Moj partner od około pół roku jest nie w nastroju, głównie narzeka, na brak zleceń w pracy, że przez
Moj partner od około pół roku jest nie w nastroju, głównie narzeka, na brak zleceń w pracy, że przez to nie zarabia, że jest zmęczony, ciągle go bolą plecy, i takie zachowania trwają przez większość dnia. Mówi ze ciągle ma wszystko pod górkę, wszystko ciężko przychodzi, non stop sie porównuje z innymi bo oni mają lekko i łatwo im wszystko przychodzi a on ma pecha i jest mu źle. Najgorsze jest to ze jego zachowania odbijają sie na mnie bo: "jestem najbliżej". Nie chce sie kłócić. Mnie męczy juz ta sytuacja i jego ciągłe narzekania. Jak mu pomóc?
5 odpowiedzi
Dzień dobry, może Pani zasugerować partnerowi rozmowę z psychologiem. Taka osoba, która nie jest emocjonalnie związaną z partnerem i jego problemami może pomóc spojrzeć na doświadczane trudności z innej perspektywy lub też pomoc znaleźć rozwiązania dla obecnej sytuacji. To zrozumiałe, że dla Pani ta sytuacja jest trudna, może Pani spróbować porozmawiać z partnerem o swoich emocjach (polecam zapoznanie się z Komunikatem Ja lub z metodą FUKO) i prosić go, aby mówił mniej o swoich trudnościach w danym momencie.
To, co opisujesz, wskazuje, że Twój partner może przeżywać obniżony nastrój, a być może nawet depresję, szczególnie że jego pesymizm i narzekanie trwają już od dłuższego czasu. Często w takich sytuacjach osoba bliska staje się „odbiornikiem” frustracji, co potrafi być bardzo obciążające emocjonalnie. Najważniejsze, byś chroniła też swoje granice – masz prawo mówić, że jego sposób wyrażania złości czy smutku źle na Ciebie wpływa. Możesz go zachęcać do rozmowy ze specjalistą (psycholog, terapeuta, lekarz), podkreślając, że nie musi wszystkiego dźwigać sam. Wspierające może być również wspólne poszukanie sposobów na radzenie sobie – np. ruch, zmiana rutyny, ćwiczenia relaksacyjne. Ważne, abyś nie brała odpowiedzialności za jego nastrój, bo to obciąży Cię jeszcze bardziej. Wyrażaj z empatią, że rozumiesz jego trudności, ale jednocześnie jasno mów, czego Ty potrzebujesz, by w związku czuć się dobrze. Wsparcie i troska mają sens tylko wtedy, gdy równocześnie dbasz o siebie.
Witam, ze wpisu wygląda to na poczucie bezradności w wysokim stopniu, niestety niewiele może Pani zrobić, ponieważ mąż musi z pewnymi sprawami poradzić sobie sam. Wspaniale, że chce Pani być jego wparciem, ale proszę pamiętać, że nie jest Pani jego osobistą terapeutką. Branie na siebie zbyt wiele emocjonalnie może i Panią pogrążyć. A wtedy kto będzie dla Państwa pomocą i wsparciem? w braku zleceń jest kilka rozwiązań - poszukiwanie nowych źródeł dochodu, rozwój siebie i swoich kompetencji oraz z pewnością zadbanie o to, aby pewność siebie była na odpowiednim poziomie. Z poczucia bezradności można wyjść, ale wymaga to pracy nad sobą. Pozdrawiam i życzę mnóstwo siły w tej relacji, psycholog Krystyna Szumiał
Dzień dobry, sytuacja może być dla Pani trudna i wyczerpująca w momencie, gdy partner przez dłuższy czas znajduje się w obniżonym nastroju, a jednocześnie to właśnie Pani jako osoba najbliższa staje się odbiorcą jego frustracji, zmęczenia i trudnych emocji. W takich okolicznościach może dojść do poczucia wyczerpania, bezsilności i napięcia, które stopniowo przenosi się na cały związek. Choć naturalne jest wspieranie bliskiej osoby w trudnym czasie, to jednak bardzo ważne jest, aby nie odbywało się to kosztem Pani samopoczucia psychicznego i emocjonalnej równowagi. Z opisu wynika, że partner zmaga się z przedłużającym się napięciem psychicznym, zniechęceniem, porównywaniem się z innymi, a być może także z chronicznym stresem lub nawet objawami depresji. Taki stan, jeśli trwa miesiącami, może sam nie minąć, a nawet się pogłębiać. Co istotne, jeśli partner nie szuka profesjonalnej pomocy, a jednocześnie nieświadomie obciąża najbliższe otoczenie, sytuacja staje się coraz trudniejsza także dla osób, które z nim żyją. Warto porozmawiać z partnerem i wyrazić, jak wpływa na Panią stan partnera. Można powiedzieć spokojnie, że dostrzega Pani jego zmęczenie i frustrację, ale że nie jest możliwe, by Pani poradziła sobie z jego emocjami. W takiej rozmowie warto podkreślić, że zależy Pani na relacji i potrzebuje Pani również przestrzeni na własne emocje i codzienne funkcjonowanie. Pomocna może być również zachęta do kontaktu ze specjalistą, psychologiem lub psychiatrą, który pomoże partnerowi przyjrzeć się źródłom jego trudności i znaleźć konstruktywne sposoby radzenia sobie. Pozdrawiam serdecznie, Karolina Mazur
Dzień dobry. Jako psycholożka powiedziałabym, że po pół roku takiego funkcjonowania warto potraktować to jako coś więcej niż „gorszy humor”. Ciągłe zmęczenie, poczucie beznadziei, porównywanie się z innymi, przekonanie, że wszystko jest przeciwko niemu, przewlekłe narzekanie i dolegliwości bólowe mogą pojawiać się przy depresji, przewlekłym stresie, wypaleniu albo przeciążeniu życiowym. Sam ból pleców również warto ocenić medycznie, bo przewlekły ból bardzo mocno wpływa na nastrój. Jednocześnie ważne jest jedno: to, że Pani jest najbliżej, nie oznacza, że ma Pani być miejscem, na które codziennie zrzucane jest całe jego napięcie. Można mieć trudny okres i nadal odpowiadać za sposób, w jaki traktuje się partnerkę. Spróbowałabym porozmawiać z nim nie w momencie kolejnego narzekania, tylko spokojnie, np.: „Widzę, że od wielu miesięcy jest Ci naprawdę ciężko i martwię się o Ciebie. Ale widzę też, że to zaczyna bardzo wpływać na mnie i na naszą relację. Chcę Cię wspierać, ale nie jestem w stanie codziennie przyjmować całego Twojego napięcia. Myślę, że potrzebujesz czegoś więcej niż rozmów ze mną — konsultacji z psychologiem albo psychiatrą i sprawdzenia też zdrowia fizycznego.” Ważne, żeby nie mówić: „Przestań narzekać.” Lepiej: „Mogę Cię wysłuchać przez chwilę, ale nie chcę, żeby każda rozmowa przez godzinę dotyczyła tego, jak wszystko jest źle.” To jest granica, nie brak empatii. Proszę też nie próbować rozwiązać za niego całego życia Jeśli nie ma zleceń, można wspólnie zastanowić się nad jednym konkretnym krokiem zawodowym. Jeśli bolą plecy — nad wizytą u lekarza lub fizjoterapeuty. Jeśli porównuje się z innymi — można wracać do faktów, a nie przekonywać go godzinami, że „wcale nie ma tak źle”. Ale jeżeli Pani zacznie: szukać mu pracy, uspokajać każdą frustrację, poprawiać nastrój, przekonywać, że jest wartościowy, organizować mu lekarzy i przejmować odpowiedzialność za motywację, może Pani bardzo szybko sama się wyczerpać. Pomoc powinna wyglądać raczej: „Jestem obok, ale Ty też musisz zrobić swój krok.” Przy sześciu miesiącach takiego nastroju zalecałabym konsultację Najpierw może to być psycholog lub psychoterapeuta, a jeżeli dochodzi wyraźna utrata energii, zaburzenia snu, apetytu, brak zainteresowań, spadek funkcjonowania czy poczucie beznadziei — również psychiatra. Warto też zapytać go wprost: „Czy zdarza Ci się myśleć, że nie chcesz już żyć, chciałbyś zniknąć albo zrobić sobie krzywdę?” Jeżeli pojawi się konkretny plan, zamiar, przygotowania albo obawa utraty kontroli, potrzebna jest pilna pomoc psychiatryczna lub medyczna. I jeszcze jedna rzecz: proszę obserwować, czy jego „jest mi źle” nie zaczyna być usprawiedliwieniem dla złości, obrażania Pani, kontrolowania czy agresji. Depresja może zwiększać drażliwość, ale nie daje prawa do krzywdzenia najbliższej osoby. W ZESPOLE EMITBERG pracujemy z osobami, które przez dłuższy czas funkcjonują w przewlekłym przeciążeniu, obniżonym nastroju, poczuciu porażki zawodowej i złości skierowanej na najbliższych, a także z partnerami, którzy nie wiedzą już, jak pomagać, nie tracąc przy tym samych siebie. Prowadzimy konsultacje stacjonarne i online. Na Instagramie EMITBERG będziemy również omawiać temat depresji u mężczyzn, przewlekłego narzekania, porównywania się z innymi i granicy między wspieraniem partnera a przejmowaniem odpowiedzialności za jego emocje. Najważniejsze: może Pani być wsparciem, ale nie może Pani być jego leczeniem. Po pół roku potrzebne są już konkretne działania po jego stronie, a nie tylko kolejne rozmowy o tym, jak źle się czuje.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.


