Życie tzw. przeciętnego człowieka - takiego jak ja - nie ma żadnego sensu ani żadnej wartości: to ty
4
odpowiedzi
Życie tzw. przeciętnego człowieka - takiego jak ja - nie ma żadnego sensu ani żadnej wartości: to tylko czynności fizjologiczne, jedzenie, oddychanie, wydalanie oraz ciągły kierat pracy zawodowej i obowiązków życia codziennego, czemu towarzyszą coraz to nowe lęki, rozczarowania, straty oraz zawsze ten sam lęk przed śmiercią. Wszystkie tzw. wartości są tylko iluzjami, nic trwałego po nas nie zostanie, żadnego życia po życiu nie ma, człowiek jest tylko zwierzęciem, biomaszyną na swoje nieszczęście obdarzoną świadomością. Jeżeli ktoś nie potrafi pogrążyć się w bezsensownym wirze tzw. zwykłego życia (głupawe rozrywki, zakupy, small talk) to zawsze i przez całe życie będzie odczuwać samotność i bezsens całego tego absurdu. Można to przytłumić ogłupiajcymi lekami, ale w sumie - po co? Psychoterapia jest tu bezradna, bo albo (jak poznawczo-behawioralna) każe się pograżyć w bez-sensie codziennej krzątaniny albo (jak tzw. psychodynamiczna) mówi: tak, życie człowieka jest bez-sensem i absurdem ale masz się z ty m "pogodzić". Ale to "pogodzenie" jest niemożliwe. Psychiatria i psychoterapia są nie tylko bezradne ale i szkodliwe - bo tylko przedłużają męczarnię życia.
Pytanie brzmi: dlaczego psychoterapeuci i psychiatrzy łudzą swoich pacjentów tym, jakoby mogli im pomóc? Prawda jest taka, że na bez-sens, tragedię i samotność ludzkiego życia nie ma leku ani terapii. Po co oszukiwać ludzi?
Pytanie brzmi: dlaczego psychoterapeuci i psychiatrzy łudzą swoich pacjentów tym, jakoby mogli im pomóc? Prawda jest taka, że na bez-sens, tragedię i samotność ludzkiego życia nie ma leku ani terapii. Po co oszukiwać ludzi?
Dziękuję za to pytanie. Nie sądze jednak abym Pania/Pana przekonał, czy aby ktokolwiek jest do tego zdolny. Samo pytanie w czesci dotyczące sensu lub jego braku i nieuchronności śmierci jednak ma głęboki sens, którym zajmuje sie w psychoterapii nurt humanistyczny, pomijam przy tym błędy w odniesieniu do oskarżeń wobec koncepcji nurtów CBT czy psychodynamicznych (byc moze z racji niewiedzy). Zachecam do lektury pozycji Irvina Yaloma, ważnej postaci w psychologii i psychoterapii poruszajacej wspomniane kwestie, natomiast mowienie o "oszukiwaniu ludzi" jest nad wyraz nie na miejscu, psychiatria, psychologia i psychoterapia pomaga milionom ludzi na calym Świecie, moze kiedyś pomoże i Pani/Panu.
Polecam Integrowanie emocji przez ciało w Fundacji Forum Integracji Alchemia w Krakowie.
To bardzo smutne, że Pan/ Pani stracił wiarę w skuteczność terapii. Badania jednakże jasno pokazują, że psychoterapia jest skuteczną metodą leczniczą (mówię o CBT bo ta jest zbadana, inne mają pojedyncze badania więc trudno udowodnić ich skuteczność). Proszę sprawdzić bazy publikacji naukowych jak choćby Pubmed. Są pełne danych statystycznych w tym temacie.
No dobrze, to pójdźmy za tym, co Pan mówi – ale do końca, bez półśrodków.
Życie jest bez sensu.
Wszystko jest iluzją.
Człowiek to tylko biomaszyna.
Psychoterapia to ściema.
Świetnie. To teraz mam pytanie:
to po co Pan to wszystko tak szczegółowo analizuje?
Bo jeśli to naprawdę wszystko jest tak kompletnie bez znaczenia, to równie bez znaczenia jest to, czy Pan się nad tym zastanawia, czy nie. A jednak Pan się zastanawia. Intensywnie. Dokładnie. Z zaangażowaniem.
Czyli coś jednak ma dla Pana znaczenie.
Może nie „sens życia” w wielkim, filozoficznym wydaniu…
ale choćby to, żeby nie żyć w iluzji.
I tu zaczyna się ciekawa sprawa.
Bo bardzo często za takim totalnym „wszystko jest bez sensu” stoi coś jeszcze:
ogromna potrzeba sensu – tylko tak wysoka, że nic nie jest w stanie jej spełnić.
Więc rozwiązanie jest proste:
skoro nie ma sensu idealnego → to wszystko jest bez sensu.
Trochę jakby powiedzieć:
„skoro nie mogę mieć idealnej relacji, to żadna relacja nie ma wartości”.
To nie jest filozofia.
To jest bardzo sprytna strategia umysłu, żeby nie ryzykować rozczarowania.
Zobaczmy jeszcze jedną rzecz.
Pan krytykuje „zwykłe życie”: zakupy, rozmowy, pracę.
A jednocześnie to właśnie w tym „bezsensie” ludzie znajdują momenty, które dla nich coś znaczą.
Nie dlatego, że są głupi.
Tylko dlatego, że nie próbują z życia zrobić wielkiej, ostatecznej odpowiedzi na wszystko.
Pan chce odpowiedzi absolutnej.
Życie daje odpowiedzi cząstkowe.
I teraz ma Pan wybór:
albo dalej udowadniać, że wszystko jest bez sensu (co, nawiasem mówiąc, robi Pan całkiem konsekwentnie),
albo sprawdzić, co się stanie, jeśli dopuści Pan możliwość, że sens nie jest czymś, co się „ma”… tylko czymś, co się tworzy lokalnie, chwilowo, niedoskonale.
A co do psychoterapii – ma Pan rację w jednym:
ona nie da Panu „ostatecznego sensu życia”.
Ale może zrobić coś innego:
pomóc zobaczyć, co Pan robi ze swoim myśleniem i jak to wpływa na Pana doświadczenie życia.
Bo na razie wygląda to tak:
– świat jest bez sensu →
– więc ja też nic nie robię, co mogłoby mieć sens →
– więc dostaję dowód, że świat jest bez sensu
Zamknięte koło. Bardzo eleganckie.
Tylko pytanie:
czy ono Panu służy?
Bo może Pan mieć rację filozoficznie… i jednocześnie przegrywać własne życie praktycznie.
I to jest moment, w którym nie chodzi o to, kto ma rację.
Tylko o to, czy chce Pan dalej żyć w ten sposób.
Jeśli tak – proszę bardzo, ten system jest spójny i będzie działał.
Jeśli nie – to trzeba będzie zaryzykować coś bardzo niewygodnego:
że sens nie przyjdzie jako objawienie,
tylko będzie się pojawiał w rzeczach, które dziś wydają się Panu „bez sensu”.
I to jest dopiero prawdziwy eksperyment.
Życie jest bez sensu.
Wszystko jest iluzją.
Człowiek to tylko biomaszyna.
Psychoterapia to ściema.
Świetnie. To teraz mam pytanie:
to po co Pan to wszystko tak szczegółowo analizuje?
Bo jeśli to naprawdę wszystko jest tak kompletnie bez znaczenia, to równie bez znaczenia jest to, czy Pan się nad tym zastanawia, czy nie. A jednak Pan się zastanawia. Intensywnie. Dokładnie. Z zaangażowaniem.
Czyli coś jednak ma dla Pana znaczenie.
Może nie „sens życia” w wielkim, filozoficznym wydaniu…
ale choćby to, żeby nie żyć w iluzji.
I tu zaczyna się ciekawa sprawa.
Bo bardzo często za takim totalnym „wszystko jest bez sensu” stoi coś jeszcze:
ogromna potrzeba sensu – tylko tak wysoka, że nic nie jest w stanie jej spełnić.
Więc rozwiązanie jest proste:
skoro nie ma sensu idealnego → to wszystko jest bez sensu.
Trochę jakby powiedzieć:
„skoro nie mogę mieć idealnej relacji, to żadna relacja nie ma wartości”.
To nie jest filozofia.
To jest bardzo sprytna strategia umysłu, żeby nie ryzykować rozczarowania.
Zobaczmy jeszcze jedną rzecz.
Pan krytykuje „zwykłe życie”: zakupy, rozmowy, pracę.
A jednocześnie to właśnie w tym „bezsensie” ludzie znajdują momenty, które dla nich coś znaczą.
Nie dlatego, że są głupi.
Tylko dlatego, że nie próbują z życia zrobić wielkiej, ostatecznej odpowiedzi na wszystko.
Pan chce odpowiedzi absolutnej.
Życie daje odpowiedzi cząstkowe.
I teraz ma Pan wybór:
albo dalej udowadniać, że wszystko jest bez sensu (co, nawiasem mówiąc, robi Pan całkiem konsekwentnie),
albo sprawdzić, co się stanie, jeśli dopuści Pan możliwość, że sens nie jest czymś, co się „ma”… tylko czymś, co się tworzy lokalnie, chwilowo, niedoskonale.
A co do psychoterapii – ma Pan rację w jednym:
ona nie da Panu „ostatecznego sensu życia”.
Ale może zrobić coś innego:
pomóc zobaczyć, co Pan robi ze swoim myśleniem i jak to wpływa na Pana doświadczenie życia.
Bo na razie wygląda to tak:
– świat jest bez sensu →
– więc ja też nic nie robię, co mogłoby mieć sens →
– więc dostaję dowód, że świat jest bez sensu
Zamknięte koło. Bardzo eleganckie.
Tylko pytanie:
czy ono Panu służy?
Bo może Pan mieć rację filozoficznie… i jednocześnie przegrywać własne życie praktycznie.
I to jest moment, w którym nie chodzi o to, kto ma rację.
Tylko o to, czy chce Pan dalej żyć w ten sposób.
Jeśli tak – proszę bardzo, ten system jest spójny i będzie działał.
Jeśli nie – to trzeba będzie zaryzykować coś bardzo niewygodnego:
że sens nie przyjdzie jako objawienie,
tylko będzie się pojawiał w rzeczach, które dziś wydają się Panu „bez sensu”.
I to jest dopiero prawdziwy eksperyment.
Podobne pytania
- Ryzykowny kontakt ponad rok temu Brak objawów RPR miano 1:1 TPHA dodatni Co oznacza taki wynik
- Ile trzeba stosować maść z antybiotykami do oka żeby wyleczyć oparzenie kwasem lub zasadą?
- Witam Wszyscy mówią że mamy pełno specjalistów. Natomiast wszędzie gdzie dzwonię słyszę że nie pomogą. Czy ktoś ma namiary na konkretne miejsce które pomoże osobie zmagającej się ze zbieractwem?
- Jakie są objawy uzależnienia od telefonu u dzieci i młodzieży i kiedy warto zgłosić się do psychologa?
- Czy dorosły człowiek może uzależnić się od internetu tak samo, jak od alkoholu czy hazardu?
- Czy detoks cyfrowy to skuteczny sposób walki z e-uzależnieniem, czy raczej tylko chwilowe rozwiązanie
- Czy odstawienie Instagrama i TikToka na miesiąc może poprawić samoocenę i zdrowie psychiczne czy to tylko mit?
- Dlaczego dzieci wolą spędzać czas w świecie gier niż na podwórku i jak psycholog tłumaczy to zjawisko?
- Czy nadmierny czas ekranowy naprawdę wpływa na pamięć, koncentrację i zdrowie psychiczne czy to tylko mit?
- Dlaczego uzależnienie od internetu i technologii nazywa się cichym nałogiem XXI wieku i jak można je leczyć?
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Masz podobny problem? Ci specjaliści mogą Ci pomóc:
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.