Około 2 lat temu zdradziłem żonę pod mocnym wpływem alkoholu z nieznajomą podczas wyjazdu. Wygrała m
Około 2 lat temu zdradziłem żonę pod mocnym wpływem alkoholu z nieznajomą podczas wyjazdu. Wygrała moja chwilowa żądza nad wiernością. W naszym związku żona rzadko inicjuje seks, mówi że jest aseksualna, ja natomiast bardzo go potrzebuje, wtedy tez go brakowało. Nie szukam w niej winy, wiem że mój popęd w połączeniu z alkoholem zaprowadził mnie do tego miejsca. Od tamtego czasu co jakiś czas wracają do mnie silne wyrzuty sumienia, chciałbym jej wyznać prawdę, mam wrażenie, że bez wyznania nasze małżeństwo jest brudne, nieszczere. Nie mogę przestać o tym myśleć. Od tamtego czasu przestałem nadużywać alkoholu i dopuszczać do jakichkolwiek sytuacji "zagrożenia. Staram się nie zwracać uwagi na inne kobiety i spędzam więcej czasu z żoną, przestałem oglądać również pornografię, która mnie zatruwała. Bardzo kocham moją żonę, a ona mnie, mamy dwójkę małych dzieci , razem prowadzimy firmę. Wiem, że jeśli wyznam jej prawdę to nasze małżeństwo legnie w gruzach, bardzo osłabi to jej wrażliwą psychikę, może się załamać i skończy się rozwodem. Dzieci będą cierpiały i cała nasza rodzina. Nie wiem jak poradzić sobie z wyrzutami sumienia. Chciałbym się oczyścić i być szczerym, ale poprostu nie mogę i nie wiem co z tym zrobić. Dochodzi do tego aspekt wiary, jestem katolikiem i boje się potępienia za to co zrobiłem.
7 odpowiedzi
Dziękuję za podzielenie się swoim doświadczeniem. To, co Pan opisuje, pokazuje dużą świadomość, skruchę i potrzebę zrozumienia siebie. Wyrzuty sumienia, które Pan odczuwa, są naturalną konsekwencją tego, co się wydarzyło, zwłaszcza gdy wartości takie jak wierność i szczerość są dla Pana bardzo ważne. Warto rozważyć rozmowę z psychologiem lub terapeutą — taka rozmowa może pomóc poradzić sobie z poczuciem winy, zrozumieć jego źródło i zastanowić się, jak dalej funkcjonować w zgodzie ze sobą, nie niszcząc przy tym relacji, która jest dla Pana ważna. Czasem to właśnie praca nad sobą i zrozumienie emocji pozwala odzyskać spokój i zbudować głębszą uczciwość wobec siebie i partnerki. Wszystkiego dobrego :)
Dzień dobry :) Przede wszystkim gratuluję szczerości wobec siebie i otwartości. Może pan poradzić sobie z wyrzutami sumienia, jest to do przezwyciężenia. Zapraszam na bezpłatną konsultację do mnie on line lub stacjonarnie. Robert Turek Psycholog Gdańsk
Dziękuję Ci, że podzieliłeś się ze mną tak trudną i intymną częścią swojej historii. Widzę, jak wiele w Tobie refleksji, skruchy i potrzeby zrozumienia tego, co się wydarzyło. To, że dziś potrafisz o tym mówić w sposób tak szczery, świadczy o dużej dojrzałości emocjonalnej i moralnej. Twoje wyrzuty sumienia są naturalnym odruchem serca, które nie jest obojętne. Widać, że to wydarzenie było dla Ciebie punktem zwrotnym – przestałeś uciekać w alkohol, w pornografię, w rozproszenie. Zamiast tego próbujesz być obecny, bliski i prawdziwy. To bardzo ważny krok ku autentycznej zmianie, nawet jeśli wciąż towarzyszy Ci ból. Warto, żebyś wiedział, że skrucha nie zawsze musi oznaczać wyznanie, jeśli miałoby ono zniszczyć coś, co dziś budujesz z miłością i odpowiedzialnością. Czasem wyznanie staje się aktem przeniesienia ciężaru z siebie na drugą osobę, która nie jest gotowa go unieść. Być może dziś Twoim zadaniem nie jest „oczyścić się przez słowa”, ale „przemieniać winę w miłość” – każdego dnia, poprzez troskę, obecność, wierność i pokorę. Jeśli nosisz w sobie głęboki żal i potrzebę duchowego pojednania – możesz to zrobić w przestrzeni sakramentu spowiedzi, który w wierze katolickiej ma wymiar uzdrawiający i pozwala na prawdziwe przebaczenie. Z punktu widzenia psychoterapii – możesz też pracować nad przyjęciem faktu, że nawet człowiek, który popełnił błąd, zasługuje na szansę i na wewnętrzny pokój. Nie jesteś już tą samą osobą, która wtedy uległa impulsowi. Jesteś kimś, kto uczy się odpowiedzialności, bliskości i szacunku – dla siebie, dla żony, dla życia, które razem tworzycie. Zamiast więc dążyć do spowiedzi wobec żony z potrzeby ulgi, spróbuj potraktować swoje poczucie winy jako przypomnienie, by kochać mądrzej, z większą uważnością i pokorą. Bo właśnie z tej pokory rodzi się prawdziwe odkupienie.
To, że Pan o tym pisze, szuka pomocy i nie chowa się za wymówkami, jest bardzo dużym krokiem. Widzę, że jest w Panu gotowość, by nie tylko zrozumieć siebie, ale też naprawdę coś zmienić. Dziś może Pan czuć się rozdarty między pragnieniem szczerości a lękiem przed konsekwencjami prawdy. Ale proszę pamiętać, ż nie musi Pan podejmować tej decyzji sam, w chaosie myśli i emocji. Konsultacja psychologiczna 1:1 może być dla Pana mostem. Mostem między tym, co dziś czuje (ciężarem winy, wewnętrznym niepokojem i lękiem) a tym, czego naprawdę Pan potrzebuje: spokojem, jasnością, uczciwością wobec siebie i przyszłością, z którą będzie można żyć bez tego bólu. Jeśli czuje Pan, że to czas, by zrobić pierwszy krok ku wewnętrznemu uwolnieniu to szczerze zapraszam na konsultacje online. Trzymam za Pana kciuki, pozdrawiam serdecznie :)
Dzień dobry Co do tego czy powiedzie o tym żonie czy nie to musi Pan zdecydować sam bo raczej nikt Panu nie powie jak powinien Pan postąpić. Warto się udać do psychologa i tam to z siebie wyrzucić, żeby oczyścić umysł i mieć przestrzeń na podjęcie decyzji bo na razie to męczy się Pan z tym 2 lata i z tego co zrozumiałem to te myśli nie ustępują. Jeśli natomiast chodzi o kwestie religii to myślę, że Bóg Pana nie potępia to po co to robić samemu. Cezary Szadkowski
Dzień dobry. Jako psycholożka powiedziałabym, że przeżywa Pan bardzo silny konflikt między poczuciem winy, potrzebą uczciwości i lękiem przed konsekwencjami prawdy. I rzeczywiście nie ma tu prostego rozwiązania, które będzie bezbolesne. Najpierw jedna ważna rzecz: dobrze, że nie obarcza Pan żony odpowiedzialnością za zdradę. Niedopasowanie seksualne może być realnym problemem w małżeństwie, ale nie powoduje zdrady i jej nie usprawiedliwia. Podobnie alkohol może obniżać kontrolę i zwiększać impulsywność, ale nie odbiera odpowiedzialności za zachowanie. Jednocześnie widzę, że po tym wydarzeniu realnie zmienił Pan wiele rzeczy: ograniczył alkohol, przestał dopuszczać do ryzykownych sytuacji, odstawił pornografię, bardziej angażuje się Pan w relację. To są ważne działania naprawcze. Nie cofają zdrady, ale pokazują, że nie pozostał Pan obojętny wobec tego, co zrobił. Czy powiedzieć żonie? Nie chciałabym powiedzieć Panu ani „koniecznie wyznaj”, ani „nigdy jej nie mów”. To jest decyzja o bardzo dużych konsekwencjach i dobrze byłoby podjąć ją nie w szczycie poczucia winy, ale po spokojnym przepracowaniu motywacji i możliwych skutków. Warto zadać sobie kilka pytań: - Czy chcę jej powiedzieć głównie po to, żeby samemu poczuć ulgę? - Czy potrafię przyjąć, że ona po poznaniu prawdy może się złościć, wycofać, zadawać pytania albo nawet zdecydować o rozstaniu? - Czy jestem gotowy nie tłumaczyć zdrady brakiem seksu? - Czy zatajenie zaczyna sprawiać, że emocjonalnie oddalam się od żony albo funkcjonuję wobec niej nienaturalnie? - Czy było jakiekolwiek ryzyko zdrowotne związane z kontaktem seksualnym i czy zostało ono medycznie wykluczone? - Czy gdybym był na miejscu żony, uważałbym, że mam prawo znać tę informację przed podejmowaniem ważnych decyzji o małżeństwie? To ostatnie pytanie jest szczególnie istotne. Proszę uważać na myśl: „jeśli jej powiem, na pewno wszystko się rozpadnie” To może się wydarzyć, ale nie wie Pan tego na pewno. Może być szok, ogromny gniew, czasowa separacja, utrata zaufania. Może też być bardzo trudny proces odbudowy relacji. Różne pary reagują różnie. Podobnie zdanie: „Nie mogę jej powiedzieć, bo ona się załamie” może być częściowo troską o żonę, ale czasami staje się również sposobem na uniknięcie konsekwencji własnego czynu. Nie mówię, że tak jest u Pana. Właśnie dlatego warto to omówić z kimś niezależnym. Nie podejmowałabym decyzji o wyznaniu wyłącznie po to, żeby się „oczyścić” Bo wtedy istnieje ryzyko, że Pan oddaje żonie cały ciężar informacji po to, żeby zmniejszyć własne napięcie. Jeżeli zdecyduje się Pan powiedzieć, to powinno temu towarzyszyć raczej: „Masz prawo być zła i masz prawo zdecydować, co z tym zrobisz. Nie oczekuję natychmiastowego wybaczenia. Chcę wziąć odpowiedzialność.” A nie: „Powiedziałem, więc teraz wybaczmy sobie i zacznijmy od nowa.” Ale pozostawienie tajemnicy też ma swoją cenę Jeżeli przez kolejne lata będzie Pan żył z ciągłym: „gdyby tylko wiedziała…” to może pojawić się coraz większy dystans, kompulsywne rozmyślanie, potrzeba „odpokutowania”, przesadna kontrola siebie albo ciągłe sprawdzanie, czy nadal zasługuje Pan na jej miłość. Wtedy problemem nie jest już tylko wydarzenie sprzed dwóch lat, ale życie w stałym rozdarciu pomiędzy bliskością i tajemnicą. Dlatego zacząłabym od indywidualnej psychoterapii Nie po to, żeby terapeuta powiedział Panu: „Proszę powiedzieć” albo „proszę nie mówić”. Tylko żeby przepracować: poczucie winy, odpowiedzialność, lęk przed konsekwencjami, potrzebę samoukarania, motywację do wyznania oraz to, jak wygląda Państwa małżeństwo poza tą zdradą. Bardzo ważny jest również temat różnicy potrzeb seksualnych. Jeśli żona określa się jako aseksualna, a dla Pana seks jest bardzo ważny, to wymaga osobnej, uczciwej rozmowy o kompatybilności, bliskości i granicach. Ten problem nie zniknie tylko dlatego, że Pan od dwóch lat jest wyjątkowo ostrożny. A kwestia wiary? Tu oddzieliłabym dwa porządki. Psycholog może pracować z poczuciem winy, wstydem, odpowiedzialnością i naprawą relacji. Jeżeli natomiast jest Pan wierzącym katolikiem i boi się potępienia, może być dla Pana ważna także rozmowa z rozsądnym, dojrzałym duszpasterzem i sakrament spowiedzi. To jednak nie powinno zastępować pracy psychologicznej ani służyć wyłącznie temu, żeby usunąć lęk. W religijnym poczuciu winy też może pojawić się coś, co przypomina skrupulatność: człowiek przeżywa winę w kółko, mimo że podjął realne kroki naprawcze, i zaczyna uważać, że musi cierpieć, żeby „wyrównać rachunek”. Wtedy warto pracować również nad przebaczeniem sobie bez zaprzeczania odpowiedzialności. Zdrowe poczucie winy mówi: „Zrobiłem coś złego. Chcę żyć inaczej.” Toksyczne poczucie winy mówi: „Jestem zły i nie mam prawa już spokojnie żyć.” To nie jest to samo. W ZESPOLE EMITBERG pracujemy z parami i indywidualnie w sytuacjach zdrady, kryzysu zaufania, silnego poczucia winy, różnicy potrzeb seksualnych oraz lęku przed tym, że ujawnienie prawdy zniszczy rodzinę. Prowadzimy konsultacje stacjonarne i online. W Pana sytuacji zaczęłabym od konsultacji indywidualnej, żeby decyzja o powiedzeniu lub niepowiedzeniu żonie nie była podejmowana pod presją panicznego poczucia winy. Na Instagramie EMITBERG będziemy również omawiać temat zdrady jednorazowej, poczucia winy po zdradzie, odbudowywania uczciwości w związku i tego, kiedy „wyznanie prawdy” służy relacji, a kiedy głównie ulżeniu sobie. Najważniejsze: nie musi Pan dziś rozstrzygać, czy powiedzieć żonie jutro. Ale też nie warto latami pozostawać samemu z tą tajemnicą i poczuciem winy. Najpierw uporządkowałabym to z psychoterapeutą i dopiero wtedy podjęła decyzję, której konsekwencje będzie Pan gotów naprawdę przyjąć.
Dzień dobry. Widać, że zdrada jest dla Pana źródłem głębokiego poczucia winy, a jednocześnie bardzo boi się Pan konsekwencji ujawnienia prawdy. To trudny konflikt między potrzebą uczciwości a pragnieniem ochrony rodziny. Warto jednak odróżnić poczucie winy, które skłania do odpowiedzialności i zmiany zachowania, od nieustannego karania siebie za przeszłość. Podjął Pan już pewne kroki, aby podobna sytuacja się nie powtórzyła, ale nie rozwiązują one dylematu dotyczącego szczerości wobec żony. Nie da się przewidzieć, jak zareaguje na wyznanie ani czy oznaczałoby ono koniec małżeństwa. Warto też pamiętać, że prawda dotyczy nie tylko Pana sumienia, lecz również prawa żony do podejmowania świadomych decyzji o swoim związku. Zachęcałabym Pana do indywidualnej konsultacji psychologicznej, aby przed podjęciem decyzji uporządkować motywacje, lęki i sposób wzięcia odpowiedzialności, bez przerzucania ciężaru własnych wyrzutów sumienia na żonę. Różnice w potrzebach seksualnych również wymagają szczerej rozmowy, ale nie usprawiedliwiają zdrady. Jeśli ważna jest dla Pana wiara, rozmowa z zaufanym, nieoceniającym spowiednikiem może być dodatkowym wsparciem. Nie chodzi o znalezienie sposobu na szybkie pozbycie się winy, lecz o postępowanie zgodne z wartościami, które chce Pan realizować w małżeństwie.
Podobne pytania
- Witam mam pytanie, na wstępnie zaznaczę że panicznie boję się wścieklizny i każde ukłucie ciała anal
Dzień dobry. Chciałam zapytać jakie jest obecnie podejście do stosowania leków w terapii? Przez wiel
Odkąd pamiętam mam gwałtowne huśtawki nastroju, które zmieniają moją osobowość, moje poglądy, oczeki
Podczas zasypiania przechodzisz (miewam sen i nagle pojawia się „inny stan” w półśnie, w którym nagl
I have anxiety to return to work after 10 days of leave, I left with burnout but I tried to open my
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.

