Dzień dobry,. Mam 34 lata i jestem z żoną małżeństwem 9 lat piszę, ponieważ mam problem w relacji z

Dzień dobry,. Mam 34 lata i jestem z żoną małżeństwem 9 lat piszę, ponieważ mam problem w relacji z żoną, który coraz bardziej mnie obciąża i nie wiem, jak sobie z nim poradzić. Z mojej strony czuję dużą potrzebę bliskości – zarówno emocjonalnej, jak i fizycznej. Często mam ochotę na kontakt, rozmowę czy zbliżenie. Natomiast żona ma dużo mniejszą potrzebę w tym zakresie. Do zbliżeń dochodzi rzadko (około 2–3 razy w miesiącu) i praktycznie nigdy nie wychodzi to z jej inicjatywy. Ona mówi, że ją podniecam i że wszystko jest w porządku, ale jednocześnie często mówi, że „nie chce jej się” albo jest zmęczona. Zdarza się też, że bywa bardzo ciepła, potrafi się śmiać, rozmawiać, sama zadzwonić – a innym razem jest wycofana, chłodna i nie ma ochoty na kontakt. To jest dla mnie bardzo trudne, bo nie rozumiem, z czego to wynika. Staram się dbać o relację – organizuję wspólny czas, romantyczne wieczory, inicjuję rozmowy – ale mam wrażenie, że dla niej nie jest to tak ważne jak dla mnie. Coraz częściej czuję frustrację, odrzucenie i bezsilność. Chciałbym zrozumieć, czy problem leży po mojej stronie, po jej stronie, czy w naszej komunikacji, i co mogę zrobić, żeby poprawić naszą relację, zamiast ją pogarszać. Zależy mi na tym związku, dlatego szukam pomocy i wskazówek, jak do tego podejść. Z miesiąca na miesiąc czuje się coraz gorzej. Prosze o pomoc

8 odpowiedzi


Dzień dobry, opisuje Pan sytuację, która jest bardzo obciążająca emocjonalnie, ale jednocześnie dość częsta w długoletnich związkach. Kluczowe jest to, że nie mamy tu jednego „winnego” – to raczej układ wzajemnych potrzeb, różnic i sposobu komunikacji, który z czasem zaczyna się rozjeżdżać. Pierwsza ważna rzecz: różnice w potrzebie bliskości, w tym seksualnej, są czymś naturalnym. To, że Pan ma większą potrzebę kontaktu niż żona, nie oznacza, że z Panem jest „za dużo”, ani że z nią jest „za mało”. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy te różnice nie są nazwane, zrozumiane i zaopiekowane. Wtedy pojawiają się dokładnie takie emocje, jakie Pan opisuje – frustracja, poczucie odrzucenia, bezsilność. Druga kwestia to bardzo istotny sygnał, który Pan zauważa: zmienność zachowania żony. To, że bywa ciepła, zaangażowana, a innym razem wycofana i chłodna, zwykle nie jest przypadkowe. Najczęściej wiąże się to z jej stanem psychicznym i fizycznym (zmęczenie, stres, obciążenie codziennością), ale też z tym, jak ona przeżywa bliskość. W psychologii relacji często widzimy różnicę między osobą bardziej „poszukującą bliskości” a osobą bardziej „wycofującą się” w momentach napięcia. Im bardziej jedna strona naciska (nawet w dobrej wierze), tym druga może się bardziej dystansować – i powstaje błędne koło. Trzecia sprawa dotyczy seksualności. To, co Pan opisuje („ona mówi, że ją Pan podnieca, ale jej się nie chce”), jest bardzo charakterystyczne dla tzw. reaktywnego, a nie spontanicznego pożądania. Oznacza to, że u wielu osób – szczególnie kobiet – ochota na seks nie pojawia się „znikąd”, tylko dopiero w trakcie bliskości, kiedy już zacznie się kontakt, atmosfera, dotyk. Jeśli czeka się na moment „aż mi się zachce”, to on często nie nadchodzi. To nie oznacza braku atrakcyjności czy problemu z relacją, tylko inny mechanizm. Czwarty element to Pana emocje. One są bardzo ważne i w pełni zrozumiałe. Natomiast warto zwrócić uwagę, że jeśli w relacji zaczyna dominować napięcie: „ja się staram, a ona nie odpowiada”, to druga strona często zaczyna odbierać bliskość jako obowiązek lub presję, a nie jako coś przyjemnego. Nawet romantyczne gesty mogą być wtedy odczytywane nie jako spontaniczne, tylko jako wstęp do oczekiwania („to się powinno skończyć seksem”). To może nieświadomie zwiększać jej wycofanie. Co może Pan zrobić praktycznie? Przede wszystkim spróbować zmienić sposób rozmowy. Zamiast skupiać się na tym, czego brakuje („za mało seksu”, „za mało inicjatywy”), warto mówić o swoich przeżyciach: „czuję się samotny”, „brakuje mi bliskości”, „to jest dla mnie ważne”. Bez oskarżeń, bez porównywania. Celem nie jest przekonanie jej, tylko zrozumienie siebie nawzajem. Druga rzecz: spróbować dowiedzieć się, jak ona przeżywa bliskość. Nie zakładać, tylko zapytać wprost – co ją blokuje, kiedy ma większą ochotę, co ją odciąża, a co obciąża. Czasem przyczyną nie jest relacja sama w sobie, tylko zmęczenie, stres, brak przestrzeni na regenerację. Trzecia sprawa: oddzielenie bliskości emocjonalnej i fizycznej od „celu”, jakim jest współżycie. Jeśli każda czułość prowadzi do oczekiwania seksu, to naturalne, że druga osoba zaczyna jej unikać. Warto odbudować kontakt fizyczny bez presji – dotyk, przytulenie, bycie razem – które nie muszą się kończyć zbliżeniem. Czwarta rzecz: warto rozważyć wspólną konsultację u psychoterapeuty par. Nie dlatego, że „jest bardzo źle”, tylko dlatego, że jesteście w momencie, w którym można jeszcze dużo zrozumieć i zmienić. Z zewnątrz łatwiej zobaczyć ten wzorzec, który między Wami powstaje. Na koniec coś ważnego: to, że z miesiąca na miesiąc czuje się Pan gorzej, jest sygnałem, że ta sytuacja naprawdę Pana obciąża i nie warto jej dłużej ignorować. Jednocześnie z opisu widać, że zależy Panu na relacji i że Pan się angażuje – to bardzo dobry punkt wyjścia do zmiany. Kluczowe będzie teraz nie „staranie się bardziej”, tylko „rozumienie lepiej” – siebie, żony i dynamiki między Wami.

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Dzień dobry Życie w codziennym poczuciu głodu emocjonalnego i fizycznego z pewnością obciąża, więc nic dziwnego, że jest Panu trudno. Jednocześnie to dobrze, że chce Pan zrozumieć sytuację i sobie pomóc. Powodów obecnej sytuacji może być wiele m.in. jakieś trudności Pana żony, nierównowaga relacyjna (jeśli jedna osoba stara się bardziej, druga się wycofuje dość często), komunikacja, niewyjaśnione żale, aktywacja starych traum, Wasze style relacyjne i przywiązania, Pana trudności, których może Pan nawet nie być świadomy, dojrzałość emocjonalna, czy trzecia osoba. Po prostu mamy za mało informacji. Jednak warto, żeby Pan w pierwszej kolejność podzielił się z żoną swoimi potrzebami i usłyszał jej. Czasami sama głęboka rozmowa coś uzdrawia. Warto użyć zasad komunikacji bez przemocy (polecam książkę Marshalla Rosenberga Porozumienie bez przemocy). Przykład takiej komunikacji: Fakt - ostatni raz kochaliśmy się 3 tygodnie temu Uczucie - czuję się odrzucony i smutny, bo Potrzeba - dla mnie miłość fizyczna to okazanie wzajemnej miłości i bliskości. To dla mnie ważna potrzeba. Prośba lub pytanie (nie są obowiązkowe) - Czy masz przestrzeń dzielić ze mną miłość fizycznie np raz w tygodniu? A jakie są Twoje potrzeby? Jak Ty na to patrzysz? Tego rodzaju komunikaty mogą otworzyć między Wami głębsze porozumienie, z którego również wypływa popęd seksualny. Warto, żeby Pan zaprosił żonę na sesję terapii par, a jeśli nie wyrazi zgody to warto zasięgnąć konsultacji indywidualnej, żeby mógł Pan lepiej zrozumieć siebie i Waszą relację i co najważniejsze zaopiekować się sobą. Czasami emocjonalne zadbanie o siebie odświeża relacje, bo już nie stara się Pan tylko dla związku, ale zaczyna być wartościowy sam dla siebie. Życzę Panu powodzenia.


Dzień dobry, Widać, że bardzo zależy Panu na tej relacji i że to, co Pan opisuje, naprawdę Pana boli. Frustracja, poczucie odrzucenia, bezsilność przy jednoczesnym staraniu się potrafią być naprawdę wyczerpujące. Chciałabym zatrzymać się przy jednej rzeczy, którą Pan napisał: szuka Pan odpowiedzi na pytanie, czy problem leży po Pana stronie, po stronie żony, czy w komunikacji. To zrozumiałe pytanie, ale w relacjach rzadko da się tak prosto rozdzielić "winę". Znacznie częściej chodzi o to, że dwoje ludzi ma różne potrzeby i sposoby funkcjonowania, które się ze sobą zderzają i tworzą pewien wzorzec. Ten wzorzec potem żyje własnym życiem i nakręca się. Warto też mieć na uwadze, że te potrzeby i wzorce mogą się zmieniać w czasie i różnić od tego, co było np. na początku waszej relacji. To, co Pan opisuje, czyli różnica w potrzebie bliskości, zmienność nastrojów żony, Pana narastające poczucie odrzucenia to coś, z czym naprawdę trudno poradzić sobie samemu, rozmawiając tylko we dwoje. Nie dlatego że dzieje się coś strasznego, ale dlatego że takie rozmowy bardzo łatwo zamieniają się w kłótnię lub wzajemne pretensje, nawet gdy obie strony mają dobre intencje. Warto zastanowić się nad jedną rzeczą: czy żona wie, jak bardzo ta sytuacja Pana obciąża? Nie jako zarzut, ale jako informacja o Panu? Warto tutaj w rozmowie używać "komunikatu ja", czyli mówić o sobie, swoich uczuciach, zamiast odnosić się do drugiej osoby, bo faktycznie może się to przerodzić w konflikt i ostrą wymianę zdań. To co mogłoby Wam pomóc się dogadać i przede wszystkim usłyszeć siebie nawzajem, to terapia par. Wtedy bez oceniania moglibyście spróbować spojrzeć na tę sytuację z dwóch stron. Być może po stronie żony też jest powód, dlaczego tak się zachowuje, a też trudno jej to powiedzieć lub zakomunikować. Warto rozważyć nawet kilka spotkań. Pozdrawiam


Szanowny Panie, odczucia frustracji i bezsilności są zrozumiałe w zaistniałej sytuacji. Warto porozmawiać z małżonką nazywając wprost to co Pan czuje, na przykład: Brakuje mi bliskości z Tobą i zaczynam się przez to czuć samotny. Zastanawiam się jaka jest przyczyna takiego stanu rzeczy. Żona może też mieć inne potrzeby seksualne, czuć się czymś przytłoczona, pod presją. Proszę postawić na szczerą i otwartą rozmowę bez "oskarżycielskiego" tonu. Możecie Państwo też postawić na wspólne poszukiwanie rozwiązań tej sytuacji jak na przykład wspólny kontakt z psychologiem, czy seksuologiem.

mgr Bartosz Łopatka

mgr Bartosz Łopatka

psychoterapeuta

Kraków

Umów wizytę

Dzień dobry, Opisuje Pan bardzo obciążającą sytuację i rozumiem, że może to budzić poczucie odrzucenia i frustracji. Różnice w potrzebie bliskości i seksualności są dość częste w związkach i mogą mieć wiele przyczyn, od zmęczenia, stresu, obciążenia codziennością, przez sposób przeżywania bliskości, aż po kwestie związane z emocjami w relacji czy komunikacją. To, że żona momentami jest ciepła i zaangażowana, a innym razem wycofana, może dodatkowo nasilać Pana niepewność, a mieć bardzo wiele źródeł i to różnych w różnych momentach. W takiej sytuacji kluczowe jest nie tylko „staranie się bardziej”, ale raczej próba spokojnego zrozumienia, co stoi za tym po drugiej stronie. Ważna będzie rozmowa bez presji i bez sprowadzania rozmowy wyłącznie do częstotliwości zbliżeń, a Pana odczuć, starań i chęci zrozumienia. Czasem pomocne jest też przyjrzenie się, jak obie strony rozumieją bliskość i czego w niej potrzebują. Jeśli rozmowy nie przynoszą efektu lub kończą się napięciem, warto rozważyć terapię par jako przestrzeń, w której można to bezpiecznie poukładać i lepiej się wzajemnie zrozumieć. Pozdrawiam,


Dzień dobry. Z Pana wiadomości wynika, że bardzo zależy Panu na żonie i na utrzymaniu bliskości w małżeństwie. Jednocześnie kolejne sytuacje, w których Pana potrzeba kontaktu nie spotyka się z podobną odpowiedzią, powodują coraz większe poczucie odrzucenia, frustrację i bezradność. To zrozumiałe, że z czasem zaczyna Pan zastanawiać się, czy nadal jest dla żony ważny i atrakcyjny. Różnica w potrzebie bliskości i częstotliwości współżycia nie musi oznaczać, że problem leży wyłącznie po jednej ze stron. Na ochotę na zbliżenie mogą wpływać między innymi zmęczenie, stres, zdrowie, emocje, napięcia w relacji, sposób inicjowania kontaktu oraz presja, która czasem narasta między partnerami mimo dobrych intencji. Warto porozmawiać z żoną w spokojnym momencie, nie bezpośrednio po odmowie ani przed zbliżeniem. Zamiast pytać: „Dlaczego znowu nie chcesz?”, można powiedzieć: „Brakuje mi naszej bliskości i czuję się coraz bardziej samotny. Chciałbym zrozumieć, jak Ty to przeżywasz i czego potrzebujesz”. Ważne, aby rozmowa nie dotyczyła jedynie liczby zbliżeń, lecz również tego, co dla każdego z Państwa oznacza bliskość i w jakich sytuacjach pojawia się ochota na kontakt. Proszę również uważać, aby organizowanie romantycznych wieczorów nie zaczęło być przez żonę odczuwane jako oczekiwanie, że musi zakończyć się seksem. Pana starania są ważne, ale bliskość łatwiej odbudować wtedy, gdy obie osoby mogą otwarcie powiedzieć o swoich potrzebach bez poczucia winy i presji. Jeżeli kolejne rozmowy kończą się nieporozumieniem albo żona wycofuje się z rozmowy, pomocna może być konsultacja dla par. Jeśli na razie żona nie jest na nią gotowa, może Pan również zgłosić się sam. Podczas spotkania możemy przyjrzeć się temu, jak rozmawia Pan o swoich potrzebach, jak reaguje na odmowę i co może Pan zrobić, aby nie pogłębiać dystansu, a jednocześnie nie rezygnować z siebie. Zapraszam na konsultację indywidualną lub spotkanie dla par. To, że szuka Pan pomocy, pokazuje, że nie chce Pan jedynie obwiniać żony, ale naprawdę zależy Panu na zrozumieniu i poprawie tej relacji. Pozdrawiam Sylwia Jankowska


Dzień dobry, z opisanej sytuacji nie wynika, że problem leży wyłącznie po Pana stronie albo wyłącznie po stronie żony. Bardziej prawdopodobne jest, że mierzą się Państwo z różnicą w poziomie potrzeb seksualnych i potrzebie bliskości. Jest to częste w wieloletnich związkach, ale może być bardzo bolesne, zwłaszcza gdy jedna osoba regularnie czuje się odrzucana, a druga zaczyna odczuwać presję. Sama częstotliwość współżycia - dwa lub trzy razy w miesiącu, nie pozwala stwierdzić, czy jest ono „prawidłowe”. Nie istnieje jedna właściwa liczba zbliżeń dla wszystkich par. Problemem jest to, że obecna sytuacja powoduje u Pana narastające cierpienie, frustrację i poczucie osamotnienia. To, że żona mówi, iż ją Pan podnieca, a jednocześnie rzadko sama inicjuje seks, nie musi być sprzecznością. U części osób pożądanie nie pojawia się spontanicznie, lecz dopiero w sprzyjających warunkach: po odpoczynku, w atmosferze bezpieczeństwa, bliskości i bez poczucia, że kontakt fizyczny musi zakończyć się współżyciem. Na pożądanie mogą wpływać również zmęczenie, stres, przeciążenie obowiązkami, stan relacji, przyjmowane leki, obniżony nastrój, ból podczas współżycia i czynniki zdrowotne. Bez rozmowy z żoną nie da się jednak uczciwie określić, co ma największe znaczenie w Państwa przypadku. Warto porozmawiać z nią poza sypialnią, nie bezpośrednio po odmowie i nie w trakcie konfliktu. Podczas rozmowy proszę spróbować dowiedzieć się: czy żona również postrzega tę sytuację jako problem, co obecnie zmniejsza jej ochotę na kontakt, czy seks jest dla niej przyjemny i satysfakcjonujący, czy odczuwa presję lub obawia się, że każdy czuły gest będzie odebrany jako zaproszenie do współżycia, jakiego rodzaju bliskości sama potrzebuje. Organizowanie romantycznych wieczorów może być wartościowe, ale nie powinno funkcjonować jak inwestycja, po której oczekiwanym rezultatem jest seks. Jeżeli żona zaczyna przewidywać, że każdy wspólny wieczór zakończy się oczekiwaniem zbliżenia, nawet życzliwe starania mogą być przez nią odbierane jako kolejna forma nacisku. Jednocześnie Pana potrzeby nie są mniej ważne. Nie musi Pan udawać, że brak bliskości Pana nie boli. Istotne jest jednak odróżnienie wyrażenia potrzeby od wywierania presji. Żona ma prawo odmówić seksu, a Pan ma prawo mówić o samotności, frustracji i o tym, czego potrzebuje Pan w związku. Najbardziej adekwatnym miejscem pomocy będzie konsultacja pary u psychologa-seksuologa albo psychoterapeuty par pracującego również z seksualnością. Celem nie powinno być przekonanie żony, żeby częściej współżyła, ale zrozumienie, co dzieje się pomiędzy Państwem, przerwanie schematu nacisku i wycofania oraz znalezienie takiej formy bliskości, która uwzględnia granice i potrzeby obojga partnerów. Terapia seksuologiczna jest stosowana właśnie m.in. przy rozbieżności poziomu pożądania i trudnościach w komunikowaniu potrzeb. Jeżeli spadek zainteresowania seksem pojawił się u żony nagle, towarzyszy mu ból, suchość, obniżenie nastroju, znaczne zmęczenie albo rozpoczęcie przyjmowania nowych leków, warto również rozważyć konsultację ginekologiczną lub lekarską, pod warunkiem że sama żona widzi taką potrzebę. Jeśli żona nie będzie chciała uczestniczyć we wspólnej konsultacji, może Pan skorzystać z pomocy indywidualnej. Nie po to, aby nauczyć się ją przekonywać, lecz żeby lepiej poradzić sobie z poczuciem odrzucenia, jasno komunikować własne potrzeby i zastanowić się, jakie rozwiązanie jest dla Pana możliwe do zaakceptowania w dłuższej perspektywie. Nie da się obiecać, że Państwa potrzeby staną się identyczne. Można jednak nauczyć się rozmawiać o nich bez presji, obwiniania i narastającego dystansu. To zwykle jest pierwszy konieczny krok.


Szanowny Panie, to, co Pan opisuje, jest częstym problemem w długoletnich związkach i nie oznacza, że winę ponosi wyłącznie jedna ze stron. Różnice w potrzebach dotyczących bliskości i seksualności mogą z czasem prowadzić do narastającej frustracji, poczucia odrzucenia i niezrozumienia. Im bardziej jedna osoba zabiega o kontakt, tym bardziej druga może odczuwać presję, co często dodatkowo zmniejsza jej ochotę na zbliżenia. Warto spróbować rozmawiać z żoną nie tylko o seksie, ale również o emocjach, potrzebach i tym, jak każde z Państwa przeżywa obecną sytuację. Dobrze byłoby także wspólnie zastanowić się, czy na spadek jej libido nie wpływają czynniki takie jak przewlekły stres, zmęczenie, problemy zdrowotne, hormonalne lub trudności emocjonalne. Jeżeli problem utrzymuje się i coraz bardziej wpływa na jakość Państwa relacji, warto skorzystać z konsultacji u psychologa lub seksuologa, najlepiej pracującego z parami. Jeśli u któregoś z Państwa od dzieciństwa występowały trudności z regulacją emocji, koncentracją, komunikacją lub funkcjonowaniem społecznym, warto również rozważyć specjalistyczną diagnozę różnicową ADHD, ASD lub AuDHD, ponieważ neuroróżnorodność może wpływać na sposób przeżywania bliskości i relacji. W terapii poznawczo-behawioralnej oraz integracyjnej krótkoterminowej można pracować nad poprawą komunikacji, odbudową bliskości emocjonalnej i seksualnej oraz lepszym zrozumieniem wzajemnych potrzeb, co często pozwala stopniowo odbudować satysfakcję ze związku. Zapraszam do kontaktu On-line

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.