Dzień dobry. Jestem mężatką od 20 lat i kilka miesięcy temu mąż mnie zdradził ja nie umiem sobie z
Dzień dobry. Jestem mężatką od 20 lat i kilka miesięcy temu mąż mnie zdradził ja nie umiem sobie z tym poradzić chociaż go kocham ponad wszystko i nie umiem żyć bez niego. Co robić żeby ratować nasze małżeństwo. Potrzebuję pomocy wiem że sama nie dam rady. Musi mi ktoś pomóc poukładać to wszystko w głowie bo inaczej wykończę się psychicznie i jego. Jeże jest ktoś kto będzie umiał mi pomóc proszę o kontakt. Ja chcę żyć a nie umiem.
6 odpowiedzi
Dzień dobry, znalazła się Pani w dużym kryzysie życiowym i związkowym, warto się spotkać ze specjalistą i wspólnie zaplanować co może Pani w tej sytuacji zrobić i jak zadbać o "pierwszą pomoc" dla siebie w pierwszej kolejności. Pozdrawiam serdecznie,
Dzień dobry, to trudne kiedy bliscy nas ranią. Myślę, że przede wszystkim warto żeby Pani zadbała o siebie w tej relacji i przyjrzała się swoim oczekiwaniom, potrzebom, ale też granicom. Spotkania z terapeutą pomogą Pani zrozumieć Pani emocje i to co wydarzyło się w relacji. To na pewno nie będzie łatwe, ale bez przepracowania tej sytuacji mogą Państwo "utknąć " na tym wydarzeniu - jako para nie mogąc dalej się rozwijać, budować bliskość, wzmacniać się, ale też Pani jako jednostka budując swoje życie wokół lęku przed kolejną zdradą.
Ma Pani prawo do wszelkich nieprzyjemnych emocji które wiążą się z Panią i Pani związkiem, także wtedy gdy w relacji doszło do zdrady. Od razu napiszę, że nie musi Pani podejmować żadnych decyzji od razu. Tak jak Pani wspomniała, rozważenie wsparcia u terapeuty może okazać się dla Pani na ten moment pomocne. Często taka profesjonalna pomoc może być bardzo wspierająca w przepracowaniu trudnych emocji. Na etapie konsultacji z psychologiem będzie miała Pani przestrzeń na to, aby opowiedzieć też o kawałku Pani życia, jak dotychczas wyglądała relacja Pani z mężem, jakie były Pani oczekiwania co do relacji, czy Pani zastanawiała się, jakie kroki chce Pani podjąć w przyszłości? itp.
Rozumiem, że jest Pani w trudnej sytuacji emocjonalnej. W takich sytuacjach ważne jest szukanie wsparcia i rozmowa ze specjalistą, który pomoże Pani zrozumieć swoje uczucia i podjąć decyzję co do dalszego losu małżeństwa. Może Pani skontaktować się z psychoterapeutą par, który pomoże Pani przepracować swoje emocje i podjąć decyzję, która będzie dla Pani najlepsza. Proszę pamiętać, że Pani zdrowie psychiczne jest ważne i proszę się nie wahać szukać pomocy. Pozdrawiam
Dzień dobry, To, przez co Pani przechodzi, jest bardzo trudne i naturalne, że potrzebuje Pani wsparcia. Rozważcie terapię małżeńską, która może pomóc w odbudowie zaufania i zrozumieniu wzajemnych uczuć. Ważne jest również, aby Pani miała przestrzeń do wyrażenia swoich emocji i przemyśleń. Jeśli potrzebuje Pani indywidualnej pomocy, oferuję darmową pierwszą sesję online, gdzie możemy omówić Pani sytuację i znaleźć najlepsze rozwiązania. Pozdrawiam serdecznie.
Dzień dobry. Zdrada po dwudziestu latach małżeństwa to nie jest kryzys, który da się poukładać w głowie w kilka tygodni. Naruszona zostaje nie tylko relacja z mężem, ale też poczucie bezpieczeństwa, obraz wspólnego życia i to, co Pani o nim wiedziała. Nie da się tego przetrawić samą wolą i nie jest Pani słaba dlatego, że nie daje rady. Zatrzymam się przy jednym zdaniu: „Ja chcę żyć a nie umiem". Odczytuję je jako wyczerpanie, ale chcę powiedzieć wprost — jeśli pojawiłaby się myśl o zrobieniu sobie krzywdy, proszę nie zostawać z tym sama. Numer alarmowy sto dwanaście działa całą dobę. Można też zgłosić się na najbliższy SOR albo na izbę przyjęć szpitala psychiatrycznego. Działa również całodobowe Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym — numer można znaleźć, wpisując tę nazwę w wyszukiwarkę. Teraz o tym, co dzieje się z Panią teraz. Po zdradzie ciało reaguje tak jak na zagrożenie, bo dla układu nerwowego to właśnie jest zagrożenie. Stąd bezsenność albo budzenie się w środku nocy, wracające obrazy i myśli, których nie da się zatrzymać, ucisk w klatce, brak apetytu, ciągła potrzeba sprawdzania i szukania informacji. To nie jest brak silnej woli ani roztkliwianie się nad sobą. To organizm, który po utracie poczucia bezpieczeństwa włączył alarm i nie potrafi go wyłączyć. Wyczerpanie, o którym Pani pisze, bierze się właśnie stąd — nie z tego, że za mało się Pani stara. I rzecz, której chcę poświęcić osobne miejsce, bo podejrzewam, że jest w tym wszystkim najtrudniejsza. Pisze Pani, że kocha go ponad wszystko i nie umie bez niego żyć. Jednocześnie to on jest tym, kto zadał tę ranę. To bardzo obciążający układ: osoba, przy której przez dwadzieścia lat czuła się Pani bezpiecznie, jest teraz źródłem zagrożenia. Układ nerwowy nie potrafi wtedy wybrać jednego kierunku. Szuka ukojenia dokładnie tam, gdzie jest zranienie. Stąd rozpacz, kiedy go nie ma, i napięcie, kiedy jest. Stąd potrzeba bliskości i złość w tej samej godzinie. Wiele osób w tym miejscu wstydzi się siebie — że nie potrafią po prostu odejść, że mimo wszystko chcą być blisko. To nie jest brak godności ani słabość charakteru. To fizjologia przywiązania po dwudziestu latach. Sam wgląd tego nie rozwiąże, ale świadomość, że tak reaguje każdy człowiek w tej sytuacji, zdejmuje przynajmniej część obwiniania się. O decyzji, czy ratować małżeństwo. Nie musi jej Pani podejmować teraz. I nie chodzi tylko o to, że jest za wcześnie. Decyzja podjęta w pierwszych miesiącach po zdradzie nie jest Pani decyzją — podejmuje ją rozpacz i lęk przed samotnością. Kiedy układ nerwowy trochę się uspokoi, ta sama sytuacja będzie wyglądała inaczej i wtedy będzie Pani mogła wybrać naprawdę. Ratowanie małżeństwa po zdradzie jest możliwe. Ale nie w pojedynkę. Pani miłość, cierpienie i determinacja nie wystarczą, jeśli mąż nie będzie gotowy rozmawiać, wziąć odpowiedzialność i uczestniczyć w odbudowie zaufania. To jest praca dwóch osób i warto sprawdzić, czy on się jej podejmie — zanim włoży Pani w to ostatnie siły. Co proponuję. Najpierw konsultacja indywidualna z psychologiem lub psychoterapeutą. Nie dlatego, że problem jest w Pani, tylko dlatego, że jest Pani w ostrym kryzysie i potrzebuje miejsca, w którym da się to uporządkować, oddzielić fakty od lęku i odzyskać choć trochę gruntu. Terapia par może być kolejnym krokiem, ale nie zastąpi Pani własnego wsparcia. I jedna rzecz na dziś, na nocne godziny, kiedy jest najgorzej. Kiedy wracają obrazy i nie da się zasnąć, proszę spróbować wydłużyć wydech tak, żeby był dłuższy niż wdech — na przykład wdech na trzy, wydech na sześć — przez około minutę. To niczego nie rozwiąże i nie zastąpi pomocy. Ale obniża pobudzenie na tyle, żeby wrócił dostęp do myślenia i żeby dało się przetrwać tę konkretną godzinę. W kryzysie to wystarczająco dużo. To, że nie umie Pani teraz normalnie funkcjonować, nie znaczy, że tak będzie zawsze. To znaczy, że została Pani zraniona w sposób, który przekracza możliwości samodzielnego poradzenia sobie. Dobrze Pani zrobiła, prosząc o pomoc. Serdecznie pozdrawiam.
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.



