Co robić samemu z zaburzeniem schizotypowym? Jestem zupełnie pod władzą tego zaburzenia a nie mam ob

4 odpowiedzi
Co robić samemu z zaburzeniem schizotypowym? Jestem zupełnie pod władzą tego zaburzenia a nie mam obecnie psychoterapii. Mam np. tak że czuję się jakby pewna konkretna osoba mnie obserwowała magicznie i czytała mi w myślach, przez to kompletnie nie potrafię robić wielu rzeczy ze strachu przed oceną, że mi coś nie wychodzi albo że się ośmieszę. Racjonalizacja pomaga jedynie troszkę, wciąż nie mogę się przemóc by robić rzeczy które mi nie wychodzą (a nie wychodzi mi mnóstwo rzeczy codziennych), logika mówi że coś takiego nie jest możliwe, ale zaburzenie swoje, że przecież są znaki którym nie da się zaprzeczyć i że przecież tak bardzo czuję się obserwowana, no nie da się tego zdusić racjonalizacją, wciąz czuję się niezręcznie i że nie mam wolności i prywatności... Czy ekspozycja to dobra droga? Że bym zrobiła coś co mi nie wychodzi mimo tego że ta osoba patrzy niby? I narazić się na to głębokie uczucie ośmieszenia i oceniania, bycia w centrum uwagi? Jak tylko o tym pomyślę, to mi się ciśnienie podnosi, a co dopiero jakbym to wykonała... A może to nie jest dobry sposób bez opieki psychoterapeuty? Są jakieś inne sposoby? Chcę sobie jakoś z tym radzić do czasu psychoterapii (pod koniec 2026)
Witam, jeżeli ma Pani gotowość na wykonywanie ekspozycji, zachowując może jakąś gradację, tj. zacząć od czegoś małego, to można ją wykonywać. Mam nadzieję, że jest Pani zaopiekowana również przez lekarza psychiatrę. Pozdrawiam.
Znajdź eksperta
mgr Weronika Zawadzka
Psycholog, Psychoterapeuta
Warszawa
Rozumiem, że oczekiwanie na rozpoczęcie terapii może być dla Pani bardzo trudne. Być może warto rozważyć przyspieszenie decyzji o kontakcie ze specjalistą. Im szybciej terapia się rozpocznie, tym szybciej będzie mogła Pani uzyskać potrzebne wsparcie.
Do tego czasu zachęcam do dalszego ćwiczenia racjonalizacji myśli. Dobrym sposobem jest zapisywanie pojawiających się myśli, a następnie wypisywanie argumentów za ich słusznością oraz przeciw nim. Na końcu warto dopisać wniosek z tej analizy.
Szczególnie ważne jest, aby to ćwiczenie wykonywać na piśmie, a nie tylko w myślach. Zapisanie treści pozwala zobaczyć je z dystansu, lepiej ocenić ich zasadność i dostrzec proporcje między argumentami :)
mgr Szymon Szymczonek
Psychoterapeuta, Psycholog
Warszawa
Dziękuję za podzielenie się swoim doświadczeniem. To, co Pani opisuje — poczucie bycia obserwowaną, przekonanie, że ktoś może znać Pani myśli, trudność z racjonalnym „przegadaniem” tych odczuć — może być bardzo obciążające i nie warto zostawać z tym samemu.

W tej sytuacji najważniejsze byłoby jak najszybsze skonsultowanie się z psychiatrą. To zaburzenie wymaga wsparcia farmakologicznego, które może znacząco zmniejszyć intensywność przeżyć i ułatwić późniejszą psychoterapię. Warto umówić się nawet prywatnie lub online — wielu psychiatrów przyjmuje z krótkim terminem.

Równolegle dobrze byłoby rozpocząć terapię poznawczo-behawioralną (CBT) lub terapię schematów — obie formy mają udowodnioną skuteczność w pracy z zaburzeniami z kręgu schizotypowego. Terapeuta pomoże Pani zrozumieć, skąd biorą się te przekonania i stopniowo uczyć się z nimi pracować, w bezpiecznych warunkach.

Na ten moment nie zalecałbym samodzielnych ekspozycji — mogą nasilić lęk lub poczucie zagrożenia, jeśli nie są prowadzone w odpowiednim tempie i pod opieką specjalisty. Lepiej skupić się teraz na redukcji stresu, regularnym rytmie dnia i dbaniu o sen, a trudniejsze ćwiczenia wprowadzać dopiero po uzyskaniu wsparcia terapeutycznego lub farmakologicznego.

Wszystkiego dobrego :)
mgr Tomasz Sawiński
Psychoterapeuta
Bielsko-Biała
Czasem umysł, próbując nas chronić, zaczyna tworzyć historie, które są bardzo przekonujące – tak przekonujące, że trudno je odróżnić od rzeczywistości. I wtedy pojawia się coś takiego jak „wewnętrzny obserwator”, który wydaje się być kimś z zewnątrz… ale działa wewnątrz.
Można to porównać do radia, które kiedyś złapało bardzo silny sygnał – i teraz, nawet gdy stacja już nie nadaje, odbiornik nadal szumi na tej częstotliwości.
To, co Pani opisuje – poczucie bycia obserwowaną, czytania myśli, „znaków” – jest właśnie takim sygnałem.
I bardzo ważne jest to, że Pani potrafi jednocześnie widzieć dwie rzeczy:
– jedna część mówi: „to niemożliwe”
– druga mówi: „ale czuję, że to prawda”
To oznacza, że kontakt z rzeczywistością jest zachowany – tylko emocjonalna część jest bardzo silna.
I teraz ważna rzecz:
próba „pokonania tego logiką” często nie działa, bo to doświadczenie nie jest logiczne – jest odczuwane w ciele i emocjach.
Zamiast walczyć z tym wprost, czasem skuteczniejsze jest coś bardziej pośredniego.
Wyobraźmy sobie, że nie próbuje Pani wyłączyć tego „radia”, tylko ściszyć je o jeden stopień.
Nie od razu robić rzeczy, które wywołują ogromny lęk.
Nie od razu pełna ekspozycja.
Tylko bardzo małe kroki.
Na przykład: – zrobić coś prostego, krótkiego, gdzie ryzyko „ośmieszenia” jest minimalne
– zauważyć: „czuję, że ktoś patrzy… i mimo to robię tę jedną małą rzecz”
– a potem wrócić do miejsca, gdzie czuje się Pani bezpieczniej
To trochę jak uczenie ciała nowego doświadczenia:
„mogę coś zrobić… i nic strasznego się nie dzieje”.
Ekspozycja może być pomocna, ale tylko wtedy, gdy jest stopniowa i bezpieczna.
Rzucenie się od razu w coś bardzo trudnego może nasilić lęk zamiast go zmniejszyć.
Jest jeszcze jedna rzecz, która bywa pomocna.
Zamiast pytać: „czy to prawda, że ktoś mnie obserwuje?”, można spróbować zauważyć:
„co się dzieje we mnie, kiedy pojawia się to uczucie?”
Czy to jest napięcie? wstyd? lęk przed oceną?
Bo czasem ta „postać obserwująca” jest jak uosobienie bardzo surowej części nas samych – tej, która ocenia, krytykuje, zawstydza.
I wtedy praca polega nie na walce z nią, tylko na uczeniu się innego sposobu bycia ze sobą.
Na koniec bardzo ważne:
to, że szuka Pani sposobów radzenia sobie i planuje terapię, jest ogromnie ważne.
A jeśli czuje Pani, że objawy się nasilają, warto rozważyć także konsultację psychiatryczną – czasem wsparcie farmakologiczne pomaga „wyciszyć radio”, żeby łatwiej było pracować psychologicznie.
Do czasu terapii najważniejsze są: – małe kroki zamiast dużych skoków,
– życzliwość wobec siebie zamiast walki,
– i przypominanie sobie: „to jest doświadczenie w moim umyśle, nie fakt zewnętrzny”.
Czasem zmiana zaczyna się nie od wyłączenia sygnału,
ale od odkrycia, że można żyć… nawet gdy on jeszcze przez chwilę szumi.

Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie

  • Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo.
  • Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle.
  • Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza.
  • Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą.
  • Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza.
  • Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków.

Ta wartość jest za krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków.


Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie
Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.