Czy moja miłość się do niego skończyła? Przez 10 lat jestem (po miesiącu zerowego kontaktu z nim od
4
odpowiedzi
Czy moja miłość się do niego skończyła?
Przez 10 lat jestem (po miesiącu zerowego kontaktu z nim odrazu będę przygotowana do oficjalnego zerwania i rozstania) w toksycznym związku, ponieważ mój chłopak jest alkoholikiem i nie szanuje kobiet. Nigdy jemu szczerze nie zależało na mnie :( To ja zawsze pierwsza do niego pisałam, dzwoniłam czy przychodziłam do niego - na moje szczęście rzadko kiedy mnie zlewał czy zbywał. On pochodzi z patologicznej rodziny gdzie jego ojciec jest alkoholikiem a jego matka jakaś dziwna. W przyszłym roku nie wiem czy dotrwam z nim 11 lat, ponieważ jest mi on już obojętny, olewam go i daje mu odczuć że też mi nie zalezy (a on wtedy powiedział że on woli jak ja pierwsza inicjuje kontakt) No i nie mam ochoty spędzać z nim czasu a on chciał ale pozbyłam się go pod pretekstem wyjazdu na studia do innego miasta, szkoły i pracy. W głębi duszy coś do niego czuję, bo nie zerwałam z nim natychmiast po tym jak zaczął ćpać, być agresywny czy w mojej obecności nadużywać alkoholu. Najbardziej obawiam się że może się obrazić że urwałam kontakt tak nagle. Co robić? Zbliza się koniec roku a ja naprawdę chciałabym domknąć ten rozdział do końca i od nowego roku zacząć wszystko od nowa i cieszyć się z tego że tym razem będę szczęśliwą singielką a nie taką już zdesperowaną desperatką jak 10 lat temu.
Przez 10 lat jestem (po miesiącu zerowego kontaktu z nim odrazu będę przygotowana do oficjalnego zerwania i rozstania) w toksycznym związku, ponieważ mój chłopak jest alkoholikiem i nie szanuje kobiet. Nigdy jemu szczerze nie zależało na mnie :( To ja zawsze pierwsza do niego pisałam, dzwoniłam czy przychodziłam do niego - na moje szczęście rzadko kiedy mnie zlewał czy zbywał. On pochodzi z patologicznej rodziny gdzie jego ojciec jest alkoholikiem a jego matka jakaś dziwna. W przyszłym roku nie wiem czy dotrwam z nim 11 lat, ponieważ jest mi on już obojętny, olewam go i daje mu odczuć że też mi nie zalezy (a on wtedy powiedział że on woli jak ja pierwsza inicjuje kontakt) No i nie mam ochoty spędzać z nim czasu a on chciał ale pozbyłam się go pod pretekstem wyjazdu na studia do innego miasta, szkoły i pracy. W głębi duszy coś do niego czuję, bo nie zerwałam z nim natychmiast po tym jak zaczął ćpać, być agresywny czy w mojej obecności nadużywać alkoholu. Najbardziej obawiam się że może się obrazić że urwałam kontakt tak nagle. Co robić? Zbliza się koniec roku a ja naprawdę chciałabym domknąć ten rozdział do końca i od nowego roku zacząć wszystko od nowa i cieszyć się z tego że tym razem będę szczęśliwą singielką a nie taką już zdesperowaną desperatką jak 10 lat temu.
To szczere wyznanie i wygląda na to że zbyt dużo czasu poświęciła pani osobie która z siebie z racji uzależnienia nie mogła dać pani tego co normalny parter by pani ofiarował ( wzajemność, troskę, wsparcie, rozmowę, partnerstwo). Uzależnienie to choroba duszy, ciała i emocji. Osoba uzależniona jest człowiekiem niedojrzałym , który zatrzymał swój rozwój emocjonalny od momentu gdy stał sie alkoholikiem lun narkomanem. Żeby być dojrzałą osoba trzeba być trzeźwą osobą i trzeba znosić wile trudności w życiu i sobie z nimi radzić mimo tych trudności. Osoby uzależnione są nadmiernie wrażliwe i nieodporne na stres i trudności. Właśnie to miedzy innymi zapijają. Pani życie jest ważne i pani potrzeby są ważne. Taka osoba nie zaspokoi żadnych potrzeb w dorosły i troskliwy sposób. Szkoda życia droga Pani. Żeby ten partner mógł być partnerem musiałby najpierw podjąć walkę ze swoim uzależnieniem i uznać się za osobę chorą i podjąć leczenie.
Twoja miłość prawdopodobnie już wygasła. Po latach bólu, rozczarowań i braku szacunku to naturalne, że czujesz obojętność. To nie chłód, tylko obrona przed dalszym cierpieniem. Ten związek jest toksyczny – on pije, bywa agresywny i nie okazuje Ci szacunku. Masz prawo odejść bez tłumaczeń. Miesiąc bez kontaktu to dobry krok, pomoże Ci się uwolnić. Jeśli chcesz, mogę pomóc Ci napisać krótką wiadomość kończącą tę relację
Dobry wieczór,
Kiedy czytam Pani wiadomość, widać jedno: już od dawna żyje Pani w związku, który bardziej Panią męczy, niż wzmacnia. To nie musi oznaczać, że nic już Pani do niego nie czuje – ale to oznacza, że ta relacja przestała być dla Pani dobra.
Była Pani z nim przez dziesięć lat, często jako jedyna osoba, która cokolwiek podtrzymywała. To Pani pisała, dzwoniła, jeździła. On przez cały ten czas był nieobecny, raniący, niedojrzały, uzależniony. Pochodzi z trudnego domu, ale to nie usprawiedliwia jego zachowania wobec Pani.
Dziś zachowuje się Pani inaczej niż dawniej:
– nie ma Pani ochoty się z nim widywać,
– unika Pani kontaktu,
– przestała Pani inicjować rozmowę,
– myśl o rozstaniu nie wywołuje paniki, tylko ulgę.
To wszystko pokazuje, że uczucia nie zniknęły nagle — one się po prostu wypaliły przez lata rozczarowań i walki o kogoś, kto nie chciał lub nie potrafił być partnerem.
To, że „w głębi duszy coś Pani czuje”, nie jest dowodem miłości. To znak, że była to ważna osoba, że trudno odciąć się od dziesięciu lat życia, że istnieje przywiązanie i pamięć. Ale z przywiązaniem nie da się budować przyszłości.
Najbardziej charakterystyczne jest Pani zdanie o tym, że boi się Pani, że on się obrazi.
Jeśli strach przed jego obrażeniem stoi między Panią a decyzją o odejściu, to znaczy, że przez lata nauczyła się Pani stawiać jego reakcje ponad swoje potrzeby. A przecież to nie Pani powinna się bać.
Wyprowadziła się Pani pod pretekstem szkoły i pracy — to też pokazuje, że intuicyjnie potrzebowała Pani oddechu. Ten miesiąc ciszy najwyraźniej pokazał, że może Pani żyć spokojniej bez niego. To jest bardzo ważna informacja.
Nie musi Pani tłumaczyć się z decyzji o zakończeniu tej relacji.
Nie musi Pani „pilnować”, żeby on się nie obraził.
Nie musi Pani zostawać tylko dlatego, że minęło wiele lat.
Może Pani bez poczucia winy zamknąć ten etap przed końcem roku i wejść w kolejne miesiące z poczuciem ulgi, a nie obowiązku.
To nie jest bycie „desperatką”.
To jest dojrzewanie do decyzji, na którą Pani zasługiwała już dawno.
Pozdrawiam serdecznie,
Altea Leszczyńska
psycholog, psychotraumatolog
Kiedy czytam Pani wiadomość, widać jedno: już od dawna żyje Pani w związku, który bardziej Panią męczy, niż wzmacnia. To nie musi oznaczać, że nic już Pani do niego nie czuje – ale to oznacza, że ta relacja przestała być dla Pani dobra.
Była Pani z nim przez dziesięć lat, często jako jedyna osoba, która cokolwiek podtrzymywała. To Pani pisała, dzwoniła, jeździła. On przez cały ten czas był nieobecny, raniący, niedojrzały, uzależniony. Pochodzi z trudnego domu, ale to nie usprawiedliwia jego zachowania wobec Pani.
Dziś zachowuje się Pani inaczej niż dawniej:
– nie ma Pani ochoty się z nim widywać,
– unika Pani kontaktu,
– przestała Pani inicjować rozmowę,
– myśl o rozstaniu nie wywołuje paniki, tylko ulgę.
To wszystko pokazuje, że uczucia nie zniknęły nagle — one się po prostu wypaliły przez lata rozczarowań i walki o kogoś, kto nie chciał lub nie potrafił być partnerem.
To, że „w głębi duszy coś Pani czuje”, nie jest dowodem miłości. To znak, że była to ważna osoba, że trudno odciąć się od dziesięciu lat życia, że istnieje przywiązanie i pamięć. Ale z przywiązaniem nie da się budować przyszłości.
Najbardziej charakterystyczne jest Pani zdanie o tym, że boi się Pani, że on się obrazi.
Jeśli strach przed jego obrażeniem stoi między Panią a decyzją o odejściu, to znaczy, że przez lata nauczyła się Pani stawiać jego reakcje ponad swoje potrzeby. A przecież to nie Pani powinna się bać.
Wyprowadziła się Pani pod pretekstem szkoły i pracy — to też pokazuje, że intuicyjnie potrzebowała Pani oddechu. Ten miesiąc ciszy najwyraźniej pokazał, że może Pani żyć spokojniej bez niego. To jest bardzo ważna informacja.
Nie musi Pani tłumaczyć się z decyzji o zakończeniu tej relacji.
Nie musi Pani „pilnować”, żeby on się nie obraził.
Nie musi Pani zostawać tylko dlatego, że minęło wiele lat.
Może Pani bez poczucia winy zamknąć ten etap przed końcem roku i wejść w kolejne miesiące z poczuciem ulgi, a nie obowiązku.
To nie jest bycie „desperatką”.
To jest dojrzewanie do decyzji, na którą Pani zasługiwała już dawno.
Pozdrawiam serdecznie,
Altea Leszczyńska
psycholog, psychotraumatolog
Brzmi jak moment w którym twoje serce już dawno podjęło decyzję a głowa próbuje to dogonić. Obojętność która się w tobie pojawiła nie jest kaprysem tylko naturalną konsekwencją lat życia obok kogoś kto wybiera alkohol, przemoc i własne nałogi zamiast relacji. To, że coś do niego czujesz nie znaczy że to jest dobra miłość. To raczej przywiązanie zbudowane na braku i lęku sprzed lat. Najważniejsze jest to że nie musisz czekać aż on się obrazi albo zrozumie. Twoje życie nie jest zależne od jego reakcji. Masz prawo zamknąć ten rozdział w sposób który chroni ciebie i twoją przyszłość. Jeśli chcesz zacząć nowy rok w spokoju to skup się nie na tym jak on przyjmie decyzję tylko na tym czego ty potrzebujesz. W tej historii od dawna jesteś sama i teraz po prostu przychodzi moment żeby to uznać i odzyskać swoje życie. Jeśli czujesz że potrzebujesz wsparcia w domykaniu tak długiej relacji możesz umówić się na konsultację online i przejść przez ten proces w bezpieczny sposób. Trzymam kciuki :)
Podobne pytania
- Czy czekać czy nie ryzykować i operacja? Rezonans- napisze to co najbardziej martwi: lordoza szyjna spłycona z cechami kyfozy,zaostrzenie krawędzi, osteofity. Krążki c2-c5, c6-c7 o obniżonym sygnale w obrazach T2 odwodnienia, wypuklina krążka m-kreg. na poz c3-c4 bez cech ucisku z modelacja powierzchni…
- Witam mam 5 miesieczne niemowlę, gdy posadze ją delikatnie na siedząco główka przechyla jej sie delikatnie w lewo co to może oznaczać?
- Odebralam wynik tsh 0,045 ft3 5,99 ft4 18,43 jestem obecnie w 15 tyg ciazy mam stwierdzone hashimoto i niedoczynnoc (wynik wczesniejszy tsh 65) biore eutrylox135. Czy przy takim spadku tsh i takiej dawce leku nie szkodzi dziecku.?
- Witam. Piszę, bo już nie wiem, jak mam przezwyciężyć ten stres..Mam problem ze stresem, nie mam wiary w siebie i to na tyle, że unikam prawie każdej pracy, jak ognia, a wiem, że pracować trzeba. Mam 28 lat i stresuję się wszystkim,dosłownie. Ostatnia najdłuższa praca to 2 lata pilnowanie dziecka (ja…
- Dzień dobry, po poronieniu staramy się z mężem o dziecko, starania trwają już rok. Udało mi się namówić męża na wizytę w klinice leczenia niepłodności, z badaniem nasienia ociągał się 2 miesiące. Okazało się, że przyczyna niepłodności jest bardziej po Jego stronie, niż po mojej. Ma słabsze nasienie,…
- Witam, Zwracam się, po poradę, doświadczenia i pomoc. Jestem w toksycznym związku 10 lat. Mój chłopak mnie nie szanuje, olewa, na moje potrzeby i uczucia reaguje ignorancją lub obojętnością. Nie zależy mu na mnie. To co do mnie mówi czy piszę nigdy nie idzie z czynami. Najchętniej woli spędzać…
- Jestem w ponad dwuletnim związku. Przez ten czas zdarzały się momenty w których zawodziłem najbliższa mi osobę. Przez pewien czas wszystko wydawało się już przeszłością, ale zrobiłem coś czego nie powinienem, coś czego się brzydzę i wiedziałem że może to utracić uczucia mojej partnerki. W panice i strachu…
- Dzień dobry, Około 10msc temu miałam zapalenie stawu skroniowo-żuchwowego. Wykonałam wtedy badania reumatoidalne. Wyszła anemia plus anty ccp 38. Reszta wyników była w normie. Od kilku dni bolą mnie dłonie. Zaczęło się od palców, obecnie ból sięga do nadgarstków. Czuje ręce cały czas, mogę nimi ruszyć…
- Dzień dobry, czy można łączyć suplement ashwagandhe z lekiem polvertic 24mg? Pozdrawiam :)
- Przyjmuje Asentre już rok, w bardzo małej dawce 40mg czy mogę spożywać alkohol? Nie ma już nawrotów lekowych. Starałam się unikać a teraz jestem ciekawa czy aż tak muszę się ograniczać, a jeżeli tak to gdzie jest limit?
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Masz podobny problem? Ci specjaliści mogą Ci pomóc:
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.