poszukać sposobów, które pomogą Ci poczuć większy luz, pewność siebie i komfort w relacjach z innymi.
Pozdrawiam serdecznie,
Kornelia Cichoń
psycholożka
Jak pomóc dziecku, które ulega rówieśnikom, daje sobą pomiatać, pomimo smutku, które odczuwa po zachowaniu nie fair ze strony równoważników to, godzi się na propozycję wspólnej zabawy, nie potrafi przedrzeć się ze swoją opinią i propozycjami, często garbi się podchodząc do innych dzieci, widać w nim niepewność, brak asertywności?
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Dzień dobry,
to, co Pan/Pani opisuje, może świadczyć o niskiej pewności siebie, dużej potrzebie akceptacji i trudnościach dziecka w stawianiu granic w relacjach rówieśniczych. Takie dzieci często bardzo chcą być lubiane i należeć do grupy, dlatego nawet jeśli czują smutek czy przykrość, godzą się na zachowania, które je ranią — z obawy przed odrzuceniem.
To, że widzi Pan/Pani u dziecka wycofanie, niepewną postawę ciała, trudność w wyrażaniu własnego zdania czy podporządkowywanie się innym, pokazuje, że prawdopodobnie bardzo potrzebuje ono wzmocnienia poczucia własnej wartości oraz poczucia sprawczości w relacjach.
Najważniejsze jest, aby:
– wzmacniać dziecko nie tylko za osiągnięcia, ale za samo bycie sobą,
– uczyć nazywania emocji i własnych potrzeb,
– pokazywać, że ma prawo mówić „nie”, mieć inne zdanie i stawiać granice,
– nie zawstydzać jego nieśmiałości czy wrażliwości,
– budować doświadczenia, w których może poczuć się kompetentne i ważne.
Bardzo pomocne bywa też ćwiczenie konkretnych sytuacji społecznych w domu — np. jak odpowiedzieć, kiedy ktoś zachowuje się nie fair, jak wyrazić swoje zdanie czy odmówić bez poczucia winy.
Warto również przyjrzeć się temu szerzej — czasami za taką postawą stoją wcześniejsze doświadczenia, wysoka wrażliwość, lęk przed oceną albo trudności w budowaniu poczucia własnej wartości.
Pracuję również z dziećmi i rodzinami mierzącymi się z podobnymi trudnościami i wiem, że przy odpowiednim wsparciu dzieci stopniowo mogą budować większą pewność siebie, odwagę i poczucie bezpieczeństwa w relacjach.
Jeśli będzie miał/a Pan/Pani gotowość, zapraszam na konsultację — online lub stacjonarnie.
Pozdrawiam serdecznie,
Kornelia Cichoń
psycholożka
Witam, będę wdzięczna za wszelką pomoc, ponieważ już sama nie daję rady. Mam 24 lata i kończę studia, ale mam wrażenie że kończy mi się dosłownie życie. Niestety okres studiów przespałam, chodziłam do pracy ale nie było to nic stałego. Mam wrażenie że zmarnowałam swoje życie, ponieważ ciągle porównuję się do moich znajomych oraz ludzi z internetu. Wydaje mi się że wszyscy w moim wieku mają zbudowane życie- własne mieszkania, dobra praca, mąż i dziecko. Ja jestem samotna i mieszkam w domu rodzinnym, mam wrażenie że bardzo odstaję od wszystkich. Dodatkowo zostawiła mnie bardzo bliska znajoma, ponieważ znalazła miłość życia. Znajomość zakończyła słowami, że niestety jako singielka nie jestem na jej poziomie z tego powodu, bardzo to przeżyłam. Kiedy tylko mam dobry humor i jestem dumna z jakiegoś małego osiągnięcia, wchodzę na portale społecznościowe i widzę że mój sukces nic nie znaczy w obliczu tego, co mają inni ludzie. Od roku uparcie szukam partnera i próbowałam wszystkich sposobów, a nadal nikogo nie znalazłam. Chodziłam na różne wydarzenia, otworzyłam się na ludzi, szukałam na aplikacji. Wprawdzie znalazłam dobrych znajomych, ale to jednak nie drugą połówka, a jak sama nazwa mówi ,,druga połówka”, czyli bez drugiej osoby się jest niekompletna i niewartościową. Bardzo to odczuwam. Ludzie też uważają że po 25 roku życia kobieta jest już w okresie przekwitania i na pewno nikogo nie znajdzie, tym bardziej czuje presję że został mi niecały rok. To uczucie jest bardzo męczące, porównuje się na każdym kroku i mam wrażenie, że nie ma dla mnie już żadnej nadziei. Będę wdzięczna za każdą dobrą radę.
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, brzmi jak ogromne zmęczenie ciągłym porównywaniem się do innych i poczuciem, że „jestem za daleko w tyle”. Widzę też bardzo dużo samotności, presji i lęku o przyszłość.
Chciałabym przede wszystkim powiedzieć, że mając 24 lata naprawdę nie jest Pani „spóźniona na życie”. Wiem, że media społecznościowe i otoczenie potrafią stworzyć bardzo silne poczucie, że wszyscy już „ułożyli sobie życie”, ale to zwykle jest tylko fragment rzeczywistości, który ludzie pokazują na zewnątrz.
Bardzo poruszyło mnie też to, co usłyszała Pani od znajomej. Takie słowa mogą mocno zranić i uderzyć w poczucie własnej wartości, szczególnie jeśli już wcześniej pojawiało się przekonanie, że bycie samemu oznacza bycie „gorszą” czy „niekompletną”.
Mam jednak poczucie, że dziś bardzo dużo Pani wartości opiera się na tym, czy ma Pani partnera i jak wypada Pani na tle innych ludzi. A kiedy własna wartość zaczyna zależeć głównie od porównań, wtedy nawet największe osiągnięcia przestają dawać satysfakcję, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto „ma więcej”.
To, że:
– skończyła Pani studia,
– próbowała się otworzyć na ludzi,
– chodziła do pracy,
– mimo trudności nadal szuka relacji i kontaktu,
pokazuje raczej, że się Pani nie poddała — nawet jeśli dziś sama tego nie widzi.
Bardzo ważne jest też, aby oddzielić internetowe przekazy i społeczną presję od rzeczywistości. Kobieta po 25 roku życia nie jest „za stara na miłość” ani „w okresie przekwitania”. To są bardzo krzywdzące i nieprawdziwe przekonania, które potrafią wywoływać ogromny lęk i desperację.
Mam wrażenie, że obecnie żyje Pani w ogromnym napięciu wokół pytania: „Czy jestem wystarczająca?”. I być może właśnie temu warto byłoby przyjrzeć się głębiej — nie tylko samemu brakowi partnera, ale temu, skąd bierze się tak silne poczucie niewystarczalności i zależność własnej wartości od relacji czy opinii innych.
Pracuję również z osobami mierzącymi się z niskim poczuciem własnej wartości, samotnością, lękiem przed „byciem w tyle” i presją społeczną. Widzę, że zmiana jest możliwa — szczególnie kiedy człowiek zaczyna budować poczucie wartości bardziej na sobie niż na porównywaniu się do innych.
Jeśli będzie miała Pani gotowość, zapraszam na konsultację — online lub stacjonarnie.
Pozdrawiam serdecznie,
Kornelia Cichoń
psycholożka
Mam problem z głębokim ziewaniem, mam ciągły ucisk w okolicy szyi / górnej części klatki piersiowej. Do kogo powinnam zgłosić się po pomoc?
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Dzień dobry,
objawy, które Pani opisuje — czyli ciągłe głębokie ziewanie, uczucie ucisku w okolicy szyi lub górnej części klatki piersiowej — warto skonsultować przede wszystkim z lekarzem pierwszego kontaktu lub internistą, aby wykluczyć przyczyny somatyczne.
Takie dolegliwości mogą mieć różne podłoże, m.in.:
– napięcie i przewlekły stres,
– problemy z oddychaniem lub hiperwentylacją,
– napięcie mięśniowe w obrębie szyi i klatki piersiowej,
– refluks, problemy hormonalne lub kardiologiczne,
– przemęczenie i przeciążenie organizmu.
Dopiero po wykluczeniu przyczyn medycznych warto przyjrzeć się szerzej temu, czy objawy mogą mieć związek z przewlekłym napięciem psychicznym, lękiem lub stresem, ponieważ organizm bardzo często reaguje właśnie poprzez ciało.
Jeśli zauważa Pani dodatkowo:
– napięcie emocjonalne,
– trudność z wyciszeniem,
– uczucie „braku pełnego oddechu”,
– nasilanie objawów w stresie,
to konsultacja psychologiczna lub psychoterapeutyczna również może być pomocna.
Proszę jednak zacząć od diagnostyki medycznej i nie bagatelizować objawów.
Pozdrawiam serdecznie,
Kornelia Cichoń
psycholożka
Dzień dobry, chciałabym się poradzić do jakiego specjalisty najlepiej powinnam się zgłosić w moim przypadku.
Od podstawówki mam duże problemy z nauką a zwłaszcza z matematyką, logicznym myśleniem i np z zadaniami z treścią. Nawet jeśli dużo się uczę, często niewiele pamiętam i mam bardzo mocny problem ze skupieniem. Bardzo łatwo się rozpraszam, ciężko mi organizować myśli i składać wypowiedzi ustne i głownie z tego powodu nie zdałam w tym roku matury ustnej z polskiego i nie poszła mi matura z matematyki bo zabrakło mi zdecydowanie czasu. Zaczęłam się zastanawiać czy może to być związane z ADHD albo innymi trudnościami z koncentracją czy uczeniem się, ale nie wiem od czego zacząć.
ODPOWIEDŹ LEKARZA:
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, rzeczywiście może wskazywać na trudności, którym warto przyjrzeć się szerzej — szczególnie jeśli pojawiają się od wielu lat i wpływają nie tylko na naukę, ale też na koncentrację, organizację myśli, wypowiedzi ustne czy funkcjonowanie pod presją czasu.
Takie objawy mogą mieć różne podłoże. Czasami są związane z trudnościami neurorozwojowymi, takimi jak ADHD, czasami ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się, a czasami również z przewlekłym napięciem, stresem czy przeciążeniem psychicznym. Dlatego dobrze byłoby spojrzeć na całość spokojnie i bez pochopnego diagnozowania się samodzielnie.
Myślę, że dobrym pierwszym krokiem byłaby konsultacja z psychologiem zajmującym się diagnozą osób młodzieńczych i dorosłych — szczególnie w kierunku ADHD oraz trudności poznawczych i edukacyjnych. W zależności od wywiadu specjalista może zaproponować dalszą diagnozę psychologiczną lub psychiatryczną.
To ważne, że zaczyna Pani szukać odpowiedzi, zamiast zakładać, że „po prostu jest Pani słaba z nauki”. Wiele osób przez lata próbuje funkcjonować z poczuciem, że „za mało się stara”, podczas gdy trudność może mieć głębsze podłoże.
Jeśli będzie miała Pani potrzebę, zapraszam również na konsultację psychologiczną — online lub stacjonarnie — żeby spokojnie przyjrzeć się temu szerzej i zastanowić się, jaka forma diagnozy i wsparcia byłaby dla Pani najbardziej pomocna.
Pozdrawiam serdecznie,
Kornelia Cichoń
psycholożka
Autor
Popularne pytania
-
Katar i ból głowy od miesiąca - co robić?
Takie objawy mogą świadczyć o zapaleniu zatok. Na początek wskazana wizyta u lekarza…