Mam bardzo stresujący tryb życia niema dnia żeby coś mnie nie zdenerwowalo. Swoje nerwy staram się w
Mam bardzo stresujący tryb życia niema dnia żeby coś mnie nie zdenerwowalo. Swoje nerwy staram się wylądować na sprzątaniu jak skończę to zajmuje się przestawianiem różnych elementów czy komody w domu. Trzy lata temu zmarła siostra miesiąc później matka rok później siostra. Od tego czasu zaczęły się moje problemy nerwy stres mniej apetytu czuje takie odosobnienie od życia. Nie potrafię znaleźć radości czy uśmiechu u siebie widzę same złe strony jakbym chciała być sama. Niespotykane się ze znajomymi z rodziną czy wypady gdzieś odpadają najlepiej czuje się w domu. Co robić gdyż niechce żeby rodzina się dowiedziała że jest tak a nie inaczej nie potrzebuje litości czy rad od nich.
5 odpowiedzi
Dzień dobry, utrata bliskich jest bardzo trudnym doświadczeniem, w sytuacji w której objawy żałoby nie mijają warto rozważyć konsultację z psychotraumatologiem lub terapeutą EMDR. Może Pani też spróbować pracę własną z poradnikami o przechodzeniu przez proces żałoby Na wysoki poziom stresu i drażliwość pomocne mogą być ćwiczenia oddechowe: oddychanie przeponowe, "oddychanie po kwadracie", fizjologiczne westchnięcie Rozumiem, że w tym momencie nie chce Pani ujawniać swojego samopoczucia przed rodziną, ale może obok Pani jakaś osoba, z którą mogłaby Pani porozmawiać? pozdrawiam
Spora część pacjentów deklaruje podobne obawy odnośnie podzielenia się swoimi trudnościami z bliskimi, nawet w sytuacjach w których ich wsparcie mogłoby okazać się pomocne. Wiele osób ma obawy przed tym, że w sytuacjach podobnych do opisywanej przez Panią otrzymają litość, lub niechciane rady. Warto w tej sytuacji postawić sobie pytanie, czy pomocnym nie byłoby spotkanie się ze specjalistą w zakresie zdrowia psychicznego. Często już po pierwszym spotkaniu można odczuć sporą ulgę. Psycholog jest osobą, która funkcjonuje poza Pani najbliższym środowiskiem, jest wspierająca, pozbawiona oceny i wspólnie z Panią poszukuje rozwiązań. Ucieczka w sprzątanie może świadczyć chociażby o skoncentrowanym na unikaniu stylu radzenia sobie ze stresem. Wydarzenia, które Pani opisuje są niewątpliwie bolesne i traumatyczne, warto byłoby zadbać o siebie i poszukać wsparcia z zewnątrz np. u psychologa. Proszę pamiętać, że często pierwsze spotkanie nie jest zobowiązujące i może warto spróbować.
Przeszłaś skumulowaną żałobę i Twój organizm wygląda na utknięty w stanie przewlekłego napięcia i wycofania — brak radości, izolowanie się, rozdrażnienie i kompulsywne „rozładowywanie” przez porządki to częsty obraz depresji po stracie, a nie Twoja słabość. Nie musisz mówić o tym rodzinie: możesz zgłosić się prywatnie lub na NFZ do psychologa/psychoterapeuty (najlepiej pracującego z żałobą) albo psychiatry, bo leczenie i rozmowa pomagają przywrócić emocje i apetyt, a lekarza obowiązuje tajemnica. Na teraz spróbuj jednej małej rzeczy dziennie poza domem (krótki spacer o stałej porze), regularnego jedzenia nawet bez głodu i prostego oddechu 4-sekundy wdech, 6-sekund wydech przez 5 minut — to nie rozwiąże wszystkiego, ale zacznie wyciszać układ nerwowy i zmniejszy poczucie odosobnienia.
To, co Pani opisuje może wskazywać na przeciążenie organizmu i przewlekłego stresu po wielu stratach. Warto jednak wykluczyć podłoże somatyczne związane z obniżeniem apetytu poprzez konsultację z lekarzem rodzinnym. Następnie można rozważyć spotkanie z psychologiem, który wspiera osoby doświadczające straty bliskich osób, przeżywających żałobę. Jeżeli ma pani obawy przed litością i radami ze strony bliskich, takie spotkanie ze specjalistą może pomóc Pani zrozumieć mechanizmy, które przyjmujemy w trudnych sytuacjach życiowych.
Dzień dobry. To, co Pani opisuje, nie wygląda na zwykły stres. W ciągu stosunkowo krótkiego czasu doświadczyła Pani kilku bardzo bolesnych strat. Śmierć bliskich osób jest jednym z najbardziej obciążających wydarzeń życiowych i może pozostawić długotrwały ślad w psychice. Pisze Pani o ciągłym napięciu, mniejszym apetycie, wycofaniu z życia, utracie radości, izolowaniu się od innych i poczuciu, że najlepiej czuje się Pani sama w domu. To objawy, których nie warto bagatelizować. Mogą świadczyć o przedłużającej się reakcji żałoby lub rozwijających się trudnościach natury depresyjnej. Nie oznacza to jednak, że jest Pani skazana na taki stan. Zwróciło moją uwagę również to, że rozładowuje Pani napięcie poprzez sprzątanie i przestawianie rzeczy. Dla wielu osób wykonywanie konkretnych czynności daje chwilowe poczucie kontroli i pomaga obniżyć napięcie. Jeśli jednak staje się to jedynym sposobem radzenia sobie z emocjami, warto poszukać również innych form wsparcia. Pisze Pani, że nie chce, aby rodzina dowiedziała się o tym, jak się Pani czuje, ponieważ nie potrzebuje litości. To zrozumiałe. Warto jednak pamiętać, że szukanie pomocy nie jest oznaką słabości. Nie musi też oznaczać angażowania rodziny. Może Pani skorzystać ze wsparcia psychologa lub psychoterapeuty i mieć przestrzeń, w której będzie mogła spokojnie opowiedzieć o swoich przeżyciach, bez oceniania i bez konieczności tłumaczenia się bliskim. Jeśli objawy utrzymują się od dłuższego czasu, a codzienne funkcjonowanie staje się coraz trudniejsze, warto również rozważyć konsultację z psychiatrą. Czasami, obok psychoterapii, pomocne okazuje się leczenie farmakologiczne, które może zmniejszyć nasilenie objawów i ułatwić powrót do równowagi. Proszę nie zostawać z tym sama. To, że od dłuższego czasu radzi sobie Pani najlepiej, jak potrafi, nie oznacza, że musi Pani dźwigać ten ciężar w pojedynkę. Zrobienie pierwszego kroku po pomoc często bywa najtrudniejsze, ale jednocześnie jest początkiem realnej poprawy.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.


