Dzień dobry mam problem z moją dziewczyną. Ona chodzi do psychologa i psychiatry - bierze leki, zaws

Dzień dobry mam problem z moją dziewczyną. Ona chodzi do psychologa i psychiatry - bierze leki, zawsze dba o swoje zdrowie psychiczne i fizyczne. Ma stany lekowe i cały czas się stresuje. Ja jestem osobbą entuzjastyczną do życia i zawsze szukam harmoni w życiu. Ale okąd jestem z moją dziewczyną nauczyłem się że "wszystko jest straszne" "trzeba bac się tego i tamtego" żyje w strachu i depresji do okoła mnie czuje że moja dziewczyna ottula mnie złym stanem psychicznym. Staram się jak mogę ją wspierać - mówić miłe słowa i chce doradzać jak potrafię. Ona na mnie krzyczy że ja jej nie rozumiem że jestem według niej bez empatii że ona nie chce moich rad tylko jak to nazywa "wsparcia". To ja pytam jej co dla niej oznacza wsparcie czy miłe słowa czy powiedzenie że bedzie dobrze - ona ze tak i że jeszcze muszę wysłuchiwać jej opowieści które dla mnie są mega dołujące i depresyjne i nie mam ochoty tego słuchać ( w kółko mówi jaka to ona biedna jak jej źle, że tu ją boli że w pracy źle - cały czas negatywne rzeczy), jak ją zapytam z czego się cieszy, co dziś udało jej się zrobić - to ona i tak wszystko sprowadza do negatywów ;/// Do tego czuje że ta sytuacja ciągnie się już tak długo że jestem wrakiem człowieka - ja nie mam prawa poczuć się gorzej - bo przecież to ona jest tą u której wszystko jest źle ;/ Mam już dość, do tego ostatnio poznałyśmy jednego kolegę i on też cały czas narzeka - i moja dziewczyna i ten kolega dzwonią do siebie i jedno przez drugie narzeka do siebie i jak jestem w domu i słyszę ich rozmowy to mnie szlag trafia - jak można tak bez sensu tracić energię na narzekanie non stop - oni nie potrafią szukać rozwiazania i planować - zatapiają się w tym jak to jest źle .... i jak kilka razy im powiedziałem żeby już przestali narzekać to dostałem tylko masę niemiłych słów że jestem bez empatii ten który nie potrafi się postawić w ich sytuacji etc. mam dość. Nie wiem jak mam rozmawiać z moją dziewczyną żeby ją czymś nie urazić, staram się jak najbardziej ostrożnie podchodzić do rozmowy - chwalę ją, komplmentuje, wysłuchuje ale podobno zawsze palne coś co jest "nie empatyczne" "i nie inkluzywne" - czuje się cały czas odtrącany, oceniany i tak jakby tylko ona miała tylko prawo do żalenia mi się i ja mam być jej giermkiem a i tak jestem tym złym .... ;/ straciłem już ten entuzjazm życiowy - bo ona go przytłacza, proszę o radę, jest dla mnie meczące na siłe słuchać jej narzekań.

7 odpowiedzi


Dzień dobry. Z tego co przeczytałem Pana dziewczyna ma problemy, natomiast jest pod opieką specjalistów. Uważam, że warto, aby Pan też zadbał o stan swojej psychiki i skorzystał z pomocy psychologa. Pozdrawiam Jarek Gorczyca, psycholog.

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Witam, z Pana wiadomości wynika, że jest Pan bardzo obciążony problemami Pana dziewczyny. Jednakże warto pamiętać, że to nie Pan jest odpowiedzialny za jej stan psychiczny. Może warto by było, aby Pan zadbał o wsparcie w Pana otoczeniu, które na ten moment ciężko jest uzyskać od dziewczyny, która zmaga się z lękami. Pana naturalnie entuzjastyczne usposobienie może również pomóc Panu w zachowaniu zdrowia psychicznego. Warto skupić się "na sobie" oczywiście nie krzywdząc przy tym innych. Może rozwijanie swoich pasji i większa ilość odpoczynku pomogłaby Panu. Na pewno asertywna postawa w stosunku do dziewczyny również może pomóc, jeśli czuje się Pan obarczany jej złym nastrojem. Życzę powodzenia. Pozdrawiam


Dzien dobry, Czytając Pana wypowiedź czuję bardzo dużo frustracji i irytacji w związku z zaistniałą sytuacją. Czy ma Pan jakieś sposoby, aby rozładować napięcie ? Pasję, zainteresowania ? Warto, aby skupił się Pan teraz w większym stopniu na sobie. Dziewczyna jest zaopiekowana i to ona odpowiada za swój stan psychiczny. Może ją Pan wspierać, ale nie zadecyduje za nią, nie zmieni myślenia. Warto, aby Pan również skorzystał z porady psychologicznej, aby wzmocnić swoje zasoby i utrzymywać asertywna postawę wobec dziewczyny.


Rozumiem, że jesteś w trudnej sytuacji, gdzie z jednej strony pragniesz wspierać swoją dziewczynę, ale z drugiej strony czujesz się przytłoczony jej problemami. Twoja dziewczyna zmaga się z poważnymi problemami psychicznymi, które wpływają na wasz związek i Twoje samopoczucie. Wsparcie, jakie jej oferujesz, wydaje się jej niewystarczające, co dodatkowo komplikuje sytuację. Bycie z kimś, kto stale narzeka i widzi świat w negatywnych barwach, może być niezwykle wyczerpujące emocjonalnie, zwłaszcza gdy sam starasz się żyć optymistycznie i szukasz harmonii. Twoja dziewczyna potrzebuje wsparcia, ale to nie oznacza, że Ty musisz poświęcać swoje zdrowie psychiczne. Warto szczerze porozmawiać z nią o tym, jak się czujesz i jak jej zachowanie na Ciebie wpływa. Ważne jest, abyś również zadbał o siebie i swoje potrzeby. Możesz spróbować ustalić pewne granice w waszych rozmowach, aby nie były one tylko o negatywach. Może warto zaproponować, abyście wspólnie znaleźli sposoby na poprawę jej samopoczucia, np. poprzez aktywność fizyczną, medytację czy wspólne hobby. Jeśli rozmowy z nią nie przynoszą poprawy, warto rozważyć wspólną terapię dla par, gdzie pod okiem specjalisty będziecie mogli pracować nad poprawą komunikacji i wzajemnym zrozumieniem. Pamiętaj, że Twoje zdrowie psychiczne jest równie ważne. Znalezienie balansu między wsparciem dla niej a dbaniem o siebie może być kluczowe dla utrzymania zdrowego związku.


Dzień dobry, Wydaje mi się, że najepszym rozwiązaniem będzie konsultacja pary, podczas której psychoterapeuta pokieruje rozmową w taki sposób, aby każdy z Was nazwał swoje potrzeby i sprawdził gdzie są punkty zapalne tej relacji i jak je wspólnie rozwiązywać.


Dzięki, że to tak szczerze opisałeś. To, co przeżywasz, nie jest brakiem empatii — to jest realne przeciążenie emocjonalne. I to bardzo ważne, żeby to nazwać wprost. Powiem jasno i stanowczo, ale z troską: 1. Wsparcie ≠ bycie emocjonalnym koszem Twoja dziewczyna ma prawo do chorowania, lęku, leczenia i gorszych dni. Ale Ty masz dokładnie takie samo prawo do swoich granic. Jeżeli: słuchasz ciągłego narzekania, rezygnujesz z własnych emocji, czujesz się „wrakiem człowieka”, boisz się odezwać, żeby nie zostać oskarżonym o brak empatii, to to nie jest zdrowa relacja wspierająca. To jest relacja jednostronna. Wsparcie nie polega na: ciągłym wysłuchiwaniu bez końca, rezygnowaniu z siebie, zakazie mówienia „to mnie już przerasta”. 2. Masz prawo NIE chcieć słuchać To bardzo ważne zdanie, które warto, żebyś zapamiętał: „Mogę kochać i wspierać, ale nie muszę uczestniczyć w ciągłym zalewie negatywnych emocji.” To, że jej opowieści są dla Ciebie dołujące, nie czyni Cię złym człowiekiem. Czyni Cię człowiekiem z układem nerwowym, który ma swoje granice. 3. Dlaczego ona mówi, że jesteś „nieempatyczny”? Bo: ona chce regulować swoje emocje przez Ciebie, a Ty próbujesz radzić sobie aktywnie (rozwiązania, równowaga, sens). To są dwa zupełnie różne style funkcjonowania. Dla niej „wsparcie” = wysłuchuj, potwierdzaj, nie kwestionuj, nie zmieniaj tonu Dla Ciebie „bycie w relacji” = dialog, równowaga, wzajemność, rozwój To nie oznacza, że któreś z Was jest złe. Ale oznacza, że bez jasnych granic ta relacja Cię wyniszcza. 4. Bardzo ważne: Ty też znikasz Napisałeś coś alarmującego: „ja nie mam prawa poczuć się gorzej” To jest czerwone światło Relacja, w której jedna osoba ma monopol na cierpienie, jest toksyczna, nawet jeśli wynika z choroby. Choroba psychiczna wyjaśnia zachowania, ale nie daje immunitetu na ranienie drugiej osoby. 5. Co możesz powiedzieć – konkretnie i bez agresji Nie „na palcach”. Nie w tłumaczeniu się. Tylko jasno: „Bardzo Ci współczuję i zależy mi na Tobie. Ale ciągłe rozmowy pełne narzekania i beznadziei bardzo mnie obciążają. Zauważyłem, że tracę przez to energię, radość i zaczynam się źle czuć psychicznie. Potrzebuję, żebyśmy znaleźli inną formę wsparcia, bo w tej chwili to mnie niszczy.” Jeśli odpowie: „jesteś nieempatyczny” — możesz spokojnie powiedzieć: „Empatia nie polega na tym, że mam przestać istnieć. Mogę Cię wspierać, ale nie kosztem własnego zdrowia.” 6. O kolegu i „wspólnym narzekaniu” To, co opisujesz, to wzajemne wzmacnianie negatywnego stanu. Masz pełne prawo powiedzieć: „Nie chcę uczestniczyć w rozmowach, które polegają wyłącznie na narzekaniu. Jeśli będzie rozmowa o rozwiązaniach lub czymś neutralnym — okej. Jeśli nie — wychodzę / zakładam słuchawki / idę do innego pokoju.” To nie jest brak empatii. To jest dbanie o własny układ nerwowy. 7. Najważniejsze pytanie (uczciwe, ale trudne) Zadaj je sobie szczerze, nie teraz, tylko na spokojnie: Czy w tej relacji mogę być sobą — czy tylko regulatorem cudzego cierpienia? Bo jeśli: Twoja radość jest „problemem”, Twoje granice są „brakiem empatii”, Twoje emocje są niewidzialne, to nie jesteś partnerem. Jesteś funkcją. Jeśli chcesz, mogę: pomóc Ci ułożyć jedną, bardzo konkretną rozmowę z nią (zdanie po zdaniu), pomóc rozróżnić: gdzie kończy się wsparcie, a zaczyna poświęcanie siebie, albo uczciwie przeanalizować, czy ta relacja ma dla Ciebie przyszłość, bez moralizowania. Nie jesteś „złym człowiekiem”. Jesteś zmęczonym człowiekiem, który za długo był sam z cudzym ciężarem.


Dzień dobry, Z tego, co Pan opisuje, widać, że bardzo się Pan stara wspierać swoją dziewczynę, ale jednocześnie jest Pan już mocno przeciążony tą sytuacją. To ważne, żeby potraktować poważnie nie tylko jej trudności, ale także Pana zmęczenie, frustrację i poczucie, że w tej relacji zaczyna Pan tracić siebie. W związku z osobą, która zmaga się z lękiem, obniżonym nastrojem czy dużym napięciem, łatwo wejść w rolę „ratownika” — osoby, która ma wysłuchiwać, uspokajać, doradzać, podnosić na duchu i zawsze być dostępna. Problem polega na tym, że partner nie powinien stawać się terapeutą. Może wspierać, ale nie może przejąć odpowiedzialności za stan psychiczny drugiej osoby. Rozumiem też, że dla Pana ciągłe słuchanie narzekania, lęków i negatywnych treści może być bardzo obciążające. To nie oznacza automatycznie, że nie ma Pan empatii. Empatia nie polega na tym, że bez końca przyjmujemy wszystko, co druga osoba wnosi, kosztem własnego zdrowia psychicznego. Empatia może iść w parze z granicami. Warto spróbować porozmawiać z dziewczyną nie w momencie kłótni, ale wtedy, kiedy oboje jesteście spokojniejsi. Można powiedzieć na przykład: „Chcę Cię wspierać i zależy mi na Tobie, ale ostatnio czuję się bardzo przeciążony. Kiedy przez długi czas słucham samych trudnych rzeczy, zaczynam sam czuć lęk i bezradność. Potrzebuję, żebyśmy znaleźli taki sposób rozmowy, który będzie dobry dla nas obojga. Mogę Cię wysłuchać, ale nie jestem w stanie być cały czas w roli osoby, która przyjmuje wszystko bez granic.” Można też ustalić konkretny sposób reagowania. Na przykład zapytać na początku rozmowy: „Czy teraz potrzebujesz, żebym Cię tylko wysłuchał, czy chcesz, żebym pomógł szukać rozwiązania?” To jest bardzo ważne, bo wiele osób w kryzysie nie chce od razu rad — chce najpierw poczuć, że ktoś jest obok. Z drugiej strony Pan ma prawo powiedzieć: „Mogę Cię teraz posłuchać przez chwilę, ale nie mam dziś zasobów na długą rozmowę o trudnych rzeczach.” To nie jest odrzucenie. To jest dbanie o granice. Warto też odróżnić wsparcie od ciągłego współprzeżywania. Wsparcie może brzmieć: „Widzę, że jest Ci trudno”, „Jestem obok”, „To musiało być dla Ciebie męczące”. Ale wsparcie nie musi oznaczać, że ma Pan godzinami słuchać treści, które Pana psychicznie zalewają. Jeśli dziewczyna jest pod opieką psychologa i psychiatry, dobrze byłoby, żeby temat sposobu komunikowania cierpienia i oczekiwań wobec Pana również wnosiła na terapię. Może Pan ją do tego zachęcić, mówiąc: „Myślę, że warto, żebyś porozmawiała o tym ze swoim terapeutą, bo ja czasem nie wiem, jak reagować i czuję się bezradny.” W Pana przypadku również rozważyłabym kilka konsultacji psychologicznych — nie dlatego, że „problem jest w Panu”, ale dlatego, że jest Pan w relacji, która zaczyna Pana emocjonalnie wyczerpywać. Taka konsultacja może pomóc zobaczyć, gdzie kończy się zdrowe wsparcie, a zaczyna poświęcanie siebie, poczucie winy i przeciążenie. Jeśli rozmowy regularnie kończą się krzykiem, oskarżeniami, poczuciem winy i odrzuceniem, warto też pomyśleć o terapii par. Czasami para potrzebuje nauczyć się nowego języka rozmowy: takiego, w którym jedna osoba może mówić o cierpieniu, a druga może mówić o przeciążeniu — bez wzajemnego oskarżania się o brak empatii. Na ten moment najważniejsze: ma Pan prawo być zmęczony. Ma Pan prawo nie chcieć słuchać narzekania bez końca. Ma Pan prawo do własnych emocji, odpoczynku, radości i granic. Jednocześnie można to komunikować z troską, bez oceniania dziewczyny jako „negatywnej” czy „toksycznej”, tylko mówiąc o własnym doświadczeniu i własnych potrzebach. Pozdrawiam serdecznie, Małgorzata Matusiak

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.