Obudziłam się z myślą, że potrzebuje pomocy. Coraz częściej zdarza mi się nie spać lub budzić w nocy
Obudziłam się z myślą, że potrzebuje pomocy. Coraz częściej zdarza mi się nie spać lub budzić w nocy i rozmyślać, albo zasypiam, a rano budzę się tak zmęczona jak bym w ogóle nie spała. Mam poczucie że żyje w zawieszeniu tak jakby nic mnie nie cieszyło. Prawie 4 lata temu straciłam tatę i to ja byłam osobą która zbierała całą rodzinę z traumy a tak naprawdę nigdy nikt ani ja sama siebie też nie zapytałam czy czegoś potrzebuje. Gdy rok doznaliśmy kolejnej porażki ja postanowiłam po raz kolejny wziąć sprawy w swoje ręce, poszłam na kurs prawa jazdy i starałam się żyć tak jak by nic złego się nie wydarzyło ale to mnie przerosło. Straciłam sens w robieniu czego kolwiek. Moje życie obecnie polega na wykonywaniu codziennych tych samych czynności: śpię jem pracuje sprzątam gotuje itd. skupiam się tylko na tym co tu i teraz wykonując zadania tylko na dzisiaj, rzadko rozmyślam o przyszłości nie robię planów wakacyjnych, czasami mam wrażenie że żyje jak robot. Mam poczucie że powinnam coś zmienić ale nie umiem ułożyć planu działania. Ciągle mam poczucie że wszystkich zawodzie bo coraz częściej zdarza mi się niedotrzymywanie obietnic. Zaczęłam już robić listę rzeczy by choć częściowo wykonać podstawowe zadania. Coraz częściej dostrzegam osłabiona pamięć i koncentrację, zdarza mi się zapinać nazw rzeczy lub nie kończyć zdań, czy to może być związane ze stresem jaki towarzyszy mi już chyba nawet nie pamiętam od kiedy?
9 odpowiedzi
To, co Pani opisuje, wygląda na stan długotrwałego przeciążenia emocjonalnego, który z czasem zaczyna wpływać nie tylko na nastrój, ale też na codzienne funkcjonowanie. Utrata bliskiej osoby, szczególnie gdy jednocześnie trzeba było „trzymać się” dla innych, często prowadzi do sytuacji, w której własne emocje zostają odłożone na później. Problem polega na tym, że one nie znikają - tylko wracają po czasie w innej formie. Poczucie życia „na automacie”, brak radości, zmęczenie mimo snu czy trudności z koncentracją bardzo często są sygnałem, że organizm i psychika są już przeciążone. To nie oznacza, że coś jest z Panią „nie tak” - raczej, że zbyt długo funkcjonowała Pani w trybie radzenia sobie bez realnego wsparcia. W takiej sytuacji kluczowe nie jest zmuszanie się do działania czy „ogarnianie życia”, ale zatrzymanie się i przyjrzenie temu, co Pani przeżywa. Warto rozważyć kontakt z psychologiem lub psychoterapeutą, żeby mieć przestrzeń, w której można to uporządkować i stopniowo odzyskać poczucie wpływu. Objawy, które Pani opisuje, często mają związek ze stresem i napięciem - i są odwracalne, jeśli zostaną odpowiednio zaopiekowane. Pozdrawiam serdecznie
Dziękuję, że podzieliła się Pani tym, co teraz przeżywa. To, co Pani opisuje — problemy ze snem, wybudzanie się w nocy, poczucie pustki, życia „jak robot”, utrata sensu, trudności z koncentracją i pamięcią — może być związane z długotrwałym stresem, przeciążeniem emocjonalnym i niewypłakaną żałobą. Nie oznacza to, że „coś jest z Panią nie tak”. Raczej wygląda to tak, jakby przez bardzo długi czas była Pani osobą, która niosła innych, nie mając przestrzeni, by ktoś zobaczył także Pani ból. Po stracie taty weszła Pani w rolę osoby, która scala rodzinę i działa, zamiast przeżywać. To bardzo częsty mechanizm przetrwania: kiedy jest kryzys, organizm mobilizuje siły. Problem w tym, że jeśli przez lata nie ma miejsca na odpoczynek, żałobę, złość, bezradność czy smutek, ciało i psychika mogą w końcu powiedzieć: „nie dam rady dłużej tak funkcjonować”. Bezsenność, zmęczenie po śnie, rozproszenie, zapominanie słów, brak planów i poczucie utknięcia mogą być sygnałami takiego przeciążenia. Myślę, że bardzo ważne jest to pierwsze zdanie: „obudziłam się z myślą, że potrzebuję pomocy”. Warto potraktować je poważnie i życzliwie wobec siebie. Nie musi Pani od razu układać całego planu działania. Na początek wystarczy jeden krok: umówić konsultację z psychoterapeutą lub psychologiem, a przy nasilonych problemach ze snem, koncentracją i codziennym funkcjonowaniem również z lekarzem psychiatrą lub lekarzem rodzinnym. To nie jest porażka — to forma zadbania o siebie po latach bycia „tą silną”. Listy zadań, które Pani robi, mogą być pomocne, ale warto, żeby nie były kolejnym narzędziem do rozliczania siebie. Proszę spróbować wpisywać tam także rzeczy minimalne i wspierające: odpoczynek, posiłek, spacer, telefon do kogoś życzliwego, zapisanie się na konsultację. W takim stanie celem nie jest „ogarnąć wszystko”, tylko stopniowo odzyskiwać kontakt ze sobą. I tak — przewlekły stres, żałoba i napięcie mogą wpływać na pamięć, koncentrację, sen i poczucie sensu. Jednocześnie warto skonsultować to ze specjalistą, żeby sprawdzić, jakiej pomocy Pani teraz najbardziej potrzebuje. Nie musi Pani już dłużej radzić sobie sama.
Witam, stres może być powodem ale widoczne są również objawy depresji, proszę tego nie bagatelizować i skorzystać ze wsparcia specjalisty. Pozdrawiam.
Dzień dobry, czytając Pani słowa, widzę, jak dużo Pani przez te lata uniosła, szczególnie po stracie taty, kiedy była Pani tą osobą, która trzymała rodzinę. To ogromna odpowiedzialność i siła, ale często dzieje się to kosztem siebie. To, że dziś pojawia się zatrzymanie i myśl „potrzebuję pomocy”, jest bardzo ważnym sygnałem i jednocześnie oznaką uważności wobec własnych granic. Objawy opisywane przez Panią mogą wskazywać na moment, w którym organizm po długim czasie dawania sobie rady, zaczyna sygnalizować, że potrzebuje wsparcia i regeneracji. Szczególnie wymienione przez Panią trudności ze snem, zmęczenie mimo snu, poczucie życia w zawieszeniu, czy na autopilocie, utrata radości, problemy z koncentracją i pamięcią, często pojawiają się wtedy, gdy organizm i psychika przez długi czas funkcjonują w napięciu, przeciążeniu albo niosą niewyrażony do końca ból, np. po stracie. To, że łączy Pani te doświadczenia ze stresem, jest bardzo trafne. Widzę, że mimo tego stanu Pani stara się działać, pracuje, dba o codzienność, tworzy listy, szuka sposobu, żeby „utrzymać się w rytmie dnia”. To ważne zasoby, a jednocześnie może to właśnie najlepszy moment, by je wykorzystać, siegając po pomoc? Myślę, że przy takich objawach dobrze jest już sięgnąć po profesjonalne wsparcie. Warto rozważyć konsultację z psychologiem lub psychoterapeutą, szczególnie z osobą pracującą z obszarem żałoby, przewlekłego stresu i obniżonego nastroju. Pomocna będzie także konsultacja u lekarza rodzinnego lub psychiatry, zwłaszcza jeśli problemy ze snem, zmęczenie czy trudności z koncentracją utrzymują się lub nasilają. Jeśli pojawiłoby się poczucie, że jest Pani bardzo źle albo trudno jest bezpiecznie funkcjonować na co dzień, proszę nie zostawać z tym sama, proszę wtedy sięgnąć po pilną pomoc specjalisty, pod numerem alarmowym 112 lub w najbliższej placówce medycznej.
Dzień dobry, czytając Pani opis, zwróciłbym uwagę na jedno ważne zdanie: „to ja byłam osobą, która zbierała całą rodzinę z traumy”. Czasami osoba, która najsprawniej funkcjonuje w kryzysie, jest jednocześnie tą, której cierpienie najłatwiej przeoczyć – również przez nią samą. Bywa, że po trudnych doświadczeniach psychika wybiera tryb przetrwania. Człowiek działa, organizuje, pomaga innym, wykonuje obowiązki. Z zewnątrz może wyglądać, że „dobrze sobie radzi”. Ale wewnątrz jakaś część przeżyć zostaje odłożona na później. I czasami to „później” przychodzi właśnie w taki sposób: zmęczeniem, brakiem radości, poczuciem pustki, problemami ze snem, koncentracją czy wrażeniem życia na automatycznym pilocie. Z perspektywy psychoterapii ważne byłoby nie tylko pytanie: „Jak odzyskać motywację?”, ale również: „Co się stało z tą częścią Pani, która po stracie taty też potrzebowała zostać zauważona i zaopiekowana?”. Pisze Pani, że po kolejnej trudności znów wzięła Pani sprawy w swoje ręce. To pokazuje dużą zdolność do działania i odpowiedzialności. Jednak nawet najlepsza umiejętność, używana bez przerwy, może stać się obciążeniem. Osoba, która zawsze jest silna, czasem traci możliwość bycia po prostu zmęczoną, smutną czy potrzebującą wsparcia. Problemy z pamięcią i koncentracją rzeczywiście mogą pojawiać się przy przewlekłym stresie, obniżonym nastroju, zaburzeniach snu czy długotrwałym napięciu emocjonalnym. Warto jednak omówić te objawy również z lekarzem, aby spojrzeć na sytuację całościowo. Zachęcałbym Panią do konsultacji z psychoterapeutą. Nie dlatego, że „nie daje sobie Pani rady”, ale dlatego, że przez długi czas prawdopodobnie radziła sobie Pani aż za bardzo samotnie. Być może teraz nie chodzi o stworzenie kolejnego perfekcyjnego planu działania. Być może pierwszym krokiem będzie zatrzymanie się przy pytaniu, którego zabrakło wcześniej: „Czego ja właściwie potrzebuję?”. Takie doświadczenia związane z żałobą, przeciążeniem odpowiedzialnością, utratą kontaktu ze swoimi potrzebami i odzyskiwaniem poczucia życia są częstym obszarem pracy psychoterapeutycznej. Pracuję z nimi również w moim gabinecie w Bielsku-Białej.
Dzień dobry, na początek proponowałabym jak najszybciej umówić się do psychiatry, chociażby dlatego, by zacząć efektywnie spać. Jest Pani absolutnie przeciążona. Trudno nosić wszystko na „swoich barkach”, dbać o innych ludzi wokół, nie mając czasu dla siebie, na swój odpoczynek, reset. W następnej kolejności proszę znaleźć dla siebie psychoterapeutkę/ę, która/y pomoże Pani zacząć dbać o siebie. Trzymam kciuki :-)
Dzień dobry, czytając Pani wiadomość, mam wrażenie, że przez bardzo długi czas była Pani tą osobą, która „musiała dawać radę” – najpierw po stracie taty, później przy kolejnych trudnych wydarzeniach. Być może zabrakło wtedy miejsca na to, żeby ktoś zatrzymał się przy Pani i zapytał: „a jak Ty się z tym wszystkim masz?”. To, co Pani opisuje – problemy ze snem, brak radości, funkcjonowanie trochę „na autopilocie”, zmęczenie, trudności z koncentracją i pamięcią – może pojawiać się przy długotrwałym stresie, przeciążeniu, żałobie czy obniżonym nastroju. To nie musi oznaczać, że „coś jest z Panią nie tak”, ale zdecydowanie jest sygnałem, że zasoby są już mocno nadwyrężone. Myślę, że ważne byłoby teraz nie układanie kolejnej listy zadań do wykonania, tylko danie sobie przestrzeni na pomoc. Rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą mogłaby pomóc uporządkować to, co wydarzyło się przez ostatnie lata i zobaczyć, od czego zacząć, żeby krok po kroku odzyskać więcej energii i poczucia, że znowu naprawdę Pani żyje, a nie tylko „wykonuje zadania”. Warto też porozmawiać z lekarzem rodzinnym i sprawdzić, czy za zmęczeniem i problemami z koncentracją nie stoją dodatkowo przyczyny somatyczne. Pozdrawiam serdecznie.
To, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo duże i długotrwałe przeciążenie. Przez długi czas była Pani osobą, która przede wszystkim troszczyła się o innych, a własne potrzeby mogły zejść na dalszy plan. Trudności ze snem, poczucie braku radości i sensu, zmęczenie oraz problemy z koncentracją mogą towarzyszyć przewlekłemu stresowi i przeżywaniu straty, choć warto również skonsultować je z lekarzem. Myślę, że nie musi Pani sama układać teraz całego planu działania. Psychoterapia może być miejscem, w którym spokojnie przyjrzymy się temu, co się z Panią dzieje, i krok po kroku poszukamy sposobu, żeby odzyskała Pani więcej siły, kontaktu ze sobą i poczucia wpływu na własne życie. Jeśli czuje Pani, że jest na to gotowa, zapraszam do kontaktu.
To, że obudziła się Pani z myślą, że potrzebuje pomocy, jest ważnym sygnałem i dobrze, że Pani go nie zbagatelizowała. Opisuje Pani kilka rzeczy naraz: zaburzenia snu, zmęczenie, brak radości, życie z dnia na dzień i poczucie, że działa Pani jak robot. W tle jest nieprzeżyta żałoba po tacie. Cztery lata temu wzięła Pani na siebie rolę osoby, która trzyma całą rodzinę, i nikt, łącznie z Panią, nie zapytał, czego Pani wtedy potrzebowała. Odkładany smutek nie znika, tylko zmienia postać. Wyczerpanie może dać objawy obniżonego nastroju, dlatego warto też zgłosić się do lekarza, żeby wykluczyć przyczyny fizyczne, choćby problemy z tarczycą lub niedobory. Psychoterapia pomaga domknąć żałobę i odzyskać kontakt z własnymi potrzebami. Pracuję w nurcie systemowym i Gestalt. W takim ujęciu patrzy się na rolę, jaką pełniła Pani w rodzinie, i na to, co czuje Pani dziś. Życie w zawieszeniu da się zmienić, ale nie wysiłkiem woli, bo tego już Pani próbowała.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.





