Zanim powiesz sobie „przesadzam” – przeczytaj.
Może nie masz depresji. Może nie masz „prawdziwego problemu”. Może tylko trochę za dużo myślisz, trochę za bardzo się wszystkim przejmujesz, trochę za często mówisz: „Nic się nie stało”, kiedy właśnie coś się stało.
Może jesteś zmęczony byciem silnym. Masz pracę, dzieci, partnera, mieszkanie, znajomych i życie, które z zewnątrz wygląda dobrze. A mimo to w środku czujesz napięcie, pustkę albo brak siły.
Może wszyscy myślą, że świetnie sobie radzisz. Tylko Ty wiesz, ile Cię to naprawdę kosztuje.
I właśnie z takimi rzeczami można przyjść do psychologa. Nie trzeba czekać na katastrofę. Czasami człowiek przychodzi, bo już nie daje rady. Czasami dlatego, że od miesięcy czuje, że coś jest nie tak. A czasami dlatego, że mówi sobie: „Chcę wreszcie coś z tym zrobić.”
„Ale właściwie z czym ja mam przyjść?”
Z czymkolwiek co sprawia, że Twoje życie jest trudniejsze niż chciałbyś żeby było.
Z lękiem, zamartwianiem się, napięciem, trudnością w odpoczynku, niskim poczuciem własnej wartości, perfekcjonizmem, potrzebą zadowalania innych, trudnością w mówieniu „nie”, wybuchami emocji albo tłumieniem wszystkiego tak długo, aż organizm mówi: „Dobra, teraz ja się odezwę.”
Z obniżonym nastrojem, kryzysem, rozstaniem, stratą, samotnością, wypaleniem, problemami w pracy, relacjach, w związku. Brakiem bliskości, brakiem zaufania. Trudnością w komunikowaniu potrzeb. Problemami związanymi z jedzeniem, ciałem, wyglądem albo rodzicielstwem.
Albo po prostu z jednym zdaniem: „Nie wiem, co się ze mną dzieje, ale już nie chcę tak dalej żyć.” To naprawdę wystarczy. Nie musisz wiedzieć, co Ci jest. Nie musisz mieć przygotowanej historii całego życia.
Od tego jestem ja. Ty możesz po prostu przyjść. Nie będę Ci mówić, że wszystko będzie dobrze, bo celem terapii nie jest stworzenie życia bez problemów. Takiego życia po prostu nie ma. Celem jest to, żebyś lepiej rozumiał siebie, swoje emocje i swoje wybory. Żebyś umiał stawiać granice, rozmawiać, odmawiać, wybierać, odpuszczać, budować relacje i rozpoznawać swoje potrzeby.
Żeby Twoje życie było bardziej Twoje.
Jeśli jesteś dorosły możesz być osobą, która od lat „daje sobie radę”. Taką, która zawsze ogarnia. W pracy jesteś niezawodny. W domu odpowiedzialny. Dzieci mają wszystko. Partner ma wsparcie. Rodzice mogą na Ciebie liczyć. Tylko gdzieś po drodze okazuje się, że nikt nie zapytał, kto zaopiekuje się Tobą. Możesz być ambitną osobą, która ciągle podnosi sobie poprzeczkę. Możesz dużo osiągnąć, a mimo to czuć się „niewystarczający”. Możesz całe życie być „grzeczny”, „rozsądny”, „silny” i „bezproblemowy”, a potem zastanawiać się, dlaczego jesteś tak bardzo zmęczony.
Nie trzeba być w rozsypce, żeby korzystać z psychoterapii. Czasami warto przyjść właśnie wtedy, kiedy jeszcze masz siłę coś zmienić.
Jeśli jesteście parą – to również jest miejsce dla Was.
Nie trzeba czekać, aż ktoś spakuje walizkę. Nie trzeba czekać, aż padnie słowo „rozwód”. Możecie przyjść wcześniej. Kiedy ciągle się kłócicie, mijacie, nie potraficie rozmawiać bez oskarżeń, kiedy zniknęła bliskość, pojawiła się zdrada, zazdrość albo utrata zaufania. Kiedy rodzicielstwo zaczęło wypierać bycie parą. Kiedy nadal się kochacie, ale nie wiecie już, jak być razem. W terapii par nie chodzi o znalezienie winnego. Chodzi o zrozumienie tego co dzieje się między Wami.
Problemem często nie jest jedna osoba, ale schemat, w który oboje wpadliście.
Jeśli jesteś rodzicem…
Możesz przyjść ze swoim dzieckiem, ale najpierw przyjdź do mnie sam. Pracuję z dziećmi i młodzieżą oraz rodzicami, którzy próbują zrozumieć, co dzieje się z ich dzieckiem. Bo dziecko nie zawsze powie: „Mamo, przeżywam trudny okres i potrzebuję wsparcia.” Czasami zamiast tego zaczyna się złościć, zamyka się w pokoju, ma trudności w nauce, relacjach, pojawia się lęk, płacz, izolowanie się albo klasyczne: „Nic mi nie jest.” Wtedy warto porozmawiać. Nie po to, żeby dziecko „naprawić”, tylko żeby zrozumieć, co się z nim dzieje i jak można mu pomóc.
Pracuję z rodzinami.
Czasami problem nie siedzi w dziecku, ale pomiędzy dorosłymi ludźmi – w komunikacji, napięciu, niewypowiedzianych emocjach i rolach, które każdy dostał dawno temu. Wtedy patrzymy na rodzinę jako całość – na relacje, emocje i potrzeby każdego z Was.
A teraz trochę o mnie...
Od ponad 12 lat pracuję jako psycholożka i terapeutka holistyczna, a moje doświadczenie zawodowe obejmuje 23 lata pracy z ludźmi.
Spotkałam wiele ludzkich historii. Takich, które można opowiedzieć przy kawie i takich, których człowiek nie mówi nikomu przez lata. Pracuję z dorosłymi, parami, rodzinami, dziećmi i młodzieżą.
Prowadzę psychoterapię indywidualną, pracę terapeutyczną z parami i rodzinami oraz konsultacje psychologiczne.
Jestem psychologiem klinicznym. Mam również wykształcenie pedagogiczne, coachingowe i politologiczne. Tak, dobrze przeczytałeś. Politologiem też jestem.
Od zawsze interesowali mnie ludzie. To, dlaczego kochają, uciekają, zostają i dlaczego czasami wybierają dokładnie to, czego najbardziej nie chcą. Decyzję o studiach psychologicznych podjęłam świadomie. Z perspektywy czasu wiem, że była to jedna z najważniejszych decyzji mojego życia.
Przez lata zaufały mi tysiące osób, ale wiesz co...? Nie kolekcjonuję gwiazdek. Najbardziej cenię moment, kiedy ktoś mówi: „Zaczynam rozumieć, dlaczego ja to robię.” „Pierwszy raz od dawna nie czuję, że muszę wszystko ogarniać.” „Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę potrafić tak zareagować.” Albo po prostu: „Dobrze, że przyszłam.” Dla takich momentów wykonuję tą pracę.
Jak pracuję? Normalnie. Po ludzku. Bez pozy eksperta, który siedzi naprzeciwko i udaje, że zna wszystkie odpowiedzi. W moim gabinecie możesz być sobą. Możesz się rozpłakać. Możesz powiedzieć coś, czego nigdy wcześniej nikomu nie powiedziałeś. Możesz powiedzieć: „Nie wiem.” „Wszyscy mówią, że powinienem się cieszyć, a ja się nie cieszę.” „Kocham go, ale mam go czasami dość!” „Nie cierpię swojej pracy, ale boję się ją rzucić.” Możesz powiedzieć absolutnie wszystko.
Nie będę Cię oceniać. Moim zadaniem nie jest powiedzieć Ci jak masz żyć. Moim zadaniem jest pomóc Ci zrozumieć dlaczego żyjesz tak jak żyjesz, czego naprawdę potrzebujesz i co możesz z tym zrobić. Nie obiecuję cudów. Nie mam magicznej różdżki. Ale mogę pomóc Ci inaczej mierzyć się z tym co przynosi życie. Możemy wspólnie zobaczyć co naprawdę boli, co jest źródłem problemu, co jest starym schematem i co już dawno nie powinno być Twoim ciężarem.
Warszawa i okolice – jestem tutaj.
Pracuję z osobami z Warszawy, m.in. z Mokotowa, Śródmieścia, Ochoty, Saskiej Kępy, Woli i Żoliborza. Jeśli jesteś niedaleko centrum – zapraszam. Jeśli musisz przejechać pół Warszawy – też zapraszam. Bo czasami warto przyjechać kilka kilometrów, żeby zatrzymać się na chwilę dla siebie.
Nie odkładaj siebie na później. Nie na „jak skończę ten projekt”. Nie na „jak dzieci będą większe”. Nie na „po wakacjach”. Nie na „jak już wszystko ogarnę”. Bo bardzo często wszystko inne staje się ważniejsze niż Ty. Praca. Dzieci. Dom. Obowiązki. Inni ludzie.
A Ty? Ty jesteś gdzieś na końcu listy.
Psychika jest podstawą tego jak żyjemy, kochamy, pracujemy, wychowujemy dzieci i budujemy relacje. Dlatego warto o nią zadbać. Czasami profilaktycznie. Czasami wtedy, kiedy już coś boli. A czasami dlatego, że po prostu chcesz żyć inaczej.
Zacznijmy od pierwszej rozmowy. Nie wtedy kiedy wszystko już się zawali. Nie wtedy kiedy powiesz: „Już naprawdę nie mam siły.” Możesz przyjść trochę wcześniej. Możesz przyjść wtedy kiedy jeszcze masz wybór. Możemy razem sprawdzić co można zrobić żeby było Ci po prostu lepiej. Nie musisz być idealny.
Wystarczy, że będziesz bardziej po swojej stronie.
Od tego możemy zacząć.
Zapraszam serdecznie,
mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
psycholog kliniczny, terapeutka holistyczna,
coach executive, pedagog, politolog