Witam serdecznie. Kilka lat temu zmarł pewien artysta, którego twórczość była dla mnie ważna. Wted

Witam serdecznie. Kilka lat temu zmarł pewien artysta, którego twórczość była dla mnie ważna. Wtedy mnie to zszokowało bo nic nie wskazywało, że ten młody zdolny człowiek odejdzie, ale nie odczuwałam nic poza szokiem właśnie. Nagle ni z tego ni z owego w zeszłym tygodniu zaczęłam odczuwać jego brak, coś w rodzaju...nie wiem... Żałoby? Zaczęłam sobie przypominać jego twórczość, przesłuchałam wszystkie płyty, obejrzałam kilka koncertów... Z jednej strony przypomniały mi się "stare, dobre, beztroskie czasy ( jego twórczość była dla mnie na smutki i radości), z drugiej odczuwam straszną pustkę. Nie mogę, nie potrafię pogodzić się z tym, że jego już nie ma. Co jest ze mną nie tak? Po tylu latach odczuwać takie coś? Po człowieku, którego znałam wyłącznie z jego twórczości. Dodam, że artysta ten popełnił samobójstwo miesiąc po śmierci mojej mamy, a ja w momencie gdy już pierwszy szok opadł, przestałam całkowicie słuchać tego właśnie artysty. Jakby nie istniał. Jakbym się "obraziła" na niego? Nie wiem co mam o tym myśleć, od tygodnia męczę się, katuję wręcz uczuciem, które się pojawiło. Co robić, co to wgl jest? Nati

5 odpowiedzi


Dzień dobry Pani. Trudno jednoznacznie odnieść się do opisanej sytuacji. Moim zdaniem wielkie znaczenie ma którymi odstęp pomiędzy śmiercią mamy i tego artysty. Stawiam zatem hipotezę, że w przeszłości połączyły się w Pani umyśle obie te straty. Warto by się było przyjrzeć Pani żałobie po mamie i sprawdzić, czy przeszła ją pani prawidłowo. Idąc tym tropem, teraźniejszy powrót do myśli związanych z artystą, może być tak naprawdę emocjonalnym powrotem do żałoby po mamie. Myślę, że jest to raczej sprawa do pogłębionej konsultacji i przyjrzeniu się zarówno relacji ze zmarłą mamą, żałobą po niej oraz współczesnym wydarzeniom które wywołały ten „powrót”. Życzę Pani powodzenie w dociekaniach:-)

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Dzień dobry. Na wstępie potrzebuję zaznaczyć, że z podanego przez Panią opisu nie odnoszę wrażenia by z Panią "było coś nie tak". Natomiast wydaje mi się prawdopodobne, że te uczucia, którymi się Pani męczy i katuje to mogą być właśnie te uczucia, które teraz wracają, żeby rana po przeżytej utracie mogła się w pełni zabliźnić. Myślę też, że dalsza praca wewnętrzna/ze specjalistą mogłaby ułatwić ten proces. Pozdrawiam

mgr Michał Hajdyła

mgr Michał Hajdyła

psychoterapeuta

Gdańsk

Umów wizytę

Dzień dobry, to, co Pani opisuje, ma swoje psychologiczne uzasadnienie i nie świadczy o tym, że dzieje się z Panią coś nieprawidłowego. Można to rozumieć jako odroczoną reakcję żałoby – szczególnie że śmierć tego artysty zbiegła się w czasie ze stratą Pani mamy. W takich momentach psychika często „porządkuje” doświadczenia w sposób ochronny – najpierw zajmuje się tym, co najbardziej obciążające, a pozostałe emocje mogą zostać odsunięte i wrócić dopiero po czasie. To, co pojawia się teraz – poczucie pustki, powrót do jego twórczości, trudność z pogodzeniem się z jego odejściem – może być częścią szerszego procesu, w którym uruchamiają się również wspomnienia i emocje związane z tamtym okresem życia. Relacja z twórcą, nawet jeśli jednostronna, bywa znacząca – jego muzyka mogła towarzyszyć Pani w ważnych momentach, regulować emocje, dawać ukojenie. Dlatego powrót do niej może uruchamiać bardzo głębokie przeżycia. To, że dzieje się to dopiero teraz, nie jest niczym niezwykłym. Czasami dopiero po latach pojawia się przestrzeń, by pewne doświadczenia mogły zostać w pełni przeżyte i zrozumiane. Widzę w tym procesie coś ważnego i wartego uważnego przyjrzenia się – nie tylko na poziomie „dlaczego tak się dzieje”, ale też tego, co dokładnie Pani w sobie teraz przeżywa. W takiej sytuacji naturalnym krokiem jest rozmowa z psychologiem, do której serdecznie zapraszam – w spokojnej, bezpiecznej przestrzeni, gdzie można to uporządkować i nadać temu znaczenie. Z poważaniem, Kornelia Cichoń psycholożka


Dzień dobry, to, co Pani opisuje, nie musi oznaczać, że „jest z Panią coś nie tak”. Przeciwnie — może to być zrozumiała, choć trudna reakcja emocjonalna, która pojawiła się z opóźnieniem. Czasem żałoba, smutek czy poczucie straty nie uruchamiają się od razu. Zdarza się, że przez długi czas emocje są jakby odcięte, szczególnie gdy śmierć danej osoby zbiega się z inną bardzo bolesną stratą. To, że śmierć tego artysty nastąpiła krótko po śmierci Pani mamy, mogło sprawić, że te przeżycia w pewnym sensie „zostały zamrożone” albo odłożone. Unikanie jego twórczości mogło być wtedy formą ochrony przed bólem. Ważne jest też to, że można realnie przeżywać stratę osoby, której nie znało się osobiście. Twórczość artysty często towarzyszy ważnym okresom życia, pomaga regulować emocje, daje poczucie zrozumienia i bliskości. W takiej sytuacji strata dotyczy nie tylko samego człowieka, ale też tego, co był on dla nas symbolem: czasu, wspomnień, ukojenia, części własnej historii. To, co Pani teraz czuje, może być więc mieszaniną żałoby, powrotu dawnych emocji i uruchomienia bólu związanego także z innymi stratami. Nie trzeba z tym walczyć ani oceniać siebie. Pomocne może być raczej spokojne przyjrzenie się temu, co dokładnie Pani opłakuje: samego artystę, tamten etap życia, mamę, a może wszystko naraz. Jeśli ten stan bardzo Panią obciąża, utrzymuje się i trudno go Pani unieść samodzielnie, warto porozmawiać o tym z psychoterapeutą. Taki temat jest jak najbardziej ważny i zasługuje na potraktowanie z powagą. pozdrowienia Małgorzata Matusiak


Dzień dobry. Nie brzmi to tak, jakby było z Panią „coś nie tak". Brzmi raczej tak, jakby po latach otworzyło się uczucie, które wcześniej zostało zatrzymane albo przykryte. Można przeżywać żałobę nie tylko po osobach, które znało się osobiście. Czasem twórczość artysty staje się częścią naszej historii: towarzyszy smutkom, radościom, ważnym etapom życia, pomaga przetrwać trudne chwile. Wtedy śmierć takiej osoby może poruszyć coś bardzo osobistego, nawet jeśli relacja nie była bezpośrednia. Więź była realna, choć jednostronna. Nie musi Pani udowadniać, że wolno Pani tęsknić. W Pani opisie szczególnie ważne wydaje się to, że artysta zmarł miesiąc po śmierci Pani mamy. To mogły być dwie straty bardzo blisko siebie. Być może wtedy Pani psychika nie miała przestrzeni, żeby przeżyć wszystko naraz. Szok, odcięcie się od jego muzyki, „obrażenie się" na niego albo poczucie, jakby przestał istnieć, mogły być sposobem ochrony przed bólem, którego było wtedy za dużo. Czasem żałoba wraca nie dlatego, że dzieje się coś dziwnego, ale dlatego, że dopiero teraz pojawiła się możliwość, aby poczuć to, co kiedyś było zbyt trudne. Może coś w Pani poczuło się na tyle bezpiecznie, żeby teraz zapłakać. To, co Pani przeżywa, może nie być wyłącznie żałobą po artyście. Może być też żałobą po tamtym czasie, po mamie, po części siebie, która słuchała tej muzyki w „starych, dobrych czasach", po poczuciu beztroski, które już nie wróci w tej samej formie. Nie próbowałabym tego uczucia na siłę uciszać ani zawstydzać się nim. Raczej warto potraktować je jak informację: „coś ważnego we mnie zostało poruszone". Może Pani spróbować zapisać, za czym dokładnie Pani tęskni: za nim, za jego twórczością, za mamą, za dawną sobą, za czasem, w którym ta muzyka była obecna. Pomocne może być też nadanie temu doświadczeniu łagodnej formy: posłuchać jednej płyty świadomie, napisać list, którego nie trzeba nikomu wysyłać, zapalić świeczkę, zrobić krótkie pożegnanie albo pozwolić sobie powiedzieć: „to było dla mnie ważne i mam prawo to czuć". Warto jednak uważać, aby nie zamienić słuchania i oglądania materiałów w ciągłe rozdrapywanie rany. Jeśli czuje Pani, że to zaczyna Panią zalewać, dobrze jest dawkować kontakt z tą twórczością i wracać do prostych rzeczy, które osadzają w teraźniejszości: spacer, rozmowa z kimś życzliwym, regularny sen, jedzenie, spokojny oddech. Jeżeli to uczucie będzie się nasilało, będzie utrudniało codzienne funkcjonowanie albo mocno połączy się z bólem po śmierci mamy, warto porozmawiać z psychologiem lub psychoterapeutą. Nie dlatego, że Pani reakcja jest „nienormalna", ale dlatego, że dotyka ważnej straty i nie musi Pani przechodzić przez to sama. Nie musi Pani rozstrzygać, czy „ma prawo" tak czuć. Skoro to uczucie przyszło, to znaczy, że coś ważnego domaga się zauważenia. A Pani wrażliwość na tę stratę nie jest przesadą — jest śladem po czymś, co naprawdę miało dla Pani znaczenie. Serdecznie pozdrawiam.

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.