Witam, mam pewien problem i kompletnie nie wiem co robić. Zaczęłam sie spotykac z pewnym facetem, ba

Witam, mam pewien problem i kompletnie nie wiem co robić. Zaczęłam sie spotykac z pewnym facetem, bardzo mi sie podoba jednak on ma problemy bo ma depresje. Nie chce związku bo ostatnio zerwal z dziewczyną ale chciałby sie spotykac ze byc moze to sie zmieni. Jednak wiem ze ta depresja go dobija bo dużo pije alkoholu. Nie ma chęci do życia. Wszyscy próbują mu jakos pomoc ale on nie chce mowi ze musi sam. Nie wiem co mam robic.

8 odpowiedzi


Brzmi to tak, jakby znalazła się Pani w bardzo wymagającej sytuacji, łączącej silne uczucia z troską o kogoś przeżywającego poważny kryzys. Warto pamiętać, że depresja i nadużywanie alkoholu to problemy, których nie da się „uleczyć” samą obecnością — on potrzebuje profesjonalnego wsparcia i decyzja o podjęciu leczenia musi wyjść od niego. Jednocześnie ważne jest, aby dbała Pani o swoje granice i emocje, bo wchodzenie w relację z osobą w tak trudnym momencie może być dla Pani obciążające. Może Pani okazywać mu życzliwość i zachęcać do szukania pomocy, ale nie powinna Pani brać odpowiedzialności za jego stan — ma Pani prawo zadbać również o siebie.

Szukasz psychologa?

Pierwsza sesja wprowadzająca za darmo z Terapia by ZnanyLekarz

Wypełnij formularz
Znajdź eksperta

Dzień dobry, Sytuacja, w której się znalazłaś, jest niezwykle obciążająca emocjonalnie i wymaga od Ciebie bardzo trzeźwego spojrzenia na rzeczywistość, która niestety jest znacznie trudniejsza, niż może się wydawać przez pryzmat rodzącego się uczucia. Zakochałaś się w potencjale tego człowieka - w tym, jaki mógłby być, gdyby był zdrowy - ale musisz zmierzyć się z tym, jaki jest tu i teraz, a obraz ten jest bardzo niepokojący z klinicznego punktu widzenia. Mamy tu do czynienia z niezwykle niebezpieczną mieszanką, czyli nieleczoną depresją połączoną z nadużywaniem alkoholu. Alkohol jest depresantem - choć chwilowo przynosi ulgę i znieczulenie, długofalowo dramatycznie pogłębia stany depresyjne, zaburza chemię mózgu i osłabia wolę walki, co tworzy błędne koło, z którego bardzo trudno wyjść samodzielnie. Jego deklaracja, że "musi poradzić sobie sam" jest objawem choroby i mechanizmem obronnym - to tak, jakby ktoś ze złamaną nogą odmawiał gipsu, twierdząc, że sam ją "rozchodzi". To, co możesz zrobić w tej sytuacji, to przede wszystkim zadbać o własne granice i bezpieczeństwo psychiczne - zamiast czekać na zmianę, która może nie nadejść, warto postawić sprawę jasno. Możesz mu powiedzieć, że bardzo Ci na nim zależy i widzisz w nim wartościowego człowieka, ale nie możesz angażować się w relację z kimś, kto systematycznie się niszczy i odrzuca pomoc. Jeśli jednak zdecydujesz się trwać przy nim bez widocznych zmian z jego strony, musisz liczyć się z tym, że ta relacja będzie polegała na Twoim ciągłym dawaniu i jego niemożności brania, co ostatecznie może wyciągnąć energię życiową również z Ciebie.


Dziękuję za podzielenie się własnymi przeżyciami. To naturalne, że czujesz się zagubiona w tej sytuacji, bo wygląda na to, że to dla Ciebie bardzo trudne. To, że martwisz się o niego i chcesz mu pomóc, pokazuje Twoją empatię, ale widzę też, że zaczynasz przejmować odpowiedzialność za jego życie i decyzje. To jest bardzo obciążające, szczególnie gdy zmaga się z depresją, piciem i brakiem motywacji do szukania pomocy. Pamiętaj proszę, że nie możesz nikogo uratować ani naprawić jego problemów. To, że on nie chce teraz zmiany, oznacza, że relacja romantyczna w tym momencie byłaby dla Ciebie emocjonalnie ryzykowna. Psychologicznie rzecz ujmując, istotne jest, żebyś zadbała o własne granice i bezpieczeństwo emocjonalne. Zachęcam do utrzymywania kontaktu w sposób, który jest dla Ciebie bezpieczny, jasno określając, czego nie możesz brać na siebie- odpowiedzialności za jego stan ani decyzje. Może warto w tym czasie zastanowić się nad tym, czego Ty potrzebujesz w relacji i czego Ty chcesz, niezależnie od jego problemów. Wsparcie, które możesz mu dać , powinno być oparte na trosce, ale nie kosztem Twojego zdrowia emocjonalnego. Rozważ też proszę, jeśli uczucia będą przytłaczające, rozmowę z kimś bliskim, bądź terapeutą, żeby nie zostawać z uczuciami samej. Pozdrawiam serdecznie!


Brzmi to tak, jakbyś znalazła się w miejscu, w którym Twoje uczucia i chęć bliskości stykają się z bardzo poważnym kryzysem, jaki przechodzi ten mężczyzna, i to naturalne, że czujesz zagubienie. W relacji z kimś, kto ma depresję, dużo pije i nie ma siły do życia, bardzo łatwo jest wejść w rolę ratowania, ale to zwykle prowadzi do wyczerpania, poczucia bezradności i pogubienia się we własnych granicach. Jego słowa, że „musi sam”, mogą być próbą radzenia sobie po swojemu, ale też sygnałem, że on nie jest w stanie dać komuś stabilnej relacji, dopóki sam nie dostanie profesjonalnej pomocy. Z Twojej perspektywy ważne jest, byś pamiętała, że wspieranie kogoś nie oznacza brania odpowiedzialności za jego zdrowienie. Możesz być życzliwa, obecna i empatyczna, ale nie jesteś w stanie zastąpić mu terapii ani decyzji, których on sam nie chce podjąć. Jeżeli on nadużywa alkoholu i mówi o braku chęci do życia, to jest to sytuacja, która wymaga kontaktu ze specjalistą. Daj sobie prawo, by chronić własne granice: jasno określić, że chętnie będziesz go wspierać, jeśli on będzie gotowy szukać leczenia, ale nie możesz być jedyną osobą podtrzymującą go emocjonalnie, zwłaszcza gdy on sam nie podejmuje kroków ku poprawie. To zdrowa troska o siebie, która paradoksalnie jest też jedyną formą pomocy dla niego. Jeśli chcesz zapraszam na konsultacje, porozmawiamy o tym jak takie granice postawić, żebyś czuła się przy tym bezpiecznie.


Przede wszystkim proszę zadbać o siebie i o swoje potrzeby. Samopoświęcanie się w relacji nie gwarantuje pomocy drugiej osobie. Jeżeli osoba ma problemy z alkoholem oraz z depresją, to tylko ona sama może to zmienić w terapii własnej. Pozdrawiam :)

mgr Mateusz Chmiel

mgr Mateusz Chmiel

psychoterapeuta

Warszawa

Umów wizytę

Dzień dobry Pani. Być może zabrzmi to brutalnie, jednak do czasu aż sam zainteresowany nie podejmie decyzji o tym, że che wyjść-jak Pani to ujęła-z depresji i nadużywania alkoholu, to nie wiele można zrobić. Nie ma Pani wpływu na tego mężczyznę, natomaista ma Pani wplyw na siebie. Warto zatem zadać sobie dwa pytania; dlaczego jest Pani w takiej relacji oraz czy chce pani w niej być? Z definicji taka relacja jest trudna, wyczerpująca i przysparzająca wiele bólu. Pozostawanie w niej jest wielkim poświęceniem i cierpieniem, z czego dobrze jest zdawać sobie sprawę. Warto się głęboko zastanowić, a najlepiej udać na konsultacje do psychologa, który pomoże obiektywnie odpowiedzieć na te pytania. Nie ma znaczenia, jaka Pani podejmie decyzję, ważne jest żeby była podjęta świadomie. Pozdrawiam i życzę szczerych odpowiedzi.


To bardzo trudna sytuacja, zwłaszcza gdy ktoś, kto się Pani podoba, wyraźnie cierpi. Może Pani okazać mu życzliwość, wysłuchać go i powiedzieć wprost, że martwi się Pani o jego stan. Nie może Pani jednak wyleczyć jego depresji ani sprawić, żeby przestał pić, jeśli sam nie zdecyduje się przyjąć pomocy. To nie jest Pani odpowiedzialność. Warto powiedzieć spokojnie: „Widzę, że jest ci bardzo ciężko. Zależy mi na tobie, ale alkohol i mówienie o braku chęci do życia naprawdę mnie niepokoją. Chciałabym, żebyś porozmawiał z psychiatrą lub terapeutą”. Nie trzeba go przekonywać godzinami ani stawać się jego jedynym wsparciem. Jeśli mówi, że chce umrzeć, ma zamiar zrobić sobie krzywdę, żegna się, nadużywa alkoholu lub jego stan nagle się pogarsza, proszę potraktować to poważnie. W takiej chwili należy skontaktować się z kimś z jego bliskich i szukać pilnej pomocy medycznej. Nie należy obiecywać zachowania tego w tajemnicy. Ważne jest też zadbanie o siebie. Rozstanie po poprzedniej relacji, depresja i picie alkoholu mogą sprawić, że on nie jest teraz gotowy na stabilny związek. Nie warto wchodzić w relację z nadzieją, że uczucie lub cierpliwość Pani go zmienią. Ma Pani prawo postawić granicę i powiedzieć, że nie chce spotykać się w sytuacji, która Panią rani lub budzi lęk.


Dzień dobry. Jako psycholożka powiedziałabym, że w tej sytuacji najważniejsze jest rozdzielenie dwóch rzeczy: Pani uczuć do niego oraz jego problemów psychicznych i alkoholowych. Może się Pani bardzo podobać, może być Pani dla niego ważna, ale nie jest Pani w stanie „wyciągnąć go” z depresji własną obecnością. To, że on mówi „muszę poradzić sobie sam”, przy jednoczesnym nasilonym piciu alkoholu i braku chęci do życia, nie jest dobrym znakiem. Alkohol bardzo często pogłębia obniżenie nastroju, zwiększa impulsywność i może obniżać kontrolę nad zachowaniem. Dlatego tego elementu nie traktowałabym jako czegoś pobocznego. Najważniejsze pytanie brzmi teraz: co dokładnie oznacza „nie ma chęci do życia”? Jeśli mówi rzeczy typu „nie chcę żyć”, „lepiej byłoby mnie nie było”, „wszystko jedno co się ze mną stanie”, trzeba zapytać go wprost: czy myśli o samobójstwie, czy ma konkretny plan, czy coś przygotował, czy ma dostęp do środków, którymi mógłby sobie zrobić krzywdę, i czy boi się, że może stracić kontrolę. Pytanie o samobójstwo nie „podsuwa pomysłu” — pomaga ocenić zagrożenie. Jeżeli ma plan, zamiar, przygotowania albo jest mocno nietrzeźwy i mówi o śmierci, nie zostawiałabym go samego i nie próbowałabym prowadzić z nim wielogodzinnej rozmowy terapeutycznej. Potrzebna jest pilna pomoc psychiatryczna lub medyczna. Można włączyć zaufaną osobę z jego otoczenia i pomóc mu dotrzeć do izby przyjęć psychiatrycznej lub SOR-u. Jeżeli nie ma bezpośredniego zagrożenia, warto powiedzieć mu spokojnie: „Bardzo mi na Tobie zależy, ale widzę, że źle się czujesz i dużo pijesz. Nie umiem być dla Ciebie terapeutą. Chcę Cię wspierać, ale potrzebujesz profesjonalnej pomocy.” I na tym postawić granicę. Bardzo uważałabym też na układ: „nie chcę związku, ale spotykajmy się, może kiedyś się zmieni”. To może być dla Pani emocjonalnie bardzo kosztowne. On może rzeczywiście nie mieć teraz zasobów na związek. Depresja może wpływać na zdolność do bliskości, podejmowania decyzji i zaangażowania, ale nie oznacza to, że Pani ma czekać bezterminowo, aż będzie gotowy. Proszę sobie zadać trzy pytania: czy ta relacja daje mi coś dobrego już teraz, czy głównie mnie niepokoi? Czy spotykam się z nim dlatego, że chcę, czy dlatego, że boję się, co się z nim stanie, jeśli się wycofam? Czy zaczynam czuć się odpowiedzialna za jego picie, nastrój i życie? Jeżeli zaczyna Pani pełnić rolę ratowniczki, bardzo łatwo stracić granicę między wspieraniem kogoś a przejmowaniem za niego odpowiedzialności. Może Pani pomóc mu umówić pierwszą wizytę, znaleźć psychiatrę, pójść z nim, jeśli sam tego chce, albo zaproponować konsultację dotyczącą alkoholu. Ale decyzję o leczeniu musi ostatecznie podjąć on. Jeżeli pije codziennie lub bardzo dużo i po przerwie pojawiają się drżenia, poty, silny niepokój, bezsenność albo inne objawy odstawienne, nie powinien sam gwałtownie odstawiać alkoholu bez oceny medycznej. W ZESPOLE EMITBERG pracujemy z depresją, kryzysami emocjonalnymi, problemowym używaniem alkoholu, współuzależnieniem i sytuacjami, w których bliska osoba nie chce przyjąć pomocy. Prowadzimy konsultacje stacjonarne i online. Jako psycholożka pomogłabym także Pani ustalić, gdzie kończy się zdrowe wsparcie, a zaczyna odpowiedzialność, której nie powinna Pani na siebie brać. Na Instagramie EMITBERG będziemy również omawiać tematy dotyczące depresji u partnera, alkoholu jako sposobu radzenia sobie z emocjami, myśli samobójczych oraz roli osoby bliskiej w kryzysie. Najważniejsze: może Pani być obok niego, ale nie może Pani być jego leczeniem. Jeżeli naprawdę „nie chce mu się żyć”, priorytetem nie jest teraz decyzja o związku, tylko ocena bezpieczeństwa i profesjonalna pomoc.

Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie

  • • Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo.

  • • Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle.

  • • Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza.

  • • Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą.

  • • Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza.

  • • Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków.


Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie
Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie.

Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.