Z Panią Joanną odbyły się moje dwa spotkania, przy czym drugie tylko i wyłącznie dlatego, że naciskałam na kontynuację. Po wstępnej i, jak się po konsultacji z innymi specjalistami okazało, pobieżnej diagnozie, zostałam od razu skierowana do ośrodka leczenia uzależnień - Pani Skubiszewska podzieliła się ze mną informacją, że może poręczyć za ośrodek, ponieważ sama pomagała stworzyć funkcjonujący tam oddział. Mowa tu o Karan NZOZ Centrum Interwencji Kryzysowej. Nie byłam gotowa na udanie się do ośrodka, co werbalnie zostało przeze mnie zaznaczone w rozmowie. W odpowiedzi usłyszałam, że w moim przypadku jedynym skutecznym wyjściem jest jedynie ośrodek. Do ośrodka zamkniętego nie zostałam skierowana od razu tylko ze względu na "dobrą siatkę wsparcia". Usłyszałam także, że moje dalsze spotkania z p. Skubiszewską nie mają sensu, pomimo tego, że wyraziłam chęć uczestniczenia w terapii. Poszłam za radą p. Skubiszewskiej i wstrzymałam swoją edukację oraz pracę, by udać się do poleconego ośrodka, gdzie zostałam potraktowana w sposób, który zasługuje na osobny post. Odmówiłam przyjęcia, a cała ta sytuacja, zarówno sugerowanie że moja sytuacja jest na tyle beznadziejna, że p. Joanna nie podejmie się w ogóle próby leczenia, ponieważ takowa byłaby bezcelowa, sposób w jaki zostałam potraktowana w gabinecie oraz placówce, za którą poręczyła p. Skubiszewska, jak i świadomość tego, że wstrzymałam swoje życie po to, by uzyskać pomoc, a końcowo odbijałam się od niemal każdych drzwi, przyczyniły się do potężnego obniżenia nastroju, które w mojej kruchej sytuacji psychicznej, niestety utrzymywało się dość długo i przyniosło bardzo nieprzyjemne konsekwencje.
Dopiero, gdy ponownie poprosiłam o pomoc kogoś innego, co było w moim ówczesnym postrzeganiu ostatnią deską ratunku, wytłumaczono mi dobrze, w jaki sposób powinno wyglądać wysłanie kogoś do ośrodka. Wreszcie otrzymałam zarówno potrzebne mi wsparcie, adekwatną do sytuacji pomoc oraz dogłębną diagnozę, o które prosiłam jeszcze w gabinecie p. Skubiszewskiej. Terapię indywidualną kontynuuję do tej pory, a trzeźwość zachowuję już trzeci miesiąc - pomimo wątpliwości wyrażonych przez p. Skubiszewską, co do tego, że będę w stanie to zrobić.
Gdybym mogła, ubiegałabym się o zwrot pieniędzy wydanych na konsultację z p. Skubiszewską, chociaż one i tak nie zwróciłyby mi niczego ze strat, przede wszystkim psychicznych, które poniosłam w związku z sugestiami usłyszanymi w gabinecie.