Jestem przegrywem i nie mogę się z tym pogodzić zaczęło się z 4 lata temu gdy poddałem prawo jazdy n

Jestem przegrywem i nie mogę się z tym pogodzić zaczęło się z 4 lata temu gdy poddałem prawo jazdy nic nie osiągnąłem nie mam planu na życie pasji niczego jesyem bezużyteczny widzę ciągle ludzi co chodzą na studia coś robią w życiu a ja nic nie mam planu pracuje i nic nie osiągnąłem

7 odpowiedzi


Czytając Pana słowa można wyczuć dużo rozczarowania i surowości wobec samego siebie. Kiedy człowiek przez dłuższy czas porównuje się z innymi i widzi u nich studia, pasje, plany, łatwo wtedy zaczyna wierzyć, że sam jest „gorszy”. Ale to bardzo surowy i niesprawiedliwy wyrok wobec siebie. Takie porównania, prawie zawsze ranią, bo widzi się tylko cudze sukcesy, a nie widzi się tak naprawdę ich zwątpień, lęków i porażek. Jedno niepowodzenie czy nawet kilka trudniejszych lat nie mówi prawdy o wartości człowieka. Prawo jazdy sprzed czterech lat nie definiuje Pana życia. To było jedno wydarzenie, jeden moment. Pana życie nie jest przegrane, jest Pan po prostu w miejscu, w którym wciąż szuka swojej drogi. Bardzo wielu ludzi przechodzi przez taki moment w życiu. To, że Pan pracuje i codziennie funkcjonuje, już pokazuje siłę i odpowiedzialność. Czasem nie potrzeba wielkiego planu na całe życie. Wystarczy jeden mały krok, jedna decyzja, jedna próba czegoś nowego i dopiero powoli zaczyna się pojawiać kierunek. Proszę spojrzeć na siebie z większą życzliwością. Nie jak na „przegrywa”, tylko jak na człowieka, który jest w trakcie drogi. Jeśli będzie Pan chciał, zapraszam na konsultację online, gdzie w bezpiecznych warunkach możemy przeanalizować Pana sytuację i krok po kroku ułożyć realny plan działania. Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Dzień dobry, Porównywanie się z innymi i skupianie na tym, czego, w swoim odczuciu, jeszcze się nie osiągnęło, może bardzo obniżać poczucie własnej wartości. Warto też zauważyć, że to, co Pan o sobie napisał, to bardzo silne przekonania, ale nadal opinie, które niekoniecznie są obiektywną prawdą. Ludzie mają różne tempo rozwoju, różne definicje sukcesu i różne momenty w życiu, w których odnajdują swój kierunek, a my, jako zewnętrzni obserwatorzy zawsze znamy tylko wycinek ich życia, zazwyczaj ten najbardziej reprezentatywny. Jeśli przekonania, które Pan opisał są źródłem cierpienia, a wyobrażam sobie, że tak jest, pomocna może być rozmowa z psychologiem. Wspólnie można przyjrzeć się temu, skąd biorą się tak surowe oceny siebie oraz stopniowo poszukać obszarów, w których można zacząć budować poczucie sprawczości i realnie działać. Pozdrawiam,


Dzień dobry. Z Pana wypowiedzi widać dużo krytyki wobec samego siebie i poczucie, że jest Pan „gorszy” od innych. Często takie myślenie pojawia się wtedy, gdy zaczynamy porównywać swoje życie z życiem innych osób i skupiamy się głównie na tym, czego – naszym zdaniem – nam brakuje. Warto jednak pamiętać, że praca, brak studiów czy trudności z odnalezieniem pasji nie czynią człowieka „bezużytecznym”. Każdy rozwija się w innym tempie i wiele osób dopiero po pewnym czasie odkrywa, w jakim kierunku chce iść. Sam fakt, że pracuje Pan i zastanawia się nad swoim życiem, pokazuje, że ma Pan w sobie gotowość do zmiany. Jeśli poczucie bezsensu i bardzo surowe ocenianie siebie utrzymują się dłużej, pomocna może być rozmowa z psychologiem. W terapii można przyjrzeć się temu, skąd bierze się tak niskie poczucie własnej wartości i stopniowo zacząć budować bardziej realne spojrzenie na siebie oraz swoje możliwości.


Nie jesteś „przegrywem”. To, że czujesz się zagubiony, zdarza się wielu ludziom. Cztery lata to nie jest za późno, żeby coś zmienić. To, że pracujesz i próbujesz funkcjonować, już jest czymś. Nie porównuj się ciągle do innych – każdy ma inne tempo życia. Plan i pasja często pojawiają się dopiero wtedy, gdy zaczynasz próbować różnych rzeczy. Spróbuj zacząć od małych kroków: nauczyć się czegoś nowego, ruszać się, spróbować nowej aktywności albo porozmawiać z kimś zaufanym czy psychologiem.


Dzień dobry. Przeczytałam, że nazywa Pan siebie „przegrywem", „bezużytecznym" i kimś, kto niczego nie osiągnął. Chciałabym zacząć od najważniejszego: to są bardzo bolesne oceny, które Pan sobie wystawia — nie obiektywny opis tego, kim Pan jest. Niezdane prawo jazdy nie jest miarą wartości człowieka. Brak studiów, sprecyzowanego planu czy pasji również nie oznacza, że jest Pan gorszy od innych. Pisze Pan, że pracuje. To znaczy, że codziennie podejmuje Pan wysiłek i funkcjonuje, mimo że wewnętrznie czuje się bardzo źle. To nie jest „nic". Mam wrażenie, że od kilku lat patrzy Pan na siebie niemal wyłącznie przez pryzmat tego, czego nie ma. Widzi Pan ludzi, którzy studiują i realizują swoje plany, ale nie zna Pan ich lęków, porażek ani całej drogi. Porównuje Pan ich zewnętrzne osiągnięcia ze swoim najbardziej bolesnym obrazem siebie. W takim porównaniu trudno kiedykolwiek wypaść dobrze. I jedno ważne rozróżnienie: brak planu to nie jest cecha człowieka. To stan — często wtórny. Kiedy ktoś latami słyszy od samego siebie, że jest przegrany, przestaje próbować, bo „wynik już wiadomo". I wtedy brak działań zdaje się potwierdzać wyrok. Ale to działa odwrotnie: to wyrok zabrał Panu energię do działania, nie brak działania stworzył wyrok. Nie musi Pan dzisiaj znać planu na całe życie. Kiedy człowiek czuje się zagubiony i bezwartościowy, pytanie „co mam zrobić ze swoim życiem?" może być tak ogromne, że jeszcze bardziej odbiera siłę. Lepiej zacząć od znacznie mniejszego pytania: „Jaki jeden krok mogę wykonać w ciągu najbliższych dwóch tygodni, żeby moje życie było odrobinę bardziej moje?" Może to być zapisanie się ponownie na jazdy, sprawdzenie jednego kursu zawodowego, wypróbowanie jednej aktywności, rozmowa z doradcą zawodowym albo umówienie konsultacji z psychologiem. Nie po to, aby natychmiast „naprawić życie", lecz aby odzyskać poczucie, że może Pan wykonać kolejny krok. Najbardziej niepokoi mnie nie brak konkretnego planu, lecz sposób, w jaki Pan o sobie mówi. Tak silne poczucie bezwartościowości i beznadziei może oznaczać, że problem nie polega wyłącznie na braku celu, ale również na obniżonym nastroju i bardzo surowym obrazie siebie. Dlatego zachęcałabym Pana do konsultacji z psychologiem lub psychoterapeutą. Wspólnie można przyjrzeć się temu, co wydarzyło się cztery lata temu, dlaczego niezdane prawo jazdy stało się dla Pana dowodem porażki oraz jak odbudować poczucie własnej wartości i kierunek działania. Nie musi Pan najpierw znaleźć pasji ani stać się „kimś", żeby zasługiwać na pomoc. Proszę również potraktować poważnie swoje bezpieczeństwo. Jeżeli pojawią się myśli, że nie chce Pan żyć, chce sobie coś zrobić albo nie widzi Pan możliwości przetrwania najbliższego czasu, proszę nie zostawać z tym samemu i skorzystać z pilnej pomocy. Nie jest Pan przegranym człowiekiem. Jest Pan człowiekiem, który utknął w bardzo bolesnej opowieści o sobie. A opowieść o sobie można stopniowo zmieniać — krok po kroku, najlepiej przy odpowiednim wsparciu. Serdecznie pozdrawiam.


Dzień dobry. Z Pana wypowiedzi bardzo mocno wybrzmiewa krytyka siebie i poczucie, że „jest Pan przegrany”. Warto jednak pamiętać, że to są myśli i oceny, a nie obiektywne fakty. Brak jasnego planu, pasji czy studiów nie oznacza, że nic Pan nie osiągnął. Wiele osób odnajduje swoją drogę później, a życie nie przebiega według jednego schematu. Zastanowiłbym się nad tym, co wydarzyło się około 4 lat temu i dlaczego właśnie wtedy pojawiło się tak silne przekonanie o własnej bezwartościowości. Czasem jedno doświadczenie może mocno wpłynąć na sposób, w jaki zaczynamy patrzeć na siebie. Jeśli te myśli utrzymują się długo i odbierają Panu energię do działania, warto rozważyć rozmowę z psychologiem lub psychoterapeutą – nie po to, by Pana „naprawić”, ale żeby zrozumieć ten sposób myślenia i zacząć go zmieniać. Wszystkiego dobrego.


Dzień dobry. Z tego, co Pan napisał, wyłania się obraz osoby, która od dłuższego czasu mierzy się z poczuciem porażki i bardzo surowo ocenia samą siebie. To musi być bardzo obciążające. Zwróciłam uwagę na określenie „jestem przegrywem”. To nie jest opis Pana, ale bardzo krytyczna ocena siebie. Fakt, że nie udało się zdać prawa jazdy, nie ma Pan jeszcze sprecyzowanego planu na życie czy studiów, nie oznacza, że jest Pan człowiekiem bezwartościowym. Często, gdy porównujemy się z innymi, widzimy przede wszystkim ich sukcesy, a nie trudności, z którymi również się zmagają. Napisał Pan, że pracuje. To również jest osiągnięcie, choć być może dziś go Pan nie dostrzega. Wiele osób, będąc w gorszym stanie psychicznym, całkowicie pomija to, co już udało im się zbudować, skupiając się wyłącznie na tym, czego jeszcze nie mają. Jeżeli od około czterech lat utrzymuje się u Pana poczucie beznadziei, brak celu, przekonanie o własnej bezużyteczności i trudność z czerpaniem satysfakcji z życia, warto rozważyć konsultację z psychologiem lub psychiatrą. Tego typu objawy mogą towarzyszyć depresji lub innym trudnościom psychicznym i nie powinny być bagatelizowane. Proszę też pamiętać, że plan na życie nie musi pojawić się od razu. Wiele osób odnajduje swoją drogę dopiero po kilku zmianach pracy, kierunku nauki czy zainteresowań. Nie ma jednego właściwego momentu, w którym „powinno się” wiedzieć, co chce się robić. Życzę Panu, aby spróbował spojrzeć na siebie z większą życzliwością. To, że dziś nie jest Pan w miejscu, w którym chciałby być, nie oznacza, że już zawsze tak będzie. Czasem pierwszym krokiem nie jest znalezienie wielkiego celu, ale zadbanie o własne zdrowie psychiczne i odzyskanie przekonania, że ma się wpływ na swoje życie.

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.