Dzień dobry,. Mam 34 lata i jestem z żoną małżeństwem 9 lat piszę, ponieważ mam problem w relacji z
5
odpowiedzi
Dzień dobry,. Mam 34 lata i jestem z żoną małżeństwem 9 lat piszę, ponieważ mam problem w relacji z żoną, który coraz bardziej mnie obciąża i nie wiem, jak sobie z nim poradzić.
Z mojej strony czuję dużą potrzebę bliskości – zarówno emocjonalnej, jak i fizycznej. Często mam ochotę na kontakt, rozmowę czy zbliżenie. Natomiast żona ma dużo mniejszą potrzebę w tym zakresie. Do zbliżeń dochodzi rzadko (około 2–3 razy w miesiącu) i praktycznie nigdy nie wychodzi to z jej inicjatywy.
Ona mówi, że ją podniecam i że wszystko jest w porządku, ale jednocześnie często mówi, że „nie chce jej się” albo jest zmęczona. Zdarza się też, że bywa bardzo ciepła, potrafi się śmiać, rozmawiać, sama zadzwonić – a innym razem jest wycofana, chłodna i nie ma ochoty na kontakt. To jest dla mnie bardzo trudne, bo nie rozumiem, z czego to wynika.
Staram się dbać o relację – organizuję wspólny czas, romantyczne wieczory, inicjuję rozmowy – ale mam wrażenie, że dla niej nie jest to tak ważne jak dla mnie. Coraz częściej czuję frustrację, odrzucenie i bezsilność.
Chciałbym zrozumieć, czy problem leży po mojej stronie, po jej stronie, czy w naszej komunikacji, i co mogę zrobić, żeby poprawić naszą relację, zamiast ją pogarszać.
Zależy mi na tym związku, dlatego szukam pomocy i wskazówek, jak do tego podejść. Z miesiąca na miesiąc czuje się coraz gorzej. Prosze o pomoc
Z mojej strony czuję dużą potrzebę bliskości – zarówno emocjonalnej, jak i fizycznej. Często mam ochotę na kontakt, rozmowę czy zbliżenie. Natomiast żona ma dużo mniejszą potrzebę w tym zakresie. Do zbliżeń dochodzi rzadko (około 2–3 razy w miesiącu) i praktycznie nigdy nie wychodzi to z jej inicjatywy.
Ona mówi, że ją podniecam i że wszystko jest w porządku, ale jednocześnie często mówi, że „nie chce jej się” albo jest zmęczona. Zdarza się też, że bywa bardzo ciepła, potrafi się śmiać, rozmawiać, sama zadzwonić – a innym razem jest wycofana, chłodna i nie ma ochoty na kontakt. To jest dla mnie bardzo trudne, bo nie rozumiem, z czego to wynika.
Staram się dbać o relację – organizuję wspólny czas, romantyczne wieczory, inicjuję rozmowy – ale mam wrażenie, że dla niej nie jest to tak ważne jak dla mnie. Coraz częściej czuję frustrację, odrzucenie i bezsilność.
Chciałbym zrozumieć, czy problem leży po mojej stronie, po jej stronie, czy w naszej komunikacji, i co mogę zrobić, żeby poprawić naszą relację, zamiast ją pogarszać.
Zależy mi na tym związku, dlatego szukam pomocy i wskazówek, jak do tego podejść. Z miesiąca na miesiąc czuje się coraz gorzej. Prosze o pomoc
Dzień dobry,
opisuje Pan sytuację, która jest bardzo obciążająca emocjonalnie, ale jednocześnie dość częsta w długoletnich związkach. Kluczowe jest to, że nie mamy tu jednego „winnego” – to raczej układ wzajemnych potrzeb, różnic i sposobu komunikacji, który z czasem zaczyna się rozjeżdżać.
Pierwsza ważna rzecz: różnice w potrzebie bliskości, w tym seksualnej, są czymś naturalnym. To, że Pan ma większą potrzebę kontaktu niż żona, nie oznacza, że z Panem jest „za dużo”, ani że z nią jest „za mało”. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy te różnice nie są nazwane, zrozumiane i zaopiekowane. Wtedy pojawiają się dokładnie takie emocje, jakie Pan opisuje – frustracja, poczucie odrzucenia, bezsilność.
Druga kwestia to bardzo istotny sygnał, który Pan zauważa: zmienność zachowania żony. To, że bywa ciepła, zaangażowana, a innym razem wycofana i chłodna, zwykle nie jest przypadkowe. Najczęściej wiąże się to z jej stanem psychicznym i fizycznym (zmęczenie, stres, obciążenie codziennością), ale też z tym, jak ona przeżywa bliskość. W psychologii relacji często widzimy różnicę między osobą bardziej „poszukującą bliskości” a osobą bardziej „wycofującą się” w momentach napięcia. Im bardziej jedna strona naciska (nawet w dobrej wierze), tym druga może się bardziej dystansować – i powstaje błędne koło.
Trzecia sprawa dotyczy seksualności. To, co Pan opisuje („ona mówi, że ją Pan podnieca, ale jej się nie chce”), jest bardzo charakterystyczne dla tzw. reaktywnego, a nie spontanicznego pożądania. Oznacza to, że u wielu osób – szczególnie kobiet – ochota na seks nie pojawia się „znikąd”, tylko dopiero w trakcie bliskości, kiedy już zacznie się kontakt, atmosfera, dotyk. Jeśli czeka się na moment „aż mi się zachce”, to on często nie nadchodzi. To nie oznacza braku atrakcyjności czy problemu z relacją, tylko inny mechanizm.
Czwarty element to Pana emocje. One są bardzo ważne i w pełni zrozumiałe. Natomiast warto zwrócić uwagę, że jeśli w relacji zaczyna dominować napięcie: „ja się staram, a ona nie odpowiada”, to druga strona często zaczyna odbierać bliskość jako obowiązek lub presję, a nie jako coś przyjemnego. Nawet romantyczne gesty mogą być wtedy odczytywane nie jako spontaniczne, tylko jako wstęp do oczekiwania („to się powinno skończyć seksem”). To może nieświadomie zwiększać jej wycofanie.
Co może Pan zrobić praktycznie?
Przede wszystkim spróbować zmienić sposób rozmowy. Zamiast skupiać się na tym, czego brakuje („za mało seksu”, „za mało inicjatywy”), warto mówić o swoich przeżyciach: „czuję się samotny”, „brakuje mi bliskości”, „to jest dla mnie ważne”. Bez oskarżeń, bez porównywania. Celem nie jest przekonanie jej, tylko zrozumienie siebie nawzajem.
Druga rzecz: spróbować dowiedzieć się, jak ona przeżywa bliskość. Nie zakładać, tylko zapytać wprost – co ją blokuje, kiedy ma większą ochotę, co ją odciąża, a co obciąża. Czasem przyczyną nie jest relacja sama w sobie, tylko zmęczenie, stres, brak przestrzeni na regenerację.
Trzecia sprawa: oddzielenie bliskości emocjonalnej i fizycznej od „celu”, jakim jest współżycie. Jeśli każda czułość prowadzi do oczekiwania seksu, to naturalne, że druga osoba zaczyna jej unikać. Warto odbudować kontakt fizyczny bez presji – dotyk, przytulenie, bycie razem – które nie muszą się kończyć zbliżeniem.
Czwarta rzecz: warto rozważyć wspólną konsultację u psychoterapeuty par. Nie dlatego, że „jest bardzo źle”, tylko dlatego, że jesteście w momencie, w którym można jeszcze dużo zrozumieć i zmienić. Z zewnątrz łatwiej zobaczyć ten wzorzec, który między Wami powstaje.
Na koniec coś ważnego: to, że z miesiąca na miesiąc czuje się Pan gorzej, jest sygnałem, że ta sytuacja naprawdę Pana obciąża i nie warto jej dłużej ignorować. Jednocześnie z opisu widać, że zależy Panu na relacji i że Pan się angażuje – to bardzo dobry punkt wyjścia do zmiany. Kluczowe będzie teraz nie „staranie się bardziej”, tylko „rozumienie lepiej” – siebie, żony i dynamiki między Wami.
opisuje Pan sytuację, która jest bardzo obciążająca emocjonalnie, ale jednocześnie dość częsta w długoletnich związkach. Kluczowe jest to, że nie mamy tu jednego „winnego” – to raczej układ wzajemnych potrzeb, różnic i sposobu komunikacji, który z czasem zaczyna się rozjeżdżać.
Pierwsza ważna rzecz: różnice w potrzebie bliskości, w tym seksualnej, są czymś naturalnym. To, że Pan ma większą potrzebę kontaktu niż żona, nie oznacza, że z Panem jest „za dużo”, ani że z nią jest „za mało”. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy te różnice nie są nazwane, zrozumiane i zaopiekowane. Wtedy pojawiają się dokładnie takie emocje, jakie Pan opisuje – frustracja, poczucie odrzucenia, bezsilność.
Druga kwestia to bardzo istotny sygnał, który Pan zauważa: zmienność zachowania żony. To, że bywa ciepła, zaangażowana, a innym razem wycofana i chłodna, zwykle nie jest przypadkowe. Najczęściej wiąże się to z jej stanem psychicznym i fizycznym (zmęczenie, stres, obciążenie codziennością), ale też z tym, jak ona przeżywa bliskość. W psychologii relacji często widzimy różnicę między osobą bardziej „poszukującą bliskości” a osobą bardziej „wycofującą się” w momentach napięcia. Im bardziej jedna strona naciska (nawet w dobrej wierze), tym druga może się bardziej dystansować – i powstaje błędne koło.
Trzecia sprawa dotyczy seksualności. To, co Pan opisuje („ona mówi, że ją Pan podnieca, ale jej się nie chce”), jest bardzo charakterystyczne dla tzw. reaktywnego, a nie spontanicznego pożądania. Oznacza to, że u wielu osób – szczególnie kobiet – ochota na seks nie pojawia się „znikąd”, tylko dopiero w trakcie bliskości, kiedy już zacznie się kontakt, atmosfera, dotyk. Jeśli czeka się na moment „aż mi się zachce”, to on często nie nadchodzi. To nie oznacza braku atrakcyjności czy problemu z relacją, tylko inny mechanizm.
Czwarty element to Pana emocje. One są bardzo ważne i w pełni zrozumiałe. Natomiast warto zwrócić uwagę, że jeśli w relacji zaczyna dominować napięcie: „ja się staram, a ona nie odpowiada”, to druga strona często zaczyna odbierać bliskość jako obowiązek lub presję, a nie jako coś przyjemnego. Nawet romantyczne gesty mogą być wtedy odczytywane nie jako spontaniczne, tylko jako wstęp do oczekiwania („to się powinno skończyć seksem”). To może nieświadomie zwiększać jej wycofanie.
Co może Pan zrobić praktycznie?
Przede wszystkim spróbować zmienić sposób rozmowy. Zamiast skupiać się na tym, czego brakuje („za mało seksu”, „za mało inicjatywy”), warto mówić o swoich przeżyciach: „czuję się samotny”, „brakuje mi bliskości”, „to jest dla mnie ważne”. Bez oskarżeń, bez porównywania. Celem nie jest przekonanie jej, tylko zrozumienie siebie nawzajem.
Druga rzecz: spróbować dowiedzieć się, jak ona przeżywa bliskość. Nie zakładać, tylko zapytać wprost – co ją blokuje, kiedy ma większą ochotę, co ją odciąża, a co obciąża. Czasem przyczyną nie jest relacja sama w sobie, tylko zmęczenie, stres, brak przestrzeni na regenerację.
Trzecia sprawa: oddzielenie bliskości emocjonalnej i fizycznej od „celu”, jakim jest współżycie. Jeśli każda czułość prowadzi do oczekiwania seksu, to naturalne, że druga osoba zaczyna jej unikać. Warto odbudować kontakt fizyczny bez presji – dotyk, przytulenie, bycie razem – które nie muszą się kończyć zbliżeniem.
Czwarta rzecz: warto rozważyć wspólną konsultację u psychoterapeuty par. Nie dlatego, że „jest bardzo źle”, tylko dlatego, że jesteście w momencie, w którym można jeszcze dużo zrozumieć i zmienić. Z zewnątrz łatwiej zobaczyć ten wzorzec, który między Wami powstaje.
Na koniec coś ważnego: to, że z miesiąca na miesiąc czuje się Pan gorzej, jest sygnałem, że ta sytuacja naprawdę Pana obciąża i nie warto jej dłużej ignorować. Jednocześnie z opisu widać, że zależy Panu na relacji i że Pan się angażuje – to bardzo dobry punkt wyjścia do zmiany. Kluczowe będzie teraz nie „staranie się bardziej”, tylko „rozumienie lepiej” – siebie, żony i dynamiki między Wami.
Dzień dobry
Życie w codziennym poczuciu głodu emocjonalnego i fizycznego z pewnością obciąża, więc nic dziwnego, że jest Panu trudno. Jednocześnie to dobrze, że chce Pan zrozumieć sytuację i sobie pomóc.
Powodów obecnej sytuacji może być wiele m.in. jakieś trudności Pana żony, nierównowaga relacyjna (jeśli jedna osoba stara się bardziej, druga się wycofuje dość często), komunikacja, niewyjaśnione żale, aktywacja starych traum, Wasze style relacyjne i przywiązania, Pana trudności, których może Pan nawet nie być świadomy, dojrzałość emocjonalna, czy trzecia osoba. Po prostu mamy za mało informacji.
Jednak warto, żeby Pan w pierwszej kolejność podzielił się z żoną swoimi potrzebami i usłyszał jej. Czasami sama głęboka rozmowa coś uzdrawia. Warto użyć zasad komunikacji bez przemocy (polecam książkę Marshalla Rosenberga Porozumienie bez przemocy). Przykład takiej komunikacji:
Fakt - ostatni raz kochaliśmy się 3 tygodnie temu
Uczucie - czuję się odrzucony i smutny, bo
Potrzeba - dla mnie miłość fizyczna to okazanie wzajemnej miłości i bliskości. To dla mnie ważna potrzeba.
Prośba lub pytanie (nie są obowiązkowe) - Czy masz przestrzeń dzielić ze mną miłość fizycznie np raz w tygodniu? A jakie są Twoje potrzeby? Jak Ty na to patrzysz?
Tego rodzaju komunikaty mogą otworzyć między Wami głębsze porozumienie, z którego również wypływa popęd seksualny.
Warto, żeby Pan zaprosił żonę na sesję terapii par, a jeśli nie wyrazi zgody to warto zasięgnąć konsultacji indywidualnej, żeby mógł Pan lepiej zrozumieć siebie i Waszą relację i co najważniejsze zaopiekować się sobą. Czasami emocjonalne zadbanie o siebie odświeża relacje, bo już nie stara się Pan tylko dla związku, ale zaczyna być wartościowy sam dla siebie.
Życzę Panu powodzenia.
Życie w codziennym poczuciu głodu emocjonalnego i fizycznego z pewnością obciąża, więc nic dziwnego, że jest Panu trudno. Jednocześnie to dobrze, że chce Pan zrozumieć sytuację i sobie pomóc.
Powodów obecnej sytuacji może być wiele m.in. jakieś trudności Pana żony, nierównowaga relacyjna (jeśli jedna osoba stara się bardziej, druga się wycofuje dość często), komunikacja, niewyjaśnione żale, aktywacja starych traum, Wasze style relacyjne i przywiązania, Pana trudności, których może Pan nawet nie być świadomy, dojrzałość emocjonalna, czy trzecia osoba. Po prostu mamy za mało informacji.
Jednak warto, żeby Pan w pierwszej kolejność podzielił się z żoną swoimi potrzebami i usłyszał jej. Czasami sama głęboka rozmowa coś uzdrawia. Warto użyć zasad komunikacji bez przemocy (polecam książkę Marshalla Rosenberga Porozumienie bez przemocy). Przykład takiej komunikacji:
Fakt - ostatni raz kochaliśmy się 3 tygodnie temu
Uczucie - czuję się odrzucony i smutny, bo
Potrzeba - dla mnie miłość fizyczna to okazanie wzajemnej miłości i bliskości. To dla mnie ważna potrzeba.
Prośba lub pytanie (nie są obowiązkowe) - Czy masz przestrzeń dzielić ze mną miłość fizycznie np raz w tygodniu? A jakie są Twoje potrzeby? Jak Ty na to patrzysz?
Tego rodzaju komunikaty mogą otworzyć między Wami głębsze porozumienie, z którego również wypływa popęd seksualny.
Warto, żeby Pan zaprosił żonę na sesję terapii par, a jeśli nie wyrazi zgody to warto zasięgnąć konsultacji indywidualnej, żeby mógł Pan lepiej zrozumieć siebie i Waszą relację i co najważniejsze zaopiekować się sobą. Czasami emocjonalne zadbanie o siebie odświeża relacje, bo już nie stara się Pan tylko dla związku, ale zaczyna być wartościowy sam dla siebie.
Życzę Panu powodzenia.
Dzień dobry,
Widać, że bardzo zależy Panu na tej relacji i że to, co Pan opisuje, naprawdę Pana boli. Frustracja, poczucie odrzucenia, bezsilność przy jednoczesnym staraniu się potrafią być naprawdę wyczerpujące. Chciałabym zatrzymać się przy jednej rzeczy, którą Pan napisał: szuka Pan odpowiedzi na pytanie, czy problem leży po Pana stronie, po stronie żony, czy w komunikacji. To zrozumiałe pytanie, ale w relacjach rzadko da się tak prosto rozdzielić "winę". Znacznie częściej chodzi o to, że dwoje ludzi ma różne potrzeby i sposoby funkcjonowania, które się ze sobą zderzają i tworzą pewien wzorzec. Ten wzorzec potem żyje własnym życiem i nakręca się. Warto też mieć na uwadze, że te potrzeby i wzorce mogą się zmieniać w czasie i różnić od tego, co było np. na początku waszej relacji. To, co Pan opisuje, czyli różnica w potrzebie bliskości, zmienność nastrojów żony, Pana narastające poczucie odrzucenia to coś, z czym naprawdę trudno poradzić sobie samemu, rozmawiając tylko we dwoje. Nie dlatego że dzieje się coś strasznego, ale dlatego że takie rozmowy bardzo łatwo zamieniają się w kłótnię lub wzajemne pretensje, nawet gdy obie strony mają dobre intencje. Warto zastanowić się nad jedną rzeczą: czy żona wie, jak bardzo ta sytuacja Pana obciąża? Nie jako zarzut, ale jako informacja o Panu? Warto tutaj w rozmowie używać "komunikatu ja", czyli mówić o sobie, swoich uczuciach, zamiast odnosić się do drugiej osoby, bo faktycznie może się to przerodzić w konflikt i ostrą wymianę zdań.
To co mogłoby Wam pomóc się dogadać i przede wszystkim usłyszeć siebie nawzajem, to terapia par. Wtedy bez oceniania moglibyście spróbować spojrzeć na tę sytuację z dwóch stron. Być może po stronie żony też jest powód, dlaczego tak się zachowuje, a też trudno jej to powiedzieć lub zakomunikować. Warto rozważyć nawet kilka spotkań.
Pozdrawiam
Widać, że bardzo zależy Panu na tej relacji i że to, co Pan opisuje, naprawdę Pana boli. Frustracja, poczucie odrzucenia, bezsilność przy jednoczesnym staraniu się potrafią być naprawdę wyczerpujące. Chciałabym zatrzymać się przy jednej rzeczy, którą Pan napisał: szuka Pan odpowiedzi na pytanie, czy problem leży po Pana stronie, po stronie żony, czy w komunikacji. To zrozumiałe pytanie, ale w relacjach rzadko da się tak prosto rozdzielić "winę". Znacznie częściej chodzi o to, że dwoje ludzi ma różne potrzeby i sposoby funkcjonowania, które się ze sobą zderzają i tworzą pewien wzorzec. Ten wzorzec potem żyje własnym życiem i nakręca się. Warto też mieć na uwadze, że te potrzeby i wzorce mogą się zmieniać w czasie i różnić od tego, co było np. na początku waszej relacji. To, co Pan opisuje, czyli różnica w potrzebie bliskości, zmienność nastrojów żony, Pana narastające poczucie odrzucenia to coś, z czym naprawdę trudno poradzić sobie samemu, rozmawiając tylko we dwoje. Nie dlatego że dzieje się coś strasznego, ale dlatego że takie rozmowy bardzo łatwo zamieniają się w kłótnię lub wzajemne pretensje, nawet gdy obie strony mają dobre intencje. Warto zastanowić się nad jedną rzeczą: czy żona wie, jak bardzo ta sytuacja Pana obciąża? Nie jako zarzut, ale jako informacja o Panu? Warto tutaj w rozmowie używać "komunikatu ja", czyli mówić o sobie, swoich uczuciach, zamiast odnosić się do drugiej osoby, bo faktycznie może się to przerodzić w konflikt i ostrą wymianę zdań.
To co mogłoby Wam pomóc się dogadać i przede wszystkim usłyszeć siebie nawzajem, to terapia par. Wtedy bez oceniania moglibyście spróbować spojrzeć na tę sytuację z dwóch stron. Być może po stronie żony też jest powód, dlaczego tak się zachowuje, a też trudno jej to powiedzieć lub zakomunikować. Warto rozważyć nawet kilka spotkań.
Pozdrawiam
Szanowny Panie, odczucia frustracji i bezsilności są zrozumiałe w zaistniałej sytuacji. Warto porozmawiać z małżonką nazywając wprost to co Pan czuje, na przykład: Brakuje mi bliskości z Tobą i zaczynam się przez to czuć samotny. Zastanawiam się jaka jest przyczyna takiego stanu rzeczy. Żona może też mieć inne potrzeby seksualne, czuć się czymś przytłoczona, pod presją. Proszę postawić na szczerą i otwartą rozmowę bez "oskarżycielskiego" tonu. Możecie Państwo też postawić na wspólne poszukiwanie rozwiązań tej sytuacji jak na przykład wspólny kontakt z psychologiem, czy seksuologiem.
Dzień dobry,
Opisuje Pan bardzo obciążającą sytuację i rozumiem, że może to budzić poczucie odrzucenia i frustracji.
Różnice w potrzebie bliskości i seksualności są dość częste w związkach i mogą mieć wiele przyczyn, od zmęczenia, stresu, obciążenia codziennością, przez sposób przeżywania bliskości, aż po kwestie związane z emocjami w relacji czy komunikacją. To, że żona momentami jest ciepła i zaangażowana, a innym razem wycofana, może dodatkowo nasilać Pana niepewność, a mieć bardzo wiele źródeł i to różnych w różnych momentach. W takiej sytuacji kluczowe jest nie tylko „staranie się bardziej”, ale raczej próba spokojnego zrozumienia, co stoi za tym po drugiej stronie. Ważna będzie rozmowa bez presji i bez sprowadzania rozmowy wyłącznie do częstotliwości zbliżeń, a Pana odczuć, starań i chęci zrozumienia. Czasem pomocne jest też przyjrzenie się, jak obie strony rozumieją bliskość i czego w niej potrzebują.
Jeśli rozmowy nie przynoszą efektu lub kończą się napięciem, warto rozważyć terapię par jako przestrzeń, w której można to bezpiecznie poukładać i lepiej się wzajemnie zrozumieć.
Pozdrawiam,
Opisuje Pan bardzo obciążającą sytuację i rozumiem, że może to budzić poczucie odrzucenia i frustracji.
Różnice w potrzebie bliskości i seksualności są dość częste w związkach i mogą mieć wiele przyczyn, od zmęczenia, stresu, obciążenia codziennością, przez sposób przeżywania bliskości, aż po kwestie związane z emocjami w relacji czy komunikacją. To, że żona momentami jest ciepła i zaangażowana, a innym razem wycofana, może dodatkowo nasilać Pana niepewność, a mieć bardzo wiele źródeł i to różnych w różnych momentach. W takiej sytuacji kluczowe jest nie tylko „staranie się bardziej”, ale raczej próba spokojnego zrozumienia, co stoi za tym po drugiej stronie. Ważna będzie rozmowa bez presji i bez sprowadzania rozmowy wyłącznie do częstotliwości zbliżeń, a Pana odczuć, starań i chęci zrozumienia. Czasem pomocne jest też przyjrzenie się, jak obie strony rozumieją bliskość i czego w niej potrzebują.
Jeśli rozmowy nie przynoszą efektu lub kończą się napięciem, warto rozważyć terapię par jako przestrzeń, w której można to bezpiecznie poukładać i lepiej się wzajemnie zrozumieć.
Pozdrawiam,
Podobne pytania
- Witam, chciałam zapytać o coś, co męczy mnie już od kilku lat. Jestem nastolatką i od dłuższego czasu próbuję trochę poprawić swoją sylwetkę. Nie chodzi mi o jakąś bardzo niską wagę ani o głodzenie się, tylko bardziej o to, żeby wyglądać trochę lepiej i czuć się dobrze ze sobą. Problem jest…
- Witam, mój 4-miesięczny niemowlak jest karmiony moim mlekiem. Od miesiąca ma AZS: suche, szorstkie, czerwone plamy na policzkach (bliżej uszu), szyi, przedramionach, ramionach i zgięciach przy dłoniach. Stolce płynne, pieniste, koloru „musztardowego) - oddaje raz na 4-8 dni (cała wypełniona pieluszka).…
- Dzień dobry, proszę o informację czy w moim przypadku są to sytuacje, które wymagają szerszych konsultacji z psychologiem. Jestem pomiędzy 30 a 40 rokiem życia. Zauważyłam u siebie nerwowość na różne sytuacje. Zaczęło się w pracy, w której pracuję od 10 lat, denerwuje mnie niekompetencja współpracowników…
- Dzień dobry. Ostatnio zrelacjonowałam państwu swoją historię ( bicie pieska przez mojego partnera, namawianie do zachowań seksualnych pod wpływem manipulacji, w miarę powrotu wspomnień także próba wymuszenia na mnie seksu pod wpływem alkoholu i zatajenie przede mną śmierci mamy bo ważniejsze…
- Lecze kiłę już 3 lata cały czas ma wachania miana 1: 4 za 1 miesiac 1;16 potem znowu 1:4 ,1:32 co to może być?
- Biorę Seronil 10 mg (całą tabletkę) od 6 tygodni. Odczuwam głównie dużą senność w ciągu dnia i dużo śpię, zarówno w dzień jak i w nocy. Nie widzę poprawy nastroju. Dodatkowo biorę Trittico na noc (pełną dawkę), a hydroksyzynę tylko doraźnie w trudniejszych momentach. Czy w takiej sytuacji należałoby…
- Elastopatia Dzień dobry, mam 21 lat i ortopeda parę lat temu stwierdził, że mam elastopatie ale nie robił mi żadnych konkretnych badań. Ostatnio mój stan zaczął się pogarszać- moje stawy bardzo głośno strzelają (kostki, biodra, barki) mam dość silny ból kolan i pleców (w krzyżu i łopatkach).…
- Muszę się poddać zabiegowi w szpitalu ale żadne argumenty do mnie nie przemawiają żeby się temu poddać. Miałam inna opcje ale uciekłam sprzed gabinetu. Nie wiem co robić?
- Mam problem z nawracajacym krwawieniem z odbytu. Poczatkwo krew byla tylko w kale pozniej pojawila sie na papierze. Po nasiadówkach z kory debu masciach na chwile bylo lepiej. Oprcz krwawienia czuje jeszcze poeczenie I pobolewanie w odbycie ogólny dyskomfort. Codziennie wieczorem jem siemie lniane…
- W pozycji leżącej na plecach pomiędzy mostkiem a pępkiem przy napięciu mięśni brzucha pojawia się uwypuklenie i tylko w tej pozycji przy napięciu, jak są roluznione to nic nie widać w pozycji stojącej też nie widoczne.
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Masz podobny problem? Ci specjaliści mogą Ci pomóc:
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.