Wodobrzusze

sugerowany specjalista: nefrolog

to może być symptom następujących chorób:

Opinie pacjentów

  • bardzo słaby

    rewelacyjne podejście do pacjenta ? chyba w prywatnym gabinecie. bo w szpitalu gdzie miałam wiele okazji do obserwowania jej zachowań w 90% burczyła coś do pacjentów, odzywała się chamsko i wręcz ich zbywała aby nie zawracali jej "doktorskiej" głowy. do tego internista z niej żaden. na skargi pacjenta, że boli go brzuch odpowiedziała "niech pan idzie do lekarza, ja jestem przecież reumatologiem". a pacjenta z wodobrzuszem "nie będzie leczyła, bo ma to na swoje własne życzenie" ot takie wybiórcze stosowanie przysięgi Hipokratesa. reumatolog to może i dobra jest, ale szczerze odradzam leczenie stricte internistyczne u tej pani.


    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

  • bardzo słaby

    Pierwsza i niestety negatywna opinia o lek.wet.Witoldzie Stefaniaku. Ku przestrodze Kaliszan korzystających z tej lecznicy.Diagnostyka nie poparta rzetelnymi badaniami,doprowadziła do śmierci mojego psa leczonego od szczeniaka w tej lecznicy.Odrzucenie z góry przyczyny sercowej,zdiagnozowanie marskości wątroby w związku z pojawieniem się wodobrzusza i podjęcie leczenia w tym kierunku doprowadziło do skrajnego odwodnienia i osłabienia psa.Tymczasem przyczyną wodobrzusza była niewydolność mięśnia sercowego z wodosierdziem i w konsekwencji wodopiersiem. Zostało to rzetelnie zdiagnozowane w Instytuci Przyrodniczym we Wrocławiu.Niestety nie podjęte w porę leczenie doprowadziło do zgonu naszego ukochanego czworonoga.Reasumując,lecznica lek.Witolda Stefaniaka jest od zdrowych zwierząt i co najwyżej szczepień. A to niestety nie wszystko.


    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

  • bardzo słaby

    Moja siostra lat 41 leczyła się u tej pani od wielu lat.Miała do niej pełne zaufanie i zaślepiła ją miła osobowość pani doktor.Pani doktor leczyła ją na cystę jajnika,którą rozpoznała tylko po badaniu USG.Siostra była w grupie najwyższego ryzyka i nawet laik po przeczytaniu prasy kobiecej zastanowił by się i doszedł do wniosku ,że to może być rak jajnika .Objawy u mojej siostry były po prostu książkowe.Pani doktor nie miała jednak wątpliwości nie zleciła TK ani nawet wykonania markera Ca125 które to badania mogły uratować jej życie.Kiedy pojawiło się wodobrzusze panią Skrzypulec olśniło i skierowała moją siostrę do szpila.Dla mojej siostry był już jednak za późno.Przeżyłam razem z nią horror 17-tu chemii,i beznadziejną walkę o życie.Nie mogę pogodzić się z jej śmiercią ,myślę że mogła żyć gdyby nie miała pecha spotkać na swej drodze tej osoby.Ostrzegam was pacjentki pani profesor,niech was nie zmyli miła powierzchowność pani doktór,jej wiedza pozostawia bardzo wiele do życzenia dowodem na to jest fakt że mojej siostry nie ma już wśród nas.Winą za jej cierpienie i śmierć obarczam panią profesor.


    Jesteś tym lekarzem? Odpowiedz na tę opinię! Zarejestruj się teraz

  • bardzo dobry

    Nasz synek urodził się z wodobrzuszem niewiadomego pochodzenia, płyn został mu odciągnięty po porodzie, niestety znów zaczął nachodzić. Byliśmy w wielu szpitalach nawet w Centrum Zdrowia Dziecka, nigdzie nie znaleziono przyczyny choroby, tylko Dr Mańkowski wiedział co to jet i jak to leczyć - zalecił tylko zmianę mleka, powtórnie odciągnął płyn z brzuszka. Od tej pory nasz syn jest zdrowy, pozostają nam kontrole w poradni chirurgicznej gdzie chodzimy do dr Beceli, który również jest doskonałym specjalistą. Zarówno polecam Dr Mankowskiego jak i Becelę, sympatyczni, pomocni a przede wszystkim doskonali specjaliści. Czujemy, ze nasz synek jest bezpieczny pod kontrolą chirurgów jak i innych lekarzy ze Szpitalnej

  • bardzo dobry

    Chcę szczerze i z całego serca podziękować Pani dr Janinie i Panu dr Zbigniewowi Łukaszewskim oraz całemu personelowi pracującemu w lecznicy przy ul. Paczkowskiej, zarówno za pomoc, jak i okazane wielkie serca dla mojego pieska, a także dla mnie samej. Mój 2-letni owczarek niemiecki miał zabieg usunięcia jądra z jamy brzusznej w innej lecznicy we Wrocławiu, po którym lekarze stwierdzili uszkodzenie wątroby i nerek na skutek podanych podczas zabiegu leków. Przez miesiąc czasu piesio był bezskutecznie leczony, a stan jego pogarszał się z dnia na dzień. Oprócz tego zaczęłam odczuwać, że zaangażowanie lekarzy w leczenie mojego piesia jest coraz mniejsze. Wtedy zdecydowałam się na zawiezienie psa do lecznicy na Paczkowską. W tym dniu przyjmowała Pani dr Karolina z Panem Łukaszem. Po poinformowaniu dr Łukaszewskiego przez Panią Karolinę o ciężkim stanie psa, NATYCHMIAST w lecznicy zjawił się Pan doktor! Z racji tego, że pies miał zaawansowane wodobrzusze, doktor ściągnął 4 litry cuchnącego płynu z brzucha i w trakcie zleconych badań dr Zbigniew postawił trafną diagnozę: ZAPALENIE OTRZEWNEJ. Oczywiście po zrobieniu kompleksowych badań potwierdziła się diagnoza postawiona przez Pana doktora. W tym samym czasie zadzwoniłam do lekarzy, u których wcześniej leczyłam psa i powiadomiłam o postawionej diagnozie, a w słuchawce usłyszałam, że to NA PEWNO nie zapalenie otrzewnej. Na nogi została postawiona CAŁA LECZNICA na Paczkowskiej, mimo tego, że był to sobotni wieczór. Oprócz zrobionych wszystkich niezbędnych badań, włącznie z grupą krwi na wypadek transfuzji krwi (pies miał do tego anemię spowodowaną rozpadem krwinek w wyniku rozwijających się w organizmie bakterii), zawieźliśmy także pani dr Łukaszewskiej pobrany płyn i krew do badań, które pani doktor analizowała przez całą noc! W niedzielę rano dr Łukaszewski wraz z dr Niedzielskim i dr Karoliną podjęli się operacji mojego pupila. Niestety na pomoc było już za późno, ponieważ narządy były już w tragicznym stanie.... Odpowiednia pomoc przyszła za późno. Gdybym od razu zawiozła psiaka do Państwa Łukaszewskich, mój piesio nie cierpiałby tyle, tylko od razu w sposób fachowy zostałaby postawiona diagnoza i wdrożone odpowiednie leczenie. Lekarze z Nasturcjowej przez miesiąc czasu nie potrafili postawić prawidłowej diagnozy, a Panu dr Łukaszewskiemu udało się to w ciągu niecałej godziny!!! Rzadko zdarzają się tak kompetentni lekarze jak Państwo Łukaszewscy, posiadający wielką wiedzę medyczną oraz wieloletnie doświadczenie. Jeśli Wasz zwierzak choruje, nie czekajcie tak jak ja, tylko od razu zawoźcie go do lecznicy na Paczkowską! Tam zawsze uzyskacie profesjonalną pomoc, a każda diagnoza jest potwierdzona rzetelnie wykonanymi badaniami.

  • bardzo dobry

    Chcę szczerze i z całego serca podziękować Pani dr Janinie i Panu dr Zbigniewowi Łukaszewskim oraz całemu personelowi pracującemu w lecznicy przy ul. Paczkowskiej, zarówno za pomoc, jak i okazane wielkie serca dla mojego pieska, a także dla mnie samej. Mój 2-letni owczarek niemiecki miał zabieg usunięcia jądra z jamy brzusznej w innej lecznicy we Wrocławiu, po którym lekarze stwierdzili uszkodzenie wątroby i nerek na skutek podanych podczas zabiegu leków. Przez miesiąc czasu piesio był bezskutecznie leczony, a stan jego pogarszał się z dnia na dzień. Oprócz tego zaczęłam odczuwać, że zaangażowanie lekarzy w leczenie mojego piesia jest coraz mniejsze. Wtedy zdecydowałam się na zawiezienie psa do lecznicy na Paczkowską. W tym dniu przyjmowała Pani dr Karolina z Panem Łukaszem. Po poinformowaniu dr Łukaszewskiego przez Panią Karolinę o ciężkim stanie psa, NATYCHMIAST w lecznicy zjawił się Pan doktor! Z racji tego, że pies miał zaawansowane wodobrzusze, doktor ściągnął 4 litry cuchnącego płynu z brzucha i w trakcie zleconych badań dr Zbigniew postawił trafną diagnozę: ZAPALENIE OTRZEWNEJ. Oczywiście po zrobieniu kompleksowych badań potwierdziła się diagnoza postawiona przez Pana doktora. W tym samym czasie zadzwoniłam do lekarzy, u których wcześniej leczyłam psa i powiadomiłam o postawionej diagnozie, a w słuchawce usłyszałam, że to NA PEWNO nie zapalenie otrzewnej. Na nogi została postawiona CAŁA LECZNICA na Paczkowskiej, mimo tego, że był to sobotni wieczór. Oprócz zrobionych wszystkich niezbędnych badań, włącznie z grupą krwi na wypadek transfuzji krwi (pies miał do tego anemię spowodowaną rozpadem krwinek w wyniku rozwijających się w organizmie bakterii), zawieźliśmy także pani dr Łukaszewskiej pobrany płyn i krew do badań, które pani doktor analizowała przez całą noc! W niedzielę rano dr Łukaszewski wraz z dr Niedzielskim i dr Karoliną podjęli się operacji mojego pupila. Niestety na pomoc było już za późno, ponieważ narządy były już w tragicznym stanie.... Odpowiednia pomoc przyszła za późno. Gdybym od razu zawiozła psiaka do Państwa Łukaszewskich, mój piesio nie cierpiałby tyle, tylko od razu w sposób fachowy zostałaby postawiona diagnoza i wdrożone odpowiednie leczenie. Lekarze z Nasturcjowej przez miesiąc czasu nie potrafili postawić prawidłowej diagnozy, a Panu dr Łukaszewskiemu udało się to w ciągu niecałej godziny!!! Rzadko zdarzają się tak kompetentni lekarze jak Państwo Łukaszewscy, posiadający wielką wiedzę medyczną oraz wieloletnie doświadczenie. Jeśli Wasz zwierzak choruje, nie czekajcie tak jak ja, tylko od razu zawoźcie go do lecznicy na Paczkowską! Tam zawsze uzyskacie profesjonalną pomoc, a każda diagnoza jest potwierdzona rzetelnie wykonanymi badaniami.

  • bardzo dobry

    Uważam go za cudotwórcę! mojej opinii nie da się opisać w kilku słowach więc zacznę od początku. Miałam zaledwie 15 lat gdy trafiłam na profesora. Miałam silne bóle brzucha, nie miałam apetytu i bardzo mocno przytyłam. Moje podstawowe wyniki krwi leciały na łeb na szyję. Miałam silną anemię- 7pkt (a normą jest min. 12). Lekarz rodzinna po zbadaniu mnie powiedziała, że na pewno jestem w ciąży. Po wizycie u profesora okazało się, że mam YOLK SAC TUMOR (rak pęcherzyka żółtkowego prawego jajnika). Guz ważył 5 kg. Oprócz tego miałam wodobrzusze (ok 10 litrów wody). Diagnoza zajęła ok 4 dni, po czym znalazłam się na stole operacyjnym. Niektórzy lekarze, których prof. prosił o konsultację nie dawali mi szans. Mojej mamie powiedzieli "Niech się pani nie martwi w razie czego WYKASTRUJEMY pani córkę". Prof. Gryboś wraz z ś.p. prof. Krystianem Blokiem przeprowadzili moją operację. Miała ona trwać 3 godziny, a trwała 7. Okazało się, iż tkanka nowotworowa naciekła na wszystkie narządy wewnętrzne miednicy małej a także wątrobę, dolną część płuc. Jak by tego było mało podczas operacji dostałam zapaści. Ale prof nie dał mi iść w stronę światła. Obudziłam się już w drodze na intensywną terapię. Po 3 dniach przewieziono mnie na salę pooperacyjną i następnie leżałam już razem z innymi pacjentkami. Lekarze kiwali tylko głowami na mój widok. Prof podjął decyzję o mojej chemioterapii. Często słyszałam od lekarzy, że jeśli ją przeżyję to będzie cud, w który oni i tak nie wierzą, a jeśli nawet to będę do końca życia przykuta do łóżka. Przyjęłam 7 cykli 3 dniowej platynoterapii. Po 2 miesiącach od operacji biegałam na spacery z moim psem. Lekarze dziwili się że jednak jest inaczej niż sądzili. 5 lat temu stało przede mną widmo remisji. Miałam 4 cm guzka na drugim jajniku. Ale w przeddzień laparoskopii nastąpił kolejny cud- guz ZNIKNĄŁ. Obecnie mam 25 lat. Jestem 9 lat po chemioterapii. Żyję i cieszę się doskonałym zdrowiem. Być może to zasługa mojej psychiki i ogromnej chęci życia, ale motorem był profesor, który twierdził, że dam sobie radę. Kiedy inni nie wierzyli - ON wierzył. Dzięki niemu teraz mogę snuć plany i cieszyć się że JESTEM:) Jeśli chodzi o łapówki- nie wierzę w to co ktoś może pisać. Mojej chemii NFZ nie chciał zrefundować, bo byłam w szpitalu gdzie mnie nie powinno być. Każda chemia kosztowała ok 30 tys zł. Ja miałam ich 7. Profesor wywalczył dla mnie refundację od NFZ-u. Nie wziął żadnych pieniędzy- wyrzucił moją mamę za drzwi, gdy przyszła do niego z taką propozycją. Dla mnie jest i zawsze będzie człowiekiem cudu, który walczy o swoje pacjentki nawet wtedy kiedy wojna o nią wydaje się być nie do wygrania.

  • bardzo dobry

    Witam trzy tygodnie temu zapisałam mamę do Dr.Iwanek na wizytę po tym jak onkolog już sobie ze stanem zdrowia mamy nie radził.Mama jest prawie trzy lata po operacji nowotworu trzustki,teraz po radioterapi która spowodowała u niej wodobrzusze dosłownie przybyło mamie 20 kilogramów (wygladała jak małe słoniątko)Kilkakrotnie podchodziliśmy do ściągniecia wody niestety żaden lekarz nie chciał sie tego podjąć.Po konsultacji z dr.Iwanek życie dla nas nabrało barw Pani doktor intensywnie zaczeła mamę odwadniać wytłumaczyła nam na czym rzecz polega co tydzień chodzimy na kontrole i jesteśmy na telefon .W tej chwili mama ma 16 cm w pasie mniej i 7 kilogramów po nogach trzeba całowąć takiego lekarza ma indywidualne podejście do pacjęta zawsze ma dla wszystkich uśmiech jest pogodna a przedewszystkim szczera polecam każdemu tą panią doktor bo oprócz medycyny paliatywnej jest również cudownym lekarzem rodzinnym.Pani Doktor dziekujemy z całego serca za pani serce i pomoc .Niech pani żyje sto Lat .Wdzieczne pacjentki Iwona córka i mama Jadwiga

  • bardzo dobry

    Bardzo dobry, rzetelny lekarz. Jestem pod jego kontrola z powodu choroby nerek i wątroby od około roku i od tego czasu nie trafiłam do szpitala, a przed tym byłam średnio co 2-3 miesiące!;). Dzięki niemu nie mam wodobrzusza i niewydolności nerek, wyniki poprawiły mi się zaskakująco, pomimo ze byłam pod kontrola nefrologa w poradni. Zmienił leki, cześć odstawił bo szkodziły na nerki, pomimo stosowania od wielu lat przez lekarza z poradni. Teraz zamiast u 3 specjalistów jestem pod kontrola Pana dr Rajewskiego, który prowadzi i leczy mnie całościowo a nie tylko jeden narząd bo taki kontrakt z NFZ !!! Zawsze dostępny, uśmiechnięty i niesamowicie miły w odbyciu! Podziwiam pomimo natłoku pacjentów. Dziękuje.

  • bardzo słaby

    Mój pies od dłuższego czasu cierpiał na nadmierne pragnienie i bardzo dużo sikał. Zjawiłam się u Pani doktor aby przebadała pieska i wykonała wszystkie badania. Według wyników pies miał jedynie chore nerki. Było również podejrzenie raka, ale pani lekarz stwierdziła że nie ma ani raka ani wodobrzusza jedynie ogromny pęcherz. Pies dostał tabletki które miały ponoć pomóc. Po 2 tygodniach nie było żadnej poprawy, aż w końcu stan psa się bardzo pogorszył. Pojechałam do innego weterynarza który patrząc na wyniki stwierdził raka.Dotknął brzuszka psa i wyczuł kilka guzów w brzuchu, których pani lekarz podczas dwukrotnego USG nie wykryła! Pies miał również wodobrzusze, i jego stan został oceniony na krytyczny. Zanim lekarz wrócił z zastrzykiem, mój pies stracił siły i odszedł. ZDECYDOWANIE NIE POLECAM. Wydawało mi się że pani Martyna to lekarz z prawdziwego powołania niestety bardzo się pomyliłam.

    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    Martyna Szymczak ( 10 kwietnia 2014)

    Witam Pani Jagodo. Według dokumentacji medycznej na drugiej wizycie pies czuł się lepiej. Wpisane jest również zalecenie wizyty kontrolnej po kilku dniach i powtórka USG w razie pojawienia się niepokojących objawów, na której Pani już się nie pojawiła. Badanie USG jest metodą wyszukiwania i rzeczywiście czasem pewne zmiany w jednym badaniu są nieuchwytne. Przepełniony pęcherz moczowy, treść pokarmowa i gazy w jelicie mogą utrudnić dokładną ocenę narządów jamy brzusznej, dlatego zaleca się jego powtórkę. Dodatkowo to, że 2 tygodnie później stwierdzono wodobrzusze nie oznacza, że było ono obecne w dniu pierwszego badania. Przykro mi również za postawę kolegi/koleżanki po fachu, który „patrząc na wyniki stwierdził raka” – na podstawie morfologii i podstawowych parametrów biochemicznych nie jest to możliwe. Mimo wszystko dziękuję za opinię, na pewno będę jeszcze uważniejsza w mojej pracy. M. Szymczak