Witam serdecznie. Kilka lat temu zmarł pewien artysta, którego twórczość była dla mnie ważna. Wted

Witam serdecznie. Kilka lat temu zmarł pewien artysta, którego twórczość była dla mnie ważna. Wtedy mnie to zszokowało bo nic nie wskazywało, że ten młody zdolny człowiek odejdzie, ale nie odczuwałam nic poza szokiem właśnie. Nagle ni z tego ni z owego w zeszłym tygodniu zaczęłam odczuwać jego brak, coś w rodzaju...nie wiem... Żałoby? Zaczęłam sobie przypominać jego twórczość, przesłuchałam wszystkie płyty, obejrzałam kilka koncertów... Z jednej strony przypomniały mi się "stare, dobre, beztroskie czasy ( jego twórczość była dla mnie na smutki i radości), z drugiej odczuwam straszną pustkę. Nie mogę, nie potrafię pogodzić się z tym, że jego już nie ma. Co jest ze mną nie tak? Po tylu latach odczuwać takie coś? Po człowieku, którego znałam wyłącznie z jego twórczości. Dodam, że artysta ten popełnił samobójstwo miesiąc po śmierci mojej mamy, a ja w momencie gdy już pierwszy szok opadł, przestałam całkowicie słuchać tego właśnie artysty. Jakby nie istniał. Jakbym się "obraziła" na niego? Nie wiem co mam o tym myśleć, od tygodnia męczę się, katuję wręcz uczuciem, które się pojawiło. Co robić, co to wgl jest? Nati

9 odpowiedzi


Dzień dobry Pani. Trudno jednoznacznie odnieść się do opisanej sytuacji. Moim zdaniem wielkie znaczenie ma którymi odstęp pomiędzy śmiercią mamy i tego artysty. Stawiam zatem hipotezę, że w przeszłości połączyły się w Pani umyśle obie te straty. Warto by się było przyjrzeć Pani żałobie po mamie i sprawdzić, czy przeszła ją pani prawidłowo. Idąc tym tropem, teraźniejszy powrót do myśli związanych z artystą, może być tak naprawdę emocjonalnym powrotem do żałoby po mamie. Myślę, że jest to raczej sprawa do pogłębionej konsultacji i przyjrzeniu się zarówno relacji ze zmarłą mamą, żałobą po niej oraz współczesnym wydarzeniom które wywołały ten „powrót”. Życzę Pani powodzenie w dociekaniach:-)

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Dzień dobry. Na wstępie potrzebuję zaznaczyć, że z podanego przez Panią opisu nie odnoszę wrażenia by z Panią "było coś nie tak". Natomiast wydaje mi się prawdopodobne, że te uczucia, którymi się Pani męczy i katuje to mogą być właśnie te uczucia, które teraz wracają, żeby rana po przeżytej utracie mogła się w pełni zabliźnić. Myślę też, że dalsza praca wewnętrzna/ze specjalistą mogłaby ułatwić ten proces. Pozdrawiam

mgr Michał Hajdyła

mgr Michał Hajdyła

psychoterapeuta

Gdańsk

Umów wizytę

Dzień dobry, to, co Pani opisuje, ma swoje psychologiczne uzasadnienie i nie świadczy o tym, że dzieje się z Panią coś nieprawidłowego. Można to rozumieć jako odroczoną reakcję żałoby – szczególnie że śmierć tego artysty zbiegła się w czasie ze stratą Pani mamy. W takich momentach psychika często „porządkuje” doświadczenia w sposób ochronny – najpierw zajmuje się tym, co najbardziej obciążające, a pozostałe emocje mogą zostać odsunięte i wrócić dopiero po czasie. To, co pojawia się teraz – poczucie pustki, powrót do jego twórczości, trudność z pogodzeniem się z jego odejściem – może być częścią szerszego procesu, w którym uruchamiają się również wspomnienia i emocje związane z tamtym okresem życia. Relacja z twórcą, nawet jeśli jednostronna, bywa znacząca – jego muzyka mogła towarzyszyć Pani w ważnych momentach, regulować emocje, dawać ukojenie. Dlatego powrót do niej może uruchamiać bardzo głębokie przeżycia. To, że dzieje się to dopiero teraz, nie jest niczym niezwykłym. Czasami dopiero po latach pojawia się przestrzeń, by pewne doświadczenia mogły zostać w pełni przeżyte i zrozumiane. Widzę w tym procesie coś ważnego i wartego uważnego przyjrzenia się – nie tylko na poziomie „dlaczego tak się dzieje”, ale też tego, co dokładnie Pani w sobie teraz przeżywa. W takiej sytuacji naturalnym krokiem jest rozmowa z psychologiem, do której serdecznie zapraszam – w spokojnej, bezpiecznej przestrzeni, gdzie można to uporządkować i nadać temu znaczenie. Z poważaniem, Kornelia Cichoń psycholożka


Dzień dobry, to, co Pani opisuje, nie musi oznaczać, że „jest z Panią coś nie tak”. Przeciwnie — może to być zrozumiała, choć trudna reakcja emocjonalna, która pojawiła się z opóźnieniem. Czasem żałoba, smutek czy poczucie straty nie uruchamiają się od razu. Zdarza się, że przez długi czas emocje są jakby odcięte, szczególnie gdy śmierć danej osoby zbiega się z inną bardzo bolesną stratą. To, że śmierć tego artysty nastąpiła krótko po śmierci Pani mamy, mogło sprawić, że te przeżycia w pewnym sensie „zostały zamrożone” albo odłożone. Unikanie jego twórczości mogło być wtedy formą ochrony przed bólem. Ważne jest też to, że można realnie przeżywać stratę osoby, której nie znało się osobiście. Twórczość artysty często towarzyszy ważnym okresom życia, pomaga regulować emocje, daje poczucie zrozumienia i bliskości. W takiej sytuacji strata dotyczy nie tylko samego człowieka, ale też tego, co był on dla nas symbolem: czasu, wspomnień, ukojenia, części własnej historii. To, co Pani teraz czuje, może być więc mieszaniną żałoby, powrotu dawnych emocji i uruchomienia bólu związanego także z innymi stratami. Nie trzeba z tym walczyć ani oceniać siebie. Pomocne może być raczej spokojne przyjrzenie się temu, co dokładnie Pani opłakuje: samego artystę, tamten etap życia, mamę, a może wszystko naraz. Jeśli ten stan bardzo Panią obciąża, utrzymuje się i trudno go Pani unieść samodzielnie, warto porozmawiać o tym z psychoterapeutą. Taki temat jest jak najbardziej ważny i zasługuje na potraktowanie z powagą. pozdrowienia Małgorzata Matusiak


Dzień dobry. Nie brzmi to tak, jakby było z Panią „coś nie tak". Brzmi raczej tak, jakby po latach otworzyło się uczucie, które wcześniej zostało zatrzymane albo przykryte. Można przeżywać żałobę nie tylko po osobach, które znało się osobiście. Czasem twórczość artysty staje się częścią naszej historii: towarzyszy smutkom, radościom, ważnym etapom życia, pomaga przetrwać trudne chwile. Wtedy śmierć takiej osoby może poruszyć coś bardzo osobistego, nawet jeśli relacja nie była bezpośrednia. Więź była realna, choć jednostronna. Nie musi Pani udowadniać, że wolno Pani tęsknić. W Pani opisie szczególnie ważne wydaje się to, że artysta zmarł miesiąc po śmierci Pani mamy. To mogły być dwie straty bardzo blisko siebie. Być może wtedy Pani psychika nie miała przestrzeni, żeby przeżyć wszystko naraz. Szok, odcięcie się od jego muzyki, „obrażenie się" na niego albo poczucie, jakby przestał istnieć, mogły być sposobem ochrony przed bólem, którego było wtedy za dużo. Czasem żałoba wraca nie dlatego, że dzieje się coś dziwnego, ale dlatego, że dopiero teraz pojawiła się możliwość, aby poczuć to, co kiedyś było zbyt trudne. Może coś w Pani poczuło się na tyle bezpiecznie, żeby teraz zapłakać. To, co Pani przeżywa, może nie być wyłącznie żałobą po artyście. Może być też żałobą po tamtym czasie, po mamie, po części siebie, która słuchała tej muzyki w „starych, dobrych czasach", po poczuciu beztroski, które już nie wróci w tej samej formie. Nie próbowałabym tego uczucia na siłę uciszać ani zawstydzać się nim. Raczej warto potraktować je jak informację: „coś ważnego we mnie zostało poruszone". Może Pani spróbować zapisać, za czym dokładnie Pani tęskni: za nim, za jego twórczością, za mamą, za dawną sobą, za czasem, w którym ta muzyka była obecna. Pomocne może być też nadanie temu doświadczeniu łagodnej formy: posłuchać jednej płyty świadomie, napisać list, którego nie trzeba nikomu wysyłać, zapalić świeczkę, zrobić krótkie pożegnanie albo pozwolić sobie powiedzieć: „to było dla mnie ważne i mam prawo to czuć". Warto jednak uważać, aby nie zamienić słuchania i oglądania materiałów w ciągłe rozdrapywanie rany. Jeśli czuje Pani, że to zaczyna Panią zalewać, dobrze jest dawkować kontakt z tą twórczością i wracać do prostych rzeczy, które osadzają w teraźniejszości: spacer, rozmowa z kimś życzliwym, regularny sen, jedzenie, spokojny oddech. Jeżeli to uczucie będzie się nasilało, będzie utrudniało codzienne funkcjonowanie albo mocno połączy się z bólem po śmierci mamy, warto porozmawiać z psychologiem lub psychoterapeutą. Nie dlatego, że Pani reakcja jest „nienormalna", ale dlatego, że dotyka ważnej straty i nie musi Pani przechodzić przez to sama. Nie musi Pani rozstrzygać, czy „ma prawo" tak czuć. Skoro to uczucie przyszło, to znaczy, że coś ważnego domaga się zauważenia. A Pani wrażliwość na tę stratę nie jest przesadą — jest śladem po czymś, co naprawdę miało dla Pani znaczenie. Serdecznie pozdrawiam.


Dzień dobry, nie ma z Panią nic „nie tak”. To, co Pani opisuje, może być reakcją żałobną uruchomioną po czasie przez wspomnienia, muzykę i skojarzenia z okresem, w którym zmarła Pani mama. Ten artysta prawdopodobnie nie był dla Pani wyłącznie obcą osobą. Jego twórczość towarzyszyła Pani w ważnych momentach życia, regulowała emocje, przypominała o określonym czasie i była częścią Pani osobistej historii. Można odczuwać autentyczną stratę po śmierci osoby publicznej, której nie znało się osobiście. W psychologii mówi się o więzi i żałobie paraspołecznej. Intensywność takiej reakcji zależy nie tylko od realnego kontaktu z człowiekiem, ale również od znaczenia, jakie miał on w naszym życiu. Istotne jest również to, że artysta zmarł samobójczo zaledwie miesiąc po śmierci Pani mamy. Dwie nagłe i emocjonalnie obciążające informacje mogły się ze sobą połączyć. W tamtym czasie psychika mogła nie mieć przestrzeni na przeżywanie kolejnej straty. Całkowite zaprzestanie słuchania jego muzyki mogło być formą ochrony przed emocjami, które były wtedy zbyt silne. Nie musi to oznaczać świadomego „obrażenia się”. Bardziej prawdopodobne jest unikanie czegoś, co przypominało o śmierci, bólu i bezradności. To, że uczucia pojawiły się po kilku latach, również nie oznacza choroby. Żałoba nie przebiega według sztywnego harmonogramu ani kolejnych, uporządkowanych etapów. Wspomnienie, utwór, data, zmiana życiowa lub aktualne obciążenie mogą ponownie uruchomić emocje związane ze stratą. Możliwe więc, że opłakuje Pani teraz nie tylko artystę. Może Pani przeżywać jednocześnie: jego śmierć i utratę dalszej twórczości; śmierć mamy; własną przeszłość i czas, który już nie wróci; utratę poczucia beztroski, które kojarzy się z jego muzyką. Dlatego pustka może być znacznie większa, niż wynikałoby z samego faktu śmierci osoby publicznej. Nie musi Pani jednak przez wiele godzin słuchać wszystkich płyt i oglądać kolejnych koncertów, jeżeli czuje Pani, że zamiast pomagać, coraz bardziej się tym zalewa. Proszę spróbować dawkować kontakt z twórczością: wybrać jeden utwór, pozwolić sobie zauważyć emocje, a następnie wrócić do teraźniejszości - przejść się, zjeść coś, porozmawiać z bliską osobą, skupić uwagę na otoczeniu. Celem nie jest odcięcie uczuć, ale przeżywanie ich w ilości, którą jest Pani w stanie pomieścić. Może Pani również zapisać odpowiedzi na pytania: „Co dokładnie straciłam wraz z jego śmiercią?” „Z jakim okresem mojego życia wiąże się jego muzyka?” „Co z tego bólu dotyczy artysty, a co śmierci mojej mamy?” „Czego wtedy nie mogłam lub nie zdążyłam przeżyć?” Pomocny może być także symboliczny rytuał pożegnania: napisanie listu, stworzenie krótkiej playlisty ważnych utworów, zapalenie świecy lub zapisanie, co jego twórczość Pani dała. Jeżeli uczucia pozostają bardzo intensywne, uniemożliwiają sen lub codzienne funkcjonowanie, wyraźnie pogarszają nastrój albo otwierają nieprzeżytą żałobę po mamie, warto skonsultować się z psychologiem lub psychoterapeutą pracującym z żałobą i stratą. Nie dlatego, że Pani reakcja jest nienormalna, lecz dlatego, że prawdopodobnie dotyka kilku połączonych ze sobą strat.


Witam serdecznie To, co Pani opisuje, nie musi oznaczać, że dzieje się z Panią coś niepokojącego. Emocje związane ze stratą nie zawsze pojawiają się od razu i nie zawsze przebiegają w sposób, którego się spodziewamy. Szczególnie ważny wydaje mi się kontekst, o którym Pani wspomina — śmierć tego artysty nastąpiła zaledwie miesiąc po śmierci mamy. Możliwe, że w tamtym czasie była Pani przede wszystkim w silnym szoku i żałobie po mamie, a później w pewien sposób odsunęła Pani twórczość artysty, ponieważ była związana z bardzo trudnym okresem życia. To, że wtedy przestała Pani go słuchać, nie musi oznaczać „obrażenia się” na niego. Mogło być sposobem psychiki na odsunięcie od siebie czegoś, co było zbyt mocno związane z bólem. Po kilku latach mogło wydarzyć się coś, co ponownie uruchomiło te skojarzenia i emocje. Wraz z tęsknotą za jego twórczością mogły wrócić również wspomnienia związane z mamą, tamtym okresem życia, a także z Pani własną młodością czy poczuciem bezpieczeństwa, które kojarzy Pani z jego muzyką. Dlatego być może opłakuje Pani nie tylko samego artystę, ale również pewien fragment swojego życia, który bezpowrotnie minął. I tak — można przeżywać żałobę po osobie, której osobiście się nie znało. Relacja z artystą poprzez jego twórczość może być bardzo osobista i emocjonalna. To, że nie znali się Państwo osobiście, nie sprawia, że Pani przywiązanie czy poczucie straty są mniej prawdziwe. Proszę też nie zmuszać się teraz ani do słuchania jego muzyki, ani do jej unikania. Jeśli pojawiają się łzy, smutek czy tęsknota, można spróbować pozwolić im być, zamiast walczyć z nimi i zastanawiać się, czy „wolno” tak czuć po tylu latach. Emocje nie mają terminu ważności. Jeśli jednak to poczucie pustki jest bardzo intensywne, utrudnia Pani codzienne funkcjonowanie albo ma Pani wrażenie, że otworzyło coś znacznie większego niż sama tęsknota za twórczością artysty, warto porozmawiać o tym z psychologiem. Nie dlatego, że Pani reakcja jest „nienormalna”, ale dlatego, że może być to dobra okazja, aby spokojnie przyjrzeć się również żałobie po mamie i temu, co wydarzyło się wtedy, a być może nigdy nie zostało w pełni przeżyte.


Dzień dobry, nic z Panią nie jest „nie tak”. To, co Pani przeżywa, ma swoją logikę, choć z bliska może wydawać się niezrozumiałe. Żałoba po artyście, którego znaliśmy tylko z twórczości, jest prawdziwą żałobą. Jego muzyka towarzyszyła Pani w smutkach i radościach, była częścią Pani życia i historii. Tracąc go, straciła Pani także kawałek tamtego świata. To naturalne, że to boli. Ale w Pani wiadomości jest coś jeszcze, co wydaje mi się bardzo ważne. On odszedł zaledwie miesiąc po śmierci Pani mamy. W takiej sytuacji psychika często robi coś bardzo mądrego: gdy bólu jest za dużo naraz, część z niego „zamraża”, żeby dało się jakoś funkcjonować. To, że przestała Pani słuchać jego muzyki, mogło być właśnie taką ochroną. Jego piosenki mogły być zbyt mocno związane z czasem, kiedy mama jeszcze żyła, ze „starymi, beztroskimi czasami”, o których Pani pisze. Możliwe, że teraz, po latach, ten zamrożony smutek zaczyna topnieć. A to, co Pani czuje, to żałoba nie tylko po nim, ale też po mamie i po tamtej części Pani życia. Uczucie, że się Pani na niego „obraziła”, również jest zrozumiałe. Przy stracie przez samobójstwo bardzo często pojawia się złość, poczucie porzucenia, a nawet żal, że ktoś „wybrał” odejście. Te uczucia nie są złe ani niewdzięczne. Są częścią żałoby. Zamiast się katować, proszę spróbować dać temu uczuciu miejsce. Pomaga np. napisanie listu do niego, a może też do mamy, w którym może Pani powiedzieć wszystko, co zostało niewypowiedziane: wdzięczność, złość, tęsknotę. Pomaga też słuchanie jego muzyki wtedy, kiedy Pani tego chce, bez zmuszania się ani do słuchania, ani do unikania. I łagodność wobec siebie: żałoba nie ma terminu ważności i może wracać nawet po wielu latach. Jeśli ten smutek będzie stawał się coraz cięższy albo pojawią się myśli, że życie nie ma sensu, proszę nie zostawać z tym samej. Całodobowo można zadzwonić do Centrum Wsparcia, a w sytuacji nagłej pod 112. Przez wiele lat pracowałam z osobami w żałobie i wiem, jak bardzo pomaga przejście przez nią z kimś, kto towarzyszy z uważnością. Jeśli poczuje Pani taką potrzebę, serdecznie zapraszam na konsultację. Pracuję online, więc możemy spotkać się w dogodnym czasie, w komforcie Pani domu. Możemy razem zatrzymać się zarówno przy tej stracie, jak i przy stracie mamy, w Pani tempie. Bez żadnych zobowiązań. Ciepło pozdrawiam, mgr Antonina Panek, psycholożka i hipnoterapeutka


Dzień dobry, Nati. Jako psycholożka powiedziałabym, że w tym, co Pani opisuje, nie widzę nic „nienormalnego”. To może być opóźniona żałoba albo żałoba, która przez lata była połączona z inną, znacznie większą stratą — śmiercią mamy. To, że artysta zmarł miesiąc po Pani mamie, jest bardzo ważnym szczegółem. Możliwe, że wtedy psychika po prostu nie miała już przestrzeni na przeżywanie kolejnej straty. Śmierć mamy była czymś bezpośrednim, ogromnym i realnym, a śmierć artysty mogła zostać „odłożona na później”. Czasem człowiek nieświadomie odcina się od rzeczy, które mogłyby uruchomić za dużo emocji naraz. To mogłoby tłumaczyć, dlaczego całkowicie przestała go Pani słuchać. To „obrażenie się” również może być formą reakcji żałobnej. Złość na osobę, która odeszła, zwłaszcza samobójczo, jest czymś, co może pojawić się nawet wtedy, kiedy tej osoby nie znało się osobiście. Można jednocześnie tęsknić, czuć żal, złość, pustkę i niezrozumienie. I jeszcze jedna ważna rzecz: więź z artystą może być realna emocjonalnie, mimo że nie było relacji osobistej. Jeśli jego muzyka towarzyszyła Pani przez lata, była związana z ważnymi okresami życia, pomagała w smutku i radości, to jego twórczość mogła pełnić funkcję bardzo osobistego „towarzysza”. Pani nie opłakuje wyłącznie człowieka. Być może opłakuje Pani również część własnego życia, dawną siebie, tamten czas, poczucie bezpieczeństwa i beztroski, z którymi ta muzyka była związana. Dlatego teraz, kiedy wróciła Pani do jego płyt i koncertów, mogła otworzyć się nie tylko żałoba po nim, ale też wspomnienia związane z mamą i całym tamtym okresem. To może tłumaczyć intensywność obecnych emocji. Nie próbowałabym teraz tego uczucia „wyłączyć”. Im bardziej człowiek walczy z żałobą i mówi sobie „to bez sensu, przecież go nie znałam”, tym bardziej dochodzi jeszcze wstyd i lęk przed własnymi emocjami. Proponowałabym raczej: - pozwolić sobie słuchać muzyki, ale nie całymi godzinami bez przerwy, jeśli czuje Pani, że zaczyna się „katować”; - zapisać, czego dokładnie Pani brakuje — jego samego, muzyki, tamtych czasów, mamy, dawnej siebie; - napisać list, którego oczywiście nie trzeba nikomu wysyłać: do niego, do mamy albo do siebie z tamtego okresu; - obserwować, czy emocje stopniowo falują i słabną, czy raczej narastają z dnia na dzień; - zadbać o zwykłą codzienność: sen, jedzenie, ruch, kontakt z ludźmi. Jeśli ten stan utrzymuje się dłużej, bardzo mocno zaburza funkcjonowanie, uruchamia intensywne poczucie winy, beznadziei albo wracają również nieprzepracowane emocje po śmierci mamy, wtedy konsultacja psychologiczna byłaby dobrym krokiem. Nie dlatego, że Pani reakcja jest „dziwna”, ale dlatego, że może to być moment, kiedy starsza żałoba wreszcie domaga się przeżycia. W zespole EMITBERG możemy pomóc właśnie w pracy z żałobą, stratą i emocjami, które pojawiają się po wielu latach. Czasem żałoba nie przychodzi wtedy, kiedy „powinna”. Przychodzi wtedy, kiedy psychika ma wreszcie wystarczająco dużo przestrzeni, żeby ją poczuć.

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.