Pytania pacjentów (104)

    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    mgr Kinga Chojnacka-Tomkowiak

    Dzień dobry,
    Kiedy ktoś bardzo często porównuje się z innymi pod względem wyglądu czy życia, łatwo może pojawić się poczucie bycia „gorszą”, wstyd i napięcie w kontaktach z ludźmi. W takich sytuacjach... Więcej


    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    mgr Kinga Chojnacka-Tomkowiak

    Dzień dobry,
    Porównywanie się z innymi i skupianie na tym, czego, w swoim odczuciu, jeszcze się nie osiągnęło, może bardzo obniżać poczucie własnej wartości. Warto też zauważyć, że to, co Pan o sobie napisał,... Więcej


    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    mgr Kinga Chojnacka-Tomkowiak

    Dzień dobry,
    Obawa przed odrzuceniem w takiej sytuacji jest dość naturalna, szczególnie po doświadczeniu rozwodu. Warto jednak pamiętać, że brak zainteresowania ze strony drugiej osoby nie jest oceną Pana... Więcej


    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    mgr Kinga Chojnacka-Tomkowiak

    Dzień dobry,
    Widać, że wkłada Pan dużo wysiłku w dbanie o siebie i swój rozwój, dlatego tym bardziej może być frustrujące, gdy mimo tego pojawiają się wątpliwości i poczucie, że to wciąż za mało.
    Z tego,... Więcej


    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    mgr Kinga Chojnacka-Tomkowiak

    Dzień dobry,
    Jako psycholog uważam, że łzy przy pożegnaniu z bliską osobą są czymś naturalnym i nie trzeba ich całkowicie powstrzymywać, bo są wyrazem uczuć i więzi, które łączycie.
    Jeśli chce się poczuć... Więcej


    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    mgr Kinga Chojnacka-Tomkowiak

    Dzień dobry,
    To, co Pani/Pan opisuje, przypomina mechanizm, w którym pojawia się napięcie lub odczucie w ciele, a wykonanie określonej czynności chwilowo je zmniejsza, przez co umysł „uczy się”, że trzeba... Więcej


    Dzień dobry. Od czasów szkoły bardzo stresuję się kontaktem z ludźmi, a nawet sytuacjami z życia codziennego. Czuję również ciągle napięcie, porównuję się do innych, strach przed wypowiadaniem się, analizuje siebie i trudno mi być swobodnie. Czuje się już tym zmęczona. Czy to jest coś, z czym powinnam zgłosić się do psychologa?

    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    mgr Kinga Chojnacka-Tomkowiak

    Dzień dobry,
    Długotrwały stres w kontaktach z ludźmi, napięcie i ciągłe analizowanie siebie potrafią być bardzo wyczerpujące i z czasem coraz bardziej ograniczać swobodę. W takiej sytuacji zdecydowanie warto zgłosić się do psychologa, po prostu po to, aby było Pani trochę łatwiej. W pracy terapeutycznej można przyjrzeć się źródłom tego lęku, nauczyć się stopniowo zmniejszać napięcie w kontaktach z ludźmi oraz budować większą swobodę i pewność siebie w sytuacjach społecznych.
    Pozdrawiam,


    Witam gdzie najlepiej udać się do lekarza jeśli kobieta czuję się wyczerpana rodzicielstwem gdyż ma dwoje malych dzieci roczne i trzy miesieczne z partnerem który albo często nocuje u matki bo dzieci płaczą a w domu nie pomaga nawet jak maluch płacze to mówi że on jest zmęczony i że on musi do pracy wstać i matka ma uspokoić oba maluchy.Ponadto że wczesniejszego związku ma troje dzieci w wieku 11,7,4 lata i często 11 latka oraz 7 latka pomagają matce zamiast ojca a ojciec ponadto uważa że dzieci że wczesniejszego związku mają być wdzięczne że on zakupy robi a nie matka mimo że matka daje pieniądze na te zakupy aby zrobił i zada aby starsze dzieci były cicho w pokoju bo on nie może odpocząć umysłowo a tez wie że matka po kontroli poporodowej ma odpoczywać bo kręgosłup partia ledzwiowa jest przeciążona czego są skutki mocnych boli dołu pleców oraz podbrzusza to partner oznajmił że musi ona poszukać pas na plecy bo tak się nie da aby on pomagał w domu przy dzieciach czy pracach domowych bo on pracuje i wtedy twierdzi że partnerka chce aby on poszedł do pracy gdzie się liście zamiata a jej chodziło tylko aby pomagał w domu i przy dzieciach to zawsze obrażony i nerwowy się robi przez co partnerka nie chce już się nic na ten temat odzywać bo znów będzie krzyczał i zniknie z domu na jakiś czas

    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    mgr Kinga Chojnacka-Tomkowiak

    Dzień dobry,
    Opisuje Pani bardzo trudną sytuację, w której jest dużo przeciążenia, braku wsparcia i napięcia w relacji z partnerem.
    W takiej sytuacji pomocna może być terapia par, ponieważ zmiana dotyczy całej relacji, a na terapii indywidualnej nie zmieni Pani drugiej osoby. Można natomiast pracować nad tym wspólnie. Równolegle dla Pani ważna może być też praca indywidualna nad stawianiem granic, komunikacją swoich potrzeb i zadbaniem o siebie w tej relacji.
    Pozdrawiam,


    To jest przetłumaczone na polski, więc przepraszam za ewentualne błędy.
    Moja żona ma zdiagnozowane zaburzenia lękowe, ale bardzo trudno jest jej zebrać się na to, żeby skorzystać z profesjonalnej pomocy. Chciałaby pójść, ale po prostu nie czuje się na to wystarczająco silna.

    Chcę jej pomóc nabrać pewności siebie, żeby zrobiła ten krok, ale jednocześnie nie chcę na nią za bardzo naciskać. Jakie informacje mogłyby jej pomóc się zdecydować i co mogę zrobić, żeby poczuła się na tyle pewnie, żeby pójść?

    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    mgr Kinga Chojnacka-Tomkowiak

    Dzień dobry,
    W takiej sytuacji częste jest, że sama myśl o wizycie u specjalisty wywołuje jeszcze większy lęk. Często chęć pójścia i jednoczesna trudność w zrobieniu tego kroku mogą iść ze sobą w parze.
    Pomocne bywa przekazywanie spokojnych, konkretnych informacji, np. jak wygląda pierwsza wizyta (rozmowa, bez oceniania), że można iść małymi krokami (np. najpierw sprawdzić specjalistę, napisać wiadomość, umówić się bez presji), oraz że to ona decyduje o tempie i zakresie tego, o czym mówi. Z Pana strony ważne może być wspieranie bez nacisku, np. oferowanie pomocy w znalezieniu specjalisty, umówieniu wizyty czy towarzyszeniu w drodze, jeśli tego potrzebuje, ale bez wywierania presji.
    Warto też pamiętać, że ostateczna decyzja i gotowość do podjęcia terapii należą do żony i nie jest to Pana odpowiedzialność, nawet jeśli bardzo chce Pan pomóc.
    Pozdrawiam,


    Dzień dobry,
    piszę, ponieważ od dłuższego czasu mam problem, który mocno wpływa na moje samopoczucie i sposób myślenia o sobie. Mam 20 lat, regularnie trenuję na siłowni, dbam o swój wygląd, sylwetkę i ogólnie o siebie. Można powiedzieć, że fizycznie wyglądam dobrze i wkładam w to dużo pracy oraz dyscypliny.
    Mimo tego mam duży problem w relacjach z kobietami. Szczególnie chodzi mi o dziewczyny, które również trenują i są zadbane — mam wrażenie, że mają one bardzo wysokie wymagania i że nie jestem w stanie im sprostać, mimo że sam o siebie dbam.
    Największy problem mam z poczuciem, że bez pieniędzy i stabilnej sytuacji finansowej nie mam żadnych szans. nie mam prawa jazdy ani samochodu. Przez to czuję się gorszy i zakładam z góry, że żadna atrakcyjna dziewczyna nie będzie mną zainteresowana. Totalnie tego po mnie nie widać bo na zewnątrz chodzę zawsze wyprostowany, głównie ciasne ubrania które podkreślają moją sylwetkę i patrzę zawsze przed siebie i sprawiam wrażenie faceta który totalnie nie ma takiego problemu.
    To przekonanie zaczyna bardzo wpływać na moją psychikę — mam wrażenie, że nawet nie ma sensu próbować, bo i tak zostanę odrzucony. Dodatkowo jestem po rozstaniu, które nadal gdzieś siedzi mi w głowie, szczególnie wieczorami, kiedy mam więcej czasu na myślenie.
    Czuję dużą frustrację, napięcie i samotność. Z jednej strony dbam o siebie i staram się coś zmienić, a z drugiej mam wrażenie, że to i tak nic nie daje, bo „bez pieniędzy nie mam wartości” w oczach kobiet.

    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    mgr Kinga Chojnacka-Tomkowiak

    Dzień dobry,
    W tym, co Pan opisuje, widać dużą rolę przekonań na swój temat i na temat tego, czego „oczekują” kobiety (szczególnie w kontekście pieniędzy czy statusu(. Myśli typu „nie mam szans” czy „bez pieniędzy nie mam wartości” mogą z czasem mocno obniżać pewność siebie i sprawiać, że trudno w ogóle dać sobie przestrzeń na próbę czy poznanie kogoś bez tych założeń. Często pojawia się tu też pewna generalizacja. Warto pamiętać, że nawet jeśli miał Pan kontakt z kobietami, które miały takie wymagania, nie oznacza to, że wszystkie takie są, choć umysł może to upraszczać w jedną całość. Do tego dochodzi doświadczenie rozstania, które naturalnie może nasilać poczucie samotności i wątpliwości.
    Warto spróbować potraktować te myśli bardziej jako pewien sposób patrzenia na siebie, a nie jako obiektywną prawdę. Jeśli to zaczyna coraz bardziej obciążać, pomocna może być rozmowa z psychologiem, żeby spokojnie to uporządkować.
    Pozdrawiam,


    Dzień Dobry. Chciałbym zapytać się odnośnie dolegliwości psychicznych z którymi się zmagam. Już od dzieciństwa miałem problem z natrętnymi myślami, chociaż wtedy nie zdawałem sobie sprawy z problemu. Czasem odczuwałem przymus by dotknąć każdej rzeczy napotkanej po drodze , np. poręczy, innym razem, by robić coś po kilka razy albo miałem myśli, których nie chciałem, a one i tak się pojawiały. Czasem też, kiedy chciałem coś zrobić - np. obejrzeć sobie jakąś książkę, czułem blokadę i lęk, a kiedy to robiłem to potem pojawiały się natarczywe myśli, które powodowały że rezygnowałem z pierwotnego zamiaru. Jednak ɓyły to tylko okresy i raz pojawiały się a raz znikały. Sytuacja pogorszyła się, kiedy chodziłem do gimnazjum. Wtedy przygotowywałem się do testu i miałem problemy ze zdrowiem. Pewnego dnia te myśli wróciły i czułem przymus powtarzania sobie w myślach przykładowych zdań, jednak kiedy starałem się tego nie robić, te myśli stawały się jeszcze silniejsze i uniemożliwiały mi zaśnięcie. Przez kilka dni spałem bardzo mało i ten stan pogłębiał się. Myśli byly coraz bardziej natarczywe i przeszły do nowego typu, tym razem pojawiały się takie w których nie chodziło o robienie jakiejś rzeczy, ale
    takie których nie mogłem się pozbyć - np.
    jeśli zrobiłem jakąś rzecz, którą chciałem , np. wcześniejsze przeczytanie książki to pojawiała się myśl, która towarzyszyła mi cały dzień. Nie mogłem spać, byłem coraz bardziej rozbity. Później zacząłem chodzić do psychologa i sytuacja poprawiła się. Jednak z czasem uległa pogorszeniu. Obecnie nie jestem w stanie zrobić najmniejszej, najbardziej prozaicznej rzeczy, która nie wiązałaby się z natarczywymi myślami. Nie mogę przeczytać książki, którą bym chciał, nie mogę obejrzeć filmu, kupić sobie jakiejś książki, bo każda taka decyzja wiąże się z myślami, które mnie potem męczą. Nie wiem, co musze zrobić, żeby sobie z tym poradzić.

    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    mgr Kinga Chojnacka-Tomkowiak

    Dzień dobry,
    W sytuacji, którą Pan opisuje może być szczególnie istotne, to, że tego typu trudności mają tendencję do rozszerzania się na coraz szersze obszary życia, obejmując nie tylko pojedyncze zachowania, ale też decyzje czy codzienne aktywności, co z czasem może znacząco ograniczać funkcjonowanie.Wtedy warto przemyśleć powrót do psychoterapii, szczególnie ukierunkowanej na pracę z tymi trudnościami (w szczególności jeśli, tak jak Pan pisze, poprzednia terapia przynosiła pozytywny efekt). Terapia pozwala lepiej zrozumieć mechanizm działania natrętnych myśli, uczy stopniowego, kontrolowanego konfrontowania się z nimi oraz wprowadzania konkretnych sposobów reagowania, które z czasem zmniejszają ich wpływ na codzienne funkcjonowanie. Przy większym nasileniu objawów pomocna może być również konsultacja psychiatryczna.
    Pozdrawiam,


    Potrzebuję pomocy psychologa już od dłuższego czasu. Bardzo jednak boję się pierwszego spotkania, bycia ocenianą, niezrozumianą, potraktowaną niepoważnie. Kilka razy już próbowałam się umówić na wizytę ale parę dni przed nią czułam tak ogromny stres, strach i napięcię, że jedyną opcją było odwołanie tej wizyty. Boję się do tego stopnia, że zaczynam cała drżeć, moje serce bije jak oszalałe i nie mam problem z normalnym oddychaniem. Nie wiem co robić...

    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    mgr Kinga Chojnacka-Tomkowiak

    Dzień dobry,
    To, co Pani opisuje, jest naprawdę bardzo częste. Sam krok w stronę wizyty u psychologa potrafi wywoływać duży lęk, zwłaszcza jeśli pojawia się obawa przed oceną czy niezrozumieniem.
    Pierwsza wizyta u psychologa zazwyczaj ma spokojny, wprowadzający charakter. To przede wszystkim rozmowa o tym, co Panią skłania do przyjścia, z czym jest trudno, czego Pani potrzebuje. Nie trzeba mówić wszystkiego od razu ani „idealnie się wyrażać”. Psycholog nie ocenia, tylko stara się zrozumieć i stworzyć bezpieczną przestrzeń. Tempo rozmowy jest dostosowane do Pani, może Pani mówić tyle, na ile w danym momencie jest gotowa. Jeśli sam moment przyjścia jest bardzo trudny, można też zacząć od małych kroków, np. poinformować wcześniej o swoim lęku lub umówić się z myślą, że to tylko jedno, niezobowiązujące spotkanie.
    Jeśli poczuje Pani gotowość, zapraszam do kontaktu- wspólnie poszukamy takiej formy pierwszego spotkania, która będzie dla Pani możliwie najbardziej komfortowa.
    Pozdrawiam,


    Dzień dobry. Jestem w związku ponad 25 lat. Przez te wszystkie lata nasz związek był raczej udany. Mój mąż od zawsze był duszą towarzystwa a w pracy zawsze pracowal z wieloma kobietami. Wiele lat temu odczytałam na komputerze krótką korespondencję męża z koleżanką z pracy. Generalnie nic tam nie było ale sam fakt że pisał za moimi plecami z koleżankami bardzo mnie zabolał. Myślałam nawet żeby odejść. Zapewniał że tylko koleżanki z którymi pracuje i to tylko było pisanie o głupotach. Oczywiście zawsze wiadomości były kasowane i nie wiedziałam o czym pisze. Ale obiecał że z tym skończy i widać było że mu zależało więc po długim czasie przestałam do tego wracać chociaż siedzi to we mnie do dziś. W tej chwili mąż zajmuje wyższe stanowisko i pracuje prawie wyłącznie z kobietami. Jest mi to bardzo ciężko zaakceptować. Czasem mają wspólne szkolenia, wyjścia integracyjne więc wiadomo cały czas przebywa z kobietami. Ciężko mi się z tym poradzić. Przez to że ciągle o tym myślę że może z kimś flirtować za moimi plecami , nakręcam się cały czas, mam problemy ze spaniem, ze skupieniem w pracy i w ogóle nic mnie nie cieszy. Zaczęłam nawet bardziej sprawdzać męża chociaż wiem że to nie jest normalne. Nie wiem co robić . Jestem na lekach, byłam u psychologa ale ciężko mi wytłumaczyć pewne rzeczy. Z mężem rozmawiałam ale najpierw mi tłumaczył że taka jego praca i musi czasem wychodzić na takie spotkania (średnio raz czasem 2 razy w mcu). Ale ostatnio już tylko się kłócimy jak ma gdzieś wyjść. Twierdzi że nie mam zaufania do niego, że go kontroluje i że jestem chorobliwie zazdrosna a ja coraz bardziej zamykam się w sobie. Może w pewnym sensie ma trochę racji ale ja po prostu nie lubię jak chodzi na imprezy w damskim towarzystwie a ja zostaję sama. Ja też nie chodzę sama z innymi facetami na imprezy. Może by zrozumiał jakby był w podobnej sytuacji. I szczerze mówiąc nie wiem co robić bo jakoś inaczej sobie nasze życie wyobrażałam, czasem mu mówię że chyba nie damy rady razem bo mi po prostu to nie pasuje. I mam dość wyobrażeń jak siedzi gdzieś na imprezie uśmiechnięty i zabawia inne kobiety żarcikami. Dlatego nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak czy aż tyle wymagam. Nie umiem skupić się na czasie jak jesteśmy razem w domu i wtedy mąż naprawdę jest dla mnie bardzo dobry i pomocny. Po prostu cały czas gdzieś z tyłu głowy mam że ma wiele koleżanek i obawy że może z którąś może go coś łączyć. Nie radzę sobie z tym i ciągle o tym myślę.

    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    mgr Kinga Chojnacka-Tomkowiak

    Dzień dobry,
    W opisanej przez Panią sytuacji widać, jak bardzo to Panią obciąża, zwłaszcza że temat wraca od lat i obecna praca męża dodatkowo go nasila. Trudno wtedy o spokój, kiedy w głowie pojawiają się różne wyobrażenia i wątpliwości, a jednocześnie chce się mieć poczucie bezpieczeństwa w relacji.
    Z jednej strony jest wcześniejsze doświadczenie, które podważyło zaufanie i aktualne okoliczności, które to stale przypominają, a z drugiej brak aktualnych przesłanek o złych zamiarach męża. To może sprawiać, że myśli zaczynają „nakręcać się” same, niezależnie od tego, co realnie się dzieje.
    Skoro wcześniejszy kontakt z psychologiem nie przyniósł wystarczającej ulgi, warto rozważyć powrót do terapii lub zmianę specjalisty, czy też nurtu, żeby lepiej dopasować pomoc do Pani trudności. Jeśli rozmowy między Państwem kończą się kłótniami i nie przynoszą efektu, można też rozważyć terapię par, jako przestrzeń do spokojniejszego uporządkowania tej sytuacji i wzajemnych potrzeb.
    Pozdrawiam,


    Pytanie dotyczące depresja

    Mój mąż zaczął się wycofywać z życia. Stroni od ludzi ode mnie również. Przestał mnie dotykać całe dnie potrafi leżeć i patrzeć w okno. Przed znajomymi udaje że jest ok. Przestały go obchodzić jego ulubione zainteresowania. Powtarza, że czuje w środku pustkę socjalnego świata. Życie nie ma dla niego sensu. To nie jest ten sam człowiek. Stracił iskrę życia. On zawsze duszą towarzystwa nagle przygasł. Wciąż próbuje mnie do siebie zniechęcić. Nie chce pomocy specjalisty. Co mogę w tej sytuacji zrobić. Narazie po prostu jestem obok, do niczego nie zmuszam i nie naciskam.

    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    mgr Kinga Chojnacka-Tomkowiak

    Dzień dobry,
    Z tego, co Pani opisuje, zmiana w zachowaniu jest wyraźna i może wskazywać na poważne obniżenie nastroju lub epizod depresyjny: zwłaszcza wycofanie, utrata zainteresowań i poczucie pustki. Proszę jednak pamiętać, że nie jest to diagnoza, a jedynie zauważenie symptomów mogących wskazywać daną trudność.
    To, co Pani robi teraz, czyli bycie obok, bez nacisku, jest bardzo ważne. Równocześnie warto delikatnie wracać do tematu pomocy, np. poprzez spokojne rozmowy o tym, co Pani widzi i że się Pani martwi, bez oceniania. Czasem łatwiej jest też zaproponować „jedno spotkanie na próbę” niż od razu leczenie. Jeśli mimo to mąż nie chce iść do specjalisty, można rozważyć inne formy pierwszego kroku, np. konsultację online lub wizytę u lekarza pierwszego kontaktu. Spróbować znaleźć formę pomocy, nawet pośrednią, która jakkolwiek rozpocznie proces zadbania o swój stan.
    Warto też zadbać o siebie, taka sytuacja jest obciążająca nie tylko dla męża, ale również dla najbliższych. Pani również ma prawo do wsparcia.
    Pozdrawiam,


    Do jakiego lekarza udać się pod kątem diagnozy neuroróżnorodności dla dorosłych

    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    mgr Kinga Chojnacka-Tomkowiak

    Dzień dobry,
    Diagnoza neuroróżnorodności u dorosłych zwykle nie odbywa się u jednego specjalisty, tylko jest procesem. Najczęściej warto zacząć od psychologa (lub neuropsychologa), który przeprowadza wywiad i odpowiednie testy diagnostyczne, np. w kierunku ADHD czy spektrum autyzmu. Jeśli potrzebne jest potwierdzenie medyczne lub ewentualne leczenie, kolejnym krokiem jest konsultacja psychiatryczna. W praktyce najwygodniej zgłosić się do ośrodka, który zajmuje się diagnostyką dorosłych, bo dzięki temu cały proces jest uporządkowany i prowadzony przez zespół specjalistów, a nawet odbywa się w tym samym miejscu.
    Pozdrawiam,


    dzień dobry. czy jeśli mam najlepszą przyjaciółkę i ona często a nawet bardzo często się o mnie martwii tęskni i np jeśli powiem coś że np muszę gdzieś jechać bo coś się wydarzyło to ona reaguje tak że się martwi o mnie i jest załamana czy to znaczy się że ona po prostu się o mnie troszczy? nigdy w życiu nie doświadczyłam takiej relacji mam wrażenie że dosłownie odczuwamy to samo zawsze i wszędzie

    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    mgr Kinga Chojnacka-Tomkowiak

    Dzień dobry,
    To, co Pani opisuje, może rzeczywiście wynikać z dużej troski i zaangażowania tej osoby, szczególnie jeśli wcześniej nie miała Pani doświadczenia tak bliskiej relacji, to może to być nowe, intensywne, a nawet trochę "dziwne".
    Oczywiście nie jest to Pani rola, ani obowiązek, ale jednocześnie może Pani zwrócić uwagę na nasilenie tych reakcji. Jeśli druga osoba bardzo się martwi, przeżywa to silnie albo „załamuje się” przy różnych sytuacjach, to może oznaczać nie tylko troskę, ale też pewną nadmierną zależność emocjonalną czy trudność w regulowaniu własnych emocji. Taka sytuacja może wymagać rozmowy, ponieważ po pewnym czasie może stać się uciążliwa.
    Bliskość nie musi oznaczać przeżywania wszystkiego tak samo i w takim samym natężeniu. Zdrowa relacja daje też przestrzeń i poczucie spokoju, a nie głównie napięcie czy obawę. Warto więc przyglądać się temu, jak Pani się w tej relacji czuje. Czy to jest dla Pani wspierające, czy momentami obciążające.
    Pozdrawiam,


    Mam 16 lat. Kilka lat temu doświadczyłam silnego bullyingu, przez co straciłam przyjaciół i przez pewien czas byłam samotna. To bardzo wpłynęło na mnie i moje zdrowie.

    Później zbudowałam bardzo bliską więź z jedną koleżanką, ale po około dwóch latach ta relacja się zakończyła. Od około 8 miesięcy znów jestem samotna. W szkole mam tylko powierzchowne kontakty, głównie z osobami, z którymi wcześniej miałam trudne doświadczenia, z powodu bullyingu.

    Mieszkam w małym mieście, gdzie wszyscy się znają, dlatego trudno mi nawiązać nowe znajomości.

    Zastanawiam się, czy przyjaźń może być na zawsze i czy z czasem życie oddala nawet bliskie koleżanki? Myślę też o tym, że później pojawiają się inne rzeczy – jak rodzina i obowiązki – i ludzie stają się sobie mniej bliscy niż kiedyś. Może nowe znajomości pojawią się, gdy wyjadę na studia.

    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    mgr Kinga Chojnacka-Tomkowiak

    Dzień dobry,
    Pytanie o trwałość przyjaźni jest bardzo naturalne, zwłaszcza kiedy ma się za sobą doświadczenia bliskości, a potem jej utraty. Relacje między ludźmi rzadko są „na zawsze” w takiej samej formie. Część przyjaźni się rozluźnia, niektóre się kończą, inne wracają po czasie, często na innym już etapie życia i w trochę innej odsłonie. To wynika z tego, że ludzie się zmieniają i wchodzą w różne role, takie jak szkoła, studia, praca, związki, rodzicielstwo.
    Ważne jest, aby pamiętać, że to nie oznacza, że te relacje były mniej ważne czy mniej prawdziwe. Po prostu mają swoją dynamikę i naturalnie się zmieniają. Zmiana środowiska, np. wyjazd na studia, bardzo często daje nowe możliwości poznawania osób, już poza kontekstem szkolnym i dawnych doświadczeń. To, że teraz jest trudniej w relacjach, nie przesądza o tym, jak będzie wyglądać Pani życie społeczne w przyszłości.
    Pozdrawiam i życzę dużo siły,


    Dzień dobry, od kilku miesięcy pojawił się nietypowy problem - czuję stres przed pójściem spać oraz w nocy. Boję się, że hałas od sąsiadów mnie obudzi, przez co sama budzę się często w nocy w dużym stresie i potrzebuję sporo czasu aby się uspokoić i znowu zasnąć. Nadsłuchuję każdego kroku, szumu, trzasku. Obecnie mieszkam w kawalerce zupełnie bez izolacji dźwięku, problem pojawił się po tym, gdy przez pewien czas mieszkali obok głośni sąsiedzi. Czy jest to problem, z którym łatwo mogę sobie poradzić sama, czy warto abym poszła na konsultacje do specjalisty?

    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    mgr Kinga Chojnacka-Tomkowiak

    Dzień dobry,
    To, co Pani opisuje, często pojawia się po doświadczeniu uciążliwego hałasu. Organizm zaczyna „pilnować” otoczenia i pozostaje w gotowości, szczególnie w nocy. Stąd nadsłuchiwanie, wybudzenia i trudność z ponownym zaśnięciem, nawet jeśli sytuacja się już poprawiła.
    Na początek można spróbować działań, które zmniejszą czujność na bodźce, np. stały rytm snu, wprowadzenie neutralnego tła dźwiękowego (szum, wentylator, aplikacja), czy ograniczanie skupiania uwagi na dźwiękach. Pomocne bywa też zauważanie tych uporczywych myśli o hałasie i niepodążanie za nimi dalej, zamiast analizowania każdego odgłosu. Ten aspekt może być odrobinę trudniejszy i wymagać pomocy specjalisty.
    Jeśli samodzielne próby się nie powiodą, a trudność będzie się utrzymywać i wpływać na funkcjonowanie, warto rozważyć konsultację z psychologiem. Krótkoterminowe terapie problemów ze snem są bardzo obszernie przebadane i dowody potwierdzają ich dużą skuteczność.
    Pozdrawiam,


    Dzień dobry,. Mam 34 lata i jestem z żoną małżeństwem 9 lat piszę, ponieważ mam problem w relacji z żoną, który coraz bardziej mnie obciąża i nie wiem, jak sobie z nim poradzić.
    Z mojej strony czuję dużą potrzebę bliskości – zarówno emocjonalnej, jak i fizycznej. Często mam ochotę na kontakt, rozmowę czy zbliżenie. Natomiast żona ma dużo mniejszą potrzebę w tym zakresie. Do zbliżeń dochodzi rzadko (około 2–3 razy w miesiącu) i praktycznie nigdy nie wychodzi to z jej inicjatywy.
    Ona mówi, że ją podniecam i że wszystko jest w porządku, ale jednocześnie często mówi, że „nie chce jej się” albo jest zmęczona. Zdarza się też, że bywa bardzo ciepła, potrafi się śmiać, rozmawiać, sama zadzwonić – a innym razem jest wycofana, chłodna i nie ma ochoty na kontakt. To jest dla mnie bardzo trudne, bo nie rozumiem, z czego to wynika.
    Staram się dbać o relację – organizuję wspólny czas, romantyczne wieczory, inicjuję rozmowy – ale mam wrażenie, że dla niej nie jest to tak ważne jak dla mnie. Coraz częściej czuję frustrację, odrzucenie i bezsilność.
    Chciałbym zrozumieć, czy problem leży po mojej stronie, po jej stronie, czy w naszej komunikacji, i co mogę zrobić, żeby poprawić naszą relację, zamiast ją pogarszać.
    Zależy mi na tym związku, dlatego szukam pomocy i wskazówek, jak do tego podejść. Z miesiąca na miesiąc czuje się coraz gorzej. Prosze o pomoc

    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    mgr Kinga Chojnacka-Tomkowiak

    Dzień dobry,
    Opisuje Pan bardzo obciążającą sytuację i rozumiem, że może to budzić poczucie odrzucenia i frustracji.
    Różnice w potrzebie bliskości i seksualności są dość częste w związkach i mogą mieć wiele przyczyn, od zmęczenia, stresu, obciążenia codziennością, przez sposób przeżywania bliskości, aż po kwestie związane z emocjami w relacji czy komunikacją. To, że żona momentami jest ciepła i zaangażowana, a innym razem wycofana, może dodatkowo nasilać Pana niepewność, a mieć bardzo wiele źródeł i to różnych w różnych momentach. W takiej sytuacji kluczowe jest nie tylko „staranie się bardziej”, ale raczej próba spokojnego zrozumienia, co stoi za tym po drugiej stronie. Ważna będzie rozmowa bez presji i bez sprowadzania rozmowy wyłącznie do częstotliwości zbliżeń, a Pana odczuć, starań i chęci zrozumienia. Czasem pomocne jest też przyjrzenie się, jak obie strony rozumieją bliskość i czego w niej potrzebują.
    Jeśli rozmowy nie przynoszą efektu lub kończą się napięciem, warto rozważyć terapię par jako przestrzeń, w której można to bezpiecznie poukładać i lepiej się wzajemnie zrozumieć.
    Pozdrawiam,


    Potrzebuje porady i wsparcia w kwestii mojego zachowania…
    Po pierwsze, nie wiem co odpowiedzieć jak jakiś starszy znajomy z pracy się mnie pyta co tam? Wiem, że to z grzeczności ale i tak mam pustkę w głowie co na to odpowiedzieć, nie umiem w small talk,
    z aktualnym szefostwem mam ogromny stres jeśli chodzi o rozmowę ,
    ludzie widzą że się stresuje i jestem nieśmiała co też mi bardzo przeszkadza bo chciałabym się kreować na osobę pewną siebie i odważna i znająca swoją wartość a nie podważać wszystko co robię.
    Przejmuje się opinią innych za bardzo
    chce dobrze wypaść ale i tak czuję że nie wypadam dobrze.
    Chciałabym czuć większy luz w rozmowie z innymi ludźmi, przestać się obwiniać o wszystko i chciałabym żeby ludzie dobrze o mnie myśleli. Stwarzam aurę niedostępnej lub zestresowanej osoby z którą ciężko się rozmawia. Chodzi tu głównie o pracę, studia. Ja bardzo chce wypaść dobrze a czasami mam schize że każdy mnie obgaduje i myśli o mnie w negatywny sposób. o co chodzi? czy to jest jakieś zaburzenie? jak sobie z tym radzić co mi pomoże? Dodam też że jestem bardzo wrażliwa i trochę wręcz przewrażliwiona na swoim punkcie i bardzo często się porównuję do innych ludzi.
    Marzę o byciu konkretną, stanowczą osobą, która wie czego chce od życia i przez to zyskuje szacunek innych.
    Za dużo myślę o innych a nie o sobie….

    ODPOWIEDŹ LEKARZA:

    mgr Kinga Chojnacka-Tomkowiak

    Dzień dobry,
    Sytuacja, którą Pani opisuje zawiera w sobie elementy lęku społecznego, a nie "braku charakteru" i charakteryzuje się właśnie częstym napięciem i nadmiernym skupieniem uwagi na sobie widzianym w oczach innych oraz ich ocenie.
    Kiedy człowiek bardzo chce dobrze wypaść, często zaczyna nadmiernie kontrolować siebie, analizować każde słowo i reakcję innych, przez co trudno o luz i naturalność. Z tego powodu mogą pojawiać się myśli typu „wszyscy widzą, że się stresuję”, „pewnie źle o mnie myślą”, mimo że inni często wcale nie skupiają się na nas aż tak mocno, jak nam się wydaje. To trochę błędne koło: im bardziej chce Pani wypaść idealnie, tym większe napięcie i większe poczucie, że „coś jest nie tak”. Small talk też nie jest czymś, co „po prostu się ma”, to bardziej umiejętność niż cecha charakteru. Wiele osób odpowiada bardzo prosto: „w porządku, a u Pana/Pani?” i na tym kończy rozmowę. Nie trzeba być błyskotliwym ani cały czas pewnym siebie, aby być pozytywnie odbieranym.
    Pomocna bywa praca nad stopniowym odpuszczaniem kontroli nad tym, jak jest się odbieranym, i kierowaniem większej uwagi na kontakt z drugą osobą zamiast ciągłego oceniania siebie. Jeśli widzi Pani, że bardzo wpływa to na codzienne funkcjonowanie, warto rozważyć konsultację z psychologiem. Opisywane trudności są wielokrotnie zbadane i dobrze poddają się terapii.
    Pozdrawiam,


Popularne pytania

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.