Mam wrażenie, że moja własna mama mnie nienawidzi. Jest mi strasznie trudno o tym mówić i tak napraw

Mam wrażenie, że moja własna mama mnie nienawidzi. Jest mi strasznie trudno o tym mówić i tak naprawdę nie wiem nawet, czy mam rację, czy to jest po prostu typowe spojrzenie dziecka na surową mamę. Ale do rzeczy - ja jestem już po 20. Teoretycznie dorosła. Cały czas jednak mieszkam z rodzicami z powodów osobistych. I o ile wcześniej tak tego nie widziałam, tak mam teraz wrażenie, że moja mama mnie po prostu nienawidzi. Z wierzchu wszystko jest cudownie - przecież nie pije, nie bije, jedzenie dsje, dach nad głową jest. Ale...no właśnie. Jakiś czas temu miałam zdiagnozowaną przez psychoterapeutę zaburzenia odżywiania. Miało to związek między innymi z tym, że moja mama bardzo lubi ' weaponizować' jedzenie. - tego nie rusz, to dla twojego brata. Tego nie dotykaj, bo nie ty to kupiłaś. Zrób to, bo nie dostaniesz jedzenia. Więc mój organizm przyzwyczaił się po prostu że jedzenie nie jest bezpieczne. Boję się chodzić po własnym domu wieczorami, bo wiecznie jest ' łazisz tylko w nocy, zbudzę cię o piątej, żebyś się wysikała a nie łazisz po nocach ' etc. Jej wystarczy, że zobaczy mnie na horyzoncie i albo się do czegoś doczepi ( najczeciej jest to mój wygląd) albo wydaje z siebie takie pogardliwe prychnięcie kiedy mnie widzi. Mówi, że nie muszę do niej dzwonić bo jestem dorosła a później ma pretensje jak nie zadzwonię. Jak mówię, że się wyprowadzę, to mówi ' dobrze, jednej gęby do karmienia mniej ', a potem wzbudza wyrzuty sumienia, że kto jej pomoże . Czy ja mam rację i ona mnie po prostu nienawidzi?

17 odpowiedzi


Dzień doby, rozumiem, że znajduje się pani w trudnej sytuacji. Zachęcałabym panią do eksplorowania własnych stanów emocjonalny, rozumienia swoich uczuć i potrzeb, a także objawów. Ustalanie na portalu jakie uczucia ma pani mama myślę, że byłoby nieetyczne z mojej strony. Nie wiemy, co ona jako człowiek czuje do pani i dlaczego, ale w procesie psychoterapii można pogłębiać rozumienie tego co pani czuje w tej relacji, jaki jest pani stosunek do mamy a także do innych relacji oraz co chciałaby pani z tymi uczuciami zrobić. Jakie znaczenie mogą mieć objawy zaburzeń odżywiania w pani relacjach. Łączę wyraz szacunku, Joanna Dębska

Joanna Dębska

Joanna Dębska

psycholog

Sosnowiec

Umów wizytę

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Rozumiem, jak bardzo trudna i skomplikowana jest ta sytuacja, szczególnie gdy w grę wchodzą tak silne emocje w relacji z najbliższą osobą. To, co czujesz, jest sygnałem, że Wasza obecna dynamika domowa wywołuje u Ciebie ogromny stres i poczucie braku bezpieczeństwa, co przy zdiagnozowanych zaburzeniach odżywiania jest szczególnie obciążające. Warto spojrzeć na to z perspektywy psychologicznej, gdzie zachowania rodzica, które opisujesz, często nie wynikają z nienawiści do dziecka, ale z jego własnych, nieprzepracowanych trudności, lęków czy braku umiejętności komunikowania potrzeb. Kiedy mama mówi o gębie do karmienia, a jednocześnie wzbudza poczucie winy na myśl o Twojej wyprowadzce, prawdopodobnie sama znajduje się w pułapce sprzecznych emocji. Może to być lęk przed opuszczeniem zmieszany z frustracją wynikającą z codziennych trudności, co niestety znajduje ujście w raniących słowach lub pogardliwych gestach. Wspomniane przez Ciebie weaponizowanie jedzenia to bardzo niefortunny sposób stawiania granic lub egzekwowania zasad domowych, który uderzył w Twój czuły punkt. Mama może nie zdawać sobie sprawy, jak głęboko te komunikaty programują Twój lęk przed zaspokajaniem podstawowych potrzeb. Często rodzice stosują takie metody, bo sami byli tak wychowani i nie znają innego języka dyscypliny, nie widząc, że dla dorosłego dziecka jest to niszczące. To, co teraz przechodzisz, to nie jest prosta relacja na linii surowy rodzic i dziecko, ale moment, w którym dwie dorosłe osoby o różnych potrzebach i historiach emocjonalnych próbują funkcjonować na jednej przestrzeni. Twoje poczucie bycia niechcianą jest realną odpowiedzią na sposób, w jaki mama okazuje napięcie. Najważniejszym krokiem w tej chwili jest zrozumienie, że te trudne komunikaty ze strony mamy są raczej odbiciem jej wewnętrznego chaosu niż obiektywną oceną Twojej wartości jako człowieka. Kontynuowanie terapii pomoże Ci zbudować wewnętrzny pancerz, dzięki któremu zaczniesz odróżniać swoje poczucie winy od odpowiedzialności, którą mama powinna wziąć za własne emocje i sposób ich wyrażania. Życzę Ci wszystkiego dobrego! Monika Barcik


To, co opisujesz, brzmi bardzo obciążająco i rozumiem, że możesz czuć się w tym samotna i pogubiona. Nie wiem, czy słowo „nienawiść” jest tutaj najważniejsze — ale słyszę, że na co dzień doświadczasz dużo krytyki, napięcia i komunikatów, które mogły podważać Twoje poczucie bezpieczeństwa oraz własnej wartości. I to, że zaczęłaś to zauważać dopiero teraz jako dorosła osoba, jest bardzo częste — czasem dopiero po czasie widzimy, jak bardzo byliśmy w ciągłej gotowości i stresie. W terapii TSR nie skupiamy się wyłącznie na szukaniu winnych, ale przede wszystkim na tym, jak odzyskać poczucie wpływu, bezpieczeństwa i spokoju w swoim życiu — nawet jeśli otoczenie nie zmienia się od razu. Można wspólnie przyjrzeć się temu, co dziś pomaga Ci przetrwać, czego potrzebujesz więcej i jak stopniowo budować przestrzeń, w której nie będziesz żyła w ciągłym napięciu. Jeśli czujesz, że chciałabyś to spokojnie uporządkować i przyjrzeć się temu głębiej — zapraszam Cię na konsultację. Pozdrawiam Sylwia Jankowska


To brzmi jak życie w relacji, w której jest dużo kontroli, umniejszania, emocjonalnego chaosu i warunkowej bliskości. Cierpienie nie przestaje być prawdziwe tylko dlatego, że nie obejmuje przemocy fizycznej albo że ktoś zapewnia dach nad głową i jedzenie. To, że zaczęła się Pani bać jedzenia, chodzenia po domu czy samej obecności mamy, nie bierze się znikąd. Organizm bardzo często reaguje lękiem tam, gdzie przez lata nie było poczucia bezpieczeństwa, przewidywalności i akceptacji. To mogło realnie wpłynąć na rozwój zaburzeń odżywiania i poczucia, że potrzeby to problemy. Czasem ważniejsze od nazwania intencji rodzica jest zauważenie skutków tej relacji: napięcie, lęk, poczucie bycia ciężarem, ciągła gotowość na krytykę, trudność w czuciu się bezpiecznie we własnym domu. Myślę, że warto wrócić do specjalisty albo kontynuować pracę, jeśli jest taka możliwość. Szczególnie pomocna może być terapia skupiona na: – stawianiu granic, – pracy z poczuciem winy i odpowiedzialności za emocje rodzica, – odbudowywaniu poczucia bezpieczeństwa w ciele, – relacji z jedzeniem i własnymi potrzebami, – rozpoznawaniu emocjonalnej przemocy i kontroli, – wzmacnianiu poczucia własnej wartości niezależnie od oceny mamy. Mieszkanie wspólnie z rodzicami jako dorosła osoba, nie odbiera prawa do szacunku, spokoju i bezpieczeństwa emocjonalnego.


Dzień dobry, To, co Pani opisuje, nie brzmi jak „zwykła surowość”. Niezależnie od tego, czy można to nazwać nienawiścią, widać dużo zachowań, które mogą ranić, podważać poczucie bezpieczeństwa i powodować ciągłe napięcie. Szczególnie ważne jest to, że pojawia się kontrolowanie jedzenia, krytyka, komunikaty wywołujące poczucie winy i jednoczesne odpychanie oraz przyciąganie („wyprowadź się” i jednocześnie „kto mi pomoże”). W takich warunkach łatwo zacząć żyć w ciągłej czujności i mieć trudność z poczuciem, że ma się prawo spokojnie istnieć we własnym domu. Nie trzeba sobie udowadniać, że mama „na pewno nienawidzi”, żeby uznać, że ta relacja jest trudna i obciążająca. To, że rodzic zapewnia podstawowe rzeczy, nie oznacza automatycznie, że relacja emocjonalnie jest zdrowa. Dobrze, że była już Pani w kontakcie ze specjalistą, bo takie doświadczenia naprawdę mogą wpływać na samoocenę, relację z jedzeniem i funkcjonowanie emocjonalne. To ważne, aby pracować nad poprawą swojego dobrostanu w relacji z mamą, a także z jedzeniem. Pozdrawiam,


Dzień dobry, na początek dziękuję Pani za podzielenie się swoją historią. Rozumiem, że to dla Pani trudna sytuacja. Niestety, nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na Pani pytanie. Opis sytuacji to jedynie mała cząstka o wiele szerszego obrazu. Serdecznie polecam skorzystanie z konsultacji psychologicznych, które dadzą Pani przestrzeń na bezpieczne podzielenie się swoimi przemyśleniami i odczuciami związanymi z tą sytuacją, a także pomogą zbudować konstruktywne sposoby radzenia sobie. Życzę wszystkiego dobrego.

mgr Julia  Samin

mgr Julia Samin

psycholog

Ruda Śląska

Umów wizytę

Dzień dobry, czytając to co Pani napisała wyobrażam sobie stan napięcia jaki prawdopodobnie Pani przeżywa będąc wystawioną na opisane sytuacje. Zaburzenia odżywania o których Pani wspomniała, są bez wątpienia elementem trudności z jakimi się Pani mierzy. Dość mocny nacisk kładzie Pani tutaj na relację z mamą, zadała Pani o nią dwa razy Pytanie. Chciałbym zaproponować na początek konsultację, podczas której mogłaby Pani opowiedzieć mi więcej o swoich odczuciach, codzienności oraz o tym jak Pań relacja się zmieniała w trakcie Pani życia.


Dzień dobry. Nie da się z zewnątrz odpowiedzieć uczciwie na pytanie, czy Pani mama Panią „nienawidzi”, ponieważ nie mamy dostępu do jej wewnętrznych intencji. Można natomiast powiedzieć coś bardzo ważnego: nie trzeba udowodnić czyjejś nienawiści, żeby uznać, że sposób traktowania Panią jest raniący, zawstydzający i psychicznie obciążający. To, że w domu jest jedzenie, dach nad głową i brak przemocy fizycznej, nie oznacza jeszcze, że relacja jest dla Pani bezpieczna emocjonalnie. Brak bicia nie unieważnia pogardy, kontroli, zawstydzania, wzbudzania winy czy używania jedzenia jako narzędzia nacisku. Szczególnie istotne jest to, co pisze Pani o jedzeniu. Jeżeli jedzenie było używane jako kara, nagroda, forma kontroli albo komunikat „nie masz prawa brać, bo nie zasługujesz / nie kupiłaś / to nie dla ciebie”, to organizm naprawdę może zacząć odbierać jedzenie jako coś niebezpiecznego. Przy historii zaburzeń odżywiania warto potraktować ten wątek bardzo poważnie i kontynuować pracę z psychoterapeutą lub specjalistą od zaburzeń odżywiania. Opisuje Pani także lęk przed poruszaniem się po własnym domu, ciągłe napięcie, komentarze dotyczące wyglądu, pogardliwe reakcje, sprzeczne komunikaty: „jesteś dorosła, nie dzwoń”, a potem pretensje, że Pani nie zadzwoniła. To są sytuacje, które mogą bardzo silnie rozregulowywać poczucie bezpieczeństwa i sprawiać, że człowiek zaczyna stale sprawdzać, czy ma prawo istnieć, jeść, chodzić po domu, odpoczywać albo decydować o sobie. Pani pytanie „czy ona mnie nienawidzi?” może być próbą nazwania czegoś, co wewnętrznie brzmi raczej: „dlaczego przy osobie, która powinna być bezpieczna, czuję się tak niechciana, kontrolowana i zawstydzana?”. Warto przesunąć uwagę z próby rozstrzygnięcia intencji mamy na pytanie: co ta relacja robi z Pani psychiką, ciałem, jedzeniem, poczuciem wartości i poczuciem bezpieczeństwa. Bo nawet jeśli mama nazwałaby swoje zachowania „troską”, „charakterem” albo „zwykłymi zasadami w domu”, ich wpływ na Panią nadal ma znaczenie. Bardzo zachęcałabym Panią do rozmowy z psychoterapeutą, szczególnie w kontekście zaburzeń odżywiania, relacji z mamą, poczucia winy i planowania stopniowego usamodzielnienia się. Nie po to, aby od razu podejmować gwałtowne decyzje, ale aby odzyskać jasność: co jest Pani odpowiedzialnością, a co jest ciężarem, który od lat jest na Pani przerzucany. Jeżeli rozważa Pani wyprowadzkę, warto potraktować to nie jako ucieczkę „przeciwko mamie”, ale jako budowanie bezpieczniejszej przestrzeni dla siebie. W takiej sytuacji dobrze mieć konkretny plan: finansowy, mieszkaniowy, emocjonalny i wspierające osoby, z którymi może Pani o tym porozmawiać. Nie musi Pani najpierw udowodnić, że mama Panią nienawidzi, żeby mieć prawo chronić siebie. Wystarczy uznać, że w tej relacji Pani cierpi, a Pani cierpienie jest wystarczającym powodem, aby szukać pomocy, granic i większego bezpieczeństwa. Serdecznie pozdrawiam.


Dzień dobry, czytając Pani wiadomość, najbardziej zatrzymało mnie zdanie: „Boję się chodzić po własnym domu.” Dom powinien być miejscem, w którym można czuć się bezpiecznie, dlatego wyobrażam sobie, jak trudne musi być funkcjonowanie w takiej atmosferze. Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, czy mama Pani nienawidzi. Natomiast z opisu wynika, że doświadcza Pani wielu zachowań, które mogą budzić lęk, poczucie odrzucenia i niepewności. Takie doświadczenia mogą wpływać na samoocenę, relację z jedzeniem czy sposób postrzegania siebie. Dobrze, że była już Pani w kontakcie z psychoterapeutą. Myślę, że warto wrócić do rozmowy o tej relacji i o tym, jak wpływa ona na Pani codzienne funkcjonowanie. Niezależnie od intencji mamy, Pani emocje i cierpienie są ważne i zasługują na uwagę. Życzę Pani, aby z czasem udało się stworzyć wokół siebie przestrzeń, w której będzie mogła Pani poczuć więcej spokoju i bezpieczeństwa. Pozdrawiam serdecznie, Agnieszka Leszczuk Psycholog / Terapeuta


Szanowna Pani, to, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo trudne i obciążające doświadczenie. Niezależnie od tego, czy mama rzeczywiście Panią nienawidzi, sposób, w jaki się do Pani odnosi, może prowadzić do poczucia odrzucenia, przewlekłego napięcia oraz obniżenia poczucia własnej wartości. Wykorzystywanie jedzenia jako formy kontroli, częsta krytyka, sprzeczne komunikaty czy wzbudzanie poczucia winy nie sprzyjają budowaniu bezpiecznej relacji i mogą mieć wpływ na rozwój zaburzeń odżywiania oraz innych trudności emocjonalnych. Nie da się na podstawie Pani opisu stwierdzić, jakie są intencje mamy. Bardziej istotne jest to, jak jej zachowanie wpływa na Pani funkcjonowanie. Z tego, co Pani pisze, wynika, że od dłuższego czasu doświadcza Pani lęku, napięcia i braku poczucia bezpieczeństwa we własnym domu. To są ważne sygnały, których nie warto bagatelizować. Warto kontynuować kontakt z psychologiem lub psychoterapeutą. Jeżeli od dzieciństwa występowały również trudności z regulacją emocji, koncentracją, nadwrażliwością lub funkcjonowaniem społecznym, warto rozważyć specjalistyczną diagnozę różnicową ADHD, ASD lub AuDHD, ponieważ neuroróżnorodność może współwystępować z zaburzeniami odżywiania i wpływać na sposób przeżywania relacji rodzinnych. W terapii poznawczo-behawioralnej oraz integracyjnej krótkoterminowej można pracować nad odbudową poczucia własnej wartości, stawianiem zdrowych granic oraz stopniowym uwalnianiem się od destrukcyjnych schematów wyniesionych z domu rodzinnego. Zapraszam do kontaktu On-line


To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo bolesne doświadczenie. Niezależnie od tego, czy mama Panią „nienawidzi”, czy nie, ważniejsze jest to, że czuje się Pani odrzucana, krytykowana i nie ma poczucia bezpieczeństwa we własnym domu. Samo to jest wystarczającym powodem, by potraktować tę sytuację poważnie. Na podstawie opisu nie można stwierdzić, że mama Panią nienawidzi. Nienawiść jest bardzo silnym uczuciem i nie da się jej rozpoznać wyłącznie na podstawie zachowań opisanych w pytaniu. Natomiast można zauważyć, że wiele z tych zachowań może mieć charakter raniący i emocjonalnie obciążający. Krytykowanie wyglądu, używanie jedzenia jako formy nagrody lub kary, wzbudzanie poczucia winy, wysyłanie sprzecznych komunikatów („nie musisz dzwonić”, a potem pretensje, że Pani nie dzwoni) czy umniejszanie Pani potrzeb mogą prowadzić do obniżenia poczucia własnej wartości i przewlekłego napięcia. Szczególnie istotne jest to, że psychoterapeuta wiązał Pani trudności z odżywianiem z doświadczeniami dotyczącymi jedzenia w domu rodzinnym. Jeśli jedzenie było wykorzystywane jako sposób kontrolowania lub karania, mogło rzeczywiście wpłynąć na rozwój zaburzeń odżywiania i poczucia, że nawet podstawowe potrzeby nie są bezpieczne. Takie doświadczenia mogą pozostawiać długotrwałe konsekwencje emocjonalne. Zwraca uwagę również to, że opisuje Pani życie w ciągłym napięciu – obawia się Pani wyjść do kuchni czy łazienki, spodziewa się krytyki i czuje, że niemal każda interakcja z mamą może zakończyć się przykrym komentarzem. Długotrwałe funkcjonowanie w takim środowisku może sprawić, że człowiek staje się nadmiernie czujny i zaczyna przewidywać kolejne przykre sytuacje. Nie warto więc skupiać się wyłącznie na pytaniu: „Czy ona mnie nienawidzi?”. Być może bardziej pomocne byłoby pytanie: „Czy sposób, w jaki jestem traktowana, jest dla mnie raniący i czy mam prawo czuć się z tym źle?”. Na podstawie Pani opisu odpowiedź brzmi: tak. Ma Pani prawo odczuwać smutek, złość i zagubienie. Jeżeli nadal pozostaje Pani w terapii, warto poruszyć ten temat z terapeutą. Jeśli terapia została zakończona, a relacja z mamą nadal wywołuje tak silne emocje, dobrze byłoby ponownie poszukać wsparcia psychologicznego. Pomoc może dotyczyć nie zmiany zachowania mamy, na które ma Pani ograniczony wpływ, lecz odbudowania poczucia własnej wartości, stawiania granic oraz przygotowania się do większej samodzielności, kiedy będzie to możliwe. To, że rodzic zapewnia dziecku jedzenie, ubranie czy dach nad głową, jest ważne, ale nie wyczerpuje potrzeb dziecka. Równie istotne są szacunek, poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego i możliwość bycia akceptowanym. Jeśli tych elementów brakuje, cierpienie psychiczne może być bardzo realne, nawet jeśli z zewnątrz rodzina sprawia wrażenie funkcjonującej prawidłowo.


Dzień dobry, Nie trzeba rozstrzygać, jakie intencje ma druga osoba (w tym przypadku pani mama), aby przyjrzeć się temu, jaki wpływ dana relacja ma na nasze samopoczucie i funkcjonowanie. Szczególnie istotne wydaje się to w kontekście wspomnianych przez Panią wcześniejszych trudności związanych z odżywianiem. W takiej sytuacji rekomendowałabym indywidualną konsultację z psychologiem. Nie po to, aby specjalista oceniał Pani mamę czy rozstrzygał, kto „ma rację”, ale żeby wspólnie przyjrzeć się Pani doświadczeniom, relacji z mamą, jej wpływowi na Pani samopoczucie oraz temu, czego Pani obecnie potrzebuje.


Dzień dobry. Przede wszystkim chciałbym powiedzieć, że bardzo porusza to, co Pani opisuje. Nie dlatego, że można na tej podstawie stwierdzić, iż mama Pani nienawidzi, ale dlatego, że od dłuższego czasu doświadcza Pani relacji, w której czuje się odrzucana, krytykowana i pozbawiona poczucia bezpieczeństwa. Na podstawie samego opisu nie da się odpowiedzieć, czy mama Panią nienawidzi. Tego nie jesteśmy w stanie ocenić. Można jednak powiedzieć coś innego – niezależnie od jej intencji, opisane przez Panią zachowania mogą być bardzo raniące i mieć realny wpływ na samopoczucie oraz zdrowie psychiczne. Szczególnie zwróciłem uwagę na sposób, w jaki opisuje Pani temat jedzenia. Jeżeli przez lata słyszała Pani komunikaty typu: „tego nie rusz”, „to nie dla ciebie”, „zrób coś, bo nie dostaniesz jedzenia”, to nic dziwnego, że jedzenie przestało kojarzyć się z bezpieczeństwem. Skoro psychoterapeuta już wcześniej wiązał z tym rozwój zaburzeń odżywiania, warto potraktować ten wątek bardzo poważnie. Opisuje Pani również coś, co psychologicznie nazywamy **nieprzewidywalnością relacji**. Z jednej strony słyszy Pani: „jesteś dorosła, nie musisz dzwonić”, a z drugiej pojawiają się pretensje, gdy Pani tego nie robi. Z jednej strony: „wyprowadź się”, z drugiej: „kto mi pomoże?”. Takie sprzeczne komunikaty sprawiają, że trudno przewidzieć, jaka reakcja będzie "właściwa". Wiele osób żyjących w takich relacjach zaczyna chodzić „na palcach”, stale zastanawiając się, co zrobić, żeby nie wywołać kolejnej krytyki. Niepokojące jest również to, że pisze Pani o lęku przed wyjściem z pokoju wieczorem. Dom powinien być miejscem, w którym można czuć się swobodnie. Jeżeli zwykłe pójście do łazienki wiąże się z napięciem i obawą przed komentarzem, to oznacza, że funkcjonuje Pani w przewlekłym stresie. Zastanowiło mnie też zdanie: „jej wystarczy, że mnie zobaczy i już się do czegoś przyczepi”. Osoby, które przez lata doświadczają częstej krytyki, często zaczynają mieć poczucie, że sama ich obecność jest problemem. To bardzo bolesne doświadczenie i nie powinno być bagatelizowane. Rozumiem, że zadaje sobie Pani pytanie: „Czy ona mnie nienawidzi?”. Myślę, że być może ważniejsze jest inne pytanie: **„Czy w tej relacji czuję się kochana, akceptowana i bezpieczna?”** Z Pani opisu wynika, że odpowiedź na to pytanie jest raczej przecząca. I właśnie to jest najistotniejsze, niezależnie od tego, jakie są rzeczywiste uczucia mamy. Jeżeli nadal ma Pani kontakt z psychoterapeutą lub ma możliwość wrócić do terapii, myślę, że byłoby to bardzo wartościowe. Nie po to, by oceniać mamę, ale by pomóc Pani odbudować poczucie własnej wartości, nauczyć się stawiać granice i stopniowo uwalniać od przekonania, że zasługuje Pani na takie traktowanie. Jeśli ma Pani możliwość wyprowadzki w najbliższej przyszłości, warto potraktować ją nie jako "ucieczkę", ale jako krok w stronę stworzenia sobie bezpieczniejszego środowiska do życia. Czasami dopiero po uzyskaniu większego dystansu od trudnej relacji rodzinnej można zacząć odzyskiwać spokój i lepiej zadbać o własne potrzeby. Na koniec chciałbym podkreślić jedną rzecz. To, że rodzic zapewnia dziecku jedzenie, mieszkanie czy podstawowe warunki życia, jest ważne, ale nie wyczerpuje potrzeb dziecka. Każdy człowiek potrzebuje również szacunku, poczucia bezpieczeństwa, przewidywalności i akceptacji. Z Pani opisu wynika, że właśnie tych elementów najbardziej Pani brakowało i nadal brakuje. Ma Pani prawo odczuwać z tego powodu ból i szukać dla siebie pomocy.


Dzień dobry, A co da Pani odpowiedź na tak trudne pytanie? Czy nie bliżej Pani do spytania siebie o to, dlaczego toleruje Pani takie traktowanie ze strony matki? Co Panią trzyma mieszkaniem wspólnie z nią? Z jakiego powodu czuje się Pani nienawidzona a innym razem winna i wzruszona jej wzbudzaniem w Pani wyrzutów sumienia? Fakt, że zastanawia się Pani, czy własna mama Panią nienawidzi, pokazuje, jak bardzo obciążająca emocjonalnie jest dla Pani ta relacja. I chciałbym zacząć od ważnego rozróżnienia: nie jestem w stanie na podstawie Pani opisu stwierdzić, co Pani mama do Pani czuje. Możliwe, że nie jest to nienawiść. Możliwe, że sama ma trudności z wyrażaniem uczuć, kontrolowaniem złości czy budowaniem bliskości. Nie zmienia to jednak faktu, że opisane przez Panią zachowania mogą być dla Pani bardzo raniące. Szczególnie niepokojący jest dla mnie wątek jedzenia. Jeżeli jedzenie jest wykorzystywane jako sposób karania, nagradzania, kontrolowania albo wywierania presji („zrób to, bo nie dostaniesz jedzenia”), a w konsekwencji zaczęła Pani postrzegać je jako coś niebezpiecznego i rozwinęły się u Pani zaburzenia odżywiania, to jest to bardzo istotny problem. Niezależnie od tego, jakie intencje ma Pani mama, skutek takiego sposobu funkcjonowania jest dla Pani realny. Podobnie jest z ciągłym krytykowaniem wyglądu, pogardliwymi reakcjami, sprzecznymi komunikatami dotyczącymi kontaktu („nie musisz dzwonić”, a następnie pretensje, że Pani nie dzwoni) czy komunikatami w rodzaju „jednej gęby do karmienia mniej”. Pojedyncze zdanie może zostać wypowiedziane w złości, ironii czy frustracji. Jeżeli jednak podobne komunikaty są stałym elementem relacji, nic dziwnego, że zaczyna Pani czuć się niechciana, oceniana albo traktowana jak ciężar. Jednocześnie zachęcałbym, żeby nie próbowała Pani rozwiązać całej sytuacji poprzez znalezienie odpowiedzi na pytanie: „Czy mama mnie nienawidzi?”. Być może ważniejsze są pytania: „Jak ja czuję się w tej relacji?”, „Czy czuję się w domu bezpiecznie?”, „Jakie zachowania są dla mnie krzywdzące?” oraz „Co mogę zrobić, żeby lepiej siebie chronić?” Jest Pani osobą dorosłą, nawet jeśli z powodów życiowych nadal mieszka Pani z rodzicami. Dorosłość nie oznacza jednak, że powinna Pani natychmiast się wyprowadzić albo że wystarczy „przestać się przejmować”. Jeżeli jest Pani zależna od rodziców mieszkaniowo lub finansowo, warto raczej stopniowo budować możliwość większej niezależności, zamiast stawiać sobie zadanie, że musi Pani wszystko rozwiązać natychmiast. Warto również wrócić do kontaktu z psychoterapeutą. Szczególnie dlatego, że ma Pani za sobą doświadczenie zaburzeń odżywiania. W takiej sytuacji relacja z jedzeniem i własnym ciałem może być bardzo podatna na wpływ stresu oraz sytuacji rodzinnej. Dobrze byłoby, aby miała Pani bezpieczne miejsce, w którym może Pani nauczyć się oddzielać własne potrzeby i poczucie wartości od komunikatów otrzymywanych w domu. Proszę też zwrócić uwagę na jedną rzecz: nie musi Pani udowodnić, że mama jest „złą matką”, żeby uznać, że pewne jej zachowania są dla Pani krzywdzące. Nie trzeba również udowodnić, że ktoś nas nienawidzi, żeby mieć prawo postawić granicę. Być może na ten moment bardziej pomocne od pytania „czy mama mnie nienawidzi?” będzie więc pytanie: „Co mogę zrobić, żeby w relacji z mamą mniej cierpieć i odzyskać poczucie bezpieczeństwa?”. I nad tym zdecydowanie można pracować w terapii. Na koniec chciałbym podkreślić: to, że jest Pani dorosła, nie oznacza, że przestaje Pani potrzebować od mamy życzliwości, akceptacji i poczucia, że jest Pani mile widziana we własnym domu. To są bardzo podstawowe potrzeby w relacji z bliską osobą. To, że ich Pani potrzebuje, nie czyni Pani niedojrzałą ani „przewrażliwioną”. Natomiast chociaż potrzebuje Pani mamy, to Pani obowiązkiem jest ochrona przed skutkami tego, co przeżywa Pani mama czy tego przyczyną. Pozdrawiam!


Dzień dobry. Jako psycholożka powiedziałabym, że nie da się na podstawie samego opisu stwierdzić, czy Pani mama „Panią nienawidzi”. Uczucia drugiej osoby są czymś, czego nie możemy pewnie odczytać. Możemy natomiast ocenić sposób, w jaki Pani jest traktowana — i tutaj opisuje Pani wiele zachowań, które są raniące, kontrolujące i mogą bardzo mocno wpływać na poczucie bezpieczeństwa. Szczególnie zwróciłabym uwagę na wykorzystywanie jedzenia jako narzędzia nacisku: „nie dostaniesz”, „tego nie ruszaj”, „zrób coś, bo inaczej nie będzie jedzenia”. Przy historii zaburzeń odżywiania to może dodatkowo wzmacniać lęk wokół jedzenia i poczucie, że podstawowe potrzeby zależą od czyjejś aprobaty. To nie jest dobry ani bezpieczny sposób budowania relacji. Podobnie z komentarzami o wyglądzie, pogardliwym prychaniem, pretensjami niezależnie od tego, co Pani zrobi, oraz komunikatami typu „jednej gęby do karmienia mniej”, po których pojawia się wzbudzanie poczucia winy. To tworzy sytuację, w której trudno przewidzieć, czego się od Pani oczekuje. Cokolwiek Pani zrobi, może okazać się „źle”. Taki klimat bardzo łatwo prowadzi do nadmiernej czujności, poczucia winy i chodzenia po domu „na palcach”. Nie nazwałabym więc problemu pytaniem: „czy ona mnie nienawidzi?”, tylko raczej: czy sposób, w jaki mnie traktuje, jest dla mnie bezpieczny emocjonalnie? Z Pani opisu wygląda na to, że nie bardzo. Możliwe, że mama ma swoje trudności, potrzebę kontroli, lęk przed opuszczeniem albo sama nie potrafi wyrażać bliskości inaczej niż przez krytykę i sterowanie. Ale nawet jeśli tak jest, nie oznacza to, że Pani ma obowiązek znosić wszystko bez granic. Na ten moment najważniejsze wydają mi się trzy rzeczy. Po pierwsze, proszę nie próbować codziennie „zasłużyć” na jej dobre traktowanie. Jeśli zasady są zmienne, to i tak nie będzie Pani w stanie ich spełnić. Po drugie, przy zaburzeniach odżywiania warto szczególnie chronić swoją relację z jedzeniem i jeśli to możliwe, stopniowo budować większą niezależność w tym obszarze. Po trzecie, dobrze byłoby realnie planować usamodzielnienie się, nawet jeśli nie może się wydarzyć od razu. Sama perspektywa, że ta sytuacja nie musi trwać bez końca, bywa bardzo ważna. Jeżeli nadal pozostaje Pani pod opieką psychoterapeuty, koniecznie powiedziałabym wprost o tych sytuacjach w domu. Nie tylko o zaburzeniach odżywiania, ale o tym, że boi się Pani poruszać po domu wieczorem, że spodziewa się krytyki i że doświadcza Pani sprzecznych komunikatów oraz wzbudzania poczucia winy. To może być bardzo istotny element całego obrazu. W zespole EMITBERG możemy również pomóc Pani uporządkować tę relację, nauczyć się odróżniać odpowiedzialność za siebie od odpowiedzialności za emocje mamy oraz pracować nad granicami i poczuciem własnej wartości. Najważniejsze: nie musi Pani wiedzieć, czy mama Panią „nienawidzi”, żeby uznać, że pewne zachowania wobec Pani są krzywdzące. To już samo w sobie wystarczy, żeby zacząć chronić siebie.


Dzień dobry. Nie da się z tej wiadomości ustalić, czy mama Panią nienawidzi. Można jednak nazwać opisane zachowania: pogardliwe komentarze, grożenie ograniczeniem jedzenia i wzbudzanie winy są krzywdzące. Zapewnianie dachu nad głową nie unieważnia ich wpływu na Panią. Nie musi Pani najpierw udowodnić, jakie mama ma uczucia, żeby szukać wsparcia. Warto omówić ze specjalistą od zaburzeń odżywiania sytuację z dostępem do jedzenia oraz lęk w domu. Jeśli jedzenia rzeczywiście brakuje lub jest odbierane, proszę zwrócić się także do lokalnego ośrodka pomocy społecznej lub interwencji kryzysowej. Z psychologiem można przygotować bezpieczne granice i realistyczny plan większej samodzielności. Wyprowadzka wymaga warunków i przygotowania; nie trzeba podejmować jej pod presją ani brać na siebie odpowiedzialności za wszystkie potrzeby mamy.


Dzień dobry. Myślę, że warto zacząć od rozróżnienia dwóch rzeczy: tego, co mama rzeczywiście do Pani czuje, i tego, w jaki sposób Panią traktuje. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy mama Pani nienawidzi, natomiast opisane przez Panią zachowania są niepokojące i trudno uznać je po prostu za przejaw surowego wychowania. Uzależnianie dostępu do jedzenia od spełniania oczekiwań, poniżające komentarze, krytykowanie wyglądu czy wzbudzanie poczucia winy mogą być formami przemocy psychicznej. Szczególnie niepokoi mnie to, że zaczęła się Pani obawiać zwykłych czynności we własnym domu, takich jak wyjście wieczorem do łazienki. Dom powinien być miejscem, w którym można czuć się bezpiecznie, a nie przestrzenią wymagającą ciągłego przewidywania czyichś reakcji. Zwróciłabym też uwagę na sprzeczne komunikaty, które Pani otrzymuje. Z jednej strony mama podkreśla Pani dorosłość i samodzielność, a z drugiej wywołuje poczucie winy, kiedy próbuje Pani z tej samodzielności korzystać. W takiej sytuacji trudno znaleźć sposób postępowania, który nie spotka się z krytyką. Nie musi Pani udowadniać, że mama jej nienawidzi, żeby uznać, że ta relacja jest dla Pani krzywdząca. To, że rodzic zapewnia jedzenie i dach nad głową, nie oznacza, że wszystkie pozostałe zachowania są w porządku. Zachęcałabym Panią do skorzystania ze wsparcia psychologicznego lub psychoterapeutycznego, szczególnie w kontekście rozpoznanych wcześniej zaburzeń odżywiania. Warto również stopniowo zastanawiać się nad możliwościami większej niezależności i zadbać o wsparcie zaufanych osób spoza domu. Na koniec chciałabym podkreślić jedną rzecz: nie musi Pani rozstrzygać, czy mama Panią kocha, czy nienawidzi. Znacznie ważniejsze jest to, jak Pani czuje się w tej relacji, jakie konsekwencje ma ona dla Pani zdrowia psychicznego i co może Pani zrobić, żeby zadbać o własne bezpieczeństwo i granice.

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.