3 tygodnie temu żona się wyprowadziła. Pod moją nieobecność. Złożyła też pozew o rozwód. Małżeństwem
5
odpowiedzi
3 tygodnie temu żona się wyprowadziła. Pod moją nieobecność. Złożyła też pozew o rozwód. Małżeństwem byliśmy prawie 3 lata. Była bliskość, dużo chemii i wiele pięknych chwil. Ale ja mam ADHD i lekowy styl przywiązania. I zamęczyłem tym moja zonę: moją szybkością, interpretacją, przerywaniem, wcześniej zazdrością. Ona niestety uciekała w milczenie. Im ja bardziej się frustrowałem, mówiłem więcej gorzkich słów, tym ona bardziej milczała. Aż padło z mojej strony, żeby sie zdecydowała, czy jest ze mną z wygody ( ja jestem zadaniowy, na każde zawołanie, mogła na mnie liczyć zawsze) czy chce odejść. Odeszła. Usłyszałem, że nie umiała udźwignąć a ja nie chciałem z tym nic robić. Przez 3 tygodnie mięliśmy nawet czasami ciepły kontakt. Pytała jak się czuję, po dłuższym milczeniu czy wszystko ok. Ale potem ( wiem to) była u swojej terapeutki. I kolejnego dnia odcięła się. Wygasiła wspólny biznes. Powiedziała, ze musze coś ze sobą zrobić, bo żadna kobieta nie będzie mnie chcieć ( mam 48lat, oka 40) To bardzo boli. Już wcześniej powziąłem decyzję o terapii, nauce samego siebie, ostawiłem alkohol, zmieniam nawyki. Lękowego stylu samemu chyba nie da się oduczyć. Dzisiaj napisała mi, na moje pytanie- że kiedyś mogę pojawić się w jej życiu, ale jako przyjaciel. To sporo, zważywszy, że od poznania do zamieszkania u nas minęło 5 dni, a do ślubu kolejne pół roku....Czy to z klinicznego punku widzenia ma jakieś szanse? Ona przeszła już swoją żałobę- bo trwała od dawna. Ja dopiero zaczynam ja odczuwać z pełną mocą. Kocham ją i chęć z nią być. Co robić?
Czasem odejście kogoś bliskiego pozwala nam lepiej przyjrzeć się trzymającym nas destruktywnym schematom i daje szansę na wzięcie odpowiedzialności za to, w jaki sposób chcemy funkcjonować w bliskich relacjach. Mam poczucie, że Pan zrobił już ten pierwszy krok - zaczął Pan obserwować swój styl funkcjonowania i konsekwencje emocjonalne, jakie oboje z żoną ponosiliście z żoną, kiedy działaliście na "autopilocie". Dobrze, że zaczął Pan pracę nad zmianą nawyków na takie, które Panu bardziej służą. W połączeniu ADHD i zaburzeń przywiązania, kluczowe jest zrozumienie, jak można regulować układ nerwowy, ale też ważne jest zobaczenie jak wczesne relacje wpłynęły na intensywność objawów i konsekwencje wtórne - osoby z ADHD często wykazują skłonność do zaniżonej samooceny, depresji, zaburzeń lękowych i uzależnień. Jeśli do tego obecne jest doświadczenie traumy rozwojowej czyli takiej która jest efektem nadużyć, zaniedbań, przemocy ze strony opiekunów, to podjęcie terapii jest bardzo ważnym krokiem do tego, żeby zmienić automatyczne i nieaktualne już wzorce radzenia sobie ze sobą i swoimi zranieniami na takie, które rzeczywiście będą wsparciem i pozwolą na tworzenie i utrzymywanie bliskich relacji w zgodzie z Pana wartościami. Bardzo możliwe, że kiedy oboje z żoną będziecie we własnych terapiach, łatwiej będzie z czasem zobaczyć realne możliwości dla waszej relacji. Życzę wszystkiego dobrego.
Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online
Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu.
Pokaż specjalistów Jak to działa?
Dzień dobry Panu.
Bez względu na to, czy zdoła Pan odbudować swój związek z żoną, warto popracować nad sobą. Można żyć z adhd i radzić sobie z nim na poziomie behawioralni-mentalnym. Służą do tego odpowiednie techniki, które ograniczają niepożądane zachowania. Tutaj warto by było udać się do psychologa i wraz z nim popracować nad tym. Jeśli objawy adhd są silne, można zastanowić się również nad farmakologią, jest ona obecnie bardzo skuteczna.
Myślę również, że warto by się było przyjrzeć tym lękom bo i one nie pozostają bez wpływu na Pana relacje. Można sobie wyobrazić, że już samo adhd mogło być dla żony trudnym wyzwaniem, a lękowy styl przywiązania mógł być tym czego żona już nie udźwignęła.
Jeśli myśli Pan o odzyskaniu żony, to zdecydowanie najrozsądniejszy pomysłem jest udanie się na terapię i praca nad soba. Być może, że żona również dostrzeże w tym szansę dla was, a zmiana Pańskiego zachowania będzie tego dowodem.
Życzę powodzenia i proszę walczy zarówno o siebie jak i swoje małżeństwo.
Bez względu na to, czy zdoła Pan odbudować swój związek z żoną, warto popracować nad sobą. Można żyć z adhd i radzić sobie z nim na poziomie behawioralni-mentalnym. Służą do tego odpowiednie techniki, które ograniczają niepożądane zachowania. Tutaj warto by było udać się do psychologa i wraz z nim popracować nad tym. Jeśli objawy adhd są silne, można zastanowić się również nad farmakologią, jest ona obecnie bardzo skuteczna.
Myślę również, że warto by się było przyjrzeć tym lękom bo i one nie pozostają bez wpływu na Pana relacje. Można sobie wyobrazić, że już samo adhd mogło być dla żony trudnym wyzwaniem, a lękowy styl przywiązania mógł być tym czego żona już nie udźwignęła.
Jeśli myśli Pan o odzyskaniu żony, to zdecydowanie najrozsądniejszy pomysłem jest udanie się na terapię i praca nad soba. Być może, że żona również dostrzeże w tym szansę dla was, a zmiana Pańskiego zachowania będzie tego dowodem.
Życzę powodzenia i proszę walczy zarówno o siebie jak i swoje małżeństwo.
Dzień dobry. Bardzo dziękuję, że tak szczerze opisał Pan swoją sytuację. To przez co Pan przechodzi, jest naprawdę bardzo trudne i emocjonalnie obciążające. Strata relacji, nawet jeśli rozstanie dojrzewało od dawna po stronie partnerki, dla Pana wydarzyła się nagle i z ogromnym ładunkiem bólu. To naturalne, że dopiero teraz w pełni „dochodzi” do Pana to, co się stało. Tak działa proces żałoby, każda ze stron przechodzi go w innym czasie i w innym tempie. Widać też, jak bardzo zależało Panu na tej relacji i jak wiele Pan w nią włożył. ADHD i lękowy styl przywiązania potrafią bardzo komplikować komunikację: intensywność emocji, impulsywność, szybkie tempo, trudności w regulacji, to nie są wady, tylko wzorce, które wymagają wsparcia i zrozumienia. A jednocześnie ona miała swój sposób radzenia sobie poprzez wycofywanie czy milczenie. Dwie osoby z różnymi strategiami obrony często nie potrafią spotkać się „pośrodku”, nawet jeśli mają dużo miłości. To nie czyjaś wina a bardziej mechanizm, który Was przerósł.
To, że zaczął Pan terapię, wyciągnął wnioski, odstawił alkohol, pracuje nad nawykami jest bardzo dużym krokiem. I warto to robić przede wszystkim dla siebie, nie dla związku. Bo to są rzeczy, które budują Pana życie, niezależnie od tego, czy żona zechce do niego wrócić. W pytaniu „czy to jeszcze ma szanse?” słyszę ogrom tęsknoty i nadziei. Z klinicznego punktu widzenia nie da się dziś ocenić, jak potoczą się jej decyzje, zwłaszcza że ona wydaje się już po swojej części żałoby, a Pan dopiero na jej początku. Natomiast to, na co na pewno ma Pan realny wpływ, to: odbudowywanie poczucia bezpieczeństwa w sobie,
uczenie się regulacji emocji, praca nad stylem przywiązania, zrozumienie swoich impulsów i reakcji, lepsza komunikacja. I to właśnie może sprawić, że jeśli kiedykolwiek pojawi się szansa na rozmowę czy budowanie jakiejkolwiek relacji to będzie Pan w niej spokojniejszy, bezpieczniejszy i bardziej świadomy. Warto pamiętać też, że czasami największym paradoksem jest to, że kiedy zaczynamy pracować nad sobą nie po to, by coś odzyskać, ale by siebie odbudować, to dopiero wtedy drugi człowiek może nas zobaczyć inaczej. A jeśli nie to Pan i tak będzie silniejszy. To, co Pan przeżywa, jest bardzo bolesne, ale też bardzo ludzkie. Ma Pan pełne prawo do żalu, tęsknoty, nadziei i zagubienia. Jednocześnie absolutnie zasługuje Pan na wsparcie i dobre, bezpieczne życie, niezależnie od tego, jak potoczy się relacja z żoną.
Życzę powodzenia, pozdrawiam serdecznie.
To, że zaczął Pan terapię, wyciągnął wnioski, odstawił alkohol, pracuje nad nawykami jest bardzo dużym krokiem. I warto to robić przede wszystkim dla siebie, nie dla związku. Bo to są rzeczy, które budują Pana życie, niezależnie od tego, czy żona zechce do niego wrócić. W pytaniu „czy to jeszcze ma szanse?” słyszę ogrom tęsknoty i nadziei. Z klinicznego punktu widzenia nie da się dziś ocenić, jak potoczą się jej decyzje, zwłaszcza że ona wydaje się już po swojej części żałoby, a Pan dopiero na jej początku. Natomiast to, na co na pewno ma Pan realny wpływ, to: odbudowywanie poczucia bezpieczeństwa w sobie,
uczenie się regulacji emocji, praca nad stylem przywiązania, zrozumienie swoich impulsów i reakcji, lepsza komunikacja. I to właśnie może sprawić, że jeśli kiedykolwiek pojawi się szansa na rozmowę czy budowanie jakiejkolwiek relacji to będzie Pan w niej spokojniejszy, bezpieczniejszy i bardziej świadomy. Warto pamiętać też, że czasami największym paradoksem jest to, że kiedy zaczynamy pracować nad sobą nie po to, by coś odzyskać, ale by siebie odbudować, to dopiero wtedy drugi człowiek może nas zobaczyć inaczej. A jeśli nie to Pan i tak będzie silniejszy. To, co Pan przeżywa, jest bardzo bolesne, ale też bardzo ludzkie. Ma Pan pełne prawo do żalu, tęsknoty, nadziei i zagubienia. Jednocześnie absolutnie zasługuje Pan na wsparcie i dobre, bezpieczne życie, niezależnie od tego, jak potoczy się relacja z żoną.
Życzę powodzenia, pozdrawiam serdecznie.
Z tego co Pan napisał to sytuacja jest dosyć skomplikowana i ma wymiar wielowątkowy, tak często wygląda nasze życie. Nie ma jasnej odpowiedzi na Pana pytanie i to czy ta relacja ma jeszcze szanse zależy od tego czy Pana żona chce dać Panu szanse i jakie ma oczekiwania oraz to, czy Pan jest w stanie powalczyć o ten związek. Pana trudności wynikające z ADHD też na pewno nie pomagają w codziennym funkcjonowaniu i mają duży wpływ na to, jak Pan się zachowuje. Na pewno w takiej sytuacji warto jest jednak zgłosić się do osoby, która da Panu wsparcie, może być to bliski przyjaciel, ktoś z rodziny lub zajęcia terapeutyczne u specjalisty. Kontakt z drugim człowiekiem jest bardzo ważny, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych, które pojawiają się w życiu każdego człowieka. Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam i życzę powodzenia.
Dzień dobry,
To, przez co Pan teraz przechodzi, jest bardzo trudne i naturalne, że odczuwa Pan żal, zagubienie i tęsknotę. To, że ADHD i lękowy styl przywiązania wpływały na Pana relację, nie jest Pana winą są to wzorce, które wymagają wsparcia i zrozumienia. Ważne teraz, by skupić się przede wszystkim na sobie, swojej regulacji emocji i budowaniu poczucia bezpieczeństwa w sobie, niezależnie od tego, czy relacja z żoną zostanie odbudowana. To krok, który da Panu realny wpływ na życie i przyszłe relacje, a jednocześnie pozwala Panu odzyskać spokój i siłę.
Pozdrawiam ciepło, Natalia Piznal-Sołtan
To, przez co Pan teraz przechodzi, jest bardzo trudne i naturalne, że odczuwa Pan żal, zagubienie i tęsknotę. To, że ADHD i lękowy styl przywiązania wpływały na Pana relację, nie jest Pana winą są to wzorce, które wymagają wsparcia i zrozumienia. Ważne teraz, by skupić się przede wszystkim na sobie, swojej regulacji emocji i budowaniu poczucia bezpieczeństwa w sobie, niezależnie od tego, czy relacja z żoną zostanie odbudowana. To krok, który da Panu realny wpływ na życie i przyszłe relacje, a jednocześnie pozwala Panu odzyskać spokój i siłę.
Pozdrawiam ciepło, Natalia Piznal-Sołtan
Wciąż szukasz odpowiedzi? Zadaj nowe pytanie
Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.