Witam. To, co Pan opisuje, jest bardzo częstym i całkowicie zrozumiałym doświadczeniem u młodych dorosłych, zwłaszcza w wieku 18 lat. Chcę to powiedzieć wyraźnie na początku: z Panem naprawdę nie dzieje się nic nienormalnego. Nie jest Pan słaby, zbyt emocjonalny ani gorszy od innych. Jest Pan w momencie życia, w którym potrzeba bliskości, bycia ważnym dla kogoś i przeżywania relacji bardzo mocno się uaktywnia. Z psychologicznego punktu widzenia to, co Pan przeżywa, jest połączeniem naturalnego rozwoju emocjonalnego, biologii oraz porównań społecznych. W tym wieku mózg bardzo silnie reaguje na bodźce związane z atrakcyjnością, relacjami i przynależnością. Widok par, atrakcyjnych dziewczyn czy zakochanych ludzi nie jest obojętny, on uruchamia wyobrażenia i pragnienia, a jednocześnie przypomina o własnej samotności. Smutek, napięcie i rozkojarzenie są wtedy naturalną reakcją, a nie problemem do wyeliminowania. Ważne jest jednak zrozumienie jednego mechanizmu, który Pana bardzo obciąża. Pan nie tylko chce mieć dziewczynę Pan ciągle myśli, że bez związku życie jest gorsze, mniej wartościowe, niepełne. To przekonanie sprawia, że samotność zaczyna boleć podwójnie. Związek staje się w Pana głowie rozwiązaniem na smutek, napięcie i poczucie braku, a wtedy każda napotkana para działa jak dowód inni mają, ja nie. To bardzo wyczerpujące psychicznie. Chcę Panu powiedzieć coś ważnego i bardzo uczciwego, związek nie jest lekarstwem na poczucie pustki ani na ciągłe napięcie. Relacja może być piękna i rozwijająca, ale jeśli cała Pana energia idzie w myślenie muszę kogoś mieć, to rośnie frustracja, presja i poczucie, że coś z Panem jest nie tak. Paradoksalnie to właśnie ten stan najbardziej oddala od zdrowej relacji. To, że trudno się Panu skupić na nauce, wynika z tego, że Pana uwaga jest stale zajęta jedną myślą brakiem. Nie chodzi więc o to, żeby przestać widzieć dziewczyny czy przestać o nich myśleć, bo to niemożliwe. Chodzi raczej o nauczenie się mówić sobie. To, że teraz jestem sam, nie znaczy, że zawsze tak będzie oraz Moja wartość nie zależy od tego, czy mam dziewczynę.
Bardzo często w tym wieku młodzi mężczyźni idealizują związki. Widzą pary na ulicy i wyobrażają sobie, że są one szczęśliwe, spełnione i bez problemów. Tymczasem relacje to także konflikty, niepewność, lęk przed odrzuceniem i odpowiedzialność za drugą osobę. To nie znaczy, że nie warto ale warto zdjąć z relacji funkcję ratunku przed samotnością. Co może Pan zrobić już teraz? Przede wszystkim spróbować przenieść część uwagi z tego, czego Pan nie ma, na to, kim Pan jest i co Pan buduje. Relacje najczęściej pojawiają się wtedy, gdy człowiek nie próbuje nimi wypełnić pustki, tylko jest w kontakcie ze sobą, rozwija zainteresowania, uczy się funkcjonować w grupach, nabiera pewności w byciu z ludźmi. Dziewczyny nie pojawiają się dlatego, że ktoś bardzo chce związku, ale dlatego, że ktoś jest obecny, ciekawy świata i siebie.
Jeżeli myśli o samotności stają się bardzo natarczywe, warto też nauczyć się je zatrzymywać, a nie rozkręcać. Kiedy pojawia się myśl np. życie w związku jest lepsze, proszę spróbować dodać…...ale to nie znaczy, że moje życie teraz jest bezwartościowe. To drobna zmiana, ale bardzo ważna dla Pana psychiki. Na koniec chcę Panu zostawić jedną refleksję, którą często powtarzam młodym pacjentom, pragnienie miłości jest zdrowe, ale uzależnianie własnego szczęścia od jej natychmiastowego spełnienia bardzo męczy. Ma Pan 18 lat to początek drogi, a nie moment, w którym coś się kończy. To, że teraz jest Pan sam, nie mówi nic złego o Panu ani o Pana przyszłości.