Grzegorz Gryglewski, chirurg Gdynia

dr n. med. Grzegorz Gryglewski

Chirurg, Onkolog, Chirurg naczyniowy więcej

18 opinii

Zapisz

Przewidywany czas odpowiedzi:

Nie rezygnuj ze zdrowia

Wybierz konsultacje online, aby rozpocząć lub kontynuować leczenie bez wychodzenia z domu. Jeśli potrzebujesz, możesz również umówić wizytę w gabinecie.

Pokaż specjalistów Jak to działa?

Adres

Antoniego Hryniewickiego 6c/14, Śródmieście, Gdynia
Dr Gryglewski Klinika Chirurgiczna

W tym gabinecie nie można umawiać wizyt przez internet

Pacjenci prywatni (bez ubezpieczenia)


Gotówka
Brak informacji o usługach i ich cenach

Czy brakuje Ci jakichś informacji w profilu tego specjalisty?

Pokaż innych chirurgów w pobliżu

Moje doświadczenie

O mnie

Ukończony wydział lekarski Akademii Medycznej w Gdańsku w 1993 roku. Specjalista Chirurgii Onkologicznej. Specjalista Chirurgii Ogólnej. Założyciel pl...

Zobacz pełen opis

Leczone choroby

  • Choroby onkologiczne

Specjalizacje

  • Chirurgia ogólna

Cennik

Brak informacji o usługach i cenach

Ten lekarz nie dodał jeszcze informacji o usługach i cenach.

Opinie

5

Ogólna ocena
18 opinii

  • Punktualność
  • Zaangażowanie
  • Gabinet
Wszystkie opinie się liczą. Specjaliści nie mogą zapłacić za zmianę lub usunięcie opinii. Dowiedz się więcej.
M
Użytkownik zweryfikowany
Lokalizacja: W innym miejscu Inny

Z całego serca pragnę podziękować Panu doktorowi Grzegorzowi Gryglewskiemu za wszystko. Panicznie boję się wszelakich zabiegów medycznych nawet stomatologicznych; a Pan sprawił, że zgodziłam się na operację ratującą moje zdrowie a nawet życie. Dzięki za wielką cierpliwość do mnie. Cała rodzina w szoku. Pan doktor Gryglewski jest lekarzem z powołania, z niesamowitym podejściem do pacjenta. Od pierwszej wizyty, aż do zdjęcia szwów czułam Pana troskę i doświadczałam Pana opieki. Ta siła spokoju, która uspokaja i budzi zaufanie. Daje nawet pewność, że będzie dobrze, że nie będzie bolało. W Pana rękach nic nie boli. Podziwiam Pana wiedzę, ale bardziej tę niesamowitą zdolność, talent przekazania tej wiedzy pacjentowi w taki prosty, przystępny sposób. Panie doktorze dziękuję z całego serca. Wszystkim polecam Pana doktora, w ciemno z zamkniętymi oczami. Jeśli trafimy w ręce tak dobrego lekarza to mamy szanse na zdrowe życie.


P
Użytkownik zweryfikowany
Lokalizacja: W innym miejscu Inny

Dr. Gryglewski już w trakcie pierwszej wizyty potrafił szczegółowo objaśnić problem, wspomnieć o wszelkich przeciwwskazaniach i procedurach zabiegowych. Olbrzymim plusem jest dostępność i przystępne terminy. Od pierwszej wizyty do operacji minął raptem miesiąc, co biorąc pod uwagę obecną sytuacje epidemiologiczną było cudem nad Bałtykiem. Na swoim przykładzie dodam, że doktor przytoczył mi prawdopodobną genezę powstania mojego problemu, wytłumaczył i co najważniejsze - wyleczył! Gdyby istniała nagroda złotego skalpela, to jestem pewien, że Dr. Gryglewski byłby jej szczęśliwym posiadaczem! Na koniec wspomnę, że blizny praktycznie nie widać, a efekt operacji przerósł moje wszelkie oczekiwania!


S
Użytkownik zweryfikowany
Lokalizacja: CENTRUM MEDYCZNE DR KUBIK chirurgia naczyniowa

Polecam z czystym sercem . Przemiły lekarz , bardzo rzeczowy i kompetentny . Zabieg przebiegł bezboleśnie a takiego rezultatu nie spodziewałam się w najśmielszych snach . Oby więcej takich specjalistów w naszym kraju .


A
Użytkownik zweryfikowany
Lokalizacja: W innym miejscu usuniecie tarczycy

Dziękuję bardzo za operację tarczycy którą miałam niedawno czuję się dobrze rana goi się dobrze idąc na operacje nie bałam się bo zaufalam Panu doktorowi Gryglewskiemu jeśli ktoś ma jakiś problem z tarczyca lub inny to polecam Pana Doktora Gryglewskiego .


D
Użytkownik zweryfikowany
Lokalizacja: Swissmed Centrum Zdrowia

Witam, jestem dziewiętnastoletnią dziewczyną, kolejną pacjentką doktora Gryglewskiego. W lutym bieżącego roku na ostatnim bilansie lekarz rodzinny wyczuł guza na mojej szyi. Dostałam skierowanie na badanie USG, które jak się później okazało zostało źle opisane i musiałam zrobić je jeszcze raz. Lekarze mówili mi, że guz jest już zwapniony i to nie rak. Po biopsji okazało się jednak, że mam podejrzenie raka tarczycy. Doktor Gryglewski zareagował błyskawicznie i operację miałam jakiś tydzień po otrzymaniu wyników. Usunięto mi lewy płat tarczycy. Po dwóch tygodniach otrzymałam wynik badania histopatologicznego i dowiedziałam się, że już zostałam zapisana do doktora. Wynik badania wykazał raka tarczycy. Kilka dni później miałam kolejną operację i usunięto mi prawy płat tarczycy i węzły chłonne z szyi. Dopiero otrzymując już drugi wypis ze szpitala dotarło do mnie co tak naprawdę przeżyłam. Na karcie było wyraźnie napisane "nowotwór złośliwy tarczycy". Po otrzymaniu drugiego wyniku badania histopatologicznego kamień spadł mi z serca. Okazało się, że nie ma przerzutów. Teraz czeka mnie konsultacja endokrynologiczna, podczas której dowiem się czy będę musiała mieć radioterapię. Cała historia mojej choroby potoczyła się bardzo szybko. Operacje nie okazały się takie straszne jakby się mogło wydawać. Cały ten czas byłam dobrej myśli. Pierwszą jak i drugą operację zniosłam dobrze. Jestem młodą osobą i myślałam, że tego typu choroby mnie nie dotyczą, a jednak. Naprawdę zachęcam wszystkich do regularnych badań i leczenia się. Jestem i zawsze będę bardzo wdzięczna doktorowi Gryglewskiemu za szybką reakcję i pomoc.


J
Użytkownik zweryfikowany
Lokalizacja: Swissmed Centrum Zdrowia chirurgia onkologiczna

Jestem kolejnym pacjentem, który miał to szczęście i trafił do doktora Gryglewskiego. W listopadzie postawiono mi diagnozę - guz (rak) kątnicy jelita grubego. Wszystko zaczęło się od rutynowych badań krwi, moczu i kału. To właśnie w tym ostatnim stwierdzono krew utajoną. Morfologia też była poza normą. Kolonoskopia, wykonana w przychodni w Kiełpinie Górnym, nie pozostawiła wątpliwości. Z wynikami pojawiłem się na wizycie u doktora Grzegorza Gryglewskiego, w Swissmedzie. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. Operację miałem 12.12.2016 - również w Swissmedzie.

I w tym miejscu chciałbym podziękować doktorowi Gryglewskiemu - za fachowość, za cierpliwość, za wyczerpujące informacje a przede wszystkim za szczerość. Byłem informowany o wszystkim, o ewentualnościach i o potencjalnych następnych krokach. Teraz jestem w trakcie leczenia w Wojewódzkim Centrum Onkologii w Gdańsku. Do połowy czerwca będę przyjmował chemię i żyję ogromną nadzieją, że po ostatnim jej wlewie usłyszę słowa: "Jest Pan zdrowy". Ogromna w tym będzie zasługa doktora Gryglewskiego!

Janusz D.


A
Użytkownik zweryfikowany

Witam, byłam operowana przez dr Gryglewskiego w szpitalu Swissmed pod koniec stycznia była to pierwsza moja operacja i strachu nie brakowało. Pan doktor uprzedził mnie o ewentualnej konieczności drugiej operacji. Nie pytałam co, jak, dlaczego bo przy natłoku informacji i szoku diagnozy nowotworu złośliwego i tak bym nie zapamiętała. Teraz jest koniec marca a ja jestem po drugiej operacji i czuje się bardzo dobrze, tak wiec drodzy pacjenci dr Gryglewskiego nie bójcie się dwóch zabiegów skoro taka decyzje w waszym przypadku podjął Pan doktor widocznie tak musi być...Gwarantuje ze nie jest to takie straszne jak nam się wszystkim wydaje, szyja/gardło boli bardziej przy anginie niż po operacji a blizna goi się w bardzo szybkim tempie :)
Pozdrawiam
Anna Graban


M
Użytkownik zweryfikowany

Witam serdecznie wszystkich pacjentów dr Gryglewskiego !! Również dołączam do grona zadowolonych pacjentów:)) Doktor z powołania, bardzo sympatyczny, dla którego dobro pacjenta oraz jego leczenie to priorytet ! W dzisiejszych czasach jest mało takich ludzi...Mam raka złośliwego tarczycy - sama diagnoza mnie przeraziła, ale doktor przekonał mnie i wszytko wytłumaczył dokładnie. Zaufałam Mu w 100 %. Bardzo się bałam operacji, gdyż zmagam się z chorobą Von Willebranda - skazą krwotoczną. Nie ukrywam było ciężko po operacji, ale Pan doktor tak dobrze wszytko przygotował, że nie martwiłam się iż dostane krwotoku z tytułu dodatkowej choroby. Miałam podawane odpowiednie specjalistyczne preparaty, w tym zamówiony odczynnik von willebranda w razie krwawienia. Czułam się bezpieczna. W 100% profesjonalistyczne podejście Pana doktora! Ponadto choruje na cukrzyce typu 1. Nie martwiłam się o to czy spadnie mi cukier - wszytko było pod kontrolą lekarzy, więc mogłam spokojnie o tym nie myśleć. Moim głównym zadanie było stawić się na operację i zaufać Panu doktorowi. Blizny nie mam dużej :) Pan doktor tak pięknie mnie zoperował, że widać tylko mała kreseczkę:) Bardzo polecam Pana doktora ! Warto zaufać Jemu i poddać się leczeniu. W końcu to rak złośliwy...on nie śpi tylko ciągle działa ..namnaża się w naszym organizmie, więc czas się liczy ! Nie ma co się w tej kwestii zastanawiać czy poddać się operacji czy nie. Każdy się boi, ale jeśli trafimy w ręce dobrego lekarza takiego jak doktor - to mamy szanse na życie..... Pamiętajcie o tym..w takich momentach ! Pozdrawiam wszystkich ! A Panu Doktorowi jeszcze raz BARDZO DZIĘKUJE !!!! Jest Pan Aniołem !!!! M.K


Użytkownik zweryfikowany

Miło mi dołączyć do grona zadowolonych pacjentek Dr. Gryglewskiego. To na prawdę lekarz z powołania, cudowny człowiek, empatyczny, wrażliwy. Od początku do końca przeprowadził moje leczenie tak, że o nic nie musiałam się martwić i bać. O wszystkim informował, doradzał, cierpliwie tłumaczył, uspokajał z mega dozą spokoju. Niezwykle zdolny, a zarazem skromny. Gdyby tylko działo się coś w moim życiu moje kroki bez wahania kieruję do niego. Panie Doktorze bardzo dziękuję!!!! Ps: blizna na mojej szyi jest mała i śliczna :)


Użytkownik zweryfikowany

Bardzo serdecznie dziękuję dr Gryglewskiemu, który zainicjował plany operacyjne, a tym samym dał mi szansę na nowe, lepsze życie za przeprowadzone operacje.
Od ok. 1 roku miałam silne bóle brzucha. Stwierdzono kamicę pęcherzyka żółciowego. Z polecenia trafiłam do dr Gryglewskiego. Wkrótce podjęto rozmowy o operacji. Doktor bardzo szczegółowo przedstawił, jak zabieg miałby przebiegać, poinformował o możliwych trudnościach i udzielał dokładnych odpowiedzi na zadawane pytania. Wiadomo było, że nie będzie to łatwy zabieg - urodziłam się z wytrzewieniem jelit i z tego powodu byłam wówczas dwukrotnie operowana. Do 12 roku życia miewałam bardzo często bóle podniedrożnościowe. Później bóle pojawiały się rzadziej - wskutek błędu dietetycznego czy też stresu. Były też one o mniejszym nasileniu. Po wspomnianych operacjach pozostała mi spora nieestetyczna blizna, dlatego też niejako "przy okazji" wycięcia pęcherzyka doktor zaproponował wykonanie plastyki powłok brzusznych.
Początkowo bałam się operacji i długo zwlekałam z podjęciem decyzji. Jednak silne bóle pojawiające się ze średnią częstotliwością co dwa tygodnie utrudniały mi normalne funkcjonowanie. Przekonana, że współczesna chirurgia stoi na znacznie wyższym poziomie niż ta sprzed 21 lat postanowiłam dłużej nie zwlekać. Wizja życia bez bólów brzucha, rozszerzenia diety i być może lepiej wyglądającego brzucha sprawiła, że zdecydowałam się na operację.
Zabieg zaplanowano na 8 września. W szpitalu w Prabutach - dokąd skierował mnie dr Gryglewski, stawiłam się dwa dni wcześniej. Zrobiono wówczas wszystkie potrzebne badania. W weekend przed operacją złapał mnie kolejny bardzo silny ból brzucha. Mając już dość cierpienia zaczęłam autentycznie cieszyć się na zbliżającą się operację. Byłam pewna, że po maksymalnie dwóch tygodniach wyjdę w pełni zdrowa do domu i zacznę "nowe" życie. Wierzyłam w swoją wytrzymałość na ból, w to, że jestem silna. Co do przebiegu operacji, odsuwałam swoje obawy - moja mama wystarczająco przeżywała całą tą sytuację i panikowała - w moim mniemaniu - na wyrost. W końcu skoro tak wiele ciężko chorych, także starszych osób przeżywa operacje, dużo osób wraca do domu bardzo szybko, to dlaczego u mnie miałoby się nie udać, skoro jestem młoda i silna?
W dniu operacji byłam bardzo szczęśliwa. Z radością przetransportowałam się na salę pooperacyjną, a następnie na salę operacyjną. Śmiałam się, żartowałam do czasu założenia wkłucia centralnego. Z zakładania szwów pamiętam tylko trzy ukłucia - później chyba zemdlałam.
W czasie operacji wycięto mi starą bliznę. Okazało się, że mam masywne zrosty wewnątrzotrzewnowe obejmujące wszystkie narządy jamy brzusznej. Podczas preparowania jelit dwukrotnie spowodowano perforacje poprzecznicy - zostały one zszyte. Z trudem dotarto do brzegu wątroby, odnaleziono dwunastnicę oraz zrośnięty z nią pęcherzyk żółciowy, który następnie odpreparowano i usunięto. Po usunięciu zrostów po obu stronach starej blizny wykonano plastykę powłok jamy brzusznej.
Po przebudzeniu nie było już tak sielankowo, jak przed operacją. Czułam ból. W poniedziałek doktor usunął dren. Wreszcie mogłam chodzić. Niestety od szóstej doby pooperacyjnej mój stan się pogorszył, narastały parametry zapalenia, dyselektrolitemii, niedobiałczenia. Byłam opuchnięta, bolał mnie brzuch, gorączkowałam. Żałowałam, że zgodziłam się na operację. Wyrzucałam sobie, że byłam tak naiwna, że nie brałam bólu pod uwagę. Odechciewało mi się żyć, później wszystko było mi zupełnie obojętne - ból i tak pozostawał.
Rozpoczęto intensywne leczenie zachowawcze - antybiotykoterapię, przetaczanie preparatów KKCz i ŚMO, albumin, wyrównywanie niedoborów elektrolitowych, alimentację dożylną. Najgorzej wspominam podawanie alimentacji dożylnej (czułam się po niej przejedzona) i podawanie krwi oraz osocza (krew miała dla mnie okropny zapach i smak, podobnie osocze). Jednej z nocy miałam wrażenie, że się topię - nie miałam świadomości, gdzie się znajduję - zdawało mi się, że znajduję się w jakimś jeziorze i próżno wołam o pomoc. Okazało się, że mam jakiś płyn w płucach. Podłączono mi tlen, noc spędziłam na OIOMie i podano mi Furosemid. Mój stan polepszył się i rano wróciłam na oddział. Mimo wyrównania wyników objawy ogólne, takie jak podwyższone wartości CRP i gorączka utrzymywały się. Czekała mnie kolejna operacja.
We wtorek 20 września byłam operowana po raz drugi. Nie byłam wtedy już tak odważna. Naprawdę bardzo się bałam. Stan po pierwszej operacji zweryfikował moje wyobrażenia o szybkim i w miarę bezbolesnym powrocie do zdrowia.Bałam się silniejszego bólu. Na sali operacyjnej byłam bliska łez, jednak po założeniu maski i podaniu narkozy szybko usnęłam.
Na wysokości rany pooperacyjnej znaleziono ropień, który ewakuowano. Pojawiły się też świeże zrosty, które kolejno uwalniano. W obrębie jelita cienkiego stwierdzono otwór perforacyjny. Zabieg odbył się bez powikłań chirurgicznych.
Przebudzenie było koszmarne. Nie mogłam oddychać, nie mogłam mówić. W ustach miałam rurkę, w nosie sondę. Byłam spanikowana. Na piśmie prosiłam o usunięcie rurki.
Źle znosiłam ból. Nie byłam już tak silna. Bałam się nawet zmiany opatrunków. Przerażał mnie widok mojego brzucha. Miałam założone dwa dreny.
Po usunięciu drenów zaczęłam normalnie jeść, chodzić, stopniowo samodzielnie funkcjonować. Mój stan się polepszał.
Wczoraj wróciłam do domu. 17 października dr Gryglewski zdejmie mi szwy. Mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej.
Decyzja o operacji nie jest łatwa do podjęcia, wymaga dokładnego przeanalizowania, a także przygotowania psychicznego na ból i być może długi pobyt w szpitalu. Liczyłam, że wyjdę najpóźniej po dwóch tygodniach - w szpitalu byłam równy miesiąc. Warto wszystkie kwestie przedyskutować z lekarzem. Trzeba wziąć też pod uwagę, że mogą nastąpić różne, trudne lub czasem niemożliwe do przewidzenia komplikacje. W końcu jest to ingerencja w żywy organizm.
Szczerze polecam doktora Gryglewskiego wszystkim tym, którzy chcą powierzyć swoje zdrowie w dobre ręce.


Wystąpił błąd, spróbuj jeszcze raz

Moje doświadczenie

O mnie

Ukończony wydział lekarski Akademii Medycznej w Gdańsku w 1993 roku. Specjalista Chirurgii Onkologicznej. Specjalista Chirurgii Ogólnej. Założyciel pl...

Zobacz pełen opis

Leczone choroby

  • Choroby onkologiczne

Specjalizacje

  • Chirurgia ogólna

Powiązane wyszukiwania